Mentionsy

Express Biedrzyckiej
28.08.2025 11:32

GOSPODARKA poróżniła RZĄD i PREZYDENTA! Krupa: 800+ nie Ukraińcom, a BOGATYM Polakom! Nawrocki WMANEWROWANY? Fala BANKRUCTW? EXPRESS BIED...

Gospodarka i finanse – te kwestie najbardziej poróżniły stronę prezydencką i rządową podczas wczorajszej Rady Gabinetowej. — 800 plus nie należy odbierać Ukraińcom, tylko najbogatszym Polakom — mówił w Expressie Biedrzyckiej dziennikarz ekonomiczny Kazimierz Krupa. Czy Karol Nawrocki został wmanewrowany? Czy czeka nas fala bankructw? O tym w najnowszym odcinku – zapraszamy! Posłuchaj całej dyskusji! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 243 wyników dla "J"

Ja jeszcze liczę też na opamiętanie prezydenta Nawróckiego, ponieważ właśnie to uzasadnienie świadczy o tym, że został on wmanewrowany.

Państwa gościem, gościem Ekspresu Biedrzyckiej, pan Kazimierz Krupa, pan redaktor Kazimierz Krupa, dziennikarz ekonomiczny, kancelaria Drowbridge.

Dobrze pana widzieć po wakacjach.

Ale pani wygląda ośmiewająco.

No, dziękuję bardzo, bardzo dziękuję.

Ale tak, chociaż jak słyszałem bardzo trafnie chyba, że kończy się lato, którego nie było.

Jakoś musimy sobie radzić w tym klimacie i w tej rzeczywistości.

Jak to mówiła Elżbieta Minkowska, taki mamy klimat.

A jak pan odzyska klimat podczas wczorajszego posiedzenia Rady Gabinetowej?

Tak ogólnie zapytam najpierw.

Niektórzy może dopatrują się tam i grzysk mnie to smuci, bo wszyscy zastanawiają się kto kogo.

I temu poświęcone są komentarze kto kogo, a mnie się marzy sytuacja, w której nie zastanawiamy się kto kogo, tylko zastanawiamy się jak zrobić tak, żeby było lepiej.

Ja się prezydentowi Nawrockiemu nawet specjalnie nie dziwię, no bo jego rola jest określona w konstytucji tak, jak jest określona.

Ma strzec tego żyrandola i ładnie wyglądać na reprezentującego.

No wczoraj szef kancelarii, pan Zbigniew Bogucki, powiedział, że to nie jest tak, że rola prezydenta ogranicza się do żyrandola, tak jak kiedyś twierdzono.

Prezydent Nawrocki jest ewidentnie zapatrzony w Donalda Trumpa i też będziemy zaraz mieli piękne projekty, pięknych ustaw publicznie podpisywane.

Najlepszych, rewelacyjnych, historycznych.

Tak, no właśnie o tym mówię, do tego nawiązuję.

Wszystko co robię jest piękne albo historyczne, albo rewolucyjne.

I tutaj tak samo będziemy mieli.

Tylko, że pan prezydent Nawrocki zapomniał, jak jest określona jego rola w naszej konstytucji.

Ja rozumiem, że chciałby, żeby ten wpływ urzędu prezydenckiego był większy.

Również na proces legislacyjny, że może konsultować ustalenia.

No konstytucja tego nie przewiduje, ale on próbuje i od drugiej strony zależy na ile mu się to uda.

Raczej mu się nie uda, więc będziemy mieli takie kto kogo przez najbliższe kilka lat.

I to pana smuci, ta relacja między prezydentem i premierem.

Tak, tym bardziej, że nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się zmienić, bo faktycznie wczoraj panowie dali sobie porazie retorycznie i przepraszam, zadam panu to pytanie, bo narzekał pan na to przed chwilą, ale...

Spróbuję troszeczkę inaczej, uzyskując ten sam efekt.

