Mentionsy

Express Biedrzyckiej
06.11.2025 10:34

Brodzińska-Mirowska: Kaczyński TRACI MONOPOL na PRAWICY! KRYZYS w PiS, LĘK Kaczyńskiego i AFERA CPK! EXPRESS BIEDRZYCKIEJ

Brodzińska-Mirowska (UMK Toruń) o kryzysie w PiS, lęku Kaczyńskiego i aferze CPK. Czy Kaczyński traci monopol na prawicy? Posłuchaj całej dyskusji! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 189 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwości"

Ta znieczulica, jeśli chodzi o język polityki, coraz bardziej agresywny, to nie jest dobry kierunek.

Poświęcić Zbigniewa Ziobro dla dobra partii już nie będzie tak prosto jak Roberta Tylusa.

Nie miejmy złudzeń, to też będzie miało znaczenie.

Ten obrazek, budowanie wrażenia, że państwo działa, że instytucje działają, że nikt nie jest poza prawem, będzie obrazkiem, który będzie działał na wyborców.

Państwa gościem, gościem Ekspresu Biedrzyckiej, doktor habilitowana Barbara Brodzińska-Mirowska, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Niestety na łączach, ale mam nadzieję, że wkrótce już u nas w studiu, ale słyszymy, widzimy się.

Dobrze, dobry wieczór.

Dzień dobry, pani profesor.

Już mi się...

W listopadzie momenty dnia mylą.

Jest rano, jest godzina 9.55, wszystko się zgadza.

Pytanie, czy zgadza się narracja Prawa i Sprawiedliwości, pani doktor?

Bo wiemy, że to jest tak zwana narracja odwrócona.

Wiemy, że w sprawie Ziobry Prawo i Sprawiedliwość mówi, że nielegalna prokuratura, nielegalne sądy, na telefon Tuska, żurek za kraty, bowiem Zbigniew Ziobro walczył o prawdziwy, demokratyczny wymiar sprawiedliwości i zostało mu to odwrócone.

Odebrane to po pierwsze, po drugie teraz chcą człowieka właściwie kryształowego wrzucić do więzienia, a CPK to nie jest afera PiSu i sprzedaży za czasów PiSu, tylko to jest afera Tuska i afera Koalicji Obywatelskiej, no bo co się działo przez ostatnie dwa lata.

I teraz pytanie, czy ta odwrócona narracja Pani zdaniem jest skuteczna, jeżeli chodzi o sposób dotarcia i właśnie tę propagandę wyborczą?

Dlatego, że jest konsekwentna i pamiętajmy, że od dłuższego czasu, w momencie, kiedy ta polaryzacja osiągnęła naprawdę wysoki poziom w Polsce, każda grupa polityczna mówi do swoich odbiorców.

Dlatego uważam, że wszystko się zgadza, Szanowni Państwo, jeśli chodzi o przekaz PiSu.

On nie mógł być inny.

On też nie jest inny.

Właśnie odwracania uwagą, rzucania odpowiedzialności, wchodzenia tego punktu,

kwestie od siebie.

No i oczywiście zakładam, że dla elektoratu żelaznego, no to jest absolutnie koncepcja do przyjęcia, bo a mógłby się Pani redaktor, nie?

Nadużycia sytuacji w ostatnich, czy w 8 latach Rządów Zjednoczonych i Prawicy.

Mówimy o odwróconej narracji, o skuteczności tej narracji, ale ja zapytam właśnie o tę pewną spójność, której sens podważyłam przed chwilą, kiedy czekaliśmy na ponowne połączenie.

No bowiem z jednej strony dzisiaj pan Robert Telus będzie się tłumaczył przed zespołem, na czele którego stoi pani Elżbieta Witek w siedzibie partii przy Nowogrodzkiej.

No więc musi się tłumaczyć, jest powołany zespół do sprawy, która jest aferą Tuska?

No coś tutaj nie gra.

