Mentionsy

Kryminalne Historie
23.11.2025 18:00

KATARZYNA BONDA O PISANIU, AKTACH I SPRAWACH, KTÓRYCH NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ #8

W tym odcinku Katarzyna Bonda zdradza, jak w aktach prawdziwych spraw odnajduje inspiracje do swoich książek. Rozmawiamy o pisaniu, zbrodniach i historiach, których nie da się zapomnieć.Partnerem odcinka jest Wydawnictwo Muza, które wydało najnowszą powieść Katarzyny Bondy - „Żniwiarz cienia”.Sprawdźcie na ➡️ https://www.empik.com/zniwiarz-cienia-lena-tom-3-bonda-katarzyna,p1659309830,ksiazka-p Fot. Marta Machej


----------------------------------------------------------------

ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ ⁠⁠⁠https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9⁠⁠⁠ ----------------------------------------------------------------

☕Postaw mi kawkę: ⁠⁠⁠https://buycoffee.to/kryminalnehistorie⁠⁠⁠

📩Newsletter: ⁠⁠⁠https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis⁠⁠⁠

✉️Współpraca: [email protected]

----------------------------------------------------------------

Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)

☛ Sklep: ⁠⁠⁠⁠⁠https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ⁠⁠⁠

☛ Facebook: ⁠⁠ ⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/kryminalne0historie⁠⁠⁠

☛ Grupa na Facebooku: ⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie⁠⁠⁠

☛ Instagram: ⁠⁠⁠⁠⁠https://www.instagram.com/kryminalne⁠⁠⁠

☛ Youtube: ⁠⁠⁠⁠⁠https://www.youtube.com/kryminalnehistorie⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Spotify: ⁠⁠⁠⁠⁠https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Mail: ⁠⁠[email protected]⁠⁠

✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:⁠⁠www.vimeo.com/smdesigns⁠

✔Montaż: Paulina Kulpińska

✔Muzyka:

Kai Engel - Great Expectations

Slow Hammers

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 187 wyników dla "Ed Kamper"

Dzień dobry, dobry wieczór, w zależności od tego, kiedy się słyszymy.

Też bardzo mi miło, nie wiem czy pamiętasz, że to jest nasze w ogóle drugie spotkanie, bo kiedyś miałyśmy okazję też już rozmawiać, więc bardzo się cieszę, że znów jest ta okazja.

Promować książki jest najtrudniejsze, zwłaszcza, że jestem już zwykle dwie książki później i bardzo trudne jest znowu wejście w te emocje, kiedy się pisało tą starą książkę, bo dla mnie ona już jest po prostu jakby zamknięta.

W momencie, kiedy pracujesz... Mam, miałam mówić szybko.

Ale to potem jeszcze rozwiniemy, żeby już nie przedłużyć, bo miało być szybko.

O, dylemat, bo ja teraz jestem straszną miłośniczką audiobooków i uwielbiam słuchać książki i jest tak, że czytam jedną w papierze, a jednocześnie słucham, co kiedyś wylewało mi się to niemożliwe, ale myślę, że to jest znak naszych czasów.

Kiedy najlepiej ci się pisze?

Zwykle kiedy ludzie już wstają i idą do pracy, to ja kończę pisać.

Jest dosyć mroczny, wzbudza na pewno jakieś takie pole do wyobraźni i tak się zastanawiałam, kiedy ty wymyśliłaś ten tytuł.

Wiesz co, tytuł zwykle pojawia się na początku i kiedy wymyśliłam prolog właściwie, a prolog po prostu przychodzi zawsze, tak jakby u mnie on się pojawia, że jest taki impuls do tego, żeby zacząć pisać, on po prostu się pojawia.

Ja po prostu widzę scenę i już wiem, że mam iść do komputera, go zapisać i jak zapisałam ten moment, kiedy zaczyna się książka od tego, że widzimy...

Miejsce zdarzenia, kiedy ten sprawca już dokonał zbrodni i zostawia swój podpis, to po prostu wiedziałam, że to będzie tytuł.

Kiedyś to prawdopodobnie byłoby niemożliwe, żeby okładki kryminałów były...

W momencie, gdy połączono te sprawy i gdy odnaleziono ten wspólny mianownik, a tym wspólnym mianownikiem były, każda z tych ofiar miała do sprzedania nieruchomość lub mieszkanie.

Natomiast to jest tak, że te fantazje i te różnego rodzaju frustracje, gniew, który w nim narasta i te wszystkie przestrzenie, kiedy on o tym myśli, one na początku są...

I dopiero one się realizują, kiedy jakby musi być taki katalizator, kiedy musi po prostu ta czara gorycze gniewu się przelać.

Wtedy następuje atak.

Czasem to jest tylko taki, bym powiedziała, taka trampolina do tego, żeby wejść na ten poziom metawyobraźni.

Jak pisałam pierwszą część kolekcjonera lalek, to nie wiedziałam, że Lena w ogóle będzie główną bohaterką.

To jest dawny, wysoko postawiony oficer policji w stanie spoczynku, który już jest na emeryturze, ale ma ogromną wiedzę.