Czy pana zdaniem odpowiedź pana premiera Donalda Tuska była adekwatna do sytuacji, w jakiej postawił go Karol Nawrocki?

Ja nie mówię o Radzie Gabinetowej, bo to jest normalne konstytucyjne ciało.

Można ją zwoływać, to jest prerogatywa prezydenta.

Ale jednak taki sposób pod tytułem Dzień dobry, to jest Rada Gabinetowa, teraz proszę ministrów, żeby się przedstawili.

Nie wiem, jaki efekt miało przynieść.

Taki postawiłem uczniaków przed swoim opisem i teraz ich tutaj...

I teraz pytanie, czy ta postawa premiera była adekwatna do sposobu prowadzenia tej rozmowy przez prezydenta Nawrockiego?

Moim zdaniem tak i to nawet bardzo spokojna.

Z jakiego powodu?

Mamy taką oto ciekawą sytuację.

Jego wiedza o bieżącej polityce, o bieżących zjawiskach,

Najlepiej o tym świadczą weta.

Bo jeżeli uzasadnienie do zawetowania tej ustawy o pomocy Ukraińcom nie mówi o liczbach, które pani przywoływała we wstępie do dzisiejszej audycji, tylko mówi o zmianie nastrojów społecznych.

Zaraz, to my robimy politykę w myśl nastrojów społecznych.

Po kilku latach wojny to jest oczywiste, że tak jak Ukraińcy są zmęczeni tą wojną i tym, że im ten agresor dokucza, tak i my jesteśmy troszkę zmęczeni tą wojną.

Trochę się do niej przyzwyczailiśmy.

Smutne, ale taki człowiek jest.

Tacy po prostu jesteśmy.

Jesteśmy zmęczeni.

Ktoś tam, jakiś Ukrainiec był niegrzeczny wobec nas, więc to już uogólniamy.

Jest to pewne zmęczenie, ale czy to ma powodować zmiany w zasadniczej polityce migracyjnej na przykład?

Właśnie, panie redaktorze, zanim przejdziemy do...

tej takiej potyczki słownej ze strony rządu, mam wrażenie, bardzo konkretnej pytanie, czy prawdziwej.

To będzie pan zaraz, jeżeli będę mogła prosić, weryfikował.

Natomiast od tego weta właśnie, bo pan tutaj nawiąza, chciałam zacząć Karola Nawrockiego, bo oni się z oczywistych politycznie względów skupili wyłącznie na tym 800 plus i świadczeniach dla ukraińskich dzieci, zapominając o szeregu innych konsekwencji, które to weto przyniesie.

Czyli na przykład totalnie niestabilnej sytuacji w tej chwili na polskim rynku pracy i zatrudnienia.

Wiemy, że wielu Ukraińców pracuje u polskich przedsiębiorców i dziś ci przedsiębiorcy i pracownicy z Ukrainy nie wiedzą, czy będą legalnie tutaj przebywać po 30 września.

Czy pana zdaniem uda się jakoś zapobiec chaosowi?

On jjest w tej chwili.

Jjest i to jest bardzo smutne.

Ja wierzę, że się uda, że rząd znajdzie sposób, żeby temu zaradzić.

Natomiast ja jeszcze liczę też na opamiętanie prezydenta Nawrockiego, ponieważ...

Czyli to są ci posłowie PiSu, twórcy tych, czy pewnie też wpływ Konfederacji.

Konfederacja to nie są głupcy.

Oni mają pewien pomysł.

Oczywiście skrótowo przedstawiony wygląda taki, jakby chcieli rozwalić gospodarkę.

Ale jak się mu przyjrzymy tam z konsekwencjami, bo tak na wiecu się inaczej mówi, a inaczej się mówi później po rozwinięciu.

I jeżeli przyjdzie jakaś refleksja, ja mam nadzieję, że takie spotkania, niezależnie od tego, że tam iskrzyło wczoraj, bardzo silnie iskrzyło, że jednak...

uświadomi sobie pewne konsekwencje swoich działań.

