Mentionsy
PILNUJEMY budowy ELEKTROWNI JĄDROWEJ. Opowiada Andrzej Głowacki
💡Energy Drink to podcast. Jego tematy to energetyka, bezpieczeństwo i polityka zagraniczna. Prowadzi Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego od 2009 roku🌍. #energetyka #bezpieczeństwo #elektrowniajądrowa
Państwowa Agencja Atomistyki stoi na straży bezpieczeństwa jądrowego kraju. Ocenia nowe projekty reaktorów i zmaga się z dezinformacją. Opowiada Andrzej Głowacki, prezes PAA. To Energy Talks.
FB: https://www.facebook.com/@wjakobikblog
TT: https://twitter.com/wjakobik
WWW: https://www.wjakobik.com
Newsletter: https://energydrink.today/
Patronite: https://patronite.pl/wjakobik
#energetyka #bezpieczeństwo #Polska #bezpieczeństwo energetyczne #gaz #ropa #elektrowniajądrowa #atom #bezpieczeństwo #politykazagraniczna #politykamiędzynarodowa #sprawyzagraniczne #sprawymiędzynarodowe #geopolityka #geoekonomia
Szukaj w treści odcinka
My jako Państwowa Agencja Atomistyki nie budujemy elektrowni jądrowych.
Prowadzimy nadzór i będziemy prowadzić nadzór nad wykorzystaniem i nad budową tych elektrowni jądrowych.
Jako agencja staramy się zachęcać wszystkich potencjalnych inwestorów, którzy chcą budować elektrownie jądrowe, czy to małe, czy to duże.
Kiedy nastąpiła inwazja na Ukrainę,
Nasza polityka informacyjna, komunikacyjna dostosowała się troszkę do tego, z czym się musieliśmy mierzyć.
Dzień dobry Państwu, nazywam się Wojciech Jakubik, a to jest seria rozmów w podcaście Energy Drink o ważnych sprawach, sprawach ważnych dla bezpieczeństwa energetycznego.
Dzisiaj moim gościem jest pan Andrzej Głowacki, prezes Państwowej Agencji Atomistyki.
Dzień dobry Panu, dzień dobry Państwu.
Bezpieczeństwo jądrowe, elektrownie jądrowe, różne instalacje związane z bezpieczeństwem jądrowym to jest temat, który zwykłemu odbiorcy może nie kojarzyć się z jakąś konkretną rzeczą, może teraz z elektrownią jądrową, ale to może być czarna magia dla wielu.
Pan prezes jest z wykształcenia fizykiem, zna te tematy, ma je w małym palcu, ale jak takiemu zwykłemu odbiorcy opowiedzieć, dlaczego warto w ogóle wiedzieć, czym jest Agencja Atomistyki i czym się zajmuje?
Wykorzystanie promieniowania jonizującego w naszym kraju jest powszechne.
Mamy ponad 8 tysięcy działalności z wykorzystaniem tegoż promieniowania jonizującego.
A co to jest w ogóle?
To jest na przykład medyczne zastosowania promieniowania jonizującego.
To są prześwietlarki bagażów na przykład na lotniskach.
Takie urządzenia, z którymi na co dzień każdy obywatel może się spotkać.
I to wykorzystanie promieniowania jonizującego, ale też energii.
Na przykład w reaktorze badawczym MARIA, jak być może część z Państwa wie, mamy taką instalację w kraju, reaktor badawczy MARIA, gdzie promieniowanie jonizujące i energia atomowa jest wykorzystywana.
To agencja czuwa nad zapewnieniem bezpieczeństwa tychże instalacji i tychże obiektów.
Co to znaczy, że czuwa nad zapewnieniem tym?
PILNUJEMY GŁOWACKI.
Każde wykorzystanie tego promieniowania jonizującego energii atomowej niesie ze sobą pewne ryzyko.
Zacznijmy jeszcze od tego, że mówimy o promieniowaniu jonizującym, czyli jakim?
Ktoś kto nie słuchał na lekcjach fizyki nie będzie pamiętał, a Pan Prezes na pewno wie i nam przypomni.
Promieniowanie jonizujące, czyli taki rodzaj promieniowania, który jonizuje materię.
Czyli z neutralnych atomów tworzą nam się jony.
I mamy różne rodzaje promieniowania jonizującego.
To jest promieniowanie alfa, promieniowanie beta, promieniowanie gamma, promieniowanie alfa, które jest najmniej przenikliwe, promieniowanie gamma, które jest bardzo przenikliwe.
Musimy się przed tym promieniowaniem niejako bronić, osłaniać.
PILNUJEMY JĄDROWEJ.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Musimy stosować osłony, musimy mieć to promieniowanie pod tak zwaną kontrolą.
I państwo mają to promieniowanie pod kontrolą, bo mają państwo rolę nadzorcy tego wszystkiego, co dzieje się z bezpieczeństwem jądrowym w naszym kraju.
W zasadzie tą pierwotną odpowiedzialność, czyli tym, który jest głównie odpowiedzialny za zapewnienie tego bezpieczeństwa i tej ochrony radiologicznej, jest ten, który wykorzystuje, czyli
Jeżeli pan chciałby wykorzystywać promieniowanie jonizujące, nie wiem, do prześwietlania spałów, to pan jest głównie odpowiedzialny za zapewnienie ochrony radiologicznej sobie, swojemu personelowi, ale także środowisku i społeczeństwu.
My jako agencja także dbamy o to, żeby to promieniowanie
To oznacza, że musi pan przedstawić pewne analizy, musi pan złożyć pewne dokumenty, uzyskać zezwolenie właśnie od prezesa Państwowej Agencji Atomistyki na to, żeby tego typu działalność wykonywać.