Ale tak czy inaczej, Pani redaktor, ja się będę upierała przy tym, że to jednak jest pewnego rodzaju spójność, dlatego że Prawo i Sprawiedliwość, zwróćmy uwagę, zawsze jak były jakieś sytuacje niekorzystne, to uruchamiała jednak takie wewnętrzne procedury, prawda?

Przecież Jarosław Kaczyński miewał zwyczaj mówienia, o nie, my to sprawdzamy, oczywiście nie mam wpływu na to, co się dzieje, nie zawsze jestem w stanie przypilnować wszystkich ludzi, więc sprawdzamy, co się zupełnie nie wyklucza.

Do swojego elektoratu Prawo i Sprawiedliwość mówi, słuchajcie, sprawdzamy.

Natomiast sam fakt, że były minister został bardzo szybko pozbawiony czy tymczasowo pozbawiony praw członkowskich świadczy o tym, że sprawa jest dla Prawa i Sprawiedliwości bardzo kłopotliwa.

Natomiast ja uważam, że bardzo sprawnie tutaj Prawo i Sprawiedliwość żongluje, używa starych metod.

Natomiast zagrożenie, które tutaj jest, bo ono oczywiście jest,

sprowadza się do tego, że ten wyborca Prawa i Sprawiedliwości bardziej umiarkowany, bo że Laznemu, tak jak powiedziałyśmy, to zupełnie, no zupełnie uważam, nie zrobi jakiejś wielkiej różnicy, ale ten umiarkowany elektorat może zechcieć poszukiwać gdziindziej, więc no sytuacja dla Prawa i Sprawiedliwości jest bardzo trudna, dlatego między innymi stosuje starą zasadę, prawda, przekładania tej odpowiedzialności i wkładania komu innemu do plecaka tego ciężaru.

No właśnie, no i teraz pytanie, co dalej, Pani Profesor, jeżeli chodzi o kwestię związaną z działalnością na tej ostatniej prostej rządu w Prawa i Sprawiedliwości w 23 roku?

Bo widać, że chyba za Pana Telusa i tych pozostałych zawieszonych w prawach członków osób Jarosław Kaczyński ani Prawo i Sprawiedliwość umierać nie będzie.

Czyli oni zostaną, jak rozumiem, spaleni na tym politycznym stosie i będą takim przykładem na to, że Prawo i Sprawiedliwość dba o standardy,

i idzie dalej, tak?

Myślę, że jeżeli ta sytuacja zostanie oceniona wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości jako absolutnie zagrażająca poparciu, to tak się stanie.

Dlatego, że szanowni Państwo, ja przypominam, że w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy zmiany personalne na kanwie jakichś, nie wiem, wątpliwości, nadużyć były generalnie rzadko podejmowane.

No właśnie dlatego, że partia szacowała, czy coś mocno zaszkodzi, czy nie.

I naprawdę pod koniec rządów zdarzyło się chyba, pamiętam, jakieś odwołanie w Ministerstwie Rolnictwa właśnie dlatego, że została ocena podjęta taka, że to może mocno zaszkodzić.

Więc ja myślę, że się pięciu minut nie będzie Jarosław Kaczyński zastanawiał, jeśli będzie tego wymagała sytuacja.

On w tej chwili naprawdę jest w sytuacji, szanowni państwo, trudnej.

Moim zdaniem najtrudniejszej w okresie w ogóle funkcjonowania prawa.

i sprawiedliwości na rynku politycznym, bo on nie ma już monopolu na prawicy.

Więc wiadomo, że dzisiaj te taktyki, strategie podejmowane polityczne muszą brać pod uwagę to, że po prawej stronie dzieje się dużo i dzieje się o wiele więcej niż Jarosław Kaczyński chciałby, aby się działo.

Więc pięciu minut nie będzie się zastanawiał, jeśli trzeba będzie tych ludzi poświęcić.

No właśnie.

I Pani zdaniem sprawa, jeżeli chodzi o kwestie Prawa i Sprawiedliwości i dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego jest zamknięta, czy nie?

Czy my się będziemy dowiadywać powolutku o kolejnych różnych sprawach, które były domykane podczas właśnie tego umownego dwutygodniowego rządu?