Ale kiedy wychodziłam, to oczywiście wiadomo, że to nie jest tylko już tylko taka rozmowa merytoryczna jak, no nie wiem, sztywna, tylko po prostu też rozmawiamy anegdotycznie i pojawiają się różne takie, nie wiem, wyznania, ciekawe rzeczy i on mi powiedział, że po prostu jedynym jego

marzeniem, planem takim życiowym było, żeby jego jedyna córka nie poszła w mundur, ponieważ i synowie, i on, i wszyscy jego znajomi po prostu jakby w tej policji pracują albo w innych służbach.

studiowała wtedy dwa różne kierunki, ona je porzuciła i wstąpiła do policji, poszła do szkoły oficerskiej i on po prostu klał i przeklinał i w ogóle był bardzo niezadowolony i uważał, że to jest jego porażka życiowa.

Zresztą jak rozmawialiśmy, to też dowiedziałam się, czego nie wiedziałam, że w tej chwili większość podań do policji to są kobiety.

Kiedy zaczęłam dłużej o tym myśleć, to się okazało, że po prostu...

I w naturalny sposób, kiedy w kolekcjonerze lalek mamy drapieżcę, który atakuje kobiety w domach.

wsparcia ofiar i świadków, którym ta bohaterka, czyli wtedy jeszcze nie miała na imię Lena, ale potem już miała na imię Lena i nazwisko Silewicz, ku chwale oczywiście czyjejś, może to zostawię i to będzie takie sekretne, natomiast to też nie jest przypadkowe nazwisko.

I kiedy pisałam tą książkę, to nie wiedziałam nawet, że to będzie początek nowej serii.

czasem gniewne, czasem jakby nie zgadzam się na to, co czytam w dokumentach, albo co słyszę, albo właśnie tak jak w przypadku Leny, że pomyślałam sobie, że skoro jest takie zjawisko, to moim zadaniem jest o tym opowiedzieć.

I jakby traktuję ich jako tandem, dlatego że plena jest 27-letnią, nieopierzoną i jeszcze niedoświadczoną policjantką o dosyć niskim stopniu, mało doświadczoną jeśli chodzi o na przykład, nie wiem, właśnie przysłuchiwanie drapieżców, jakby nigdy nie brała udział w pierwszej części, to jakby jest totalnie zielona i nie...

To nie jest tak, jak czasem sobie może ktoś wyobraża i jak myślę, że często my sobie wyobrażamy, kiedy oglądamy film, że detektyw po prostu sam realizuje śledztwo.

Ona doskonale funkcjonuje w takiej przestrzeni rozkazu, chociaż oczywiście jest niesubordynowana i chodzi troszkę własnymi drogami, ale to wynika też z tego, że bardzo chce się wykazać, nie tylko sama przed sobą, ale też udowodnić ojcu i rodzinie i w służbie, że nie jest tak zwanym plecakiem, czyli że nie wspina się po plecach ojca, który jest zasłużony i braci, tylko sama chce udowodnić,

To jest bardzo ważny element, który łączy się też w pierwszej opowieści z tym jej doświadczeniem spotkania w bardzo młodym wieku prawdziwego drapieżcy, kiedy ona nawet jeszcze nie zdaje sobie sprawy,

Lena miała taki rodzaj, no nie wiem, defektu, rysy, który sprawia, że ona też w jakimś stopniu nie czuje się doskonała, ale przekracza to i nie chcę też, myślę, zdradzać, bo jeżeli ktoś nie czytał pierwszych części, to bardzo dokładnie to jest wyjaśnione w kolekcjonerze lalek i tak jak powiedziałam, łączy się z jej historią i też jakby napędza ją

To jest też taki motyw, który mi się wydaje, że jest również metaforyczny, tak chciałam, żeby był metaforyczny, czyli postać po prostu, która nie mogę to powiedzieć, włosy są takim synonimem z jednej strony siły,

jakby Samson, który traci włosy, kiedy Dalila mu je ścina, on traci swoją siłę i jakby Lena ma też coś takiego, że ona przez to czuje się słaba.

W dzisiejszych czasach jest trochę inaczej, aniżeli było kiedyś.

Media są zupełnie inne.

są bardzo szybkie, jakby technologia sprawia, że wszystkie informacje przenikają do sieci błyskawicznie i właściwie puszczenie jednego materiału do sieci już się rozlewa po mediach społecznościowych, po wszystkich portalach i jakby takie media tradycyjne, takie jak kiedyś, nie mają w ogóle racji bytu już w tej chwili, a jednocześnie są bardzo naskórkowe i takie sensacyjne.

To co robi Noa jest wzorowane też na podcasterach głównie zagranicznych, głównie amerykańskich, gdzie tam oni robią śledztwa.

Nie tylko tak jak u nas opowiadają historię, chociaż są już w Polsce też osoby, tak jak Olga Herling, które robią śledztwa, które jakby...