Czyli państwo mają grupę inspektorów, którzy takie formy działalności regularnie sprawdzają i też dopuszczają.
Czyli zanim coś takiego w ogóle zacznie się w Polsce, to nie ma wolnej Amerykanki, tylko są pewne przepisy, które trzeba spełnić, żeby dostać państwa zgodę.
Jest szereg wymagań zawartych w...
W ustawie Prawo atomowe w rozporządzeniach wykonawczych jest szereg wymagań zawartych, które wskazują jak i w jaki sposób, jakie wymagania należy spełnić, aby takie właśnie zezwolenie, taką działalność można było wykonywać.
I to zarówno jeżeli chodzi o te wykorzystanie źródeł promieniowania jonizującego, jak i wykorzystania energii atomowej w elektrowniach jądrowych, w reaktorach badawczych.
Czyli to nie jest tak, że to jest dla nas pierwszy test w ogóle bezpieczeństwa jądrowego, że zajęliśmy się elektrownią jądrową.
Mamy MARIE, czyli reaktor w Otwocku, tuż obok Warszawy.
No i z tego wynika, że też pewne doświadczenie z bezpieczeństwem jądrowym.
Reaktor badawczy MARIA działa już od ponad 50 lat.
Agencja funkcjonuje, Państwowa Agencja Atomistyki funkcjonuje ponad 40 lat.
Opowiada Andrzej Głowacki.
To zapytam w imieniu młodszych odbiorców, bo często zastanawiają się, jakie studia wybrać, w jakim kierunku iść ze swoim rozwojem.
I rośnie nam w Polsce sektor jądrowy w różnych obszarach, także w odniesieniu do elektrowni jądrowej.
Pan prezes ma długie doświadczenie pracy właśnie w takich realiach.
Czy to jest ciekawa perspektywa dla kogoś młodego, kto zastanawia się jeszcze co zrobić w przyszłości?
Sama agencja, sama Państwowa Agencja Atomistyki poszukuje wielu nadal specjalistów w różnych branżach związanych z wykorzystaniem promieniowania jonizującego czy energii atomowej.
Od elektryków po osoby z mechaniki, z zakresu mechaniki budowy maszyn, energetyki jądrowej, chemii jądrowej, bezpieczeństwa pożarowego.
Ale także prawników, osoby, które kończą fizykę, chemię.
Duże przy rozwoju energetyki jądrowej, duże możliwości, jeżeli chodzi o wykorzystanie potencjału i późniejszą pracę, czy to w dozorze jądrowym, czy u innych podmiotów, które będą zainteresowane i zaangażowane w rozwój właśnie energetyki jądrowej.
Mnie nie trzeba przekonywać, bo piszę o energetyce jądrowej od wielu, wielu lat i mnie to pasjonuje, ale z punktu widzenia Pana Prezesa, czy taka praca może być pasjonująca?
Ja powiem tak.
Zacząłem pracę w agencji, w Państwowej Agencji Atomistyki w 2007 roku.
Wtedy zespół dozoru jądrowego nie był tak liczny.
W tej chwili agencja liczy ponad 180 osób.
Natomiast to co mnie wtedy zafascynowało to była możliwość i perspektywa prowadzenia kontroli na budowie elektrowni jądrowej.
Już wtedy w 2007 roku mówiło się o rozwoju, o budowie elektrowni jądrowej.
Oczywiście z perspektywy czasu trochę tego czasu upłynęło, natomiast te działania, które wtedy
PILNUJEMY GŁOWACKI.
Po pierwsze jest trochę pracy, wiadomo, za biurkiem i trzeba posiedzieć, przeanalizować pewne rzeczy.
Natomiast drugi aspekt to jest możliwość także prowadzenia kontroli, wyjścia zza biurka, pojechania na budowę jak ona już się rozpoczyna.
No właśnie, bo ona ma się rozpocząć już w 28 roku według Programu Polskiej Energetyki Jądrowej.
Wtedy mamy lać beton jądrowy pod nasze pierwsze reaktory w Polsce i bez Państwowej Agencji Atomistyki, bez Państwa Zielonego Światła ten projekt nie pójdzie naprzód.
Gdzie jesteśmy teraz i gdzie wchodzi agencja właśnie z tymi swoimi uprawnieniami?
W tej chwili zgodnie z zapowiedziami spółki Polskiej Elektrowni Jądrowej jesteśmy w przededniu złożenia przez tą spółkę wniosku o wydanie zezwolenia na budowę elektrowni jądrowej do prezesa Państwowej Agencji Atomistyki.
Zgodnie z zapowiedziami to powinien być koniec pierwszego kwartału, może drugi kwartał bieżącego roku.
Do czego potrzebne jest to pozwolenie?
Do czego jest potrzebne to zezwolenie?
No do tego, żeby można było w ogóle złożyć wniosek o pozwolenie do wojewody na budowę elektrowni jądrowej.
Czyli państwo sprawdzają, czy można faktycznie tam wprowadzić te standardy, których państwo wymagają?
No, to jest dość skomplikowany proces.
Sama dokumentacja elektrowni jądrowej to będą dziesiątki tysięcy stron i te dziesiątki tysięcy stron będą opisywać to, od czego zaczęliśmy, czyli to, jak są spełnione wymagania i jak mogą zostać określone
W jaki sposób ta elektrownia będzie funkcjonować?
A musi funkcjonować w sposób bezpieczny, to znaczy ta cała dokumentacja będzie pokazywać, że obiekt jest i może być zbudowany, a później uruchomiony i eksploatowany w sposób bezpieczny dla ludzi, dla społeczeństwa, dla środowiska naturalnego.
