Mentionsy
dr n. med. Tomasz Konończuk
Kwas hialuronowy, własne kliniki i ekskluzywne szkolenia. Gościem najnowszego odcinka #EstetyczneRozmowy jest dr n. med. Tomasz Konończuk.
Szukaj w treści odcinka
Witaj w podcaście Estetyczne Rozmowy Akademii Estetic.
Miejsca inspirujących spotkań z profesjonalistami związanymi z medycyną estetyczną i nie tylko.
Posłuchasz tu o najnowszych trendach w medycynie estetycznej, nowoczesnej kosmetologii, zarządzaniu biznesem beauty i lifestyle'u wspierającym sukces w tej branży.
Magdalena Wójcik.
Dzień dobry, witam bardzo serdecznie.
Magdalena Wójcik, Estetyczne Rozmowy.
W moim studiu gość to lekarz-dentysta Tomasz Konończuk.
Bardzo witam serdecznie.
Witam serdecznie również.
I lekarz medycyny estetycznej, bo to jest tutaj ten obszar, którym się dzisiaj będziemy zajmować.
Panie Tomaszu, po pierwsze, witam serdecznie jeszcze raz.
Cieszę się, że mamy możliwość dzisiaj tutaj się spotkać i troszeczkę poopowiadać o różnych ciekawych historiach właśnie wokół estetycznych.
Także pojawi się na pewno temat Pana tak naprawdę, jako osoby, która już ten rynek estetyczny zna z dłuższej perspektywy.
A to jest myślę, że zawsze bardzo ciekawe dla osób, które wchodzą, które dopiero zaczynają, które widzą dzisiejszą historię.
A myślę, że to jest też ważne, żeby zwrócić uwagę na co być właśnie wyczulonym, ostrożnym, jakich błędów uniknąć.
Ale też o Pana nowym projekcie.
Od razu tak wskoczyłeś na głęboką wodę z tym nowym projektem.
Chciałbym go jeszcze tak zostawić trochę w tajemnicy, nie do końca odkrywać wszystkie karty.
Projekt się nazywa ogólnie Mistrzowie Estetyki.
Nie będę mówić o tym.
A zaczniemy właśnie od Pana, bo jeżeli idziemy w projekt Mistrzowie Estetyki, to ja bym chciała troszeczkę przedstawić Państwu właśnie Pana osobę tak naprawdę.
Jak to się zaczęło, że porzucił Pan częściowo obszar właśnie stomatologiczny i wybrał Pan medycynę estetyczną?
Co po prostu chwyciło za serce?
Nie będę ukrywał, że jestem trzecim pokoleniem w rodzinie moich stomatologów.
Kończąc stomatologię, zawsze moim marzeniem było, żeby skończyć też specjalizację z chirurgii stomatologicznej bądź szczękowo-twarzowej, no ale to już też trzeba było skończyć jeszcze wydział lekarski.
Poznałem pewnego razu, może nie tyle, że poznałem, tylko wpadliśmy na pomysł z moją przyjaciółką, żeby otworzyć pierwszy gabinet stomatologiczny zakontraktowany na NFZ, poza Białymstokiem.
To były takie czasy, że była ta potrzeba, żeby lekarze chcieli jeździć, mieli ochotę, już nie byli tak wygodni jak teraz.
A była duża potrzeba, że tak powiem, żeby zapełnić też mniejsze miejscowości w usługi stomatologiczne.
Potem wydarzyła się taka malutka moja zdrowotna przygoda, gdzie musiałem sobie zrobić przerwę na około półtorej roku.
Po powrocie powiedziałem, że chyba to nie jest to do końca.
I wzorowałem się na pewnej osobie z branży, z Białegostoku, która otworzyła kilkanaście gabinetów stomatologicznych.
Więc myślę, why not?
Może warto.
Może warto pójść jednak w biznes, a nie w tą stomatologię.
I miałem trochę czasu do przemyślania podczas mojej nieobecności w branży.
To był czas, kiedy bardzo szybko osiągnąłem dosyć duży sukces, bo nie ukrywam też przy pomocy trochę rodziców.
Tutaj nie było tak, że nagle wyskoczył Tomek i otworzył ponad 13 gabinetów stomatologicznych w trzech różnych województwach.
Tak, znaczy to jest myślę, że też ważne, żeby podkreślić, bo potem jak mamy te takie historie w dużym skrócie, to człowiek siedzi z drugiej strony na kanapie i sobie myśli, Jezu, to co ja robię nie tak, no nie?
Dlaczego jemu to wyszło, a ja jakoś tego nie potrafię, nie wiem, dwóch gabinetów utrzymać?
Ale też z drugiej strony ja zawsze też obserwuję takie historie, że tylko wtedy to wychodzi, jak my wiemy co z tymi pieniędzmi, które ewentualnie przychodzą do nas, jak wiemy co z nimi zrobić, no nie?
To był też taki okres, ja byłem też, mówię świeżo po studiach, to był całkiem spory zastrzyk gotówki, jak na młodą osobę, która zaczęła zarabiać.
W każdym bądź razie, skąd pomysł na medycynę estetyczną?
Ja powiem szczerze, że...
To było chyba spotkanie z moim takim wtedy mentorem.
To była osoba, która była moim asystentem na piątym roku z chirurgii stomatologicznej, z którą spotkałem się prywatnie i zadał mi pytanie Tomek, słuchaj...
Czy ty słyszałeś, że w UMI w Warszawie otwierają się studia podyplomowe z zakresu medycyny estetycznej?
Słuchaj, co ty w ogóle opowiadasz?
O czym ty mówisz?
No jakieś słowa takie jak botoks, kwas heroinowy.
Oczywiście, no były mi znane, ale myliłem to jak...
I zdecydowałem się, okej, no to jest jeszcze czas, jestem w takim wieku, byłem w takim wieku, że to był czas, żeby spróbować, więc podjąłem decyzję, że jednak zaczynamy te studia.
Jeździliśmy razem, jeszcze towarzyszyła nam koleżanka, która też kończyła razem ze mną studia w Białymstoku.
Na tych studiach oczywiście poznałem dużo fajnych, ciekawych osób.
Bardzo ciekawych osób.
To też taki początek, to też dużo takich osób innowacyjnych.
Innowacyjnych.
Nie, oczywiście jak jeździłem po gabinetach, czy to były gabinety, które wtedy współpracowały z WUM-em.
Nie będę mówił już nazw tych gabinetów.
W każdym bądź razie to robiło ogromne wrażenie, że to nie jest taki zwykły gabinet stomatologiczny, jaki pamiętamy sprzed
A to było coś nowego, to było coś estetycznego, to było coś fajnego, coś z gustem, coś ze smakiem.