Szanowni Państwo, czas upływa i wyborcy coraz częściej zapominają, mówiąc krótko, jak wyglądały rządy Zjednoczonej Prawicy.

Myślę, że na dużą korzyść dzisiaj rządzących jest to, żeby to przypominać.

Ponieważ Prawo i Sprawiedliwość działało w bardzo specyficzny sposób, mówiąc dyplomatycznie, to nie jest tak, że wszelkie nadużycia, które się zdarzały, one są podawane na talerzu dzisiaj rządzącym.

Tam jest naprawdę takie... Bardzo często były prowadzone działania, które nie są...

Wprost widoczne i oczywiste, trzeba po prostu bardzo wyraźnie pewne procesy prześledzić, więc to musi trwać.

Dlatego zakładam, że raczej wchodzimy w taką fazę, w której te informacje, coraz to nowe informacje będą się pojawiały, przynajmniej taka jest zapowiedź ministra Żurka.

I taka jest też zapowiedź premiera Tuska, że jeżeli będą na stole z prokuratury przekazywane pewne informacje, no to oczywiście opinia publiczna będzie się o tym dowiadywała.

Więc ja spodziewam się, że tych informacji będzie coraz więcej.

I chyba to dobrze dla dzisiaj rządzących i dla obywateli również, bo sądzę, że z dużą szkodą dla demokracji byłoby, gdyby te nadużycia władzy, że tak powiem, się porozpływały, prawda?

No właśnie i teraz jeszcze pytanie o to, jak z całej sytuacji próbuje wybrnąć rząd, a może już wybrną, bowiem wspominałam wcześniej, że jest pewien przełom po tych rozmowach w KOWR-ze dzisiaj.

Wiemy rzecz następującą, pozwolę sobie zacytować tutaj.

Dobra wola pozwoliła nam podpisać porozumienie.

Będzie zwrot nieruchomości za pierwotną cenę, tak ogłosił dzisiaj szef KOWR-u.

Henryk Smolarz po tych rozmowach, czyli dogadali się z właścicielem działki, który odkupił ją w 2023 roku.

Rozumiem, że trzeba to uznać za sukces?

Ja bym powiedziała, że to jest sukces w tym względzie, że po pierwsze te decyzje zostały podjęte bardzo szybko, czyli jest taka trochę rehabilitacja na kanwie tego, że ten proces wcześniejszego, nazwijmy to umownie audytu, no jednak trwał, prawda?

No bo dwa lata minęły.

Więc jest to pewnego rodzaju rehabilitacja.

Myślę, że to jest też z taką korzyścią dla samego właściciela tych terenów teraz obecnego, no bo to zazwyczaj jak się w biznesie za dużo polityki zaczyna

gdzieś tam kręcić wokół, to to nie jest komfortowa sytuacja.

Więc to dobrze, że tak się stało, bo dzięki temu koalicja rządząca dzisiaj zyskuje kolejny argument pokazujący, że działa skutecznie, zamyka sprawę, natomiast sama sprzedaż będzie dalej analizowana.

Więc pod tym względem uważam, że to jest sukces.

No i teraz pytanie, co dalej?

Bo ja uważam, że to jest naprawdę narzędzie w ręku, które dzisiaj partia rządząca czy partie rządzące mogą naprawdę dobrze wykorzystać, jeśli się oczywiście postarają, bo dostały.

Jakie narzędzie, pani profesor?

Przede wszystkim, szanowni Państwo, CPK było naprawdę takim, bym powiedziała, bardzo ważnym elementem programu Prawa i Sprawiedliwości.

Krótko mówiąc, agenda modernizacyjna, która była skierowana w zamyśle przez Prawo i Sprawiedliwość do bardziej centrowego wyborcy,

została, że tak powiem, wytrącona PiSowi z ręki i w ten sposób tę agendę może przejąć Donald Tusk i koalicja rządząca, a rządy pierwsze w platformie PSL-u pokazały, że Donald Tusk umie w innowacje, że się tak kolokwialnie wyrażę,

no bo przecież powstawały, prawda, orliki i cała ta infrastruktura sportowa, więc oddało PiS agendę modernizacyjną, agendę aspiracyjną, zamknęło sobie za tę drogę nawet potencjalną do próby zdobycia tego centrum zniechęconego, no i przyjmuje pałeczkę Donald Tusk.

