Mentionsy

Gęsia Skórka
22.09.2025 16:00

LEGOWISKO DEMONA - Straszna Historia rodziny Cranmerów! | ODCINEK 84

LEGOWISKO DEMONA - Straszna Historia rodziny Cranmerów!

Miało to miejsce w 1988 roku, w spokojnym miasteczku Brentwood pod Pittsburghiem.

Rodzina Cranmerów wprowadziła się do wymarzonego domu przy Brownsville Road, nie wiedząc, że ich życie zamieni się w koszmar.

Plamy przypominające krew, łamiące się krzyże, zapach siarki i niewidzialna siła, która niszczyła ich psychikę i zdrowie…

To nie jest legenda ani fikcja.

To prawdziwa historia jednego z najbardziej mrocznych nawiedzeń w USA — opowieść o demonie, którego obecność trwała przez lata i którego wypędzenie wymagało egzorcyzmów.🎧 Podcast Gęsia Skórka – zapraszam!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 69 wyników dla "Bob Junior"

To właśnie wtedy Bob Cranmer wraz z żoną Lizą i czwórką dzieci przekroczyli próg nowego domu – 3406 Brownsville Road.

Dla Boba był to moment spełnienia marzeń.

Kiedy Bob oprowadzał dzieci po pokojach, najmłodszy syn, Bobby Junior, nagle zniknął

W 1988 roku Robert Bob Cranmer, były oficer wywiadu wojskowego, spełnił jedno ze swoich najdawniejszych marzeń.

Bob znał go od dziecka.

Dom, o którym Bob marzył od dziecka, pojawił się na rynku.

Sprzedający przyjęli ich ofertę niemal natychmiast, co Bob odebrał jako znak.

Bob jednak nie miał wątpliwości.

Bob uważał to za naturalny urok starych rezydencji.

Bob i Lisa poznali się na początku lat 80.

Bob był wówczas oficerem Armii Stanów Zjednoczonych.

To była codzienność, w której Bob czuł się jak ryba w wodzie.

Pod koniec 1986 roku Bob zakończył czynną służbę wojskową i przeszedł do cywila.

Po latach w mundurze Bob miał wreszcie zacząć życie normalnego człowieka.

To właśnie decyzje zawodowe i potrzeba zakorzenienia się na nowo doprowadziły Boba i Lizę w 1988 roku do Pittsburgha, miasta w którym Bob dorastał.

Drugi był Bobby Junior, trzyletni, był jej kompletnym przeciwieństwem.

Powrót w rodzinne strony i transfer zawodowy Boba, który otworzył im drzwi do stabilnego życia.

A potem wydarzyło się coś, co Bob zawsze nazywał znakiem.

Bob codziennie dojeżdżał do pracy w centrali AT&T, gdzie stawiał pierwsze kroki w świecie wielkiej korporacji.

Bob nie chciał słuchać tych przeczuć, znał wrażliwość Lizy, tłumaczył to emocjami.

Bob patrzył na to z poczuciem triumfu.

Śnieg skrzypiał pod butami, gdy Bob i Lisa wnosili kartony na masywne, drewniane schody frontowego ganku.

Bob nie mógł oderwać od niego wzroku.

Bob tylko się roześmiał, machnął ręką i wrócił do rozpakowywania.

I cień, którego Bob nie chciał wtedy dostrzec.

Następnego dnia, podczas rozpakowywania ubrań przy drzwiach wejściowych, w szafie, Bob zauważył coś osobliwego.

Ale kiedy Bob wrócił tam po kilku minutach, coś się zmieniło.

Kilka dni po przeprowadzce, gdy oprowadzali dzieci po nowym domu, trzyletni Bob Junior nagle oddzielił się od reszty.

Bob i Lisa rozmawiali chwilę w salonie, gdy nagle uświadomili sobie, że chłopca nie ma obok.

Bob pobiegł na frontowe schody i zobaczył syna skulonego na dolnym stopniu.

Bob Junior tylko potrząsnął głową.

Liza nigdy o tym nie wspomniała, ani Bobowi, ani dzieciom, bo w głębi duszy wiedziała, że jeśli wypowie to na głos, szept stanie się głośniejszy.

