Mentionsy

Gość Radia ZET
19.12.2025 07:52

Wiceprezes PiS zapowiada: Nie podpiszę się pod wnioskiem o wyrzucenie Kurskiego

Tobiasz Bocheński o kłótniach w PiS, "smutnym" obrazku, o kategorycznym "nie" dla koalicji z Braunem, programie, który partia zacznie prezentować w przyszłym roku

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 486 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Gość Radia Z.

Uśmiechnięty wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, europoseł Tobiasz Bocheński.

Bardzo serdecznie witam, kłaniam się, dzień dobry.

Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Krótka piłka na początek i pytanie proste.

Czy Jacek Kurski powinien odejść z polityki?

Tak czy nie?

Nie.

Nie, odpowiada Tobiasz Bocheński.

A co powiedzą nasi słuchacze?

Przekonamy się.

Niebawem sonda na Radio ZPL już czeka.

Ale podpisze się pan pod wnioskiem o wyrzucenie Jacka Kurskiego z PiSu?

Nie, nie podpisze się.

Dlatego, że to jest szkodliwa inicjatywa, niepotrzebna.

Zresztą wszystko, co się dzieje w mediach obecnie, jeżeli chodzi o aktywność niektórych polityków, i tu mówię szeroko, Prawa i Sprawiedliwości przyprawią smutek, dlatego że one są z niekorzyścią dla partii.

Takie dyskusje odbywają się wewnętrznie.

To jest biura.

Którkę publicznie opisuje, ogłasza Waldemar Buda, wtóruje mu Piotr Miller, który przekonuje, że Kurski chce podzielić polską prawii że, cytuję, szambo znowu wybiło.

No nic tylko zaśpiewać, miłość, miłość w Zakopanem, polewamy się szampanem, panie policjantku.

Może dobrze by było, żeby wszyscy panowie spotkali się w Zakopanem i porozmawiali.

My jesteśmy członkami tej samej partii.

Są odpowiednie gremia, w których można się spotkać, porozmawiać w cztery oczy.

Nie ma potrzeby opisania sobie różnych rzeczy na X, na Facebooku, na Instagramie, czy tam gdzie ktoś to uczy, na TikToku, cokolwiek panowie by wybrali.

Ale ludzie mówią, mówią i mówią.

Na przykład Ryszard Sterlecki, broniąc Jacka Kurskiego, mówi, że problemem nie jest Kurski, problemem są...

Nie wiem, trzeba dopytać pana Ryszarda Terleckiego.

Mamy do czynienia z festiwalem bardzo dużej liczby wypowiedzi, które szkodzą obiektywnie partii.

Atakowanie, kłócenie się, spory są normalną częścią polityki, nawet wewnątrzpartyjnej.

Ale są odpowiednie gremia, są odpowiednie spotkania, są numery telefonów w XXI wieku.

do załatwienia tego rodzaju spraw.

Może Jacek Kurski swoją szarżą dołączył właśnie do rewii kandydatów na premiera z Prawa i Sprawiedliwości.

Nie ma Prawo i Sprawiedliwość kandydata na premiera.

Pan prezes Jarosław Kaczyński powiedział jasno i kategorycznie, że tego rodzaju spekulacje, mianowanie się na różne stanowiska jest nieaktualne.

Skoro Kurski umuje propagandę, to może byłby dobrym premierem.

a nie redaktorze.

Nie mamy i się tym nie zajmujemy w ogóle, tego rodzaju kwestią.

Prawo i Sprawiedliwość nie ma w tym momencie kandydata na premiera, bo Prawo i Sprawiedliwość jest w opozycji.

Przed nami są wybory, przed nami jest program, przed nami jest walka wyborcza, a nie będąc w opozycji, zajmowanie się tego rodzaju rzeczami.

Ja się przyłączam i potwierdzam, że decyzją kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości

Wszyscy posłowie, politycy, osoby, które nie są funkcyjnymi posłami, senatorami, są członkami Prawa i Sprawiedliwości, mają zaniechać tego rodzaju kłótni, bo one niczego dobrego nie wnoszą.

Ok, pan wycofał się, panie pośle.

Nie bał się pan powiedzieć nie tak dawno, tak, chciałbym być premierem.

Pytanie, czy równie jednoznaczny będzie pan teraz, kiedy zapytam.

Czy zgodziłby się pan być premierem, gdyby do pana rządu mieli wejść ludzie Grzegorza Brauna i Grzegorz Braun?

Panie redaktorze, po pierwsze, ja nigdzie, nigdy do mediów nie chodziłem i mówię tak, ja chcę być premierem.

To ja muszę w takim razie tłumaczyć naszym słuchaczom.

Radio Z, a pan chciałby zostać premierem?

Jestem politykiem ambitnym.

Oczywiście, że tak, przyznał pan w Radiu Z. W Super Ekspresie.

Oczywiście, że chciałbym być premierem Rzeczypospolitej.

To wielkie wyzwanie, wymaga ogromnej pracy, także dynamizmu i chciałbym się z nim zmierzyć.

Oczywiście, oczywiście, panie redaktorze, dlatego, że każdy... Może się pan zmierzyć z pytaniem, który zadał?

Tak, tak, już się zmierzę, tylko chcę to wyjaśnić, doprecyzować, bo istnieje różnica między chodzeniem do mediów i mówieniem ja będę premierem,

Mimo, że się nie ma do tego upoważnienia i to jest koniec tego rodzaju dyskusji w Prawie i Sprawiedliwości, a to przecież premierem może być bardzo wiele osób i wiele osób chciałoby być.

I jeżeli pan mnie pyta, czy chciałbym być?

Rozumiem, o coś zupełnie innego.

Czy zgodziłby się pan być premierem, gdyby do pana rządu mieli wejść ludzie Grzegorza Brauna i Grzegorza Brauna?

Najpierw to musiałby lider mojej partii, czyli pan prezes Jarosław Kaczyński, mi taką ofertę złożyć.

Ale pan dopuszcza taką możliwość.

Musiałby, że mi złoży ofertę taką prezes Jarosław Kaczyński.

Nie, że Grzegorz Braun znajdzie się w koalicji z Prawem i Sprawiedliwością.

Panie redaktorze, Grzegorz Braun jest naszym konkurentem politycznym.

Grzegorz Braun w niektórych sondażach, ja nie jestem za bardzo do nich przywiązany, bo wiadomo jakie są sondaże, ale my walczymy o tych wyborców, więc jakimi byśmy byli politykami dzisiaj siedząc u pana redaktora w studiu dwa lata przed wyborami i opowiadali o jakichś koalicjach, jak my chcemy przekonać tych wyborców, żeby głosowali na nas, a nie na Grzegorza Brauna.