To robiło potężne wrażenie na mnie.
I pomyślałem, że czas spróbować.
Więc pomyślałem też przy okazji, że jestem stomatologiem z wykształcenia, że brakuje mi trochę dermatologa, więc też wtedy miałem wspólniczkę, która była dermatologiem.
Otworzyliśmy pierwszą klinikę w Białymstoku, znaczy pierwszą już były, istniały kliniki, ale powiedzmy to była czwarta.
piąta klinika.
I staraliśmy się o dotacje różne, na innowacyjność, na... Jeszcze pamiętam, jeździłem różne dokumenty załatwiać, żeby pozyskać dofinansowanie na te urządzenia.
To było na przykład laserowe nietrzymanie moczu, tak?
To było laserowe leczenie chrapania.
To były takie nowinki wtedy, tak?
Tak, totalnie nowe.
I udało się nam to zrobić, po czym jakoś czasami tak człowiek ma, że w pewnym miejscu zaczyna się dusić i już ta atmosfera, ta przyjemność przychodzenia do pracy, myślę, że tak jak pani czerpie tą przyjemność przychodzenia tutaj i rozmowy z gośćmi, no mnie to zaczęło już męczyć powoli.
Zacząłem się dusić w tym miejscu i pomyślałem, że muszę otworzyć swój projekt.
od swojego imienia i nazwiska nazwałem po prostu swoje nowe miejsce Twoja Klinika w Białymstoku.
Aha, no proszę, no to nawet właśnie, to teraz rozumiem genezę.
I jeszcze tak jak wszędzie jest zawsze, jak patrzymy na kliniki, tak no.
Kliniki to są w szpitalach, tak?
Ale wszędzie jest klinik przez C. U mnie jest przez K. Dlatego, że też podpisaliśmy umowę ze szpitalem, żeby móc używać tej nazwy przez K. Prawda, bo to są te takie małe, drobne różnice.
których bardzo często pacjent nawet nie do końca rozumie, na czym polega tak naprawdę właśnie wyzwanie, a placówka, która może nazywać się kliniką, musi spełniać kompletnie inne standardy bezpieczeństwa, metrażu, różnych rzeczy takich związanych.
Współpracy nawet ze szpitalem uniwersyteckim.
Wersus właśnie klinika.
Wersus klinika.
Przepraszam, że tak mówię, bo dużo naszych wspólnych znajomych... Tak, tak, tak, ja wiem, wiem, wiem, wiem.
Prawda to.
Używa takiej nazwy.
Co mogę powiedzieć?
Ja nigdy nie nazywam osób, z którymi pracuję, że to są jej pracownicy, więc my tworzymy zespół.
Więc nigdy nie powiem, że kogoś tam zatrudniam takiego pracownika, takiego pracownika.
Nie, to jest jeden wielki zespół, który się zgrywa razem ze sobą i przez już 10 lat tą klinikę prowadzę.
Choć ostatnio, jak zainspirowały mnie od jakiegoś czasu, jak już prowadzę szkolenia w różnych firmach, prowadziłem, prowadzę też swoje własne, indywidualne, autorskie.
Już mam takie, może nie chcę tego nazwać wypaleniem załodowym, zmęczeniem i takim uśmiechaniem się cały czas, jak pacjentka siedzi przed mną i mówi mi oprócz tego, co jej przeszkadza, tylko troszeczkę wchodzi w sfery prywatne.
Oczywiście ja też muszę wysłuchać, też muszę być tym słuchaczem.
Część tego tak naprawdę, część tej profesji jest się takim psychologiem trochę.
I też nie można zrobić czegoś takiego, że jedno uchem wpada, drugie wypada.
Cały czas trzeba być z nią razem, wspierać, pomagać, rozmawiać.
No i na końcu dochodzimy do tych zabiegów, znaczy do oczekiwań pacjentki.
Zawsze próbuję wysłuchać, słucham, a potem próbuję przedstawić swoją wersję
jak ja to widzę z mojego punktu widzenia.
Bo to, że przychodzi pacjentka i mówi, że chce mieć przykładowo takie usta, a ja widzę, że to totalnie nie pasuje do jej twarzy, no to próbuję jej to delikatnie wybić z głowy.
Tak, tak, tak, że spójrzmy na coś innego, tak, że prawem jest gdzieś indziej.
Wspomniał Pan o tym, że tak też już powoli pojawia się jakaś chęć czegoś innego, dodatkowego, ewentualnie.
Miałem swego czasu też, tak, ale jeszcze zanim przejdziemy, wiem do czego Pani zmierza, ale zanim do tego przejdziemy, to miałem też okres
To był okres przed operacją kręgosłupa, bo jestem dwa lata po operacji kręgosłupa, ale to jakby zostawmy ten temat.
Tak, ale domyślam się, że one nie utrudniają jakby normalnego funkcjonowania, stąd dzisiaj nawet chociażby ta możliwość spotkania się tutaj.
Miałem trzy miesiące po operacji nie pracować, miesiąc później już prowadziłem szkolenie w Warszawie.
Dokładnie, nie jestem w stanie wytrzymać w domu dłużej, mimo że mam wspaniałą rodzinę i mam wspaniałe córki.
wspaniałą partnerkę, ale jest coś, co mnie po prostu kręci, a kręcą mnie szkolenia i jednak przekazywanie tej wiedzy, którą gdzieś też zdobyłem jeżdżąc nie tylko po Polsce, ale po świecie i czy to są kongresy, czy oczywiście to były szkolenia pokazowe,
A mam pytanie właśnie na podstawie właśnie takiego pana doświadczenia.
Po pierwsze właśnie, jak pan ocenia dzisiaj właśnie postrzeganie, jak się zmieniły pacjentki po pierwsze w gabinecie, a po drugie,
I chciałam Pana zapytać, jak Pan właśnie widzi i postrzega tak naprawdę właśnie pracę z kwasem hialuronowym?
No bo z jednej strony mamy sygnały, że pacjentki mówią, nie, ja nie chcę, ja nie chcę, ja już nie chcę podawać, bo ja się boję, bo jest nienaturalnie.
Z drugiej strony, ja patrząc też troszeczkę na ten rynek z boku, zauważam, że jest znowu potrzeba jakby powrotu do takiej świadomej edukacji, że ten kwas hialuronowy nie jest passé, tylko to jest właśnie to narzędzie w rękach osoby.
To nie jest prehistoria, tylko ten kwas jest i będzie zawsze.
Ja jestem wielkim fanem i zwolennikiem kwasu śladowego.
