Mentionsy

Express Biedrzyckiej
19.01.2026 13:12

ZIOBRO STRACI TYSIĄCE ZŁOTYCH! Scheuring-Wielgus: TO TCHÓRZ I FUJARA BEZ HONORU! EXPRESS BIEDRZYCKIEJ

Kamila Biedrzycka gości europosłankę Joannę Scheuring-Wielgus, która bezkompromisowo ocenia ucieczkę Zbigniewa Ziobry i jego żony Patrycji Koteckiej na Węgry. Marszałek Czarzasty chce obciąć byłemu ministrowi poselskie pieniądze, a Scheuring-Wielgus przypomina, że również jego żona pobiera wynagrodzenie z instytucji unijnych, nie wykonując obowiązków. Europosłanka, która sama wygrała z Ziobrą w sądzie, nazywa go "tchórzem i fujarą bez honoru". Oprócz tego, w programie: skandaliczne zachowanie Nawrockiego, umowa Mercosur i szaleństwo Trumpa. Posłuchaj całej rozmowy! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 286 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Mandat się sprawuje tutaj, w Polsce.

To, że Ziobro tak się kompromituje, to używając jego słownictwa, jest chórzem, miękkiszonem i fujarą.

Jeżeli dostała azyl w Budapeszcie i jest teraz w Budapeszcie, to nie powinna tej pensji pobierać.

Jak pani mnie pyta, co powinien zrobić Parlament Europejski, uważam, że powinien zabrać jej pieniądze.

Ja przez te 8 lat, jak Ziobro był ministrem sprawiedliwości, byłam przecież przez niego nękana.

Ja i moja rodzina.

I za każdym razem byłam na policji.

W prokuraturze, byłam w sądzie, wszystkie sprawy z Ziobrą wygrałam.

Joanna Szojring-Wielgus, zgodnie z moją zapowiedzią, europosłanka, eurodeputowana Nowej Lewicy.

Dzień dobry Pani Poseł.

Troszkę się dzieje, ale skoro już temat Zbigniewa Ziobry został wywołany, to ja zapytam, czy nie jest Pani rozczarowana stanowiskiem Komisji Europejskiej, która mówi, my w sprawie indywidualnych przypadków głosu zabierać nie będziemy.

To była odpowiedź na prośbę wypowiedzenia się ważnej instytucji unijnej w sprawie azylu, którego Orban Ziobrze udzielił.

Jak powinno wyglądać?

Czy to nie jest tak, że Unia powinna jednak dbać o własne prawo i jego realizację, a nie umywać ręce?

Uważam, że Unia powinna na pewno się zająć kwestią państwa Ziobry, jeżeli chodzi o żonę Zbigniewa Ziobry.

Przypomnę, państwo może nie wiecie, ale żona Zbigniewa Ziobry jest tak zwanym asystentem akredytowanym.

trzech posłów Prawa i Sprawiedliwości.

I jeżeli jest posłem akredytowanym i pobiera pensję europejską, powinna przebywać w Brukseli albo maksimum 50 km od miasta, od Brukseli.

Jeżeli dostała azyl w Budapeszcie i jest teraz w Budapeszcie, to nie powinna tej pensji pobierać.

Jak pani mnie pyta, co powinna zrobić...

Co powinien zrobić Parlament Europejski?

Uważam, że powinien zabrać jej pieniądze, bo ona nie powinna tych pieniędzy po prostu pobierać, jeżeli wykonuje pracę na terenie Brukseli dla polityków.

No dobrze, ale według wielu, pani posłanko, Wiktor Orban złamał prawo międzynarodowe, złamał prawo unijne, nie pierwszy raz zresztą.

I właściwie gra na nosie instytucjom unijnym, jak mu się żywnie podoba.

Nikt nie jest w stanie postawić temu jakiejś tamy i postawić również sprawę w sposób jednoznaczny, drogi Wiktorze.

Nie wolno ci robić takich rzeczy.

Oczywiście, pani redaktor.

Unia ucieka od tego.

Moje zdanie jest takie, że takie cackanie się z Orbanem przez wiele, wiele lat doprowadziło do tego, że Orban robi co chce.

Oczywiście są takie momenty, kiedy on sam się wycofuje ze swoich decyzji, jeżeli jest mu to potrzebne, nie wiem, finansowo albo musi coś ugrać, albo musi...

Nie wiemy się do czegoś przystosować.

Robi to bardzo rzadko.

Natomiast to cackanie z Orbanem mi się również nie podoba.

Uważam, że Urszula von der Leyen i Unia Europejska jest po prostu za miękka w stosunku do niego.