Czy Grzegorz Braun, który zaprzecza istnieniu komór gazowych w obozie Auschwitz-Birkenau, mógłby się znaleźć w koalicji rządowej z Prawem i Sprawiedliwością?

Ale pan prezydent Jarosław Kaczyński powiedział jasno, że nie ma takiej...

Ale czy jest akceptacja na koalicję?

Nie widzimy możliwości z panem Grzegorzem Braunem tej współpracy w związku z tymi wypowiedziami.

Ale pana przyjaciel Jacek Sasin nie wykluczył koalicji z PiSu z partią Brauna.

Co więcej, powiedział w TVN24, że woli Brauna od Tuska.

Czyli można wiedzieć, że Braun kłamie w sprawie Holokaustu, w sprawie komór gazowych w Auschwitz, ale można jednocześnie rozważać z kimś takim koalicję.

pomiędzy tymi, w tej alternatywie Tusk-Brown powiedział pan prezydent Nawrocki, jak czytałem w Wirtualnej Polsce.

To może Grzegorz Braun, minister edukacji w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.

W tym tygodniu, ale panie redaktorze, z Donaldem Tuskiem Prawo i Sprawiedliwość koalicji nie będzie zawierało.

I z Grzegorzem Brownem, który przedstawia tego rodzaju poglądy, które nie mieszczą się, cytując pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, w spektrum wypowiedzi

polityków zachodnich i nas, my jesteśmy tego rodzaju partią, to jest nieakceptowalne.

To jest jasne stanowisko.

Ale dlaczego może pan powiedzieć, PiS nie będzie zawierało koalicji z Tuskiem, ale boi się pan powiedzieć, PiS nie zawrze koalicji z Braunem?

Ja się nie boję powiedzieć, ja mówię, że nie jest absolutnie akceptowalna współpraca z Grzegorzem Braunem.

Ale nie mówi pan tego, że nie będzie takiej koalicji?

Jak to nie mówię?

Mówię, że postawy i wypowiedzi Grzegorza Brauna są dla nas absolutnie nieakceptowalne i nie widzimy możliwości współpracy z nim.

Czyli nie ma możliwości koalicji PiSu z Grzegorzem Braunem i jego ludźmi.

Jeżeli Grzegorz Braun zamierza kontynuować tę ścieżkę polityczną, którą dzisiaj prezentuje, to jest dla nas nieakceptowalny.

No wie pan, gdyby Donald Tusk dzisiaj wyszedł i przeprosił za ostatnie 15 lat polskiej polityki i powiedział, że Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński mieli rację, a on się myli, no to byśmy byli w innej sytuacji, ale nie zakładam takiej możliwości.

Panie pośle, a w jaki sposób PiS wybierze swojego kandydata na premierę przed kolejnymi wyborami?

Ja nie chciałbym wokół tej kwestii spekulować, ponieważ dla nas najważniejsze jest najpierw wygrać wybory.

Nie, nie, ale przed wyborami czy pokażecie, kto będzie waszym kandydatem na premierę?

Jak to zrobić?

To jest decyzja kierownictwa partii i w tym momencie nad tym nie dyskutujemy.

Czyli prezes Kaczyński wskaże, kto to będzie i partia to zaakceptuje.

Pan prezes Jarosław Kaczyński ma decydujący głos w Prawie i Sprawiedliwości, bo jest jedynym liderem tego ugrupowania, a wszyscy pozostali, niezależnie od zasług, umiejętności i talentów,

są częścią kierownictwa i kolegialnie oczywiście podejmują głos, ale głos pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest najważniejszy.

A potrzebna jest debata potencjalnych kandydatów na premiera w PiS-ie?

Gdyby były takie okoliczności, że byłaby taka potrzeba, to mogłaby być taka debata, ale jestem bardzo zadziwiony pańskim pytaniem, bo pan redaktor mnie nie słucha, że my się tym nie zajmujemy.

To nieprawda, bo kolejka kandydatów na premiera z PiS-u jest jak kolejka pod telewizory w PRL-u, coraz, coraz dłuższa.

Tu Zbigniew Bogucki na przykład, wskazywany na potencjalnego kandydata szef kancelarii prezydenta, ale okej, tematu nie ma, zamykamy sprawę.

Ale nikt z tych osób się nie ogłaszał, że chce natychmiast już być premierem, tylko że ma ambicje polityczne.

Nie można karać polityków, którzy są ambitni i chcą wziąć na swoje barki najtrudniejsze zadanie w Polsce, jakie jest możliwe do podjęcia, bo bycie premierem to nie jest łatwa praca.

Ale to nie oznacza, że... Panie pośle, że na pożegnanie mówicie do widzenia debile?

Nie, mnie tak nikt nie żegnał, muszę przyznać, panie redaktorze.

Czy jako wiceprezes PiSu rozmawiał pan z posłem Markiem Suskim, który na Komisji Kultury w Sejmie wyszedł, mówiąc do widzenia debile?

Nie, nie miałem okazji z posłem Suskim rozmawiać od tego wydarzenia.

On to mówi już od roku, panie pośle.

W październiku zeszłego roku też tak mówił.

Nie zauważyliście tego?

Po październiku widziałem się z panem posłem.

I co?

Problem jest czy nie ma?

Standardy języka parlamentarnego zasadniczo się zmieniły, panie redaktorze.

Czy pan mnie pyta, czy ja bym się tak żegnał z państwem posłami?

Raczej bym się nie żegnał.

Ale biorąc pod uwagę to, jak wygląda polski parlament, możemy go sobie pozostawić z innymi parlamentami,

różnego rodzaju emocje są uzasadnione.

Tu na razie, za chwilę się będziemy żegnać ze słuchaczami, więc jeszcze najpierw krótka piłka, raz jeszcze.

Pytanie pierwsze.

Czy zamrożone rosyjskie aktywa powinny finansować Ukrainę?

Chciałbym przejąć PiS po Jarosławie Kaczyńskim.

Tak czy nie?

Nie ma takiej rozmowy, panie redaktorze.

Mateusz Morawiecki chce rozbić Prawo i Sprawiedliwość.

Pan premier twierdzi, że chce jedności, więc to niemożliwe.

A pan twierdzi, że Mateusz Morawiecki chce rozbić PiS?

Nie, ja wierzę Mateuszowi Morawieckiemu.

Czy Jacek Kurski powinien odejść z polityki?

O to pytaliśmy w naszej sądzie na Radio ZPL.

94% odpowiedzi na tak, 6% na nie.