Bardzo chętnie to posłucham, bo już tu miałam tyle gości, którzy mi jakby dawali optykę trochę inną, a chętnie chcę właśnie równoważyć te głosy, żeby słuchacze, którzy są po drugiej stronie, tak naprawdę mogli znaleźć swoją drogę, swoją wersję, właśnie w oparciu o stanowiska ekspertów.
Przykładowo wczoraj rozmawiałem z panią doktor, która chce przyjechać na szkolenie do mnie indywidualne.
To jest jej początek w medycynie estetycznej i jest w trakcie specjalizacji z chirurgii stomatologicznej.
I tak rozmawialiśmy i ja cały czas próbowałem wyczuć tak naprawdę, czego ona chce.
Ona sama nie widziała, czego ona do końca chce.
Ona chciałaby spróbować, chciałaby robić też coś, jakby uzupełnić swoją praktykę.
Natomiast nigdy nie patrzę i nie zagładam nikomu w portfel i nie chcę, żeby to było nie wiadomo jakie szkolenie dwudniowe.
Mieszamy wszystko, jakby i kwas, i botoks, i osocze, i nie wiem, urządzenia.
chociaż urządzenie to jest taki drażliwy temat.
W każdym razie doszliśmy do wniosku, że jednak zrobimy pierwsze szkolenie z toksyny botulinowej.
Ona też zobaczy przy okazji, czy jej się to podoba, jak ja to prowadzę.
A kolejnym etapem będziemy sobie już tam uzupełniać dalszą jej przygodę w zakresie medycyny estetycznej.
Tej medycyny estetycznej narobiło się, powiem może tych klinik, gabinetów, narobiło się strasznie dużo.
Bardziej mówiąc o tych nawet niemedycznych niż tych medycznych akurat w regionie, z którego ja pochodzę, czyli mówię tutaj o Podlasiu.
Ja nie jestem... Tak jak kiedyś był ten boom, atak na to, że ktoś nie jest lekarzem, a jednak przerywa tę ciągłość skóry.
Ja jestem już na takim etapie, tak to czuję przynajmniej wewnętrznie, że...
Jeżeli ktoś ma pójść, ochotę wykonać to gdzieś indziej, nie chcę nazywać siebie profesjonalistą, ale jestem skromną osobą.
Mi się wydaje, że ten rynek tak naprawdę daje taką... To jest rynek, który oferuje różnego rodzaju usługi i tak naprawdę ten pacjent...
to on decyduje, z jakiego klucza, gdzie i do kogo się wybiera.
I ma do tego prawo.
Na tym etapie, jak właśnie jest prawo, jak prawo funkcjonuje, to pacjent faktycznie decyduje.
I słusznym wydaje mi się bardzo jest właśnie pana podejście, bo tak naprawdę...
To my swoją osobą tak naprawdę uwiarygadniamy nasze kompetencje, właśnie to, czy też tą taką opinią, która jest przekazywana z ust do ust i z tego klucza tak naprawdę pacjenci potem przychodzą najczęściej, no nie?
Ja mam dużo pacjentów z zagranicy, teraz jest sezon letni, więc ci pacjenci też przyjeżdżają, odwiedzają rodziny, spędzają tutaj wakacje.
Też muszą pójść do fryzjera, muszą odwiedzić stomatologa przede wszystkim.
Czasami nawet mam wrażenie, że wyższe.
Wyższe, ja powiem szczerze, nie boję się.
Ale też i serwis jest lepszy, jeśli chodzi, takie mam wrażenie.
Mam takie wrażenie, zgadzam się.
I serwis, i w ogóle też naprawdę taka edukacja, uważam, właśnie środowiska medycznego.
Też jak sobie porównuję, wiadomo, że nie wszędzie, natomiast jednak u nas...
No to zrobiło się bardzo takie, jest tak duża konkurencja, że to też wytworzyło taki mechanizm, że osoby, które chcą i utrzymują się z tego, naprawdę mają bardzo wysokie kwalifikacje i kompetencje.
Tak, ale mam dużo zapytań wśród pacjentów, ale głównie znajomych.
Mówi Tomek, ale czy ci nie przeszkadza to, że zobacz, tutaj za rogiem jest coś, jest gabinet jeden, gabinet drugi, salon, gabinet, salon.
Ja nikogo nie uważam za, nie traktuję jako konkurenta.
Ja uważam, że to pacjent jest już, w ogóle świadomość pacjentów z zakresu medycyny estetycznej, jeżeli chodzi o myślenie w tym kierunku, jest taka, że to oni wiedzą, oni też potrafią wybrać, no i ten marketing szeptany i ta poczta pantoflowa też gdzieś tam prowadzi tego pacjenta, powiedzmy, do mnie na przykład, ale jak ktoś ma ochotę skorzystać z innych usług, bardzo proszę, tak, zrobić sobie okolicę Botoxu za te 200 zł.
To jest tak naprawdę kwestia decyzji i to jest trochę tak, jak kupujemy też, decydujemy się czasami na jakiś tam towar gorszej jakości albo niekoniecznie oryginalny.
To jest też, można by było powiedzieć, że no jak możesz, no ktoś tak właśnie wybiera, to jest jego droga i ma do tego prawo.
Każdy ma prawo wybrać sobie kolor samochodu, prawda?
Wracając do tego kwasu hialuronowego, chciałam troszeczkę podpytać, jak panu się tak naprawdę udaje, nie wiem, cały czas jednak tą pacjentkę w jakiś sposób, nie chcę powiedzieć przekonać, ale jakby, że ona ufa i wybiera zabiegi właśnie z użyciem kwasu hialuronowego, że nie mówi nie, ja nie chcę, bo to nie jest naturalne na przykład.
Mówimy o takich pacjentkach, które przychodzą regularnie do gabinetu, do kliniki i mają jakieś swoje wyobrażenia, a jednak może troszkę bardziej broda, może policzki, może coś innego.
No i to też jest dyskusja, to też jest ta rozmowa, która też czasami daje mi ten poślizg przy innych zabiegach, ale ja muszę na spokojnie wytłumaczyć, mówię, słuchaj, nie, nie tędy droga, poczekaj, szkoda, co wcześniej.
Nie można pewne rzeczy robić tak, bo mi się zachciało, obudziłem się i wymyślałem sobie, że nie, dzisiaj zrobię sobie nosek.
Ja akurat lubię trudne okolice, takie jak Nos, jak Dolina Łez, ale mówię, nie można przesadzić.
Ty jesteś młoda, jesteś, znaczy młoda, młodość to jest oczywiście, to nie jest metryka bezwzględna, bo to jest wszystko, co siedzi u nas w głowie.
Znaczy tak przeważnie mówią osoby już starsze, żeby utwierdzać się, że jesteśmy młodzi.
Jestem po czterdzieste, więc już tak się traktuję trochę jako w tej starszej grupie jestem.