Nie mam takiego poczucia, panie redaktorze, dlatego że jak wczoraj słyszeliśmy przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, to mam wrażenie, że ten kurs będzie się zaostrzał jeszcze bardziej.

Ale to przedstawiciele właśnie pchają pana prezydenta w tym kierunku.

No tak, ale on tańczy tak, jak mu zagrają na razie.

A mamy sytuację perspektywy ilu?

jeżeli chodzi o kwestie Ukraińców i legalności ich pobytu.

To jest bardzo poważna sprawa.

Ja nie rozumiem, jak można tak poważną ustawę, jeszcze tak uzasadniając właśnie, że nastroje społeczne się zmieniły, blokować

proces, który jest taki absolutnie niezbędny dla polskiej gospodarki.

Kiedyś my jeździliśmy, to jest to przesuwanie się na zachód społeczeństw.

My jeździliśmy na te szparagi, te przysłowiowe szparagi do Niemca, ale na najróżniejsze rzeczy, do Francji, Skandynawii zarabialiśmy.

Teraz my jjesteśmy po tej stronie, tej bogatszej,

A tutaj powinniśmy być przeszczęśliwi z tego powodu, że mieliśmy ten zasób siły roboczej, pracowników.

Wojna zmieniła jeszcze bardziej w dramatycznych okolicznościach.

Ci ludzie w naszej sytuacji są po prostu niezbędni.

Bankructwo bardzo wielu niedużych firm, bardzo duże kłopoty dużych firm, podniesienie cen usług, które i tak rosną najbardziej, kilkanaście, kilkadziesiąt procent, zamknięcie bardzo wielu zakładów.

Sklepy, restauracje, bary, kawiarnie, turystyka, bardzo wiele przedsiębiorstw.

Polacy nie chcą tej pracy podejmować.

Poza tym jest nas najzwyczajniej świeci za mało.

Jest mało płatna i jest nas mało.

Tak, jest nieatrakcyjna.

I to jest ten proces naturalny, o którym właśnie przed chwilką mówiłem.

Właśnie, mam nadzieję, że przez ten populizm, bo u nas ten populizm jest straszny i się jest pustoszenie, coraz większe niestety się jest pustoszenie, czyli takie to sprzyjanie

No błagam, na takiej podstawie nie robi się polityki.

Więc mam nadzieję, że wie i uświadomi sobie to, że właśnie ci ludzie są po prostu najzwyczajniej w świecie niezbędni, o czym się przekonują każde społeczeństwa.

I my teraz się o tym też przekonujemy.

Wiemy, panie redaktorze, że zarówno ośrodek premierowski, tak to nazwę w cudzysłowie, jak i prezydencki pozostają w rozbieżności, jeżeli chodzi o te podstawowe kwestie dotyczące budżetu, gospodarki i tego, w którym kierunku powinno się to rozwijać i jakimi metodami.

I wspomniany już szef kancelarii prezydenta, pan Zbigniew Bogucki, stwierdził, że prezydent będzie żądał odpowiedzi na...

w piśmie od rządu i od ministra Domańskiego, tam, gdzie odpowiedzi nie wybrzmiały na Radzie Gabinetowej.

Pani, to jest taki retoryk.

To jest po prostu niegrzeczne.

We mnie też się odkłada, jako niestosowne zachowanie pana Boguckiego, ministra Boguckiego.

bo takiego języka się nie używa.

Oczywiście, że nie może niczego żądać, natomiast dostanie z całą pewnością wyjaśnienie, w którym będzie takie krótkie zdanie.

wydawany, jeszcze żeby on był wydawany jakoś rozsądnie, on był po prostu marnowany albo kradziony.

Porządkujemy, włączamy do budżetu, w związku z tym po tym sprzątaniu tych śmieci jest więcej i ta dziura jest większa.

