Mentionsy
9 ciał. Żadne nie miało głowy | WIDEO
OPIS SPRAWY: W latach 30-tych ubiegłego wieku seria tajemniczych zabójstw wstrząsnęła amerykańskim miastem Cleveland w stanie Ohio. Tamtejsi policjanci nigdy wcześniej nie spotkali się z tak ohydnymi i przerażającymi zbrodniami. Groźny zabójca wydawał się drwić ze stróżów prawa, a jego potencjalną ofiarą mógł się stać niemal każdy. Prasa nazywała go „Szalonym rzeźnikiem”. Był nie tylko przebiegły, ale przede wszystkim niezwykle brutalny, a co najgorsze – nieuchwytny. Gdy policja zawiodła, w pościg za nim ruszył sam słynny „nietykalny”, czyli legendarny agent Eliot Ness we własnej osobie…
Szukaj w treści odcinka
Gdy w połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku w Cleveland pojawił się szalony rzeźnik, władze tego miasta nie były na to przygotowane.
Nagle funkcjonariusze zetknęli się z grasującym szaleńcem, jakiego nigdy nie spotkali w swojej karierze.
W dodatku brak jakichkolwiek wskazówek przez długi czas skutecznie uniemożliwiał im ustalenie tożsamości tego niebezpiecznego i nieobliczalnego zbrodniarza, nie mówiąc już o jego schwytaniu.
Ofiarą szalonego rzeźnika mógł stać się niemal każdy.
Sławnego nietykalnego, czyli agenta Eliota Nessa, nieszablonowego pogromcy bandytów i kryminalistów.
Elliot Ness kontra szalony rzeźnik.
Na początku lat 30. ubiegłego wieku przez Stany Zjednoczone przetoczyła się fala wielkiego kryzysu gospodarczego.
Mieszkali w prowizorycznych, tekturowo blaszanych barakach.
W poniedziałek 23 września 1935 roku dwaj nastoletni chłopcy wracając ze szkoły znaleźli starą piłkę.
Nie zdawali sobie sprawy, że właśnie rozpoczął się wyścig, którego żaden z nich tak naprawdę nie chciałby wygrać.
Przerażeni nastolatkowie natychmiast pobiegli powiadomić rodziców o swoim znalezisku.
Oni również informowali o znalezieniu ciała bez głowy.
Byli w szoku, kiedy okazało się, że przy nasypie odkryto nie jedno, ale dwa martwe ciała i to pozbawione głów.
Były nagie, ale jeden z nich miał na sobie skarpetki.
Obu ofiarom odcięto głowę i genitalia.
Brakujące części ciała znaleziono kilka metrów dalej, były zakopane w ziemi.
Obok niego leżała nadpalona pochodnia.
Już po śmierci jego ciało zostało oblane olejem, a następnie podpalone.
Z powodu rozkładu nigdy nie udało się ustalić jego tożsamości.
Jako, że według ustaleń policji mężczyzna ten zmarł wcześniej, oficjalnie został nazwany ofiarą jeden.
W przeciwieństwie do ofiary jeden, drugie z ciał nie nosiło śladów podpalenia.
Był przytomny, gdy sprawca odcinał mu genitalia.
Dzięki pobranym odciskom palców udało się zidentyfikować mężczyznę w skarpetkach.
Ostatni raz widziano go cztery dni przed odnalezieniem jego zwłok.
W trakcie domowych wizyt molestował seksualnie swoje pacjentki, często w obecności ich mężów.
Zaczytywał się w literaturze pornograficznej, a w swoich kręgach uchodził za osobę biseksualną.
Policji nie udało się ustalić, co Edward robił w weekend poprzedzający jego śmierć.
Wierzono, że obie ofiary były ze sobą jakoś powiązane, ale nie znaleziono absolutnie nic, co mogłoby je łączyć.
Po trzecie, ofiary zostały porzucone w miejscu ich odnalezienia już po ich śmierci,
Po czwarte, obaj dobrze się znali i zostali zamordowani przez tego samego sprawcę.
Ktoś zasugerował, że mógł on zaatakować już wcześniej, we wrześniu 1934 roku, więc dokładnie rok przed odnalezieniem dwóch bezgłowych ciał.
Na brzegu jeziora Erie w Cleveland znaleziono połowę kobiecego torsu.
Drugą część ciała odkryto 50 kilometrów dalej.
Przed śmiercią ofiara została oblana olejem i podpalona, podobnie jak ofiara jeden z Kingsbury Run.
Kobieta nigdy nie została zidentyfikowana, a lokalne gazety nazywały ją Panią Jeziora.
