Mentionsy
Dlaczego przypadkowy seks w podróży niszczy psychikę na zawsze? Piotr Polo Przywarski
Piotr "Polo" Przywarski – podróżnik i twórca kanału "Piotr Polo Przywarski - Bucket List", który dokumentuje swoje podróże w miejsca nieturystyczne i często niełatwe emocjonalnie – od nocownia w burdelu na Haiti, po wyprawy do Afganistanu, Iranu i Turkmenistanu.
Rozmowa z Piotrem o mrocznej stronie podróży, emocjonalnych kosztach przypadkowych relacjach, samotności, zagubieniu i poszukiwaniu sensu w drodze. Poruszamy też temat szoku kulturowego, niebezpiecznych miejsc, cenzury na YouTube i tego, co naprawdę daje podróżowanie. Szczera, momentami brutalna opowieść o życiu poza schematem.
======================================
Więcej materiałów z rozmowy znajdziesz na:
☚ IG: https://www.instagram.com/cyprianmajcher/
☚ FB: https://www.facebook.com/elitementalitypodcast/
Podcast dostępny także na:
☚ Spotify http://tiny.cc/elitementalityspotify
☚ Apple Podcast http://tinny.cc/elitementalityapple
__________________________
☚ Partnerem podcastu jest Solve Labs®.
Naturalne wspomaganie ciała i umysłu na bazie naturalnych ekstraktów.
Hasło zniżkowe z najwyższą na rynku zniżką: elitementality12
Więcej informacji na stronie: https://www.solvelabs.eu
__________________________
☚ Partnerem odcinka jest sklep SFD.
Zdrowa żywność bez cukru i niezbędne suplementy dla sportowców.
Hasło zniżkowe z dobrą zniżką: ELITEMENTALITY
Więcej informacji na stronie: https://sklep.sfd.pl
__________________________
☚ Kontakt/współpraca:
Napisz: [email protected]
ROZDZIAŁY:
00:00:00 Dzisiaj w odcinku.
00:01:00 Kiedy zmienił swoje życie?
00:07:00 Czym jest podróżowanie
00:14:00 Czy warto się zgubić?
00:20:15 Czy język przeszkadza w podróżowniu?
00:25:30 Czy zrezygnowałby z podróżowania dla rodziny?
00:28:00 Cenzura na YoTube.
00:34:20 Co warto zobaczyć przed śmiercią?
00:45:40 Dlaczego nie wróci na Haiti?
01:05:10 Czy wojna jest w mediach?
01:09:10 Jak naprawdę wygląda Iran?
01:15:00 Afganistan to normalny kraj.
01:30:10 Zycie faweli w Brazylii
01:38:10 Jak poznawać kobiety w podróży?
01:43:00 Relacja bez happy endu?
01:46:00 Pułapki seksualne - lady boy
01:50:00 Imprezy swingerskie
01:55:50 Różnice kulturowe w seksie
02:01:15 Gdzie pojechałby na miesiąc miodowy?
02:04:00 Czego nauczyły go podróże?
#bucketlist #podróże #piotrpoloprzywarski
Szukaj w treści odcinka
On tam siedział z jakimś kałachem pomiędzy nogami i sobie myślisz, co może zrobić.
Taka ciekawostka, że później zajebłem mu drzwiami jeszcze przypadkiem.
Druga sprawa, okazało się, że ten dom jest po prostu takim burdelem na godzinę, gdzie ludzie przychodzą... Czyli mieszkaliście w burdelu?
Tak.
I pokazał mi w ten sposób, wiesz, że mi podetnie gardło.
Ja tak mówię, o kur... To chyba nie będzie kolorowo, to był w ogóle pierwszy dzień, wiesz, zaraz po przyjeździe.
I to znowu, wiesz, pewnie musiał wypikać.
Wybacz, ale musimy poruszać takie tematy, co dziewczyny robiły na parkiecie, jak kręciły tyłkami, jak robiły szpagaty, albo jak stają na głowach i kręcą tyłkiem.
To jest kosmos, nie widziałem czegoś takiego w innych krajach.
Moim gościem dzisiaj podróżnik Piotr Polo-Przywarski.
Napisałeś, Piotr, w swojej książce, że w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że trzeba wszystko jebnąć, bo nie ma innej drogi i nie da się inaczej.
I nieważne, czy mamy 16, 30 czy 50 lat, zastanawiam się, w jakich okolicznościach zdarzyło się to wszystko w twoim przypadku.
Wiesz co, to jest ta ciekawa historia, bo pamiętam, jak dziś w roku 2018, tak, w 2018, jak pracowałem w Berlinie, to była sroga zima, to były okolice marca i pamiętam, że ja ogólnie miałem takie marzenie życiowe, żeby...
raz w życiu po prostu pojechać sobie do Azji, wiesz, po prostu taki dłuższy, czyli trzy miesięczny, taka trzy miesięczna podróż, żeby spróbować sobie no coś tam po prostu popodróżować, bo wcześniej robiłem takie bardzo krótkie
bardzo krótkie trasy, wakacje po dwa, trzy tygodnie.
I mówię, kurczę, ciekawe, jakby to wyglądało, wiesz, jakbym pojechał na przykład na trzy miesiące.
I to był taki moment, gdzie, tak jak to opisałem w książce, kiedy, wiesz, to jest kumulacja pewnych emocji.
Czyli są takie dni, gdzie jest lepiej, gdzie jest gorzej.
I jak, wiesz, jest pierwszy raz źle, drugi raz źle, piąty raz źle.
I dochodzisz do takiego muru, gdzie po prostu albo go jakoś przebijesz, przeskoczysz, albo po prostu zatrzymasz się w miejscu.
I to chyba o to chodziło tutaj w tym wszystkim, bo jakby to był impuls.
Najważniejsze w tym wszystkim było to, że ja już sobie mówiłem wcześniej w okolicach właśnie marca, że pojadę sobie na swoje urodziny w listopadzie do Tajlandii, gdziekolwiek do Azji na trzy miesiące, ale minęło kilka dni, kiedy to wszystko na dobrą sprawę się stało, bo
To było po prostu... Za dużo rzeczy się wtedy skumulowało.
Czyli zepsuł mi się samochód, jak dojeżdżałem do pracy.
Było kurewsko zimno.
Robiłem po prostu jakieś tam rury.
Było zajebiście zimno, zepsuł się samochód i to nie nasz samochód, trzeba było, że tak powiem, ogarnąć go, trzeba było go sprowadzić laweton do Polski, bo to ja pracowałem w Berlinie, później trzeba było kupić drugi samochód, później on się zepsuł, później były jakieś problemy i pamiętam jak dziś, że poszedłem chyba w piątek do pracy.
I wiesz, jakby wszystkie pieniądze, które zarabiałem, po prostu były wydawane na rzeczy, które, no, wiadomo, nie chciałbyś wydawać, czyli naprawa samochodu i tego typu rzeczy.
I finalnie, wiesz, ja przychodzę do pracy i kierownik do mnie mówi, słuchajcie, panowie, teraz macie dwa tygodnie wolnego, bo nie ma tyle roboty.
I ja sobie mówię, nie no, kurwa, tak nie może być.
jakby no to jest to, zagotowałem się, coś we mnie pękło i wróciłem do domu, to sobie mi zajęło chwilę zrobienia jakiegoś tam po prostu przeszukania internetu, kupiłem bilety za 200 zł, nawet niecałe, do Dubaju, później na Filipiny i... Dobra, powiedziałeś, że to jest taki impuls, to znaczy, że ten impuls musiał z czegoś wykiełkować, miałeś taki moment, że...
Miałeś taki moment, że oglądałeś może jakieś różne programy podróżnicze, które gdzieś w tobie kiełkowały to, że widziałeś siebie w tej roli, w której pewnego dnia rzucisz wszystko i będziesz miał ten impuls, który spowoduje to, że będziesz chciał wyjechać, będziesz chciał podróżować, będziesz chciał spełniać te marzenia.
Wiesz co, ja już wcześniej sobie nagrywałem wtedy, więc ja już po części miałem to za sobą, czyli te takie...
chodzenie z kamerą w sumie, z GoPro i nagrywaniem po prostu siebie i potrzebowałem po prostu czegoś więcej, bo podróżowanie jest bardzo zależające.
Tak samo jak z przykład tatuażami.
Robisz pierwszy tatuaż i jak robisz pierwszy, to już siedząc na tym fotelu myślisz, co zrobić kolejne.
I tak samo jest z podróżami.
Jeżeli jedziesz na dwa tygodnie, tak bardzo do domu mówisz sobie kurczę, chciałbym pojechać kolejny raz na trzy tygodnie, chciałbym pojechać na cztery tygodnie i...
mi się wydaje, że ja po prostu potrzebowałem więcej, brakowało mi pewnej adrenaliny, brakowało mi...
czegoś nowego, wyjścia ze strefy komfortu, a nie takiego tylko i wyłącznie krótkiego wyjazdu.
I czy się kimś inspirowałem?
Wiesz co, pewnie gdzieś tam sobie puszczałem różnego rodzaju filmiki, pewnie jak każdy z nas.
Wstrzelam, że teraz pewnie też jest sporo młodszych ode mnie osób, czy starszych, którzy, nie wiem, może jakoś się inspirują moimi filmami.
Jest mi oczywiście bardzo miło, jeżeli kogoś to jakkolwiek, wiesz, na przykład zachęci, żeby pojechać.
No i pewnie też tak miałem, odpalałem sobie różnego rodzaju filmiki i mówię, kurczę, no fajnie byłoby, nie wiem, siedzieć gdzieś na końcu świata zamiast po prostu chodzić do pracy, która daje mi tylko i wyłącznie, no nie dawała mi szczęścia, nie będę kłamał, to była ciężka fizyczna robota.
Po prostu harowanie na dobrą sprawę w wielu sprawach, gdzie jak jesteś osobą, która pracuje na budowie i nie masz za dużego, że tak powiem, manualnego doświadczenia, to po prostu, wiesz, dźwigasz worki z cementem, tak?
No i do takich rzeczy, że tak powiem, nadawałem się.
Partnerem tego podcastu jest Soul Flaps, czyli naturalne suplementy inspirowane inteligencją natury w oparciu o organiczne składniki grzybowe.
w których także możecie znaleźć takie super gwiazdy wśród adoptogenów jak Leon's Main.
Z kodem w opisie odcinka znajdziecie tam zniżkę na wszystkie produkty.
Nie interesuje mnie encyklopedyczna definicja tego, ale zastanawiam się w takim razie w tym kontekście, co dla ciebie oznacza prawdziwa podróż, prawdziwe podróżowanie.
Jeżeli jedziesz do jakiegoś kraju leczyć się na przykład, to jest podróż medyczna i to też jest podróż.
A jeśli wlatujesz do Egiptu na All Inclusive i przez 7 dni leżysz plackiem na leżaku w hotelu na basenie, to też możemy nazwać podróżą?
W pewien sposób tak.
że to nieważne, czy... Fizycznie jesteśmy w innym miejscu, ale pytanie, czy my coś widzimy w takim kraju, czy my eksplorujemy kulturę, zagłębiamy się w zakamarki, do których normalnie byśmy... To już zależy od ciebie, jak ty do tego podejdziesz, bo możesz pojechać na all inclusive i sobie po prostu leżeć, a możesz to po prostu wyjechać samemu gdziekolwiek, ale jeżeli tobie to odpowiada i jedziesz 48 razy do Egiptu czy do Turcji na all inclusive i tobie jest tym dobrze...
to nikt nie powinien tego zmieniać.
Można komuś tam ewentualnie podpowiedzieć, ale jeżeli komuś to sprawia radość, odpoczywanie, chociaż ja słyszałem, że po takich podróżach, takich wyjazdach all inclusive człowiek wraca jeszcze bardziej zmęczony, bo niestety no nie tylko pewnie u Polaków, ale u wielu, że tak powiem, na narodowości, nacji jest tak, że po prostu ludzie jadąc na...
takie wakacje, to po części taka, chyba bym powiedział, ucieczka od problemów, gdzie ludzie jeżdżą pić.
Nie będziemy tutaj, wiesz, wijać w bawełnę, no bo na dobrą sprawę, jeżeli pojedziesz sobie na All Inclusive do Egiptu czy do Turcji, no to po prostu ogromna część osób, strzelam, że 90%, po prostu jest najebana do rana do wieczora, bo alkohol jest darmowy, bo są drinki, bo jest jedzenie, nie trzeba kompletnie nic robić, ale potem się wraca do domu...
w jeszcze moim zdaniem gorszym stanie, no bo nie odpoczniesz ani fizycznie, ani psychicznie, jeżeli jesteś, że tak powiem, codziennie pijany, tak?
Czy tam nawet jeżeli zakrapiasz jakkolwiek po, nie wiem, dwa, trzy, cztery drinki dziennie i nawet nie wprowadzisz się w jakiś stan, gdzie jesteś faktycznie pijany, to organizm nie wypocznie, tak?
I wracasz do domu i mówisz, o kurczę, ale bym sobie pojechał na wakacje.
No na jakie wakacje?
Przecież dopiero wróciłeś, tak?
Żyjesz do takiego miejsca, gdzie uciekają te problemy, jesteś w stanie na chwilę zapomnieć, ale nie do takiego stopnia, żeby zapomnieć, ponieważ się napiłeś.
Ale taka forma podróżowania Cię nie interesuje?
Nigdy nie byłem w takiej... Nie byłeś w Total Inclusive?
No bo to ja się podejmę tego, bo jakby taka forma podróżowania cię nie interesuje, ale ty też często podkreślasz w swoich filmach, że podkreślasz to, że czasem warto się zgubić i właśnie zastanawiam się pod tym kątem, czy właśnie brak takiego sztywnego planu od A do Z nie właśnie też...
Pozwala, bardziej bym powiedział, to zdefiniował jako właśnie nie podróż, ale przygodę, że nie tylko możesz zobaczyć dane miejsca, ale też możesz się przeżyć i jego doświadczyć, wejść w daną kulturę.
No to jest najpiękniejsze moim zdaniem.
Ja to wielokrotnie jestem w nowym miejscu, po prostu nawet...
Bo są pewne jakieś tam, wiesz, schematy, typu, nie wiem, wypadałoby zobaczyć to, wypadałoby zobaczyć to, no ale kto to określa, wiesz?
Czy ta osoba jest jakimś autorytetem podróżniczym i musimy się kierować tym, bo ktoś tak napisał na Instagramie, że musimy zobaczyć ten punkt widokowy, czy musimy zobaczyć to muzeum, czy zrobić zdjęcie, nie wiem, tej katedry, tak?
Nie czuję na przykład chodzenia po muzeach, po zabytkach, po miejscach, które po prostu ludzie odwiedzają, bo i tak mówisz, ja lubię na przykład wyłączyć mapę i się po prostu przejść, nie wiem, znajdę jakąś uliczkę, gdzie będzie jakiś tani bar mleczny, siądę sobie, zjem, zobaczę jak żyją mieszkańcy.
Kiedy, że tak powiem, zajmuję się tym obserwowaniem, wyłączam kamerę, bo ja nie potrzebuję siedzieć 24, wiesz, 2-4 na dobę z tą kamerą odpaloną i nagrywać wszystkiego.
Po prostu to jest taki moment, kiedy siadasz sobie gdzieś, wiesz, na ławce w parku, właśnie w barze mlecznym, w takiej chamskiej mordowni i po prostu patrzysz, jak ci ludzie sobie żyją, co zamawiają, o czym rozmawiają, jeżeli rozumiesz ich język.
Ja lubię czasami pójść sobie do muzeum, lubię sobie zobaczyć rzeczy, które są, no tak jak mówisz, wypadałoby na przykład zobaczyć, a czasami kompletnie mnie to nie interesuje i lubię po prostu sobie pójść gdziekolwiek, usiąść i w ogóle czerpać radość z danego dnia, a nie tylko iść takim sztywnym, utartym szlakiem, że trzeba, no bo ktoś powiedział, że jak nie zobaczysz tego muzeum, no to nie byłeś.
Mi ktoś kiedyś napisał, tylko się dokończę, mi ktoś kiedyś napisał, byłem na Zanzibarze i
siedziałem tam, kurczę, chyba za trzy tygodnie, chory, no nic mi się nie chciało kompletnie, pisałem też pierwszą książkę i tam na Zanzibarze jest taka knajpka, która jakby do niej chyba się tam dochodzi tylko wtedy, kiedy jest odpływ i wtedy sobie szybko możesz przyjść, bo jak jest przypływ, no ta woda jest zbyt głęboko, nie wiem, czy wtedy da się do niej dostać, nieważne, ale to jest taki punkt, gdzie jak każdy jest na Zanzibarze, to po prostu sobie robi foto.