Czy fakt, że u nas nie ma jeszcze elektrowni jądrowej był jakimś wyzwaniem w kontekście kompetencji też inspektorów, żeby oni byli w stanie, mówiąc kolokwialnie, ogarnąć ten olbrzymi nakład pracy, no i też żeby właściwie ocenić ten poziom bezpieczeństwa?
To jest niewątpliwie wyzwanie i to będzie nadal wyzwanie.
Włożyliśmy wiele wysiłków w to, żeby pozyskać
Wielu specjalistów w różnych, tak jak powiedziałem, branżach, żeby oni dołączyli do naszego zespołu.
W tej chwili to jest ponad 180 osób.
Z tym, że część z tych ludzi, część tych osób ma doświadczenie już zdobyte na przykład w innych projektach jądrowych.
Część z tych osób ma doświadczenie z innych projektów, nie tylko jądrowych, z projektów konwencjonalnych.
To są osoby, które niedawno skończyły studia, wchodzą na rynek pracy, mają pewną wiedzę wyniesioną ze studiów, natomiast muszą się wdrożyć właśnie w działania typowo takie weryfikujące, nadzorujące, analityczne.
I ukrywam, to było wyzwanie i nadal jest wyzwaniem, ale tu przychodzą nam z pomocą nasi partnerzy, koledzy z zagranicznych dozorów jądrowych, z zagranicznych urzędów.
Takim jednym z nich jest Amerykańska Komisja Dozoru Jądrowego, gdzie wielu moich pracowników odbyło staże takie stanowiskowe, specjalistyczne.
To znaczy osoba jedzie na dwa, trzy miesiące, czasami na pół roku po to, żeby usiąść ze swoim odpowiednikiem właśnie w Stanach Zjednoczonych, żeby móc popracować na dokumentach i wykonać pewne obliczenia, które później będzie mogła skorzystać później u nas w instytucji.
Jest to spore wyzwanie, natomiast my też podejmowaliśmy bardzo dużo działań właśnie po to, żeby być jak najlepiej przygotowanym do tego procesu.
Procesu, który będzie wyzwaniem, będzie na pewno trudny.
Ale myślę, że mimo wszystko jesteśmy dobrze przygotowani do tego procesu.
Tak jak powiedziałem, to przygotowanie trwa nadal.
Cały czas szlifujemy nasze wewnętrzne dokumenty, którymi będziemy się posługiwać przy dokonywaniu takiej oceny.
A tak jak powiedziałem...
Skala inwestycji jest ogromna.
Skala dokumentacji do weryfikacji też będzie niezwykle duża.
Ktoś młody by znowu powiedział, to może wrzucimy to do AI, do sztucznej inteligencji i nam skróci pracę.
A to bardzo ciekawy pomysł i być może zaskoczy pana redaktora, a może nie.
Rozmawiamy o tym rzeczywiście na forach dozorów jądrowych, w jaki sposób tą sztuczną inteligencję trochę, kolokwialnie mówiąc, zaprząc do tego typu działań.
Oczywiście...
Z pewnym dystansem.
Z pewnym dystansem, bo każde nowe rozwiązanie i nowe zastosowanie, no pewne rodzi też ze sobą ryzyka, no i trzeba te ryzyka także wziąć pod uwagę, ale rzeczywiście staramy się skorzystać z tego narzędzia.
No właśnie, bo sztuczna inteligencja jest w porządku, ale na przykład w mojej pracy też naukowej, kiedy próbowałem podrzucać jej różne elementy dokumentów, gubiła szczegóły niestety.
A tu szczegóły są ważne.
Są bardzo ważne.
Pewne aspekty oceny muszą być naprawdę do poziomu nawet równań sprawdzonych w elektrowni jądrowej.
Także oczywiście nie wszystkie z naszego punktu widzenia, ale jednak wiele tych aspektów musi być zweryfikowanych.
Tam, gdzie mamy systemy ważne dla bezpieczeństwa, musimy z analizą, a później z weryfikacją, z kontrolą, ze sprawdzeniem, z jakością zejść naprawdę do pojedynczej śrubki.
A też chodzi o to, że pracujemy w kilku systemach, bo nie tylko w języku polskim i angielskim, ale także w systemie metrycznym i systemie imperialnym, czyli na przykład musimy zamieniać centymetry na cale i w drugą stronę.
To też jest swego rodzaju wyzwanie, to znaczy rzeczywiście elektrownia jądrowa, którą zamierza budować spółka Polskie Elektrownie Jądrowe funkcjonuje już zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Chinach.
To nie jest zupełnie nowa technologia, więc mamy tu doświadczenia i możemy skorzystać z tych doświadczeń, no ale przechodzimy jednak przez te aspekty związane między innymi z tym, co Pan powiedział, czyli nawet ze zmianą jednostek.
No właśnie, a w Chinach akurat mamy też centymetry, więc tam już się udało i u nas miejmy nadzieję się uda.
Jeżeli chodzi o te możliwości ogarnięcia tak dużego programu, to też Pan Prezes zasygnalizował, że powstają kadry jądrowe.
U Państwa mocno rośnie zatrudnienie.
W jaki sposób chcą Państwo tutaj, w tym obszarze odpowiedzieć na te wyzwania i już w jaki sposób Państwo odpowiedzieli?
Jeżeli chodzi o kadry, to bardzo cieszymy się z tego, że coraz więcej uniwersytetów, politechnik otwiera nowe kierunki, gdzie
Mamy możliwość później skorzystać z osób, które są już wykształcone właśnie w zakresie np.
energetyki jądrowej, czego przez wiele lat nie było my.
Wychodząc też trochę naprzeciw tym zapotrzebowaniom, jesteśmy w kontakcie i służymy pomocą i naszym także doświadczeniem.