Ile jeszcze będziecie się tłumaczyć?

więc zmarnowano tych pieniędzy bardzo dużo, ale przede wszystkim zamazano budżet, czyli ten budżet, który u nas zresztą rola budżetu jest fetyszyzowana.

To jest bardzo ważna rzecz, ale zapisywanie go tam do 64 groszy na końcu jest trochę zabawne, bo później go rewidujemy o 50 miliardów.

Teraz mówimy sprawdzam, bo ja bym chciała

Nie jest to popularne, wiem, ale mówić o konkretach, a nie o odczuciach i emocjach, więc konkretnie spróbujmy.

Premier Tusk mówi wczoraj tak.

Mówił pan o zobowiązaniach wyborczych, najważniejsze, niech tak się zwracało do Nawrockiego.

Czyli odejście od pisowskiej drożyzny, która przez lata rujnowała portfele polskich rodzin zostało zrealizowane.

Dziś mamy jedną z najniższych inflacji 3% i mamy powody do optymizmu, że będzie dalej spadać.

Czy to, że inflacja dzisiaj wynosi 3% to jest zasługa rządu Donalda Tuska?

Więc na takiej zasadzie jest to jego zasługa, ale tylko na takiej.

To jest naturalny proces.

Po pierwsze, trzeba sobie jasno powiedzieć znowu, bo zawsze będę to mówił.

Jesteśmy w fantastycznej sytuacji gospodarczej.

Jest fantastyczny wzrost, rośnie produktywność, może nie tak jak byśmy oczekiwali, ale jednakowo rośnie PKB, inflacja właśnie spada.

Inflacja spada na tej zasadzie, że jeżeli była bardzo wysoka i drenowała kieszenie Polaków, bo 18% inflacja to do niczego nie można jej porównać poza rakiem kości.

To jest po prostu coś, co rulinuje organizm kompletnie i totalnie.

I ona zrujnowała, zrujnowała portfele Polaków, spowodowała, że wyzbyli się wszystkich tych takich zaskórniaków, jak to mówimy, czy oszczędności.

W związku z tym zmniejszyli konsumpcję i tak dalej, i tak dalej.

Polacy jako naród zachowują się racjonalnie, czyli to, co się dzieje jest zasługą Polaków, a nie rządu, a już na pewno nie prezesa Glapińskiego.

Czyli to się dzieje, takie racjonalne zachowanie spowodowało to, że jest taka sytuacja i ta niska inflacja i teraz mało tego odbudowujemy zasoby, ruszają kredyty hipoteczne.

Rusza konsumpcja, czyli wzrost płac realnych, który był znacznie wyższy właśnie od inflacji, bo powiedzmy, że wzrost płac realnych wyniósł około 10%, inflacja około 4%.

To nieprawda, że mamy jedną z najniższych inflacji w Europie.

Wspomnimy, że cel inflacyjny to jest 2,5%.

To jest 2,5 i każde odchylenie powinno, a my to odchylenie już, to prawda odchylenie do 18 jest gorsze niż odchylenie do 4.

Pan premier podkreślił wczoraj, że za czasów Prawa i Sprawiedliwości polska gospodarka była bliska stagnacji ze wzrostem PKB na poziomie zaledwie 0,4%.

Prawda tylko, że zapomniał powiedzieć, że była wojna na Ukrainie i była pandemia, więc jakby to akurat przypadło na tę drugą część rządów PiSu.

Ich przewiny są dostatecznie duże, inne, by wkładać im, jeszcze dokładać im te, które nie są ich winą.

I teraz tak, mamy jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie, 3-4%.

To jest jeden z najwyższych?

To jest bardzo wysoko, nawet w regionie jesteśmy, już nie mówię o krajach starej Unii, gdzie przewyższamy ich bardzo wyraźnie.

Pan premier podkreśla, że mówił to wszystko, że nie po to, żeby imponować, ale uniknąć złego wrażenia, cytuję, wynikającego z nieścisłych informacji czy fałszywych komunikatów na temat kondycji polskiej gospodarki.