Pytanie, jak właśnie dzisiaj partie rządzące to wykorzystają?

A czy Pani zdaniem ta narracja w sprawie CPK, tego kluczowego projektu, najważniejszej inwestycji, która będzie kołem zamachowym dla polskiej gospodarki i którą tę inwestycję chce pod butem Niemców Donald Tusk ukręcić, posypała się Prawu i Sprawiedliwości czy nie?

To znaczy kwestia tego, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni, które jak pamiętamy, rząd Mateusza Morawieckiego, ten dwutygodniowy, był naprawdę na siłę przeciągany.

Więc tam od początku wisiało coś w powietrzu.

No przecież wiadomo, że oddajecie władzę.

Więc myślę, że absolutnie runęła ta narracja.

To znaczy ona jest absolutnie niewiarygodna, chociaż...

Podkreślam jeszcze raz, szanowni państwo, pamiętajmy, że my nie żyjemy w normalnych, bym powiedziała, warunkach komunikacyjnych.

To znaczy partie naprawdę kierują swoje przekazy do swoich grup, więc też bym się nie spodziewała tutaj jakiejś wielkiej rewolucji.

Natomiast faktem jest, że Prawo i Sprawiedliwości nie rośnie poparcie, ono nie zyskuje, no więc nawet jeżeli nie runie na łeb, na szyję to poparcie, czego się nie spodziewam, to na pewno domknęli sobie drogę do tego, żeby jednak to poparcie gdzieś tam w tej umiarkowano,

No dobrze, to teraz bierzemy na tapet Zbigniewa Ziobrę, Pani Profesor, bo tutaj dzieje się rzeczywiście bardzo wiele.

Wiemy, że jutro Sejmowa Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich ma zająć się wnioskiem o uchylenie immunitetu i ewentualną zgodę na aresztowanie tymczasowe.

W piątek głosowanie na sali plenarnej.

No i bardzo ciężkie działa wytoczone przez Jarosława Kaczyńskiego, który mówi, że powrót Zbigniewa Ziobry do Polski oznaczałoby w istocie to, że zostałby zamordowany.

Jak pani to czyta?

I czy my powinniśmy przechodzić do porządku dziennego nad takimi słowami?

Ja bym powiedziała w ten sposób.

Taki styl komunikacji niestety nie jest jakiś nadzwyczajny w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości.

W ogóle w polityce słyszeliśmy już tego typu i nawet gorsze stwierdzenia, także od prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

To nie oznacza, Szanowni Państwo, że trzeba nad tym przechodzić do porządku dziennego, bo ta znieczulica, jeśli chodzi o język polityki, coraz bardziej agresywny, to nie jest dobry kierunek.

Natomiast ja to czytam tak, pani redaktor, jest ogromny strach w Prawie i Sprawiedliwości.

Dlatego, że jeżeli się okaże, że prokuratura naprawdę bardzo skutecznie przyspieszyła w tym zakresie, ma poszlaki, ma dowody, będzie stawiać akt oskarżenia, to pozbyć się albo inaczej poświęcić Zbigniewa Ziobro dla dobra partii już nie będzie tak prosto jak Roberta Telusa.

No więc ja te słowa czytam jako po prostu przejaw ogromnego strachu, który...

który dzisiaj gdzieś tam w środowisku Prawa i Sprawiedliwości się siłą rzeczy pojawia, bo te zarzuty, które w tej chwili są formułowane, czy są przygotowywane, są naprawdę poważne.

Mamy do czynienia z człowiekiem, który przez lata pełnił najwyższą funkcję.

funkcję w państwie, czy jedną z wyższych.