No właśnie, pytanie to rzeczywiście z czego to wynika.

Natomiast to jest tak, że Wiktor Orban już nie po raz pierwszy, delikatnie rzecz ujmując, narusza prawo unijne.

Przecież Węgry są jedynym krajem, wobec którego artykuł 7 chyba, nie mylę się, został uruchomiony traktatu.

ale to jest też tak, że my mówimy, Wiktor Orban to nie są całe Węgry.

Tam jest mnóstwo ludzi, którzy sprzeciwiają się tym rządom Wiktora Orbana.

Mam nadzieję, że w kwietniu, jak będą wybory odsunął Orbana od władzy, zobaczymy.

Orban na pewno będzie robił wszystko, żeby tej władzy nie utracić, ale nie można na Węgry patrzeć przez pryzmat tylko i wyłącznie tego, kto jest akurat na czele tego kraju, ponieważ są tam ludzie, są organizacje pozarządowe, które potrzebują jednak tego wsparcia.

Dlatego mówię, azyl u Orbana.

a nie azyl na Węgrzech celowo, bo to jest wyłącznie polityczna decyzja tej jednej osoby.

I to się nie podoba nam, nie podoba się to wielu politykom w parlamencie europejskim, bo przecież to nie jest jedyna osoba, która w Budapeszcie dostała azyl.

Były premier Mołdawii również ma azyl u Orbana, czyli generalnie wszyscy przestępcy, ludzi, na których czeka wymiar sprawiedliwości w ich kraju, znaleźli sobie taką przystań u Orbana, ale mam nadzieję, że historia jednak go rozliczy z tego.

Na razie będzie rozliczał go z pensji sejmowej marszałek Włodzimierz Czarzasty, który zapowiedział, że zrobi absolutnie wszystko i skorzysta ze wszystkich możliwości, jakie posiada Sejm, żeby doprowadzić do tego, żeby Ziobro utracił tutaj cytuję dietę.

oraz brał 1 dziesiątą swojego uposażenia, czyli 1350 zł.

No bo rzeczywiście dość dziwną sytuacją jest to, że ludzie wybierają człowieka, żeby sprawował mandat posła czy posłanki, bo to już nie tylko o Ziobrę chodzi, tylko chodzi o zasadę.

No i ten ktoś...

Mówi, że mandatu się nie zrzeknie będąc zagranii że będzie walczył o praworządność i kraj z zagranicy, tak na uchodźstwie trochę.

To nie jest dziwne.

To jest generalnie kompromitacja Zbigniewa Ziobry.

W momencie, kiedy zostajesz wybrany w wyborach powszechnych na posła, to twoim obowiązkiem jest pełnić tę funkcję zgodnie z regulaminem i zgodnie z zasadami.

Zasady są takie, że mandat się pełni u siebie w regionie, przyjeżdża się na posiedzenia, działa się w komisjach i ten mandat się sprawuje tutaj, w Polsce.

Znaczy to, że Ziobro tak się kompromituje, to używając jego słownictwa jest chórzem, miękiszonem i fujarą.

Jeżeli nie ma nic do ukrycia, jeżeli uważa, że jego dobre imię zostało naruszone, to powinien jego po prostu bronić.

Jest naprawdę jednym z najbardziej skompromitowanych polityków.

Jeżeli uważa, że jest niewinny, to powinien stanąć z przyłbii bronić.

czy jest na uczciwy proces w Polsce.

Jego koledzy, jego dosyć bliski kolega, z tego co pamiętam, pan Gosek, mówił jeszcze kilka miesięcy, kilka tygodni temu, że Zbigniew Ziobro ma honor i na pewno z Polski nie będzie uciekać.

Czyli potwierdza generalnie zachowanie Ziobry to, że tego honoru nie ma.

Zresztą, pani redaktor, to też nie jest tak, że my możemy o tym mówić w ten sposób.

publiczna generalnie jasno się już określiła, a też określają się politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Nie podoba im się to.

Nie może być tak, że są równi i równiejsi.

To, że naprawdę Ziobro się kompromituje, jest chórzem i próbuje pokazać, że jest kimś ponad prawem.

Nie jest.

Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa i jak trzeba stanąć przed sądem, to trzeba się przed nim postawić.

Zresztą ja przez te osiem lat, jak Ziobro był ministrem sprawiedliwości, byłam przecież przez niego nękana, ja i moja rodzina.

I za każdym razem byłam na policji, byłam w prokuraturze, byłam w sądzie, wszystkie sprawy z Ziobrą wygrałam, ale moim obowiązkiem było stawić się tam, gdzie... A to było jeszcze, przypomnijmy, za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Dokładnie, więc...