Idą takimi tropami, gdzie organy ścigania już nie mogą wejść i też ludzie często policji nie powiedzą niektórych rzeczy, a powiedzą tym ludziom, mimo iż właśnie przez to, że oni nie są takimi zwykłymi dziennikarzami, nie stoi za nich jakiś wielki tytuł czy jakaś nazwa telewizji, tylko po prostu jest to bardzo, bardzo intymne.

No a z kolei z takim, bym powiedziała, synonimem emocji, bo Lena jest bardzo, ma duży problem z okazywaniem emocji, to już przez to, że wychowywała się w takim męskim świecie, wśród chłopaków i od dziecka musiała być po prostu twarda i jakby...

Jest ten moment, kiedy dowiadujemy się, że rzeczywiście jest alopecianką.

potem w drugiej części Lena zostaje wrzucona w taką operacyjną historię w okolicach Jeleniej Góry na Dolnym Śląsku gdzie zostaje wyrzucona z tego bezpiecznego swojego świata gdzie jednak bracia i ojciec i wszyscy jej znajomi policjanci jej pomagają a w trzeciej części chciałam żebyśmy ją zobaczyli od środka jaka ona jest naprawdę co będzie dalej to nie mogę powiedzieć bo już mam plan

No właśnie, tak pomyślałam, że to dosyć nietypowe, że mamy Lenę, która pracuje w policji i raczej stara się pilnować informacji, tak żeby nie wychodziły dla dobra śledztwa, a tu mamy Noe, który jednak chciałby je jak najszybciej rozpowszechniać.

i że to zagrało, ale myślę, że to też jest ważne, żeby pokazała, że to jest jakby wzór amerykańskiej pracy, że w Polsce jeszcze to nie jest aż tak znane i może właśnie dlatego polski czytelnik dopiero się w to wdraża, ale to jest bardzo ciekawy układ i powiedziałaś, że chciałaś, żeby było to dosyć aktualne, tak żeby jakoś tak dotrzeć do tego, co się teraz dzieje, ale no właśnie skąd ten pomysł na takie połączenie też?

I Noa naprawdę jakby robiąc te śledztwa, on też jakby dąży do tego, żeby zrozumieć.

przez to, że rozumiemy, jak działa umysł psychopaty, jak prowadzi się śledztwa, co zostało źle zrobione, dlaczego to śledztwo nie poszło, bo większość takich spraw, które są niewykryte, no to często operacyjnie policjanci wiedzą, kto to zrobił, tylko nie ma na to dowodu.

I jakby taki podcaster i na tym się zasadza też taki amerykański, bym powiedziała, mit tego rodzaju podcastera, detektywa.

Teraz już ci nie powiem, ale kiedy to, kiedy kolekcjonera Lalek pisałam, no to znalazłam bardzo dużo materiałów, gdzie po prostu podcasterzy byli, mieli sprawy sądowe, wręcz jakby zarzuty, że wchodzili na miejsca zdarzenia, pierwsi przed policją i też były zarzuty dotyczące kontaminowania miejsc zdarzeń.

przez to, że jakby ich dążenie do prawdy było tak silne, że jakby zapominali o tym, czego jakby faktycznie zostali stworzeni, tak, czyli jakby policja w momencie, kiedy jakby jest miejsce zdarzenia, jakby nie, oglądzina rzecz niepowtarzalna, nie jesteś w stanie jakby drugi raz tego zrobić, jakby zanieczyszczenie takiego miejsca zdarzenia jest po prostu, podlega, każe.

Myślę, że u nas też jest w podobny sposób ta hierarchia ustawiona, że jakby no pewne rzeczy muszą być wykonane proceduralnie.

czy pracują przy tych śledztwach są medycy, sądowi, sędziowie dostarczają informacje, mają takich informatorów, którzy są dokładnie z tej drugiej brygady, ale nie mogą tego oficjalnie pod swoim nazwiskiem zrobić, bo by jakby zniszczyli swoje stanowisko, więc jakby tak w gruncie rzeczy to wszyscy działają do tej samej bramki, ponieważ no stoją jako tacy wojownicy o dobro przeciwko tym drapieżcom i różnego rodzaju przestępcom.

Jest wiele spraw, gdzie zostało to ujawnione właśnie przez to, że udało się operacyjnie, może nazwijmy to w ten sposób, zgromadzić dowody, które potem policja była w stanie przetworzyć na dowody twarde, które można przedstawić przed sądem.

Natomiast też wiele jest spraw o nadużycia i w Polsce jeszcze ja nie słyszałam takiego przypadku, ale myślę, że to jest wszystko przed nami, bo już się pojawiają właśnie podcasterzy, którzy po prostu dążą do prawdy i starają się odkryć te ciemne strony śledztw, które na przykład zostały zawieszone albo które nigdy nie zostały rozwiązane.

Tak dużo informacji przelało się do mediów wbyt szybko, tak dużo zostało przemielone przez media, że wokół tej sprawy jest więcej legend, aniżeli...

Dlatego, że byłam kiedyś dziennikarką i wiem, że też każdy z ludzi, którzy komunikują w ten sposób, powinni mieć w każdym razie taki rodzaj etosu, że wiedzą, do której granicy mogą sobie pozwolić i dla każdego z nich ta granica jest inna.

