Mentionsy
Atak na biuro PO, zatrzymania za dywersję. Gość: Krzysztof Kwiatkowski. EXPRESS BIEDRZYCKIEJ
Wstrząsający atak na biuro PO, zatrzymania za akty dywersji, nieoczekiwane poparcie Karola Nawrockiego dla... Szymona Hołowni. Między innymi o tym Kamila Biedrzycka rozmawiała z senatorem KO, byłym szefem NIK i resortu sprawiedliwości, Krzysztofem Kwiatkowskim.
Szukaj w treści odcinka
Czyli bezpośrednio łączy pan to, co się wydarzyło w piątek przy Wiejskiej ze słowami Bąkiewicza z sobotniej manifestacji z poprzedniego tygodnia?
Tak, twierdzenie, że będzie szedna Malbork, który od ponad 500 lat jest polskim miastem, no to trzeba być idiotą.
Przyznam, że jest gdzieś ta cienka granica.
gdzie jak ktoś stara się o ileś tam posad, to to już tak mało poważnie wygląda.
Ostentacyjnie podżynane są żyły kandydatowi, mówię oczywiście w przenośni, i zrobił to Karol Nawrocki w obecności prezydenta Litwy.
Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości i szef Najwyższej Izby Kontroli.
Państwa gości, dzień dobry.
Witam panią redaktor, no ale przede wszystkim serdecznie witam państwa.
Panie senatorze, podpalacz z Żoliborza.
Tak o Jarosławie Kaczyńskim mówi Donald Tusk.
Jak sądzę, tego typu retoryka raczej tego ognia wzajemnej nienawiści nie zgasi.
Panie redaktorze, szanowni państwo, coś to jest za sformułowanie podpalaczy Żoliborza.
Wiemy, że przenośnia.
Za to bym powiedział słowa Jarosława Kaczyńskiego o Bąkiewiczu, że przed nami ważny, a sobie zapisałem, mądry, odważny człowiek.
Bohater, jeszcze pominął pan, bohater walki o granice Polski.
Poczułem się jak w historii Wanda, która porzuciła Niemca, tylko nie wiem, kim w tej historii miałby być pan Bąkiewicz, ale już teraz poważnie.
Szanowni Państwo, niestety jest często tak, że słowa wywołują określone emocje.
Słowa, które są głupie, słowa, które są złe.
Ale o których słowach teraz pan mówi?
Jarosława Kaczyńskiego.
A, bo pana Bąkiewicza.
Słowa Jarosława Kaczyńskiego mądrym nie były, bo bym powiedział, każdy może się sam przekonać, co pomyśleć o panu Bonkiewiczu, oglądając jego występ.
Jeżeli obywatel, no widać już, bym powiedział, podatny na tego typu wpływy, bo osoba, która obrzuciła koktajlem Mołotowa wejście do siedziby Platformy Obywatelskiej, to nie jest osoba anonimowa.
To jest ta sama osoba, która już wcześniej kierowała groźby karalne
pod adresem premiera Donalda Tuska.
Czyli jak widać, przepraszam za określenie, uruchomiła się najprawdopodobniej pod wpływem tych emocji, które się teraz pojawiły.
A gdzie one się pojawiły?
Na Marszu Prawa i Sprawiedliwości.
gdzie słyszeliśmy z ust pana Bąkiewicza o wypalaniu chwastów.
I bynajmniej, szanowni państwo, pan Bąkiewicz wtedy nie opowiadał, jak uprawia swój ogródek w ramach rodzinnych ogrodów działkowych, tylko mówił o polityce i określonych osobach.
Mówił o wypalaniu tych chwastów, tych osób napalmem.
No to ten jegomość nie napalmem, a substancją łatwopalną te chwasty chciał wypalać w siedzibie Platformy Obywatelskiej.
Czyli bezpośrednio łączy pan to, co się wydarzyło w piątek przy Wiejskiej ze słowami Bąkiewicza z sobotniej manifestacji z poprzedniego tygodnia Prawa i Sprawiedliwości.
Tak, my nie mieliśmy do czynienia z pijanym nastolatkiem, który rzucił, przepraszam, butelkę z alkoholem, a później z ust wypadł mu niedopałek.
Mieliśmy do czynienia z osobą, która już w przeszłości kierowała groźby karalne pod adresem polskiego premiera.