Ja tam kompletnie nie interesowałem się, myślę, nie interesuje mnie ta knajpa, ani tam nie zjem, czuję się źle i też nie interesuje mnie zdjęcie z tego miejsca.
Ktoś mi napisał, o chuj, nie byłeś na Zanzibarze, jak nie widziałeś teraz tę knajpę.
Ja mówię, to ja mógłbym też takimi smaczkami zasypywać w drugą stronę, że widziałem tak abstrakcyjne rzeczy.
Też bym mógł powiedzieć, nie byłeś tu, jak nie widziałeś tego i tamtego na przykład.
Ale to też tak jest, kiedy w ogóle wybieramy, to chcemy w ogóle gdzieś podróżować, wybierając jakieś turystyczne miejsca, no to jeśli nie znamy jakiegoś miejsca, no to co zrobimy w pierwszej kolejności?
Wpisujemy w Google dziesięć najciekawszych miejsc, na przykład w Bogocie, prawda?
Ale dając przykład, powiedzmy, jeśli jesteś w Warszawie, mieszkasz w Warszawie, wpiszesz sobie, co warto jest zobaczyć w Warszawie.
Pierwsze rzeczy, które ci, powiedzmy, wyskoczą, strzelam teraz, nie wiem, Zamek Królewski,
Muzeum Narodowe, Pałac Kultury i Nauki.
Dla normalnej osoby, która mieszka w Warszawie, czy tam jest coś interesującego?
W sensie jakieś obrazy, zobaczenie jak wyglądała przedwojenna Warszawa.
No okej.
To jest w pewien sposób ciekawe, ale czy w ten sposób jesteś w stanie poznać w ogóle kulturę?
W momencie, kiedy wejdziesz sobie w jakieś miejsca nieznane, warszawskie, jesteś w stanie zobaczyć to miasto z innej perspektywy, z takiej, która jest ciekawa, ale nie z takiej przestrzeni historycznej, która...
nie do końca jest tym często, czego szukamy.
A ty miałeś takie miejsca właśnie, gdzie wszedłeś w takie boczne uliczki i jakby zdarzyło ci się trafić na coś takiego naprawdę wyjątkowego?
Tylko teraz tutaj zejdę z tego toru.
Zapytajmy tutaj warszawiaków, niech dadzą znać w komentarzu, czy odwiedzili te najważniejsze miejsca, bo to jest to właśnie, że też mieszkając w danym miejscu, kompletnie nie zwracasz na to uwagi, no bo...
Jak przechodzisz 300 razy dziennie obok Pałacu Kultury, to nie będziesz codziennie robił zdjęcia, czy nie będziesz tym zachwycony, bo ciebie to nie interesuje.
Wiadomo, pierwszy raz jak tu przyjedziesz, to fajnie, wstawisz sobie foto na przykład, ale jak jesteś codziennie przejazdem, to nie będziesz jechał i nagrywał codziennie widoku z tramwaju, czy tam powiedzmy z auta na Pałac Kultury.
To jest ciekawe.
Fajnie też, jeżeli jest interakcja z miejscowymi wtedy, bo no
To jest też ważne, ale nie w każdym kraju to się udaje, bo są po prostu, nie wiem, ja na przykład nie lubię zwiedzać krajów europejskich, bo ja zawsze mówię, że w Europie to można wpierdolać, szczególnie tej zachodniej, tym bardziej gubiąc się gdzieś tam, gdzie nie powinieneś, ale myślę, że jeżeli idziesz tam w Azji południowo-wschodniej, jeżeli się zgubisz, to bardzo fajnie.
Mogę dać na przykład taki przykład, teraz wpadł mi do głowy...
Nie wiem, czy to można nazwać w 100% zgubieniem się, chociaż po części pewnie tak.
Byłem w zeszłym roku na Samoa.
To jest wyspa na Pacyfiku i miałem takie bardzo niekomfortowe połączenie.
Leciałem z Samoa amerykańskiego na Samoa i pamiętam, że doleciałem około godziny 18-19 i kolejny lot dopiero miałem o godzinie chyba 5 rano, czyli miałem tam powiedzmy 12 godzin.
ale stwierdziłem, że nie chce mi się wydawać pieniędzy, nie wiem, 30-40 dolarów, żeby dojechać do hotelu, nie wiem, o której bym dojechał powiedzmy 20, i musiałbym wstać o godzinie 2 i znowu wziąć taksówkę, żeby wrócić na to lotnisko.
I po prostu wsiąść w kolejny samolot i stwierdziłem, dobra, nie ma sensu.
Jestem na lotnisku, przyleciałem z tego Samoa, amerykańskiego Samoa, za 12 godzin mam samolot.
Po prostu zostanę, poczekam, wiesz, coś popracuję na komputerze, zaraz będzie późno, prześpię się i pewnie będę spał nawet lepiej na tym lotnisku i dłużej jak gdzieś tam w tym hotelu.
No i podeszła do mnie taka kobieta starsza i ja byłem w ogóle jedyną osobą na tym lotnisku, no bo już nie było tej, dopiero był ten kolejny lot o tej 5, 6 rano kolejnego dnia.
Ta kobieta mnie zapytała, co ja tu robię.
A ja wiesz, no po prostu rozkładałem sobie piwór gdzieś tam do spania i zapytała mnie, czy potrzebuję pomocy.
Powiedziałem, że nie, wszystko w porządku, że...
Ona mówi, no ale to dopiero kolejny lot jest jutro.
Poczekam sobie te 12 godzin.
W kontekście tej książki, nie wiem, czy chce wiedzieć, jak się skończyła ta historia.
I bardzo, bardzo, bardzo... Byliście sami na lotnisku, ja i jedna kobieta.
No, kontynuujmy.
Nie, starsza kobieta, bardzo sympatyczna, bardzo, bardzo miła i po prostu zaproponowała mi, żeby pojechać do niej do domu.
No cudownie, czyli się rozkręcamy się.
Tak, ale wiesz, to kobieta wieku, nie, ona miała 60 par lat i wiesz, i to było ciekawe, że tam jej mogły, na przykład nie mogliśmy się dogadać, bo ona mówi, że ma taksówkę.
Ja mówię, że ja nie chcę taksówki, myślałem, że ona mi oferuje jakby po prostu przejazd do miasta, tam jej zapłacę i okej.
Ona mówi, że nie, że ma taksówkę, bo jej mąż jest taksówkarzem.
Ja mówię, że no okej, ale ja po prostu jutro mam lotnię, mam nic zarezerwowane.
I ona mówi, no tak, ale przecież nie będę spał na lotnisku, to nie ma nic do jedzenia, to nie ma co robić.
I po prostu jedzie z nami do nas na wioskę.
I to było piękne, no bo wiesz, zostałem ugoszczony w takiej prawdziwej samoańskiej wiosce, gdzie jej mąż był takim...
jakby wodzem tej części wioski i przywitano mnie takimi koralami na szyję, dali mi taką laskę, no to było coś niesamowitego i to jest takie, wiesz, że gdybym pojechał do hotelu, to nie miałbym takiej historii, nie miałbym takiej przygody i to też...
Nie każdy pewnie by się zgodził na coś takiego, bo to trzeba wyjść ze strefy komfortu, wiesz, no przychodzisz, jesteś na lotnisku i podchodzi do ciebie obca osoba i proponuje ci nocleg i na dobrą sprawę jesteś na końcu świata i wiadomo, raczej nic się złego nie powinno wydarzyć, no ale nigdy nie, wiesz, tak?
I to było piękne, bo oni mnie, wiesz, zaprosili do domu, spałem gdzieś tam, wiesz, byłem pogryziony cały przez komary, kompletnie się nie wyspałem, ale to nie chodziło o to, to chodziło o tą piękną przygodę, że ja sobie z tymi ludźmi siedziałem i prawie w ogóle nie rozmawialiśmy, oni tam gadali...
parę słów po angielsku, nie do końca tyle, żeby tam się dogadać, ale wiesz, zaprosili mnie do tego domu, poczęstowali mnie jedzeniem, dali mi te korale, rozłożyli mi taką, wiesz, taką matę na podłodze, żebym się wysłał.
To było coś pięknego i naprawdę...
Mało kto chyba może, wiesz, takimi historiami się pochwalić, no bo, to mówię, to trzeba już mocno wyjść ze swojej strefy komfortu, żeby w ogóle zdecydować się na spanie na lotnisku 12 godzin, tak, a co dopiero gdzieś tam pójść do kogoś do chaty.
Jeśli dalej słuchasz tego podcastu i doceniasz w nim wartościowe treści, zostaw follow oraz swoją ocenę na Spotify i zasubskrybuj ten kanał na YouTubie.
A czujesz, że w pewnych kulturach też nie ma granicy językowej, że też trafiasz do miejsc i rozmawiasz z ludźmi, którzy kompletnie nie rozumieją, czego ty mówisz, nawet używając międzynarodowego języka takim, jakim jest angielski, hiszpański, bo ty też mówisz płynnie po angielsku i też po hiszpańsku, więc jest tak, że...
Czujesz, że w pewnych kulturach ta granica językowa nie ma wpływu na relacje, że czasami jest po prostu taka energia między ludźmi, przepływ, który powoduje to, że możesz się świetnie czuć z drugą osobą, a niekoniecznie w ogóle używając słów do komunikacji?
Dokładnie, no czasami sobie po prostu siedzisz z tymi ludźmi, oni do ciebie, no to było tak samo było wtedy, oni tam coś mi opowiadali, jakieś pewne historie, ale no to czasami nie rozumiesz i oni tam, w wielu miejscach tak było, że gdzieś tam po prostu siadasz sobie na ławkę i podchodzi jakiś, wiesz, starszy pan po prostu, który siada obok ciebie,
Widzi, że nie jesteś z tego kraju, widać po rysach twarzy na przykład i siada i tam coś tam do ciebie mówi i ty kiwasz głową i czujesz się tak miło, że on cię docenił, że do ciebie dosiadł się, coś tam chciał tobie powiedzieć.
Nieważne, że go nie zrozumiałeś, ale ważne, że go wysłuchałeś, bo to jest też taki moment, że...
Myślę, że takim ludziom też jest na pewno, wiesz, ciepło na sercu, kiedy ktoś tam ich może wysłuchać, no bo może nie mają dzieci, bo może nie mają, wiesz, wnuczków, nie mają komu się wygadać.
Jest takich krajów mnóstwo.
Myślę, że jak pojedziesz do Ameryki Południowej, jeżeli pojedziesz sobie, nie wiem, na Wyspy Karaibskie, gdzieś, nie wiem, na Kubę i siądziesz sobie w pierwszym, lepszym barze, to się dosiądzie do ciebie trzech mężczyzn i pomimo, że nie możesz nie znać hiszpańskiego, oni tobie będą opowiadali historię życia.
A ty po prostu będziesz tylko si, si, si, si, si mówił i nie dogadacie się, ale po prostu wszyscy będą szczęśliwi.
Ty, że słuchałeś i on, że coś tam tobie opowiedział, a że nie zrozumiałeś, to już to nikogo nie interesuje.
Kiedy jesteś w innych kulturach, szczególnie to, że jesteś inny.
czytaj Samoa, czytaj Kuba, to to, że często wchodzisz powiedzmy na Azję, gdzie dla nich w ogóle samo posiadanie brody to już jest bardzo egzotyczne, dlatego że oni są wszyscy tam bez obłosienia na twarzy, więc samo to powoduje to, że traktują cię jako innego, jako wyjątkowego, no jeszcze identyfikując cię jako człowieka z zachodu, no to jesteś pewnego rodzaju w takich plemieniach celebrytą, przez samo to, że jesteś biały i masz brodę.
Nie wiem, jak jest teraz, ale kiedyś pamiętam, jak podróżowałem po raz pierwszy do Azji, to był 2016 rok, to pamiętam, że dla właśnie na przykład Filipińczyków, czy gdzieś tam... Teraz Tajlandia już jest tak jakby przeludniona tymi turystami z Rosji, z Izraela, z wielu krajów po prostu, że Tajowie już są zmęczeni tym wszystkim.
ale w tych takich krajach typu Indonezja, Birma, gdzieś jakieś filipińskie wioski, to było takie troszkę dla nich zaszczytem, można powiedzieć, zrobić sobie zdjęcie z osobą w cudzysłowie białą, wstawić sobie na Facebooka i wiesz...
tam podpisać, wiesz, z moim najlepszym przyjacielem, z moim przyjacielem, wiesz, z Polski.
Wujek z Ameryki, no.
I dla nich to jest taki trochę status, że wiesz, że zobacz, ja mam przyjaciół z innych krajów, dogadaliśmy się jakoś, może nikt tego nie wie, czy rozmawialiście, czy nie, ale to jest taki, zobacz, ja mam kolegę z Polski.
Słyszałem ostatnio o takim przypadku, że w chińskich korporacjach też są zatrudniani, wyobraź sobie, biali, jak się nazywa biały, w sensie rasa biała, to jakoś się mówi ładnie?
Po chińsku?
Nie, po polsku, tylko żeby nie mówić rasa biała i czarna.
To jest tak, że jak ktoś jest biały, to jakoś to się mówi, czy nie?
Dobra, no że europejska?
Ale też Amerykanie, okej.
Że w chińskich korporacjach zatrudnia się białoskóre osoby, nie po to, żeby one w ogóle tam działały gdzieś tam na wysokim szczeblu w firmie.
Właśnie nie po to, żeby one musiały wykonywać jakieś bardzo skomplikowane zadania, albo w ogóle, żeby wykonywały je lepiej, bo Chiny mają bardzo dużo specjalistów wysokiego szczebla i tylko po to, żeby urósł prestiż jakiejś firmy, więc to jest w ogóle fenomen.
Możliwość tak jest, ale nigdy się z tym nie spotkałem, ale pewnie może być takie prawdopodobieństwo, bo...
Tam jest troszkę inaczej.
Dobra, powiedziałeś, że nie wyobrażałbyś sobie siebie w roli takiego normalnego zjadacza chleba, ale zastanawiam się, czy... Nie wiem, jak powiedziałem.
Ale zastanawiam się też, czy mając powiedzmy ustabilizowane życie pod kątem rodziny, dzieci, czy też w tej roli widziałbyś się jako podróżnika, czy rozważałbyś
taki wariant, w którym kiedyś musiałbyś z tego w ogóle zrezygnować?
To jest bardzo ważna kwestia, bo pomimo, że teraz jestem sam i ciężko znaleźć kogoś, bo jestem ciągle w podróży, ale czuję, że są takie po prostu momenty, gdzie po prostu...
Tak mi się wydaje.
nie mówię, że to są miejsca, gdzie, nie mówię, że zabiorę dzieci na Haiti, czy wiesz, po prostu w miejscach, które są jakieś tam hardkorowe, ale fajnie moim zdaniem, no teraz coraz więcej ludzi podróżuje po prostu z dziećmi, uczy dzieci podróżowania i to nie tylko spania po drogich hotelach, tylko gdzieś tam, wiesz, w jakichś opcjach bardziej backpackerskich, żeby troszkę tych dzieciaki nauczyć.
Tak, widzę siebie w takiej roli.
Ale też chciałbym być w tej podróży nie tak może często, jak jestem teraz, no bo teraz jestem cały czas w trasie.
Chciałbym po prostu pozwolić sobie raz na jakiś czas pojechać, zobaczyć coś nowego, pokazać coś, nie wiem, dzieciom odwiedzić, znajomych, cokolwiek.
Czyli, ok, faktycznie, stabilizacja pod względem rodziny, dzieci, tak?
Ale taka stabilizacja, żeby być jakby w domu tylko i wyłącznie i nie robić nic, czy tam po prostu pracować i nigdzie nie jeździć, to mogłoby być ciężkie.
No bo dużo jest takich dystraktorów powiedziałbym, które też mogłyby spowodować, że to co robisz teraz mogłoby ulec zmianie, że mogłoby doprowadzić do końca tego projektu.
Rozmawialiśmy przed włączeniem mikrofonów o tym właśnie w jaki sposób też cenzura na YouTube utrudnia często pracę takich twórców jak ty, szczególnie kiedy mają odmienne zdanie w różnych tematach.