Tak się śmieję, że kiedyś w ogóle pewne... Tak, tak, tak.
Ja oddam swoją chętnie.
Bo dla mnie jest za zimna, więc już ja chętnie mam moją kawę.
Ja powiem szczerze, że tak sobie właśnie uświadomiłam, że...
Jeszcze ileś tam lat temu to ja w ogóle nie mówiłam, że wiek to jest tylko cyfra, czy coś w tym stylu.
Tam w ogóle takie pojęcia nie chodziły mi po głowie.
Teraz w sumie też ich nie używam, ale to jakby świadomie ich nie używam, ale wydaje mi się, że faktycznie to nam się dopiero pojawia, jak już czujemy, że już trochę więcej niż mniej.
Ja też nie ukrywam, że sam korzystam z zabiegów medycyny estetycznej i to nie jest jakiś temat tabu, tak?
Ja nawet o tym mówię i...
Dużo tutaj mówimy właśnie o tych estetycznych zabiegach, bo powiem szczerze, że tutaj właśnie bardzo nam, bardzo mi zależy po pierwsze, żeby właśnie tej hipokryzji było naprawdę, bym powiedziała, 1% jak się jakaś przemyci.
No bo właśnie, no bo to jest taka przestrzeń, bo kto jak nie my mamy mówić tak naprawdę o zabiegach, o tym, co można wykonać, co się zrobiło nawet u siebie właśnie, żeby...
Nie tworzyć znowu takiego jakiegoś, wszyscy robią, ale ja nie.
Wracając do pytania poprzedniego, a propos kwasu hileronowego, ja oczywiście jestem za tym, żeby łączyć pewne zabiegi ze sobą.
To musi współgrać.
To nie jest tak, że robimy tylko kwas, robimy tylko lasery.
Nie, techniki łączone są najważniejsze, uważam teraz i to jest najbardziej modne w gabinetach medycyny.
Najbardziej skuteczne, oczywiście, to nie podlega dyskusji, ale nie wrzucajmy tego kwasu hialuronowego jako kwasu gdzieś tam do kosza albo nie wrzucajmy go za okno, bo on jest i jest nam potrzebny.
Prawda.
I też tak właśnie uważam.
Bo z wiekiem mamy ubytek.
Mamy ubytek, a poza tym pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie tak naprawdę wykonać ani właśnie zabiegami z użyciem stymulatorów tkankowych, ani z użyciem... Ten bum na te stymulatory, ja przepraszam, z całym szacunkiem.
Jadąc dzisiaj na tę rozmowę, myślałem, że właśnie będzie ten temat znowu stymulatorów, stymulatorów, bo to się mieli już, ja to słyszę wszędzie w kuluarach, na wykładach.
Ja cały czas prowokuję teraz właśnie rozmowy w kierunku kwasu hieloronowego, naprawdę.
I to nie dlatego, że kiedyś po prostu pracowałam w tym obszarze, ale pracuję cały czas z lekarzami, pracuję cały czas z klinikami.
Przecież mamy na Akademii wszystkich właścicieli klinik, którzy prowadzą swoje biznesy.
I jak mamy ten panel, czy też sprzedażowy, czy też w ogóle układania całej oferty w klinice,
to ja bardzo zwracam uwagę, żeby nie podcinać gałęzi, na której się siedzi.
Żeby nie ulegać takim nagonkom i takim trendom, które po prostu gdzieś tam królują z nagłówków gazet, czy też magazynów, albo takiego social media.
Bo to jest właśnie...
Tak trochę się zaczęło z... Kiedyś było tak z laserami, że nie wolno robić latem, a teraz już jakby robimy cały rok.
Ale teraz ile czasu zajmuje to tak naprawdę odkręcenie tego tematu, że jednak poszliśmy po rozum do głowy, że jednak, no może jednak ta Polka jeździ też zimą i jesienią i na różne jednak ekspozycje słoneczne się wystawia.
Po drugie jednak w tych innych krajach w sumie słońce świeci prawie cały rok i też robią lasery.
Więc może jednak coś tutaj u nas pomyślimy inaczej.
I tak samo teraz jest z tym kwasem hialuronowym, że nagle, nie wiem, po prostu w ciągu kilku lat w komunikacji teoretycznie zrobiło się passé, a de facto tak naprawdę to jest właśnie kwestia tej mikroprecyzji, to co zaczęliśmy rozmawiać tutaj przed rozpoczęciem naszego nagrania.
że właśnie to wykształcenie stomatologa, ono bardzo pomaga w takim, no właśnie w tej mikrodawkach, w tej precyzji, w tej pracy ze strzykawką, bo dobrze wykonany zabieg estetyczny z użyciem kwasu hialuronowego to nie jest nadkorekta.
To jest po prostu fajny wygląd.
Tak, ale też przed nagraniem chcieliśmy troszeczkę porozmawiać na temat pośladków, prawda?
Tak, i uważam, że okej...
W sumie poniekąd rozumiem, ale też czasami nie rozumiem, dlaczego lekarz-dentysta nie powinien wykonywać tych zabiegów.
Mówimy akurat o modelowaniu pośladków.
Nie mówimy o ginekologii estetycznej czy urologii estetycznej.
Bo myślę, że mało kto zna tak dobrze anatomię głowy i szyi jak my.
I też ten taki cały proces, który następuje i poprzez lata, ale też ja właśnie mówię, że to jest taki bardzo fajny element, kiedy ja w ogóle bardzo kibicuję właśnie tej branży, jakby tej części medycznej.
Dlatego, że dla mnie to jest bardzo logiczne, że jak mamy pacjenta stomatologicznego i jesteśmy czynnym tak naprawdę lekarzem stomatologiem, to ja na przykład bardzo widzę taką, powinno to przynajmniej pójść tak naturalnie, że tak już mamy wykończony ten proces leczenia zębów i ta uzębienie się zmienia diametralnie, nie wiem, było...
Bardzo źle, jest cudownie.
No to właśnie potem ten element estetyki, to jest naprawdę takie bardzo przepiękne wykończenie, a już przez ten cały proces leczenia zbudowaliśmy sobie tak duże zaufanie, no bo jak...
Myślę, że to są w ogóle bardzo takie momenty zwrotne.
Ale twarz cała się zmienia.
Zaczęliśmy mówić o ortodoncji.
Ta twarz się zmienia.
Więc wtedy można pomyśleć o ustach.
Jeżeli ktoś ma jakieś kompleksy, delikatnie chciałby na przykład nawilżyć żuchwa.
Mówimy też o żwaczach.
coraz więcej osób.
Ja mam tylu pacjentów, jeśli chodzi o problemy z bruksizmem, że naprawdę... A to już idź dorowotnie, prawda?
