Mentionsy

Express Biedrzyckiej
28.10.2025 13:06

BERKOWICZ OKRADŁ IKEA? Lubecka i Grabarczyk odnoszą się do afery. EXPRESS BIEDRZYCKIEJ

W Expressie Biedrzyckiej publicystki Beata Lubecka i Beata Grabarczyk komentowały kontrowersje wokół sprzedaży działek pod Centralny Port Komunikacyjny, aferę odnośnie kradzieży Berkowicza czy zbliżających się100 dni po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 388 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwość"

Wyborcy PiSu są takimi wyborcami, którzy wybaczają swojej partii wszystko.

Bardzo szybka reakcja Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że tam się zapaliła jednak ta czerwona lampka, że to jednak to nie jest takie hop-siup, to nie jest taka aferka, którą można tam po prostu zbagatelizować.

Ewidentnie Tusk zaczął kampanię wyborczą i w tej sytuacji nie ma wyjścia.

Zresztą Kaczyński zrobił to samo.

Są już u nas w studiu.

Beata Lubecka, Radio Z. Dzień dobry.

Beata Grabarczyk, Radio Nowy Świat.

Dzień dobry.

Także piękne radiowe głosy.

Bardzo się z tego powodu cieszę.

Nasi widzowie zresztą też, jak sądzę.

Drogie panie.

My się też znamy.

To nie jest tak, że my się znamy.

Ale nie będzie tu ploteczek przy kawie dzisiaj.

Chociaż mamy kawę.

Będzie poważna rozmowa, bo poważne rzeczy się dzieją.

No sypnęło się Prawa i Sprawiedliwości ostatnio parę spraw, a to CPK to już chyba, nie wiem czy gwóźdź do trumny, ale na pewno do narracji w sprawie najważniejszej polskiej inwestycji w historii i w dziejach.

Zaskakująca rzecz, że minister Celus nic o tym nie wiedział.

Naprawdę, mimo że decydowała o tym instytucja, która podlega Ministerstwu Rolnictwa, czyli Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

No i jest tam po prostu szykowana architektura.

Chyba jego zastępca o tym jednak wiedział.

Bo przynajmniej mówi, że jest gotów na to, żeby generalnie tę sprawę wyjaśnić, etc.

No Pan Telus teraz robi z siebie jeszcze ofiarę, że proszę, że on tutaj był takim przeciwnikiem.

Jest przeciwnikiem tego Mercosuru i dlatego teraz jest po prostu na celowniku, można powiedzieć.

Natomiast zastanawiałam się właśnie, na ile to może zaszkodzić Prawu i Sprawiedliwości wyborcom.

Czy wyborcy bardzo będą źli, tak to nazwijmy.

Czy to się odbije na sondażach?

No nie wydaje mi się jakoś tak.

Żeby takie było tąpnięcie?

Nie.

Że jednak siła wyznawców jest tak duża, że cokolwiek by się nie wydarzyło, nawet w sprawie CPK, to nic to nie zmieni, tak?

Myślę, że nie.

Natomiast na pewno może to zadziałać mobilizujące na elektorat drugiej strony, czy o koalicji obywatelskiej.

Aczkolwiek to jest jeszcze dwa lata do wyborów.

Oczywiście.

A wyborca ma pamięć złotej rybki w Polsce bardzo często.

Tak, ale też trzeba powiedzieć, że na przykład Prawo i Sprawiedliwość to doprowadziło do perfekcji.

Jednak przypominanie tego typu rzeczy, wyciąganie tych afer mniejszych, większych swoich oponentów.

Natomiast ta strona jakoś to tak właśnie sama ma pamięć złotej rybki.

To, że zadziałał szybko prezes Kaczyński, to myślę, że wyborcy PiSu będą zachwyceni.

Też mi się wydaje, że... Że to dowód na wysokie standardy w partii będzie na pewno.

Że tak jak mówi Beata, no wyborcy PiSu są takimi wyborcami, którzy wybaczają swojej partii wszystko.

Bardzo lojalni.

Do tego wszystkiego, przepraszam, Telewizja Republika stosowną narrację przekaże i ludzie tą narracją, którą przekazuje PiS swoim mediom później.

No dobrze, ale z drugiej strony słuchajcie, ta reakcja prezesa Jarosława Kaczyńskiego, komentarze najważniejszych polityków partii jak Joachim Brudziński czy Piotr Gliński pokazuje, że naprawdę jest coś na rzeczy i jest to zupełnie inna forma reakcji niż mieliśmy dotychczas do czynienia.

Ale bo wiesz, bo to jest tak, że jak jesteśmy w opozycji to musimy być kryształowi, żeby nas wybrali.

Ale już jak jesteśmy przy władzy, no to wtedy nasi są najważniejsi i wybaczam im wszystko, więc to na tym polega ta narracja.

A wypowiedzi, no ten wpis posła Glińskiego jest przezabawny, ale to jest, ja myślę, że on się...

Tysiące polskich patriotów, członków Prawa i Sprawiedliwości wyprówa sobie żyły dla Polski, broni ojczyzny przed Tuskiem, a jakiś głupek sprzeda działkę i cała praca w piach.

Nie ma na to zgody.

Wygląda na to, że były wicepremier wydał już wyrok.

W moim zdaniem chciał się podlizać przede wszystkim Jarosławowi Kaczyńskiemu.

A moim zdaniem jest dotknięty tym, że to się pojawiło wtedy, kiedy on zrobił ten konwentykl w Katowicach.