Trudno tego nie łączyć.
Prośbę śmierci, panie senatorze, za które to otrzymał karę grzywny.
Bym powiedział, mam nadzieję, że teraz sąd potraktuje tą sytuację jako działanie w recydywie.
Sprowadzenie zagrożenia dla życia i zdrowia znacznych rozmiarów, przecież tam jest nie tylko Platforma Obywatelska, tam jest ileś instytucji, w tym takie, które się zajmują na przykład młodzieżą.
Jest tam siedziba Szkoły Młodych Liderów Społeczno-Politycznych, która robi szkolenia, ma tam swoje sale też i biura.
dla młodzieży.
Moim zdaniem to jest kwalifikacja prawna czynu do 10 lat pozbawienia wolności, a jeszcze sąd może to zakwalifikować z uwagi na wcześniejsze działania tego człowieka jako działanie w recydywie, co też może mieć oczywiście jeszcze wpływ na wymiar gary.
Wiemy, że Robert Bonkiewicz może mieć kolejne kłopoty, bowiem prokuratura wszczęła z urzędu postępowanie w sprawie tych słów, biorąc pod uwagę to, że namawiał do zbrodni.
To jest bardzo daleko idący zarzut i zastanawiam się, dlaczego w Prawie i Sprawiedliwości nie pojawia się jakaś autorefleksja dotycząca tego, że panu Bonkiewiczowi daje się przestrzeń publiczną do tego, żeby wygłaszał tego typu opinie.
To jest scenariusz polityczny, to nie jest przypadek.
Pan Bąkiewicz nie chlapnął, nie walnął dwóch piwek przed wejściem na scenę, bo był zakłopotany i nieśmiały niczym nastolatek na pierwszej randce.
Jarosław Kaczyński chce pokazywać, że on jest tą najtwardszą prawicą, on rywalizuje o głosy z Konfederacją i pan Bąkiewicz ma być tym narzędziem, którym się posługuje.
Tam nie było żadnego przypadku, o co panowie, przepraszam, z kartonu wycięli te kosy 5 minut przed wejściem na scenę.
Nie, mieli to przygotowane, co pan Bąkiewicz ten, przepraszam,
swoje wystąpienie o charakterze idiotyczno-historycznym też wymyślił minutę przed wejściem na scenę.
Ja mówię idiotyczno-historycznym, bo twierdzenie, że będzie szedł na Malbork, który od ponad 500 lat jest polskim miastem, no to trzeba być idiotą.
Przepraszam, żeby takie rzeczy opowiadać, ale to służy określonemu celowi politycznemu.
Jarosław Kaczyński rywalizuje o głosy.
Wydaje mu się, że musi rywalizować o głosy tego najbardziej radykalnego elektoratu.
Ja w ogóle nie wchodzę w analizę, czy ta diagnoza Jarosława Kaczyńskiego jest słuszna, czy nie.
Na pewno narzędzie nie jest słuszne.
Pan Bonkiewicz, milioner z PiSu, przypominam, dostał 14 milionów, on i organizacje z nim powiązane w trakcie rządów Prawa i Sprawiedliwości.
Dzisiaj spłaca te rachunki, a Jarosławowi Kaczyńskiemu wydaje się, że rachunek ten mu się opłaca, bo ma szansę mu przysporzyć jakieś promile głosów.
Sądzi pan, że przysporzy?
Nie wiem.
Zawsze liczę jednak na taką refleksję.
Nie sposób nie łączyć tego.
To bym powiedział było w zbyt krótkim odcinku czasu.
Ta manifestacja, spuśćmy zasłonę milczenia.
Miała być wielka manifestacja, manifestacja, wielki wiec, później był wiec, a na końcu się skończyło randką Kaczyńskiego z Bonkiewiczem i bym powiedział wyjątkowo przerzedzonym tłumem
Moim zdaniem tak, ta przyczyna może być bezpośrednia.
Oczywiście dowiemy się tego po przesłuchaniu osoby zatrzymanej, jeżeli oczywiście będzie składać zeznania, bo ona może mówić o swoich motywach.
Przypominam, że morderca Pawła Adamowicza mówił, że oglądał telewizję.
Telewizję, kiedy był w zakładzie karnym, tą, w której były materiały szkalujące świętej pamięci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
Teraz będą takie same czynności przeprowadzone i te same pytania.