Zatem moim zdaniem Jarosław Kaczyński dzisiaj poważnie się boi, bo no tak jak mówię, nie będzie prosto Zbigniewa Ziobro odstawić na boczny tor.

Tutaj też będzie skomplikowana narracja, no bo cóż, jeśli z jednej strony Zbigniew Ziobro mówi, że wizyta w Budapeszcie była planowana już od dawna, nagle postanowi tam zostać, prawda, no to już w ogóle będą ogromne niespójności, więc sytuacja jest znowu, z wielu stron dzisiaj jest taki bardzo niekorzystny wiatr dla Prawa i Sprawiedliwości.

No właśnie i przy okazji jeszcze, pani profesor, jest próba, przepraszam, no ale muszę tak powiedzieć, gry chyba tą chorobą pana ministra Ziobry, bo teraz tutaj próbuje się właśnie zrobić z niego męczennika, osobę prześladowaną, osobę, której życie jest zagrożone, bo nowotwór, bo choroba.

Oczywiście bardzo współczujemy choroby, życzymy powrotu do zdrowia, żeby co do tego nikt nie miał najmniejszej wątpliwości.

Niemniej to nie my, to nie dziennikarze, to nie komentatorzy, nie publicyści,

wyciągają cały czas na światło dzienne kwestie choroby, tylko robią to politycy Prawa i Sprawiedliwości.

I teraz tak, to pytanie również zadawałam swoim gościom wczoraj.

Nie przeszkadza zły stan zdrowia panu Ziobrze spotykać się i popełniać rozmaite aktywności, chociażby w Budapeszcie, a przeszkadza już, żeby wrócić do kraju i odpowiadać za rzeczy, które się zrobiło?

No więc Pani redaktor, to jest w zasadzie bardzo dobra odpowiedź na pytanie, które Pani zadała, dlatego że tak jak Pani powiedziała, jeżeli ktokolwiek gra, czyli używa jako wymówki czy takich działań taktycznych w komunikacji kwestii stanu zdrowia ministra Zbigniewa Ziobry, to w zasadzie on i jego środowisko.

I to też z kolei mnie jakoś niespecjalnie dziwi, dlatego że przypomnę, że jednak mieliśmy w historii naszej Polski ogromną tragedię w postaci katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem i ten temat też został użyty jako absolutnie polityczna pałka, więc skoro z taką łatwością została taka katastrofa narodowa wykorzystana politycznie, to cóż to dopiero stan zdrowia byłego ministra.

Nie ma już żadnych granic, jeżeli chodzi o działanie swojego interesu politycznego.

Nie, nie ma.

Nie ma, dlatego że pamiętajmy, że to, co się dzieje wokół Zbigniewa Ziobro i ewentualne rozliczenia, oczywiście, że my w ciągu dwóch lat nie będziemy mieć, szanowni państwo, orzeczeń sądu i wyroków, no bo wiadomo, że te procesy są skomplikowane, one muszą trwać, ale same akty oskarżenia,

To już rodzi rzeczywiście strach.

Być może mniejszy, no bo jest jednak na horyzoncie Karol Nawrocki.

Ale mimo wszystko będzie wokół Prawa i Sprawiedliwości działo się dużo, więc wszelkie argumenty na pokład i wszystkie ręce na pokład.

Tym bardziej, że na razie bardzo przytomnie środowisko prezydenta Karola Nawrockiego nie chce się odnosić do kwestii ewentualnego aktu łaski wobec pana ministra Ziobro, mówiąc, że jeszcze nie ma zarzutów, że to będzie długotrwale.

Nie ma takiego oficjalnego stanowiska dotyczącego tego, co pan prezydent Nawrocki zrobiłby ewentualnie w sprawie Zbigniewa Ziobry, czyli pewien logiczny, jak rozumiem, dystans zachowany wobec tej sprawy.

Po pierwsze, logiczny dystans.

Ja bym powiedziała właściwy, dlatego że w istocie prezydent nie może teraz, dziś absolutnie nic deklarować, a przynajmniej nie jest to w jego interesie.

