Mentionsy

Gęsia Skórka
29.04.2024 16:00

ZŁOŻYLI PRZYJACIÓŁ W OFIERZE DLA SZATANA [HALEMBA] | ODCINEK 4

Bunkier o numerze 44 - to miejsce w Rudzie Śląskiej, w dzielnicy Halemba, gdzie w 1999 roku, odbył się rytuał, gdzie złożyli ludzi w ofierze dla szatana!


[Bunkier Szatana - Halemba]

Czwórka przyjaciół gdzie dwójka z nich chciała przypodobać się Szatanowi, więc postanowili poświęcić pozostałą dwójkę, w oddalonym od domostw bunkrze.

Co tak naprawdę się stało i jak wyglądała cała historia?Posłuchajcie sami.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 130 wyników dla "Karina M wraz"

Witajcie drodzy słuchacze w dzisiejszym materiale.

Na samym wstępie chciałbym serdecznie podziękować za zaangażowanie na kanale poprzez lajki, subskrypcje oraz komentarze.

Za chwilę na YouTubie przekroczymy próg 750 subskrybentów, a na platformie Spotify 50 obserwujących.

Wszystkie komentarze, które zostawiacie pomagają mi poprawić się w kolejnych materiałach, które tworzę i wypuszczam na obydwu platformach.

Bo mowa tutaj o tych negatywnych, jak i pozytywnych komentarzach.

Na wstępie pragnę oczywiście jeszcze dodać, pamiętajcie o tym, że nie każdy musi mieć takie myślenie jak wy, a pogląd na niektóre rzeczy może być o wiele szerszy niż my sami posiadamy.

Dlatego proszę o nie kłócenie się bądź wyzywanie osób, które po prostu myślą inaczej.

Dodatkowo chciałbym przypomnieć, że podcasty pojawiają się w każdy poniedziałek o godzinie 18 na Spotify i YouTubie na kanale Gęsia Skórka.

Jeżeli będzie duże zaangażowanie, a większość z Was będzie chciała częstsze materiały, to może się uda dodawać jeszcze jeden materiał w sobotę, jednakże nie obiecuję.

Na chwilę obecną mogliście jeszcze znaleźć shortsy na YouTubie, które poruszają ciekawą tematykę np.

demonów, czy też może ciekawostek ze świata właśnie spirytystycznego, bądź ogólnie wierzeń okultystycznych.

A przechodząc do dzisiejszego tematu.

Czarna msza, na której w podzięce szatanowi zostały brutalnie zamordowane dwie osoby.

Dlaczego tak młodzi ludzie przyczynili się do bestialskiego mordu?

Mordercy byli poczytani, czy może opętani?

Czy w miejscu owej tragedii występują zjawiska paranormalne?

W dzisiejszym podcaście przyjrzymy się tej sprawie, a wasze opinie zostawcie w komentarzu.

Mamy rok koło 1990.

To właśnie wtedy w Polsce jedną z wiodących i szybko rozwijających się muzyk, które posiadały szczyt swojej popularności, był heavy metal.

Ten rodzaj muzyki możemy powiedzieć na mroczniejsze odmiany, takie jak black metal, death metal i doom metal.

Młode pokolenie w tamtym czasie na co dzień obcowało z tym rodzajem muzyki.

Natomiast artyści sceny muzycznej wielokrotnie sami się przyznawali, że ich zainteresowaniami i inspiracją do twórczości okazywał się okultyzm.

Varg Vikernes, który na swoim koncie ma m.in.

stworzenie projektu black metalowego o nazwie Burzum, przyznawał, że wyznaje okultyzm.

W trakcie swojej działalności zabił Eurony Mołusa z zespołu Majchem, godząc go łącznie 23 razy nożem w plecy, szyję oraz głowę, jaki spalił trzy kościoły, gdzie podczas gaszenia jednego z nich przez służby zginął jeden ze strażaków.

Subkultura metalowa wśród młodych ludzi w tamtym czasie cieszyła się dużym zainteresowaniem.

To właśnie dzięki tej muzyce i artystom, którzy dla niektórych byli wzorem, chłonni emocji, ciekawi i zbuntowani pionierzy nowego pokolenia mogli w prosty sposób wejść w tematykę satanizmu i czarnej magii.

Oprócz muzyki, która posiadała elementy nawiązujące do satanizmu, dostępne były również książki.

To właśnie one pomagały im zaspokoić ich ciekawość, która zapoczątkowana utworami muzycznymi, muzykami, pogłębiała się, powodując chęć posiadania wiedzy na owe tematy.