Skąd bym powiedział te działania, które... Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, panie senatorze, pewnie pan, nie wiem, czy pan słuchał tej konferencji, tam chyba był pan Bocheński i pan Jaki.
twierdzą, że Donald Tusk politycznie wykorzystuje te sprawy dla swojej korzyści, a nie powinien tego robić.
Panowie, mam apel do pana Jakiego i pana Bocheńskiego.
Nikt nic nie będzie, jak to mówicie, co jest w ogóle też funta kłaków warte, nikt nie będzie nic wykorzystywał, wystarczy, że zaapelujecie.
Po pierwsze, że przeprosicie za tą całą sytuację,
Przypominam, kiedy obrzucono czerwoną farbą biuro europosła Pana Brudzińskiego, to Sławomir Mitras, ówczesny poseł PiSu, poszedł i zmywał tą czerwoną farbę.
Wasza refleksja jest żadna, a ja oczekiwałem słów przeprosin za słowa pana Bąkiewicza i wyrazy ubolewania, że doszło do takiego zdarzenia, do jakiego doszło pod siedzibą Biura Krajowego Platformy Obywatelskiej.
Panie ministrze, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała zatrzymać 8 osób podejrzewanych o przygotowanie aktów dywersji.
O tym poinformował premier.
W różnych częściach kraju te osoby...
zostały zatrzymane i chodziło oczywiście, jak już doprecyzował później Tomasz Siemoniak, o sprawy dotyczące prowadzenia rozpoznania obiektów wojskowych i elementów infrastruktury krytycznej, przygotowania środków do przeprowadzenia aktów dywersji i bezpośredniej realizacji ataków.
Brzmi bardzo groźnie, osiem osób to sporo, a ja nie wiem, czy pan widział w ubiegłym tygodniu materiał redaktora Tomka Sakielskiego, który dronem wlatywał na najważniejsze obiekty właściwie polskiej infrastruktury krytycznej, udowodniając, że nie są chronione w żaden sposób.
Po pierwsze, wiadomość tutaj nie jest dla nas zaskoczeniem, że jesteśmy poddani presji, infiltracji, szpiegostwa, a też wiemy o aktach sabotażu.
Podpalenie hali targowej w Warszawie, próba podpalenia fabryki lakierów we Wrocławiu.
Tak, Polska jest krajem, na którą de facto Rosja wykonuje agresję, nie militarną dzisiaj,
ale aktami sybytarzu, cyberataków.
Po drugie, że polskie służby działają.
Zatrzymanie tych ośmiu osób, czyli de facto rozbudowanej siatki, świadczy o tym, że mamy monitoring tej sytuacji.
I co pani redaktor słusznie zauważyła, że mamy w Polsce obiekty, których bezpieczeństwo, w takim sensie zabezpieczenia terenu, powinno zostać wzmocnione.
Ja też zdaję sobie sprawę, że zabezpieczenie obiektów przed wleceniem drona to nie jest prosta sprawa.
Tych obiektów mamy w skali kraju pewno tysiące, jak nie kilkadziesiąt tysięcy, jeżeli liczyć obiekty wojskowe i obiekty z tak zwaną infrastrukturą krytyczną.
To są ujęcia wody, to jest sieć energetyczna, to jest sieć ciepłownicza, ale my musimy te działania podejmować z uwagi na to, że takie sytuacje są.
będą się powtarzać, jak ta siatka, która rozpracowywała infrastrukturę na terenie naszego kraju.
To sprawa kolejna, także związana z bezpieczeństwem, a właściwie szefem Prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego,
Sprawa pana Sławomira Cenckiewicza, odniósł się do niej Jacek Dobrzyński, czyli rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, mówiąc o tym i podkreślając, że i SKW i ABW stoją na stanowisku, że zgodnie z prawem Cenckiewicz nie posiada.
dostępu do informacji niejawnych.
Ja tylko przypomnę, że Rzeczpospolita pisała czas jakiś temu o tym, że zostały mu te dostępy cofnięte w 2021 roku po tym, jak lekarz przepisał leki mające działać na ośrodkowy układ nerwowy.
Później sąd ocenił, że obecny szef BBN niczego jednak nie zataił, bo żaden z tych przepisanych leków nie jest substancją psychotropową.