Dziękujemy za wszystkie głosy i polecamy się niezmiennie na Radio ZPL.

Tam rozmawiamy dalej.

Jesteśmy też na Facebooku i YouTubie.

To jest Gość Radia Z. Panie pośle, to na ilu spotkaniach wigilijnych był pan we wtorek?

Na jednym spotkaniu europosłów Prawa i Sprawiedliwości w Strasburgu.

Czyli nie był pan w Warszawie na tym?

Trwało posiedzenie Parlamentu Europejskiego.

A gdyby miał pan możliwość wybrania się w Warszawie na spotkania wigilijne, to byłby pan na jednym czy na dwóch spotkaniach?

byłbym na oficjalnym spotkaniu opłatkowym na ulicy Nowogrodzkiej.

A dostał pan zaproszenie od Mateusza Morawieckiego na to drugie spotkanie, na to after, na tę afterwigilię?

Panie redaktorze, ja co prawda już zbliżam do czterdziestki, ale jak dobrze pamiętam aftery czy beforey to są przed imprezami, a nie opłatkami, także zostawiłbym tę sprawę.

Najistotniejsze jest to, że był opłatek oficjalny Prawa i Sprawiedliwości na ulicy Nowogrodzkiej.

I dostał pan takie ostrzeżenie z Biura Prawa i Sprawiedliwości, że ten oficjalny opłatek jest właśnie na Nowogrodzkiej, a nie u Morawieckiego?

Nie dostawałem żadnych tego rodzaju informacji, ostrzeżeń ani gruźb.

A Mateusz Morawiecki gra pana zdaniem na to, żeby Jarosław Kaczyński wyrzucił go z PiSu?

Czytam tego rodzaju artykuły i uważam, że cała ta debata i te wpisy niepotrzebne różnych polityków, które są absolutnie niefortunne i niepotrzebne i szkodliwe, dlatego że wyborców nie interesują uczucia poszczególnych posłów, nie interesują uczucia poszczególnych senatorów.

i europosłów interesuje to, że ochrona zdrowia się wali, interesuje to, że Polska potrzebuje systemu bezpieczeństwa, interesuje sytuacja gospodarcza, to czy będzie bezrobocie, czy nie będzie masy innych spraw, a nie takie rzeczy, jest absolutnie zbędne i niepotrzebne.

I te wypowiedzi właśnie prowadzą do tego rodzaju szkodliwych artykułów i zjawisk.

Więc powinny się one zakończyć.

Czyta pan te artykuły i wierzy pan Mateuszowi Morawieckiemu, kiedy mówi, nigdzie się nie wybieram, bo PiS to jest moja partia?

Przyjmuję oczywiście tę deklarację i oczywiście nie mam powodu, dlaczego wiceprezesowi mam nie wierzyć.

A gdyby wiceprezes odszedł z Prawa i Sprawiedliwości, to poszłoby za nim kilkudziesięciu ważnych polityków PiSu?

Nie sądzę też, żeby powinniśmy zajmować się tego rodzaju spekulacjami.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości.

To wy się kłócicie, to wy wypisujecie w internecie różne dziwne rzeczy.

Panie redaktorze, jakby powiedzieć, nie znajdzie pan mojego wpisu.

Ale jest pan wiceprezesem, dlatego z panem o tym rozmawiam.

Tak jest, dobrze, zgoda, ale nie znajdzie pan, jestem wiceprezesem i nie znajdzie pan tego rodzaju mojej wypowiedzi, dlatego że ja, jak mam inne zdanie od kolegów, to albo do nich dzwonię, albo przychodzę na ulicę Nowogrodzką na spotkanie i z nimi dyskutuję o tym i to są różne dyskusje i nie zawsze miłe, ale umówiliśmy się na pewien projekt polityczny, który ma służyć dobru wspólnemu, które polega na zmienianiu Polski i uprawianiu polityki.

za to różne niefortunne, głupie wpisy i wypowiedzi tylko i wyłącznie szkodzą temu projektowi.

Więc jakby pan mnie próbuje wciągnąć, żebym coś takiego powiedzii ja z kolegami, z koleżankami będę rozmawiał, jak zresztą myślę, że inni, ale nie za pośrednictwem mediów, nie za pomocą wpisów na X. Zadaję tylko pytanie.

Nic pana nie chcę wciągać.

Po prostu próbuję uzyskać odpowiedź.

Ale pytania potrafią wciągnąć, panie redaktorze.

Pytanie kolejne, które przychodzi mi do głowy.

Czy Mateusz Morawiecki

Pana zdaniem mógłby dogadać się z PSL-em przed wyborami i stworzyć jakiś wspólny projekt?

Wszelkie doświadczenia pokazują, że Polskie Stronnictwo Ludowe jest partią zwodzącą prawicę od zawsze.

I opowiada różne historie, i są politycy nawet PSL-u, którzy są przypisani do tych ról, że są bardziej konserwatywni, nie lubią Tuska, tupią nóżką, a potem nagle się okazuje, że i tak głosują tak, jak Tus im każe.

I przestrzegałbym przed tego rodzaju pomysłami.

Ja widzę polityków PiSu, którzy umizgują się do PSL-u, więc chyba ten PSL nie jest taki zły.

Nie wiem kto, ale to nie wiem.

Mówiący o potencjalnej, możliwej przyszłej koalicji z PSL-em.

Dzielenie prawicy dzisiaj, próby tego rodzaju opowieści o podziałach, rozłamach, wypychaniach, przypychaniach, dopychaniach i tak dalej są szkodliwe.

Ale moment, koalicja PiSu z PSL-em to jest złe rozwiązanie na powyborach?

Znaczy ja nie mówię, że jest złe, ja mówię, że jest po prostu nierealistyczne, bo politycy PSL-u tego nie chcą.

Oni zwodzą prawicę od zawsze.

Jak popatrzymy na historię, PSL zawsze wchodził w koalicję albo z postkomunistami, albo z Donaldem Tuskiem, z nikim innym.

Nigdy nie było koalicji PSL-u z partią prawicową, antysystemową w Polsce i uważam, że jeżeli mamy tego rodzaju doświadczenie historyczne sięgające 30 lat, to nagle się to nie zmieni.

Pewnie politycy PSL-u powiedzą, że nie tak dawno szli do wyborów razem z Pawłem Kukizem, antysystemowcem.

No i jak się to skończyło?

Jak ich rozmowy o subwencjach się skończyły?

Jak ich, co mówi Paweł Kukiz na temat umów dotrzymywanych przez premiera Kośniaka-Kamysza?