On się napracował, bo to było jego przygotowanie, a tu mu wjechali z taką narracją i teraz on już przykryte.

Nic nie będzie o tym mowy.

Natomiast nasza oczywiście bardzo szybka reakcja Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że no tam się zapaliła jednak ta czerwona lampka, że to jednak to nie jest takie hop-siup, to nie jest taka aferka, którą można tam po prostu zbagatelizować, bo faktycznie, jakby nie patrzeć, to przecież CPK to miał być w kolejnej kadencji, na której Prawo i Sprawiedliwość nie rządzi, ale w kolejnej kadencji to miało być takie koło zamachowe całej właściwie tego całego obozu politycznego.

politycznego na dobrą sprawę.

Taki projekt absolutnie, no taki na lata.

No i tu okazuje się, że no coś takiego, no to naprawdę to jest kompromisacja.

Tym bardziej, że posłanka Aleksandra Leo przed chwilą zwróciła uwagę też na jedną dość ciekawą rzecz, że na miPrawo i Sprawiedliwość w ten sposób trochę wsadziło prezydenta Nawrockiego.

który bardzo o CPK walczy, który składa swój własny projekt w sprawie CPK przecież.

Bardzo mocno krytykuje Donalda Tuska i cały rząd za próbę utopienia tego CPK, co zresztą nie jest prawdą.

No i tutaj nagle taki klop.

Okazuje się, że najbardziej projektowi CPK mogło zaszkodzić samo Prawo i Sprawiedliwość.

Tylko nie zapomnij o tym, że kolejność następstw jest inna.

To znaczy najpierw była sprzedana działka, a potem dopiero się gdzieś pojawił pomysł Nawrockiego.

Także tyle, że go nie uprzedzili.

No o tym mówię właśnie.

Chociaż jakoś tak cicho jest to, czy prezydent głosu nie zabrał ani żaden z jego ministrów.

Oni tacy są zawsze chętni do mówienia.

Niektórzy złośliwi tak mówią, że no może dlatego i Prawo i Sprawiedliwość, może daleko doszło do takiej, a nie innej sytuacji, że tę działkę sprzedano właśnie.

prywatnemu przedsiębiorcy, że jednak nowa ekipa, która szła do władzy i na długo, długo wcześniej mówili, że oni z CPK to rezygnują, że absolutnie, że to jest durny pomysł, chociażby dlatego, że lotnisko w Berlinie, ale że nie, że po prostu to jest gigantomania, jest to do niczego niepotrzebne.

No to tak złośliwi niektórzy komentują właśnie.

No i są też tacy, którzy stawiają pytanie, dlaczego dopiero teraz się o tej całej sytuacji dowiedzieliśmy.

Jeżeli od dwóch lat niemal prokuratura jest w rękach i w ogóle te wszystkie służby, które takie sprawy mogą odkryć w rękach koalicji 15 października.

Dlaczego dopiero po, no właściwie może nie informacji dziennikarza, bo ona nastąpiła wczoraj, śledztwo, zgodnie z zapowiedziami pana ministra Żurka, trwa od września.

No ale jednak to jest wrzesień roku 25.

No jest to trochę zadziwiające.

No bo rozumiem, że wchodzi nowa ekipa do CPK, no to widzi generalnie co się wydarzyło.

No właśnie, tym bardziej, że samo CPK się sprzeciwiało tej sprzedaży.

No więc właśnie, więc to jest dziwne.

Więc powinno alarmować.

Że wcześniej nie było zawiadomienia do prokuratury jednak, że tutaj... Dlaczego?

Ja myślę, że dlatego, że przede wszystkim przy przejmowaniu, że tak powiem, CPK nie było przekazania władzy i wskazania tu mamy kłopot, tu mamy kłopot, tu mamy kłopot, tylko zostawili im taki plik papierów i powiedzieli radźcie sobie.

No to zaczęli to przeglądać i dopiero pewnie we wrześniu, czy może troszkę wcześniej.

No tak, trochę wcześniej.

Męcen pisał na swoim profilu, że on tam wskazywał, że to miał być już lipiec 2025, ale że CPK podjęła decyzję o tym, żeby zawiadomić prokuraturę po konsultacji z jakąś kancelarią prawną.

Tak mówił, pisał Męcen.

Nie sprawdzałam tego, więc nie dowiadowałam się.

No ale skoro pisze to lider Konfederacji, no chyba wie, co pisze.

No pisze publicznie.

Ja myślę, że te audyty jednak trochę trwają, bo jak się przegląda dokumenty i nie ma się takiej właśnie insajderskiej wiedzy, jak się siedzi w tym środku, tylko trzeba się dowiedzieć wszystkiego z papierów, no to to trochę trwało.

Ja się do końca nie zgodzę, bo pierwsza, dlaczego to tak długo trwało w ogóle podjęcie decyzji, czy jedziemy z tym koksem, czy jednak nie jedziemy.

No to najpierw miały być właśnie audyty.

Audyty nie wykryły przez pierwszy rok tego audytorzy.

Tutaj trochę mam wielki znak zapytania.

Jeszcze jest jedna sprawa, dlatego że chociażby chyba były premier Mateusz Morawiecki.

No na działkach się zna, przecież jakby nie było.

Próbuję stworzyć teraz taką narrację, że przecież rząd mógłby odkupić.

tę działkę, bo można by to było zrobić o pierwotnej cenie.

Ale, co ważne, KOWR przekazał, że w sierpniu tego roku wystąpił do nabywcy działki o jej odsprzedaż w celu przekazania nieruchomości do CPK, ale do dziś nie ma zgody nabywcy.

