Mentionsy
Spędziła noc u byłego, włączona lokalizacja odkryła prawdę | 360.
[autopromocja] Zamów moją specjalną serię na https://dewianci.kryminatorium.pl/
---------------OPIS SPRAWY Z ODCINKA: Współlokatorki zmartwiły się nieobecnością 22-letniej Haley Anderson. Dziewczyna nie dawała żadnego znaku życia. Przyjaciółki zaczęły jej szukać. W namierzeniu wykorzystały aplikację w telefonie. To dzięki niej zlokalizowały zaginioną. Krótko później pod wskazany adres przyjechali policjanci. Co stało się z Haley?
Szukaj w treści odcinka
To nagranie z monitoringu na lotnisko okazało się przełomowym tropem w tej sprawie.
Widać na nim młodego mężczyznę ciągnącego walizkę z bandażem owiniętym wokół głowy.
Jego ruchy są szybkie i nerwowe, jakby chciał uciec przed czymś, co zostawił za sobą.
Wyglądało na to, że w pośpiechu opuszcza kraj, ale co mogło go do tego skłonić?
Kilka godzin wcześniej inna kamera zamontowana przy jednym z domów uchwyciła równie istotny moment.
O godzinie 3.14 w nocy zarejestrowała jak ten sam mężczyzna wchodzi na teren posiadłości w towarzystwie młodej kobiety.
To nagranie stało się kluczowym elementem śledztwa.
Co wydarzyło się po tym, jak oboje przekroczyli próg tego domu?
Te nagrania, choć pokazują jedynie wyrywkowe obrazy tamtych wydarzeń, pomogły śledczym zrozumieć kluczowe momenty sprawy.
Dzięki nim możliwe było odtworzenie dramatycznych wydarzeń z 7 marca 2018 roku i wyjaśnienie zagadek związanych z tamtą nocą.
Za chwilę przedstawię tę historię, ale wcześniej chcę tylko przypomnieć o dewiantach.
To moja seria specjalnych odcinków o największych sprawcach z Ameryki.
Materiały w dłuższej formie i bez cenzury.
Jeffrey Dahmer, John Wayne Gacy i Ed Gein.
I to już właściwie ostatni moment, aby zamówić zestaw trzech dewiantów w niższej cenie.
Premierowy okres promocyjny skończy się 13 marca.
Wejdź na devianci.kryminatorium.pl i sprawdź szczegóły.
Link podaję także w opisie odcinka.
Otwieramy akta tajemnic.
Nieobecność 22-letniej Hayley Anderson początkowo nie wywołała żadnych reakcji wśród jej najbliższych.
Przyjaciółki, z którymi mieszkała już rano 8 marca 2018 roku zauważyły, że nie było jej w mieszkaniu, ale to szczególnie je nie zdziwiło.
W nocy nie wróciła z nimi z imprezy, a to wcześniej już się zdarzało, ale mijały godziny.
Wieczorem miała zaplanowane spotkanie w klubie miłośników poezji.
Nie zjawiła się na nim i to był już znak ostrzegawczy.
Hayley zawsze dotrzymywała obietnic.
Kilka dni wcześniej dała przyjaciółce słowo, że będzie jej tam towarzyszyć.
Zaniepokojona młoda kobieta zadzwoniła do niej kilka razy, ale ta nie odbierała.
Nie odpisała również na żadną wiadomość.
Mało tego, wyglądało na to, że od kilkunastu godzin nie była aktywna w mediach społecznościowych.
Studentki z miejscowości Binghamton skontaktowały się z pozostałymi znajomymi oraz z chłopakiem, z którym Hayley aktualnie się spotykała.
Nikt nie wiedział, gdzie może być.
Zadzwoniły również do jej eks-chłopaka, ale on nie odpowiadał.
Współlokatorki naradziły się.
Następnego dnia rano jedna z nich wpadła na pomysł, by wykorzystać aplikację Find My Friends na iPhonie.
Chwilę później obie znały już lokalizację poszukiwanej przyjaciółki.
Był to dom, w którym mieszkał jej eks-chłopak.
Ten, z którym nie mogły się także skontaktować.
Dwudziestodwuletnia Hayley miała dać już sobie z nim spokój.
ale cała ich relacja opierała się na tym, że raz zrywali, a potem się godzili.