Chyba marne są te wypowiedzi, prawda?

Czy Mateusz Morawiecki bierze dziś udział w pisaniu programu Prawa i Sprawiedliwości?

Oczywiście.

Jaką część odpowiada?

Mateusz Morawiecki ma zespół pracy dla Polski, zresztą powołany zaraz po wyborach i pracuje w ramach swojego zespołu nad różnego rodzaju propozycjami i postulatami, które będą dyskutowane w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości, a potem będą przedstawiane tak samo jak inne zespoły, liczne zresztą, złożone z, no mamy bardzo dużo posłów, senatorów, bardzo zdolnych, często niebywających w mediach, a posiadający świetne know-how.

Te pomysły zostaną zestawione i zostanie podjęta decyzja, jaki będzie ostateczny kształt programu.

To kiedy ten ostateczny kształt programu poznamy?

My będziemy przedstawiali fragmenty programu już w przyszłym roku, dlatego że sytuacja w kraju jest naszym zdaniem fatalna i bardzo poważna i Polacy zasługują na to, żeby zaprezentować im alternatywy.

A kiedy rozmawiamy na przykład o ochronie zdrowia, co Donald Tusk bardzo skutecznie stara się przykrywać innymi tematami, ale mamy dotyczynienia ze stanem przedzawałowym, a w przyszłym roku będzie zawał.

Minister zdrowia niedługo już nie będzie w stanie ukrywać, że rząd Donalda Tuska będzie likwidował szpitale powiatowe, panie redaktorze, ponieważ nie ma pieniędzy w systemie.

I to są straszne sytuacje.

I my zaprezentujemy i na przykład komponent dotyczący ochrony zdrowia jest dla nas najistotniejszy.

Zresztą w rzeczą sobotę było na ten temat debata w Warszawie.

I będziemy prezentować nasze pomysły i nasze postulaty.

Słyszę polityków z rządu, którzy nie mówią o likwidacji, ale o konsolidacji szpitali podjazdowych.

To oczywiście, no bo jakby wyszedł...

Czuje pan różnicę?

Nie, semantyczną, panie redaktorze.

Gdyby wyszedł polityk dzisiaj koalicji rządzącej i powiedział prawdę, że chcą likwidować, to wiedzą, że słupki poparcia jakby im poleciały, więc wybierają sobie...

Inne słowo nazywają konsolidacją.

Różnica między konsolidacją a likwidacją jest taka jak między deregulacją a symplifikacją.

Różnica jest taka, że obok siebie funkcjonują dwa szpitale bardzo blisko siebie, mają te same oddziały i na jednym i na drugim jest połowa obłożenia.

To jest pytanie, czy jest sens, żeby oba działały.

Racjonalizacja systemu działania ochrony zdrowia jest czym innym niż zamierza zrobić ten rząd, ponieważ ten rząd doprowadził do sytuacji, w której nie ma pieniędzy na ochronę zdrowia.

I zobaczy pan redaktor, możemy zweryfikować moje słowa, że w przyszłym roku, mam nadzieję, że jak najpóźniej, będzie mowa o likwidacji szpitali powiedniowych.

Piętomiądze na ochronę zdrowia, brakujące to jedno, a to, że wydajemy więcej, to drugie, panie pośle.

Zgadza się, oczywiście, ale wydajemy więcej, bo rząd Prawa i Sprawiedliwości podjął decyzję o zwiększeniu procentu PKB na ochronę zdrowia w sposób historyczny.

Tylko rzecz polega na tym, że nie dość, że pieniądze w systemie wyciekają, to dokładanie tych pieniędzy do tego systemu do niczego się nie przyczynia.

Polacy stoją nadal w kolejkach, kolejki są wydłużane, mało tego, zabiera się darmowe posiłki w szpitalach, chce się zabrać darmowe leki.

Kto komu zabiera posiłki w szpitalach?

No przecież minister zdrowia powiedziała, że ogłosiła i powiedziała... Nie pośle.

Co powiedziała?

Co napisała w liście?

Powiedziała jasno i kategorycznie, że nie ma wystarczającej liczby pieniędzy w systemie.

Zatem zostaje zmiana sposobu finansowania w szpitalach powiatowych.

Jeśli chodzi o posiłki, w liście do ministra finansów pani minister napisała o odejściu od pilotażu programu dotyczącego posiłków.

Panie redaktorze, to ja panu redaktorowi powiem...

skończenie pilotażu po to, żeby wprowadzić program dotyczący posiłków.

A pan redaktor wie, jak pani minister zamierza wprowadzać ten program?

Pan na pewno mi wytłumaczy.

Pani minister zamierza wprowadzać ten program w taki sposób, że nie zamierza zapewnić dodatkowych środków szpitalom na finansowanie tych posiłków, tylko mówi, że

W przyszłości NFZ w przyszłym roku znajdzie pieniądze w ramach środków przekazywanych tych szpitalom.

Czyli mówiąc językiem normalnym, mówi, że program zostanie zostawiony, ale pieniędzy na niego nie będzie.

Jeżeli pani minister mówi w mediach, że seniorzy biorą za dużo leków, dlatego trzeba zlikwidować bezpłatne leki dla seniorów, to są wypowiedzi absolutnie skandaliczne.

No absolutnie skandaliczne.

Jakoś to znam, jeśli chodzi o wprowadzanie nowych obowiązków i nie zostawianie pieniędzy na te obowiązki.

Widzimy to od lat, jeśli chodzi o poszczególne ekipy rządowe.

Tak, panie pośle.

W czasach państwa i sprawiedliwości nie miało już takiego miejsca.

Okej, idźmy dalej.

Okrągły stół znika z Pałacu Prezydenckiego.

Będzie na wystawie w Muzeum Historii Polski.

Jest to symbol utrzymywania zbyt długo zgniłego kompromisu politycznego, ponieważ w sporze, tutaj mam możliwość Pana Dyrektora wejść w polemikę z Panią Poseł Anną Marią Żukowską, nie chodzi o to, że w 1989 roku przez kilka miesięcy trwały debaty przy okrągłym stole, bo był taki moment historyczny, była taka geopolityka, bo Związek Radziecki i tak dalej i tak dalej.

Ale problem polega na tym, że kompromis tam zawarty z postkomunistami był celowo przez środowiska polityczne utrzymywany latami dłużej, kiedy można było dawno od niego odejść i zmieniać Polskę.

I na tym polega cały spór prawicy z lewicą tak de facto, a obecnie, no nie wiem, z Donaldem Tuskiem.

Ja wiem, że to jest problem późniejszych lat, a nie tego, co się wydarzyło przy samym okrągłym stule.