No i oczywiście to był powód dla pana Cenckiewicza, żeby mówić, że absolutnie ten dostęp ma i nie ma żadnych powodów, żeby...
Natomiast Jacek Dobrzyński rozwiał wątpliwości, że i SKW oraz jeszcze przypomnę i ABW podkreślają, że tego dostępu do informacji niejawnych nie ma.
Niby nic, ale to jest jednak szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Trudno sobie wyobrazić, żeby w obecnej sytuacji on nie miał dostępu do informacji niejawnych.
Jak pan w ogóle widzi tę sytuację?
Panie doktor, dwie kwestie.
Nie będę się w ogóle odnosił do sfery związanej z lekami i zdrowiem.
Tego w ogóle nie będę komentować.
Tylko, że to miał być powód, więc trudno o tym nie mówić, ale ja rozumiem, wiem o co panu chodzi.
Za to od strony formalnej mamy procedurę, w ramach której jednak organ do tego uprawniony zakwestionował i w związku z tym Sławomir Cenckiewicz nie ma dopuszczenia do tajemnic prawnie chronionych.
No i z faktami trudno dyskutować w tej sytuacji.
Ja tylko mogę skomentować, że nie mam wątpliwości, że utrudnia mu to wykonywanie jego obowiązków.
Ale on twierdzi, że ma.
Panie redaktor, z informacji, które były podawane przez media w Polsce, to jest informacja, która brzmi, że Sławomir Cenckiewicz nie mógł w pewnych spotkaniach uczestniczyć właśnie z tego względu, że nie ma dopuszczenia.
No dobrze, tylko jak osoba, która nie posiada dostępu do informacji niejawnych, może w sposób skuteczny pełnić funkcję szefa BBN-u?
Nie wiem.
Nigdy nie byłem szefem PPN.
Ale wyobraża pan sobie taką sytuację, że ktoś jest, nie wiem czy to jest pan Synckiewicz, Kowalski czy Nadrożny, jest szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego i nie ma dostępu do informacji niejawnych.
Powinienem powiedzieć, że sobie nie wyobrażam.
Powiem tak, trudno mi to sobie wyobrazić, bo kierowanie Biurem Bezpieczeństwa Narodowego wymaga analizy dokumentów oklauzulowanych.
Mam nadzieję, że ta sytuacja szybko się zakończy i będziemy, bym powiedział, nie mieli obaw, żeby rozstrząsać, czy BBN może funkcjonować, czy nie może funkcjonować.
Prezydent Karol Nawrocki, panie ministrze, bardzo krytycznie odnosi się do tych propozycji przedstawionych w piątek przez przedstawicieli Polskiego Stronnictwa Ludowego i Lewicy w sprawie ustawy o statusie osoby najbliższej i mówi, że...
Nie podpiszę ustawy, która podważa wyjątkowy i chroniony konstytucją status małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny.
Żadne ustawy, które podważają konstytucyjne prawa małżeństwa nie mogą zyskać mojej akceptacji.
Ale zadeklarował, że jest gotowy do dyskusji o statusie osoby najbliższej, ale zaznaczył, że to nie może zbliżać się nawet do chronionej instytucji małżeństwa.
Teraz trochę jako prawnik, bo widzę, że nikt z panem prezydentem jeszcze nie porozmawiał, a szkoda, bo wiedzę zawsze warto zdobywać.
Po pierwsze ustawa o statusie osoby najbliższej absolutnie nie reguluje kwestii związanych z małżeństwem.
Małżeństwo jest określone w konstytucji jako
Związek Kobiety i Mężczyzny, ustawa o statusie osoby najbliższej, to jest status, z którego mogą korzystać zarówno osoby o różnej płci, czyli zresztą takich osób jest najwięcej.
Liczy się, eksperci szacują, że około 2 milionów Polek i Polaków pozostaje w związkach nieformalnych.
Uwaga, 27% dzieci, prawie 1 trzecia dzieci w Polsce pozostaje
rodzi się w związkach nieformalnych.
I dzisiaj te dzieci nie mają uregulowanej sytuacji prawnej swoich rodziców, choćby w zakresie podstawowych rzeczy związanych z opieką w szkole.