Tym razem mieli rozstać się na zawsze.
Hayley spotykała się nawet z kimś innym, ale w dalszym ciągu podkreślała, że dopóki nie skończy studiów, nie będzie wiązać się z nikim na poważnie.
Więc przyjaciółki nie były jakoś szczególnie zdziwione tym, że odwiedziła swojego ex i prawdopodobnie została u niego na noc.
Tak właśnie założyły.
Jednak zmartwiły się tym, że się do nich nie odzywała.
To zupełnie nie pasowało do jej zachowania.
Nawet gdy była w towarzystwie jakiegoś mężczyzny, odbierała telefony lub przynajmniej chwilę później oddzwaniała.
Często wstawiała coś na Instagram czy na Snapchata, ale nie tamtego dnia.
Pojechały pod dom eks-przyjaciółki i zapukały do drzwi.
Nikt im nie otworzył.
Po drugiej stronie nie usłyszały żadnych odgłosów.
Znowu sprawdziły lokalizację.
Telefon Hayley w dalszym ciągu znajdował się w tej posiadłości.
Dziewczyny uważały, że 22-latka również musiała tam przebywać.
Musiały się upewnić.
Tyle, że któraś z nich musiała wspiąć się kilka metrów.
Postanowiły, że jedna podsadzi drugą.
Jedna z dziewczyn weszła do środka i niemal od razu krzyknęła przerażona.
Kilka metrów dalej na łóżku leżała Hayley.
Z zamkniętymi oczami wyglądała jakby spała, ale miała siną twarz.
Dziewczyna wyjęła telefon i zadzwoniła pod numer alarmowy.
Wtedy jeszcze nie wiedziała, że funkcjonariusze chwilę wcześniej otrzymali inne zgłoszenie pod ten sam adres.
Pewna kobieta, która mieszkała daleko od stanu Nowy Jork, martwiła się o swojego brata.
Po tym jak odsłuchała wiadomość, którą zostawił jej na skrzynce głosowej, miała podstawy sądzić, że znajduje się on w złym stanie psychicznym.
Obawiała się, że będzie próbował odebrać sobie życie, dlatego zadzwoniła pod numer alarmowy.
W domu były wyłącznie zwłoki młodej kobiety, a dzięki interwencji dwóch przyjaciółek od razu udało się ustalić jej tożsamość.
Hayley przyszła na świat 9 maja 1995 roku.
Większość swojego życia spędziła w Westbury, na wyspie Long Island w stanie Nowy Jork.
Matka uważała córkę za hipiskę.
Nad wyraz ceniła swoją wolność i autonomię.
Marzyła, by pewnego dnia kupić wana i wyruszyć w podróż.
Myślała również nad tym, aby przenieść się do słonecznej Kalifornii.
Była optymistką, widziała w ludziach dobro, ufała wszystkim, co nieco czasami martwiło jej rodziców.
Z reguły nigdy nie zakładała, że ktoś może mieć wobec niej złe intencje.
Uwielbiała głośno muzykę i kolory.
Następnie wybrała szkołę pielęgniarską na Uniwersytecie w Binghamton.
Chciała pomagać ludziom, wydawało jej się, że praca w szpitalu będzie spełnieniem jej ambicji.
Dobrze się uczyła i ciężko pracowała na to, by znaleźć się w tym miejscu.
W trakcie studiów zamieszkała z dwiema koleżankami w wynajmowanym domu zlokalizowanym niedaleko kampusu uniwersyteckiego.
Rodzice wspierali ją finansowo.
Uważała, że jako dwudziestokilkuletnia kobieta powinna mieć swoje własne środki.
Przez trzy lata pracowała w kawiarni i jako ekstrawertyczka lubiła tę pracę.
Na studiach nawiązała wiele nowych przyjaźni.
Była atrakcyjną dziewczyną o blond włosach i niebieskich oczach.
Wpadła w oko kilku chłopakom napotkanym na korytarzu.
Zrodziło się z tego kilka romansów.
Jednak nie chciała wiązać się z nikim na poważnie.
Uważała, że ma jeszcze dużo czasu.
Chciała przede wszystkim skupić się na edukacji i korzystaniu z młodości.