Uważasz, jakby nie irytuje Cię to, że też często platforma ta nie stoi po Twojej stronie?
Wiesz, tak zwane, wszyscy się zasłaniają tym właśnie w Stanach, wiesz, freedom of speech i za każdym razem, kiedy cokolwiek się dzieje, to oni mówią, ale przecież jest wolność słowa.
No nie no, platforma, na jakiej my puszczamy po prostu nasze materiały, to jest YouTube, jest to platforma należąca do Google'a, czyli Stany Zjednoczone.
Ja pamiętam, nie wiem, czy ty to pamiętasz, ale jak ja zaczynałem na YouTubie w 2017 roku, to nie było czegoś takiego jak teraz, że zaznaczasz jakieś...
zgody, że, że tak powiem, nie zrobiłeś błędu stawiając twój filmik.
I teraz na chwilę obecną z tego, co mi się wydaje, to już jest strasznie restrykcyjne.
Ja tego nawet nie czytam, po prostu oznaczam, że, że okej, faktycznie.
Możesz samoocenić swoją rozmowę pod kątem tych listy całej tych zastrzeżeń i tematów kontrowersyjnych.
Ludzie tego mogą nie kojarzyć i po prostu warto wspomnieć, że my jako twórcy, jeżeli sami
po prostu, jeżeli ja publikuję film, ja sam muszę zrobić taki rachunek sumienia i powiedzieć tak, nie zrobiłem tych błędów, które, że tam powiem, ta cała lista, już jest kilkadziesiąt pozycji chyba i są nawet takie rzeczy...
To turbo abstrakcyjne.
Wiem, że nawet jest chyba jedna pozycja taka, czy są rzeczy, które mogą sprawić komuś przykrość.
Ja to powiem, że słuchaj, ale ty jesteś gruby na przykład i ktoś powie, nie, słuchaj, Cypria nie jest gruby.
Ja komuś mogłem sprawić przykrość, że na przykład nazwałem ciebie osobą, nie wiem, bardziej otyłą.
I jeżeli ktoś faktycznie by się chciał, że tak powiem, bardzo mocno przyczepić do tego, to pewnie mógłby.
Może nie aż w tak abstrakcyjnych kwestiach, ale myślę, że można byłoby znaleźć i wtedy YouTube ci powie, ale zobacz, tam zaznaczyłeś, że nie poruszyłeś kontrowersyjnych tematów, a jednak ten temat jest kontrowersyjny.
I faktycznie ta platforma YouTube...
w dużej mierze ogranicza twórcom jakąś tam wolność słowa, gdzie ta wolność słowa, wiesz, Stany Zjednoczone, tam chyba u nich gdzieś tam, wiesz, jakieś konstytucje, tutaj nie będę wnikał, bo aż tak się nie znam, ale oni się ciągle tą wolnością słowa zasłaniają, a faktycznie nie ma, bo jeżeli, nie wiem, powiesz, dobra, byś musiał wypikać, na przykład, jeżeli powiesz Palestyna, czy wolna Palestyna,
to pewnie dostaniesz żółty znaczek, bo ja kiedyś jak byłem na takim proteście, teraz już chyba podobno to już jest trochę lżejsze, bo to jest w mediach już wszędzie, ale jak byłem na takim proteście ileś tam lat temu i po prostu wpisałem w tytule tam protest wolnej Palestyny, to dostałem żółty znaczek i ja mówię, ty na przykład nie powiedziałem chyba nic takiego kontrowersyjnego i później sobie że tak
uświadomiłem, że nazwa kraju może być na tyle kontrowersyjna, że YouTube tobie ogranicza i mówi, nie możesz mówić o takich rzeczach, przecież to nie powinieneś.
No i potem zastanawiałeś się, skąd twój kanał może być shadowbana, ale to jak widzisz, ostatnio były takie rozmowy, które
które nie przechodzą monetyzacji, dlatego, że jest użyte słowo na przykład Angola, albo też, co miałem ostatnio rozmowy, BDCM, nie możesz mówić o jakichś fetyszach seksualnych, albo w ogóle słowo sam seks, w ogóle jeśli użyjesz na przykład słowo w miniaturce na YouTube, albo w tytule w ogóle słowo seks, tak samo masz ograniczone... Tak, pamiętam, szodobanowali mi moją książkę drugą.
Masz, musisz kombinować, ty zamiast seks, zamiast e, robisz trójkę, żeby w ogóle to jakoś przeszło.
Wtedy się zmienia na zielony, ale to chodzi o to, że jakby tematy, ten zakres tematów tabu, które coraz częściej jakby przechodzi w ogóle do mainstreamowych w ogóle dyskusji, cały czas tam panuje taka mocno lewicowa polityka, która zakazuje poruszania takich tematów, które powinny być otwierane przez ludzi, powinno się o nim rozmawiać.
że to nie jest normalna forma cenzury, tylko to idzie w taką skrajną, chorą stronę.
Tak, no i tym bardziej, że na przykład poruszając te tematy, niekoniecznie jest to dyskryminacja na przykład osób z danego środowiska, czy cokolwiek.
Ja miałem taką sytuację, jak byłem lat temu kilka w Barcelonie i mieszkałem na...
Ej, to znowu będziesz pewnie musiał wypikać.
Wypacz, ale no musimy poruszać takie tematy.
I nie powiedziałem nic złego, po prostu jakby chciałem pokazać moim widzom lokalizację hotelu, w którym się znajduję, że jest okej, spoko, cenowo, wygląda to w następujący sposób, po prostu dzielnica, gdzie mnóstwo było flag takich tych LGBT,
I ja jakby, ja nie widziałem w tym osobiście nic złego, w sensie po prostu pokazałem ludziom widok z okna, pokazałem, zobaczcie są flagi i dostałem za to demonetyzację.
I to nie jest tak, że ja tam komuś, wiesz, karciłem ich i mówiłem, że tak nie wolno, czy nie wypada.
Kompletnie nic, byłem bardzo, bardzo neutralny do tego, bardzo obojętny i dostałem po prostu, wiesz, gdzieś tam z...
Nie tyle, że ściągnięty film, ale ograniczyli mi możliwości zarobkowe, a nie opowiadałem się negatywnie, tylko turbo neutralnie.
I to jest ten problem, bo skoro oni, powiedzmy wszyscy, osoby z LGBT mają prawo o tym mówić, to czemu my nie możemy?
Jaki w tym jest problem?
Partnerem odcinka jest SFD.
Suplementy i żywność funkcjonalna bez cukru.
Dokładnie.
Tak naprawdę w ogóle nieważne, co na ten temat powiesz, samo użycie słowa powoduje to, że idziesz w tą stronę.
Wrócimy do tworzenia, do tych początków.
Ty razem ze swoim projektem też zacząłeś tworzyć tak zwane bucket list, czyli listę rzeczy, które chcesz, które warto jest zrobić przed śmiercią i mając już na koncie ponad 140 odwiedzonych krajów? 150.
150 już, dobra, to już mam nieaktualną wiedzę.
Według jakich kryteriów wybierasz kolejne destynacje, kolejne miejsca do odwiedzenia?
Teraz już wybieram według kryteriów w stylu nie byłem, chętnie zobaczę.
Chociaż ja wracam często do różnych miejsc, bo jakby odwiedzenie jednego kraju to jakby...
Nikt nie powiedział, że ja mam jechać do jednego kraju raz na przykład.
Bo ja wracam sobie często do Tajlandii, wracam sobie do RPA, bo byłem kilka razy.
Myślę, że jest minimum 20-30 krajów, w których byłem dwukrotnie na przykład.
Bo było pięknie, bo chciałem zobaczyć na przykład więcej.
A myślę, że to pytanie możemy sformułować według jakich kryteriów podróżowałem na początku na przykład, no bo to też wcześniej, jak tego świata widziałem mniej, no to na początku na pewno kierowałem się...
ceną, no bo jak zaczynałem mój projekt, to, że tak powiem, mój budżet był bardzo, bardzo, bardzo ograniczony, ale też chciałem pokazać w ten sposób ludziom, często młodszym, którzy chcieliby podróżować, a jakby blokowało ich to, że nie mają pieniędzy, a na dobrą sprawę
Można jechać specakiem, można jechać autostopem, można spać u ludzi na couchsurfingu, można spać gdzieś na dziko, w lesie, hamak, namiot, cokolwiek.
Takich sposobów jest mnóstwo.
Jeżeli ktoś chce po prostu jechać, to pojedzie, ale no mówię, na początku ja kierowałem się tym, że po prostu był mniejszy budżet, więc szukałem z reguły tanich, tanich destynacji, miejsc, gdzie mogę...
polecieć tanio albo gdzie mogę dojechać tanio, plus miejsca, które mnie najbardziej interesowały.
Z reguły też padało na miejsca, które były ciepłe, żeby na przykład nie napakować do tego plecaka nie wiadomo jak dużo kurtki i wiesz i puchowe bluzy, więc też chciałem podróżować tak powiem lekko i jadąc do jakiegoś tam miejsca zawsze sobie
starałem się znaleźć coś ciekawego, nietuzinkowego, coś, co sprawi, że dany kraj będę może lepiej wspominał.
Nie we wszystkich robiłem tą moją, że tak powiem, listę, bucket list i odhaczanie rzeczy w danym miejscu, ale tego było sporo i dalej mam takich rzeczy sporo, no na przykład...
Chciałbym na pewno kiedyś przejechać jedną z wysp, niedużą, albo Japonię, albo Nową Zelandię, chciałbym przejechać rowerem.
To nie jest nie wiadomo jaki dystans i jest milion osób, które po prostu jeżdżą o wiele bardziej hardkorowo, więc ja, że tak powiem, dla zwykłych takich tak zwanych sakwiarzy, którzy jeżdżą rowerami, w ten sposób jest to żadne osiągnięcie, ale myślę, że jest to jakby fajna rzecz spróbować czegoś takiego przejechać, nie wiem, tysiąc, dwa tysiące, trzy tysiące kilometrów.
Może to dla kogoś nie jest wyczyn, ale na pewno jakieś wyjście ze strefy komfortu.
Chciałbym też kiedyś na przykład przejechać sobie trochę Campermanem.
No i teraz z takich mocniejszych projektów, przejazd po prostu z polskim motocyklem do RPA, to jest rzecz, o której już od wielu lat myślałem i teraz się będzie, że tak powiem, urzeczywistniać.
Dobra, czyli nie bierzesz udziału w pewnego rodzaju wyścigu rywalizacji, w której chcesz odwiedzić jak najwięcej krajów do czterdziestki, czy po prostu też zaliczyć wszystkie kraje ONZ po to, żeby być na koncie, nie?
Ale też nie interesuje cię, rozumiem, pobyt w jakimś kraju przez 2-3-4 dni.
Twoim zdaniem to jest niemożliwe, żeby też wejść głęboko przy takim, żeby po prostu wejść w jakiś kraj tylko po to, żeby go mieć za zaliczonego i jechać dalej.
Są kraje, gdzie kompletnie nie ma nic do roboty.
Na przykład?
Kompletnie.
Na przykład w Bahrajnie.
na Bliskim Wschodzie, w Kuwejcie.
Słuchaj, no ja sobie na przykład teraz chyba dzisiaj rozmawiałem właśnie z kumplem, bo gdzieś tam przylatywał przez te kraje, chyba przez Katar czy przez właśnie Kuwejt.
Ja pamiętam, jak ja byłem w Kuwejcie, to byłem z taką lokalną dziewczyną, która mnie tam obwoziła i zapytałem, co ciekawego można zobaczyć, wiesz.
No mówię, pokaż mi z perspektywy lokalsa, wiesz, pokaż mi takie najlepsze perełki.
po prostu mostem, takim autostradą mnie przewiozła i ja pytam, gdzie jedziemy?
Ona mówi, że nigdzie, że to wybudowaliśmy, zobacz, nową autostradę i jedziemy się przejechać, zatrzymamy się, zrobisz sobie zdjęcie na autostradzie, bo ona jest pusta i wiesz, to jest, ja mówię, kurwa, no to nie jest atrakcja, może dla nich to było.
Ona chciała mi coś pokazać ciekawego.
Myślała, że jakby może dla mnie to będzie fajne.
Ale zrobiłeś sobie fotkę na autostradzie?
Poprosiła mnie, że wiesz, no jakby... Zajebiste zdjęcie.
No po usta nam nic nie jechało i to było, wiesz, no są takie miejsca, gdzie...
No nie masz tam za wiele do roboty, nie będę cię kłamał.
To są miejsca, gdzie na dobrą sprawę, jeżeli się zepniesz, to w ciągu dnia zobaczysz wszystko co najważniejsze i czasami, no nie wiem, kulturowo cię to może po prostu nie przypasować.
Są miejsca po prostu nudne, no bądźmy szczerzy, tak, no pojedziesz sobie do...
tu Luksemburgu, zobaczysz, wiesz, dwa zamki, przejdziesz się przez centrum i powiesz, kurczę, no nie ma za wiele, tak?
Może ktoś inny powie, że kurczę, niesamowite, zobacz, jakie są piękne zamki, bo się interesuję takim tematem, ale ty myślę, że możesz stwierdzić, że nie jest ciekawe i jeszcze tylko szybko wrócę do tematu zaliczania krajów.
Chciałbym odwiedzić wszystkie, bo jest to na pewno...
coś ciekawego, coś rzadko spotykanego, jeżeli chodzi o odwiedzanie każdego kraju na świecie, ale mówię, jeżeli chciałbym odwiedzić wszystkie, to myślę, że już bym był, bo odwiedziłem ponad 150.
I myślę, że jeżeli teraz bym wsiadł i zrobił notatki, to minimum znalazłbym 20-30 krajów, w których byłem dwukrotnie, a nawet takich, w których byłem 3 lub 4 razy.
Więc po prostu mógłbym to skończyć, gdybym chciał, gdybym na siłę, że tak powiem, mówił, dobra, lecimy z każdym kolejnym, a to nie o dochodzie.
Tym bardziej, że takich osób, które to zrobiły, chyba jest 300 na świecie, które zaliczyły każdy kraj z tego regionu ONZ.
Z Polski dwie.
Kto to jest?
Pan Paweł Krzyk i Pan Sławek Muturi.
Dwóch Polaków.
To też Piotr Pająk celuje w ten temat.
Bo mówię, bo to jest na pewno coś unikatowego.
Ale ty masz z kolei taką też zasadę inną, że z każdego kraju masz taką zasadę, że możesz przywieźć przynajmniej jeden tatuaż.
Tak mam, mam z kilkunastu już.
Ale to nie jest tak, że przywozisz z każdego.
Musimy sobie zamek wydatowować chyba.
Albo jakby, jeżeli jest jakiś kraj, który zrobił na mnie wrażenie, albo... A może z Warszawy Pałac Kultury i Nauki, czymś wydaje się.
I zamek królewski na plecach.
To tejp akurat.
No, ale... Kurczę, powiem ci tak.
Jeżeli są kraje, gdzie...
Czujesz taką po prostu więź emocjonalną w danym miejscu, że nie chciałbyś z niego, nie wiem, wyjechać albo coś tam cię zaskoczyło, albo poczułeś się nieco lepiej jak w jakimś innym kraju, chociaż nie zawsze, bo np.
mam z Ukrainy.
Nie czułem się tam nie wiadomo jak wyjątkowo, ale chciałem sobie po prostu zrobić, bo kiedyś było taniej też i jakby zaczynałem podróżować, więc stwierdziłem, że to fajna opcja, ale mam z kilkunastu krajów i to są z reguły takie pamiątki jakichś takich różnych, nie wiem, śmiesznych przygód, które gdzieś tam spotkały po prostu coś, co mnie, nie wiem, jakoś zainspirowało.
A najciekawsze doświadczenie, które miałeś najmocniejsze związane z tatuażem?
Miałeś takie?
Myślę, że Brazylia i Favela, jak do mnie mierzyli.
Zrobiłem w Brazylii, ale po doświadczeniach z Faveli, kiedy do mnie mierzono z broni.
Mam jakieś różne śmieszne.
Mam na przykład pingwina w kominiarce.
To jest też mocna historia, bo ja sobie go zrobiłem właśnie w kapstadzie w RPA i to jest bardzo abstrakcyjne, bo widziałeś kiedyś, kurwa, pingwina w kominiarce?
To nie jest jakiś tam pingwin gangus z przypadku, ale historia jest tego typu, że...