Więc pan Mateusz Morawiecki chyba musi research troszkę zrobić.

Maciej Lasek też o tym mówił.

To zresztą jest dosyć ciekawe, bo dzisiaj ukazała się taka informacja, że KOWR poinformował, że tam nie ma w tej umowie klauzuli o możliwości pierwokupu, czyli odkupienia tej działki.

Więc dodatkowo ten dokument był napisany.

Minister Lasek mówił, że niby jest taka pięcioletnia klauzula, że można rzeczywiście próbować.

No właśnie tej klauzuli nie ma.

W tej umowie jest zapisane, że nie ma tej klauzuli.

To tym bardziej jest to naprawdę zdumiewające.

I zdumiewające jest to, że pan Chorała nic nie wie, odpowiedzialny za CPK, umywa ręce.

Pan Telus nic nie wie jako minister rolnictwa.

To jest ciekawsze, bo pan minister Telus był dwa dni wcześniej w firmie Daftona, zanim zapadła ta decyzja dotycząca wody.

I spędził tam wiele godzin, a firma Daftona starała się o kupno tej działki od 2008 roku, czyli od momentu, kiedy ją dzierżawi.

Dzierżawiła ją, tak.

Więc to, że się... Nawet dwa razy jeszcze Pantelus się tam pojawii to było w trakcie kampanii wyborczej roku 23.

Ale na drugą nogę również tę firmę odwiedzał chyba Rafał Trzaskowski, tak?

No i teraz też tutaj jest informacja, że... Ale nic mi żadnej działki nie załatwił chyba.

Tylko, że tutaj mówimy o prezesie.

Ale też Mencen właśnie zarzucał, że to niby Platforma Obywatelska próbowała to, że tak powiem, zatuszować.

Uciszyć, tym bardziej, że firma Daftona sponsorowała Campus Polska.

Więc tutaj wiele jest tych wątków.

Liczymy na prokuraturę.

Przechodzimy do kolejnego, ale jeszcze wsadzę Was na tak zwaną minę.

Bardzo przepraszam, ale spróbujemy teraz zrobić taki quiz, co autor miał na myśli.

Bowiem wspomniany Robert Telus mówi, nie dam się zastraszyć.

Kto chce biednego pana, byłego ministra Telusa zastraszyć?

Sam się straszę.

To jest jakaś linia obrony.

Po prostu coś musi powiedzieć.

Teraz właśnie próbuje z siebie zrobić ofiarę, że przecież on tak tutaj, jak obrońca polskiego rolnictwa, jest taki przeciwny Mercosurowi.

Chociaż przecież poprzednio, jaki pamiętasz, nie zrobiła nic specjalnie, żeby móc to jakoś zablokować.

Tak, więc nie wiem, czy ktoś mu to sam poradził, że słuchaj Robert, musisz tutaj, wiesz, taką linię obrony.

Czy też pan były minister rolnictwa sam wpadł na pomysł, że w ten sposób będzie się tutaj, no...

tak kreował na obrońce polskiego rolnictwa.

Jeden z naszych widzów słusznie zauważa, że Chorała nic nie wiedział, ale był przeciwny sprzedaży tej działki.

To tak właściwie chyba najlepsze podsumowanie całej tej historii, ale przejdźmy do jeszcze zabawniejszej, choć pewnie panu Berkowiczowi do śmiechu nie jest.

O nie.

Czy wy wierzycie w to, co mówi pan Berkowicz, że został przyłapany na próbie kradzieży, ale że nie wszystko się sczytało, że był przy kasie samoobsługowej, że miał słuchawki na uszach, że za część produktów zapłaciła patelnię i talerze?

Nie.

Ja wiem, że być może to nie jest najważniejszy temat dla Polski dziś, ale chodzi o pewne standardy i sposób wytłumaczenia się z wpadek, a wiadomo, że posłowie są na świeczniku i zawsze są oceniani bardziej szczegółowo niż zwykli obywatele, co jest, cytując klasyka, oczywistą oczywistością.

Czy ta narracja Berkowicza wam się spina, czy nie?

Słuchaj, po tym jak sama kiedyś wyszłam ze sklepu z zakupami i za nie nie zapłaciłam, to mnie już nic nie zdziwi, natomiast dziwi mnie to... Nie, kto się mogło stać?

Słuchaj, nie mam pojęcia, po prostu... Też było zakręcało.

Jak chiński termos najwyraźniej, ponieważ po prostu wyszłam ze sklepu cała zadowolona.

Szczytałam wszystko, tylko karty nie przyłożyłam, w ogóle jakaś pusta głowa.

Dziwne jest to, że za część zapłacił, a za część nie, a talerze są dosyć obszernym zakupem.

Chodzi o to, że się nie zczytał kod kreskowy.

Ja jestem ostatnią osobą, która będzie bronić pana Berkowicza, tylko z drugiej strony, czy naprawdę on kradłby patelnię i talerze?

Trochę to dziwaczne.

Ale zachował się za to zupełnie inaczej niż większość posłów, to znaczy nie ukrył się za immunitetem, przyjął mandat.

Ale wiecie, że przyjęcie mandatu jest przyznaniem się do winy.

Whatever, ale przynajmniej od razu w trzecią sytuację.

No widocznie uznał to, że nie zapłacił.

Tak, jego wina.

No dokładnie, więc... A co tu miał się nie przyznawać, skoro po prostu nie zapłacił za to?

No to przepraszam bardzo, no to jest ewidentne.

No to przynajmniej zachował się honorowo.