Śledztwo trwało, ale nikt specjalnie nie przejmował się tym, że zabójca pozostawał nieuchwytny.
więc na burmistrza wybrali właśnie Bartona.
Do tego trudnego zadania nowy burmistrz wyznaczył agenta federalnego o nieskalanej reputacji i jeszcze większej legendzie, która się za nim ciągnęła.
Niekwestionowany autorytet w walce z najgroźniejszymi kryminalistami tamtych czasów.
Opuśćmy więc na chwilę Cleveland w Ohio, sterroryzowane przez szalonego rzeźnika, aby lepiej przyjrzeć się niezwykłej postaci, która postanowiła go dopaść za wszelką cenę.
Bo wielu ludzi uważało wówczas, że jeśli ktokolwiek mógłby uratować Cleveland, to był właśnie nietykalny Elliot Ness.
Gdy ponad 20 lat później po raz pierwszy została opublikowana książka zatytułowana Nietykalni, cała Ameryka natychmiast zakochała się w jej głównym bohaterze, młodym agencie Biura do Spraw Prohibicji z Chicago, Elliotcie Nessie.
Tym bardziej, że był on postacią prawdziwą, która niemal 30 lat wcześniej wytoczyła wojnę samemu Alowi Capone, czyli najgroźniejszemu amerykańskiemu gangsterowi celebrycie tamtych czasów.
On i jego grupa tytułowych nietykalnych próbowała zniszczyć imperium człowieka, który trząsł całym Chicago.
Nie wspominał ani słowem o swoich porażkach, czy problemie z alkoholem.
Nie przeczytali też o skandalach, których był bohaterem.
Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że opisy jego walki z Alem Capone były mocno przesadzone.
Bo choć Ness niewątpliwie był megalomanem, to tak naprawdę nigdy nie przypisał sobie tej roli.
Zmarł kilka miesięcy przed premierą Nietykalnych.
Choć Ameryka zawdzięczała mu bardzo wiele, a miasta takie jak Chicago czy Cleveland bez niego nie poradziłyby sobie w walce z przestępczością, Elliot Ness odszedł w ciszy i niemal w kompletnym zapomnieniu.
Gdy 10 lat przed nim zmarł jego legendarny przeciwnik Al Capone, ówczesna prasa poświęciła temu zaledwie niewielkie wzmianki gdzieś za działem sportowym.
Kim dla Amerykanów był szef nietykalnych i dlaczego jego nazwisko przeszło do legendy?
Człowieka, który sam o sobie powiedział, że udało mu się rozścieczyć najkrwawszy motłoch w kryminalnej historii Ameryki.
Ale tak naprawdę w jego historii nic nie jest proste.
Wychowywał się w szczęśliwej rodzinie, a jego dzieciństwo było niemal jak z bajki.
Rodzice kilka lat wcześniej otrzymali amerykańskie obywatelstwo.
W szkole nauczyciele stawiali go innym uczniom za wzór.
Wiedział, że aby coś w życiu osiągnąć, musi nie tylko ciężko pracować, ale także poświęcić się edukacji.
I zawsze starał się rozwiązywać kryminalne zagadki, jeszcze zanim uczynił to na kartach książki jego ulubiony bohater.
Szybko znalazł sobie wzór do naśladowania, który w przeciwieństwie do książkowego detektywa istniał naprawdę.
Podczas rodzinnych spotkań podsycał w małym Eliocie zamiłowanie do przestrzegania prawa i chęć walki z kryminalistami.
Zamiast pomnażać pieniądze w biznesie, zdecydował się zostać detektywem do spraw kredytów detalicznych.
Z pomocą szwagra, którego kariera w organach federalnych rosła, Elliot Ness został zatrudniony w Departamencie Skarbu.
Zostałem jednym z 300 ludzi chicagowskiego oddziału biura prohibicji, odpowiedzialnym za walkę z rozrastającą się branżą nielegalnej produkcji alkoholu oraz jego przemytu i sprzedaży.
Funkcjonariusze Federalnego Biura do Spraw Prohibicji od czasów wprowadzenia zakazu produkcji, sprzedaży oraz transportu alkoholu cieszyli się bardzo złą reputacją.
Od lat jawnie przymykali oczy na nielegalne destylarnie i wszelką działalność chicagowskich gangsterów.
które wydawało się być nie do ruszenia dla jakichkolwiek organów ścigania, ale nie dla Eliota Nessa.
Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku chicagowski gangster Al Capone był nie tylko jednym z najbardziej ekstrawaganckich przestępców Ameryki, ale i jednym z tych najokrutniejszych, a także najbogatszych.
Jego zyski były wprost niewyobrażalne.
Według szacunków rządu federalnego gang Al Capone osiągał roczne dochody w granicach 120 milionów dolarów.