Jest chórzem, fujarą i miękiszonym.

Tyle można o nim powiedzieć.

No dobrze, pani poseł, to teraz jeszcze dwa słowa na temat tego, co się wydarzyło ostatnio, bowiem po raz kolejny przesunięto decyzję w sprawie ewentualnego tymczasowego aresztowania, bowiem obrońcy Ziobry, do czego absolutnie mają prawo, bo na tym polega zawód adwokata, wykorzystują wszelkie możliwe kruczki prawne do tego, żeby Ziobrę obronić.

No i tym razem stwierdzili, że chcą wyłączenia sędzi, która orzeka w tej sprawie, bowiem należy ona do Stowarzyszenia Sędziów Polskich Justicja.

Wiemy już, że sąd nie zgodził się na przyjęcie tego wniosku, czyli sędzia będzie w dalszym ciągu tę sprawę prowadzić.

Niemniej nawet hipotetycznie, gdyby zdecydowała, że areszt tymczasowy jest konieczny, to nawet węgierscy prawnicy przyznają, że sprowadzenie Ziobry do kraju właściwie może nie jest niemożliwe, ale jest naprawdę bardzo trudne.

No jest bardzo trudne, dlatego że jednak jeżeli się dostaje azyl polityczny, to trudno jest to w jakiś sposób przeskorzyć, ale wydaje mi się, że to też nie jest tak, że to jest niemożliwe.

Zobaczymy, jeżeli Ziobro albo jego żona pojawią się w Brukseli, no to myślę, że są łatwym celem do schwytania.

Mówimy o paradoksach.

Wcześniej się coś takiego nie wydarzało.

Prawo nie przewidziało w ogóle takich okoliczności.

Nikt nie wpadł nigdy na taki pomysł, że minister sprawiedliwości będzie uciekał przed prawem, że jest po prostu takim tchórzem, że uważa, że jest kimś ważniejszym od nas.

To jest kompromitujące dla niego i wszyscy o tym wiemy.

Opinia publiczna o tym wie, politycy o tym dyskutują od prawa do lewa.

Myślę, że on też ma taką świadomość, ale oczywiście robi wszystko.

A czy pani zdaniem to jest koniec?

Ziobry w wielkiej polityce, czy jednak to, że ostatnio Jarosław Kaczyński murem za nim stanął, bo stanął, świadczy o tym, że może jeszcze myśleć w przypadku wygrania wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość nad przejęciem ponownym Ministerstwa Sprawiedliwości?

Pani redaktor, polityka jakby pokazała mi, jej doświadczenie pokazało mi, że wszystko jest w polityce możliwe, możesz spaść z wysokiego konia i później się podnieść, więc tu wszystko jest możliwe.

Ja powiem szczerze, jeżeli ktokolwiek będzie jeszcze głosował na Zbigniewa Ziobrę, to będę naprawdę bardzo zaskoczona.

No tym bardziej, że on nie ma zbyt wysokiego poparcia nawet wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości, ale dobrze.

Zawmy ziobrę, czekamy na kwestie związane właśnie z 5 lutego, to jest kolejne posiedzenie sądu w jego sprawie.

Natomiast ja jeszcze kończąc w ogóle ten wątek, chciałam zapytać o to, czy pani jest trochę zniesmaczona, bo nie chcę używać słowa oburzona, choćbyś może oburzona, a może nie widziała pani nic złego w tej słynnej już wypowiedzi Waldemara Żurka przytaczanej nieustannie przez współpracowników ZBIB.

Niewaziobro o bagażniku.

No bo tutaj nawet u nas w studiu Ekspresu Biedrzyckiej minister Żurek tłumaczył o co chodziło, że była to pewna przenośnia.

No tylko pytanie, czy minister sprawiedliwości na tego typu przenośnię powinien sobie pozwalać i czy nie powinien wykazywać się jeszcze większą z oczywistych względów ostrożnością niż bywało to do tej pory.

Każdy minister.

Znaczy jeżeli pełni się funkcję publiczną, to naprawdę trzeba ważyć słowa i zastanowić się nad tym, co się powie, ponieważ słowa ministra są odczytywane jak słowa ministra.

Szczególnie sprawiedliwości.

Dokładnie, więc nawet jeżeli jest to jakaś metafora, której nie da się wytłumaczyć, albo kto się tłumaczy po przecinku, to może po prostu jakby to tłumaczenie nie dojść do opinii publicznej.