Ale także naszymi specjalistami, którzy prowadzą wykłady, żeby właśnie o bezpieczeństwie jądrowym, właśnie o zadaniach i roli dozoru jądrowego, żeby móc na tych studiach poopowiadać.
A jakieś staże się szykują w agencji?
A cały czas prowadzimy.
Jest duże zainteresowanie, jeżeli chodzi o staże w Państwowej Agencji Atomistyki.
Rok rocznie mamy kilku, kilkunastu stażystów.
Wydział Fizyki na przykład Uniwersytetu Warszawskiego, nie dalej jak w zeszłym tygodniu Pan Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Jądrowego zachęcał studentów, którzy przyszli z innych kierunków na przykład.
Jeżeli chodzi o polski program energetyki jądrowej, no to on przechodzi też ewolucję, bo zaczynaliśmy od pomysłu jednej elektrowni w jednej technologii.
Dzisiaj w 26 roku mamy już na talerzu do wyboru, jeszcze nie wybrane, ale różne technologie.
Oczywiście jest ta AP1000 ze Stanów Zjednoczonych.
PILNUJEMY GŁOWACKI
Tutaj podejście agencji w zasadzie jest takie same, jeżeli chodzi o duże, jak i małe elektrownie jądrowe.
One muszą być zarówno jedne, jak i drugie budowane, uruchamiane, eksploatowane w sposób bezpieczny.
Bezpieczny dla ludzi, bezpieczny dla środowiska.
Niewątpliwie jest pewien potencjał do tego, żeby pomyśleć o pewnych zmianach w podejściu, natomiast to jest bardziej ewolucja niż rewolucja.
No ja nie widzę tutaj możliwości takiej, że coś co ma w nazwie mały reaktor jądrowy z natury rzeczy będzie już traktowane bardziej ulgowo.
No wprost przeciwnie
Jeżeli jest to sprawdzona technologia, to wtedy możemy pewne wnioski, doświadczenia z innych krajów wykorzystać.
Jeżeli jest to zupełnie nowa technologia, no ona musi być zweryfikowana, sprawdzona, niezależnie od tego, czy jest to mały 50 megawatowy reaktor, czy większy 100, czy jeszcze większy 300 megawatowy.
Tam wszędzie jest to promieniowanie jonizujące.
Wszędzie jest promieniowanie jonizujące.
Wiadomo jest, że ten zasób, inwentarz tzw.
substancji promieniotwórczych w rdzeniu tego mniejszego reaktora jest zawsze trochę mniejszy.
Niemniej jednak pewne zasady i cele bezpieczeństwa dla każdego z tych reaktorów są takie same.
W każdym z nich musi być
Odbierane, z każdego z nich musi być odbierane ciepło, w każdym musi być kontrolowana reakcja rozszczepienia, w każdym muszą być osłony i musi być to kontrolowanie właśnie uwolnień.
I jeszcze materiały, które zostają po tym procesie, bo też Państwo na to patrzą.
Odpady promieniotwórcze, wypalone paliwo jądrowe.
Cały ten cykl musi być od A do Z zweryfikowany.
Dlatego nasze podejście, jeżeli chodzi o małe reaktory jądrowe, w tej chwili jest takie, że to jednak nadal jest reaktor.
Ma swoją specyfikę, jeżeli jest i został sprawdzony gdzieś w praktyce.
PILNUJEMY Andrzej Głowacki.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Po trzecie, to też jest wymaganiem u nas w kraju, musi być zweryfikowany przez trzecią niezależną instytucję, a dopiero później trafia jeszcze do Państwowej Agencji Atomistyki i jest zweryfikowany taki projekt przez naszych specjalistów.
Czyli wolnej amerykanki raczej nie będzie.
To nie są klocki LEGO z tymi... Chociaż ja mam reaktor Maria z klocków LEGO i niebawem pokażę na kanale, jak zmontuję.
Tak, ale rzeczywiście są korzyści, które wynikają ze stosowania promieniowania imunizującego, natomiast nie możemy zapominać o tym, że są też ryzyka z tym związane i przed tymi ryzykami musimy się odpowiednio bronić.
A jeśli chodzi o logistykę, wiadomo, że kiedy pan prezes zaczynał, było około 100 pracowników, teraz jest prawie 200 pracowników.
Gdybyśmy mieli takie cudowne rozmnożenie reaktorów i chcieli w kilku technologiach różne rodzaje budować w międzyczasie, to o ile musiałoby wzrosnąć zatrudnienie u państwa, żeby to wszystko, mówiąc znowu kolokwialnie, ogarnąć?
Policzyliśmy to swego czasu, ale to wszystko zależy od założeń panie redaktorze.
Jeżeli założymy, że będzie zainteresowanie trzema różnymi technologiami i będziemy chcieli zbudować, nie wiem, 10, 20, 30 różnych reaktorów, no to te założenia niewątpliwie wpływają na te nasze analizy.
No my tak policzyliśmy, że do nadzoru nad kilkoma SMR-ami potrzebujemy pewnie dodatkowych 60 osób, jeżeli te procesy miałyby być prowadzone w sposób równoległy z grubsza.
To znaczy, nie znając trochę specyfiki danego reaktora, no bo to różne, tak jak powiedziałem, są różne projekty, różne pomysły.
Założyliśmy, że będzie ich budowanych kilka, kilkanaście, no wtedy potrzebujemy dodatkowych około 60 osób do tego, co założyliśmy w programie Polskiej Energetyki Jądrowej, czyli tam do tych 110 osób do nadzoru nad tym procesem.
A w tym procesie też trzeba pewnie wziąć pod uwagę fakt, że energetyka jądrowa stała się modna.