Ja bardziej podchodzę, właśnie tłumaczę pacjentom, że mówię, słuchaj, odpuść sobie to i to, bo też staram się jakby przestawić zawsze wersję tak zwaną oszczędnościową lub taką bogatą, gdzieś tam, gdzie robimy jakieś taką full face'a, tak?
Mówię, ja jeszcze raz to powtórzę, nie zaglądam nikomu w portfel, ale też uważam, że trzeba być troszeczkę uczciwym w stosunku do siebie i do pacjenta przede wszystkim.
Oczywiście, że tak.
Więc tutaj miałem ostatnio właśnie taką pacjentkę bodajże w... Nie chcę już skomać na dniach.
I mówię, słuchaj, nie no, musisz to zrobić.
I mówię, czy twój stomatolog w ogóle zwrócił uwagę?
Tak, zwrócił, ale ja mam ochotę zrobić sobie lwiową zmarszczkę.
I mówię, posłuchaj, zastanów się z tą lwiową zmarszczką, bo jeszcze się to ksyna trzyma.
I mówię, to jest bez sensu, jest lato, tak?
Ta minka jest większa, mimo że nosimy okulary przeciwsłoneczne.
W tym roku akurat mamy takiego pecha, że... Czekam, wciąż czekam na ten po prostu nagły zwrot akcji.
Ale do tej pory, przez te parę lat mieliśmy piękny czerwiec, lipiec, sierpień.
No ja właśnie nie wiem, co tu się podziało, dlatego czekam na ten sierpień.
Może zima w tym roku będzie na zaskoczenie, będzie fajna.
I w końcu, że tak powiem, górale też sobie zarobią u nas w Polsce na narciarskiej.
Ale cieszę się tutaj, że tak jak pan tutaj powiedział a propos właśnie tego kwasu, bo mam nadzieję, że tak step by step z różnymi tutaj odcinkami, gośćmi będziemy powoli odczarowywać i pacjentki z powrotem nabiorą większego zaufania, bo
Oczywiście jest tak, że jak ktoś sobie wypracował już, właśnie ma tam taką regularną pacjentkę, to ona nie patrzy na nagłówki gazet.
Ona ufa, bo ona nie ma powodów nie ufać swojemu lekarzowi, który ją prowadzi.
Natomiast ja mam z tyłu głowy właśnie te nowe osoby, które po pierwsze osiągają pewien wiek, w którym dopiero zaczynają zabiegi.
Lub też były właśnie gdzieś zniechęcone, coś tam zrobiły, nie wyszło.
A tak mogło się przecież dziać i to naprawdę działo się.
I to się dzieje właśnie, bo znowu z drugiej strony te wszystkie rzeczy, jak lasery, biostymulatory tkankowe, wypełniacze, to są narzędzia.
I teraz oczywiście są lepsze i są gorsze narzędzia.
Tak jak z samochodami, tak jak z wszystkimi innymi rzeczami.
Natomiast ten rezultat, no to jest naprawdę ta ręka, czy też wiedza, doświadczenie tej osoby, które to wykonują.
Fajnie, jak te nasze pacjentki i pacjenci tak naprawdę będą mieć to z tyłu głowy, nie trzymać jakiegoś tam urazu z tyłu, że a, bo to wtedy zrobiłam, nie wiem, powieki opadły na pół czoła, tam wszystko spadło.
No, spadło, no bo było wykonane przez widocznie osobę, która nie miała wystarczającej wiedzy, żeby tak zrobić.
To z jednej strony 30 lat, bo tak naprawdę, ale co to jest 30 lat versus inne dojrzałe rynki, inne gałęzie biznesu, które już mamy ukształtowane przez setki, jak nie jeszcze dłuższe procesy.
To jest tak naprawdę młoda branża i tam branża cały czas ewoluuje.
Z jednej strony możemy wyciągnąć już jakieś wnioski, mamy doświadczenie związane z jakimiś procedurami.
Były wielkie afery związane z właśnie preparatami do biustu, które spowodowały gigantyczne gdzieś cierpienia u kobiet.
ogromnych, tak naprawdę fajnych, progresywnych procedur, które spowodowały bardzo dużo dobrych rzeczy dla pacjentów.
No i zgadzam się z tym, że czasami, ale myślę, że to też nasze środowisko już obserwuje, bo są key opinion leaderzy, którzy stają za jakąś marką i oni są konsekwentni.
Jeżeli coś zmieniają, to my wiemy, bo to jest bardzo mocno jakby
zaargumentowane, jest to do przewidzenia, dlaczego ktoś podjął taką decyzję, ale są też osoby, które faktycznie są raz przy tej marce, przy tej marce, tylko że ja myślę, że... Nie będę tu ręki do góry podnosił, ale zdarzyło mi się, akurat tak wyszło, że pracowałem z wieloma markami i...
Ale to mi się wydaje, że to nie działa na niekorzyść, tylko chodzi mi o to, że... To jest budowanie doświadczenia też mojego własnego.
Chodzi bardziej mi o to, że to jest kwestia tego, że jeżeli my tracimy zaufanie rynku w momencie, kiedy takim samym zachwytem obdarzamy...
po prostu cały czas, co chwilę innego gracza, tak?
I dlatego wtedy faktycznie będzie trochę tak, że te osoby, które będą z boku już, na przykład, nie wiem, kilka lat w rynku, no to już mówią, a dobra, jak on coś tam mówi, czy ona coś tam mówi, to w sumie to trzeba tylko podpatrzeć techniki, a już nie przywiązywać uwagi do produktu.
Jak tutaj mam spotkania i pojawiają się różne osoby i każdy gdzieś ma swój konik albo na przykład wybiera jakąś tam dyscyplinę, to ja staram się też tak przedstawiać właśnie gości, żeby słuchacz czy też widz faktycznie dzięki temu dostawał naprawdę to szerokie spektrum.
Bo to nie znaczy, że jeden mówi, nie wiem, kwas polimlekowy jest świetny.
Ale za chwilę mam gościa, który mówi, w ogóle tego nie można podawać, bo to w sposób niekontrolowany się tam zmienia i rozwija w skórze.
Ale i za tą osobą stoją argumenty i za tą osobą stoją argumenty, więc ważne jest, żeby potem...
Mi się już potem wydaje, że już bardziej też trochę taka nasza intuicja, taka też, bo to u jednego faktycznie te zabiegi wychodzą, u kogoś nie wychodzą.
I tu już wtedy trzeba włączyć swój czynnik ludzki, swoją takie, swoje DNA, co mi leży, no nie?
Dokładnie, zgadzam się w 100%.
Więc tutaj myślę, że to tak gdzieś mniej więcej, no ten rynek nasz jest ciekawy, cały czas pojawiają się nowe osoby.