Niestety, zgodnie z tym projektem, nie mają uregulowanego także swojego statusu, bo nie ma tam kwestii przysposobienia, panie ministrze, co jest w ogóle jakąś nieprawdopodobną historią.
Nie ma kwestii związanych z przysposobieniem czy adopcją dzieci.
Nie, nie mylmy przysposobienia za adopcją.
To są dwie zupełnie różne rzeczy.
Nie ma obu tych kwestii, pełna zgoda, ale jest ileś innych kwestii, które są uregulowane i które są standardem w normalnych państwach.
My nie możemy się bokiem odwrócić do 2,5 miliona Polek i Polaków zarówno w związkach wielopłciowych, jak i w związkach jednopłciowych.
I tam są uregulowane najbardziej podstawowe rzeczy.
związane ze wspólnością majątkową, związane z prawem do dziedziczenia, związane z kwestiami podatkowymi, związane z kwestią pochupku, związane z informacją medyczną, żeby nie biegać po notariuszach.
No i według pana prezydenta chyba to jest za daleko i to za bardzo zbliża się do instytucji małżeństwa i podważa konstytucyjne prawa małżeństwa.
Jeszcze jeden argument, którego chyba nikt jeszcze w tej dyskusji nie używał.
W tym projekcie, w założeniach, bo projekt za chwilę poznamy, jest takie zdanie, które mówi, cytuję, o automatycznym rozwiązaniu tej umowy o statusie osób najbliższych w przypadku zawarcia związku małżeńskiego.
No to właśnie pokazuje, że małżeństwo jest chronione, bo ten związek jest umową o charakterze cywilno-prawnym zawartą przed notariuszem.
Oczywiście z pewnymi dodatkowymi różnymi warunkami.
że właśnie nie podoba.
Nawet ten zapis o tym, że jeżeli ktoś zawiera małżeństwo, to wygasza tą umowę, pokazuje, przepraszam, nadrzędność związku małżeńskiego w stosunku do tych regulacji, które wprowadza ta ustawa.
Dlatego naprawdę źle podszeptują prezydentowi, bo próba udawania...
udowadniania, że takich osób w Polsce nie ma i takich związków nie ma, to fałsz i obłuda.
No nie każdy może, tak jak Jacek Kurski, unieważniać swoje śluby kościelne i zawierać nowe.
No wśród polityków PiS... Nie każdy ma też ochotę mieć trzech, czterech czy pięciu mężów, prawda?
czy żon, bo to dotyczy akurat posłów PiSu.
No, bym powiedział, zwykły Kowalski ma dużo większe problemy niż prominentni politycy PiSu.
Dajmy im szansę, żeby te problemy móc rozwiązać.
Widzi pan tu jakąś przestrzeń do rozmowy z prezydentem, panie ministrze?
Kiedy słucha pan tego, co on mówi?
albo moim zdaniem prezydent nie przeczytał projektu, bo go jeszcze, bym powiedział, ogłoszonego nie ma, są tylko założenia.
Ja jestem głęboko przekonany, że jak pan prezydent przeczyta ten projekt, to zorientuje się, że go jego współpracownicy chcieli wystrychnąć na dudka.
Teraz bardzo proszę o czujność moich kolegów i koleżanki z reżyserki, ponieważ chciałabym nawiązać do słów pana prezydenta Nawrockiego pod adresem marszałka Hołowni.
Nie wiem, czy pan słyszał.
Z całą pewnością marszałek Szymon Hołownia byłby lepszym kandydatem na ambasadora USA niż obecnym ambasadorem jest pan Klich.
Chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, bo pan Klich, drodzy państwo, nie wypełnia swojej misji ambasadorskiej w taki sposób, jakiego oczekiwaliby tego Polacy i Polska.
Więc odpowiadam twierdząco.
Jestem przekonany, że byłby lepszym kandydatem niż pan Klich.
Panie senatorze, czy pan jest zdziwiony takim wsparciem, którego prezydent dość oficjalnie już i publicznie udziela marszałkowi Hołowni w ewentualnym dążeniu do objęcia stanowiska ambasadora Rzeczypospolitej w Stanach Zjednoczonych?
Jakie wsparcie?
Prezydent Nawrocki krwawy, rdzawy, ubrudzony ziemią nóż wbija w plecy Szymona Hołowni.