Czy to jest rzeczywiście tak, że Karol Nawrocki fałszywie przedstawia wyborcom stan polskiej gospodarki?

Politycznie tak, tak jak PiS cały przedstawia, że wszystko się wali.

Jest jedno zagrożenie, jest jedna niebezpieczna sprawa, to jest właśnie to zadłużenie.

Tylko, że pamiętajmy też...

że nie wiem, Francja czy inne kraje zachodu mają po 100, 115 zadłużenie versus PKB.

Mamy te swoje 60 i obwarowane w Konstytucji, więc rośnie nam to zadłużenie i to trzeba bardzo kontrolować.

Oczywiście strasznie drugą Grecją czy czymkolwiek jest absolutnie nieuzasadnione i nieuprawnione.

Natomiast jeżeli ten dług rośnie i jest to procentowany stosunek... A dlaczego ten dług rośnie, panie redaktorze?

Bo wielu mówi Domański, to jest wina Domańskiego.

W tej chwili to wszystko wchodzi do budżetu, zwiększa w związku z tym zadłużenie.

Już tam go nie ma.

Czyli de facto to się nie pogarsza, natomiast wynik budżetu... Niewyprowadzanie spraw poza budżet powoduje... Znaczy ściągnięcie ich do budżetu na powrót.

Powoduje, że te liczby wyglądają gorzej.

Realizacja, ten populizm, populizm, który mówimy tego nie, tego nie ruszamy.

Naprawdę nie wiem, dlaczego nie ruszy się tego 800+, w sensie takiego... Nie no, rusza się już, że pracują nad ustawą.

Boże, no pracują i pracują, ale pracują nie w tych kierunkach.

To jest tak oczywiste.

I to jest druga część tej odpowiedzi.

Czyli po pierwsze sprzątanie popisie, po drugie sprzyjanie populizmu.

Czy rząd Donalda Tuska jest rządem populistycznym?

Jest.

Jak najbardziej jest rządem populistycznym i to nawet na J nie wrócił.

Inna retoryka, ale jest rządem populistycznym takim samym jak PiS.

Ale czy z politycznego punktu widzenia pan to rozumie, czy jednak z każdego punktu widzenia pan tego nie akceptuje?

Ja tego nie akceptuję.

Ja tego nigdy nie akceptowałem, tego nigdy nie akceptuję.

Ludzie są mądrzejsi.

Tym bardziej, że Polacy nie są ekonomicznymi idiotami.

Jeżeli by to rozsądnie wytłumaczyć, to ja ciągle wierzę, że to by się dało wytłumaczyć.

Tym bardziej, że to by naprawdę przyniosło pozytywne rezultaty po takim pierwszym szoku.

Żadnego szoku by nie było, bo można by nawet zwiększyć te świadczenia tym ludziom, którzy naprawdę tego potrzebują, a zabrać tym, którzy tego niekoniecznie potrzebują.

Ale nie mieć takich pomysłów również na przykład z tym wspieraniem akcji kredytowej dla jednej grupy, bo państwo to nie loteria, państwo to nie to, że albo wyścigi, że kto...

Prędzej będzie biegł, dobiegnie pierwszy, to ten dostanie cały bochenek, a ten na końcu dostanie skrót.

Dodatkowe wpływy do budżetu mogą przynieść podwyżka akcyzy na alkohol i podwyżka opłaty cukrowej.

Jest weto prezydenta w tej sprawie.

Jak koniecznie będzie, no bo znowu tak, to są te pułapki wyborcze z kampanii wyborczej.

A jednocześnie mówi, dlaczego rośnie zadłużenie, a jednocześnie mówi, dlaczego tutaj nie wydajemy, a powinniśmy wydawać, bo na to potrzeba, na to potrzeba.

Odrobinę logiki albo kalkulatora, nie wiem, to wystarczy kajet i długopis, żeby policzyć, że jeżeli chce się realizować tę politykę prospołeczną i mądrą...