Z kolei paradoks polega na tym, że na przykład takim adwersarzem dla NOA, dla podcasterów, którzy są realnie detektywami, takimi amatorami, cywilnymi amatorami, powiem to, są tacy dziennikarze telewizyjni, którzy działają jak hieny, czyli po prostu pokazują tylko wydarzenia dramatyczne w momencie, kiedy ono się wydarza, kiedy się dzieje, czyli rozmawiają na przykład, nie wiem,

A te informacje, o których ja mówię, które są obliczone na sensacyjność, na ten moment, kiedy po prostu tylko mamy się bać, one nie zawierają tych trzech etapów, tylko po prostu są takimi wrzutami, jakbyś wrzucała ładunek wybuchowy do domu i uciekała.

I ja osobiście, identyfikując się z Noa, uważam, że to jest po prostu... Oczywiście to jest działalność mediów, która jest zupełnie naturalna.

Myślę, że z czasem to też będzie tak, jak kiedyś była dyskusja dotycząca detektywów, że on musi mieć likwidację.

że są pewne ramy, w Stanach taki detektyw może gromadzić dane i dostarczyć je do FBI i oni wtedy jakby to proceduralnie włączają do akt.

gdzie on funkcjonuje, jaki ma status zawodowy, to są bardzo precyzyjne dane i jakby pozbawianie takiego eksperta byciu na miejscu zdarzenia, a proceduralnie to jest niemożliwe, jest tak naprawdę jakby zabieranie sobie tej przestrzeni ogromnej do tworzenia dowodów twardych.

Noah nie jest taki, jak powiedziałaś, w sensie, że chciałby być pierwszy na miejscu zbrodni, że jest taki bezlitosny, że liczy się ta sensacja i tak dalej.

I też właśnie miałam do ciebie takie pytanie, ale właściwie na nie odpowiedziałaś, czy w którejś z postaci widzisz kawałek siebie i tak dalej, ale tak słyszę, że chyba w Noah właśnie, że gdzieś tam ci najbliżej.

to to się najłatwiej pisze wiesz w gruncie rzeczy najtrudniejsze są te dla mnie do zapisu te kwestie obyczajowe jakby te dotyczące nie wiem relacji jakoś gdzieś te kryminalne rzeczy one po prostu same się de facto piszą myślę, że to wynika też z tego, że bazując na wiedzy i takiej merytoryce i prawdziwych dokumentach albo kiedy masz

gdzieś z tyłu głowy prawdziwą sprawę, to na tyle ja już mam ją przemacerowaną i przemyślaną i ona po prostu, ja wiem, że to jest po prostu na tyle mocne, że tylko skupiam się na tym, żeby jakby styl albo pewien rodzaj poetyckości wprowadzić, bo chciałabym, żeby czytelnik też troszeczkę odmitologizować tych drapieżców, bo ja nie lubię, kiedy się tworzy z nich takich superbohaterów, ponieważ zbrodnia bierze się ze słabości i większość z nich

Jest oczywiście to upośledzone ciało migdałowate, które po prostu pozbawia go takiego współodczuwania i wrażliwości, którą my mamy.

Właśnie ten moment, kiedy sprawca, już oni wiedzą, że to on i już są dowody na to, że to on i już to jest bezdyskusyjne.

Zwykle jest też tak, że oni na przykład jeden raz się przyznają, ale potem się wycofują.

I robią taki rodzaj intrygi, że prokurator jakby gimnastykuje się, żeby w taki sposób przygotować akt oskarżenia, żeby jednak mimo wszystko tego drapieżcę posadzić na ławie oskarżonych.

napisałam wiesz co taką książkę Krew w piach gdzie były dowody ewidentne to jest wielokrotny zabójca kobiet, które rozkochiwał w sobie prowadził z nimi romanse miał ich kilkanaście na przykład potrafił romansów jednocześnie prowadzić wiele z tych dziewczyn nadal jest zaginiona trzy udowodniono mu że zginęły on pokazał ciała ukrycia zwłok

miejsca ukrycia zwłoki, znaleziono te ciała, są dowody, jest DNA, są zeznania świadków, proces był bardzo długotrwały i straszliwa opowieść, znaczy nie będę tu się rozwijać, polecam krew w piach po prostu do przeczytania i mimo, że został wskazany na dożywocie, to wykorzystał mok proceduralny do tego, żeby cofnąć sprawę do ponownego rozpatrzenia, proces będzie się zaczynał jeszcze raz.

Ed Kamper przyjeżdżał na dozór po prostu w bagażniku z ciałem ofiary tylko po to, żeby czuć taki kopniak adrenaliny i żeby pokazać, zagrać im na nosie i odjeżdżał bezpiecznie.

Każdy z nich robi tego rodzaju takie, bym powiedziała, ryzykowne działania.

Często wpadają właśnie przez to, ale to nie jest jeden element, który

ten książkowy Adam Szulc z Kwiwbia, to co było dla niego najtrudniejsze, bo on przeczytał książkę, to ten moment, kiedy ja opisuję jego relację z ojcem.