Tak, ale okrągły stół jest tego symbolem, tak samo jak słowa o grubej kresce mazowieckiego.

Czy jest dla pana symbolem porozumienia ponad podziałami, które się wtedy dokonało?

Dla mnie jest symbolem tego, że komuniści doskonale zdawali sobie sprawę do jakiej absolutnej zapaści doprowadzili Polskę i chcieli się sprawnie przyślizgnąć w trakcie zmian, które uważali za nieuchronne.

Czyli okrągły stół nie jest dla pana symbolem porozumienia ponad podziałami?

Ja, panie redaktorze, wszedłem do polityki w 2015 roku z wielką nadzieją symbolicznego, a nie fizycznego, rozrąbania okrągłego stołu.

I bardzo dobrze, że ten mebel trafia do Muzeum Historii Polski, bo tam jest jego miejsce.

I nie rozumiem całej tej ekscytacji i to, co mówi pani Gronkiewicz-Waltz na X, że woli Jaruzelskiego od Nawrockiego, mówi wszystko o niej.

Ale ekscytacja, zdaje się, jest po obu stronach.

Nie widzi pan ekscytacji w Pałacu Prezydenckim?

Nie czyta pan wpisów ministrów prezydenckich?

mądry ruch prezydenta Nawrockiego.

Właśnie, że to prezydent Duda jeszcze podjął tę decyzję.

Prezydent Nawrocki dokonuje symbolicznego wyprowadzenia z Pałacu Prezydenckiego Okrągłego Stołu, co jest jak najbardziej słusznym działaniem, a jednocześnie przekazuje go do muzeum.

A pani Hanna Gronkiewicz-Walz,

twierdzi, że woli Jaruzelskiego od Nawrockiego.

Jaruzelskiego, który był sługą komunistycznym, który walczył z podziemiem antykomunistycznym, który dokonywał czystkiej antysemickiej w polskim wojsku.

Człowieka, który wprowadził stan wojenny, który odpowiada za wszystkie ofiary tego stanu wojennego.

Człowieka, który służył Rosjanom do końca i jeździł do Putina na defilady zwycięstwa, jeszcze jak Putin został prezydentem.

I tego człowieka woli Hanna Gronkiewicz-Walst.

Jakie świadectwo sobie wydaje?

Panie pośle.

Prezydent Nawrocki chce renegocjować partnerstwo z Ukrainą.

Mówi, że nie jesteśmy traktowani po partnersku.

pozwolił w takim razie na to, żebyśmy byli junior partnerem Ukrainy, jak mówi dzisiaj Karol Nawrocki?

Uważam, że zaszła zasadnicza dysproporcja w naszych relacjach, ponieważ popatrzmy na to w pewnym porządku historycznym.

Ukraina zostaje zaatakowana.

Państwo polskie pomaga ze wszelkiej sił i możliwości po to, żeby Ukraina utrzymała się na nogach.

Dlaczego to robi?

Dlatego, że nie chce państwo polskie rosyjskich czołgów na polsko-ukraińskiej granicy i żeby Ukraina zniknęła.

Polskie społeczeństwo staje na wysokości zadania.

Zbiórki, pamiętamy, przyjmowanie uchodźców, kobiet, sam się tym zajmowałem.

Wszystko to pamiętamy, a ja pytam o coś innego.

Jak to się stało, jeśli jest tak jak mówi prezydent Nawrocki, że jesteśmy junior partnerem, że jesteśmy korytarzem czy przedsionkiem dla Ukrainy?

Dlatego, że w pewnym momencie Ukraińcy uznali politykę polską, która wspierała Ukrainę po to, żeby Ukraina nie padła pod naporem zbrodniarza Putina, za coś oczywistego, czego nie wymaga żadnych konsultacji, nie wymaga dyskusji, nie wymaga negocjacji.

Andrzej Duda na to pozwolił.

I należy uznać...

Ja akurat w wymiarze, to prezydent Andrzej Duda był moim prezydentem, głosowałem na niego w 2015, w 2020 roku, ale w tym pewnym zakresie nie zgadzam się z elementami jego polityki względem Ukrainy i relacji z prezydentem Zeleńskim.

Należy sprawy stawiać kategorycznie i to Nawrocki udowodnił.

Prezydent Nawrocki udowodnił, że stawiając sprawy jasno, to Zeleński przyjeżdża dzisiaj do Warszawy i będzie rozmawiał z prezydentem Nawrockim, a nie tak jakby chciał Donald Tusk czy Sikorski, którzy wysyłali retorycznie prezydenta Polski, że ma natychmiast jechać na Ukraii jeszcze nie wiadomo co opowiadać.

Czyli Andrzej Duda jest odpowiedzialny za to, w jakim stanie są dzisiaj te relacje polsko-ukraińskie.

kontakty chociażby na linii prezydenta.

Tak jak Radosław Sikorski, tak jak Donald Tusk, tak jak bardzo wiele innych osób.

To co chce pan dzisiaj usłyszeć od prezydenta Zeleńskiego w Warszawie?

A pan pyta mnie tak realistycznie, co on może powiedzieć?

Co chciałby pan usłyszeć?

Skoro, podobnie jak prezydent Nawrocki, pan twierdzi, że trzeba renegocjować partnerstwo z Ukrainą, to pytanie, czego pan oczekuje po tej wizycie?

Po pierwsze oczekuję po wizycie pewnej części, która będzie niejawna, która będzie korzystna dla Polski, to znaczy deklaracji dotyczących udziału polskich firm i państwa polskiego w odbudowie Ukrainy po zawarciu rozejmu albo pokoju.

Z deklaracji prezydenta Zełyńskiego, że zrobi porządek z korupcją szerzącą się na Ukrainie, że pieniądze, które są pożyczane przez instytucje zachodnie trafiają we właściwe miejsce, a nie do oligarchów i w dziwne, podejrzane miejsca, czy na konta polityków.

Po trzecie oczekuję zrozumienia ze strony prezydenta Załyńskiego, że pomoc dla Ukrainy i wspólny kierunek geopolityczny przeciwko Putinowi to jest jedno, ale partnerstwo w relacjach to drugie.

No i po trzecie bardzo bym chciał usłyszeć, że nastąpi pełna i nieskrępowana praca polskich historyków i archeologów na Wołyniu w celu znalezienia grobów ofiar ludobójstwa wołyńskiego.

Zamrożone rosyjskie aktywa wciąż będą zamrożone.

W Unii Europejskiej nie ma

zgody na ich użycie dla wsparcia Ukrainy.