Doskonale zdawał sobie też sprawę, czego pragną zwykli obywatele.
Nielegalnego alkoholu, prostytutek oraz hazardu.
I Al Capone mógł im to wszystko zapewnić.
Po słynnej masakrze w Dzień Świętego Walentego, w wyniku której pozbył się konkurencyjnego gangu, jego wpływy wzrosły jeszcze bardziej, podobnie jak jego pewność siebie.
Nowo wybrany prezydent USA, Herbert Hoover, był zdeterminowany, aby zakończyć karierę à la Capone.
Na jego polecenie rząd federalny postanowił zaatakować bezczelnego króla gangsterów z dwóch stron jednocześnie.
Urzędnicy skarbowi zaczęli prześwietlać jego legalne dochody, które nie pokrywały się z ogromnymi wydatkami przestępcy.
Oznaczało to, że Al Capone nielegalnie zarabiał miliony, ale nie zgłaszał ich do urzędu skarbowego, a co za tym idzie uchylał się od płacenia podatków, co było bardzo poważnym przestępstwem.
W tym samym czasie agenci federalni zamierzali zaatakować gangstera za wielokrotne naruszenie ustawy narzucającej prohibicję.
Biuro, którego członkiem był Elliot Ness, otrzymało zadanie zniszczenia Imperium Alakaponem, zajmującego się nielegalną produkcją, przemytem oraz sprzedażą alkoholu.
Jednak znalezienie odpowiednich ludzi do tej roboty nie było łatwe.
Tak czy inaczej, Ness otrzymał zadanie utworzenia i poprowadzenia specjalnego zespołu śledczego.
Miał on wytropić i zniszczyć nielegalnie działające destelarnie à la Capone oraz zebrać niepodważalne dowody na łamanie narodowej ustawy o prohibicji.
Niektórzy ostrzegali młodego agenta, że porywa się z motyką na słońce, a jego niewykonalna misja z góry jest skazana na porażkę.
Sukces jego misji zależał od tego, czy uda mu się znaleźć uczciwe osoby, którym mógłby zaufać.
Ale Elliot wiedział czego chce i przede wszystkim kogo szuka.
Potrzebowałem kawalerów w wieku nie więcej niż 30 lat, mających wytrzymałość zarówno psychiczną, jak i fizyczną.
Potrafiących posługiwać się i rewolwerem, i pięścią, ale przede wszystkim rozumem.
Ostatecznie w jego zespole znalazło się zaledwie 10, zdaniem Nessa najlepszych z najlepszych.
Jego listę otwierał były sportowiec Marty, irlandzki mistrz walki wręcz.
Były strażnik więzienny Sam był twardym, ale dość niepozornie wyglądającym detektywem.
Muskularny Barney nie miał sobie równych w posługiwaniu się bronią palną.
Lyle to genialny strateg, planujący wszystkie operacje.
John specjalizował się w szybkiej jeździe samochodem i pościgach.
Nie rzucający się w oczy Mike miał szczególny talent do zbierania i analizowania danych wywiadowczych.
Grupę zamykali Tom, czyli były policjant z Pensylwanii, oraz Paul, jako ekspert od zakładania podsłuchów telefonicznych.
Agenci spędzili długie godziny na studiowaniu map Chicago i podejmowaniu decyzji o wyborze miejsc swoich nalotów.
Analizowali wszystkie dane, typowali miejsca nielegalnych destelarni i układali plan działania.
Do pomocy otrzymali kilkunastu agentów Biura do Spraw Prohibicji oraz kilku informatorów.
Znając reputację agentów i ich skłonność do brania łapówek, podczas każdego z nalotów ludzie NESA pilnowali, aby żaden z nich nie miał możliwości zbliżenia się do jakiegokolwiek telefonu, a co za tym idzie uprzedzenia gangsterów o nalotach w innych miejscach.
Przebieg tych nalotów zawsze wygląda podobnie.
To jest nalot federalny.
Trafiły do magazynu federalnego, gdzie miały posłużyć jako dowód w planowanym przyszłym procesie à la Capone.
Dla mieszkańców taka wiadomość była czymś zupełnie nowym po latach przymykania oczu na działalność gangsterów.
Wszystkie artykuły przed drukiem musiały być autoryzowane przez samego Nessa, który dbał o to, aby w porannej gazecie Capone przeczytał dokładnie to, co Elliot chciał mu przekazać.
Od tej chwili podobne naloty organizowaliśmy cyklicznie.
Czasami tym szumowinom udało się w porę wywieźć sprzęt z wytypowanej do nalotu bimbrowni.