I po drugie, no właśnie, to jest też postawa, która jest z kolei w interesie pana prezydenta, żeby w zasadzie dzisiaj nic nie deklarować.

On nic nie wie, prawda?

On nie ma kart na stole, które widzi, na podstawie których może podjąć decyzję.

To jest pierwsza rzecz.

A druga rzecz jest tutaj też interes polityczny Karola Nawrockiego, dlatego że

że on będzie bacznie moim zdaniem do 27 roku obserwował sytuację.

My wiemy, że to jest polityk, który oczywiście sporo zawdzięcza środowisku Prawa i Sprawiedliwości, ale to jest też polityk, który utożsamia się z pewnymi poglądami Konfederacji, więc on moim zdaniem będzie tutaj zachowywał bardzo duży spokój do momentu, aż zacznie się wszystko klarować.

Uważam, że do 27 roku jakiś wielkich dział przeciwko Prawo i Sprawiedliwości nie wytoczy,

ale później, jak się okaże, że prawo i sprawiedliwość traci na rzecz Konfederacji, no to już bym nie dała sobie ręki uciąć.

Pani profesora, zgadza się pani z tymi, którzy twierdzą, że ten wniosek prokuratury o możliwość zastosowania tymczasowego aresztowania wobec Ziobry to już jest kilka kroków za daleko, że to jest taki bardziej polityczny teatr niż rzeczywiste jakieś zapobiegawcze działania, które miałyby pomóc śledztwu?

Nie jestem prawnikiem, więc oczywiście trudno mi tutaj oceniać kwestie proceduralne.

Wiedza, którą mam, absolutnie podstawowa z tego zakresu, mówi o tym, że jeżeli jest podejrzenie mataczenia i poważne zarzuty, to stosuje się kwestia aresztu.

Natomiast to, że tak powiem, zostawiam tym, którzy są ekspertami w tym zakresie i decydują, czy taki środek należy zastosować, czy nie.

Natomiast, szanowni państwo, nie miejmy też złudzeń.

ta sprawa będzie miała charakter, jakby taki, będzie widziana i ona będzie miała wpływ na to, jak będzie się klarować ta sytuacja polityczna, dlatego że jest zbyt istotna, tak, dotyczy polityka, który miał ważną funkcję, jak mówiłam, i przede wszystkim dotyczy obszaru, gdzie jest podejrzenie, że zachodziły dosyć duże nieprawidłowości, mówiąc lekko, więc ona siłą rzeczy...

Oczywiście będzie procedowana według określonych zasad i procedur i o to wiem, że coraz trudniej jest ufać prokuraturom i sądom po tym, co się działo, ale tutaj ja bym jednak zaufała ekspertom.

Natomiast nie mam wątpliwości, że to będzie temat bardzo gorący politycznie i nie uciekniemy od polityki w tym kontekście.

I jeśli będzie trochę teatru, to uważam, że

że nie miejmy złudzeń, to też będzie miało znaczenie.

Ten obrazek, budowanie wrażenia, że państwo działa, że instytucje działają, że nikt nie jest poza prawem, będzie obrazkiem, który będzie działał na wyborców.

Oczywiście wyborców Koalicji Obywatelskiej, ale również będzie w jakimś stopniu widzialny dla generalnie społeczeństwa, już pomijając to, kto i jak będzie to interpretował, ale wrażenie też jest ważne.

No właśnie i teraz jeszcze pytanie o taką odpowiedź części polityków koalicji rządzącej w sprawie tej kreacji Zbigniewa Ziobry na tego jedynego sprawiedliwego, tego męczennika, szeryfa, osoby dbającej o standardy, osobie, której zależy na demokratycznym wymiarze sprawiedliwości.

Widziała pani to nagranie Włodzimierza Czaszastego?

Widziałam, widziałam.

Nawiązuje do zdarzeń z 2007 roku.

I czy pani traktuje to jako taki moment, w którym Czarzasty już po prostu nie wytrzymał właśnie tej narracji o krystalicznym Zbigniewie Ziobrze?

Czy jest to po prostu absolutnie przemyślana strategia koalicji rządzącej?