Jedną z takich książek była m.in.

To właśnie z takiej grupy osób pochodzili Tomek S. i Robert K., którzy dopuścili się największej zbrodni, jaką człowiek może popełnić.

To co się wydarzyło działo się na przestrzeni wielu lat, zapoczątkowane spotkaniami w dzisiaj nazwanym Bunkrze Szatana, który jest schronem bojowym o numerze 44.

Miejsce strasznej tragedii znajduje się w Rudzie Śląskiej w dzielnicy Halemba, w lesie niedaleko ulicy Skośnej.

Czwórka znajomych znała się już z czasów podwórkowych.

To właśnie w tym okresie cała paczka zaczęła interesować się satanizmem, czarnymi mszami i rytuałami, które z tym się wiązały.

Tomasz S. podczas przesłuchania chwalił się, że już od bardzo, bardzo dawna zbiera literaturę, która poświęcona jest okultyzmowi, wierzeniom w szatana i rytuałom takim jak czarne msze.

Mówi się, że to właśnie on zapoczątkował ciekawość znajomych w te obrzędy.

Wszystko zaczęło się od znalezienia odpowiedniego miejsca do odprawiania rytuałów, oprócz których w bunkrze idealnie się do tego nadającym odbywały się również i orgie, zażywanie nielegalnych używek i wszystko co tak naprawdę można sobie wymyślić.

W grupie znajomych występowała stała rotacja, gdyż chętnych nastolatków było znacznie więcej niż sobie możecie wyobrazić.

Zliczyć można od 15 do 25 osób, które na przestrzeni lat brały udział w obrzędach, które były tam odprawiane.

Pierwszymi działaniami jakie Tomasz S. praktykował wraz ze znajomymi było malowanie satanistycznych symboli na ścianach bunkra.

Symboliki, która nawiązuje do szatana, demonów, jak i czarnej magii, którą był tak zafascynowany.

Wśród oznaczeń można do dnia dzisiejszego zobaczyć trzy litery FFF.

Odwrócone krzyże, które mają zaprzeczać dogmatowi chrześcijańskiemu, a zwłaszcza zaprzeczenie Jezusowi Chrystusowi, czy też symbole satanistycznych bóstw oraz słynny w tej sprawie napis, który został napisany przez morderców, tuż przed zbrodnią brzmiący.

Ta podwójna ofiara dobra jest dla miejsca dwóch żyć.

Z biegiem lat, gdy miesiące coraz szybciej mijały, Tomaszowi S. było mało.

Podczas przesłuchania w roku 1999 Robert K., jeden z winnych, przyznał, że podczas rytuałów rozmawiał z diabłem.

Tak, tak, pamiętam.

Niesamowite uczucie.

To właśnie Kamil około dwa lata temu zaciekawił mnie okultyzmem.

Spróbowałem, przecież opowiadał, że to niesamowite uczucie, gdy rozmawia się z duchami i demonami.

To właśnie wtedy, podczas jednego z rytuałów, talerzyk nam powiedział, że warto spotykać się z Tomkiem S. Oprócz tego łączyliśmy się z samym Belzebubem.

Mówił o kolejnych rytuałach.

Jednym z nich, o których mówił, było poświęcenie dwóch dusz, żeby wejść w jego łaski.

Potem wystarczyło, żebyśmy i my popełnili samobójstwo, by następnie dołączyć do niego i otrzymać specjalne względy.

To właśnie wtedy zrodził się plan morderstwa, które wstrząsnęło całą Rudą Śląską.

Z nocy, 2 marca na 3, roku 1999, pięciu znajomych miało spotkać się w bunkrze niedaleko ulicy Skośnej.

Już jakiś czas przed umówioną godziną na miejsce przybył Tomasz S. i przyjaciel Kamila, późniejsze ofiary Robert K.,

Dlaczego właśnie Kamil?

Przecież był on przyjacielem Roberta i od młodych lat dobrze siebie znali.

A to dlatego, że podczas jednej z odprawianych czarnych mszy został on wytypowany przez demony.

Po około 30 minutach na miejsce przybyła Karina M wraz z Kamilem W. Kamila była dobrą znajomą Tomka, podkochiwała się w nim i wysyłała listy opisujące jak bardzo jego pragnie.

W tamtym czasie, gdy wysyłała owe listy, mieszkała jeszcze w Wielkiej Brytanii.

Dziewczyna była o dwa lata młodsza od chłopca.