Ale wiesz, może być na przykład prośba o sprawdzenie monitoringu i tego, czy on to sczytywał, bo to może być na przykład awaria sprzętu, a nie jego wina.

I tak miał zapłacone, zapłacił, uznał, że sprawa załatwiona.

Mnie to trochę zdziwiło.

No ale może rzeczywiście pan poseł wszedł tam z chławkami na uszach, słuchał sobie, więc może po prostu trochę... Może akurat słuchał jakiejś debaty politycznej.

Zgadnijcie, czego słuchałem.

No właśnie.

Z tym uśmieszkiem pyta.

No nie wiadomo.

No nie wiadomo.

To nie dla niego jakaś debata polityczna.

Nie mam pojęcia tak naprawdę, ale to już chyba nie jest najistotniejszy element całej tej historii.

Premier pisze, jeden z liderów Konfederacji przyłapany na próbie kradzieży w Ikei.

Mało w porównaniu z PiS, ale od czegoś trzeba przecież zacząć.

Powinien tak komentować sprawę?

Trochę złośliwie, ale...

Trochę w stylu premiera, wydaje mi się, że trochę przesadził, ale ojejku.

To dzisiaj wpis jest, jutro go nie ma, nikt nie będzie o tym pamiętał, więc to taki żart sytuacyjny.

Pan premier lubi generalnie komunikować się głównie przez Iksa na dobrą sprawę, ale to jest akurat taka ranga, że mógłby sobie podarować.

Myślę, że premier polskiego rządu jednak ma ważniejsze sprawy na głowie, ale jak można wbić generalnie szpilę, to czemu nie tak najwyraźniej uznał premier?

I tak jak mówię, premier przede wszystkim komunikuje się przez X, bardzo rzadko, bardzo rzadko udziela wywiadów, jeśli już to ostatnio udzielił zagranicznej prasie.

No i poszedł do Wojewódzkiego, sam szacunkiem Wojewódzkiego, no ale jednak jest to infoshow, jakiś entertainment, natomiast nie zmierzył się z trudnymi pytaniami, więc... A pamiętam, że... I prowadzi po co?

panie prowadzi, to po co ma udzielać.

Ale przed wyborami mówił, że będzie inaczej.

To pamiętamy, że Jarosław Kaczyński... Co szkodzi obiecać, że zacytuję.

No co szkodzi obiecać.

Faktycznie 100 było konkretów na 100 dni.

Natomiast Jarosław Kaczyński, przecież pamiętamy, chodził tylko do wybranych mediów i tylko rozmawiał z wybranymi dziennikarzami.

Gdzie pytano, co możemy zrobić, żeby państwo wygrali.

To się nie zmieniło.

Natomiast Donald Tusk przed wyborami obiecywał, że będzie dostępny, że absolutnie to będzie zupełnie inny standard.

Czekaj, no dostępny jest, no jak jest Sejm, no nieprawda, no jak jest tylko Sejm i premier jest w Sejmie, no to zawsze dziennikarze go mogą zapytać, zatrzymać na korytarzu i zapytać o wszystko.

Jak będzie łaskaw się zatrzymać.

Jak będzie, nie będzie trudnych pytań.

Jak będzie miał dobry dzień, to jest oczywiste.

Teraz w tej chwili ewidentnie Tusk zaczął kampanię wyborczą i w tej sytuacji nie ma wyjścia.

Zresztą Kaczyński zrobił to samo.

Obaj zaczęli kampanię wyborczą w ten weekend i teraz będzie pewnie trudniej się dopytać o rzeczy, które będą dla rządu trudne z rządowego punktu widzenia i z kampanijnego punktu widzenia.

Zresztą moim zdaniem jednak, bo wcześniej... Natomiast pamiętaj, jak było zapisu.

W porównaniu z dostępnością posła Kaczyńskiego zapisu, tudziinnych osób, to naprawdę Tusk jest wyluzowany.

Ja przypomnę, że od pana Kaczyńskiego dziennikarze słyszą co drugi tydzień, że nie mają prawa w Sejmie być w ogóle.

Dokładnie, że nie mają prawa go pytać i są zasmarkaci i w ogóle wszystko jest nie tak.

Więc pod tym względem Tusk jest naprawdę na wyciągnięcie ręki.

No a czy też dziennikarze z prawicowych mediów, no to też nie mają opcji.

No i też znowu powiem, dziwisz się, oni zadają pytania z tezą, czasami zupełnie od czapy i chodzi o to tylko, żeby mieć setkę, na której można przyłapać kogokolwiek.

Dobrze, słuchajcie, to teraz trochę jeszcze o tym, co się działo w weekend w kontekście, no właśnie, uderzenia Prawa i Sprawiedliwości czy nie, bo cała impreza, cały ten kongres zaplanowany był bardzo ambitnie.

o ile się nie mylę, tych rozmaitych paneli dyskusyjnych, wystąpienia polityków, którzy bili się tam, podobno kłócili o to, kto, w jakiej kolejności, w jakiej sprawie.

Ale co z tego ostatecznie wyszło?

Czy to jest na plus dla PiSu, czy niekoniecznie?

Słyszeliśmy równie Jacka Kurskiego i panią Kanie, które mówią o wolności słowa i wolnych mediach.

Słyszeliśmy pana Wosia, który powiedział do sędziów, wszyscy w on.

Panią Przyłębską.

I teraz znów.

Zapewne dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości to jest okej.

A właśnie, że nie.

Nie?