Kiedyś mieliśmy boom rewolucji łupkowej w Polsce, nie do końca nam wyszedł.
Teraz wszyscy mówią o reaktorach jądrowych, to bardzo dobrze, ale też jest fakt, że mamy do czynienia z pewną akwizycją różnych projektów.
Jak rozróżnić, który jest nam poważniej, a który jest taką propozycją z Powerpointa, żeby przyciągnąć inwestorów?
Jako agencja staramy się zachęcać wszystkich potencjalnych inwestorów, którzy chcą budować elektrownie jądrowe, czy to małe, czy to duże w kraju.
I teraz ta zachęta polega na tym, że po pierwsze pokazaliśmy i opublikowaliśmy takie krótkie dokumenty, które
PILNUJEMY Głowacki
Dialog przedlicencyjny dla nas jest bardzo ważny i poniekąd na podstawie tego dialogu jesteśmy, no wtedy wiemy, gdzie, który projekt, na jakim etapie rozwoju jest i tego typu dialog przedlicencyjny, do którego, tak jak powiedziałem, zachęcamy różnych inwestorów, jest prowadzony w agencji z kilkoma podmiotami.
Czyli nie wszystko od razu z wysokiego C, można na początek się skonsultować, żeby wiedzieć jaki wniosek złożyć, co jest możliwe, co jest niemożliwe.
Tak, to jest obopólna korzyść powiedziałbym, no bo z jednej strony taki inwestor przychodząc może nawiązać dialog z regulatorem, może dowiedzieć się jakie są oczekiwania.
I tak jak powiedziałem, no do tego dialogu zachęcamy, no jednocześnie biorąc pod uwagę też te ograniczone możliwości kadrowe, które mamy.
Opowiada Andrzej Głowacki.
PILNUJEMY JĄDROWEJ.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Prezesa z inwestorami planującymi działalność polegającą na budowie elektrowni jądrowej są dostępne na stronach Państwowej Agencji Atomistyki.
Tam są zasady, których my się będziemy trzymać, których się trzymamy jako Dozór Jądrowy.
Zachęcam do zapoznania się wszystkich Państwa, którzy zamierzacie z takimi wnioskami się do Agencji zwrócić.
Ja też zachęcam na pewno, bo im więcej reaktorów tym lepiej, pod warunkiem oczywiście, że to wszystko będziemy w stanie przetrawić i doprowadzić do realizacji w zgodzie z bezpieczeństwem jądrowym.
Wróciłbym do jednego aspektu bezpieczeństwa jądrowego, który poruszyliśmy, czyli do odpadów jądrowych.
Państwowa Agencja Atomistyki prowadzi też politykę informacyjną po to, żebyśmy mieli w Polsce taki jeden punkt, w którym możemy weryfikować informacje sprawdzone i niesprawdzone.
Korzystając z autorytetu instytucji, jaką cieszy się agencja i w odniesieniu do odpadów jądrowych.
Chciałem zapytać, czy da się zarządzać odpadami jądrowymi w taki sposób, żeby unikać zagrożenia, żeby w sposób bezpieczny korzystać z energetyki jądrowej?
Jak pokazuje doświadczenie, kilkaset elektrowni jądrowych na świecie funkcjonuje i jednym z głównych aspektów jest to, żeby móc bezpiecznie zarządzać wypalonym paliwem jądrowym i odpadami promieniotwórczymi z funkcjonowania takich elektrowni jądrowych.
To jest jeden z aspektów, który jest badany także już na samym początku, kiedy inwestor składa wniosek o wydanie zezwolenia na budowę.
Czyli raczej nie wyrzuci do lasu.
Nie, on musi udowodnić i pokazać w jaki sposób bezpiecznie będzie z tymi odpadami promieniotwórczymi i wypalonym paliwem jądrowym postępował.
Jeżeli mamy chwilę, no to na etapie, kiedy powstają odpady promieniotwórcze, one są na miejscu w elektrowni jądrowej odpowiednio przetwarzane, przygotowywane, magazynowane, przechowywane przez pewien czas.
Właśnie, nie od razu trafiają gdzieś na składowisko, tylko są na terenie elektrowni.
Są przez pewien czas.
Przechowywane na terenie elektrowni jądrowej.
Tu mówimy zarówno o tych odpadach promieniotwórczych, które powstają w trakcie pracy reaktora, jak i o wypalonym paliwie jądrowym, które też przez jakiś czas jest przechowywane na terenie elektrowni jądrowej.
W zależności trochę od strategii samego operatora, ale też i od możliwości państwa, tak bym to powiedział, ten czas jest różny.
Mamy w tej chwili na świecie, jak pan redaktor doskonale wie, niewiele składowisk na...
Składowisk do ostatecznego składowania wypalonego paliwa jądrowego.
Tego typu prace są prowadzone w Szwecji, Finlandii, Szwajcarii.
Tam rzeczywiście tego typu składowiska
Niemniej jednak historia i doświadczenie pokazuje też, że jesteśmy jako państwa, jako użytkownicy energetyki jądrowej jesteśmy w stanie bezpiecznie z tymi odpadami i z wypalonym paliwem jądrowym postępować.
Znowu, te wszystkie informacje muszą być przedstawione w dokumentacji, którą my jako Dozór Jądrowy otrzymamy i z tego miejsca absolutnie mogę zagwarantować, że nie dopuścimy do funkcjonowania, do możliwości funkcjonowania żadnego obiektu jądrowego, w którym odpady promieniotwórcze i wypalone paliwo jądrowe nie będą właściwie zarządzane.
Nie będzie wtedy zgody na budowę.