Słyszy pan na przykład węgierskiego premiera, Wiktora Orbana, który mówi, że ta konfiskata rosyjskich aktywów w celu finansowania Ukrainy to byłoby wypowiedzenie wojny.

Cały ten pomysł jest głupi, żeby zabierać komuś pieniądze.

Są dwa kraje, które są w stanie wojny, prawda?

To nie jest Unia Europejska, Rosja i Ukraina.

Nie zgadzam się z Wiktorem Orbanem.

Mówi pan Wiktorowi Orbanowi, że się myli w tej sprawie?

Tak, myli się.

Wiktor Orban się myli w tej sprawie.

Problem polega w tej całej kwestii tych zamrożonych zasobów rosyjskich na tym, że państwo, które posiada ich najwięcej w Unii Europejskiej, czyli Belgia,

Królestwo Belgii nie chce się zgodzić na ten mechanizm tylko i wyłącznie z jednego powodu.

To znaczy uważa, że Rosja po jakimś pokoju, rozejmie, pozwie Belgię, a nie Unię Europejską, tylko Belgię, za wykorzystanie tego mechanizmu europejskiego i że Belgia indywidualnie sama będzie odpowiadała za roszczenie teoretycznie jakiegoś międzynarodowego sądu wobec Rosji.

I że będzie musiała oddać...

Królestwo Belgii domaga się od Niemiec i od Francji i od innych państw Unii Europejskiej gwarancji, że ich decyzja belgijska o przekazaniu tych środków w Ukrainie jest obwarowana zabezpieczeniem ogólnoeuropejskim, czyli że wszyscy solidarnie poniosą odpowiedzialność.

I mamy do czynienia z sytuacją, w której wychodzi kanclerz Niemiec i mówi tak, przekażmy te środki, one nie są w Niemczech, one są w Belgii, więc mówi tak, przekażmy, jesteśmy bohaterami, ale my nie będziemy płacić za ryzyko podjęcia tej decyzji, ale wy Belgowie się źle zachowujecie.

I gdyby kanclerz Niemiec chciał uczciwie postawić sprawy wobec Welbów, to by powiedział, tak wprowadzamy taki mechanizm i Niemcy zapłacą, jeżeli kiedyś w przyszłości byłby taki niekorzystny wyrok Sądu Międzynarodowego.

Skupił się pan na Niemcach, a nie wiem, czy zwrócił pan uwagę, jakie są ustalenia tego szczytu, który w Brukseli wczoraj się zaczął.

Czy Unia Europejska jednak postanowiła znaleźć jakieś pieniądze?

Które kraje nie chcą w ten system wejść?

Czy to są Niemcy i Francja?

Czy może jednak Węgry, Czechy i Słowacji?

Panie redaktorze, było głosowanie, zadanie pytanie to mnie, było głosowanie w Europarlamencie nad pożyczką 90 miliardów euro dla Ukrainy i ja głosowałem za.

Mówi pan, że to Niemcy nie chcą, tylko

Problem polega na tym, że Czesi, Słowacy i Węgrzy nie chcą się dorzucić do tych pieniędzy.

To jest inny problem.

To jest inny problem.

To jest problem geopolityczny, który występuje obecnie w rejonie Międzymorza, w Europie Środkowej.

To znaczy, następuje duża rozbieżność geopolityczna pomiędzy perspektywą polską na przykład, a perspektywą tych państw, które znajdują się za łukiem Karpat.

I niestety tu nas bardzo dużo różni.

Bardzo dużo nas różni.

Gdy zostanę prezydentem, będę siedział przy wszelkich stołach negocjacyjnych dotyczących przyszłości Polski i naszego regionu.

Tak w lutym w rozmowie z Wirtualną Polską mówił Karol Nawrocki.

Jest dziś prezydentem, ale przy stołach negocjacyjnych go nie ma.

Mam prawo czuć się oszukany, zawiedziony?

Nie, dlaczego?

Przecież pan prezydent jedzie na szczyt G20.

G20 chce się zajmować, ale Ukrainą jakoś już niekoniecznie.

Mówi, niech rząd się wykaże.

Nie no, panie redaktorze, jeżeli istnieje w dyplomacji precedencja, jeżeli są formaty, które są przypisane polskiemu premierowi, a on tam nie jest zaproszony, to to nie jest miejsce dla prezydenta.

To dlaczego nie słyszymy, że Karol Nawrocki jest w bieżącym kontakcie z Donaldem Trumpem?

Chwyta za telefon, dzwoni do Białego Domu i broni polskich interesów.

Ja nie mam żadnych wątpliwości, że pan prezydent Nawrocki broni polskich interesów.

Ale dlaczego nie ma takich komunikatów o tych telefonach?

I jest w kontakcie z administracją amerykańską.

Dlaczego nie ma komunikatów o takich telefonach?

Ale co te komunikaty miałyby jakby zmienić?

To rozumiem, że...

Jest to element walki wewnątrzpolitycznej.

Polityka zagraniczna stała się kolejną agorą sporu, do czego dąży bardzo skutecznie minister Sikorski.

Tak nie powinno być.

Ale proszę mi pokazać jakieś działania prezydenta Nawrockiego, które są niezgodne z polską racją stanu.

Momencik.

Nie znam takich.

Tuż po wyborach prezydenckich Karol Nawrocki chwalił się rozmową telefoniczną z Trumpem.

W sierpniu prezydent

Pokazywał komunikat na stronie, że brał udział w wideokonferencji z Trumpem i europejskimi przywódcami.

We wrześniu po ataku dronów prezydent pisał, przed chwilą rozmawiałem telefonicznie z prezydentem Trumpem.

Dzisiaj nie pisze.

Bo nie dzwoni i nie rozmawia?

Panie redaktorze, ale rozmawia, no ale przecież to były sytuacje.

Pan wymienił serię sytuacji krytycznych, istotnych dla polskiej opinii społecznej i prezydent wówczas komunikował.

W tym momencie nic takiego się nie dzieje.

A nic ważnego się nie dzieje, żeby rozmawiać z prezydentem?

dzieje coś, ciągle się dzieje coś ważnego, ale podaje Panu przykład G20.

Polska jako jedyne państwo zostaje włączona tam w pełnym zakresie przez administrację amerykańską.

Ale ja Pana pytam o Ukrainę, o bezpieczeństwo w Europie, a nie o G20, szczyt gospodarczy.

Panie pośle, to są dwie różne przestrzenie.

Ale no Pan mnie pyta o relacje polsko-amerykańskie i relacje Waszyngton-Warszawa.

Jest to chyba ewidentny przykład.