I wewnątrz RPA znajduje się taki kraj, który nazywa się Lesotho.
I tam wjechaliśmy z kumplem też w bardzo specyficzny sposób, płacąc po prostu, wiesz.
łapówki na granicy, to właśnie były czasy, że nas nie chcieli wpuścić, wymagana była wiza, 150 dolarów od osoby, zapłaciliśmy łapówkę chyba z 15 czy 20 zł i nas po prostu wpuścili i poszliśmy na jakiś tam taki jednodniowy spacer, trekking w stronę wodospadu i wszyscy ci miejscowi byli pobierani w takie szaty, jakby koce i mieli kominiarki na...
na głowie i jestem się tak, kurczę, no niesamowite, nie widziałem czegoś takiego, po prostu tak się ubierali, nie wiem, czy się gdzieś tam chronili od słońca, bo ten kraj jest dość wysoko gdzieś tam, wiesz, na terenie po prostu gór.
I możliwe, że jesteś wyżej na wysokości dwóch, trzech tysięcy, to te słońce troszkę praży mocniej.
I możliwe, że zakrywali się przed słońcem, a możliwe, że to była część kultury.
Nie doszedłem do tego, ale po prostu stwierdziłem, że chciałbym też mieć tatuaż z Lesothon, ale znalezienie pewnie tatuażysty w tamtym miejscu byłoby pewnie niemożliwe albo byłoby takim bublem, że wolałbym nie zrobić tatuażu.
No i mówię, kurwa, to załóżmy temu pingwinowi tą kominiarkę na głowę.
Jak powiedziałem to temu tatuażyściu, to on taki był, wiesz, trochę, mówię, narysuj pingwina.
Ja zapytałem go, czy kiedyś, wiesz, mówię, dlaczego kominiarka?
Ja mówię, widziałeś jakiegoś pingwina w kominiarce?
No to takie ciekawe pewnie, wiesz.
Inne jak, wiesz, inne jak takie, tak powiem, jakiś, nie wiem, klasyczny napis czy coś takiego.
Dlaczego tak uważasz?
Bo to przykre miejsce i nikomu nie polecam, aby tam jechał, nikomu nie polecam, aby wydawał ciężko zarobione pieniądze po to, żeby czuć się źle, czuć się...
kurczę, szykanowanym, czuć się gnębionym psychicznie i myślę, że nawet może i fizycznie.
Chociaż ostatnio miałem taką ciekawą dyskusję na temat tego Haiti, bo moja znajoma, która jest...
ze Stanów Zjednoczonych, urodziła się w Stanach Zjednoczonych, normalne, dobre życie, ale jej rodzice czy tam jej dziadkowie są z Haiti i zapytała mnie, dlaczego ja jakby żeruję na tym Haiti i pokazuję tylko te złe rzeczy.
Ja mówię, kurwa, ja naprawdę staram się zrobić wszystko, żeby pokazać ten kraj z właśnie takiej z innej w ogóle strony, bo każdy z reguły pokazuje, że jest źle niebezpiecznie.
Ja szukałem tego piękna, tego Haiti i nie mogłem znaleźć.
Ona miała do mnie pretensje, że ja tylko pokazuję te złe rzeczy.
Ja mówię, nie no, ja pokazuję prawdę.
Ja mogę pokazywać tylko piękne, bo faktycznie, wiesz, plaże karaibskie na Haiti są przepiękne.
Ja mógłbym siedzieć gdzieś tam schowany w jakimś hotelu i pokazywać tylko codziennie plaże i mówić, zobaczcie, co wam w Haiti mówią w Polsce, że Haiti jest syf?
Zobacz, jak pięknie wyglądają plaże, ani jednego papierka, ani, wiesz, piękna woda, zero ludzi.
Mógłbym tak robić, ale po co?
To jest ok.
A to w jaki sposób doświadczyłeś tego na ulicy, tego gnębienia, takiego uczucia, które powodowało to, że czułeś się tam źle?
Jak wygląda tam takiego białego życia?
Powiem Ci tak, ja pojechałem na Haiti nie mając jakby... To jest też w ogóle chora historia, bo po pierwsze, że zrobiłem...
Błąd przy zablokowaniu miejsca, bo okazało się, że miejsce, które zablokowałem nie jest tam, gdzie pokazywało na mapie, było kompletnie w innym miejscu, było kilka kilometrów dalej.
Druga sprawa, okazało się, że ten dom jest po prostu takim burdelem na godzinę, gdzie ludzie przychodzą...
To ja wiem, że to brzmi abstrakcyjnie, ale zarezerwowałem po prostu najtańszy nocleg, który tak nie był tani, no bo 50 dolarów, czyli 200 złotych za dobę w jakimś domku, wiesz, w pokoju bez klimatyzacji, gdzie po prostu jedynymi gośćmi to są mężczyźni, którzy przeprowadzają swoje kobiety.
To nie jest tak, że tam, wiesz, ktoś przychodzi i sobie wybiera panią do towarzystwa, nie, no, przychodzisz po prostu ze swoją kobietą, bo często po prostu nie masz możliwości uprawiania
sektu w domu, no bo ty mieszkasz z rodziną i twoja kobieta mieszka z rodziną, więc nie masz takiej szansy.
A może ona ma męża, albo ten gość miał żonę i po prostu brał koleżankę.
Mało istotne, ale nie wiedziałem, że to jest takie miejsce.
Dziwnie, tak obojętnie można powiedzieć.
Druga sprawa, próbował mnie naciągnąć strasznie na taksówkę, bo zawołał za taksówkę 100 dolarów amerykańskich.
To jest niemalże 400 zł, gdzie faktycznie jak ja wysiadłem z samolotu i zapałem takiego, wiesz, motocykl taki na ulicy, to zapłaciłem tych dolarów 7, a nie 100.
Sorry, ja rozumiem, że można kogoś, że tak powiem, przedymać na taksówce, to można zawołać mu 20, skoro kosztuje 7, a nie 100, tak?
i czułem się źle, bo jeżeli idziesz na market i po prostu, no, jakby moim zdaniem pójście na market i kupowanie lokalnych produktów, wspieranie, no bo to jest wspieranie, tak, tych ludzi, kupujesz produkty, które oni wystawiają, owoce, warzywa, cokolwiek, pomagasz im, tak, no bo przywozisz pieniądze z zewnątrz, wydajesz u nich.
Jeżeli ja przychodzę i ktoś mi pokazuje gest podcięcia gardła,
Ja na początku tak troszkę z takim głupim uśmiechem do tego podszedłem, tak wiesz, że koleś, bo to było tak, że ja wyszedłem na market, kupiłem tam jakieś, właśnie mówię, banany, jakieś orzeszki i podszedł do mnie chłopaczek i pokazał mi tam, że jest głodny gdzieś tam, wiesz, na brzuch i ja mówię, że sorry, no nie mam pieniędzy, sorry, no nie wiesz, nie jestem w stanie każdego, że tak powiem, nakarmić i pokazał mi w ten sposób, wiesz, że mi podetnie gardło
Ja tak mówię, o kurwa, to chyba nie będzie kolorowo, to był w ogóle pierwszy dzień, wiesz, zaraz po przyjeździe i tak się głupio uśmiechnąłem i on popatrzył na mnie i gdzieś tam, wiesz, jeszcze raz im pokazał i ja mówię, o, to nie będzie fun, wiesz, tym bardziej, że to pod moją chatą i mówię, ja na ten market będę chodził pewnie codziennie, tak, i pewnie codziennie będę miał taką sytuację.
Poszedłem odwiedzić najpopularniejszą atrakcję w całym regionie, czyli Cytadelę.
I ja spodziewałem się, że tam nikogo nie będzie, bo ja oglądałem po prostu filmiki tam różnych podróżników, czy z Polski, czy z zagranicy i...
Oni kompletnie raczej, nie interesuje ich, wiesz, nie wiem, historia, kultura i odwiedzanie takich miejsc, bo wszyscy, którzy przedstawiali to miejsce, to nikogo nie było, było pusto.
Ja trafiłem, to był weekend, plus jakieś chyba święto narodowe, plus Wielkanoc, bo tam chyba było kilkaset młodych ludzi,
ale nie starsi jak dwadzieścia parę, trzydzieści lat, sami młodzi.
Dość dobrze bym powiedział nawet ubrani jak na kraj, który teoretycznie powinien być najbiedniejszym krajem całej półkuli zachodniej.
I wszyscy puszczali muzyczkę z telefonu i mi się wydaje, że ta nienawiść do mnie była spowodowana zazdrością, bo
było też sporo młodych dziewczyn, które gdzieś tam, wiesz, uśmiechały się do mnie, robiły sobie ze mną zdjęcia, łapały mnie, wiesz, pod rękę, żartowały sobie, nagrywały filmiki, coś tam do mnie, wiesz, gadały, no i ci kolesie najprawdopodobniej po prostu, no wiesz, pili alkohol i mówią, gdzie kurwa będzie jakiś białas mi podrywał, wiesz, koleżanka czy coś, no i się...
To nie to, że jedna osoba gdzieś tam mi ubliżyła, bo jego koleżanka zrobiła sobie ze mną zdjęcie.
Nie, to po prostu jestem w stanie powiedzieć, że 60-70% ludzi, których mijałem idąc na cetadelę i wracając z cetadeli, po prostu mi ubliżała, wyzywała mnie...
szli za mną po prostu, wiesz, starali im się dojebać, tak, no nie wiem, jak wszedłem też na tą cetadelę.
Myślisz, że to było zazdrość, czy zazdrość na twój kolor skóry i twoją odmienność?
Myślę, że i to mogło być, bo myślę, że no... Czyli każdy obcokrajowiec, każdy turysta miałby podobne doświadczenia do ciebie?
Ja widziałem jakieś filmiki dziewczyny, która pisała solo female na Haiti, samotna kobieta podróżująca po Haiti.
Ja mówię, nie, nie byłaś samotną kobietą, no bo jak przyjechałaś na lotnisko, to ci odebrało ci biuro podróży, zawiozło cię do dobrego hotelu turystycznego w lepszej części i oni cię wozili w każde miejsce.
Ty byłaś pod opieką tych ludzi.
I nie trafiłaś na taką sytuację, gdzie byłem.
I oni pokazywali tylko takie, no pewnie mieli jakiś dobry deal z tą firmą, że dobra, to staw ładne rolki na Instagrama, to dostaniesz tam 20% zniżki, powiedzmy.
I no to był taki moment, gdzie no mówię, można być zazdrosny.
Ej, chodź tutaj, wiesz, ja mówię, co ty, ja jestem jakimś kurwa psem twoim, mówię, jak chcesz, to podejdź.
Ja już byłem zagotowany, bo na początku gdzieś tam trzymałem te emocje na wodzy, no bo idziesz i ktoś tam ci ubliża w stylu, wiesz, oni tam do mnie mówili bląk kaka.
kreolski, francuski, blonk to jest biała, kaka to jest po prostu gówno.
I to musiało być dość popularne, bo sporo osób rzucało mnie tym samym tekstem.
Parę osób po prostu powiedziało fuck you, żebym się jebał mówiąc wprost i żebym się pewnie ciągnął.
To jest ciekawe, no.
I jak już byłem na górze, to właśnie wyczułem takie napięcie w stylu...
Ja mówię, nie no kurwa, na złego gościa trafiliście.
Oprzedzam sobie tą ctadelę i schodząc trwa za mną grupka, nie, chyba dwie dziewczyny i trzech chłopaków.
I małolaciek, nie wiem ile mógł mieć lat, 16-17, całą drogę z te 15 minut szedł i coś kurwa do mnie gadał.
Ja się obróciłem do niego i mówię, kurwa, już po polsku, mówię, nie ma sensu gadać po angielsku, bo on nie zrozumie po angielsku.
A to skąd wiedziałeś, że oni się obrażali, jeśli oni nie robili tego po angielsku?
No mówili po francusku, Blonka K, to wiesz...
ci ktoś pokazuje... A w Haiti mówią po francusku?
No po francusko-kreolsku, tak.
Jak ci ktoś idzie, pokazuje fakta, wiesz, na ten i tam, nie wiem, że tak niemalże pluje pod twoje nogi, bo to było, wiesz, z Ruljajda, oni ci plują pod nogi, no to nie musisz znać języka, nieważne w jakim to będą mówić.
I on coś tam szedł za mną i gada, i gada, i gada, i ja już się wkurwiłem i mówię, no nie no, chłopie, dość.
Mówię, masz jakiś problem?
I on stanął mi się tak prosto, śmiało w tą twarz
Ja mówię, no kurwa gnoju, bym cię uderzył, ale nie chcę, bo wiedziałem, że...
O to im chodziło, żeby mnie sprowokować, żebym ich uderzył, żeby mieli pretekst, żeby mnie po prostu skopać jak psa.
Jestem na milion procent pewny, że gdybym cokolwiek zrobił, że gdybym, nie wiem, uderzył go, popchał cokolwiek, to by mnie tam sprali, bo tam to było kilkaset osób.
To nie było, nie wiem, policji, ochrony, kogokolwiek, kto ci jest w stanie pomóc.
To nie było nikogo.
Po prostu by mnie stłukli jak psa.
I to była taka sytuacja, gdzie ja powiedziałem sobie, dobra, to jest druga sytuacja w tym kraju, pewnie więcej nie będzie.
to codziennie było coś, zawsze było coś małego, w stylu, wiesz, żebym, nie wiem, nie chodził tą ulicą, żebym nie nagrywał i ostatniego dnia taki chłopaczek, co tam jakby, no był, nie wiem, po prostu pracował w tym motelu, gdzie ja mieszkałem, on poszedł ze mną na market i bardzo agresywny chłopaczek, też młody, jako 20 lat,
Gdzieś tam widziałem, że do niego się sadził, ale tak bardziej po prostu widać, jak ktoś do kogoś rozmawia.
I widziałem, że chodziło o mnie, bo pokazywał głową w moją stronę i później do niego podszedł i go tak dość mocno zapał za ramię.
Ja też nie wiedziałem, jak zareagować, bo przecież nie mogę nic zrobić, bo takich chłopaczków, co stało, to było ich 20, 30, 40.
Jak biegałem, to mnie też gdzieś tam, wiesz, pluli pod nogi, zajeżdżali mi motocyklem drogę, no to nie było przyjemne.
Ale to też z kolei musiało być dla nich imponujące, że...
Ty też, wydaje mi się, że też nie jesteś człowiekiem, który, nie wiem, spuszcza głowę i raczej stawia się w pozycji ofiary.
Jakby też nie boisz się, też masz taki charakter, gdzie nie boisz się, nie bałbyś się w normalnych okolicznościach konfrontacji z nimi.
Tylko to już wiadomo, że w przegranej pozycji, dlatego że jeśli byś go uderzył, to tak naprawdę byłbyś wskazany na lincz w tej społeczności.
Myślę, że to jest też takie, nie wiem, mogę się mylić, wzbudzanie szacunku, no skoro przyjechałeś tam i masz jaja, żeby tam pojechać i wyjść, ja wychodziłem biegać tam, co było turbo absurdem, ale po prostu jakby...
Ilość właśnie negatywnej energii, która skumulowała się gdzieś tam w mojej głowie, była już na tak wysokim poziomie.
Ja powiedziałem sobie, jak ja nie pójdę tego rozbiegać, to trzeba eksploduje, wiesz.
I patrzyli na mnie jak na jakiegoś kretyna, wiesz, w ogóle koleś biegający wśród tych śmieci, bo w ogóle widok tych ulic na Haiti to jest w ogóle...
Ogólnie myślę, że o Haiti moglibyśmy pięć godzin rozmawiać, bo to jest bardzo ciekawy kraj, do którego ja próbowałem wjechać w roku 2021.
Zatrzymało mnie wojsko haitańskie po przekroczeniu granicy.
Opuściłem granicę Dominikany, Republiki Dominikany.
Dostałem stempel wyjazdowy z Dominikany.
Ale to był moment, kiedy w kraju były straszne protesty.
To był rok 2020.
pierwszy, straszny syf był, strzelali się tam w stolicy i to był taki moment, gdzie już gangi zaczęły, że tak powiem, przejmować kontrolę i później w tym samym roku, w lipcu, jeżeli się nie mylę, zastrzelono prezydenta w jego własnym domu i już ten po prostu rząd przestał jakkolwiek istnieć i tam sobie, no nie ma rządu, więc cały kraj jest trzymany przez gangi, oni po prostu mają
Mają jakby... Oni kontrolują przepływ wszystkiego, co przechodzi przez Haiti.