Nie będzie wtedy zezwolenia na budowę elektrowni jądrowej.
Bo takie są przepisy i państwo też właśnie prowadzą tą politykę informacyjną na ten temat, ale nie tylko z tym tematem się mierzą w polityce informacyjnej, bo na przykład pamiętam dobrze rolę agencji, kiedy zaczęła się inwazja Rosji na Ukrainę.
Co rusz słyszeliśmy o możliwości pojawienia się chmury radioaktywnej nad Polską albo o skażeniu gdzieś tam, które do nas się dostanie.
Nawet pojawiły się wzrosty sprzedaży jodyny przez Allegro w Polsce, przez ten sklep internetowy, więc widać było, że te obawy są.
A ja każdego dnia sobie otwierałem właśnie profil agencji, czy to na Twitterze, czy to w innych mediach społecznościowych i tam była ta mapa, którą państwo codziennie publikują i uspokajają, że tego zagrożenia radiologicznego nie ma.
Tak, jeżeli chcą Państwo uzyskać wiarygodne, sprawdzone, rzetelne informacje Państwo, także wszyscy, którzy nas oglądają, ja zachęcam do korzystania ze strony agencji, z mediów społecznościowych agencji.
Rzeczywiście w momencie, kiedy nastąpiła inwazja na Ukrainę,
Nasza polityka informacyjna, komunikacyjna dostosowała się troszkę do tego, z czym się musieliśmy mierzyć i rzeczywiście w tej chwili w zasadzie każdego dnia informujemy o sytuacji radiacyjnej kraju komunikatami.
Ale też każdy z państwa, każdy z państwa może wejść na naszą stronę, może podejrzeć sobie odczyty bieżące z stacji wczesnego wykrywania skażeń promieniotwórczych, których aktualnie mamy w kraju 65.
To są urządzenia, które na bieżąco mierzą poziom promieniowania jonizującego w różnych miejscach
PILNUJEMY JĄDROWEJ.
Opowiada Andrzej Głowacki.
PILNUJEMY JĄDROWEJ.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Czy są jakieś zmiany, czy są jakieś wzrosty tego poziomu promieniowania?
Jeżeli są, to z czym mogą być związane?
Ponieważ, jak Państwo wiecie, promieniowanie jonizujące nas otacza.
To znaczy, w tej chwili na zewnątrz, gdzieś tutaj w Warszawie, mamy poziom promieniowania rzędu 100, pewnie nanosiwertów na godzinę.
Jest zupełnie bezpieczny, naturalny poziom promieniowania, jaki mamy w kraju.
Są kraje, gdzie ten poziom promieniowania naturalnego jest dużo wyższy.
Mam rodzinę w Chicago, gdzie są obowiązki specjalnego zabezpieczania podziemnych części domów, bo tam jest wyższe promieniowanie, właśnie w stanie Illinois.
My poprzez te urządzenia, których mamy kilkadziesiąt, sprawdzamy, weryfikujemy na bieżąco, czy następuje wzrost promieniowania jonizującego, czy nie następuje ten wzrost.
Jeżeli następuje, to czym jest spowodowany?
Bo to też nie jest tak, że to jest jedna, jedyna wartość.
Na przykład, jeżeli spadnie deszcz, to ten poziom promieniowania troszkę się podnosi.
Jest związane z pochodnymi radonu, które są i które nagle podczas opadów deszczu troszkę się wzbijają z ziemi.
Czasami ktoś wykonuje na przykład te sprawdzenia spoin gdzieś niedaleko naszej stacji i też widzimy wtedy wzrost promieniowania jonizującego.
Dlatego musimy to zweryfikować.
To nie jest tak, że każdy wzrost to już nagle będzie nam oznaczał jakieś zagrożenie.
Są pewne naturalne mechanizmy, które powodują te wzrosty, ale niemniej jednak, jeżeli nastąpiłaby jakiś wzrost, tak jak na przykład po awarii elektrowni jądrowej w Fukushimie, widzieliśmy wzrost niewielki, bo niewielki, ale jednak widzieliśmy wzrost.
Jesteśmy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
Tak jak powiedziałem, możecie Państwo zweryfikować, sprawdzić w każdym momencie odczyt z każdej jednej stacji.
Czyli jak pojawi się mem z grzybkiem jądrowym i informacją, że leci chmura radioaktywna z nad Ukrainy, jak to było w 2022 roku, to lepiej zerknąć do Państwa na stronę, czy tak faktycznie jest.
Tak, działamy w tym zakresie bardzo szybko.
To po pierwsze, możecie Państwo sami sobie sprawdzić te dane na naszej stronie.
Po drugie, na pewno wydajemy komunikaty.
I to tak jak Pan redaktor też powiedział, komunikaty, które walczą i walczyły i będą walczyć z dezinformacją.
Jeżeli widzimy, że tego typu informacje się pojawiają, na pewno na naszej stronie czy na mediach społecznościowych
Pojawia się informacja, że nie ma żadnego zagrożenia, że to są fake newsy, że to jest dezinformacja.
Jeżeli byłoby coś i pojawiło się coś, to my będziemy na pewno o tym wiedzieć.
Jesteśmy w międzynarodowych systemach wymiany danych.
Jesteśmy na bieżąco w komunikacji z Ukraińskim Dozorem Jądrowym i z Dozorami Jądrowymi, a także z Międzynarodową Agencją Energii Jądrowej, Energii Atomowej w Wiedniu.
U nas te informacje znajdziecie Państwo sprawdzone.
No właśnie, bo to też się odnosi do sytuacji w Zaporowskiej Elektrowni Jądrowej, która jest bacznie obserwowana przez cały świat, pomimo licznych zagrożeń wokół niej i na jej terenie też w pewnym momencie, ona nie stworzyła zagrożenia radiacyjnego i Państwo też o tym informowali.