Przypomnę panu Nawrockiemu, że marszałek Szymon Hołownia stara się, ale o funkcję wysokiego komisarza Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców.
I dzisiaj próba rozpątywania dyskusji, że jest scenariusz B, to oznacza tylko i wyłącznie tyle, że zabijamy szansę marszałka Hołowni, żeby o tą wysoką funkcję w ONZ się ubiegać.
A ja wspieram każdego Polaka, który ma szansę pełnić wysoką funkcję w organizacjach międzynarodowych i uważam, że wyjątkowym fałszywym obudą ze strony Karola Nawrockiego jest mówienie wcześniej, że...
wspierał kandydaturę Szymona Hołowni na funkcję wysokiego komisarza, a później opowiadanie na prawo i na lewo na konferencji prasowej.
I to jeszcze w towarzystwie prezydenta Litwy.
Przecież Litwa będzie za chwilę głosować.
Przedstawiciel Litwy będzie głosować, ma taki sam głos, na funkcję wysokiego komisarza.
Znaczy, jaki sygnał Karol Nawrocki tam puścił?
Nie, nie, my tak dla jaj ten start Szymona Hołowni jest na wysokiego komisarza.
No to albo go wspiera, albo nie.
No bym powiedział, jeżeli jest prawdą, a tak mówił Karol Nawrocki i jego otoczenie, że wspierają kandydaturę Szymona Hołowni, to w trakcie swojego występu na konferencji prasowej na Litwie zrobił wszystko, żeby co najmniej pozbawić Szymona Hołowni tego jednego głosu, a wcześniejsze informacje mówiły o tym, że kraje bałtyckie chcą wesprzeć polską kandydaturę.
No to ja się pytam, po co tam prezydent poleciał?
Nie wiem, nie znam planów politycznych i tych podprogowych i progowych pana Karola Nawrockiego.
Niemniej temat został poruszony.
Oczywiście odpowiadam na pytanie dziennikarza, bo to oczywiście dziennikarze doszli do tej informacji.
Szymon Hołownia na razie nie potwierdza, nie zaprzecza.
Mówi, że stara się o stanowisko komisarza, ale oczywiście słyszał o tym, ale on nie ma z tym nic wspólnego.
Sytuacja jest dziwna i wydaje mi się, że w tej całej dyskusji zapomina się o tym, że jednak kandydatów na ambasadorów wyznacza nie kto inny jak minister spraw zagranicznych.
I zastanawiam się, czy Szymon Hołownia ewentualnie mógłby liczyć na wsparcie.
Czy Szymon Hołownia mógłby liczyć na wsparcie Radosława Sikorskiego.
Nie mam takiego przekonania.
Przyznam, że jest gdzieś ta cienka granica, gdzie jak ktoś stara się o ileś tam posad, to to już tak mało poważnie wygląda.
Wchodzi to wszystko chyba panu marszałkowi.
Nie mam żadnej wątpliwości.
Bym powiedział, za chwilę ktoś wypuści kolejną informację i przyznaję, jakoś we mnie tam głęboko zostaje to nocne spotkanie Szymona Hołowni z prezesem Kaczyńskim.
Ja generalnie dobrze życzę polskim kandydatom na wszystkie funkcje międzynarodowe i mogę tylko jedną rzecz powiedzieć, że dzisiaj, przepraszam, ale ostentacyjnie podżynane są żyły kandydatowi.
Mówię oczywiście w przenośni i zrobił to Karol Nawrocki w obecności prezydenta Litwy.
Ale wiceminister spraw zagranicznych, pan Bartoszewski, mówi, że szanse pana marszałka na zostanie wysokim komisarzem ONZ znacząco wzrosły.
Tak i znacząco zmalały po konferencji prezydenta Nawrockiego z prezydentem Litwy.
Panie senatorze, to teraz jeszcze dwa słowa na temat rozliczeń.
W ubiegłym tygodniu został skierowany akt oskarżenia do sądu w sprawie panów Wąsika i Kamińskiego.
Podobno też są jakieś pierwsze decyzje w sprawie odpowiedzialności za kwestie związane z Funduszem Sprawiedliwości.
Czy to się tak przypadkowo zbiegło w czasie, czy to są wszystko efekty działania pana ministra Żurka?
To są efekty działania prokuratur i sądów.
Ale tak, zacznę od tego drugiego tematu.