Strzelam, żeby pamiętać o ogromnej ilości dragów, która przechodzi później np.
do Stanów Zjednoczonych, bo nikt nie jest w stanie skontrolować portów w Haiti, więc strzelam, że jak cokolwiek wychodzi...
z Ameryki Południowej, to kiedyś słyszałem, że szło przez Jamajkę największe właśnie ilości, ilości gdzieś tam, nie wiem, kokainy powiedzmy, to strzelam, że teraz to wszystko może iść przez Haiti, no bo tego nikt nie jest w stanie skontrolować i wiadomo, jak masz władzę nad przepływem produktów, na władzę nad paliwem, nad wszystkim, no to wiadomo, że tego nie oddasz i oni z tego robią ogromne pewnie pieniądze.
Ale też pokazywałeś Haiti od innej strony, bo pokazywałeś też hajtańskie ceremonie udu, które są kojarzone często z czarną energią, z zombie klątwami, a w ich kulturze znaczy zupełnie też coś innego i też pokazywałeś to trochę od innej strony.
Wiesz co, opowiedziałem o tym, nie tyle, że pokazywałem, bo nie byłem w stanie jakby...
Tam się voodoo praktykuje, ale ja nie byłem w stanie z kimkolwiek skontaktować się, aby mnie zaprosili na taką ceremonię.
Bo ja poznałem kilka osób będąc, no dobra, niewiele, ale będąc na terenie Haiti
I wszystkich pytałem.
I oni wszyscy tak, tak, w UDU tak wiemy, wszyscy, a tutaj znajomy, a tu coś tam.
I jakby ja im starałem się udowodnić, że ja bardzo szanuję ich kulturę, że ja to rozumiem i chciałbym po prostu to zobaczyć.
Ja im ciągle nie wychodziłem z takiego założenia, że o, haiti, wudu, tutaj sobie poszartujemy.
Nie, po prostu ja mówiłem, że wiem, że jest to część kultury, że jest to dla nas jakby Polaków wiedza po części znikoma, no bo nie wiemy za dużo.
U nas się mówi, że w ogóle w zachodniej kulturze jest przedstawiane, nie wiem, wbijanie jakichś szpilek w jakieś lalki, co to jest kompletną po prostu bzdurą.
powiedzieć, że ja wiem, że tak nie jest, ale pokażcie mi, jak to wygląda naprawdę.
Nikomu nie powinien tam jechać.
Jak chcesz, to pojedź sobie na jeden dzień, odwiedzisz to samo, co ja widziałem też w jeden dzień.
Ale nie zachęciłeś do podróży tam, więc... Wiesz, koszty podróży na Haiti są w ogóle kosmiczne, to jest jakiś absurd, no bo loty z Polski, jeżeli chciałbyś pojechać z Polski na Haiti i wrócić, no to loty ci wyjdą około 10 tysięcy złotych.
W jakim celu?
Za 10 tysięcy pojedziesz na piękne wakacje gdziekolwiek na świecie, pojedziesz sobie do Azji, będziesz sobie leżał na basenie w ładnych warunkach, nie w burdelu.
weźmiesz sobie, wiesz, nie wiem, kobietę, wypijesz sobie drinka, czy zjecie dobre jedzenie, a nie, że jadę, wiesz, kurczaka smażonego kurwa z frytkami, po którym masz stranie później, za przeproszenie, no bo tak to wyglądało, wiesz, no, nie było tam nic komfortowego.
I co do tego voodoo, no, jakby ja byłem w miejscu, on się zwał Błakajman, gdzie to był...
Tam teraz praktycznie nic nie ma.
Tam stoi taki pomnik i oni przed rewolucją...
Tam była ta ceremonia, w której składali w ofierze zwierzęta i ogólnie Francuzi mówili, że oni podpisali wtedy pakt z diabłem.
Że to jest moment, że przez to ich wódu, które jest teoretycznie... Ludzie mówią, że na Dominikanie jest wódu białe, na Haiti jest wódu czarne.
To też tak nie wygląda.
Ale to są rzeczy, o których też trzeba było bardzo dużo poczytać.
Myślę, że to jest temat ciekawy.
Są wyjeżenia, które zostały przywiezione z Afryki.
północno-zachodniej, z takich krajów jak Togo, Benin i to jest też taka mieszanka tego, to wudu hajtańskie, to jest taka mieszanka tych takich rdzennych, starych wierzeń, które kiedyś były na wyspie, plus tych wierzeń afrykańskich, plus tych takich, że tak powiem, które później przywieźli Francuzi z Europy.
Nie dopuścili mnie, żebym wszedł tam głębiej w tą ich kulturę i zobaczył.
Nie mówię, że to jest niemożliwe, bo znam osoby, które widziały, ale to mi się tego nie udało niestety.
Też podróżowałeś ostatnio do krajów, które były dotknięte wojną.
Zastanawiam się też, jak twoim zdaniem wygląda codzienne życie...
z perspektywy mieszkańców takich miejsc, bo zdarzyło się też odwiedzić regiony, które w mediach, powiedzmy to wprost, w mediach opisywane są jako spustoszone konfliktem, a które w rzeczywistości mogą tętnić życiem.
Na przykład też rozmawialiśmy przed włączeniem mikrofonów o ukraińskiej Odessie, gdzie...
W mediach to jest pokazywane jako miejsce, które jest zbombardowane w rzeczywistości.
Miejsce tętni życiem, jest mnóstwo imprez i życie klubowe jest bardzo głośne.
Ja oglądałem te filmiki.
tych wszystkich dziewczyn, które ćwiczą jogę i aerobik na dachach budynków w Odessie.
Tak, faktycznie.
Ja byłem dwa lata temu podczas, jak jeszcze cały czas był ten konflikt, wojna z Rosją.
Jak teraz atak, napaść, tak to się mówi teraz, tak ładnie, napaść Rosji na Ukrainę.
Ja też mówiłem u siebie na filmach, że tam jest wojna od roku 2014, od kiedy tam weszli na Krym.
I to nie jest od wczoraj, to nie jest od roku tam 2022, jeżeli się nie mylę.
I ja byłem w roku 2020
trzecim i ja się czułem okej i żeby nie było.
Jest jakieś, nie wiem, ze 2000 kilometrów dalej na...
Tam jest ten cały konflikt największy.
Ja też nie mówię, że nie spadają bomby, czy tam Rosja nie atakuje, bo atakuje.
Ale kurczę, to jest trudny temat, no bo ja jestem ogólnie, ja z reguły nie poruszam też tematów politycznych na moim kanale, bo ja się nie znam.
Kompletnie jestem lajkiem, jeżeli chodzi o politykę, ale widzę pewne rzeczy jako zwykły odbiorca, jako zwykły turysta, który jest w stanie pojechać do Rosji, czy na Ukrainę.
Tak, było.
Jak ja poszedłem w Odessie na pizzę, to musiałem czekać na stolik.
I faktycznie ja widziałem mnóstwo różnych zdjęć w internecie i telewizji, jak to wygląda, ale w rzeczywistości jak, nie wiem, był alarm, powiedzmy, gdzieś tam, żeby się schować i to był alarm, który, no powiedzmy, pierwszy raz usłyszałem, no nie ukrywam, że zastanawiałem się, co mam robić.
Wyszedłem z pokoju, a ci Ukraińcy mi mówią, co ty robisz?
Ja mówię, że no nie wiem, no dostałem wiadomość, że mam się schować do schronu, a oni do mnie obie, daj sobie spokój, to takie alarmy są co 7 minut od tam, wiesz, od roku czy od dwóch na przykład.
I żyją też normalnym życiem, po części się nie dziwię, no bo też chcieliby pewnie żyć normalnie, ale no, kurczę, to są trudne, mówię, tematy, bo...
Dobra, ja też mówię pod kątem bezpieczeństwa, bo też chodzi mi o to, że też często media często kryują mylne... To, że koloryzują, to jest też druga w ogóle sprawa.
Ale też nawet mylne obrazy różnych państw, na przykład ostatnio też Iran, na przykład, w którym ostatnio byłeś, też zazwyczaj postrzegamy jako reżim nuklearny dążący do konfrontacji z USA.
surowo religijny, a też jesteśmy w dniu, w którym też Stany Zjednoczone zaatakowały Iran, notabene, ale prawdziwe oblicze tego kraju wygląda zupełnie inaczej, niż jest przedstawione w mediach.
Tak, bo to jest ciekawy też case.
Jeżeli patrząc z perspektywy takiego zwykłego podróżnika, turysty, który jedzie do Iranu, jest to przepiękny kraj.
kultura i niesamowicie przyjaźnie ludzie.
To jest w ogóle top 3 najserdeczniejszych ludzi na świecie, których poznałem kiedykolwiek w życiu.
Faktycznie, ale jestem w stanie powiedzieć, że nie patrząc pod kątem politycznym, młodzi ludzie nie chcą tej władzy, oni nie chcą tego reżimu islamskiego, który jest tam przez tych ajatollahów po prostu prowadzony od roku 79.
I jak zapytasz młodego Irańczyka, to oni chcą pójść na imprezy, oni chodzą na imprezy, oni...
piją alkohol, który jest nielegalny.
Nie kupisz go w sklepie, ale robią alkohol gdzieś tam, wiesz, z owoców, z daktyli.
Mają tatuaże, które są teoretycznie zabronione.
Kobiety powinny nosić chusty na głowie, powinny być zakryte, ale faktycznie od tej sytuacji, kiedy tam dziewczynę, ta policja religijna, to było chyba dwa lata temu, nie wiem, czy kojarzysz, ta młoda dziewczyna gdzieś tam skatowali.
Swoją drogą straszne skurwysyństwo.
to od tego czasu tam się troszkę poluźniło.
I ją gdzieś tam skatowali za właśnie brak chusty.
To był taki bardzo... Skatowali ją na śmierć.
Tak, tak, bardzo głośna sprawa.
Nikt nie chce żyć jakby, wiesz, w kraju, gdzie jest reżim, gdzie narzucają tobie religię, gdzie narzucają tobie, jak masz się ubierać, czy powinieneś nosić spodnie długie, czy krótkie, czy powinieneś mieć tatuaż, czego nie powinieneś mieć.
I trzeba by też było zapytać Irańczyków, czy to, co tam się dzieje teraz, to dla nich jest dobre, czy niekoniecznie.
Wiadomo, nikt nie lubi, czy nikt nie chce, żeby zabijano cywilów i po prostu bombardowano gdzieś tam budynki cywilne.
Ale gdzieś tam wyczytałem, nie wiem ile w tym prawdy, że niektórzy młodzi Irańczycy jakby są nie tyle zadowoleni, co jakby przychylni temu, co się dzieje z perspektywy możliwości obalenia
Tak mi się wydaje.
Ale mówię, to wypadałoby po prostu z jakimś Irańczykiem porozmawiać, ale no mówię, nikt tam jakby pewnie nie chce tej władzy, bo to nie jest, mówię, przyjemne, jeżeli ktoś sobie mówi, jak masz się ubierać, co masz robić w życiu, jak masz żyć.
Wiesz, nie ma wolności słowa, nie ma praktycznie nic zablokowane, social media i wszystko.
Ale z drugiej strony, nie patrząc kompletnie na to, jeżeli chodzi o politykę, to piękny kraj, piękni ludzie i nie licząc teraz tych aktualnych wydarzeń, ja czułem się niesamowicie bezpiecznie.
nie wiem, jakiekolwiek zagrożenia.
Mi chodzi teraz, nie mówię ze strony jakby to odstawmy na bok Stany Zjednoczone, Izrael i to, co się dzieje teraz, bo ja byłem przed tą całą sytuacją, ale nie czułem nawet milisekundy
zagrożenia, że nie wiem, ktoś by mi dał w ryj, czy by mnie okradł, czy by zrobił mi coś przykrego na ulicy.
Mi chodzi po prostu pod tym kątem, że ja się czułem bezpiecznie wychodząc sobie o godzinie 22 i zawsze właśnie w mediach było przedstawiane, że Iran to jest taki reżim islamski, no ale Iran to też ludzie.
ja to w ogóle nie mam kompletnie żadnego porównania.
Ciekawe, że w kraju władniętym wojną, atakami bombowymi możesz czuć się bardziej bezpieczny niż w kraju, który panuje względny spokój.
Tak, ale ja będąc wtedy nie spodziewałem się, że będą takie wydarzenia, jakie były teraz, ale chodzi mi o to, że jakby...
Ja czułem, będąc na Haiti, że mogę dostać przysłowiowy wpierdol, albo że dostanę kosę i nigdy w życiu bym nie pomyślał, że cokolwiek jest mi się w stanie stać w Iranie.
Chociaż pewne twoje wyobrażenia na temat przyjazdu w ogóle do tych miejsc były zupełnie inne, które mogłeś w ogóle... Jakby do Iranu?
Nie, to ja byłem bardzo świadomy, jak jest w Iranie.
Tak, tak.
Ja też byłem w Pakistanie i jakby ja też po części znam kulturę ludzi z tych krajów.
Oni są niesamowicie dumni z tego, kim są, ze swojego pochodzenia.
Mówię, niekoniecznie są dumni z władzy, ale są dumni z tego, co było x lat temu.
To jest taki kraj, gdzie jeżeli ty się zgubisz...
to szybciej ktoś ci zaproponuje herbatę, czy nocleg, czy podwózkę, cokolwiek.
Wydaje mi się, że to jest cały urok w ogóle takich kanałów na YouTube, takich filmów, które są nagrywane przez normalnych ludzi, gdzie nie masz żadnej kontroli nad tym, nad treścią, która zostaje przekazywana, bo ty demitologizujesz też takie miejsca, gdzie właśnie, tak jak myślę, że też świetnie, dobitnie to też pokazywałeś też w ogóle w rewelacyjnym filmie w Afganistanie i Kabulu, gdzie pokazywałeś
męskie zabawy, afgańskie wesele, no w ogóle wiesz, też z naszego europejskiego takiego statusu te kraje też kojarzymy z terrorystami, z wojną, ze złymi ludźmi, no a ty pokazujesz też taką stronę, gdzie tam są normalni ludzie, robią te same obrządki w inny sposób, ale to jest też otwarty kraj z uśmiechniętymi i z uśmiechniętymi
Tak, i teraz to taki przykład, że tu mamy, wiesz, mamy tutaj tych ludzi, Afgańczyków i tu mamy tą władzę i tylko przylatując tam musimy postawić taką grubą po prostu kreskę, czy lecąc do Iranu, czy lecąc do Afganistanu, po prostu stawiamy grubą kreskę pomiędzy władzą a ludźmi i jeżeli nie będziemy patrzeć z perspektywy
Faktycznie, to jest też kolejna sprawa bardzo przykra, bo traktowanie kobiet przez talibów to straszne bestialstwo.
O czym mówisz dokładnie?
No jakby prawa, w zasadzie brak jakichkolwiek praw, bo kobiety moim zdaniem są tam traktowane gorzej jak zwierzęta.
Wiem, że to zabrzmi źle, ale kobiety nie mają żadnych praw.
Nie mają prawa do zabaw, nie mają prawa do wyjścia do parku, nawet często ze swoim mężem.
są niemile widziane, kobiety nie mogą iść na jezioro, nie mogą iść do parku narodowego, nie mogą często wychodzić same, nie mogą podróżować same, nie mogą edukować się po szóstej klasie podstawówki.
Moim zdaniem talibowie strasznie się boją kobiet, tak by tak się w to wgłębić, bo osoba wyedukowana będzie się bronić, będzie protestować, będzie...
A jeżeli jesteś osobą, no mówmy, mówmy, wiesz, nazywajmy rzeczy po imieniu, że jesteś osobą niedoedukowaną, nie miałeś żadnej szkoły, nie czytałeś książek, jakby od dziecka zabierano tobie prawa, no to nie będziesz się przeciwstawiał, bo...
I jakby to jest takie wymawianie teraz w Afganistanie.
Zobaczcie, jesteśmy teraz talibowie, jesteśmy u władzy, jest bezpiecznie, nikt się nie strzela, nikt nikomu nie robi krzywdy, możecie podróżować wszędzie.
ale będziemy zabierać kobietom prawa.
I oni robią, co jest w ogóle absurd, oni ostatnio zabronili grania w szachy, bo powiedzieli, że... Ale kobietom zabronili.