Wyobraźcie sobie, że są te codzienne raporty Res Futura, czyli tej organizacji, która zajmuje się badaniem internetu i tych klimatów, które są w internecie, tego jak ludzie obierają.

I okazuje się, słuchajcie, że nawet wyborcy prawicy zorientowali się, że te propozycje, które tam padają, są oderwane od rzeczywistości i one w ogóle nie wejdą w życie.

I to mnie zaskoczyło, muszę powiedzieć.

Beata, przepraszam, wejdę Ci w słowo, nie zapomnij, bo mam ten raport Res Futury przed sobą i faktycznie jest tak, że wygenerował PiS 63 miliony zasięgu, Koalicja Obywatelska 69, czyli więcej.

I Prawo i Sprawiedliwość negatywne komentarze 84,6%.

No właśnie.

No i nawet ci, którzy są po prawej stronie pisali, że to po prostu było od czapyt, że te propozycje, które tam padały, zresztą dzisiaj słyszałam posła Błaszczaka, który zapytany o te 100 tysięcy na mieszkanie powiedział.

Na trzecie dziecko, tak?

Tak, nie, nie, nie, to nie.

Nie, to w ogóle nie wyjdzie życie.

Tam był po prostu luźny śmiec świadomości, można powiedzieć.

No to rzeczywiście te propozycje, które tam padały, no to już by zrujnowały budżet po prostu do imentu.

A z drugiej strony prawo... Budżet i państwo prawa.

A Prawo i Sprawiedliwość jednak musi znaleźć znowu coś takiego, no, nęcącego dla wyborców, co po prostu pociągnie ich do urn wyborczych i sprawi, że zagłosują na Prawo i Sprawiedliwość.

w takiej ilości, w jakiej życzałby sobie prezes Prawa i Sprawiedliwości, bo on cały czas jednak walczy o to, wie doskonale, że Konfederacja to jest to 15% co najmniej, więc nie ma takiej możliwości, żeby Prawo i Sprawiedliwość mogło rządzić samodzielnie.

A rządy z Konfederacją, no to nie będzie taka kaszka z mlekiem.

Dlatego myślę, że Kaczyński ma problem.

Jeszcze w zeszłym tygodniu myślałam, że wszystko jakoś tam ujdzie, ale okazuje się właśnie po tych badaniach Res Futury, że...

że nie wszystko prawicowi wyborcy kupią i Kaczyński rzeczywiście ma problem, ponieważ wyborcy prawicowi mają w tej chwili inne rozwiązanie.

To znaczy, jak nie PiS, to mogą głosować na Konfederację, mogą głosować na Brauna.

No i nie wiem, czy Kaczyński znajdzie coś takiego, co ściągnie ludzi do niego, ponieważ po tym niedzielnym, czy tam sobotnim, piątkowym i sobotnym wyborach

W spotkaniu widać, że jedyne, co PiS ma w głowie, co jest jakimś pomysłem, to jest rozdawnictwo pieniędzy, a na to sobie pozwolić w tej chwili PiS nie może, bo rozdał już wszystko, co było do rozdania.

I jestem ciekawa.

Poza tym pieniądze bardzo łatwo się rozdaje, będąc w opozycji, a kiedy już przyjdzie co do czego, to...

Ale też przyzwyczai ri do tego odpowiedniego standardu można powiedzieć jednak tych transferów socjalnych, w związku z tym no trudno będzie przebić samych siebie, naprawdę bardzo trudno będzie przebić samych siebie.

Chociaż to jest 100 tysięcy na trzecie dziecko, naprawdę, znaczy zastanawiam się.

No ale mówię ci, tego nie będzie, no to już tam Błaszczak powiedział.

No ale to jest oczywiste, to jest oczywiste.

Wiesz, znaczy to dla nas jest oczywiste.

Natomiast dla ludzi różnie bywa.

Zazwyczaj jest tak, że najważniejszy jest ten pierwszy komunikat i to ludzie zapamiętują.

Natomiast potem to jest dementii, czy potem jest korekta, to naprawdę to już mało kto o tym pamięta.

Zawsze po prostu to pierwsze uderzenie jest najważniejsze.

Słuchajcie, a słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że Francja i Niemcy chcą nam zabrać państwo?

Wy to bierzecie na karp jakiegoś strumienia świadomości, któremu coraz częściej poddaje się prezes podczas swoich przemówień.

Czy jest to powiedzenie z otwartą przyłbicą właściwie, w jakim kierunku polska polityka zagraniczna by poszła, gdyby Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w 1927 roku?

Mówiąc krótko.

Traktujemy to jako bajania coraz starszego Jarosława Kaczyńskiego i to nie jest ageism z mojej strony, tylko po prostu nikt z nas nie młodnieje.

Czy to jest kwestia bardzo jasnej perspektywy, jeżeli chodzi o ułożenie miejsca Polski w świecie?

Najważniejsze w tym wszystkim było to, czego on nie powiedział, czyli że największym wrogiem Polski w tej chwili jest Rosja.

I to, że on jako największych wrogów uznaje Francuzów i Niemców.

Znaczy nie wiem, co mu Francuzi zrobili, bo Niemcy to rozumie mniej więcej, no bo on ma myślenie jeszcze z czasów Czterech Pancernych i Psa, tak?

I to wtedy Niemcy byli najgorsi.

Natomiast Francuzi nie wiem, o co chodzi z Francuzami.

Być może... No i jeszcze opowieść o tym, że to się...

Cała ta koncepcja wzięła się po II wojnie światowej.

Po II wojnie światowej świat wymyślił, że zagarnie sobie Polskę w XXI wieku.