Zarekwirowany alkohol, często już gotowy do wywiezienia i sprzedaży, był na oczach dziennikarzy i przechodniów wylewany wprost na ulicę.
Niektórzy świadkowie aż łapali się za głowy, gdy tysiące litrów nielegalnej łyski lądowało w Rynsztoku.
Tak jak podczas jednej z kolejnych akcji, kiedy tuż po nalocie Ness i jego ludzie przed obiektywami aparatów upłynnili ponad 100 tysięcy litrów alkoholu.
Łączny koszt zmarnowanego trunku biuro federalne oszacowało na 150 tysięcy dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 2 milionów dolarów.
W ręce agentów wpadło kilkadziesiąt zbiorników o pojemności nawet do 6000 litrów każdy, sprzęt do produkcji i tysiące beczek gotowego alkoholu.
Al Capone był wściekły.
Tracił nie tylko cenne miejsca do produkcji oraz ludzi, którzy lądowali w więzieniach.
Według raportów rządu federalnego przez pierwszych sześć miesięcy nalotów król gangsterów stracił około miliona dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 15 milionów dolarów.
Tracił nie tylko wpływy, ale i reputację.
Wiedział, że jeśli on nie będzie w stanie zapewnić alkoholu czekającym na niego ludziom, szybko zrobi to ktoś inny.
Doskonale zdawał sobie sprawę, że zamordowanie coraz popularniejszego w Ameryce agenta federalnego ściągnie na niego więcej kłopotów niż pożytku.
Kara śmierci nie była jego planem na przyszłość, bo jak sam powiedział, gdyby chciał umrzeć, to osobiście palnąłby sobie w łeb.
Jego posłańcy wyśledzili trzech członków zespołu Nessa, kiedy ci jechali samochodem ulicami Chicago.
Każda z nich zawierała 2000 dolarów i kartkę informującą, że podobną kwotę będą otrzymywać co miesiąc, jeśli tylko zechcą uprzedzać o planowanych nalotach.
Dla agentów zarabiających niecałe 3 tysiące dolarów rocznie była to propozycja z tych nie do odrzucenia, ale nie dla ludzi Nessa.
Mężczyźni szybko wytropili kurierów, dogonili ich, grzecznie podziękowali za hojny gest, a następnie oddali koperty w nienaruszonym stanie.
Podobnie uczynił założyciel grupy, ale akurat jemu Al Capone zaproponował znacznie więcej.
2000 dolarów, ale tygodniowo.
Następnego dnia Elliot Ness zwołał specjalną konferencję prasową, na którą zaprosił kilkudziesięciu dziennikarzy.
Prawdopodobnie do tej pory nie napisaliście tego państwo dość wyraźnie w swoich gazetach, więc teraz powiem to głośnie, aby wszyscy na świecie, a przede wszystkim Al Capone i jego zbiry, zdali sobie w końcu sprawę, że jest jeszcze kilku stróżów prawa w Ameryce, których nie można zastraszyć lub zniechęcić, a przede wszystkim nie można na skupić.
Jedna z gazet swój artykuł zatytułowała słowem Nietykalni.
Już wkrótce taką nieoficjalną nazwę przyjął zespół Nessa.
Od tej chwili dziesięciu agentów stało się Nietykalnymi.
Ośmieszony Capone pałał rządzą zemsty.
Najpierw zamordowany został przyjaciel Eliota, który często asystował mu w nalotach.
Swojego ochroniarza miał także Ness, ale i tak liczył się z tym, że któregoś dnia może mu przyjść zapłacić za bycie wrogiem najpotężniejszego przestępcy w Chicago.
Po wielu udanych nalotach i operacjach antyalkoholowych Imperium Capone skurczyło się dość wyraźnie.
Po piętach gangstera coraz śmielej deptali urzędnicy skarbowi, sprawdzający każdy wpis w jego księgach rachunkowych.
Bo choć w książce nietykalni można przeczytać zresztą wbrew woli samego Nessa, że to on wsadził Al Capone do więzienia, w rzeczywistości tak nie było.
Ale nie za bycie gangsterem, mordercą i producentem nielegalnego alkoholu, ale za niepłacenie podatków.
Gdy w roku 1931 krata w celi Al Capone zamknęła się za nim, misja nietykalnych dobiegła końca.
Przez kolejne dwa lata z sukcesami walczył z tamtejszym nielegalnym podziemiem alkoholowym.
Chwalono go i wynoszono na piedestał.
Najlepsze pomysły pochodziły nie ode mnie, ale od innych członków grupy.
Ja tylko upewniałem się, że są wystarczająco dobre i właściwie realizowane.
Miasto od wielu lat zmagało się z falą przestępczości zorganizowanej, a gangsterzy i przemytnicy mieli tam do powiedzenia więcej niż stróże prawa.