Każdy minister, każdy urzędnik państwowy powinien ważyć słowa i kilkanaście razy się zastanowić zanim co powie publicznie i tyle.

No dobrze, pani poseł, to teraz bierzemy na tapet Donalda Trumpa.

Tak, wiem.

Bo dzisiaj słyszała pani w tym wejściu przed naszą rozmową, poniedziałek rano, tych informacji dotyczących Trumpa jakaś nieprawdopodobna liczba.

No ale zacznijmy od kwestii Grenlandii i ceł nałożonych na kraje Unii Europejskiej, konkretnie na Danię, Finlandię, Francję, Holandię, Niemcy, Norwegię, Szwecję i Wielką Brytanię.

Wiemy, że bardzo jednoznacznie sprawę postawił prezydent Francji Emmanuel Macron, który powiedział, że żadne zastraszanie i groźba nie mogą na nas wpłynąć ani w Ukrainie, ani w Grenlandii.

Czy mnie się wydaje, czy Emmanuel Macron postanowił zostać liderem Unii Europejskiej?

Bo ostatnio rzeczywiście Francja zachowuje się nie jak Francja.

Nie, no myślę, że jak patrzę na politykę w ogóle Emanuela Macrona, on zawsze chciał być liderem.

Przecież jeszcze jak został prezydentem po raz pierwszy, to już wcześniej mówił o takiej większej integracji, federalizacji Unii Europejskiej i tak dalej.

Natomiast mówimy o Donaldzie Trumpie, o prezydencie Stanów Zjednoczonych, który nie jest głosem wszystkich Amerykanów.

Oczywiście został wybrany w wyborach demokratycznych, na tyle na ile możemy tak to określić, ale nie jest głosem wszystkich Amerykanów, bo patrząc na opinię publiczną, opinia publiczna nie ma takiego zdania, jeżeli chodzi o zajmowanie Grenlandii, jak Donald Trump.

To są miażdżące wyniki dla Trumpa.

Dokładnie.

I nie ma też, tak jak mówi Donald Trump i trzeba też jakby te kwestie tłumaczyć, żadnego zagrożenia, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo Ameryki.

Znaczy Trump używa takiego argumentu, że Grenlandia jest mu potrzebna dlatego, ponieważ Rosja przejmie Grenlandię albo Chinę.

Nie ma absolutnie takiego zagrożenia.

Grenlandia jest mu tylko i wyłącznie potrzebna, ponieważ ma takie wydumałe ego i jest narcyzem, który chciałby w historii Stanów Zjednoczonych zapisać się na kartach jako ten prezydent, który poszerzył granice Stanów Zjednoczonych.

I to jest katastrofa.

I to jest historia, zostając po raz trzeci prezydentem.

Oczywiście.

I to jest sytuacja taka, z której on jeszcze sobie chyba nie zdaje sprawy, bo on

On jakby podcina gałąź, na której siedzi.

Po II wojnie światowej świat został zbudowany.

Został zbudowany porządek, który chronił nas sprawnie, chronił prawa człowieka, chronił granice kraju.

Ta nasza sytuacja geopolityczna była względnie dobra.

Oczywiście z różnymi niuansami i błędami, które były podejmowane przez nie tylko kraje europejskie, ale też te, które są poza Unią Europejską.

Trump próbuje ten porządek przewrócić do góry nogami i zachowuje się dokładnie tak samo, jak zachowuje się Putin.

Putin jest imperialistą, chce zagarnąć Europę, a Trump wymyślił sobie, że będzie działał tak jak Putin.

Może to być śmieszne.

Możemy się zastanawiać, czy na koniec dzisiejszego dnia, albo może i koniec tej audycji, Trump zmieni zdanie i powie coś zupełnie innego, ale jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ wywraca do góry nogami porządek świata, który znamy.

No dobrze, ale pani ma takie przekonanie, pewność, że Unia Europejska nie ulegnie temu szantażowi, że nagle nie odezwą się jakiinteresy poszczególnych krajów, które stwierdzą, że nam się raczej nie opłaca, będziemy jednak próbowali robić interesy ze Stanami Zjednoczonymi.

Obserwując liderów, ale też polityków w Parlamencie Europejskim przez ostatni rok, odkąd Trump został prezydentem, widzę bardzo dużą zmianę.

Unia Europejska przez lata przespała ten okres dbania o bezpieczeństwo Europy, koncentrując się na tej pomocy ze Stanów Zjednoczonych.

Ale sytuacja po objęciu rządów przez Trumpa wymusiła na liderach europejskich współdziałanie.

I bardzo dobrze.