Nowe produkty to już padło, ale nowe osoby, nowe procedury, to wszystko jest tak trochę zmieniane, ja to się śmieję, ale to jest jedno i to samo, ale inaczej nazwane.
Też tak bywa.
Umówmy się, aż tak nie jest w stanie, że to by było nienormalne, biorąc pod uwagę, że jak robimy już jakieś iniekcje z produktami, to ten rynek najpierw na początku musi obserwować, co się dzieje.
My dostajemy produkty certyfikowane.
Ale z drugiej strony tak naprawdę potem dopiero ta pojedyncza praca bezpośrednio w gabinecie z pacjentem, to ona daje najlepsze case study, czy się coś dzieje, czy się nie dzieje, czy on w sumie pomaga, czy nie pomaga, czy działa tak zgodnie z tą ulotką, że faktycznie rozjaśnia tę skórę, jest ona bardziej napięta, bardziej elastyczna.
To już tak naprawdę można dopiero zobaczyć po prawdziwych obserwacjach pacjentów.
I to też wydaje mi się, że dobrze, że te produkty nas nie zalewają jednak jakiejś ilości hurtowej, te nowinki, bo wtedy to mogłoby być faktycznie niebezpiecznie.
Mogło być, ale to są też takie sytuacje, ja miałem taką przez chwilę przygodę, bo...
Wszystko jakby...
W każdym razie oni troszeczkę byli hej, hej do przodu, wysypali się, że tak powiem, to jest brzydkie słowo, ale trochę zaczęli oszukiwać.
Że te badania kliniczne, to tak naprawdę jak człowiek by się zaczął czytać tym małym druczkiem, jak przy tych umowach leasingowych, czy tam ubezpieczenia, no gdzieś, gdzieś, gdzieś był błąd i to nie przeszło.
Skupiamy się na swoich córkach, więc... Jest zawsze przy dzieciach co robić.
Dokładnie, jest zawsze przy dzieciach co robić.
Panie Tomaszu, chciałam zapytać o ten projekt, bo on cały czas z tyłu głowy mi pozostaje i myślę, że też to jest dobra przestrzeń, żeby uchylić troszeczkę tego rąka tajemnicy.
Oczywiście tyle, na ile pan ma ochotę.
bo jeżeli możemy kogoś zaciekawić nim, jeżeli ktoś gdzieś tam kliknie w głowie właśnie, że to jest fajny koncept, to myślę, że to jest dobra przestrzeń, żeby to wybrzmiało.
Powiem tak, na razie ja jestem tym króliczkiem doświadczalnym tego całego projektu.
Nazwa Mistrzowie Estetyki.
Tak, Mistrzowie Estetyki.
Odważnie.
Bardzo odważnie.
Uważam, że troszeczkę może za odważnie.
Nie, dobrze właśnie.
Ja lubię, żeby było odważnie.
No tak, trzeba być odważnym.
Zresztą nas ten zawód zobowiązuje do tego, że trochę tej odwagi musimy mieć, żeby przełamać się w pewnych kwestiach.
I chciałbym stworzyć taki zespół, taką złotą czwórkę, złotą piątkę, ale nie tylko, takich stałych trenerów, jakim jestem ja na przykład, tylko chciałbym, żeby to były osoby z różnych, którzy są trenerami w jednej firmie.
kolejna osoba w innej firmie, w innej firmie, w innej firmie.
Projekt byłby, obejmowałby całą Polskę i po prostu, jeżeli ktoś ma ochotę zobaczyć przykładowo...
Tomasza Kononczuka w Gdańsku, ja pojawiam się w Gdańsku i jeżeli to ma być z danego produktu, ja szkolę z danego produktu.
Jeżeli ktoś chce zobaczyć przykładowo ambasadora, już tak trochę uchyliłem rąbka tajemnicy z innej firmy, ale też gdzieś, no to ok, gramy razem do jednej bramki.
Dobrze o tym wiemy, że tych szkoleń na rynku i szkół, akademii, tak zwało jest sporo.
My bardziej chcemy dotrzeć do ludzi, do takich szkoleń w mniejszych grupach i przekazywać tą całą wiedzę, wspierać się nawzajem i nawet dążyć do tego, że na takim szkoleniu będzie dwóch, trzech osób,
trenerów.
I żebyśmy mogli też dyskutować, żeby to było w formie takiej dyskusji.
Wyjdzie?
To wyjdzie.
Wydaje mi się tak.
Po pierwsze, to jest taki, jak ja sobie wyobrażam i tak patrzę z perspektywy też osoby, która organizowała takie workshopy.
Na pewno dzisiaj, jak chcemy być dobrzy w tej dyscyplinie i w tej dziedzinie tak naprawdę, to na takim workshopie, gdzie jest siedmiu, ośmiu uczestników, to jest no chance.
I teraz nagrywanie też telefonem, za pleców, to w ogóle nie zrobi żadnej roboty.
Już nie wspomnę, że zawsze na takich szkoleniach tą strzykawkę, czy jakąkolwiek procedurę podejmują przede wszystkim te osoby odważne.
Te, które tak naprawdę od razu mają ten taki drive swój wewnętrzny.
I one bardzo często wtedy faktycznie od razu przyjeżdżają i one to implementują u siebie w klinice.
No ale to są dwie, czasami jedna nawet osoba w całym takim teamie i ona się rwie od razu chętnie do pracy.
Natomiast te pozostałe bardzo często się chowają gdzieś tam w grupie.
Zostawiają pieniążki.
a potem trzy miesiące nie mają... Zbierają certyfikat, stresują się, żeby to wdrożyć w klinice, no bo właśnie nie czują się pewnie.
Nie czują się pewnie, robią sobie przerwę w zabiegach trzy miesiące, powiedzmy, albo i większą, albo nawet krótszą, to już jest niefajnie, bo uważam, że jak się wychodzi z takiego szkolenia, to od razu trzeba.
To tak jak z prawem jazdy.
Bo jak zostawiamy, to potem już... Jak się dostaje prawo jazdu, trzeba od razu wsiąść do samochodu, to jest to samo.
Z każdą nową kompetencją tak naprawdę.
A tutaj jeszcze, gdzie jest manualna tak naprawdę, kiedy ten kąt nawet wbicia igły, to są takie naprawdę drobne różnice, ale...
No, według mnie, jak tutaj gdzieś ten koncept takich trzech osób, też trzech trenerów, to też jest duża przewaga, bo czasami my nie podejmujemy nauki, bo, nie wiem, coś nam nie kliknęło z nauczycielem, tak?