Powiedzieli, że to będzie prowadziło do jakiegoś tam gamblingu, do obstawiania, bo to jest rywalizacja, więc nie można.
Czyli tam nie ma sportu też na przykład?
Jest na siłowniach, ale ciężko zobaczyć taki sport na ulicy, bo zabronili w ogóle muzyki.
Powiedzieli, że muzyka to objaw szatana, czy coś takiego, że muzyka to tylko i wyłącznie...
Jeżeli są jakieś tam przyśpiewki religijne, czy tam pewnie jakieś, wiesz, takie rzeczy, no to jest, to w ogóle jest kurwa debilizm, jakiego nie jestem sobie w stanie wyobrazić.
To jest przykry jakby obraz świata bez kobiet, bo ciężko bardzo zobaczyć tam kobiety.
Jak są, to są często pozakrywane, nie zawsze, ale...
są i to jest taki typowo męski świat, ale ci ludzie, których tam poznasz na miejscu, są bardzo serdecznymi ludźmi, są bardzo mili.
Oczywiście nie mówię o talibach, mówię teraz o zwykłych po prostu ludziach, którzy chcieliby tam prowadzić normalne życie.
Nawet, że taki paszport by posiadali, to prawdopodobieństwo wyjechania w ogóle z kraju jest takim trudnym przedsięwzięciem, jakby ilość pieniędzy, które trzeba byłoby uzbierać i w ogóle te kraje, które są z boku, typu Iran na przykład, czy Uzbekistan, oni też nie chcą tych Afgańczyków.
I odkąd talibowie są u władzy, chyba to był rok 2021,
Pierwsze, jeżeli się nie mylę, to ok, pod kątem bezpieczeństwa bezpiecznie, bo tam już się nikt z nikim nie tłucze, ale pod kątem praw i prawa kobiet, to mówię, nie ma w ogóle tych praw kobiet i wszystkie inne prawa są także zabierane, no bo widzisz, ja byłem na weselu.
Ale to było najnowniejsze wesele, na jakim byłem w życiu.
Po prostu my siedzieliśmy przez dwie godziny w sali, czekaliśmy na Pana Młodego i tam się nic nie działo.
Po prostu, wiesz, tam nie było muzyki, nie było śpiewów, nie było tańca.
A i tu jest jedyna rzecz, którą kobiety, że tak powiem, mają lepiej.
Mogą słuchać muzyki na weselu i mogą sobie tańczyć.
To jest jedyna rzecz, ale ja jako mężczyzna nie mogłem zobaczyć, oczywiście, bo to byliśmy w dwóch różnych salach.
Sala męska i sala...
sala po prostu damska.
To jest bardzo przykre, ale piękny kraj.
Ale to ciekawe w ogóle, jak oni się poznają, jeśli kobiety w ogóle ani nie mają prawa wychodzić do parków, ani... W ogóle też nie ma mediów społecznościowych w taki sposób, że możesz poznać kogoś przez internet, nie?
To media są, są jakieś Instagramy, bardzo często, jak, nie wiem, wstawiam, widzę takie dziewczyny, które poznałem, to na przykład tak wstawiają, nie wiem, relacje na przykład na Instagrama, to sobie zastanawiają twarz, bo ogólnie w islamie zabroniony jest wizerunek.
Nie stosuje się go praktycznie nigdzie.
Ktoś mi też powiedział, że chyba w Biblii również, nie będę się wymądrzał, bo nie wiem, ale taki ktoś napisał komentarz, że podobno w Biblii też.
że wizerunek jest ogólnie zabroniony i nie powinno się jakby upubliczniać takich rzeczy.
Ale to jest jedyny kraj, w którym jakby zwróciłem uwagę na to, że nie ma... Jak są jakieś reklamy na przykład czegoś, to twarze są po prostu kompletnie zamazane.
Jak były na przykład, nie wiem, nawet są zwierzęta i tam są te ich pyszczki po prostu, wiesz, owcom też tam
Jak to zobaczyłem po raz pierwszy, mówię, nie no kurwa, w takim abstrakcyjnym miejscu jeszcze nie byłem, ale co do poznawania, to jest tak, że no ja mam, wiesz, ja mam syna, ty masz córkę i jesteśmy jakąś tam powiedzmy rodziną, jakieś tam są powiedzmy, no znamy się.
no to ja wiem, z jakiej ty jesteś rodziny, ty wiesz, z jakiej jestem ja, no i tak to wygląda, mówisz córce, słuchaj, no to jest twój przyszły mąż i niestety nie ma za wiele do gadania, czy powie, że... To jest ciekawe, bo tam jest dziesięć różnych nacji.
Każda ma inne podejście do religii, jedne są bardziej restrykcyjne, inne są nieco bardziej otwarci, bo niektóre kobiety, które widujesz na przykład na ulicy, są kompletnie, kompletnie
zakryte włącznie z siateczką na oczy.
Nie tak jak w Arabii Saudyjskiej, na przykład, że kobiety mają te czarne stroje, te burki, chyba to się burka nazywa, i po prostu są odkryte oczy, to oni mają chyba nikab, jeżeli się nie mylę, albo te słowa są po prostu...
mogłem zrobić tu bubla i one mają takie po prostu niebieskie szaty i z taką tutaj już jakby siateczką, taką firanką, gdzie nawet nie widać oczu kompletnie.
Ale niektóre na przykład kobiety, jeżeli pójdziesz do dobrej restauracji w Kabulu, to zobaczysz kobiety, które mają tylko i wyłącznie chustę nałożoną do połowy głowy i... bo mają po prostu pieniądze też, wiesz, to jest to, wiesz, pieniądze to władza.
Ale też w ogóle kary są niewspółmierne dla mężczyzn i dla kobiet, prawda?
Nawet dla kobiet kara za cudzołóstwo to jest ukominiowanie, prawda?
W sensie, jeśli chodzi o część męska.
Te kary są... Nie ma chyba w Afganistanie takiego ujednolicenia, że za daną rzecz jest taka i taka kara.
Te kary są, że tak powiem, w zależności od stanu, w zależności od miasta, są różnie interpretowane, czyli w jakimś tam stanie na przykład bardzo restrykcyjnym, typu, nie wiem, w Jalalabadzie albo w Kandaharze, gdzie ten ruch talibów gdzieś tam powstawał.
to tam mogą powiedzieć, że będzie ukamieniowanie na przykład, a gdzieś tam w Kabulu to nie wiem, mogą zrobić chłostę, powiedzmy strzelan, tak?
I więc oni mogą interpretować karę na własny sposób.
To jest też bardzo ciekawe, że nie ma takiej jednej...
wiesz, ustalania zasady, że za to i za to jest taka kara.
Na przykład mi się zrobiło bardzo przykro w pewnym momencie, kiedy przy samym końcu podróży byliśmy w takim miejscu, gdzie wymagany był, bo ogólnie ja tam pojechałem bez, jakby po prostu ze znajomymi, ale nie braliśmy żadnych przewodników, a nie chcieliśmy, żeby ktoś nas oprowadzał, bo nie było takiego wymogu, ale w jednej miejscowości, w której byliśmy, jest taki wymóg narzucony z
Ministerstwo Turystyki i Informacji, to jest takie miejsce, gdzie oni tobie dają wszystkie dokumenty z pieczątkami, że możesz na przykład poruszać się z prowincji do prowincji i możesz odwiedzać atrakcje.
Czyli po prostu jakbyś był w Warszawie, okej, możesz chodzić sobie, ale nie wejdziesz do Pałacu Kultury, bo musisz mieć tam dokument z pieczątką.
No i takie dokumenty otrzymaliśmy i otrzymaliśmy jeszcze osobne dokumenty na takie miejscowości, nazywa się Balk.
I żeby tam pojechać, musisz po prostu jakby...
zatrudnić taliba, który po prostu za darmo z tobą jedzie i jest cały czas pod bronią, nie wiem dlaczego.
Oni może się boją, że tam może być jakaś sytuacja nieprzyjemna, może była parę lat temu, nie jestem w stanie powiedzieć.
I mieliśmy taką sytuację, gdzie już wracaliśmy do siebie, do hotelu.
Był nasz kierowca taksówki i był ten talib i on tak jakby zwrócił uwagę kobiecie, która gdzieś tam była ze swoimi dziećmi na huśtawce i miała chustę, ale miała po prostu ją tu na ramionach i jakby on zaczął do niej krzyczeć tak bardzo agresywnie, wiesz.
W stylu, no nie wiem, co on tam mógł mówić, ale w stylu, gdzie jest, kurwa, ta chusta?
I ona, wiesz, się przestraszyła, strasznie, wiesz, zlękniona, założyła tą chustę na głowę.
Z tym myślę, no, skurwysynu, jakbym, wiesz, normalnie to bym dał chętnie w ryj, ale nie mogę.
On tam siedział, wiesz, z jakimś kałachem pomiędzy nogami i sobie myślisz, co może zrobić, tak?
Taka ciekawostka, że później zajebałem mu drzwiami jeszcze przypadkiem.
Przypadkiem?
Tak, to też taka już teraz jakby schodząc z głównej ścieżki tego tematu było tak, że to też ciekawa historia, bo w ministerstwie powiedzieli nam nie dawajcie temu jakby talibowi pieniędzy, bo my im płacimy, żeby oni z tymi turystami jakby jechali w to jedno miejsce.
I to jest tak, że
Ty jeżeli bierzesz taksówkę i mówisz, że chcesz jechać do miejscowości Balk, to on nie pojedzie, dopóki nie pokażesz mu odpowiednich dokumentów, bo on wie, że są checkpointy, zatrzymają cię i po prostu sprawdzą, jak nie ma, czy cię wrócą.
I też kierowca taksówki wie z reguły, że on musi jakby wziąć tego taliba z tobą i po prostu jeździć razem.
No i był ten kierowca taksówki, był ten talib i mówi, ten koleś z ministerstwa mówi, gdyby cokolwiek się działo, to do mnie dzwońcie, on mówił po angielsku.
Mówi, ale nie płacicie temu gościowi pieniędzy, dajcie mu po prostu tylko tam na obiad.
No i okej, no to my jak wracaliśmy, to ten talib nie gadał nic po angielsku, to jest pierwsza sprawa.
On nie umiał nawet kurwa pisać w swoim języku, no nie?
ciągle nam pokazywał, mówił coś do tłumacza i nam pokazywał, i nam pokazywał help, help, Fatima, help.
Ja sobie myślę, no skurwysyn będzie chciał zebrać pieniądze.
No i ja mu daję ten telefon i mu pokazaliśmy, że o co ci chodzi.
I dopiero jak nagraliśmy i puszczaliśmy mu jakby ten, wiesz, tłumacz tą czai,
Zesrał się do nas, bo obiad normalnie kosztował 150 afgani.
To jest taka normalna cena, to jest jakieś 2 dolary.
To są dwa obiady, takie myślę, że oni jeszcze może by mniej zapłacili.
I ciągle w głowie mieliśmy tego gościa z ministerstwa, który mówił, nie dawaj mu pieniędzy, ewentualnie kup mu obiad.
Jakbym chciał mu kupić obiad, to bym zapłacił 100 albo 150.
I też taki jest case, że tych pieniędzy nie miałem, bo my kolejnego dnia wyjeżdżaliśmy z Afganistanu i mieliśmy...
wyliczone pieniądze na jakby wszystko, po prostu, że wyjeżdżamy tam autobus, taksówka, cokolwiek, nie mamy więcej kasy i mu nie chcieliśmy dać.
I on, że tak powiem, się do nas, no, tyle że zesrał, po prostu, chciał, żebyśmy mu te pieniądze dali, zresztą się dogościła z ministerstwa, mówimy, słuchaj, kurwa, ten twój talip chce pieniądze, on mówi, nie dawajcie mu pieniędzy, ten talip mówi dawać pieniądze,
i finalnie tam zapłaciliśmy chyba 350 i tam za jakieś dwie godziny ja szedłem na siłownię właśnie i była taka sytuacja, że było rondo i taki kanał ze ściekami i obok zaraz stały taksówki po prostu przy ulicy i jedna miała otwarty drzwi i jak ja musiałem przeskoczyć przez ten kanalik malutki
ale te drzwi jakby od taksówki mi blokowały ten jakby, żeby tam wskoczyć.
No i jak po prostu wskoczyłem, to jebłem tymi drzwiami czasnołem, a tam spał ten talib człowieku, jest tak rozłożony na te kanapy, ja nie widziałem i jego nogi mu wystawały za te drzwi i ja mu tak zajebałem tymi drzwiami po tych nogach i tak popatrzyłem sobie w oczy i ja sobie myślę...
To ty, skurwielu, który dzisiaj na tą kobietę krzyczałeś i on tak spojrzał na mnie też z takim, wiesz, z taką nienawiścią i się zawinąłem.
Dobra, jeszcze trzymając ten temat, w takich niebezpiecznych miejscach, w których udało Ci się być, też podczas jednej wyprawy w Rio de Janeiro, w jednej z faweli, zetknąłeś się też z lokalnymi gangami i też właśnie musiałeś stawić się czoła takim sytuacjom.
Jak wygląda prawdziwe życie tam, w takich miejscach?
Myślę, że jest bardzo ciężkie.
Kiedyś takie widziałem...
taki mini serial.
Myślę, że wielu Brazylijczyków pewnie się z tym nie zgodzi, ale często oni nie mają za dużego wyboru i ich idolami często są osoby, które handlują dragami.
albo osoby religijne, lub powiedzmy piosenkarze, czy tam artyści jakiejś tam tej muzyki, często tej funkowej, brazylijski funk.
I właśnie ten miniserial pokazywał historię trzech znajomych, którzy mieszkają na faweli i każdy właśnie poszedł w jedną stronę.
Jeda dziewczyna poszła do kościoła,
Jeden chłopak został po prostu jakimś tam gangusem, dealerem, a jeden chciał zostać piosenkarzem.
I myślę, że tak to może wyglądać w większości, bo rodzisz się na takiej faweli powiedzmy, w miejscu, które jest no niestety bardzo ubogie.
Mieszkasz w jakimś budynku, wiesz, z cegieł, które stoją na podstawie na słowo honoru.
Ja kiedyś rozmawiałem z Brazylijczykiem i jakby próbowałem to zrozumieć, bo mówię, no jak to jest, masz inny wybór, możesz zrobić co chcesz.
Mówi, chłopie, to nie jest Europa, to nie jest tak, że to sobie...
że masz paszport, że masz pieniądze, albo że możesz złożyć CV o pracę i dostać się gdziekolwiek chcesz.
Bo to są często dzieci z rodzin, gdzie matka ćpała podczas ciąży.
Te dzieci są nie do końca, że tak powiem, zdrowe w stu procentach i jedynymi idolami
To są te osoby, które oni widzą.
Jak oni wychodzą z założenia, że możesz pójść do szkoły i możesz pójść do pracy i zarobić tam 2 tysiące reali, to jest 2 tysiące złotych miesięcznie, albo kolega, zobacz, ma 14 lat i jeździ,
motocyklem za 100 tysięcy reali, to odpowiedź jest prosta, to nie musisz jakoś długo kalkulować, tak, i jak masz iść do roboty i ciężko harować, nie mówię, że tak wszyscy robią, ale myślę, że dużo osób z faweli może mieć takie po prostu, takie podejście do życia, że kurczę, no to nie warto, no nie warto...
harować, zapierdalać, wiesz, nie wiem ile godzin dziennie, żeby zarobić dwa tysiące, tylko jak tutaj, to nie jest ciężko tam, to nie jest tak, że ty musisz kombinować, żeby mieć do kogoś kontakt, żeby tam dealować, no nie no, wychodzisz na ulicę i chłopaki dealują, więc to nie jest jakiś problem, idziesz i mówisz, słuchajcie chłopaki, dajcie mi towar i to rozrzucę na przykład, no nie?
A jako biały, jako człowiek, który się tam wyróżniał, też mogłeś czuć się dobrze wokół takich ludzi, którzy też mogli patrzeć w takich miejscach właśnie szczególnie.
Kiedy wyciągasz powiedzmy iPhone'a 16 Pro Max, zaczynasz nagrywać albo droższy sprzęt, to czujesz, że dużo oczu jest skupionych na twojej osobie w takim miejscu?
Teraz pamięć ciekawostkę.
W sensie ilość nacji i kolorów skóry, włosów i wszystkiego w Brazylii jest tak ogromna.