Ale to wygląda na to, że Kaczyński w tym kierunku idzie, żeby z Unii Europejskiej Polskę wyprowadzić w taki czy inny sposób.

Być może będzie szedł drogą Orbanat, czekał aż zostanie Polska wyrzucona.

Nie można wyrzucić.

No jednak państwo musi... Zmarginalizowana absolutnie.

Dokładnie, można ją obchodzić, można, wiesz, robić koalicję chętnych, zablokować pieniądze, wiesz, no różne rzeczy.

Dla mnie nie hillowi, to przecież taka retoryka obowiązuje właściwie od zawsze, tylko ona po prostu czasami jest po prostu spychana trochę do defensywy, a teraz znów prezes najwyraźniej uznał, że to jest potrzebne generalnie.

Dobrze, tylko dziś jesteśmy w sytuacji najniebezpieczniejszej od, w ogóle kiedy pamiętamy, jak sądzę.

Więc ja rozumiem, o czym Beata mówisz i masz rację, że to nie jest nic nowego, tylko jakby trzeba chyba też dopasowywać swoją narrację do sytuacji, w której znajduje się kraj.

Tylko z drugiej strony niczym nowym jest to, że dla prezesa ważniejsza jest partia niż państwo.

Tak, dokładnie tak.

Zresztą to jest jego, można powiedzieć, oczko w głowie i to, żeby najdłużej tam być, jak można, to jest właściwie priorytet Jarosława Kaczyńskiego.

Natomiast jeśli Prawo i Sprawiedliwość odzyska władzę, to wiadomo, że znowu relacje z Unią Europejską mocno się pogorszą.

Cały czas słyszymy, że oni nie chcą wprowadzać nas w Unię Europejską.

Rzeczywiście cały czas sondaże są jednak takie, że jest więcej euroentuzjasów, czy też tych Polaków, którzy jednak chcą, żebyśmy byli w Unii Europejskiej, niż tych, którzy nie chcą.

Ale jak się tak ciągle kropla drąży skałę, to się po prostu jednak to, tam można trochę zmienić.

Można zmienić jednak to podejście Polaków, tym bardziej, że wiadomo,

że co innego był entuzjazm, jak wchodziliśmy w 2004 roku, czy nawet 10 lat później.

Widzieliśmy jednak te zmiany, które u nas zaszły, no po prostu gigantyczne, jakby nie patrzeć.

Unia Europejska nie jest doskonałym organizmem, nie jest doskonałym... Ale w ogóle absolutnie nikt tak nie twierdzi.

Zresztą trudno sobie wyobrazić, żeby to było naprawdę super zgodny organizm.

Jest 27 państw, z których każdy jednak ma swoje również narodowe interesy na dobrą sprawę.

Więc to jest zawsze konsensów trudno wypracowane, a to, że są jednak...

Kraje dominujące, no to też jest w pewien sposób dość naturalne, bo w każdym organizmie tak jest, ale w naszym położeniu geograficznym, że po naszej prawej stronie jest, na wschodzie mamy Rosję, no to nie możemy sobie pozwolić nagle, że my tu zostaniemy sami i będziemy liczyć na wielkiego brata, który jest za oceanem.

Znaczy problem jest taki, że rzeczywiście ta narracja pisowska gdzieś w społeczeństwie rezonuje, dlatego że w ciągu ostatnich, nie wiem, pięciu czy dziesięciu lat ten odsetek popierających obecność Polski w Unii Europejskiej spadło jakieś 20%.

No i najgorsze jest to, że w tej najmłodszej grupie wyborców, która urodziła się będąc w Unii Europejskiej, która nie zna innego świata, jest niestety więcej już w tej chwili tych młodych ludzi, którzy są przeciwni obecności w Unii.

Tak, bo oni nie mają świadomości w ogóle, co by oznaczało bycie poza Unią.

Ale myślę, że to jest też takie uderzenie trochę do tego elektoratu, którego PiS nie ma, który odszedł całkowicie od PiSu do Konfederacji.

Być może to jest propozycja i głos dla nich.

No i inaczej nie jestem w swoim stanie... A ja uważam, że to jest też gigantyczny błąd rządu.

Ktoś będzie mówił, że ja się nieustannie rządu czepiam, ale tak, czepiam się i czepiać się będę, bo to jest rola właśnie rządu, żeby pokazywać takim młodym ludziom, dojść do nich w jakiś sposób, dotrzeć do nich, żeby pokazać im, słuchajcie, zapomnijcie o Erasmusach, zapomnijcie o wypadach na festiwale muzyczne bez paszportów, bez niczego, bo naprawdę na co dzień, jak sądzę, bardzo wielu młodych ludzi w ogóle o tym nie myśli.

Przy czym w Unii Europejskiej pojawiały się propozycje, żeby Erasmusa zrezygnować.

Pierwszy przykład z brzegu.

Całkiem duża grupa młodych Polaków studiuje za granicą, po całej Europie.

Więc z tym też się będą mogli pożegnać.

Żadnych stypendiów, żeby utrzymać się w Holandii czy Hiszpanii i sobie tam spokojnie studiować dla przyjemności.

ma problem, bo nie wie, jak dotrzeć do tych młodych ludzi.

Właśnie o tym mówię.

No to nie wiem, nie można po prostu jednak wynająć jakiejś profesjonalnej firmy i się tego nauczyć naprawdę, a polegać tylko na samych sobie, a jak to wyglądało, to widzieliśmy w kampanii chociażby wyborczej Rafała Trzaskowskiego, więc tak jakby po prostu ten obóz się w ogóle niczego nie uczył.