W tamtym momencie miała 19 lat i właśnie wróciła z Anglii w czasie przerwy na studiach, więc tym bardziej chciała spędzić czas z osobą, na której jej tak bardzo zależało.

Początkowo zamiast niej ofiarą miała być dziewczyna Tomka, Ania, która będąc w ciąży, miałaby zostać sama po dobrze wykonanym rytuale, w którym i chłopak straciłby życie.

To właśnie strach Tomka przed pozostawieniem swojego dziecka jakiemuś innemu mężczyźnie opisywał tymi słowami.

Nie będzie jakiś obcy skurwiel wychowywał mojego dziecka.

Jednak Robert był przeciwny temu, by poświęcić ów dziewczynę w ofierze, a Shale przeważył powrót Kariny.

Gdy już prawie wszyscy byli na miejscu, Robert i Tomek, którzy nazywali siebie podczas rytuałów Syriuszem oraz Adamem, kazali świeżo przybyłym, by czekali na zewnątrz i nie wchodzili jeszcze do środka bunkra.

Mieli nadzieję, że w tym czasie przybędzie ich ostatni znajomy Piotr.

Wtedy zdecydowali, że czarną mszę czas zacząć.

Na środku bunkra namalowany był pentagram, na którego końcach paliły się czarne świece.

Półmrok, jaki panował w pomieszczeniu, nadawał klimatu obrzędom, które za chwilę miały się zacząć.

Siedemnastoletniemu Kamilowi oraz dziewiętnastoletniej Karinie mówili, że to spotkanie będzie inicjacją wcielnia ich w dalsze kręgi satanizmu oraz wywoływaniem duchów, więc nie mają czego się obawiać.

Dwójka nastolatków uklęknęła w środku pentagramu plecami do siebie, by następnie lekko pochylić głowy.

W trakcie tego Tomek staje nad dziewczyną, a Robert nad swoim przyjacielem.

W lewej ręce prowadzący obrząd Adam.

Trzyma książkę kupioną tego samego dnia w jednym z katowickich antykwariatów zatytułowaną Biblia Szatana, która jest dla niego niezbędna do poprowadzenia tych obrzędów.

Natomiast w prawej, która kryje się za plecami, wraz ze swoim kolegą trzymają noże, które również tego samego dnia były zakupione.

Przypominają one średniowieczne sztylety z czarną rękojmią i wyrytymi na nich czarnymi końmi.

Dwójka nastolatków niestety nie rozumiała co koledzy napisali po łacinie na ścianie, co również wpływało na ich niekorzyść, gdyż jasno było napisane o podwójnej ofierze.

W trakcie gdy młodzi wsłuchiwali się co ich starszy kolega czyta po łacinie, a nic z tego kompletnie nie rozumieli, gdyż były to hasła związane z ofiarowaniem duszy szatonowi, ich starsi koledzy wyjęli noże.

W tym momencie nad głową Kariny błysnęło ostrze, a ona chwilę później poczuła na twarzy ciepłą krew, która powoli spływała po jej ciele.

Tuż obok widzi jak Robert, który się zamachnął wbił ostrze prosto w ciało Kamila.

Tomek wali nożem na oślep, zadając dziewczynie rany na twarzy, szyi i czole.

W trakcie tego Kamil stara się uciec, jednak Robert łapie go i dokańcza mordu.

Dziewczyna krzyczy i błaga Roberta, by pomógł jej, by darowali jej życie.

Jednak chłopak stoi i patrzy jak jego kolega tnie ostrzem na oślep.

Dziewczyna dzięki swojej determinacji wyrywa się z uchwytu i wybiega już prawie z bunkra, jednak również po chwili pada martwa na ziemię, gdy ostatni cios zostaje wbity w jej plecy.

Kamilowi zadano łącznie 8 ciosów w głowę i w plecy, natomiast co do Kariny, wiadomo, że było ich kilkanaście.

Po tym mordzie młodszy z opraców wybiegł z bunkra, by następnie przez jakiś czas chodzić po lesie będąc przestraszonym i myśląc o tym, co się stało.

W bunkrze natomiast zostaje starszy z chłopców, gdyż jako mistrz ceremonii nie chce oddalać się do miejsca, w którym nie został zakończony rytuał.

Po chwili Robert wraca, a starszy kolega mówi mu, by pomógł mu przenieść ciała do drugiego pomieszczenia, gdzie spalał zwłoki.

Wtedy obaj chłopcy chcieli przejść do ostatniego aktu ich rytuału, czyli do popełnienia samobójstwa.