Kiedy nie uczyła się lub nie była w pracy, chodziła na imprezy albo spotykała się z przyjaciółkami.
Jednak przynajmniej dwóch kolegów polubiło ją nieco bardziej.
Najpierw poznała niejakiego Kevina.
Później w jej życiu pojawił się Orlando.
Już wcześniej kojarzyli się z uczelni, ale ich ścieżki tak naprawdę zeszły się na czwartym roku, podczas jednej z imprez.
Wtedy między nimi zaiskrzyło i zaczęli się spotykać.
Tych dwóch mężczyzn zaprzyjaźniło się ze sobą właśnie dzięki niej.
Tworzyli jedną zgraną paczkę.
Jednak czasami dochodziło do pewnych zgrzytów.
A to dlatego, że jeden i drugi szaleli na punkcie dwudziestodwulatki.
Każdy z nich chciał mieć ją na wyłączność.
Ale ona nie była zainteresowana stałym związkiem.
W marcu 2008 roku niewiele dzieliło ją od ukończenia studiów.
Była zdolną studentką i od razu po uzyskaniu dyplomu czekało ją rozpoczęcie pracy w pobliskim szpitalu na oddziale ratunkowym.
Chciała w końcu wkroczyć w prawdziwą, wyczekiwaną dorosłość.
Haley, odkąd wyjechała na studia, odwiedzała rodzinne miasto od czasu do czasu.
Z matką rozmawiała przez telefon raz w tygodniu.
Dzwoniły do siebie w niedzielę i godzinami potrafiły rozprawiać o minionym tygodniu.
Za dwa dni kobieta miała kolejny raz zadzwonić do córki.
Dowiedziała się o jej śmierci.
Następnego dnia przeprowadzono sekcję zwłok.
Medyk sądowy ustalił, że studentka zginęła w wyniku uduszenia.
Sprawca użył jako narzędzia zbrodni własnych dłoni, a potem owinął wokół jej szyi jej własny naszyjnik.
Wiele wskazywało na to, że do zabójstwa doszło, gdy ofiara spała, nie miała więc szans, by się obronić.
Morderca zaatakował ją, gdy była kompletnie bezbronna.
Wszystko działo się tak szybko, że nawet jeśli ocknęła się na chwilę, moment później już nie żyła.
Śledczy mieli swoje wnioski.
Ktokolwiek to zrobił, żywił do ofiary jakieś uczucia.
Inaczej nie skrzywdziłby jej w ten sposób.
Ciało znaleziono w domu należącym do byłego chłopaka zamordowanej.
Orlando stał się więc głównym podejrzanym.
To również skłaniało ich ku tezie, że to ten człowiek stał za zbrodnią i dlatego się ukrywał.
Jak ustalili, wieczór 7 marca 2018 roku Haley spędziła w towarzystwie znajomych.
Imprezowali, pili alkohol i dobrze się bawili.
Jej współlokatorki wróciły bez niej do wynajmowanego mieszkania.
To zdarzyło się nie pierwszy raz.
Bywało, że dziewczyna nocowała u chłopaka, z którym się spotykała lub u kogoś ze znajomych.
Dalsze ustalenia śledczych wykazały, że około trzeciej nad ranem Hayley znalazła się w domu należącym do Orlando.
Potwierdziły to nagrania z monitoringu.
Studenci pielęgniarstwa przekroczyli próg rezydencji dokładnie o 3.14.
Kilka godzin później kamera uchwyciła już samego mężczyznę.
Wyniósł wtedy śmieci i poszedł gdzieś dalej.
Wrócił jakiś czas później.
Policjanci dowiedzieli się, dokąd poszedł.
Zrealizował recepty, m.in.
Wieczorem ponownie wyszedł z domu.
Tym razem już bezpowrotnie.
Niósł ze sobą walizkę.
Kilkanaście godzin później przyjaciółki odnalazły zwłoki dziewczyny.
Gdy Hayley przekroczyła próg tego domu, już więcej stamtąd nie wyszła.
Oprócz niej i Orlando nikogo więcej tam nie było.
To właśnie tam dziewczyna zmarła.
Śledczy zdecydowanie wykluczyli wypadek.
W końcu nikt przypadkowo nie zaciska palców na czyjejś szyi.