Karol Nawrocki oprócz tego, że boleje nad zadłużeniem państwa, nie zgadza się na podwyższenie podatków, okej, ale też przygotowuje inicjatywy ustawodawcze, które będą wymagały dodatkowych kosztów dla budżetu.

Na przykład zmniejszenie VAT-u, obniżenie ceny energii, ale nie poprzez tworzenie źródeł taniej energii jak wiatraki,

Tylko tutaj mamy drill baby drill, czyli fedrować to polskie czarne złoto, co już wiadomo, że my tych kopalni, bo mówią, że do węgla dokładamy wiele miliardów co roku do tego wydobycia węgla.

Górnicy powiedzą i słusznie, to nie dlatego, chociaż zjeżdżają już na tysiąc metrów, więc to się zaczyna robić absurdalne, ale powiedzą i słusznie, że to nie dlatego, że węgiel jest drogi, tylko że są dopłaty te unijne.

Jesteśmy w tej Unii Europejskiej, czyli z tymi realiami musimy się liczyć.

Czyli tak, droga energia z węgla, taniej energii z wiatraków nie, ale musi być tańsza.

Panie redaktorze, wiemy, że dzisiaj rząd będzie przyjmował ustawę budżetową na przyszły rok.

Czy pan zgadza się z opinią, która się pojawia w wielu miejscach, że ten budżet to jest kreatywna księgowość?

Każdy budżet jest kreatywną księgowością.

To jest niezwykle ważna ustawa.

Tak jak mówię, wydatki są zapisane do groszy po przecinku.

ale jednocześnie to jest tylko pewna formalność, bo liczba zmiennych, a we współczesnym świecie, takim całkiem współczesnym, ta liczba zmiennych jest tak wielka, że ten budżet po prostu musi zostać uchwalony.

A jak pan określa na tyle, na ile wiemy na razie, jak ten projekt się przedstawia jako wystarczający, dobry, zły, rozczarowujący?

Ja powiem pani tak.

Niezależnie od tego, jak my byśmy ten budżet ułożyli, to najbliższe dwa lata to jest dla nas złoty czas.

Złoty czas, bo są pieniądze z KPO i są pieniądze z Funduszy Spójności.

Proszę spojrzeć na Warszawę.

Jak rozumiem pan prezydent Trzaskowski... Troszkę rozkopana.

Z Krajowego Planu Odbudowy.

Z Krajowego Planu Odbudowy.

Jest to opóźnienie półtoraroczne, bo PiS nie chciał tych pieniędzy brać.

Czyli teraz jest nagromadzenie i mamy całą oroskopaną Warszawy.

Każdy się zrzyma, bo jak stoi w korku, to się denerwuje.

Ale to jest po coś robione i zakładamy, że jak skończą, będzie lepiej.

I podobnie jest w całej Polsce.

Najbliższe dwa lata będziemy się szybko rozwijali,

Będzie stosunkowo łatwo, znaczy budżetu to się nie da zrównoważyć, bo wydatki są i trzeba mieć udział własny w tych pieniądzach z KPO czy z funduszy spójności.

Ale ruszą inwestycje, już ruszyły częściowo, a ruszą jeszcze energetyka, przede wszystkim kolejnictwo, CPK.

Parę takich projektów.

Znaczenie budżetu w tym jest ważne pod względem formalnym, a nie jest takie niezwykle ważne i wyznaczające nam rytm życia, żeby się temu budżetowi tak bardzo wnikliwie przyglądać.

I teraz jeszcze pytanie, panie redaktorze, no bo wiemy, że prezydent to jest jedyna ustawa, ustawa budżetowa, której nie może zawetować.

Może chyba tylko do Trybunału Konstytucyjnego odesłać.

Sądzi pan, że tutaj przy okazji ustawy budżetowej też będziemy mieli awanturę?

Pan prezydent niezależnie od tego, że chce przejąć władzę w kraju, to jednocześnie chce totalnie zdestabilizować pracę rządu.