Jak pani widzi akurat to wystąpienie?

Myślę, że jedno i drugie, dlatego że pamiętajmy, że ten okres 2005-2007 to był preludium, czyli już tam rzeczywiście Zbigniew Ziobro sporo pokazał, jak mogą wyglądać jego działania, więc ja myślę, że i jedno, to znaczy i pewne emocje się pojawiły,

I drugie, to znaczy sądzę, że interes polityczny koalicji rządzącej dzisiaj, wszystkich partii, które rządzą jest taki, żeby obnażać pewnego rodzaju hipokryzję, niespójności, które w zakresie i wizerunkowym, i komunikacyjnym, i politycznej aktywności

się pojawiały, więc sądzę, że przynajmniej w politycznym interesie i tak sobie to wyobrażam, że aż żal byłoby nie skorzystać z tego, żeby właśnie punktować te duże nieścisłości wizerunkowe, które się pojawiają.

Myślę, że i emocja, i strategia, i taktyka w jednym.

Pani profesor, i na koniec już.

Mówiła pani o nierosnących co najmniej, zobaczymy, czy spadających sondażach dla Prawa i Sprawiedliwości.

I w związku z tym wszystkim, o czym dzisiaj mówiłyśmy,

No i pewnie kilka rzeczy, o których nie zdążyłyśmy wspomnieć.

Czy to są przejściowe problemy PiSu, czy potężne kłopoty?

Szanowni Państwo, dwa ostatnie tygodnie zmieniły dynamikę w polityce.

I teraz moim zdaniem Prawo i Sprawiedliwość od 23 roku jest generalnie w kryzysie.

Udało się nieco stworzyć wrażenie, że zbierają się po tej porażce z 23 roku w ostatnim pół roku.

Pomogło tutaj zwycięstwo Karola Nawrockiego.

Natomiast nie zmienia to faktu, że

PiS ma bardzo poważne problemy.

I moim zdaniem nie będzie prosto z tego wyjść, szczególnie jeśli w tych najbliższych dwóch latach utrzyma się dosyć duże tempo sytuacji, w której te widma przeszłości będą wracać.

Czyli im więcej będzie sygnałów od ministra Żurka, im więcej będzie powrotu do spraw, które znajdują już jakąś realizację, jeśli chodzi o rozliczenia, tym ta sytuacja PiSu będzie się pogrążać.

Więc ja uważam, że tak, dzisiaj są w kryzysie.

Są w kryzysie po pierwsze dlatego, że dużo się dzieje właśnie w zakresie rozliczeń i należy mieć nadzieję i spodziewać się, że to będzie utrzymane.

I są też w kryzysie dlatego, o czym już wspomniałam na samym początku naszej rozmowy Pani redaktor, już dziś Kaczyński nie ma monopolu na prawicy.

Więc on dzisiaj nie dość, że musi walczyć z rozliczeniami, nazwijmy to, i z przekazem na temat rozliczeń, nie dość, że musi cały czas walczyć z koalicją obywatelską politycznie, czyli tutaj dążyć do tego, żeby jednak poparcie dla rządu i zadowolenie z rządu spadało, to jeszcze musi walczyć z ogłosy prawej strony, no bo tam ewidentnie rośnie konkurencja.

Szanowni Państwo, CBOS ostatni pokazuje, no poparcie Konfederacji i Brauna wspólnie to jest blisko 25%.

Tymczasem Prawa i Sprawiedliwość 29%.

No więc czarny syn Jarosława Kaczyńskiego.

Który nadal chyba liczy na to, że w 27 roku będzie miał większość samodzielną, ale na razie nic na to nie wskazuje.

Pani profesor, do zobaczenia u nas w studiu już mam nadzieję.

W grudniu się widzimy w studniu.

Świetnie.

Bardzo się cieszę i dziękuję za dzisiaj.

Doktor habilitowana Barbara Brodzińska-Mirowska, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Pozdrawiamy Pani profesor.

Dziękuję bardzo.

Do zobaczenia.

Pozdrawiam.