Hayley została zamordowana.
Jaki był motyw?
Przyjaciele poszukiwanego twierdzili, że nigdy nikogo by nie skrzywdził.
Opisywali go jako miłego i empatycznego człowieka.
Szczerze się w niej zakochał i liczył na prawdziwy związek.
Z kolei przyjaciółki ofiary przedstawiły nieco inną wersję.
Orlando podobno przejawiał oznaki obsesji na punkcie byłej partnerki.
Nie mógł pogodzić się z myślą, że z nim zerwała i ponownie zaczęła spotykać się z mężczyzną, z którym się przyjaźnił.
Gdy go rzuciła, przychodził do niej bez zapowiedzi.
Zachowywał się bardziej jak stalker niż zakochany chłopak.
Pewnego dnia, gdy dziewczyna wyszła z domu i chciała wsiąść do auta, zauważyła, że opony pojazdu są uszkodzone.
Ktoś je przeciął, najprawdopodobniej nożem.
Nagrała nawet krótki filmik na Snapchacie.
Od samego początku obstawiała, kto mógł za tym stać.
Zasugerowali, że być może powinna zgłosić sprawę policji.
Ale ona nie chciała reagować.
Zdawała sobie sprawę, że gdyby go wydała, student mógłby mieć problemy.
Wyrządzone szkody prawdopodobnie przekraczały koszt 600 dolarów.
W tym przypadku mowa byłaby już o popełnieniu przestępstwa, nie wykroczenia.
To mogłoby rzutować na jego przyszłość i karierę pielęgniarską.
Mimo wszystko szczerze go lubiła i życzyła mu jak najlepiej.
Czy działało to także w drugą stronę?
Śledczy uważali, że Orlando wykorzystał zaufanie, którym obdarzyła go Hayley.
Zaprosił ją do swojego domu i brutalnie pozbawił życia.
Ale tylko on mógł powiedzieć, jak było naprawdę.
Siostra nie wiedziała, gdzie się ukrywał.
Martwiła się, że mógł zrobić sobie krzywdę.
Ich rodzice mieszkali w Nicaraguj.
Gdy po raz ostatni opuścił swój dom w Stanach, miał przy sobie walizkę.
To sugerowało detektywom, że mógł uciec z kraju.
Sprawdzili ten wątek.
Kamery monitoringu na pobliskim lotnisku zarejestrowały go.
Na jednym z nagrań widać, jak ciągnie za sobą walizkę.
Funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że to poszukiwane w sprawie zabójstwa.
Okazało się, że uciekł do ojczyzny, do swoich rodziców.
Amerykańscy stróże prawa skontaktowali się z kolegami po fachu.
Informacje o śmierci 22-latki przeniknęły również do tamtejszych mediów.
Cztery dni później pojawiła się sensacyjna wiadomość.
Podobno zawiozło go tam matka, bo próbował odebrać sobie życie.
Żałowali, że nie mogli tego zweryfikować osobiście, ale musieli zaufać policjantom z Nicaraguj.
Tamtejsi funkcjonariusze pojechali do placówki medycznej.
Okazało się, że Orlando faktycznie tam przebywał i został aresztowany.
Wszystko wskazywało na to, że obawy siostry nie były bezpodstawne.
Choć już w trakcie przeszukania jego domu w Stanach, ekipa poszukiwawcza natknęła się na haki i młotek.
We framudze drzwi pomiędzy kuchnią a jadalnią zabezpieczono ślady świadczące o tym, że ktoś próbował odebrać sobie życie.
Został napisany w języku hiszpańskim.
Nie znamy pełnej treści, ale na pewno znalazło się tam zdanie, nigdy nie wyobrażałem sobie, że mógłbym to zrobić.
Napisał również, tato, niebawem się zobaczymy.
Śledczy zinterpretowali te słowa jako chęć odebrania sobie życia.
Zdaniem znajomych wcześniej nie miał myśli, aby ze sobą skończyć.
Ale policjanci zaczęli się zastanawiać, czy młody mężczyzna czegoś nie ukrywał.
Orlando Tercero Moreno urodził się w listopadzie 1995 roku w Miami na Florydzie.
Jego rodzice pochodzili z Nicaraguj i to tam chcieli wychować syna.