Na razie działa według zasady im gorzej, tym lepiej.

Mam nadzieję, że to jest tylko przejściowe, jak się zorientuje w sytuacji i co do kierunku, w którym pchają go jego doradcy i PiS.

jego mocodawcy, no to zwolni.

Ale czy moja nadzieja jest uzasadniona tego?

A jeśli chodzi o kwestie związane z tymi decyzjami ostatnimi pana prezydenta, czy przy którymkolwiek z tych wet uważa pan, że Karol Nawrocki podjął dobrą decyzję?

Niestety, przykro mi powiedzieć, ale to są zdroworozsądkowe, prorozwojowe przedsięwzięcia.

Więc na razie to są destabilizujące sytuacje.

Destabilizujące społeczeństwo, gospodarkę, co?

Gospodarkę, nasze portfele wpływające bezpośrednio na nasz dobrostan.

No i teraz to z tym fantem zrobić, bo pojawia się, wie pan do czego pije, pojawia się, zresztą wczoraj ekspresji z Werbis o tym powiedział pan premier, że na przykład jeżeli chodzi o wiatraki, to jjest pomysł, żeby ominąć weto prezydenckie, nie odrzucając jego w parlamencie, bo nie ma takiej większości, ale rozporządzeniami rządzić.

Jest to bardzo niewygodne i bardzo niedobre.

Zawaliła się nasza dyplomacja?

No nie, ale wie pan, jednak zupełnie inaczej rozmawia się z ambasadorem, na przykład z charge d'affaires, prawda?

No to tak samo pani powie za kilka miesięcy, jeżeli będzie się właśnie rządziło rozporządzeniami, to powie pani też z tą intonacją.

Panie profesorze, za chwilę będzie profesor Chwederuk, dlatego już tutaj profesurę panu przyznałam.

Panie redaktorze, jeszcze dwa zdania na temat tego, co w przyszłym tygodniu nas czeka.

Poza tym, że przekaz będzie taki, jak powiedzieliśmy na początku, czyli że jest przyjaźń, szacunek, budowanie, historia, a się dzieje na naszych oczach i tak dalej, to zupełnie realnie.

Ale nie wiem, jakieś kontrakty dla polskich firm, coś, nie?

Ale rola pana prezydenta w Polsce, no pamiętajmy o tym.

I ja go doskonale rozumiem, że chce, ale rola prezydenta w Polsce jest taka jaka jest.

I to ja bym już się cieszył jakby tak było i wypełniał tę swoją rolę.

Nie mam żadnych oczekiwań poza ładnymi zdjęciami i troszkę takim no trochę blichtru, trochę tego poza wszystkim.

Ale sam Radosław Sikorski powiedział, że ma nadzieję, że prezydent przywiezie coś więcej niż fotki.

A co miał powiedzieć, że nie oczekuje niczego?

Ja mogę powiedzieć, że jemu nie wypada.

Wczoraj minęły trzy.

Największego jednakowość i najważniejszego kraju świata.

Największego naszego sojusznika.

Jakich możemy się spodziewać?

Jeszcze raz wspomnę o czym mówiłem na...

I na inaugurację prezydentury prezydenta Nawrockiego przyjechała delegacja amerykańska.

Tylko, że kancelaria prezydenta mówiła, że Amerykanie przysłali specjalną delegację.

Tak, specjalną delegację, która miała wypracować wicepremierowi Gawkowskiemu podatek od gigantów technologicznych.

Więc to, że oni byli przy okazji na inauguracji, no więc może przywieźć to, że na przykład Trump powie Karol, tylko żeby wam do głowy nie przyszło, żebyście robili ten podatek cyfrowy, bo tak się wkurza, że aż tra.

I to jest tak naprawdę jedyne.

No i to takie twarde zderzenie z rzeczywistością, a nie o emocjach dzisiaj.

Bardzo dziękuję panie redaktorze za tę analizę.