Czy może mi Pan podać przykład rozmowy telefonicznej Trump-Nawrocki

Po 4 września, czyli po wizycie Nawrockiego w Białym Domu?

To są pytania do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej.

Pan się nad tym nie zastanawia, jako eurodeputowany, jako wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

Wyglądają bardzo dobrze, z tego co wiem od pana prezydenta Karola Nawrockiego i nic mnie tutaj w nich nie martwi, naprawdę.

Pan prezydent Nawrocki mówił panu o tym, że dzwoni, rozmawia z Trumpem na bieżąco?

Panie redaktorze, jakby nie jestem upoważniony do tego rodzaju deklaracji tutaj w studiu, ale no... Ja pana pytam, czy by panu to powiedział.

Proszę zwrócić uwagę, o czym my rozmawiamy.

Rozmawiamy o pokoju w Ukrainii.

O bezpieczeństwie Europy, panie pośle.

Na początku roku prezydent Andrzej Duda mówił w Davos tak.

Nie możemy pytać, jak przekonać Putina do rozmów.

Musimy działać tak, by to on błagał Ukrainy i jej sojuszników o możliwość zasiadania przy stole negocjacyjnym.

Czy Donald Trump działa dzisiaj tak, żeby Putin błagał o negocjacje pokojowe?

Donald Trump działa w takim zakresie, tylko okazało się... Żeby Putin błagał?

Tylko okazało się, że jest to z powodów obiektywnych w tym momencie niemożliwe po prostu.

I teraz na tym polega cały nasz problem.

wielki, geopolityczny, z którym się mierzymy.

To znaczy Rosja okazała się państwem niestety, niestety i to mówię z bólem, bo uważam Rosję za strukturalne zagrożenie dla Polski, państwem odpornym na sankcje i państwem odpornym w sensie militarnym.

Mimo, że Amerykanie w czasie prezydentury Trumpa wysyłają cały czas, wbrew różnego rodzaju komunikatom, bardzo dużej ilości uzbrojenia na Ukrainę,

Mimo, że Unia Europejska teraz więcej z powodu polityki Trumpa wysyła uzbrojenia na Ukraii środków finansowych.

Dzisiaj to Europa finansuje to uzbrojenie, panie pośle.

Zgadza się, dlatego że... A nie Amerykanie.

No i bardzo dobrze.

Pan przed chwilą powiedział, że Amerykanie wysyłają.

I płacą, ale płacą za to?

Mają najlepsze uzbrojenie na świecie i wysyłają.

Płacą również państwa europejskie, oczywiście.

To Europa płaci za te uzbrojenie.

No ale to chyba zależy, czy chce pan robić ze mnie obrońcę teraz polityki amerykańskiej, czy nie.

Nie, jak chcę pana usłyszeć, to mnie interesuje.

Czy pan widzi, że Trump dąży dzisiaj do pokoju, który będzie trwały, oparty na gwarancjach bezpieczeństwa i sprawiedliwy?

Bo o takim pokoju mówią polscy prezydenci.

Obawiam się, że pokój sprawiedliwy bardzo rzadko w historii zachodzi i nie wiem, czy jest możliwy po prostu.

Pan mnie pyta jako polityka, jestem realistą, bardzo bym chciał sprawiedliwego pokoju.

Bardzo bym chciał.

Czy pokój będzie sprawiedliwy, jeśli Putin nie odpowie za swoje zbrodnie po prostu?

Nie, oczywiście, że w kategoriach moralnych, jak rozmawiamy, nie będzie wtedy sprawiedliwy, tylko proszę mi pokazać,

taką drogę polityczną, żeby doprowadzić do takiej sytuacji.

Wydaje mi się na gruncie realizmu politycznego, że jest to po prostu niemożliwe, jakkolwiek boli nas to z punktu widzenia moralnego.

To nie ja jestem politykiem, to nie ja odpowiadam... No więc ja panu jako polityku odpowiadam, że nie ma takiej, biorąc pod uwagę możliwości...

gospodarcze, militarne, Europy, Stanów Zjednoczonych, wsparcie Chin dla Putina, kupowanie gazu, ropy przez Indie od Putina i innego rodzaju kwestii.

Niestety w tym ładzie, jaki jest, nie ma takiej możliwości.

Czyli kiedy politycy, na przykład prezydenci polskie mówią o sprawiedliwym pokoju jako naszym postulacie, to po prostu mówią to w kategoriach czysto retorycznych.

Tego się nie da zrobić.

Ja też mówię o pokoju sprawiedliwym, ale wydaje się, że na gruncie realistycznym jest to po prostu w tym momencie, dzisiaj, kiedy rozmawiamy, panie redaktorze, nieosiągalne.

No to pytania naszych słuchaczy, widzów teraz poproszę.

Pan Bartosz pyta, panie pośle.

Dlaczego PiS, jako partia mająca usta pełne frazesów społecznej nauki Kościoła, przez 8 lat swoich rządów nie ustanowił Wigilii dniem wolnym od pracy, czego dokonała znana z antyklerykalnych poglądów Lewica?

Czy chociaż wolne w Wielki Piątek zamierzacie wpisać do swojego programu?

Z tego, co znam społeczną naukę Kościoła czy encykliki, rerum novarum czy inne, żadna z nich nie dotyczy tego, który dzień ma być wolny, a który ma być niewolny od pracy.

Oczywiście, że dobrze, że Wigilia będzie dniem wolnym od pracy.

Prawo i Sprawiedliwość w ramach społecznej nauki Kościoła uczyniło niedziele wolne od pracy i myślę, że

Pan Bartosz powinien jednak dostrzec ten element.

A czy chociaż wolny Wielki Piątek zamierzacie wpisać do swojego programu?

Nie mamy takiego postulatu.

Manka pyta, czy publiczne pyskówki osób z jednej partii powinny odbywać się publicznie?

I kocham Lublin dopytuje.

Panie pośle, jestem od dawna wyborcą PiSu.

Przykro się patrzy na te wojenki i pyskówki.

Czy zdaje sobie pan sprawę, że zajmowanie się sobą, a nie tym co ważne dla waszych wyborców oddala was od wygranej?

Z kłótniami wewnątrz partii Tusk ma zwycięstwo w kieszeni.

Że ma zwycięstwo w kieszeni się nie zgadzam, ale ze wszystkimi poprzednimi zdaniami kocham Lublin się podpisuje.

Zostawiliście po sobie kupę długu, tego realnego, z funduszami pozabudżetowymi, a Tusk jeszcze go powiększył.

Jaki macie plan na państwo czy NFZ?

Społeczeństwo się starzeje, liczba pracujących ludzi będzie maleć.