Rodzice chcieli zapewnić mu świetną przyszłość.
Gdy oznajmił, że wolałby studiować w Stanach Zjednoczonych, zgodzili się od razu.
Często wspólnie tam bywali.
Orlando świetnie mówił po angielsku.
Ponadto od urodzenia miał amerykańskie obywatelstwa.
Ostatecznie wybrał pielęgniarstwa.
Widział się w nieco innym fachu.
Mimo wszystko zgadzał się z matką i ojcem w kwestii tego, że powinien pracować w szpitalu.
Był również lubiany przez rówieśników.
Znajomi uważali go za charyzmatycznego i sympatycznego.
Był pewny siebie i miał wiele uroku osobistego.
Gdy jego najbliżsi przyjaciele dowiedzieli się, że ścigała go policja z dwóch państw w sprawie zabójstwa, nie mogli w to uwierzyć.
Wzięli to za jakieś nieporozumienie, pomyłkę, która niebawem zostanie wyjaśniona.
Ale prokurator stanu Nowy Jork postawił mu zarzut morderstwa drugiego stopnia.
Za ten czyn groziło mu nawet 40 lat więzienia.
Oskarżyciel obawiał się jednego, że nikaraguański wymiar sprawiedliwości nie wyrazi zgody na ekstradycję.
Orlando miał dwa obywatelstwa.
Według prawa karnego kraju, z którego pochodzili jego rodzice, równie dobrze mógł zostać tam osądzony.
Wszystkie dowody zostały zgromadzone przez Amerykanów.
Nikaraguańscy śledczy i prokurator zapoznali się wyłącznie z aktami sprawy.
Pojawiły się obawy, że to znacząco wpłynie na wyrok, że być może mężczyzna uniknie nawet skazania.
Dlatego stróże prawa z USA oraz rodzina ofiary apelowali do władz Nikaragui o ekstradycję.
Jednak nie przyniosło to żadnego skutku, gdy w końcu pojawiła się ostateczna decyzja,
strona amerykańska nie była zadowolona.
Orlando pozostanie w areszcie w Nicaraguj.
Tamtejsza prokurator przedstawi mu zarzuty i krótko później ruszy proces.
W nikaraguańskim kodeksie karnym podział zabójstw prezentuje się nieco inaczej niż w amerykańskim, gdzie wyróżnia się m.in.
morderstwo pierwszego i drugiego stopnia.
Orlando usłyszał zarzut kobietobójstwa, przestępstwa, które nie istnieje w Stanach Zjednoczonych.
W 2013 roku w Nicaraguji uchwalono akt prawny zwany jako Prawo 779.
Porusza on kwestie przemocy ze względu na płeć.
Definiuje kobietobójstwo jako czyn dokonany przez mężczyznę, którego ofiarą pada kobieta, z którą łączył go związek romantycznych w chwili popełnienia przestępstwa lub w przeszłości.
Wymienia się kilka okoliczności.
Między innymi w przypadku zerwania oprawca czynił próby ponownego nawiązania relacji ze swoją ofiarą oraz gdy już wcześniej mężczyzna stosował wobec niej przemoc.
Maksymalna kara za kobietobójstwo to 30 lat pozbawienia wolności.
Może zapaść tylko wtedy, gdy sąd uzna, że czyn spełnia znamiona morderstwa czy zabójstwa ze specjalnym okrucieństwem i premedytacją.
Proces ruszył w październiku 2019 roku.
Amerykańscy śledczy współpracowali z Nicaraguańskim Wymiarem Sprawiedliwości.
Prokurator stanu Nowy Jork zaangażował się w tę sprawę.
Ubolewał nad tym, że nie mógł być jedną ze stron procesu.
Postanowił jednak zaufać stróżom prawa z innego państwa.
Świadkowie nie musieli lecieć do Managui, gdzie odbywał się proces.
Sędzia wyraziła zgodę na wideokonferencję.
Zeznania Amerykanów zostały złożone z biura prokuratora.
Kobiety przemawiały w języku angielskim, ale towarzyszyła im tłumaczka.
Nie zabrakło przesłuchania znajomych oskarżonego, którzy nie mogli uwierzyć w jego winę.
Choć przyznał się do zabójstwa, zasłaniał się, że niewiele pamiętał z tamtej nocy.