Od momentu, kiedy ta Zaporowska Elektronia Jądrowa była przejmowana przez obce siły, pojawiło się realne zagrożenie.
W tej chwili reaktory są wyłączone od wielu, wielu miesięcy.
Poziom promieniowania i ilość substancji promieniotwórczych w rdzeniu jest dużo, dużo mniejszy, co oznacza, że dla nas z naszego punktu widzenia, biorąc to pod uwagę i dystans od zaporowskiej elektrowni jądrowej, jesteśmy bezpieczni.
Czy ten przypadek mówi też coś o bezpieczeństwie generalnie energetyki jądrowej?
Jak pokazuje doświadczenie z Ukrainy, tamtejsze elektrownie jądrowe działają, funkcjonują, dostarczają energię elektryczną.
Te pozostałe, oprócz zaporowskiej, czyli ruwieńska, chmielnicka, południowo-ukraińska, dostarczają energię
Opowiada Andrzej Głowacki.
Czy zatem te wielkie inwestycje, jeśli chodzi o kapitał, jeśli chodzi o czas także inspektorów agencji w energetykę jądrową, czy one się potem zwracają?
Trudno będzie pewnie mi na nie nawet odpowiedzieć, bo dla nas jako dla instytucji to ważne, żeby te obiekty były bezpieczne.
My nie zajmujemy się, i to muszę wyraźnie powiedzieć, nie zajmujemy się budową elektrowni jądrowej jako Państwa Agencja Atomistyki,
Może się pan redaktor zdziwić jeszcze, ale takie informacje też pokutują.
To znaczy często jednak agencja jest utożsamiana z tym podmiotem, który buduje elektrownię jądrową.
No nie, my jako Państwowa Agencja Atomistyki nie budujemy elektrowni jądrowych.
Prowadzimy nadzór i będziemy prowadzić nadzór nad wykorzystaniem i nad budową tych elektrowni jądrowych.
Dlatego mówię, że tu ten zwrot kosztów to pewnie bardziej pytanie do Ministerstwa Energii.
Ale do Państwa pytanie o komiks, który tutaj mamy.
Też pokażę naszym widzom, bo agencja chce poinformować społeczeństwo, że istnieje, że zajmuje się ciekawymi rzeczami.
A tak jak powiedziałem, staramy się podejmować różne działania, różne działania po to, żeby uświadomić, poinformować, wyedukować społeczeństwo.
Fizyka w szkole podstawowej, fizyka w szkole średniej, to są pewne działania, które
Dają dobre podstawy do tego, żeby wiedzieć czym jest promieniowanie jonizujące, czym jest energetyka jądrowa.
Natomiast są też takie działania, czy to mojego urzędu, Państwowej Agencji Atomistyki, o których
Wiele z Państwa, sporo osób ze społeczeństwa nawet nie słyszało.
Dlatego chcemy i podejmujemy różne działania, żeby tą wiedzę starać się szerzyć.
Żeby, jeżeli znajdziecie Państwo, a to się zdarza, źródło promieniotwórcze gdzieś wyrzucone w naszym kraju, żebyście Państwo też wiedzieli, co z takim
Co w takim przypadku robić?
To znaczy, to nie tylko energetyka jądrowa, to też zasady ochrony radiologicznej, to też działania, które agencja podejmuje.
Miejmy nadzieję, zachęcam Państwa do spojrzenia do tego komiksu.
On jest dostępny w wersji papierowej, ale w wersji cyfrowej także jest na naszej stronie.
Staliśmy się w sposób taki przystępny przekazać informacje o tym, czym się zajmuje agencja, ale też o tych właśnie podstawowych zasadach.
Jeżeli znajdziesz źródło promieniotwórcze gdzieś niezabezpieczone, co masz zrobić?
Nie podchodź, nie otwieraj, nie rozcinaj.
Najlepiej zadzwoń, podane są numery telefonu, czy to na 112, czy do Centrum do Spraw Zdarzeń Radiacyjnych.
Czy to znaczy, że gdzieś w naszym otoczeniu można znaleźć, nie wiem, zużytą głowicę jądrową, czy jeszcze coś innego?
Nie każdy rzeczywiście o tym wie.
Ja też nie wiem, co można znaleźć na naszym podwórku takiego.
Myślę, że część z Państwa może pamiętać kilka zdarzeń, które mieliśmy w poprzednich latach, gdzie głównie to są źródła promieniotwórcze wykorzystywane do, właśnie w przemyśle, do prześwietlania spoin.
Albo też w sposób celowy chciał z danymi źródłami postąpić.
Nie chcę oczywiście nikogo z Państwa straszyć, ale mieliśmy takie przypadki i dlatego dobrze jest wiedzieć co należy wtedy zrobić.
To nie będą głowice jądrowe.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Ale mogą się te sytuacje zdarzyć, dlatego dobrze jest wiedzieć, co w takiej sytuacji należy zrobić.
Na koniec zapytam pana prezesa o najważniejsze rzeczy, które nas czekają w 2026 roku, bo pan prezes wymienił tam najpóźniej drugi kwartał 2026 roku na
Zezwolenie na budowę, które Państwo być może wydadzą teraz.
Jakie jeszcze kamienie milowe będą ważne z Państwa punktu widzenia?
Dla nas najważniejszym, jeżeli chodzi o przygotowanie do wdrożenia energetyki jądrowej w kraju, najważniejszym kamieniem milowym jest wpłynięcie wniosku o wydanie zezwolenia na budowę elektrowni jądrowej, którego, tak jak powiedziałem, spodziewamy się gdzieś tam pod koniec pierwszego kwartału, może na początku drugiego kwartału.