Ale jemu dostarczono twoją książkę, czy jakoś inaczej się o niej dowiedział?

Nie wiem, w jaki sposób ją dostał, ale wiem, że na pewno przeczytał i zresztą był na bieżąco ze wszystkimi doniesieniami medialnymi, telewizyjnymi i o ludziach, którzy informowali w jego sprawie, a potem w procesie.

Ale to właśnie tak oni myślą, że nadal, no widzisz, jakby mimo iż przed sądem przepraszał rodziny ofiar, mimo iż płakał, ronił te krokodyle łzy, to jakby tego rodzaju zachowanie pokazuje, że to jest znowu teatr.

I jakby mamy kolejne historie prawdziwe i nie wiem, no to są serial Schody, Potwory, o Edzie Gejnie, o Damerze, ostatnio pojawił się o Monstro di Firenze, o Potworze z Florencji.

Nie są już takie historie, tak jak kiedyś były, że masz zagadkę, jest jakiś detektyw, który ją rozwiązuje, tylko to jest właśnie vivisekcja psychologiczna, społeczna, obyczajowa, że my chcemy się dowiedzieć, jak on został stworzony.

Dzięki temu, że rozumiemy znowu, tak jak Noa musi zrozumieć, tak jak Lena musi zrozumieć, to po prostu jakby trochę z jednej strony oswajamy swój lęk, a z drugiej strony pewnie czujemy, że to nie jest takie enigmatyczne.

że możesz się bać dopóki nie wiesz co jest w środku ale w momencie kiedy światło to okazuje się że tutaj nie ma nic strasznego.

Wtedy się okazuje, że te szmery albo te cienie, które nas przerażały, one po prostu mają jakieś racjonalne wyjaśnienie.

Tak mi się właśnie to, co mówisz, kojarzy z tym, co przeczytałam na okładce, że twoim credo jest, jeśli chcesz pokazać dobro, musisz sięgnąć po zło.

I trochę chyba tak jest, że tak jak powiedziałaś, my chcemy zrozumieć, no ale żeby to zrozumieć, musimy sięgnąć po to zło.

To jest bardzo też ciekawe, wiesz co, bo często na przykład kiedy biorę na warsztat różne tematy i często się pojawia, że ludzie mi piszą albo przychodzą na spotkania i mówią, że oni nie są w stanie tego przeczytać albo to jest dla nich za dużo.

Ja wtedy wiem, że widocznie ta historia bardzo blisko dotyka jakiejś traumy tej osoby.

I wtedy człowiek nie ma siły tego dźwignąć.

Pamiętasz kryminał, no nie pamiętasz, jesteś młodziutka, ale dawno temu kryminał kiedyś to w ogóle był tylko zagadką, taką gimnastyką umysłową, gdzie właściwie nie było świata, tylko była ta przestrzeń Herkules, Poirot, Agatha Christie i tak dalej.

Jeżeli weźmiesz książkę kryminalną sprzed 20 lat, to zobaczysz, że bardzo dużo...

te szwedzkie kryminały miejskich, przestrzeni, lokacji, to jak w ogóle funkcjonują ludzie w tamtym rejonie świata, jakie mają problemy takie społeczne.

Więc w kryminałach była ta wiedza.

A dzisiaj tak się to zmieniło, że moim zdaniem w książkach są przede wszystkim te emocjonalne przestrzenie.

My chcemy przeżywać, my chcemy wiedzieć, że nasz bohater Lena i Lewicz razem z Noa wygrają tą rozgrywkę z tym drapieżnikiem, który się nazywa Żniwiarz Cienia.

i lubię wiedzieć, po prostu potrzebuję przeczytać dokumenty, spotykam się z różnymi ekspertami i zanim coś napiszę, to faktycznie nie ma tego opisu w książce, rozumiesz, jakby rezygnuję z tego, ale jak już napisuję to, to już jestem tak nasączona tymi danymi, że możesz, uprawdopodabniam to, jak mogłoby to się wydarzyć.

że czujesz to, ja jako czytelnik, bo oczywiście przede wszystkim jestem żarłocznym odbiorcą i głównie jak nie piszę, to czytam, więc jakby to jest po prostu, ja to po prostu wtedy wierzę autorowi, ja wiem.

wobec czego jakby ja też zawsze to robię, jakby to idę do tych konkretnych ekspertów, chociaż to mi wydłuża proces i jest takim bym powiedziała elementem, którego w sumie nie lubię, bo jest męczący, ale wiem, że muszę robić, dlatego że od tych konkretnych ludzi, od konkretnych ekspertów, od tych takich powiedziałabym moich konsultantów cienia, dostaję ekskluzywne dane.

Nie byłoby Leny, rozumiesz, gdybym nie poszedł do tego mojego kolegi, który mi o tym opowiedział bokiem, tak jak się mówi o czymś, co po prostu jest takim...

Kiedy to znajduję, to ja wiem, że warto było

że warto było poświęcić ten czas, że te trzy miesiące siedzenia w sądzie i czytania tych dokumentów były tego warte.