I wielokrotnie przez ostatni rok mogliśmy zaobserwować wspólne działanie, wspólne narady, wspólne rozmowy.

Mnóstwo rzeczy, panie redaktor, dzieje się w kuluarach.

My o tych rozmowach nie wiemy.

Ja wolałabym, żeby ta polityka międzynarodowa bardziej była w kuluarach, żebyśmy my tylko dostawali te dobre informacje, ale dobrze, że liderzy ze sobą współpracują, dobrze, że są wspólne działania, bo to jest dla naszego w Unii Europejskiej po prostu bezpieczeństwo.

Problem tylko polega na tym, z naszej polskiej perspektywy, Pani Posłanko, że nie ma jednoznacznego sygnału płynącego z Polski właśnie.

Premier Tusk, rząd, ministerstwo spraw zagranicznych mówi, że to jest jakby nasza pilna europejsko-natowska sprawa.

Karol Nawrocki, zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent mówi, to jest sprawa między Stanami Zjednoczonymi a Danią.

Nic więcej.

Zaraz poruszę Nawrockiego.

Natomiast jeżeli chodzi o Polskę, Polska współpracuje z krajami Unii Europejskiej, ale też liderzy krajów europejskich, ci, którzy stanowczo wypowiedzieli się, tak bardzo stanowczo odnośnie Grenlandii, doskonale wiedzą, w jakiej sytuacji jest Polska.

My jesteśmy krajem, który graniczy...

z Ukrainą, z krajem, w którym jest wojna, więc decyzje, które są podejmowane wewnątrz Unii, nie są decyzjami takimi, o których my nie wiemy jako Polacy, ale też nie wiedzą liderzy, którzy mocno i stanowczo za Grenlandią się stawiają.

Więc współpraca jest.

Natomiast, pani redaktor, politycy Prawa i Sprawiedliwości z Karolem Nawrockim na czele i z

Na razie Konfederacji nie powiem, ale politycy Prawa i Sprawiedliwości i Karol Nawrocki nie potrafią krytycznie spojrzeć na działania Donalda Trumpa.

Ja przypomnę, że to politycy Prawa i Sprawiedliwości w polskim Sejmie skandowali, cieszyli się z tego, że Ameryką rządzi Donald Trump.

To w ogóle bardzo było dziwne, dlatego że jesteśmy w Polsce i nie powinniśmy się w taki sposób cieszyć z tego, że jakiś przywódca został wybrany.

A propos wstawania skalań i suwerenności.

Dokładnie.

I dziwię się, że nie mają odwagi skrytykować tych narcystycznych, nieprzewidywalnych i bardzo niebezpiecznych działań Donalda Trumpa.

A czemu tak się dzieje Pani zdanie?

No to jest pytanie do polityków Prawa i Sprawiedliwości Karola Nawrockiego, bo można byłoby być stanowczym politykiem.

Karol Nawrocki też bardzo często mówi o swoich wspaniałych relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, tylko pani redaktor, nic z tych wspaniałych relacji niestety nie wynika dla nas.

No dobrze, tutaj taki ironiczny dość komentarz jednego z naszych widzów się pojawił.

O, czuję się bezpiecznie, bo dużo liderzy europejscy rozmawiają.

Ale bardzo dobrze, to znaczy można sobie kpić z tego, ale polityka międzynarodowa... Ja rozumiem o co chodzi, bo ludzie też oczekują poza rozmowami bardzo konkretnych działań, decyzji, więc dopytam Panią o to.

Pani redaktor, ale polityka międzynarodowa właśnie polega na tym, że rozmowy powinny odbywać się w kuluarach, to znaczy im my mniej wiemy,

o tym, co się dzieje w środku podczas tych rozmów, gdzie trzaskają być może drzwi, kiedy ktoś wychodzi obrażony, ktoś wraca.

Dobrze, że my tego nie wiemy, to znaczy my powinniśmy czuć się bezpiecznie i dostać esencję takiej

Zrównoważonej myśli, zrównoważonych działań.

Ja nie chcę wiedzieć, co się tam dzieje wewnątrz, nie chcę wiedzieć o tym całym bałaganie.

Chcę ostatecznych decyzji i chcę ostatecznych komunikatów.

I powtórzę jeszcze raz.

Polityka międzynarodowa musi być prowadzona w kuluarach i muszą to robić dyplomacie eksperci, a nie my.

Pani posłanko, to teraz krótkie pytanie.

Francja naciska na uruchomienie tak zwanego instrumentu antyprzemocowego.

To jest środek, którego Unia jeszcze nigdy nie użyła i nazywany jest bazuką handlową.