Cały czas idą tą samą drogą.

Bardzo konsekwentni są w tym.

No tu jest problem jakiś, to znaczy z tego co wiem, to Tusk proponował Trzaskowskiemu nawet szkolenia takie medialne, ale Trzaskowski uznał, że tyle lat jest w polityce, że on sobie świetnie da radę.

No tak, ale Donald Tusk także nad komunikacją własnego rządu nie do końca panuje, on chce być i premierem i rzecznikiem, a jedna osoba nie jest w stanie tego wszystkiego zrobić, po prostu.

To jest kłopot zaufania Tuska do... Ja wiem, do najbliższego otoczenia.

Premier to jest taka Zosia Samosia.

Chcesz coś zrobić dobrze, to zrób to sam.

Tak najwyraźniej wychodzi z takiego założenia.

Ja to gdzieś poniekąd rozumiem, bo ja jestem podobna.

Zawsze jak coś mam zrobić, to wolę zrobić sama, niż kogoś prosić o pomoc.

Natomiast ja nie jestem premierem, to jest zupełnie inna skala, dokładnie.

Aleksander Kwaśniewski też to wyrzucał właśnie obozowi rządzącemu, choć on tam za bardzo nie chce im dokładać jeszcze, no ale powiedział to jasno i wyraźnie w jednym z ostatnich wywiadów, właśnie, że tutaj jest błąd komunikacyjny, że to po prostu jest... Nie rozumiem, dlaczego tam nie ma, wiesz, takiego sztabu ludzi, którzy zajmują się właśnie rozsyłajem tych informacji w mediach społecznościowych, dlaczego tam nie ma wykupionej armii botów, no przecież to są proste rzeczy, zbadane przez mnóstwo ludzi.

Które PiS z kolei ma opracowane do perfekcji.

Z jednej strony nawet w ten sposób tak myślę sobie, że to jest jakaś ostatnia ostoja, ostoja to może złe powiedziane, ale ostatnia jakaś taka kropla autentyzmu, bo faktycznie tutaj każdy może wyjść i mówi co chce, jak mu tam generalnie w duszy gra, mówię teraz o koalicji obywatelskiej, tu nie ma rzeczywiście takiego centralnego zarządzania, że jest to biuro, które tam po prostu pisze, co mamy mówić, jaki jest przekaz generalnie i jak macie tym po prostu operować w mediach, no.

No dobrze, to żeby nie było, że się wyzłośliwiam tylko w stronę komunikacji rządu, to teraz wyzłośliwię się trochę w stosunku do pana prezydenta Karola Nawrockiego, ale właściwie trudno to nazwać właściwością, to jest po prostu trzymanie się liczb i obietnic.

17 dni panu...

Prezydentowi zostało, żeby obniżyć nam ceny prądu o 33%.

Da się?

Nie da się.

Oczywiście, że się nie da bez rządu.

Te obietnice z kampanii wyborczej Nawrockiego, to też był odlot.

Jeżeli ktoś uwierzył w to, że rzeczywiście w ciągu 100 dni, czy tam iluś, prezydent obniży mu o 1 trzecią rachunki, to jest jakaś aberracja, ułomność intelektualna.

Tym bardziej, że pan prezydent walczy z wiatrakami.

No to nie wiem, jak chce obniżać te ceny prądu, skoro ceny prądu na rynku są, jakie są.

Drill, baby, drill.

Wtedy kandydat, teraz prezydent, przecież od początku tak się kreował, że właściwie tak jakby, no tutaj pierwszy skrzypce grał prezydent, a zgodnie z naszą konstytucją to jednak rządzi rząd przede wszystkim, a nie prezydent.

Prezydent oczywiście może pewne rzeczy korygować, wetować, odsyłać do Trybunału Konstytucyjnego, ale póki co nie rządzi, chociaż przecież również na tej Konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach tam była mowa o tym, że to już jest ten czas i takim, z takim postulatem występował.

Julia Przyłębska, że to jest właściwie już ten czas, że należałoby pomyśleć nad tym, jak tutaj właśnie zmienić ustrój, że potrzebna jest zmiana konstytucji, bo ta konstytucja, poniekąd też się zgadzam, trochę nie przesadzasz do naszych czasów, w 97 rok to był, prawda?

No wiesz, ale konstytucji się tak szybko nie zmienia.

No właśnie, więc to nie jest tak, że konstytucję zmienia się co 5 lat.

Zresztą bez koalicji, bo to jest... I to jest problem, także...

Rządzącego by się nie dało zmienić, przynajmniej aktualnie rządzącego nie da się tego zmienić, bo tam jest po prostu potrzebna konstytucja na większy system.

To na razie to bróżki na wierzbie też.

To na koniec jeszcze jedna sprawa, skoro już przy prezydencie Nawrockim jesteśmy, to teraz o jego ministrze, który zajmuje się sprawami międzynarodowymi.

Marcin Przydacz wczoraj pytany o spotkanie pana prezydenta Nawrockiego z prezydentem Załęskim.

Powiedział, że Załęski jak chce się spotkać z Nawrockim, to niech się zapakuje do pociągu i przyjedzie.

Przedstawiciele pana Załęskiego powiedzieli, że była...

kilkukrotne próby zaproszenia pana prezydenta Nawrockiego do Kijowa, ale nie spotkały się z odzewem.

O czym to świadczy?

Z dyplomacją to ma niewiele wspólnego.