Coś nam nie kliknęło z trenerem, jakimś konkretnym, nie wiem, tak się zachował, tak powiedział, cokolwiek.
to znowu tak jak tutaj ci różni goście, którzy przychodzą, to jesteśmy w stanie znaleźć takiego swojego jakby opiekuna w większym, mamy większą możliwość.
Ale też w ogóle posłuchania właśnie, nawet właśnie te trzy głosy, ja bym zrobił tak, a ja bym zrobiła tak, a ja bym podała tak, to też potem pozwala wypracować znowu tą indywidualną technikę, więc
No ja uważam, że pomysł jest świetny i kibicuję.
Dziękuję, ale jeszcze chciałem tylko dodać, że zawsze w tym całym projekcie najważniejsze będzie to, to co też pani wspomniała, że te osiem osób przy fotelu i tam każdy nad każdym i z aparatem fotograficznym, to umówmy się, to też ja czasami się zastanawiam...
Czy ci lekarze naprawdę nie mają co z pieniędzmi robić, żeby przyjeżdżać?
Ja robię swoją robotę.
Ja wykonuję ją jak najlepiej potrafię.
Mi bardzo zależy, żeby osoba, która trafia na moją osobę na przykład, jako prowadzącego szkolenie,
To, żeby zebrała grupę swoich pacjentów i z nimi dotarła do mnie lub my dotrzemy do nich, do tej osoby, żeby ona widziała efekt, obserwowała, miała ten moment, ten okres obserwacji, co się udało, co się nie udało, ile czasu, jak to wygląda, bo potem jest wiele szkół.
tych akademii różnych, gdzie osoby przyjeżdżają, płacą, wyjeżdżają, no i podały preparat, ale nie wiedzą, czy ten preparat zmigrował, czy utrzymał się, ile czasu się trzymał.
Właśnie to jest to, co też wspomniałam wcześniej, że
Ta obserwacja tych produktów, czy nowszych, czy w ogóle, jak dokonujemy też zmiany z marki na markę, no bo to też w sumie nawet chyba nigdy o tym tej też nie miałam okazji rozmawiać wcześniej, że te preparaty naprawdę się różnią między sobą i to jest absolutnie i zarówno pod kątem wyglądu, dotyku, takiej w ogóle lepkości, gęstości,
Ale to też potem się przekłada faktycznie na tą lekkość w iniekcji, plastyczność w pracy z tkanką.
No to właśnie ta umiejętność albo uniesienia, albo tak naprawdę jakieś złagodzenia rysów, no to...
To jest sztuka, żeby tak naprawdę faktycznie wiedzieć, jak tymi preparatami tak naprawdę sobie zarządzać w gabinecie, jak z którego korzystać.
Zawsze pokazuję, zawsze biorę rękawiczkę, czy to jest rękawiczka, czy to jest jakaś płytka, żeby nawet wycisnąć ten kwas.
Oczywiście.
Przykładowo mamy cztery rodzaje preparatów wolumetrycznych.
Jeden się nazywa Volume.
Już nie będę mówił o preparatach i o firmach.
Ale żeby dotknęli i zobaczyli, jak to wygląda.
I każda też skóra inaczej będzie reagować na nie.
Czy mężczyzna też, prawda?
Coraz więcej mężczyzn jest w gabinetach medycyny estetycznej.
Zresztą jestem bardzo szczęśliwy.
U Pana też jest więcej już Panów?
gdzieś tam były takie raporty, które pokazywały, że maksymalnie tak naprawdę w ciągu kilku lat no to osiągniemy gdzieś ten taki współczynnik 30% całej grupy pacjentów.
Mówimy o mężczyznach.
Ja myślę, że już jesteśmy w okolicach 15-20%.
Ja to widzę w swojej praktyce codziennej i
Jest grupa mężczyzn, która pod presją najukochańszej drugiej połówki jest wysłana, bo tam ma gdzieś cały czas z tyłu głowy ktoś tam młotkiem bije i zrób to, i zrób to, bo musisz.
Jeden pójdzie na siłownię.
Ale ja nie mówię o igloistrzykawcach.
Mówię o jakichś takich delikatnych, fajnych zabiegach.
To jakiś peeling, to jakieś urządzenia, które też nie wyłączają go z codziennej pracy.
I widzę, bo nawet rozmawiam z tymi pacjentami, że oni się czują lepiej.
Fajnie i to jest w ogóle też dobra wiadomość generalnie, bo po pierwsze właśnie ten mężczyzna trochę w gabinecie zachowuje się inaczej.
bardziej ufa, bardziej się poddaje jakby tym sugestiom właśnie ze strony lekarza, czy też kosmetologa, jak właśnie a propos tych zabiegów takich lżejszych.
Ale jeszcze na co zwróciłyśmy uwagę i ciekawe jestem, czy Pan to też zauważa u siebie w gabinecie.
w klinice, że jest też grupa właśnie mężczyzn, to jest właśnie taki management, który no właśnie gdzieś tam po tym czterdziestym roku życia mówi, kurczę, no ja nie mogę tutaj, nie wiem, odstawać, młodsi koledzy przychodzą, zaczynają się tu pojawiać na jakichś spotkaniach, a ja tutaj nagle, nie wiem, tu jeszcze jakiś sport uprawiam, tu jakaś tkanka mi poleciała i zaczynam wyglądać, no...
Tak mało ciekawie.
Jest dużo pacjentów, nie chcę to nazywać, znaczy nie chciałbym użyć stwierdzenia, że to z branży korporacyjnej, ale oni też chcą, jak wchodzą, to zrobić fajne wow, fajne wrażenie.
To wszystko jakby się łączy ze sobą.
Fajnie, że faceci w końcu dbają o siebie.
Akurat w tym obszarze ten włoski wzór jest dobry, bym powiedziała.
Więc my sobie tutaj kobiety w Polsce bardzo życzymy, żeby ten trend niech się rozwija z powodzeniem.
Czy to tak sobie na razie rozwija się powoli?
Ja myślę, że tutaj będą wiedzieć w razie czego, gdzie pana szukać, dopytywać.
Jeszcze jest parę tematów, które mam niepozamykane, ale to już jakbym nie chciał na antenie o tym rozmawiać.
To już kwestia, czy też jak to prawnie ująć, ugrać, jak to zrobić, żeby to miało ręce i nogi.
No i myślę, że jest w tym...
Tylko no niestety doba nie trwa 48 godzin, tylko do 24.
Uważam, że jeszcze szybciej ta ziemia krąży.
Tak, ja nie wiem, co się dzieje po prostu.
Naprawdę.
Budzimy się i za chwilę wracamy i już, o kurczę, trzeba obejrzeć jakiś serial i spać, a ewentualnie rano trzeba wstać.