Podlegała mu nie tylko policja, ale i straż pożarna.
Naloty na kryjówki przemytników, aresztowanie gangsterów oraz walka z hazardem.
Jego walka z korupcją w policji przysporzyła mu jeszcze większą liczbę zwolenników.
Nic więc dziwnego, że gdy tylko w Cleveland zaczął grasować seryjny zabójca, nazywany przez prasę szalonym rzeźnikiem lub torsowym mordercą, to właśnie do Nessa zwrócono się o pomoc w jego wytropieniu i schwytaniu.
że chyba znalazła skradziony towar.
W koszu rzeczywiście znalazł dwa kawałki mięsa, jednak nie wieprzowego, ale ludzkiego.
Pozostałych fragmentów ciała nigdy nie odnaleziono.
Odciski palców pobrane z odciętej dłoni pozwoliły ustalić tożsamość ofiary.
Kilka razy aresztowało ją za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym oraz awanturowanie się.
Koroner ustalił, że Flo, jak nazywali ją znajomi, nie żyła od dwóch do czterech dni.
Rozczłonkowanie jej ciała dokonano ostrym narzędziem przypominającym nóż, jakiego używali rzeźnicy.
A mimo to wciąż policja nie wiązała oficjalnie tych morderstw jako dzieła tego samego sprawcy.
Policyjni detektywi co prawda prowadzili swoje śledztwo, ale robili to wyjątkowo niedbale.
Udana walka Nessa z przestępczością zaczęła budować pozytywny wizerunek miasta, które po latach kryzysu powoli wstawało z kolan.
Prasa już nie atakowała policji z taką zawziętością, a zwykli mieszkańcy w końcu zaczynali czuć się nieco bezpieczniej.
Burmistrzowi zależało, aby po spędzonym w mieście tygodniu politycy wyjechali zabierając ze sobą dobre wrażenie.
Za ich bezpieczeństwo odpowiedzialny był Elliot Ness.
Osobiście sprawdził każdy hotel, w którym się zatrzymali.
Ness doskonale zdawał sobie sprawę, że jakiekolwiek zakłócenie konwencji mocno odbije się na jego reputacji.
Ich szef obiecał burmistrzowi, że żadna gazeta nie napisze o tym znalezisku, dopóki z miasta nie wyjedzie ostatni delegat.
Jednocześnie zagroził policjantom, że każdy, kto piśnie dziennikarzom choć słowo na temat znalezionej głowy, wyleci z roboty.
Pewnie mieliby to gdzieś, ale wiedzieli, że słynny Elliot Ness nigdy nie rzucał słów na wiatr.
Bali się go wszyscy, zarówno przestępcy, jak i sami policjanci.
Następnego dnia odnaleziono resztę ciała.
Jego głowa i genitalia zostały odcięte.
Byłem pewny, że tym razem uda się ustalić jego tożsamość, tym bardziej, że mieliśmy jego odciski palców.
Mimo, że ciało znaleziono w samym środku dżungli włóczęgów, zdaniem policji ofiara z całą pewnością nie była jednym z mieszkających tam bezdomnych.
Detektywi sfotografowali wszystkie tatuaże.
JD, znalezione na bieliźnie zamordowanego.
Oficjalnie nazywano go wytatuowanym mężczyzną.
Sekcja zwłok wykazała, że zmarł on nie wcześniej niż dwa dni przed odnalezieniem.
Zupełnie jak prostytutce zamordowanej w styczniu 1936 roku oraz dwóm mężczyznom znalezionym we wrześniu 1935 roku.
Lekarz sądowy uważał, że tak, ale póki co policja nie chciała przyjąć tego do wiadomości.
Dziennikarze ze szczegółami opisali zbrodnię dokonaną na wytatuowanym mężczyźnie bez imienia i pytali, czy ten sam człowiek, którego nazwali szalonym rzeźnikiem, odpowiadał również za wcześniejsze, podobne morderstwa.
W tym tajnym zebraniu udział wzięli także szefowie Wydziału Zabójstw oraz pracownicy Laboratorium Kryminalistycznego.
Gdy wchodził do sali, panowała w niej kompletna cisza.
Zarówno detektywi, jak i szef wydziału kryminalnego stanowczo temu zaprzeczyli.
Uciął nakładające się na siebie wypowiedzi, przykładając palec do swoich ust.
Nie potrafię teraz powiedzieć, dlaczego rozczłonkowuje tylko kobiety, a mężczyznom jedynie ucina głowę i genitalia.
Ale gwarantuję wam, to ten sam człowiek, a wy macie zrobić wszystko, aby złapać tego maniaka.