Jego adwokat twierdził, że mężczyzna był częściowo niepoczytalny.
Podobno obudził się rano bardzo skacowany.
Tuż obok niego leżała Hayley, bez jakichkolwiek oznak życia.
O jego złym stanie psychicznym miały świadczyć myśli o odebraniu sobie życia.
Próbował je nawet wcielić w życie, przynajmniej dwukrotnie.
Za drugim razem matka musiała odwieźć go do szpitala psychiatrycznego, gdzie został przyjęty i hospitalizowany.
Biegły psychiatra powołany do tej sprawy uznał, że nie da się stwierdzić, czy oskarżony był tamtej nocy poczytalny, czy też nie.
Nie zauważył w jego zachowaniu nic niepokojącego, żadnych oznak depresji czy innych schorzeń psychicznych.
W Nicaraguji nie ma ławy przysięgłych.
Decyzję o tym, czy oskarżony jest winny, czy też nie, wydaje zawodowy sędzia.
Tak też oczywiście było w tym przypadku.
Wszyscy spodziewali się, że wydanie werdyktu może zająć kilka dni lub przynajmniej godzin.
Jest to dość powszechna praktyka, ale byli zdziwieni, gdy przewodnicząca składu zdecydowała po zaledwie 90 minutach.
Orlando usłyszał, że jest winny kobietobójstwa.
Wyrok nie zapadł od razu, tylko dwa tygodnie później.
Został skazany na maksymalną karę – 30 lat więzienia.
Początkowo rodzina ofiary nie była zadowolona, że proces nie będzie odbywać się w Stanach.
Jednak ostatecznie doszło do wniosku, że być może stało się lepiej.
Choć w Stanach mógłby usłyszeć potencjalnie wyższy wyrok, bo aż 40 lat, to jednak w takich okolicznościach miałby możliwość uzyskania warunkowego zwolnienia.
W Nicaraguji prawdopodobnie będzie musiał odsiedzieć cały wyrok.
Więzienie, do którego trafił, nazywa się El Chipote.
Jest okryte złą sławą.
Często trafiają tam więźniowie polityczni,
którzy żyją we wręcz niehumanitarnych warunkach.
Narażeni na ekstremalne warunki klimatyczne, niewielkie porcje jedzenia, wody i tortury.
Spotyka to również zwykłych skazańców, takich jak Orlando.
Jego adwokat próbował odwołać się od werdyktu, jednak sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok.
Na dziś to już wszystko.
Na nowy odcinek zapraszam jak zawsze w nadchodzący poniedziałek.
Przypominam także o zbliżającym się zakończeniu okresu promocyjnego Deviantów.
Moja seria trzech ekskluzywnych, długich odcinków o największych mordercach świata będzie dostępna w niższej cenie do 13 marca.
Więcej informacji na stronie devianci.kryminatorium.pl Link znajdziesz także w opisie odcinka.
Opublikowany na portalu New York Post 17 marca 2018 roku
Akt prawny Nicaragui dotyczący przemocy wobec kobiet, zwany Prawem 779.
Inne artykuły z takich stron internetowych jak Patch, CBS News, Press Connects i El Pais.
Ostatnie odcinki
-
„Kazali mi wejść do bagażnika”. Wtedy zaczęło s...
02.02.2026 13:25
-
[PRZEDPREMIEROWO] Kamera zarejestrowała coś, cz...
29.01.2026 07:19
-
Od tygodni śmierdziało w piwnicy. Ale tylko on ...
26.01.2026 04:00
-
13-latka zostawiła trop. Ale przez 40 lat nikt ...
19.01.2026 04:00
-
Sprawa dziewczyny z Watykanu. Po 42 latach przy...
12.01.2026 04:00
-
Kazała matce złożyć pewną obietnicę | 407.
05.01.2026 04:00
-
Zapytał: „Myślisz, że ciało zamarzło?”. Nie wie...
29.12.2025 04:00
-
40 lat bez tropu. Aż były gliniarz nagrał o tym...
22.12.2025 04:00
-
To nie zwłoki go pogrążyły. Tylko zawartość jeg...
15.12.2025 04:00
-
Szczątki były w beczkach. Twarze odczytali z ko...
08.12.2025 04:00