Wiesz, bo po prostu media też skupiają się na innych rzeczach, na tych wszystkich elementach, które są takie chwytliwe.

Każdy z nas nosi różnego rodzaju maski przed innymi ludźmi i udajemy różne rzeczy.

Nawet ja teraz przed tobą i przed tymi słuchaczami kreuję się na tę przemądrzałą, ale rozumiesz o co chodzi.

Kiedy masz bardzo wielu bohaterów i możesz ich oczami patrzeć na tą rzeczywistość, to możesz mi pokazać, tak jak ja teraz się wymądrzam, ale potem, kiedy kończymy to nagranie, to ja mogę pójść do swoich spraw, albo może mam jakiś problem i możesz mi pokazać też od tej strony tego miękkiego podbrzusza i tej słabości.

Kojarzy mi się takie powiedzenie, że jesteśmy historiami, które o sobie opowiadamy, więc to trochę też tak jest.

I nie myślałam, że będę pisała kiedyś książki.

Jedne z ostatnich moich miejsc to był Newsweek, gdzie naprawdę w tamtym czasie to było tak, że kiedy przywoziłam taki materiał, to w kraju można było zrobić ogromny hałas przez to, że takie było to małe śledztwo.

Uważano w tamtym czasie, że jeżeli zaczniemy informować, jak działa psychologia śledcza, co oni potrafią i jakie mają metody,

Jak zaczęłam pisać tą książkę pierwszą, to prawa Niny Frank, nie wiem, chyba jako jedyna nie miała wtedy tytułu.

Jako dziennikarka rozmawiałam już wtedy z bardzo wieloma przestępcami, z bardzo wieloma rodzinami ofiar.

Tak jakbym stworzyła sobie taki ogromny fundament do tego, żeby móc pisać kryminały, ale oczywiście nawet wtedy, kiedy zaczęłam ją pisać, to nie sądziłam, że w ogóle ta książka będzie miała szansę, będzie wydana, bo nie było w ogóle mody w Polsce na kryminały.

Większość ludzi, którzy pisała wtedy kryminały, to byli mężczyźni.

żeby zgłębiać temat, jakby ciekawiły mnie te sprawy i po prostu w pewnym momencie stwierdziłam, że już nie chcę być dziennikarką, że chociaż jeszcze wcale nie jestem pisarką, bo nawet nie mam wydanej jednej książki, a w robocie kilka, to po prostu już mnie to nie kręci.

Znaczy, jakby już nie mogłam, rozumiesz, pisać reportaży, bo wiedziałam, że to jest, że to, co jest najciekawsze, to ja tego nie mogę napisać.

Jakby to, co zasadza się na taki najważniejszym, bym powiedziała, ten trzon kryminału, to jest właśnie ten sekret.

tak jak przychodzi do mnie, wiesz, Żniwiarz Cienia, tak jak przyszła do mnie Lena, tak jak przychodzi do mnie, wiesz, Krew w piach przyszła też sama, po prostu dostałam od Pawła Womfary z wielkiej litery, taki, wiesz, jedna strona maszyn opisu, takiego streszczenia i mówi, słuchaj, to jest bardzo ciekawa sprawa, może byś napisała o tym książkę.

Ja wtedy zaczynam to czytać i to tak rośnie i potem się robi z tego książka.

Czasem to jest gniew, na przykład krew wzięła się z gniewu, że ja nie mogłam zrozumieć, dlaczego te dziewczyny wikłały się w romansę z tym facetem i mimo już nawet wiedziały, że nie są jedyne, że on je zdradza z paroma innymi, a potem nawet wiedziały, bo on je przecież wykorzystywał te następne do tego, żeby przebierał je za ofiary i chodził do notariusza z nimi i one podpisywały jako te zamordowane kwity, żeby przejąć ich mieszkanie.

Jak one nawet wiedziały takie rzeczy, to nadal go kochały.

tylko właśnie hołd dla nich, że jakby sprawa została też ujawniona dzięki jednej z kobiet, znaczy nie powiem może której, bo to jest bardzo młoda dziennikarka, która zresztą jest wzięta z rzeczywistości, tak było, która nie mogła się pogodzić z tym, że jakby one dalej są zaginione, nikt nie łączy tych spraw i on przez lata działał.

Na przykład w głąb się zrodziło z tego, że moi przyjaciele mieli córkę, która miała różnego rodzaju problemy, robiła próby samobójcze, trafiała do szpitala psychiatrycznego i oni to ukrywali przed wszystkimi.

I funkcjonowali w takiej bańce, radzili sobie sami i mimo iż ich znałam przez wiele lat, to nie wiedziałam tego.

Jak zaczęłam to zgłębiać, to się okazało, że powiedzenie mi tego przez nich, kiedy oni zaczęli o tym opowiadać, jak to wygląda od środka funkcjonowania takiej rodziny, było dla nich największym katarzys.

w social mediach, wiesz, w ogóle nie ma mnie i po prostu jakby staram się tylko jakby funkcjonować w takiej rzeczywistości, ogarniać rzeczywistość, ale też jakbyś do mnie przyszła, kiedy jestem w trakcie zapisu, to wiesz, moje biurko jest okreśnięte papierami, jest syfex i tak dalej i jakby znikam, nie?