I choć panią jeziora nigdy oficjalnie nie uznano za ofiarę szalonego rzeźnika, Ness był pewny, że to właśnie ona była tą pierwszą.
Odtąd specjalnie przeszkoleni funkcjonariusze mieli patrolować Kingsbury Run w przebraniu włóczęgów i pijaków.
Wkrótce szalony rzeźnik zaatakował ponownie.
Głowa, częściowo owinięta w jego własne ubranie, została znaleziona kilka metrów dalej.
Tym razem ofiara została zabita w miejscu odnalezienia zwłok.
Po raz pierwszy ciało znaleziono po zachodniej stronie rzeki Kayahoga.
Tym razem sprawca nie odciął mężczyźnie genitaliów.
Pomimo tych niejasności, policja oficjalnie zaliczyła ten przypadek do sprawy torsowego mordercy, jako piąte zabójstwo.
I znów informacje o tym makabrycznym znalezisku przedostały się do gazet.
Reporterzy prześcigali się w wymyślaniu pobudzających wyobraźnię tekstów.
Czy jest gdzieś w hrabstwie szaleniec, którego dziwnym bogiem jest gilotyna?
Czy wyobraża on sobie, że jest legalnym katem rewolucji francuskiej?
Za każdym razem, gdy pojawiały się podobne artykuły na temat szalonego rzeźnika, chwilę później miała miejsce nowa akcja Nessa.
Kolejne aresztowanie gangsterów oraz naloty na świątynię hazardu natychmiast trafiały na pierwsze strony gazet.
i skutecznie przykrywały informacje o grasującym w mieście szaleńcu.
10 września pewien bezdomny z Kingsbury Run odnalazł w zaroślach męski tors.
Presja miejskich władz wywierana na policję urosła do niewyobrażalnych rozmiarów.
Stworzyli oni zespół odpowiedzialny wyłącznie za schwytanie mordercy.
Wkrótce nazwiska tych, którzy pojawiali się w dżungli wuczęgów o nietypowych porach, zaczęły trafiać na biurko detektywów.
Wkrótce policja została zalana telefonami informującymi o dziwnym zachowaniu sąsiadów, współpracowników czy krewnych.
ze swojej wrogości do osób homoseksualnych, bo takie relacje w Cleveland w tamtym czasie były nielegalne.
Od kilku lat prowadził zaciekłą krucjatę przeciw osobom o odmiennej orientacji seksualnej.
Nikt nigdy nie wątpił w jego gorliwość w tropieniu każdego potencjalnego podejrzanego, jednak jego metody stały się szybko obiektem drwin innych śledczych oraz idealną pożywką dla dziennikarzy.
Paradował wówczas po wyznaczonym obszarze albo w samych tylko kalesonach, albo w pończochach i damskich szpilkach.
W trakcie tych niecodziennych patroli nic nie umknęło jego uwadze, a miał on niezwykły talent do wyłapywania najbardziej oryginalnych dziwaków.
Jedną z pierwszych aresztowanych przez niego osób był człowiek, którego policjanci nazwali Świrem Kurczakiem, ponieważ płacił on prostytutkom za to, żeby ścinały głowy kurczakom w trakcie jego masturbacji.
Szalony rzeźnik wciąż pozostawał nieuchwytny.
Dwie kobiety, których ciała poćwiartował oraz jednego mężczyznę, którego pozbawił głowy i genitaliów.
Oficjalnie miał na swoim koncie dziewięć ofiar.
Rozczłonkowane ciało kobiety znaleziono w rzece.
Gdy znaleźliśmy jej szczątki, nie żyła od pół roku.
Drugie zwłoki należały do mężczyzny w podobnym wieku.
Podobnie jak w przypadku zabójstw z poprzedniego roku, tożsamość ostatnich ofiar nigdy nie została ustalona.
Na Nessa i jego grupę spłynęła ogromna fala krytyki za brak wyników w śledztwie.
Gazety głośno domagały się schwytania grasującego szaleńca i zakończenia serii makabrycznych morderstw.
Wiedział, że musi szybko osiągnąć sukces, złapać szalonego rzeźnika.
I wtedy popełnił błąd, który zaważał na całej jego dalszej karierze.
A niektórzy z jego biografów uważają, że także na jego dalszym życiu.
Chcąc ratować swój wizerunek, niemal całkowicie go zniszczył.
Tuż po północy, 18 sierpnia, a więc dwa dni po odkryciu ostatnich ciał, Ness organizował i przeprowadził wielki nalot na całą dżunglę włóczęgów.
Wycie policyjnych syren i wielkie strażackie reflektory zapoczątkowały trwającą kilka godzin brutalną akcję przeczesywania prowizorycznych baraków, w których mieszkali bezdomni.