I to jest najbardziej zdywersyfikowany chyba taki kraj na świecie, gdzie tutaj
Jakoś szczególnie nie.
No dobra, ale jako też nie człowiek stamtąd, bo to jest tak, że widzisz, jeśli ktoś nie jest.
Tak, to jest akurat jak byłem na faweli, która była mała.
No właśnie, jeśli jesteś na małej faweli, to widzisz, że są oczy skupione wokół ciebie, bo jest jakiś nieznajomy.
To czujesz wzrok pozostałych osób, które tam są, że jesteś jako ktoś, kto może być potencjalnym dla nich takim łakomym kąskiem do zrobienia czegoś niebezpiecznego?
Nie, bo jakby na faweli panują zasady.
I w większości ludzi ich po prostu przestrzegają, bo nieprzestrzeganie zasad, no to to konsekwencje, które nie są fajne.
I o dziwo, ja zawsze mówię, że ja się czułem o wiele bezpieczniej na faweli, jak na Copacabana, która jest turboturystyczną plażą i...
Prawdopodobieństwo, że ci ściągną łańcuszek, czy obrabują ci z telefonu na kopach kabanie jest dziesięciokrotnie... Jak to możliwe?
Jeśli jesteś obcą osobą, no to chyba oni nie mają skupu, żeby coś zrobić.
Nie, dopóki przestrzegasz zasad, dopóki nie chodzisz z tym telefonem, nie świecisz, nie wyciągasz, nie nagrywasz nie wiadomo gdzie, to... Ale to nagrywałeś jednak z Paweli.
Tak, bo jakby... Czyli łamałeś zasady.
Poniekąd.
Nie, tak i nie, bo ja byłem jakby, są zasady, których na przykład możesz nagrywać, ale nie możesz nagrywać w pewnych sytuacjach.
Na przykład nie można nagrywać jadąc na mototaxi, czyli jak ogólnie na fawelę nie można wjechać samochodem, ani tam Uber'em, ani taksówką, bo są bardzo wąskie uliczki, tam jest w ogóle zakaz, nikt ci nie wjedzie.
Jak będziesz jechał na którąkolwiek fawelę, to cię po prostu zostawią na takim rondzie, skrzyżowaniu, wjazd do faweli.
Stoją goście na motorkach i oni cię tam podwiozą po prostu na górę.
I zasada jest taka, żeby nie nagrywać podczas tej jazdy.
Nie nagrywać wtedy, kiedy chłopaki dealują, kiedy chłopaki mają broń.
Jeżeli będziesz chodził po fawelach takich w miarę... Są takie nawet dwie turystyczne, gdzie są robione jakieś tury.
Ci ludzie tam z góry, oni wiedzą, że tu ma być porządek.
Że tam na fawelach są tak zwane komando.
Bo to są, można powiedzieć, kartele, gangi, które się nazywają komando.
I oni trzymają władzę na poszczególnych fawelach, ale oni też trzymają porządek.
Oni nie pozwalają na przykład, nie wiem, handlować heroiną.
Możesz sobie kupić ziółko, ale nie możesz kupić, nie wiem, twardych takich tam dragów.
I mówię, to brzmi abstrakcyjne, ale nie czułem się nie wiadomo jak...
Powiedziałem, że jak będę miał telefon w kieszeni i nie będę nim świecił, nie będę miał łańcuszka, to będzie wszystko w porządku.
Oni widzą, że jesteś nie stąd, ale oni tobie nie zrobią krzywdy, bo oni będą mieli problem.
Bo oni wiedzą, że jeżeli tobie zrobią krzywdę, jeżeli cię okradną, to zaraz będzie w internecie, zaraz będzie głośno, zaraz będzie wjeżdżała policja.
Oni wolą mieć spokój.
Policja wie, co oni robią, powiedzą, że tam nie wjeżdża, bo nawet jak jest policja, są takie komisariaty postawione gdzieś tam na rogach.
Wszyscy wiedzą, co tam się dzieje, kto tam handluje, kto za którym murem
siedzą maulaci z bronią na przykład, ale nie wejdą, dopóki tam się nic nie wyjrzało.
Jeżeli oni by to zrobili krzywdę i jakkolwiek to by poszło do przestrzeni publicznej, w mytach powiedzieliby, że turyście coś się stało na faweli.
Wtedy wyjeżdża wtedy policja z grubym sprzętem, strzelają się, to jest nikomu nie na rękę.
To nie jest na rękę policji, to nie jest na rękę tym ludziom z faweli.
Ale jak poczytasz sobie, ile jest przypadków napadów na Copacabanie, na takich popularnych plażach, to kosmos, kosmos, kosmos.
Oni wjeżdżają do ciebie, bo tam nikt nad nimi nie stoi.
Tam nikt ich...
Oni sobie po prostu podjeżdżają motocyklem, okradną cię i do widzenia.
Ty też mówisz, że często w ogóle śpisz w takich miejscach, w których odwiedzasz często w hostelach też, żeby poznawać ludzi, ale też powiedziałeś coś takiego, że odmawiasz używek alkoholu i innych rzeczy, ale z drugą osobą nie potrafiłbyś odmówić.
Jak wygląda poznawanie kobiet w podróży?
Tak samo jak tutaj, mi się wydaje.
Myślę, że tak samo jak tutaj.
Masz aplikacje randkowe, wychodzisz do klubów, idziesz na ulicę, idziesz na plażę.
Ale jednak masz takie granice językowe, to jest jedno.
Masz też granice takie kulturowe, gdzie też nie wiesz, w jaki sposób do końca to zrobić, bo druga osoba, powiedzmy, jeśli...
No, na przykład kiedy na przykład są pewne rzeczy, które w kulturze europejskiej wypada, w innej kulturze już nie wypada, tak?
W Wenezueli kobiety na ciebie gwizdzą, no w Polsce jednak to się nie dzieje, nie?
Tutaj jakby...
Tutaj mało ludzi, znaczy nie wiem, zagadują pewnie do siebie, ale jakby w Ameryce Południowej często w ogóle w kulturze latynowskiej jest taki, to jest normalne, że ktoś do kogoś zagaduje na ulicy, to nie jest problem.
Bo jak tutaj zagadasz na ulicy, to to może, nie wiem, ciężko kurczę powiedzieć, nie wiem, jak to się może skończyć.
Raczej, nie wiem, może być odmowa, na przykład, nie wiem, podania numeru, chyba, że będzie się fajnie klejała gadka.
Ja kiedyś miałem takie sytuacje, że tam gdzieś kiedyś, powiedz, dziesięć lat temu tutaj zagadywałem do dziewczyn z Polski i jakoś tak, pamiętam gdzieś nad morzem chyba jeszcze polskim i jakiś tam na plaży z celu nie, nie, nie mam chłopaka albo nie, nie mogę, nie mam Instagrama, nie dam ci numeru.
Tam jest raczej tak trochę luźniej pod tym względem.
Są kultury, gdzie, wiesz, na Bliskim Wschodzie, chociaż nie ukrywam, że próbowałem podrywać dziewczyny w Iranie, bo były najpiękniejsze.
Ja już ostatnio powiedziałem, że w Wenezueli... W Iranie były najpiękniejsze, a myślałem, że to w Wenezueli się zakochałeś.
Tak, bo tak powiedziałem ostatnio, ale Iran otworzył mi oczy.
Przepiękne.
To jest to, że telewizja mówi, że jest reżim i są kobiety... Ale czy one chodzą normalnie po ulicach bardziej zamożne czy zwykłe?
Nie, w Iranie zwykłe kobiety chodzą normalnie ubrane, tylko często po prostu mają dłuższą jakąś tam narzutkę, jakąś bluzkę.
Nie wszystkie, ale z takich normalnych rodzin to mają tylko po prostu chustę założoną tutaj na...
W razie czego, jeżeli policja religijna się czepi, to się wtedy nakłada.
No dobra, są atrakcyjne, są ładne, ale to są w takim kraju o takiej strukturze religijnej, one też są otwarte, żeby z tobą flirtować, żeby z tobą rozmawiać i nie mają tak, że... Chyba tak, bo to się udawało.
W sensie, dłużyłem parę numerów, pytały mnie później, czy kolejnego dnia wyskoczę gdzieś tam z nimi.
Nie wiem, jak by to się mogło skończyć.
Myślę, że może niekoniecznie jakimś tam, nie wiem, przelotnym seksem.
Ale nie ukrywam, że gdzieś tam bym się przytulił.
One były przepiękne, mają piękne oczy.
Jest taka jedna, na jednym filmie jest jedna dziewczyna, jest kurczę... Powiem ci tak, jak wszedłem do sklepu z pocztówkami, których nie miałem w planie kupować, kupiłem cztery pakiety, jak zobaczyłem jej oczy, jak się uśmiechnęła, to normalnie się rozpłynąłem.
Jest przepiękna i jak zobaczysz ją gdzieś tam w komentarzu na moim filmie, to ludzie mówią, że nie widzieli piękniejszej kobiety.
Iranka, świetna.
I poznałem też jedną dziewczynę w knajpie gdzieś tam zagadałem, jedną w hostelu.
One są często, może tego nie pokazują, ale są otwarte, mają tatuaże porobione i nie wiem, nie próbowałem tego robić w Afganistanie, ale przyznam się bez bicia, kilka razy się uśmiechnąłem do dziewczyn i powiedziałem im cześć.
ale później pomyślałem, kurwa, chyba nie powinienem, chyba nie mogę, ale widziałem, jak patrzą, bo na przykład w Afganistanie, wiesz, gdzieś tam... Ale czujesz też, że jest ci łatwiej, dlatego że jesteś bardziej egzotycznie wyglądasz?
Nie, w Afganistanie nawet jakby spojrzały na mnie, ale żadna nie zagadała, bo nie może, nie ma prawa, wiesz, ze mną zagadać, nie ma prawa publicznie ze mną gdziekolwiek wyjść.
Ja jak robiłem wywiad z dziewczyną...
to to jakby, wiesz, przyszedłem, mówię, cześć, cześć, podaję rękę, ona mówi, że nie, nie możemy podawać sobie dłoni, byśmy w takim hotelu po prostu pięciu gwiazdkowym, gdzie zjedliśmy obiad i zrobiliśmy wywiad, to na przykład jak była kanapa taka, nie wiem, trzyosobowa, to ona siedziała na kanapie i ja nie mogę na tej samej kanapie koło niej usiąść, musiałem dostawić krzesło, no, ale czy jest mi łatwiej?
Pewnie w wielu kwestiach tak.
A też zresztą mówisz, to jest tak, że też wciąż w takich sytuacjach sprawia ci, znaczy to jest głupie pytanie, że sprawia ci przyjemność w taki przygodny sposób, bo ty też często mówisz o relacjach bez happy endu.
Co to znaczy w twoim języku?
Powiem Ci tak, coraz mniej takie, że tak powiem, przelotne znajomości sprawiają mi przyjemność.
Ja nie mówię, że to jest coś złego, że uprawianie sektu to jest coś złego, bo myślę, że jeżeli sami zobaczymy, co się dzieje gdzieś tam w polskim internecie, to nie trzeba jechać do Wenezueli, nie trzeba szukać dużo, bo teraz coraz więcej jakichś takich widzę...
filmików gdzieś tam krąży, jakieś szoty, nieszoty z tego czycie po prostu w Polsce i nie trzeba szukać nie wiem, nie wiadomo jakich otwartych dziewczyn w Kolumbii czy na Kubie.
Wystarczy pewnie pójść tutaj do klubu w Warszawie i znaleźć jakieś dziewczyny.
Ale troszkę mniej sprawa mi przynosi dlatego mówię, że
Pewnie tak, ale jest troszkę taka wizja, mówię tego, że kiedyś może chciałbym się ustatkować, może chciałbym z kimś wspólnie spędzać czas i mieć Giz tam stałą partnerkę i kurczę, aż wyleciałem z rytmu, bo pytałeś mnie... A ta relacja bez happy endu, czym to jest dla ciebie?
Czy mam to rozumieć dosłownie, czy jest tam jakaś głębsza metafora ugryta w tym?
To po prostu było pokazywanie, to chodzi o moją książkę, prawda?
Tutaj chodziło tylko i wyłącznie o pokazywanie takich słabości, bo o tym się nie mówi.
o takiej słabości też naszej męskiej, no bo mówi się zawsze, że czy tak się mówi, no tak słucha się tych, wiesz, często pijanych kolesi na imprezie, wiesz, po dwóch łykach pijany, ile to nie mieli partnerek i jaki ten był świetny i ile on nie trwał, a tak naprawdę to jest, wiesz, pam, pam, pam i do widzenia często, no i...
I takie rzeczy też się zdarzały i ja pisząc książkę swoją, chciałem pokazać też, że tak się dzieje, że nie każdy, czy nie każda znajomość kończy się happy endem, dosłownie i w przenośni, że dzieje się mnóstwo różnych po prostu rzeczy, które są, no, jesteśmy tylko ludźmi.
I czasami nie potrafimy dojść, czasami dochodzimy za szybko.
Mówiąc wprost, mówimy o sekcji, mówimy o stosunkach i tak się dzieje.
Ale o tym jakoś tak cicho jest, ludzie o tym nie mówią.
Mężczyźni się nie chwalą tym, że zawsze mówią jakie mieli piękne sekcje, jak to było dobrze, ale nikt nie mówi, że a wczoraj miałem sekcję i tam 7 sekund trwał.
Tak się też zdarza.
To jest takie, no nie wiem, no to tak jest, tak?
A w temacie tego happy endu, w temacie Tajlandii, to też są takie sytuacje, gdzie możesz trafić na pewnego rodzaju pułapki z tym związane?
Czytaj pierwszy twój dzień w Bangkoku, gdzie możesz trafić na takie sytuacje, których raczej w Polsce byś nie spotkał.
w co można trafić różnie, ale ja w ogóle nie jestem zwolennikiem spotykania się z Tajkami.
Chyba jak jechałem tam po raz pierwszy, to była w tym jakaś taka egzotyka, może coś innego.
Jak pojechałem... Może masz traumę, bo trafiłeś na Ladyboya po prostu.
Kompletnie.
No tak musiałeś napisać w książce, no nie spodziewałem się, że zapiszesz.
Nie no, to jest żart teraz, dobra, bo się spojrzałeś teraz z takim przerażeniem w oczach.
Nie, bo zacząłem rozkminiać, nie, bo... Dobra, bo mi chodziło o pułapkę czytaj Ladyboya, na którego trafiłeś, gdzie powiedziała ci I have cock.
Tak, w klubie, tak, bo ogólnie ta historia kończy się tym, że ja poznałem Tajkę,
nie była najpiękniejsza, była normalną, zwykłą po prostu dziewczyną, bardziej chyba ja dla niej byłem jakimś takim egzotycznym kąskiem, ale fakt, no i może tak się zdarzyć, tylko one o tym mówią otwarcie, bardzo otwarcie, że są ladyboyami i...
kurczę, tam to jest normalne.
Bo powiem ci, wiesz co jest najlepsze, że jak zapytasz twoich znajomych, czy tam kogoś, kto był w Tajlandii, zapytasz, czy poznasz, czy poznał ladyboya, na przykład tutaj teraz ktoś powie z polskiego, tak się nie mówi, mówi się osoby transbuczowe, tak?
A ja nawet nie wiedziałem o tym, tak?
Tak się mówi?
Okej.
Nie, w Polsce, że tak się mówi.
No chyba tak, mi się wydaje, że ludzie mają o to straszny problem, że nie powinno się tam mówić.
Ja mam trzeźwy umysł i jakby ja się nie daję, że tak powiem, złapać na żaden haczyk, ale jeżeli pogadasz ze znajomymi i powiedzą, nie, co ty, żołomu, że nigdy w życiu... A byłeś w Tajlandii, czy nie?
No to jeżeli pójdziesz na, nie wiem, na Phuket czy gdziekolwiek, na jakąkolwiek taką dzielnicę, taki walking street, to jak stoją pod klubem i dziewczyny, i ladyboye, to ci faceci nie gadają z tymi dziewczynami, tylko nagle po tych kilku piwkach czy drinkach gadają tylko z ladyboyami.
Ale później, jak oni przyjeżdżają do Polski, zapytasz ich, czy poznali ladyboya, to oni się powiedzą, że nie.
Rozumiem, że jak włączyłem mikrofony, to będziesz mi mógł powiedzieć, jak się skończyła ta przygoda z Ladyboyem.