I lubię ten stan i jakby pochłania mnie ten temat wtedy.

A kiedy już ją skończę?

Natomiast powiem Ci szczerze, że to wchodzi w ciało jednak.

I ja wtedy wiem, że muszę się właśnie położyć do łóżka.

Mam takie poczucie, że ja to robię dla czytelnika, żeby on tego nie musiał robić i wyobrażam sobie, że i cieszy mnie to, kiedy mówią mi ludzie, że oni to właśnie czytają dwie noce, nie?

że po prostu wtedy nie chodzi mi o to, że ty masz tak dojmująco to czuć, tylko wręcz przeciwnie, ja to wzięłam, przepuściłam przez siebie jak taki, wiesz, przekaźnik, jak informator, nie?

Uważam, że to po prostu dla mnie jest najwspanialsze, kiedy ludzie mi mówią, że dopiero książka wyszła, już na mnie piszą, że no dobra, przeczytałem, super, kiedy następno?

To jest najlepszy komplement, bo ja wtedy wiem, że okej, moja robota się opłacała.

Jeszcze ten moment, kiedy kończysz, on jest najważniejszy, zwłaszcza w kryterium musisz dopiąć wszystkie puzzle i jakby ta zagadka musi się dopiąć.

Często mam tytuł, śnią mi się sceny już do tej następnej i ja po prostu nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie to skończę i zajmę się tamto.

staram się robić przerwy ale bo to jakby dla higieny psychicznej te przerwy muszą być żebym ja mogła odpocząć też fizycznie bo jakby zapis jest no po prostu musisz wysiedzieć te wiesz kilkanaście godzin przy kąpie po prostu inaczej się książki nie da napisać musisz to zapisać zresztą sama wiesz rozmawiasz z ludźmi no po prostu no to to jest normalne

Natomiast ostatnio jeden dzień odpoczywałam.

Ktoś mi to kiedyś wyjaśniał, że po prostu... Bo ja mówię, że to jest bardzo...

A ktoś mi powiedział, że właśnie to jest prawidłowe, że wtedy jakby jestem w stanie wygenerować taki rodzaj energii, czystej energii i potem jakby też jedzenie traktuję jako nagrodę, wobec czego jak skończę pisać, to się obżeram na maksa, nie?

A jak nie mam czasu, bo uważam, że wiesz, że jest, że szkoda czasu, bo najczęściej to szkoda czasu, bo to nie jest tak, że jedną scenę piszesz najlepsze są sety, kiedy piszesz na przykład jedną scenę, drugą scenę, trzy sceny, nie?

I jedna za drugą.

Mało śpię wtedy, kiedy piszę.

No po prostu, ale jednocześnie na przykład bardzo dużo piję gorącej herbaty, mam taki termo z gorącą herbatą, bo zimno mi jest, wiesz?

Że w trakcie zapisu, jak tak siedzisz bez ruchu, wydaje się, że nic się nie dzieje, to po prostu muszę mieć wrzątek, żeby rozgrzać się.

Wiesz co, staram się zwykle tak, staram się, żeby minimum 6 godzin muszę mieć, żeby napisać jedną scenę.

To był jedyny raz.

Ale nie, no ja myślę, że trzeba słuchać ogólnie ciała, w sensie ja mam tak, że ja wolę w pierwszej części, bo wtedy jestem bardziej skupiona, ale też rozumiem, że ktoś lubi wieczorem, bo wtedy jemu się lepiej skupić.

niektóre rzeczy się zmieniają na przykład kiedyś pisałam takie grube książki teraz już piszę zupełnie inne książki i to po prostu ewoluuje więc niewykluczone, że jak będziemy za jakiś czas rozmawiały, nagle ci powiem słuchaj, to już jest nieaktualne teraz piszę w dzień, wstaję o godzinie piątej o godzinie pod słońca i potem piszę wiekory dla siebie a jak się relaksujesz właśnie?

jakby to mi daje taki rodzaj oddechu moje myśli przestają wirować i jakby skupiam się na tym co czytam to też jest tak, że jakby ta moja wyobraźnia tak jakby inne przestrzenie mojej wyobraźni działały kiedy ja piszę a zupełnie inne kiedy odbieram

Jest też taki moment, kiedy jestem bardzo na przykład zmęczona fizycznie,

i zaczynam, otwieram książkę i ona mnie wciąga i ja po prostu wtedy czuję tak jakby mi napięcie z ciała wychodziło, po prostu tak jakby znikało i nie wyobrażam sobie lepszego odpoczynku.

Jedyną aktywność, jaką taką uprawiam fizyczną, to są spacery z pieskiem.

wtedy funkcjonowała dla ludzi.

Po prostu jest więcej do powiedzenia.

Ja wtedy tak jakbym jeszcze bardziej się wycinała z tej rzeczywistości, w której jestem.