Co wolicie?

Podnieść wiek emerytalny czy sprowadzać księgę?

Myślę, że merytorycznie jest to bardzo dobre pytanie, ponieważ dotyczy istoty problemów, które będą stały przed przyszłym rządem, ale alternatywa zarysowana w tym pytaniu nie jest do końca prawdziwa.

Dlatego, że faktycznie państwo polskie nie wykorzystuje w sposób efektywny wszystkich swoich możliwości, w tym możliwości finansowych.

I należy oczywiście dokonać szeregu reform i kontynuować reformy podjęte przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Zarówno jeżeli mówimy o systemie podatkowym, trzeba przeprowadzić odważną reformę w ochronie zdrowia i to wieloaspektową i wielowektorową.

Od profilaktyki, poprzez szkolenie lekarzy, poprzez sposób organizacji ochrony zdrowia.

poprzez przyjrzenie się podmiotom założycielskim w ochronie zdrowia, bo mamy ich bardzo wiele, pacjent nie musi tego wiedzieć, ale w szpitale należą do marszałków, ministrów, starostów, jest ich rektorów uniwersytetów medycznych i należy przyjrzeć się sposobowi wydatkowania tych środków, należy przyjrzeć się sposobowi wyceniania świadczeń medycznych, niektóre są zaniżone, niektóre są zawyżone i tak dalej.

To wszystko trzeba zrobić, ja się absolutnie zgadzam.

Czyli nie trzeba podnosić

wieku emerytalnego i nie trzeba ściągać migrantów.

Nie uważam, że... Oczywiście.

Da się sytuację uratować.

Wydaje mi się, że ta retoryka dotycząca konieczności sprowadzania imigrantów w sytuacji wielkiego zwrotu, który odbywa się na naszych oczach technologicznego, związanego ze sztuczną inteligencją i w ogóle przeformatowania się gospodarki, staje się tematem anachronicznym.

Wydaje się też się śmiesznym, bo Lewica dzisiaj już opowiada w Europarlamencie, że imigrantów trzeba sprowadzać, bo planeta płonie, bo są zmiany klimatyczne i trzeba ich ratować.

Także już zostawiłbym to na boku.

Panie Magdalena, takie pytanie panu zadaję.

Ma pan doświadczenie jako wojewoda łódzki?

I mazowiecki.

Czy byłby pan gotów wystartować w wyborach na prezydenta tego miasta, czyli Łodzi?

Nie, dlatego, że moja mama mieszka w Łodzi, moi przyjaciele mieszkają w Łodzi, ale ja w Łodzi nie mieszkam i tylko Łódź odwiedzam.

I miejsce urodzenia dla każdego myślę, że jest ważne i ma się je w sercu.

Czyli nie dla spadochroniarzy w wyborach samorządowych.

Nie chodzi o to, że nie dla spadochroniarzy, tylko trzeba kandydować z miejsca, w którym się mieszka, w którym ma się ośrodek życiowy, w którym się żyje.

Ja mam swój pogląd na to, co się dzieje w Łodzi i jest bardzo pesymistyczny i smutno mi, jak patrzę na swoje rodzinne miasto.

To jeszcze pan Wojciech.

Czemu każdy sygnał gotowości do współpracy PiSu z obecnym rządem spotyka się z ostrą krytyką pozostałych frakcji waszej partii?

Wiele obszarów państwa jest sparaliżowanych, a was nie stać na żaden konsensus.

To przepis na autodestrukcję naszego kraju.

Nie zgadzam się z tym, ponieważ kto ukuł slogan opozycja totalna?

Koalicja Obywatelska.

Prawo i Sprawiedliwość nigdy czegoś takiego nie powiedziało.

Jak autor wpisu popatrzy, kto głosował za Babciowym, Prawo i Sprawiedliwość głosowało.

Prawo i Sprawiedliwość głosuje za różnymi projektami, które uznaje za dobre, ale strukturalna współpraca, czy rozmowy z rządem, który działa bezprawnie, szczególnie w wymiarze sprawiedliwości,

rządem, gdzie Donald Tusk swoją starą metodą wychodzi i opowiada, jego usta mówią o miłości, a ręce trzymają nóż i pałkę, jest niemożliwa, bo Donald Tusk nie rozumie, na czym polega normalny proces demokratyczny.

Ten Donald Tusk, którego przez ostatnie lata nazywaliście, pamięta pan, Oppositionführer.

Für Deutschland to jedno, ale nazywaliście go właśnie w ten sposób.

Oppositionführer.

Nie kojarzę tych wypowiedzi akurat.

No to proszę zerknąć, one są do znalezienia w mediach społecznościowych.

To się odbywało przez lata.

Jak porównamy Prawo i Sprawiedliwość i Koalicję Obywatelską, zostawiając pewne spiny medialne,

To jakby powiedzieć garnitur polityków w koalicji obywatelskiej i sposób posłuszeństwa wobec Donalda Tuska bliższy jest systemu wodzowskiemu niż system w Prawie i Sprawiedliwości.

Zresztą dużo temu czasu pojęliśmy.

To na koniec coś zupełnie innego.

Gdyby w polskiej polityce było takie losowanie jak w szkole kiedyś, na Mikołajki czy na Boże Narodzenie, że się losuje komuś robi prezent na święta i pan miałby zrobić prezent jednemu politykowi i to byłby polityk koalicji rządowej, to który to byłby polityk?

Komu chciałby pan ten prezent zrobić?

Z koalicji rządowej?

Bardzo dobre pytanie.

Ale teraz muszę się jeszcze dokonać jednej krótkiej analizy, czy moje słowa zaszkodzą temu politykowi, czy mu nie zaszkodzą.

Pan lepiej się zna na polityce niż ja.

No powiedzmy, że Annie Marii Żukowskiej.

Annie Marii Żukowskiej.

To jaki prezent byłby pan w stanie wykonać własnoręcznie dla Anny Marii Żukowskiej?

Jestem bardzo manualnie nieuzdolniony, panie redaktorze.

Może byłby to rysunek lepszy niż rysunek Donalda Tuska.

Ale możesz go ugotować, upiec, zważyć, uważyć.

Nalewkę może pan u mnie zrobi.

No nie wiem.

Nie umiem robić nalewek akurat, ale musiałbym się zastanowić, czy jeszcze własnoręcznie trzeba by było zrobić.

Kurczę, to trudne, trudne, ale coś bym wymyślił.

Tobiasz Bochański, bardzo dziękuję.

Marcin Zaborski, dziękuję również Państwu.

Kłaniam się, do zobaczenia.