Agencja ma dwa lata na ocenę tego wniosku, co oznacza, że około roku 28 możemy spodziewać się wydania zezwolenia na budowę elektrowni jądrowej.
Oprócz tego są też prowadzone działania zamówieniowe, czy będą prowadzone działania zamówieniowe tak zwanych komponentów o dużym czasie wytwarzania przez spółkę Polskie Elektrownie Jądrowe.
I my jako agencja będziemy też brali udział w audytach, w kontrolach u dostawców, u wykonawców tych komponentów, do czego też się przygotowujemy i też będziemy musieli te działania wykonywać.
Będziemy przygotowywać plany kontroli, ponieważ
Zakładamy, że od momentu, kiedy będzie wydane zezwolenie na budowę, my będziemy mieli inspektorów rezydentów, którzy będą 24 godziny na dobę praktycznie na miejscu w trakcie budowy, więc też musimy te plany kontroli przygotować.
Także jest kilka działań, które będziemy podejmować.
Najważniejsze, jak wpłynie wniosek o wydanie zezwolenia na budowę elektrowni jądrowej, żeby te doświadczenia, które budowaliśmy przez ostatnie kilka lat, żeby je sprawnie wdrożyć.
Ja nie mam wątpliwości, że będą wyzwania w trakcie tego procesu.
Natomiast jednak te kilka lat, kilkanaście lat, które przygotowywaliśmy się, myślę, że ten proces będziemy w sposób efektywny prowadzili.
To, co jest ważne dla nas w tym procesie, to jest to, żebyśmy mieli
Żebyśmy wiedzieli, kto jest po drugiej stronie.
To znaczy mieli na różnych poziomach, na poziomie roboczym, na poziomie takim bardziej menedżerskim, swojego odpowiednika po drugiej stronie.
Taki czerwony telefon, pod który można zadzwonić.
Wtedy możemy tą...
Komunikację prowadzić w sposób efektywny, bo to jest też bardzo ważny aspekt całego tego procesu.
Efektywna komunikacja, tego się uczymy, to realizujemy w ramach dialogu przedlicencyjnego obecnie, gdzie rzeczywiście dokument mamy, omawiamy, wiemy kto jest po drugiej stronie, możemy tą komunikację prowadzić w sposób efektywny.
Jeszcze dopytam tylko o te duże komponenty, bo to też może być fascynujące, bo przecież chodzi o różne elementy reaktora jądrowego, jak na przykład korpus, wielkie części, które przypłyną do nas drogą morską.
Drogą morską najprawdopodobniej, tak jak to jest zwykle robione, mówimy to o zbiorniku ciśnieniowym reaktora, mówimy o wytwornicach pary, ale mówimy też o pewnych modułach, które
No będą do nas transportowane i rzeczywiście one zostaną złożone w zasadzie na miejscu w fabryce gdzieś w którymś z krajów to już w zależności od oczywiście dostawcy technologii i od od inwestora czyli spółki polskiej elektrowni jądrowe.
Natomiast to my musimy pojechać i sprawdzić proces wytwarzania, proces składania tego typu dużych komponentów i to jest dla nas także proces bardzo ważny.
Czyli państwo będą na każdym etapie realizacji programu jądrowego.
To nie jest tak, że my to zostawiamy komuś do zrobienia, tylko państwo polskie poprzez agencję będzie trzymać rękę na pulsie.
Od projektowania poprzez wytwarzanie nie wszystkich, bo część z tych komponentów jest i będzie nadzorowanych przez Urząd Dozoru Technicznego, z którym także jesteśmy w bardzo dobrej współpracy.
Ale część z tych urządzeń, które są ważne dla bezpieczeństwa, ponieważ nie wszystkie one są jednakowo istotne dla zapewnienia bezpieczeństwa jądrowego.
Zbiornik ciśnieniowy reaktora jest tym urządzeniem, tym elementem, który jest niewątpliwie jednym z najważniejszych urządzeń.
PILNUJEMY JĄDROWEJ.
Opowiada Andrzej Głowacki.
Na każdym etapie Państwowa Agencja Atomistyki będzie obecna.
A zatem nic, tylko poczekać na ten przełom półrocza 2026 roku, ten wniosek.
Dziękuję bardzo Panie Prezesie za tę arcyciekawą rozmowę.
Dziękuję Panu, dziękuję Państwu.
Następne rozmowy już niebawem.
Ostatnie odcinki
-
Trzeci gazoport NA POHYBEL Rosji. BŁOGOSŁAWIEŃS...
04.02.2026 06:43
-
OBIETNICA wygnania ROSJI z INDII. NAFTOWA układ...
03.02.2026 06:44
-
NOWY cios NAFTOWO-GAZOWY Zachodu wobec IMPASU r...
02.02.2026 06:54
-
PILNUJEMY budowy ELEKTROWNI JĄDROWEJ. Opowiada ...
01.02.2026 06:00
-
Polski HUB gazowy KONTRA aktywiści i ekstremiśc...
31.01.2026 06:00
-
SEKRET rozejmu energetycznego, czyli STRACH prz...
30.01.2026 06:41
-
DERUSYFIKACJA w NIEMCZECH z POLSKĄ i NIESPODZIA...
29.01.2026 06:50
-
Nowy CIOS we FLOTĘ WIDMO Rosji. ESKALACJA na BA...
28.01.2026 07:09
-
BAT energetyczny na ROSJĘ. ROPA, GAZ - STOP i P...
27.01.2026 06:49
-
DA SIĘ dobić GAZPROM w Europie. WOLTA na Węgrze...
26.01.2026 06:51