Miałoby to pozwolić, dobrze mówię bazuką handlową, tak?

Pozwoliłoby to uderzyć w amerykańskie usługi, a więc wielkie platformy cyfrowe, czy amerykańskie inwestycje w Europie.

Czy pani jest zwolenniczką już takiego rzeczywiście jednoznacznego rozwiązania?

Ja w ogóle jestem zwolenniczką, żeby rozliczać duże platformy cyfrowe i dużych gigantów cyfrowych i w ogóle duże firmy amerykańskie, które tutaj w Europie mają swoje siedziby.

To, że ostatni akt o usługach cyfrowych nie został podpisany przez prezydenta, też świadczy o tym, że Karol Nawrocki cały czas jednak prowadzi taką politykę na kolanach w stosunku do Stanów Zjednoczonych.

I jeżeli trzeba będzie takie działania podjąć, to ja jak najbardziej...

Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo Polski w Europie i Europy całej na świecie.

No właśnie, tylko teraz pytanie, jak z tym naszym bezpieczeństwem będzie w kontekście chociażby listu Trumpa, skoro już przy Trumpie jesteśmy, który został napisany do premiera Norwegii, w którym prezydent Stanów Zjednoczonych pisze tak.

Drogi Jonasie, zważywszy na to, że Twój kraj postanowił nie przyznać mi pokojowej nagrody Nobla za powstrzymanie ośmiu wojen, nie czuję już obowiązku myślenia wyłącznie o pokoju, choć zawsze będzie on dominujący.

Ale mogę teraz myśleć o tym, co jest dobre i właściwie dla Stanów Zjednoczonych.

No i że zrobiłam dla NATO więcej niż ktokolwiek inny od czasu jego powstania, więc teraz NATO niech coś zrobi dla Stanów Zjednoczonych.

Świat nie będzie bezpieczny, dopóki nie będziemy mieli całkowitej kontroli nad Grenlandią.

Dziękuję.

Pani redaktor, wydawało nam się kiedyś, że taka polityka siły jest już za nami, że skończyła się wraz z zakończeniem II wojny światowej, że to już się nie wydarzy.

Jemu tylko i wyłącznie zależy na takich indywidualnych interesach.

Traktuje zresztą politykę bardzo biznesowo.

Tak, tylko on tutaj mówi dość wprost.

Ale mówi, ale tak, tylko że...

Uderza w podstawy na to już w tej chwili.

I gdyby to była osoba, która jest przewidywalna, której decyzje, które zapadają, mają jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości takiej od razu, to mogłabym w ten list uwierzyć.

On oczywiście jest bardzo niebezpieczny.

Bo mówi wprost o tym, że siłą przejmiemy Grenlandię, siłą będziemy działać.

Ale tak jak powiedziałam, przez ostatni rok widzieliśmy, że Trump zmienia zdanie z godziny na godzinę.

Zresztą mówili to nam również, o tym ja byłam w kongresie, rozmawiałam z kongresmenami, mówili nam również o tym kongresmeni już w marcu jak byłam.

Czekają na decyzję Trumpa, że generalnie nawet jak ta decyzja przyjdzie, to i tak nie wiedzą, czy ona będzie ostateczna, czy ona się nie zmieni następnego dnia.

Niestety taka osoba jest na szczycie Stanów Zjednoczonych.

No i teraz wiecie, czy Trump chce się angażować w wojnę o Nil?

No to już jest, wie pan co, usłyszałam o tym dzisiaj rano, aż boję się naprawdę czasami otwierać...

otwierać gazety rano, żeby nie dowiedzieć się czego się Donaldzie Trumpie.

Narcyzm, naprawdę używam bardzo delikatnych słów, ale dla nas takie zachowanie Trumpa, dla naszego bezpieczeństwa nie jest dobre, ale w naszym interesie jest, żeby robić wszystko, żebyśmy w tej naszej rodzinie europejskiej byli silniejsi.

Zupełnie przez przypadek przyszła mi na myśl sprawa związana z Polską 2050.

Zapytam wprost Pani Posłanko, w co gra Pani zdaniem Szymon Hołownia?

Przez to, że nie ma doświadczenia takiego politycznego, wieloletniego, popełnia błąd za błędem.

Ja już nie chcę komentować jego wypowiedzi, przecież on miesiąc temu mówił, że nie będzie startował teraz.

Mówi, że będzie startował.

Cały ten bałagan, który jest w Polsce 2050 nie służy nam, koalicji 15 października.