Jednak zabrakło im odwagi.

Tomasz S. wbił sobie nóż w brzuch, jednak tuż po wykonaniu czynności pobiegł do domu, by następnie błagać mamy o pomoc i zawiezienie do szpitala.

Młodszy z morderców w ogóle nie zdecydował się na jakiekolwiek targnięcie się na swoje życie, gdyż był zbyt zszokowany tym, co właśnie się wydarzyło.

Po paru godzinach mieszkańcy budynków znajdujących się niedaleko lasu zauważyli dym unoszący się spośród drzew.

Natychmiast wezwali straż pożarną i policję w to miejsce.

Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, od razu wiedzieli, że nie jest to zwykłe podpalenie, a miejsce zbrodni.

Dzięki szybkiej reakcji policji i popularnemu wtedy wśród młodzieży kultowi, stróże prawa szybko dotarli do morderców.

Już 5 marca 1999 roku, czyli dwa dni po czarnej mszy w imię demonów, którą odprawili chłopcy, dziennik zachodni poinformował o złapaniu podejrzanych, którzy dokonali rytualnego mordu.

Sprawcy zamordowali 19-letnią dziewczynę oraz 17-letniego chłopca.

Zadali im kilkadziesiąt ran kłutych.

Parę godzin później rudzkim stróżom prawa udało się wykryć sprawców.

Wyjaśnił wówczas komisarz Andrzej Gąska ze Śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Prokurator Wanda Dębska-Smetana, szefowa prokuratury rejonowej w Rudzie Śląskiej mówiła.

Najpierw przesłuchano Roberta K., mówił o planowaniu zbrodni.

Patrzył pustym wzrokiem na prokuratora.

Tomasz S. też przyznał się do rytualnego morderstwa.

Chełpił się tym, że od lat zbiera literaturę satanistyczną i mówił, że nie wiedział, że zabicie człowieka jest takie trudne.

Ogłoszenie wyroku zapadło 30 marca 2000 roku przed sądem okręgowym w Katowicach.

W trakcie tego Tomasz S. ani razu nie okazał skruchy i nie przepraszał za popełnione winy.

cały czas stał ze spuszczoną głową i prosił rodzinę zamordowanego Kamila o przebaczenie.

Rodzice zabitego chłopaka dobrze znali Roberta, gdyż wielokrotnie przebywał on u nich w mieszkaniu, gdy spędzał czas z ich synem.

Robert K. otrzymał karę w wysokości 25 lat w więzieniu, z czego już w dniu dzisiejszym, po 23 latach, został on zwolniony i chodzi na wolności po Rudzie Śląskiej.

Jednakże Tomasz S. został skazany na dożywocie i w chwili obecnej ma on 46 lat.

Zadając sobie pytanie, czy starszy z morderców był bądź jest opętany, bo czemu byłby skłonny do takiego bestialstwa?

Nie ma żadnych też dowodów ani informacji na ten temat, jednak w sytuacji, gdzie jego znajomi mówili, że rozmawiał z diabłem, a polecenia i rytuały były robione tak, jak szatan tego chciał, można jedynie domyślać się, co do jego osoby.

Natomiast co do miejsca?

Czy ów miejsce jest nawiedzone?

Czy występuje tam aktywność paranormalna?

Wielu żądnych przygód eksploratorów mówiło, że w nocy, gdy wchodzili do bunkra, odczuwali zawroty głowy, robiło im się słabo, czuli dotyk na plecach bądź karku.

Jednak czy ma to jakiekolwiek potwierdzenie w nauce, bądź są naoczni świadkowie jakiegokolwiek działania nadprzyrodzonego w tamtym miejscu?

Niestety żadnych udokumentowanych zdarzeń nie udało mi się znaleźć, a materiały i historie, które krążą po internecie, nie są niestety rzetelnym źródłem do przekazu.

Jednak tak jak w przypadku Białego Domu, gdzie Abraham Lincoln wraz ze swoją żoną odprawiali rytuały spirytystyczne, które nie są aż tak groźne, a tutaj, gdzie były złożone dwie osoby w ofierze demonom, można jedynie wnioskować, że rzeczywiście...

Coś może się tam znajdować.

Co do oceny zostawiam to Wam.

A ja Wam serdecznie dziękuję za dzisiejszy materiał i mam nadzieję, że jutro o 18 słyszymy się na podcaście na kanale YouTube Gęsia Skórka Podcast bądź po prostu Gęsia Skórka bądź na Spotify w kolejnych materiałach.