Głośne walenie do drzwi i krzyki policjantów, siłowe wtargnięcia do środka, wywlekanie wszystkich ludzi na zewnątrz i drobiazgowe przeszukanie, które więcej miały wspólnego z demolowaniem wnętrz niż próbą odnalezienia czegokolwiek.
Tam pobrano im odciski palców, a następnie rozwieziono do miejskich przytułków dla bezdomnych.
Tuż przed końcem całej akcji Ness wydał rozkaz podpalenia wszystkich zabudowań.
Ness próbował tłumaczyć dziennikarzom, że w ten sposób chciał tak naprawdę pomóc włóczęgom i uchronić ich przed staniem się kolejną ofiarą grasującego szaleńca.
Wtrącanie ludzi do więzienia i spalenie ich całego dobytku tylko dlatego, że wcześniej stali się ofierami wielkiego kryzysu nie rozwiąże obecnego problemu ekonomicznego.
Cała akcja przeprowadzona została w ścisłej tajemnicy z uwagi na fakt, że kuzyn lekarza był nie tylko wpływowym kongresmenem, ale i zaciekłym wrogiem Nessa.
Wcześniejsze śledztwo wykazało, że dr Francis Swinney był alkoholikiem i seksualnym dewiantem.
Co więcej, podejrzany lekarz urodził się i wychowywał w pobliżu Kingsbury Run, więc doskonale znał okolice.
Z racji wykonywanego zawodu doskonale znał też anatomię człowieka i umiał fachowo rozczłonkować ludzkie ciało.
Albo w tajemnicy poda się on badaniu wykrywaczem kłamstw, albo policja aresztuje go w blasku dziennikarskich fleszy.
23 sierpnia zjawił się w jednym z hoteli, gdzie już na niego czekali detektywi.
Okazało się, że zaprzeczając na moje pytanie, czy jest on szalonym rzeźnikiem, skłamał.
Zostaliśmy sami.
Po drugie, już dwa dni później podejrzany doktor dobrowolnie zgłosił się do szpitala psychiatrycznego, w którym pozostał już do swojej śmierci w roku 65.
W zamian za wyciszenie całej sprawy i zrezygnowanie z ewentualnego procesu, który niewątpliwie popsułby reputację wpływowej rodziny polityka, jego kuzyn miał dobrowolnie zniknąć ze społeczeństwa i resztę życia spędzić w szpitalu psychiatrycznym.
Czy rzeczywiście doktor Sweeney mógł być szalonym rzeźnikiem z Cleveland?
Choć wielu tak uważało, w tym oczywiście sam Elliot Ness, nigdy nie odnaleziono jakiegokolwiek dowodu potwierdzającego taką hipotezę.
Faktem jest jednak to, że po tym jak chirurg został zamknięty w szpitalu, zbrodnie torsowego mordercy ustały.
Niemal dokładnie rok później policja znalazła innego podejrzanego.
Był nim mieszkający w Cleveland, ale urodzony na Słowacji, 52-letni murarz Frank Doleżal.
Dodatkowo odkryto, że on i Edward, czyli pierwsza zidentyfikowana ofiara, znali się.
Podczas brutalnego, trwającego 48 godzin przesłuchania, Frank przyznał się do zabójstwa prostytutki oraz do rozczłonkowania jej ciała.
Zaprzeczył jednak, że był szalonym rzeźnikiem.
Dzień przed rozpoczęciem procesu został znaleziony martwy w swojej celi.
Oficjalnie Słowak sam odebrał sobie życie, choć pojawiły się również głosy, że został on zamordowany, aby prawda o jego niewinności nigdy nie wyszła na jaw.
Już po jego śmierci ekspertyza wykazała, że krew znaleziona w jego domu miała pochodzenie zwierzęce, a nie ludzkie.
Rodzina Franka długo walczyła o przywrócenie mu dobrego imienia.
Choć oficjalnie działalność szalonego rzeźnika z Cleveland zakończyła się w roku 1938 na liczbie 12 ofiar, policja jeszcze przez kilkanaście lat badała przypadki podobnych zabójstw dokonanych na terenie całych Stanów.
Niektórzy wierzyli, że torsowy morderca wciąż pozostawał na wolności i nadal zabijał.
Pojawiła się nawet teoria mówiąca, że to właśnie on zamordował w Los Angeles początkującą aktorkę Elizabeth Short, bardziej znaną jako Czarna Dalia.
Oficjalnie sprawa szalonego rzeźnika z Cleveland pozostała niewyjaśniona.
Uważana jest dziś za jedną z największych zagadek kryminalnych w historii tego miasta.