Sąd Okręgowy w Szczecinie skazał dwie osoby za pranie brudnych pieniędzy z przywłaszczeniem na szkodę Funduszu Sprawiedliwości.
Fikcyjne konferencje, fikcyjny wynajem, gotówka pod stołem.
wyprowadzanie kasy tych pieniędzy, które miały trafić do osób poszkodowanych przestępstwem, a trafiały do prywatnych kieszeni wykorzystywane na różne cele.
Przypominam artykuł w jednej z gazet, gdzie świadek zeznawał, że wynagrodzenie, które otrzymywali w jednym ze stowarzyszeń czy fundacji w Szczecinie, a które to dostawało pieniądze.
z Funduszu Sprawiedliwości, później oddawali w części posłowi Dariuszowi Mateckiemu, żartobliwie to określając jako podatek darkowy.
Tak, to jest dobra informacja, mamy pierwszych skazanych.
Bo to jednoznacznie pokazuje, że cała ta narracja Solidarnej Polski, a dzisiaj czołowych polityków PiSu...
O tym, że oni o niczym nie wiedzieli, że w ogóle to może jakieś drobne błędy tam były.
Tak, Fundusz Sprawiedliwości był zorganizowanym systemem wyprowadzania publicznych pieniędzy na prywatne, a nie wykluczone, że partyjne cele.
Zaś się o tym przekonamy.
Druga rzecz, panowie Kamiński i Wąsik.
Ona jest w gruncie rzeczy dosyć banalnie prosta.
Obaj zostali skazani prawomocnym wyrokiem, od którego prezydent ich nie ułaskawił.
Ułaskawił ich później.
był zakaz zajmowania funkcji publicznych.
W ramach artykułu kodeksu karnego, który to reguluje, artykuł 244, kto nie stosuje się do orzeczonego przez sąd zakazu zajmowania stanowisk, wykonywania zawodu, prowadzenia działalności, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Prokuratura nie mogła nic innego zrobić.
Tak, w związku z tym musiała skierować akt oskarżenia, bo przecież panowie o wyroku wiedzieli i pojawili się.
Sejmie głosowali na komisji.
I że to głupota, bo jak można skazać posła za to, że wykonuje swoje obowiązki.
No i mamy taką sytuację, że sobie każdy podważa dzisiaj wyroki sądu.
Bo sąd powiedział, że nie może wykonywać.
Za to panowie Kamiński i Wąsik zostali skazani.
Za fałszowanie dokumentów urzędowych, a czy za czynności wymierzone w instytucje państwa.
I właśnie w związku z tym sąd doszedł do wniosku przy przestępstwach o takim charakterze.
Bardzo często jest orzekany zakaz zajmowania funkcji publicznych.
Oczywiście na jakiś czas.
Czy panowie mieli tego świadomość?
Oczywiście, że mieli tego świadomość.
Dlaczego mieli?
Na posiedzeniu komisji podszedł do nich szef gabinetu marszałka, to jest w wielu filmach można obejrzeć, marszałka Sejmu i przypominał ich, informował ich przed głosowaniem, panowie nie róbcie tego, macie orzeczony zakaz w tym zakresie.
Co zrobili?
Głosowali.
Głosowali na komisji i później na posiedzeniu plenarnym.
Szanowni Państwo, Wy to też mogliście zobaczyć.
Na tym posiedzeniu plenarnym pan Kamiński pokazał pewien gest, popularnie określany gestem Kozakiewicza.
Skierował go w stronę... Podobno pan Kozakiewicz się usilnie odcinał, żeby go z panem Kamińskim w tej sprawie nie mieszać.
Ale się nie dziwię panu Kozakiewiczowi za to gest, który był skierowany w stronę dziennikarzy i w stronę posłów koalicji rządzącej.
Wszyscy mogliśmy zobaczyć.
Tak naprawdę to był gest skierowany wobec wszystkich obywateli.
Są równi i równiejsi.
Ja, panisko z PiSu i wy zwykli obywatele.
Młyny polskich sądów niestety nie działają zbyt szybko, więc się zastanawiam, kiedy de facto ta sprawa może się zakończyć.
Tak na pańskie oko, ile to może poszwać?
Materiał dowodowy jest, mamy zdjęcia, mamy nagrania, mamy wyniki głosowania.