Tak, znaczy to jest niebywałe i nie wiem, czy to... Ale w sumie jedyne pocieszenie, bo to jeszcze wcześniej myślałam, że to może jest związane faktycznie z wiekiem, ale jeżeli już moje dzieci również mają takie w ogóle myślenie, Jezus, już mamo, to już jest piątek, znaczy teraz wakacje, to jest luz, ale w ciągu roku szkolnego, jak oni też reagują, Boże, mamo...
Ja mówię, a nie, no to spoko, jak już dzieci moje też mają takie podejście, to mówię, to znaczy, że jednak wszystko jest pod kontrolą.
Ale tak, czas ucieka, ale tym bardziej tak naprawdę warto jest zwracać uwagę na tą właśnie jakość tego życia, no nie?
Żeby nam po prostu... Ja sam patrząc na siebie, jestem świadomy,
To jest najgorsze, że jest świadomy, że sam siebie zaniedbuje.
Że zamiast wrócić po pracę, wziąć najukochańszą, pójść z nią na spacer, tak?
Zrobi te trzy kilometry, żeby ta głowa troszeczkę też odpoczęła.
Porozmawiać w tym czasie, kiedy nie możemy na przykład przy dzieciach na inne tematy.
I ja sam widzę po sobie, że
No bo to czuć, czuć w organizmie, czuć w stawach, czuć, że gdzieś tam powiedzmy tej tkanki tłuszczowej trochę przybywa.
A nie, uważam, że ruch jest jak najbardziej wskazany i to jest...
Moim marzeniem, żeby mieć więcej czasu trochę dla siebie też.
No ale jak będzie pan wymyślał projekty, to tego czasu będzie mniej, a nie więcej.
Ale też jest trochę tak, że jak człowiek wykonuje to, tak jak pan powiedział wcześniej, jest trochę tak, że jak się buduje w ogóle, jak się jest taką osobą, która lubi tworzyć, lubi coś... Taką kreatywną.
Taką kreatywną właśnie.
to tak naprawdę ten moment zawsze po jakimś czasie pojawia się pewnego rodzaju stagnacja.
No i musi znowu pojawić się nowy impuls, który powoduje, że znowu się budzimy z tym takim powerem, że nie wiem, bierzemy prysznic i już nam się układają nowe obrazy w głowie.
I tego się tak według mnie nie da zatrzymać i nawet myślę, że nie ma potrzeby tego zatrzymywać, bo to jest właśnie ten taki wewnętrzny drive, coś co jednak powoduje, że mamy właśnie tą taką energię, siłę, witalność, uśmiech i spełnia nas to.
Zgadzam się, ale też podziwiam osoby, które na tym tak zwanym powerze jadą stop.
Ja po prostu nie wiem, jak to jest możliwe.
Ja myślę, że każdy gdzieś ma potem jakąś taką chwilę przerwy, bo to właśnie nie da się tak cały czas.
Ja też patrzę po sobie, gdzie ja naprawdę bardzo dużo pracuję i bardzo dużo rzeczy właśnie cały czas jakichś projektów otwieram, ale są takie momenty, że...
mam taki po prostu stop klatkę i muszę na chwilkę się wyłączyć i potrzebuję się i zregenerować i teraz jakby byłam na takim króciutkim urlopie, to aż nawet sobie pomyślałam, boże... Zazdroszczę, ale pozytywnie oczywiście.
No, udało mi się wybrać naprawdę, ale to był krótki, myślałam, że jeszcze na jeden wyskoczę, ale już w tym roku nie wyskoczę, ale...
Faktycznie, ale jakby też stwierdziłam, że no właśnie, jak jest taki moment i tak jest intensywnie, no to troszeczkę sobie tutaj to przesunę, tą korzyść odroczoną w czasie, ale przynajmniej będzie na to czekać, więc...
No to w takim razie, ja życzę tak, przede wszystkim Panie Tomaszu, życzę, żeby się udało zrealizować ten nowy projekt, który gdzieś tam po głowie chodzi, żeby on przyniósł satysfakcji bardzo dużo i oczywiście to jest wyzwanie, bo połączyć kilka silnych osób to zawsze jest wyzwanie i czasowe.
No właśnie, i czasowe, i też takie, jeśli chodzi o współpracę, o taką wspólną wizję, no bo mówimy o silnych postaciach, o silnych osobowościach, więc to zawsze jest tam taki challenge, ale myślę, że rynek potrzebuje na pewno takiej...
Tak jak Pan wspomniał, jest dużo różnych szkoleń, ale też są już osoby, które jakieś tam mają właśnie podstawy i one chcą kolejny etap.
Już są gotowe też za to zapłacić.
Nie muszą być związane tylko i wyłącznie bezpośrednio czy z marką.
Szukają tych alternatyw i chcą być coraz lepsze.
Co mogę powiedzieć?
To ja dziękuję za miłe słowo.
Mam nadzieję, że to wszystko gdzieś powolutku się rozwinie.
Dziękuję przede wszystkim za zaproszenie i za wspaniałą rozmowę.
Ja również dziękuję za nasze spotkanie, za czas i widzimy się z naszymi słuchaczami.
Myślę, że emisja tego spotkania już będzie po wakacjach.
Ale to zostawiamy w takim razie z dobrym otwarciem wtedy tego nowego sezonu.
To tak jak w tych wszystkich ramówkach jesień, zima się zaczyna wtedy, więc zostawiamy z takim dobrym właśnie, dobrym słowem na początek sezonu.
No bardzo intensywnego w klinikach.
Ja również.
Akademia Esthetic to portal stworzony przez esthetic.pl.
Największą platformę zakupową dla profesjonalistów z branży medbeauty.
Postaw na bezpieczeństwo i oryginalne produkty.
Ostatnie odcinki
-
Postaw na empatię. Dr n. med. Magdalena Trzcińs...
03.02.2026 06:00
-
Tropolifting. Dr n.med. Magdalena Trzcińska-Kubik
27.01.2026 06:00
-
Trendy na 2026 w medycynie estetyczne. Dr Kamil...
20.01.2026 06:00
-
Ginekologia regeneracyjna i budowanie zaufania ...
05.01.2026 06:00
-
Valerio Matano, CEO Promoitalia. Odcinek specjalny
29.12.2025 06:00
-
Medycyna prewencyjna. Dr Mariola Gałązka
16.12.2025 06:00
-
Moja Pani Doktor. Dr Mariola Gałązka
09.12.2025 08:00
-
Neuratypowość w medycynie estetycznej – rozmowa...
09.12.2025 06:00
-
Nie tylko ćwiczenia – prawdziwa rola trenera p...
02.12.2025 06:00
-
Trening po 40tce. Julia Śmiszek
25.11.2025 06:00