I prawdopodobnie nigdy nie uda się już ustalić tożsamości zarówno sprawcy, jak i większości jego ofiar.
Był święcie przekonany, że bezbłędnie wskazał tożsamość mordercy i był zdruzgotany, że nie zdołał posłać go za kratki, tak jak wcześniej nie posłał za kratki a la Capone, mimo że ten ostatecznie wylądował w więzieniu.
Dla nietykalnego była to chyba największa porażka w jego barwnej karierze.
Choć zmienił oblicze tego miasta i skutecznie zmodernizował podległemu służby, wyjeżdżał w atmosferze skandalu i kontrowersji.
Tam jako agent federalny prowadził walkę przeciwko prostytucji w bazach wojskowych.
ale nigdy już nie odbudował swojej reputacji i wpływów.
Zamiast tego coraz częściej zaczął być bohaterem skandali.
Echo osobistych porażek próbował zagłuszać przygodnymi romansami oraz udziałem w imprezach suto zakrapianych alkoholem.
On jednak nadal brylował na salonach, co nie podobało się jego małżonce.
Zrezygnował również z dalszej kariery w organach ścigania.
Był wypalony zawodowo.
Wieczory spędzałem w lokalnej spelunie, gdzie ze szklanką whisky w ręku opowiadałem innym gościom o mojej legendarnej walce z najsłynniejszym chicagowskim gangsterem.
Jednak choć wszyscy znali jego największego wroga, Alacapone, o Nessie niewielu już w Ameryce pamiętało.
Co prawda legenda nieustraszonego stróża prawa tliła się jeszcze wśród mieszkańców Chicago i Cleveland, ale na głębokiej prowincji jego nazwisko niewiele już ludziom mówiło.
Klienci baru, w którym Elliot coraz częściej przesiadywał, szybko znudzili się opowieściami pijanego ex-agenta federalnego.
Znali je już na pamięć, przecież słuchali ich codziennie od nowa.
Prawdopodobnie bardziej z litości niż z szacunku do jego dokonań, stawiali mu kolejnego drinka, a potem odprowadzali do domu, gdzie cierpliwie czekała na niego tradycja.
Pokłócił się z dziennikarzem, ale nic już nie mógł zrobić.
W chwili śmierci miał zaledwie 54 lata.
Książka Nietykalni pomimo skromnego nakładu odniosła oszałamiający sukces i odbudowała dawno utraconą legendę Eliota Nessa jako nieustraszonego stróża prawa, toczącego bezwzględną walkę z samym Alem Capone.
Od tamtej pory o Nessie napisano kilkadziesiąt książek, powstały filmy i seriale, mniej lub bardziej powiązane z jego prawdziwym życiem.
Do dziś pozostaje symbolem bezkompromisowej walki amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości z najgroźniejszym gangsterem swoich czasów.
Ale jako jeden z nielicznych wierzył, że walka o sprawiedliwość ma sens, że prawo ma służyć uczciwym obywatelom, a nie gangsterom.
Po prostu nietykalny.
Książka Paula W. Hamela, Elliot Ness, The Real Story, wydana w Nashville, Tennessee w roku 2000 przez wydawnictwo Cumberland House.
Książka Douglasa Periego, Elliot Ness, The Rise and Fall of an American Hero, wydana w Nowym Jorku w roku 2015 przez wydawnictwo Thorndike Press.
Książka Maxa Collinsa i Brada Schwartza, Scarface and the Untouchable, Al Capone, Elliot Ness and the Battle of Chicago.
Książka Jamesa Jacina Bejdala, In the Wake of the Butcher, Cleveland Torso Murders.
Ostatnie odcinki
-
„Kazali mi wejść do bagażnika”. Wtedy zaczęło s...
02.02.2026 13:25
-
[PRZEDPREMIEROWO] Kamera zarejestrowała coś, cz...
29.01.2026 07:19
-
Od tygodni śmierdziało w piwnicy. Ale tylko on ...
26.01.2026 04:00
-
13-latka zostawiła trop. Ale przez 40 lat nikt ...
19.01.2026 04:00
-
Sprawa dziewczyny z Watykanu. Po 42 latach przy...
12.01.2026 04:00
-
Kazała matce złożyć pewną obietnicę | 407.
05.01.2026 04:00
-
Zapytał: „Myślisz, że ciało zamarzło?”. Nie wie...
29.12.2025 04:00
-
40 lat bez tropu. Aż były gliniarz nagrał o tym...
22.12.2025 04:00
-
To nie zwłoki go pogrążyły. Tylko zawartość jeg...
15.12.2025 04:00
-
Szczątki były w beczkach. Twarze odczytali z ko...
08.12.2025 04:00