A czy chcę wierzyć, że to jest kwestia kilku miesięcy?
Panie senatorze, i na koniec, ponieważ muzyka łagodzi obyczaje, jak wiemy, chciałam zapytać, czy pan... Nie do końca tu złagodził obyczaje.
I ja muszę poprawić się bardzo, przepraszając pana Jehuda Prokopowicza, któremu w ogóle bardzo kibicowałam, bo bardzo mi się podobało, jak grał.
Zrobiłam skrót myślowy na początku programu, twierdząc, że nasz drugi Polak dostał nagrodę za mazurki.
Otóż nie, pan Jehuda Prokopowicz dostał za wykonanie mazurków, więc tylko tutaj oddaję
sprawiedliwość i bije brawo.
Natomiast jak pan widzi i podkreśla, to trochę chyba ten werdykt podzielił delikatnie rzecz ujmując stronę widzów i odbiorców i jury.
Nam pozostaną emocje i wspomnienia.
Ja niestety nie miałem szczęścia kupić biletu, ale śledziłem tam, gdzie mogłem.
Pan Trzaskowski bardzo relacjonował intensywnie.
Widziałem, tak.
Relacje telewizyjne.
Nam zostaną te wspomnienia wspaniałej, cudownej, jedynej, niepowtarzalnej muzyki Chopina w bardzo wielu różnych ciekawych wykonaniach, a dyplomatycznie powiem, werdykt jury mnie zaskoczył.
Mamy w życiu miłe zaskoczenia i mamy takie, które do tej kategorii trudno zaliczyć.
Zgodnie zaliczamy do tych nieprzyjemnych.
Z naszej perspektywy oczywiście, widza, słuchacza.
To jest polski konkurs szopanowski.
Ja bym chciał, żeby miał jak najwyższą renomę, a odpowiem w ten sposób.
Renomę tegoroczne rozstrzygnięcie konkursu nie buduje.
Przypomnę, Amerykanin Eric Liu decyzją jury wygrał ten konkurs.
Reprezentujący Polskę Piotr Aleksewicz został laureatem piątej nagrody.
I raz jeszcze przypominam, żeby tutaj nie było najmniejszych wątpliwości.
Za najlepsze wykonanie Mazurków nagrodę dostał fantastyczny Jehuda Prokopowicz.
Gratulujemy i przyłączamy się.
Może nie, może w Sejmie zaczniecie puszczać Chopina, to trochę... Chociaż jeżeli tu się nawet polaryzują wszyscy, to ja nie wiem, ja tego nie widzę.
W konkursu Chopinowskiego w Sejmie był fortepian, grano Chopina więcej.
Okazało się, że także są takie parlamentarzystki, które do tego fortepianu zasiadły i całkiem pięknie tego Chopina zagrały.
Niech państwo poszukają w sieci, o co mam na myśli.
Dobrze, dziękuję bardzo.
Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości i szef Najwyższej Izby Kontroli.
Do zobaczenia, panie senatorze.
Do zobaczenia i niech jak najczęściej towarzyszy państwu muzyka Chopina.
Ostatnie odcinki
-
Afera Epsteina pokazuje DEGENERACJĘ elit Zachod...
03.02.2026 14:54
-
Borowski OSTRO: Putin BAWI SIĘ Trumpem! PiS jes...
03.02.2026 14:50
-
Prof. Markowski MOCNO: To już nie Ameryka, tylk...
02.02.2026 13:26
-
HOŁOWNIA GRZMI: To NIE JEST Sejm szlachecki, to...
29.01.2026 12:46
-
Rosja pokoju NIE CHCE! Czarna wizja Sikoskiego....
24.01.2026 07:20
-
Trump UTKNĄŁ w latach 80. Europa gra dalej. Sik...
22.01.2026 15:36
-
Motyka: SPOKÓJ I DYSTANS wobec Trumpa! ROSNĄCE ...
22.01.2026 13:06
-
Kobosko szczerze: NIE ZDRADZIŁEM go! Szymon MNI...
20.01.2026 12:42
-
TO KOLEJNY CEL TRUMPA? NOWE CŁA I GROŹBY! Prof....
19.01.2026 13:16
-
ZIOBRO STRACI TYSIĄCE ZŁOTYCH! Scheuring-Wielgu...
19.01.2026 13:12