Trzymam za nich kciuki, żeby się dogadali, żeby w końcu wybrali liderkę ugrupowania i zabrali się do pracy.

Natomiast...

Nie wiem w co gra Szymon Hołownia.

Ja raczej myślę, że to jest związane z brakiem jego doświadczenia politycznego i popełnianiem błędów.

Wielu też twierdzi, że może to wynikać z pewnego uwikłania nie tylko w osobiste ambicje, ale także uwikłania politycznego, które może być wypadkową braku doświadczenia.

Wielu nawiązuje do tej słynnej kolacji u Adama Bielana.

Wielu podaje wątpliwość, czy to była tylko jedna kolacja i czy to nie jest przypadkiem tak, że ktoś powiedział Panie Szymonie, proszę wracać.

Nie wiem.

Natomiast popełniany jest błąd za błędem.

Świadczy on o kompletnym, niepolitycznym przygotowaniu, brakiem jakiegoś doświadczenia.

Jest to z niekorzyścią dla nas.

Niech Polska 2050 w końcu się wybierze i niech się zabierze do roboty wewnątrz koalicji.

Czyli rozumiem, że raczej trzyma Pani za tę opcję dziewczyńską w Polsce 2050?

Ja nie znam Pani Pułczyńskiej Nałęcz.

Nigdy nawet jej nie widziałam na oczy.

A nie zna Ci się w ogóle, tak?

W ogóle nie znam jej.

Znam Paulinę Henik-Kloskę, trzymam za nią kciuki, poznałyśmy się wcześniej, jest merytoryczną, jest w ogóle pracowitą osobą i życzę jej, żeby wygrała tę rozgrywkę i żeby mogła zacząć zarządzać partią.

Właśnie chyba nie będzie takiej pojedynczej wygranej, bowiem Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz napisała list do członków Polski 2050, w którym to liście proponuje Paulinie Henik-Klosce właśnie, by obie były równoprawnymi współprzewodniczącymi partii.

Podobno ustaliła to wcześniej z Pauliną Heniklowską, nie zaskoczyła jej tą propozycją.

No i to jest taki front chyba wspólny przeciwko Szymonowi Hołowni i jego zapędom dotyczącym powtórki całego procesu wyborczego i ewentualnego startu.

Jeżeli chodzi o współprzewodniczenie, no to Lewica ma doświadczenie w tej kwestii.

Ale wydaje mi się, że ten list też może świadczyć o jednym, że dziewczyny chcą zakończyć ten konflikt, że wiedzą, że Polska 2050 jednak jest podzielona, bo jak zliczy się te głosy po jednej i po drugiej stronie, po tym głosowaniu internetowym, które były, to widać, że jest podział pół na pół, więc być może lepiej jest zadziałać jakoś wspólnie i znaleźć złoty środek.

Ale ja trzymam kciuki za Paulii na tę jej kloskę.

Czy trzyma pani kciuki za to, żeby Polska 2050 dostała stanowisko wicepremiera w tym rządzie?

Oczywiście, wiedziałam, że pani tak odpowie, ale większość Polaków jest przeciwna.

Dzisiaj sondaż się ukazał.

Nie było tego w umowie koalicyjnej.

Ale oni mówią, że stanowiska dla Radosława Sikorskiego wicepremiera też nie było.

Ale umowa koalicyjna była negocjowana i to był ten moment wtedy, kiedy można było pewne rzeczy położyć na stół.

I myślę, że brak właśnie doświadczenia Szymona Hołowni spowodował te wszystkie zawirowania.

Zobaczymy, co będzie.

Najpierw niech oni uporządkują to, co mają wewnątrz, a później można rozmawiać o tym, co na zewnątrz.

Ale rozumiem, że Polska 2050 nie jest według Pani takim partnerem przewidywalnym, stabilnym, merytorycznym, godnym zaufania?

Nie, nie, merytorycznie mniej więcej.

Patrząc na rozkład głosów w parlamencie polskim wiemy jak będą głosować, a jak nie, jakie mają poglądy.

Podobnie możemy powiedzieć o PSL-u, który z nami współpracuje.

Myślę, że też mają świadomość tego, że ważne jest to, abyśmy jako koalicja 15 października ze sobą współpracowali, więc najważniejsze, żeby się wybrali, a potem to już pójdzie z górki.

Na koniec jeszcze o Polskie Stronnictwo Ludowe chciałam Panią zapytać, bo Pani Urszula Pasławska i Pani Urszula Nowogórska postanowiły przyjąć zaproszenie od Karola Nawrockiego do tego zespołu doradczego.