Jeżeli pan minister Przedacz jednak jest tym szefem Biura Polityki Międzynarodowej, no to nawet jeśli uważają, że faktycznie...

No bo w kampanii tak to prezentował Karol Nawrocki, że jednak jest taki, powiedziałbym, dość sceptyczny, jeśli chodzi o nasze relacje polsko-ukraińskie, że daliśmy być może za dużo, że teraz już musimy jednak zrobić krok w tył.

I nawet jeśli Karol Nawrocki nie chciałby się spotkać z prezydentem, no to jednak można było to powiedzieć w sposób bardziej zawalowany, jednak bardziej dyplomatycznie, a to jest tak po prostu bejsbolem przez głowę.

No też jest taka, a nie inna sytuacja.

Jest wojna w Ukrainie i tak,

Czy mówienie do prezydenta kraju, który prawie 4 lata za chwilę będzie w stanie wojny, niech się zapakuje w płaczonki, przyjedzie?

To jest takie obcesowe bardzo, nieeleganckie.

Brak odpowiedzi na zaproszenie do Kijowa, to też jest...

Po prostu skrajne chamstwo, mówiąc krótko.

No tak, no i głupota.

To jest brak wizji miejsca Polski w Europie i w świecie.

Jeżeli w ten sposób zachowuje się prezydent, to niech sobie popatrzy, bo on cały czas naśladuje Trumpa.

Nawet Trump się spotyka z Zeleńskim.

Tylko, że Zeleński musiał polecieć do Stanów.

Okej, ale wiesz... No to tutaj też można powiedzieć, dobrze, to my na granicy niech się spotkamy, jak ma taki problem.

Jest to absolutnie żenujące, nieeleganckie, nieładne i naprawdę jest to głupie, po prostu zwyczajnie głupie i to świadczy tylko o tym, że ani pan przydacz nie ma pojęcia o polityce zagranicznej, mimo że był wiceministrem spraw zagranicznych.

I wtedy aż tak kategoryczny nie był.

To właśnie zaostrzył swoją retorykę, odkąd jest w pałacu.

Kompletny brak umiejętności i wyczucia, ale pamiętam też, że jak Andrzej Duda zaczynał swoje urzędowanie, to zaproszony był tutaj do Polski wtedy prezydent Gauck.

No i na przyjęciu po prostu wszyscy panowie ministrowie z kancelarii obstąpiły i pana Dudę i sobie we własnym towarzystwie rozmawiali, a niemiecki prezydent został zostawiony.

Zostawili go z boku po prostu przy jakimś tam stole, takim szwedzkim bufecie i dopiero jeden z dyplomatów poszedł do prezydentowej i zasugerował, że może ktoś by się zajął gościem jednak.

I prezydentowa się zajęła?

I prezydentowa jako osoba znająca niemiecki podeszła i się zajęła.

Bardzo nielegalskie.

To tak jakby zaproszyć gości do siebie do domu i w związku z tym tylko po prostu być ze swoją rodziną, natomiast goście niech tam sobie będą wchodzić.

Będziemy z tobą rozmawiali i to jest dokładnie na tym poziomie.

To jest niegodne, po prostu niegodne prezydenta kraju.

Drogie panie, już miałam kończyć nasze spotkanie, ale jeszcze jeden wątek, który muszę poruszyć.

Otóż niejaki Zbigniew Ziobro udał się na Węgry, gdzie podobno w jednym z budapesztańskich kin wziął udział w pokazie filmu Przejęcie na temat zmian w telewizji polskiej.

Była też dyskusja z szefem kancelarii Wiktora Orbana i podobno w trakcie swojego wystąpienia Zbigniew Ziobro stwierdził, że Donald Tusk jest, cytuję, sterowany z Berlina, a praworządność jest dla niego pustym hasłem, które ośmiesza.

To też nic nowego z wykonaniem działania.

Ale jednak Zbigniew Ziabro mówiący o tym, że ktoś niszczy praworządność.

To jest bardzo śmiała teza.

Ja bym się bardziej niepokoiła tym, czy przeszedł się tam po jakichś agencjach nieruchomości i czy szuka tam mieszkania na przykład.

A spotkał się ze swoim zastępcą Romanowskim?

Spotkał się?

A to nie wiem.

Ale jak sądzę, niejeden gulasz panowie zjedli.

Ale tutaj widzę, że pan... Ale to też jest ten przykład właśnie, jak Prawo i Sprawiedliwość, chociaż na Zbigniew Ziobro jest trochę takim czasami wolnym elektronem jednak.

No ale jednak, no przecież Solidarna Polska, a potem Suwerena jednak została wchłonięta przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jak ta partia jednak cały czas powtarza te swoje slogany, komunikaty, żeby to się właśnie utrwaliło, żeby nikt o tym broń Boże nie zapomniał.

Bo to jest dokładnie ten tekst, którym Rzeczposprawa zyska czynność.

Podstawowe zasady działania propagandy, prawda?

Już nie będę mówić, kto jest ich pomysłodawcą, bo zostanę obarczona porównaniem pana Ziobry do tegoż.

Więc postawimy kropkę.

Beata Lubecka, Radio ZN, Beata Grabarczyk, Radio Nowy Świat.

Bardzo wam dziękuję i przekazuję wyrazy uwielbienia, sympatii oraz chęci widzów, abyście się w tym składzie pojawiały częściej.

Ja nie mam, nie widzę przeciwwskazań.

Robię to w mojej mocy, drodzy państwo.

Bądź na bieżąco z tym, co naprawdę ważne.

0:00
0:00