Bob wspominał później, że wyglądała jak ciemna, mglista chmura.

Bob zastygł w miejscu.

Bob pragmatyczny, jak zawsze, natychmiast sprawdził gniazdka i przewody, szukając zwarcia.

Ten dom, wyszeptała, kiedy Bob do niej dołączył.

Dla Boba były to drobne anomalie, dla Lizy dowody, że dom nie należy już tylko do nich, a może nigdy nie należał.

Bob niejednokrotnie wychodził na korytarz, zawsze bez skutku.

Bob wziął drabinę, spróbował je zetrzeć, ale pod szmatką odsłoniła się lepka, gęsta ciecz.

Bob twierdził, że ich konsystencja była zbyt gęsta, by mogło to być zwykłe zawilgocenie.

Pewnego ranka Bob obudził się z czterema równymi śladami na plecach.

Bob był oficer, człowiek oparty na faktach i dyscyplinie.

I Bob wiedział, że jeśli nie znajdzie sposobu by go powstrzymać, to miejsce pochłonie ich wszystkich.

Każdego poranka Bob znajdował różańce w stanie, którego nie sposób było wytłumaczyć.

Najbardziej przejmujący był pokój Bobby'ego juniora, ten sam, w którym dziecko podczas pierwszej wizyty zobaczyło coś, co doprowadziło go do łez.

Bob i Lisa milczeli.

Bob Junior, już nastolatek, wszedł do salonu gdzie siedział Bob.

Bob próbował go powstrzymać, ale chłopak wyrywał się z nadludzką siłą, krzycząc niezrozumiałe, dzikie frazy.

Bob zakrwawiony i poturbowany.

Policjanci, nie rozumiejąc sytuacji, aresztowali Boba, oskarżając go o napaść.

Bob był pewien, że to nie przyszło samo, że ta sama siła, która od lat karmiła się ich lękiem, teraz zabrała to, co najsłabsze.

Od tamtej pory Bob powtarzał, że ich życie zmieniło się w ciąg nieustannych, codziennych ataków.

I wtedy Bob pojął, że oni nie mają już domu.

W 2003 roku, po latach nieustannych zmagań, Bob Cranmer w końcu przyznał, że sam nie da już rady.

Jako były protestant Bob długo wahał się zanim zrobił krok, który dla niego oznaczał kapitulację wobec wszystkiego w co wierzył jako żołnierz i pragmatyk.

Bob przedstawił to następująco.

Bob wspominał, że Ryan sam po latach miał zmagać się z problemami osobistymi, które, jak wielu szeptało, mogły być cieniem wyniesionym właśnie z domu przy Brownsville Road.

Kiedy ekipa badaczy pojawiła się w Branchwoods, od razu zapytali Boba.

Bob odpowiedział.

Były tam kloski Lego należące do syna Boba, zamknięte w tej przestrzeni mimo, że nie było żadnej możliwości, by mogły się tam dostać.

Bob powiedział później.

Bob Cranmer opisał ich doświadczenia w książce The Demon of Brownsville Road, która stała się świadectwem tego, co przeżyli.

Jako były oficer wywiadu wojskowego, Bob potraktował tę historię jak dochodzenie.

Bob Cranmer wierzył, że właśnie wtedy, w akcie przelewu krwi niewinnych, coś zostało przywołane, coś złego, co przywiązało się do tego miejsca.

Dla Boba i Lizy Cranmerów był to moment ulgi.

Bob wiedział jednak, że ta historia nie może zostać tylko ich sekretem.

I choć Bob twierdzi, że zło zostało pokonane, wielu gości mówi o chłodzie w korytarzach, o uczuciu bycia obserwowanym, o snach, które nawiedzają ich tuż po opuszczeniu domu.

Bob często podkreślał, że mimo całego cierpienia, jakie przyniosły im lata w Brentwood, historia ta pozwoliła im zrozumieć, że nawet w najciemniejszej chwili

Bob i Lisa, choć nie zapomnieli o traumie, dzielą się swoją historią w nadziei, że inni będą mogli wyciągnąć wnioski i odnaleźć siłę w obliczu niewytłumaczalnych wydarzeń.

0:00
0:00