Nie wiem, właściwie nie pamiętam nigdy jak on się nazywa, ale... Poselskiego, doradczy poselski.

Takie ciało, które Karol Nawrocki zaproponował, ale nie wszystkim, bo Lewicy, jak rozumiem, Koalicji Obywatelskiej nie wysłał tego zaproszenia.

Czy Pani uważa, że Polskie Stronnictwo Ludowe lojalnie się zachowało wobec swoich koalicyjnych partnerów i czy nie ma Pani jakiegoś zgrzytu z tym, że oni w tym ciele z Nawrockim i Konfederacją oraz PiSem będą współpracować?

Pasławską, bardzo dobrze, serdecznie ją pozdrawiam.

To jest zawsze taka indywidualna decyzja polityka czy polityczki.

Jesteśmy osobami dorosłymi.

Ale one jednak jako PSL występują, to nie pani Pasławska jako PSL.

Nie wiem, ale to jest ich decyzja i niech biorą to na swoje pary.

I pani nie widzi w tym jakiegoś nic drożnego.

Powiem szczerze, że byłam zdziwiona, bo w ogóle jestem zdziwiona, bo Karol Nawrocki ma wokół siebie już tylu doradców.

Ja nie wiem, czy to nie jest prezydent z największą ilością doradców w ogóle w historii, bo co jakiś czas słyszymy, że zawiązuje kolejne jakieś swoje koła doradcze.

Nie wiem, na czym miałaby polegać ta współpraca, ale...

Niech oni wezmą odpowiedzialność za to.

Znaczy ja bym, gdybym dostała takie zaproszenie, to bym się na to nie zgodziła, ponieważ myślę, że prezydent Nawrocki próbuje jakoś, mam wrażenie, że próbuje trochę tylnymi drzwiami wejść w kompetencje rządu i wymyślił sobie teraz taką radę doradczą posłów, żeby wiedzieć być może co się w polskim parlamencie dzieje, ale naprawdę to nie jest potrzebne.

Znaczy wystarczy dogadać się na linii prezydent, premier i poszczególny

szczególnie ministrowie, niż robić coś w tym zmianie.

Znaczy się dogadać w tym przypadku, to jest akurat bardzo trudna sprawa.

Ale bo prezydent Nawrocki nie chce się dogadać.

Prezydent Nawrocki wymyślił sobie, że będzie nad prezydentem, nie udaje mu się to, widzi i bardzo dobrze skuteczny opór ze strony rządu, bo jakby wszystkie nasze zadania są opisane w Konstytucji i myślę, że ten miesiąc miodowy Karola Nawrockiego właśnie minął i

napotka mnóstwo trudności.

Joanna Szojring-Wielgus, eurodeputowana Nowej Lewicy, państwa gościem.

Czy pani wystawia coś na aukcję w Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?

Pani redaktor, ja w ogóle zupełnie szczerze nigdy nie wystawiałam nic na aukcję, bo zawsze uważałam, że to jest jednak trochę takie narcystyczne, żebym zachęcała do głosowania na mnie w takiej aukcji, ale byłam teraz... Też miałam takie zdanie, ale je zmieniłam.

To było takie dla mnie dziwne.

Wszystkie ręce na pokład w takiej sytuacji.

Nie, ja generalnie zawsze się angażowałam od wielu, wielu lat w tak zwane wiosłowanie.

My wiosłujemy zawsze w Toruniu dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Zawsze wrzucam pieniądze do puszek, ale też internetowo wysyłam pieniądze, ale po raz pierwszy podszedł do mnie...

na balu dobroczynnym marszałka Kujawsko-Pomorskiego, pan z Łysomic i spytał się mnie, czy nie wystawiłabym coś w Łysomicach, to jest taka mała miejscowość w Kujawsko-Pomorskim na aukcję, że bardzo miał to prosić.

Zgodziłam się.

I co pani wystawia?

Więc to będzie wycieczka do Brukseli.

Wycieczka do Brukseli z Janą Szojlik-Wielgus.

Ja przypominam także o naszej aukcji, mojej i doktora redaktora Mirosława Oczkosia.

I wspieramy oczywiście Wielką Orkiestrę Środowicznej Pomocy.

Oczywiście, w niedzielę 34. finał, przez cały czas i przez cały tydzień, bo w sobotę nasza akurat aukcja się kończy.

Mają Państwo wklejane tutaj linki i teraz mamy na koncie 5200 zł.

Także naprawdę super i zachęcamy do tego, żeby coraz więcej, czy narcystycznie, czy nie, nieważne, byleby poszło na jak najzdrowsze dzieci i na dobry cel.

0:00
0:00