Zachwyca mnie to, jak moi szanowni koledzy rozwiązują te zagadki.

A poza tym muszę wiedzieć, co robi konkurencja.

Chyba wszyscy czytamy się nawzajem, bo po prostu ktoś coś odkrywa i też musisz wiedzieć, żeby nie odkrywać wiesz.

To jest moim zdaniem jedna rzecz, a druga, że po prostu z szacunku, wiesz.

A prawda jest taka, że czytając cudzą książkę możesz bardzo wiele o tym człowieku się dowiedzieć.

I dlatego myślę też, że bardzo lubię takie książki, które są już zapomniane, albo na przykład takie, wiesz, które kiedyś były lekturami i jak się je czytało w szkole, to nienawidziłaś ich, ale jako dorosła osoba, jak już jesteś pisarzem, to jak czytam lalkę, chociaż dawno nie czytałam, ale chyba muszę wrócić, albo nie wiem, Jądro Ciemności, tak?

I jak już wiem, jak wygląda życie pisarza, bo mam swoje, które już powiedziałam jakie, to zdajesz sobie sprawę, że oni też na pewno mieli różne...

Bo jest gruba, bardzo dokładnie losy są opowiedziane i

Myślę, że to jest bardzo zachęcające, tak jak to przedstawiasz.

Bo jakby człowiek jest jedyną istotą na Ziemi, który ma zdolność wyobraźni.

I myślę, że tylko zmieniają się media, tak jak teraz coraz bardziej popularne są audiobooki i my często słuchamy.

Znaczenie ma tylko to, żeby kiedy ją otwierasz w papierze, albo kiedy ją włączasz, odrywa cię od rzeczywistości.

Tak, i to trochę ta misja wychodzi, o której wspominałaś, że wtedy właśnie czujesz, że to ma sens, tak, tworzenie tego.

I tak ogólnie jest, bo jak ja rozmawiam czy ze słuchaczami właśnie, to samo wspominają, że oni lubią ten moment, kiedy odcina ich od świata, kiedy przez chwilę żyją trochę inną historią.

Mówię na bieżąco, bo jestem świeżo po lekturze i musiałam doczytać od razu, na jeden prawie strzał, żebym wiedziała, co się wydarzy.

zawsze w trakcie procesu pojawia się taki moment krytyczny zawsze chcę to wyrzucić do kosza i właśnie jestem w tym momencie więc chciałabym to skończyć i mam nadzieję, że to będzie mega mocna historia bo jest oczywiście znowu inspirowana czymś prawdziwym a sprawca jest z jednej strony bardzo nam bliski

brzmi dobrze, zachęcająco lepiej nie wyrzuć tego nie wyrzuć, czekamy na efekty jak najbardziej zawsze jestem taka słaba w takim momencie to jest tak, że nie wiem jak to powiedzieć jak skończę pisać to jestem taka pewna siebie i taka wiesz, szczęśliwa

Warto o niej powiedzieć, że warto dźwignąć to.

i jakby to jest po prostu też taki taki mój imperatyw, też pod tym względem wybieram te sprawy, które mnie interesują i które biorę na warsztat, bo jednak mimo wszystko ileś tam miesięcy musisz temu poświęcić i to jest kawał mojego życia i dla czytelnika być może to są dwie noce, ale mimo wszystko to on bierze tą książkę i to wtedy jest moja książka, a być może mógłby wziąć do ręki książkę o wiele fajniejszą, która

Wobec czego ja wybierając no staram się jakby dokonywać takiego wiesz zawsze mam taki dylemat i często jakby zapisując kiedy zaczynam pracować to czasami nudzę się wiesz i czasami po prostu nie kończę tego bo uznaję, że

Wysoko stawiasz poprzeczkę, no ale też przez to szanujesz czytelników, no bo tak jak powiedziałaś, chcesz, żeby to była dobrze dobrana historia.

Jakby ten konflikt, który się wytwarza, kiedy dochodzi do zbrodni,

To po prostu jest taka opowieść, która ma na celu, tak jak powiedziałaś, wyrwać cię z tej rzeczywistości.

Natomiast... Myślę, że przede wszystkim dla ciebie.

To, co się otwiera, to, co ty czujesz, jak oceniasz konkretne decyzje bohaterów albo co czujesz w momencie, kiedy są sytuacje dramatyczne czy krytyczne, to jest tylko między nami.

Znaczy ja to tak odbieram, kiedy słucham cudzych książek, czy kiedy czytam cudze książki.

W ogóle jest inny odbiór, uważam, kiedy ja słucham audiobooka, a inny, kiedy czytam w papierze.

No po prostu nie zauważyłam, kiedy tego wysłuchałam.

I wtedy rzeczywiście się wycinam i mam takie wolne, tak robię sobie, że w ogóle wiesz, nie, teraz do mnie nie mówcie i w ogóle nie ma mnie.

I mam nadzieję, że jak się jeszcze kiedyś spotkamy, to faktycznie powiesz, że ten system się zmienił i teraz wieczorami odpoczywasz i jest już zupełnie inaczej.

0:00
0:00