Nie, nie, ale faktycznie dla mnie to był szok.
Bo ja jakby o tym tylko wcześniej gdzieś tam słyszałem, widziałem filmiki na YouTubie,
ale nie byłem sobie w stanie wyobrazić, że kurczę, to jest straszny duży procent osób trakcjowych w Tajlandii, że to jest ogromny procent.
Jak odpalisz Tindera, to tam jest... Teraz to jest tylko, bym powiedział, ja jeżdżę regularnie w Tajlandii.
Teraz to są Rosjanki.
i Ladyboya w większości.
A byłeś też na imprezie swingerskiej?
Jak to wyglądało?
W sensie, czułbym się chyba niekomfortowo.
Ale że ktoś by się rozpoznał, czy co?
Tak, chyba nie.
Tak mi się wydaje, że nie chciałbym jakby... To jest rzecz bardzo... Taka...
jakby to powiedzieć ładnie.
Tak, intymna, na pewno.
I idąc jakby, to nie jest nic złego chodzenie do klubów swingerskich, mi się wydaje.
Jeżeli ktoś ma takie potrzeby, lubi takie rzeczy, to idzie tak.
Jeden chodzi na imprezy techno, drugi chodzi, wiesz, nie wiem, pograć w piłkę, a trzeci chodzi na imprezy swingerskie.
Jeżeli go to kręci, to spoko.
Dokładnie.
I mi się wydaje, że dobrze jest czuć się w takim miejscu,
Nie chciałbym takiego, nie wiem, wzroku, że oglądam tego gościa na YouTubie, on tam chodzi, wiesz, z fujarą na wierzchu.
Nie robiłem takich rzeczy.
Ja byłem tylko i wyłącznie raz w klubie dla swingersów.
Ta historia nie skończyła się dobrze.
Ja poszedłem tylko dlatego, bo zostałem zaproszony przez dziewczynę bardzo sympatyczną, która wyszła z założenia, że ona nigdy nie była i
Nie jesteśmy parą, jesteśmy, tak powiem, nie wiem, spotykamy się albo cokolwiek.
Pójdźmy, zobaczmy, jak to wygląda.
Pamiętam, jak dziś ona poprosiła mnie, że...
Żebym tylko nie był zazdrosny.
Powiedział, pójdźmy, zróbmy cokolwiek.
Powiem Ci tak, no nie ukrywaj, ja byłem spięty.
To była moja taka, można powiedzieć, pierwsza...
pierwsze pójście, pierwsze w sumie jedyne do takiego klubu.
Byłem ciekawy, zawsze chciałem pójść.
Myślę, że wielu mężczyzn słuchających ten podcast powie, kurczę, też bym sobie pewnie poszedł.
To był normalny klub.
jak każdy normalny klub, gdzie po prostu wchodzisz, masz szatnię, masz toalety, masz bar, tam DJ, DJ robi, wiesz, tyfy, tyfy i tak to wyglądało.
Ja poszedłem ubrany w miarę normalnie, podobnie jak teraz, typu krótkie spodenki, rozpięta koszula, ale koleś na wejściu powiedział do nas, o, wy chyba pierwszy raz, coś tam, nie krępujcie się i to było wszystko, jakby mówię, normalnie,
my tam nic nie robiliśmy, bo ja byłem po części spięty, ale obok był taki... Zawsze ja myślałem, że to wygląda na zasadzie, nie wiem, jakichś, powiedzmy, prywatnych, nie wiem, pokoi, gdzie jak, nie wiem, z kimś zamienisz słowo, spodoba ci się, tam, nie wiem, spodoba ci się kobieta, to idziesz po prostu do pokoju, oprawiacie...
Widać, że tak się kojarzy w ogóle czas, jak opowiedziałeś.
I po prostu było takie jedno pomieszczenie, nie wchodziłem do środka, więc nie wiem, czy to nie było lustro weneckie, że...
Po prostu jesteś tu w pokoju, robisz to, na co masz ochotę, ty nie widzisz, co jest na zewnątrz, ale osoby na zewnątrz ciebie widzą, bo my po prostu widzieliśmy osoby cieszące się sobą normalnie, a czy one nas widziały?
I po prostu gdybyś chciał, to byś mógł sobie tam pójść i skorzystać.
Ja byłem, mówię, trochę spięty, ja nie piję alkoholu, nie potrafiłem się chyba do tego stopnia otworzyć, bardziej byłem ciekawy, jak to wygląda.
fajne przeżycie, które się skończyło finalnie właśnie bez happy endu, bo dziewczyna, z którą byłem się upiła i zrobiła mi dymy.
I to takie fest, dymy, że to był taki moment, kiedy tam DJ mówi już tam, moi drodzy, jest godzina druga, musimy kończyć imprezkę, czy tam trzecia, wiesz, były czasy covidowe, sorry, musimy zamykać klub.
I ja do niego mówię, słuchaj, to zróbmy coś szalonego, wiesz, no, nie wiem, cokolwiek, pocałujmy się z innym partnerem, chociaż to nie jest, nie wiadomo, jaka szalona rzecz.
Ta suka w czerwonym ci się podoba?
A ja wiesz, to mnie jakby zmroziło.
Ja mówię, nie no, bo to jakieś chore jazdy, wiesz.
Miałem z nią, jakby wiesz, mieliśmy jeden po prostu pokój prywatny.
Ja jej tak dobrze nie znałem nawet.
My się nie spotkaliśmy jakoś.
Szczególnie, bo razem chcieliśmy pójść do tego klubu i...
Opie, ona wypiła trzy drinki, zresztą gdzieś tam zaczęła płakać i ja mówię, kurwa, no jest afera, ona mówi do niej, wypierdalaj do niej, wiesz, ja już mówię, no nie no, ja nic nie chcę, mówię, po prostu zróbmy coś, sama powiedziałaś mi, no nie, ona, jeszcze lepsze było, że ten kluczowy moment był taki, że ona mówi, chcesz?
To ja coś zrobię, mam komuś obciągnąć?
A ja mówię, kurwa, jesteśmy w Singers Clubie, no rób co chcesz.
I idzie taki chłopaczek,
I ona się obraca do niego i pyta się go, czy może mu zrobić laskę.
I on mówi, nie człowieku.
I tam wiesz, po prostu ona płakała.
Dokładnie.
To są rzeczy, które ja opisuję w mojej książce, że są, okej, fajnie to wszystko wygląda, ale finalnie kończy się różnie.
A potrafibyś opowiedzieć, jaka jest specyfika relacji seksualnych właśnie w różnych krajach pod kątem nacji właśnie?
Czy inna jest relacja seksualna z Meksykanką, inna z Kolumbijką, właśnie z Rosjankami czy Muzułmankami?
Tak, myślę, że... Czym to się charakteryzuje, że to jest inne tam?
W krajach latynoskich, ale nie wszystkich, jest bardzo duża otwartość.
Jakby, przepraszam, mówienie o stresie jest takie bardzo normalne.
Nie ma takiego czegoś, że tam, wiesz, nie owija się często w bawełnę.
Mówi się chyba, że Brazylia jest chyba takim najbardziej słownym krajem pod tym względem, że to są takie po prostu emocje.
Jeżeli idziesz do klubu w Brazylii na przykład, no to jakby, nie wiem, dziewczyny kręcące tyłkami, czy to są tak normalne rzeczy, czy po prostu kogoś się poznaje.
Często, w każdym razie nigdy nie byłem na karnawale w Brazylii, chciałbym pójść, bo też słyszałem, że jest bardzo duża otwartość i takie po prostu chęć też kogoś poznania.
jak byłem na Jamajce, to nie doszedłem, czy tak powiem, na taką imprezę, w sensie nie poszedłem na taką imprezę, bo te imprezy gdzieś tam były tak turbo późno w nocy, o pierwszej, drugiej, trzeciej się zaczynały, gdzie ja już chodzę spać o godzinie dziesiąte, jedenaste, ja już śpię, bo jakby dla mnie najważniejsze jest wypoczynek i też praca, będąc w podróży.
Ale poznałem dziewczyny na Tinderze, które wysyłały mi filmiki z imprez.
To był kosmos.
Nie widziałem czegoś takiego nigdy w życiu.
Dziewczyny to, co robiły... Ja ci później pokażę filmiki.
To, co dziewczyny robiły na parkiecie, jak kręciły tyłkami, jak robiły szpagaty, albo jak stają na głowach i kręcą tyłkiem.
To jest kosmos.
Nie widziałem czegoś takiego w innych krajach.
To mówię, na pewno w Ameryce Południowej są takie najbardziej otwarte.
A to jakbyśmy mieli wejść w głębiej w sytuację.
Dlaczego akurat zakochałeś się w ennozuarkach?
Dlaczego tam akurat dla ciebie jakby te kobiety były najatrakcyjniejsze, mogę tak powiedzieć?
Tak, bo temperament, bo są gorące.
Uwielbiają się pokłócić.
To jest coś pięknego.
Ja nie chcę kobiety, z którą, ja nie wiem, nie kręcą mnie Azjatki, które siedzą, że tak powiem, cicho jak myszki.
Ja już widziałem mnóstwo takich relacji, jeśli to można nazwać relacjami obcokrajowców, którzy jeżdżą do Tajlandii, Wietnamu, nie wiem, Kambodży, gdziekolwiek i
wychodzą z dziewczyną na przykład na kolację, ona siedzi zwieszona na telefonie, słucha muzyki.
Ja bym został pierdolca za przeproszeniem, jeżeli ja miałbym być z kobietą, która mówi trzy słowa po angielsku, hej, how are you, i nie kręci mnie stosunek dla stosunku.
W sensie, jakby nie ma to najmniejszego sensu.
Można pójść do łóżka raz, ale drugi raz nie będzie ci się chciało, jeżeli ta kobieta nie ma nic do zaoferowania więcej, jak swoje ciało.
I dlatego ja nie spotykam się tam z tymi dziewczynami z Azji, bo kulturowo mnie to strasznie odrzuca.
One są ciche, one są bardzo spokojne, są wydawałoby się opanowane emocjonalnie, pomimo że mają często takie napady emocjonalne, ale są zbyt mocne napady emocjonalne, takie jednorazowe.
trzymają wszystko, tłumią w sobie i później jak wybuchają, to jest w ogóle kosmos.
Nie wiem, no nie chciałbym iść z kobietą do knajpy, która ona będzie, wiesz, po pierwsze nie zna dobrze angielskiego.
Nie zna angielskiego, jest po prostu słaba relacja.
Ona po prostu siedzi i klika w telefon.
Zero w ogóle pociągu jakiegokolwiek.
Jak jechałem pierwszy raz do Azji, to spotykałem się z dziewczynami z innych regionów, bo wiadomo, że chciałem poznać.
Jak jesteś w Polsce, to się spotyka z Polkami.
To nieważne, czy jesteś Polakiem mieszkającym w Polsce, czy jesteś na drugim końcu świata.
Ale no, nie było takiej chemii.
A tam w tych krajach to jest ogień.
Cały czas jest po prostu, wiesz, jak idziesz z kobietą i one są cholernie zazdrosne.
Latynoski są cholernie zazdrosne.
o cokolwiek.
To też jest może dlatego, że ja znam hiszpański i jesteśmy w stanie się dogadać w miarę biegle w tym samym języku, w którym jakby to jest jej pierwszy, powiedzmy, język.
A jeżeli taki bardzo ogólnie, Azjatki mówią bardzo słabo w języku...
angielskim.
I ja chciałbym rozmawiać o wszystkim.
To nie chcę tylko rozmawiać, hej, co słychać, okej, a u ciebie, okej, masz ote na jajecznicę, okej, i jakby to jest jedyny temat.
Może jak miałbym 20 lat...
Może interesowałoby mnie po prostu tylko i wyłącznie pójście do łóżka i tyle.
Ale mając 35 lat zaraz, to przestało mnie to jakkolwiek rajcować.
No dobra, to jak wychodzimy z tego miejsca, że już jesteś bardziej dojrzały, aniżeli kilka, kilkanaście lat temu i chciałbyś też mieć rodzinę potencjalną, to gdzie wybrałbyś się na potencjalnie...
Miesiąc miodowy, to znaczy... Myślałem, że powiesz poszukiwania kobiety.
Nie, nie, właśnie dlatego, że rozmawialiśmy dużo o tej ciemnej stronie, o tych niebezpiecznych regionach, niebezpiecznych miejscach i bardziej o takich pułapkach, fakapach, które mogą nas spotkać w różnych miejscach, ale z kolei ten drugi biegł.
Miejsce najbardziej wyjątkowe, którego udało ci się doświadczyć, właśnie na które wybrałbyś się ze swoją żoną na miesiąc miodowy.
Potrafiłbyś wskazać takie?
Tak, ale możesz leżeć na plaży, możesz pójść w góry.
Myślę, że ja nie będę miał żony, z którą będziemy po prostu leżeli na plaży, bo ja nie lubię leżeć na plaży.
Jeżeli chodzi o widoki, kiedyś powiedziałem, że piękne są Seszole, jeżeli chodzi o plażę, to jest takie miejsce wymarzone, że tak powiem, jeżeli chodzi o gdzieś tam miesiąc miłodobu, tak by się wydawało, ale jest nudne, no bo oprócz plaży nie ma nic więcej.
Ja bym wolał spędzać czas aktywnie, wolałbym pójść w góry.
Może jeżeli nie tyle miesiąc miłodobu, co jeżeli chciałbym może poznać moją kobietę, to może chciałbym ją, że tak powiem, troszkę przetyrać, zabrać na jakiś taki, wiesz, plecakowy wyjazd, gdzie troszkę, wiesz, co chodzi, bo to jeżeli się można dotrzeć,
Bo jeżeli jedziesz z kobietą na plażę i tam sobie po prostu leżycie i nie ma żadnych problemów, jest fajnie.
Moim zdaniem warto wziąć kobietę, która może być twoją przyszłą żoną.
Na przykład w miejsce, gdzie jeżeli to was, że tak powiem,
nie zniszczy waszej relacji, to już nic nie powinno, że tak powiem, rzeczywistość, nie wiem, mieszkania w Polsce was wtedy już, że tak powiem, nie zniszczy.
Jak jedziecie gdzieś tam, nie wiem, do jakiegoś Nepalu, na jakiś ciężki trekking, gdzie widzisz jakby swoją partnerkę, czy tam partnera jakby w swoich najgorszych jakby momentach emocjonalnych, fizycznych.
w każdym możliwym aspekcie.
I wtedy, jeżeli to ciebie nie niszczy, to mi się wydaje, że to jest idealna partnerka.
Ale jeżeli chciałbym pojechać gdzieś na miesiąc miodowy, nie wiem, to jest tak trudne pytanie, bo to jest jakby bardzo...
zbyt dalekie wychodzenie w przód dla mnie, bo ja musiałbym mieć teraz partnerkę, żeby pomału, że tak powiem, myśleć, gdzie moglibyśmy pojechać.
To trochę inaczej, bo trochę zmierzając do końca... Do Bangladeszu ją zawiorę.
Ale to, co też powiedziałem na początku, że ty demitologizujesz tą turystykę, podróżowanie, też pokazujesz, że...
prawdziwe podróże to nie tylko palmy, drinki, lecz właśnie przeprawy, wyzwania, trochę życia na krawędzi i trochę też brania życia na pełnym gazie.
Zastanawiam się też, ty też powiedziałeś, że zmieniłeś perspektywę przez podróże, jak patrzysz na świat.
Myślę, że nauczyły mnie szacunku do ludzi.
Nauczyły mnie pokory.
Szanowania pieniędzy to jest też bardzo ważny aspekt.
Pomimo, że zarabiam większe pieniądze teraz, jak zarabiałem na początku, których w ogóle nie zarabiałem, to ja szanuję pieniądze, bo wiem ile kiedyś musiałem na nie pracować i co musiałem robić, aby te pieniądze zdobyć.
częściej chyba cieszyć z rzeczy błahych, czyli bardziej sprawi mi przyjemność, jak sobie siądę na polanie i zjem kanapkę patrząc na widok gór czy cokolwiek, czy żaden widok, jak kupienie sobie rzeczy
jakiegoś gadżetu na przykład, których w ogóle nie mam.
Jedynym gadżetem, który posiadam jest zegarek, ponieważ przygotowuję się do maratonu i sobie z nim biegam.
Pewnie bym go nie kupił, gdybym tego nie zrobił.
bardzo wielu rzeczy, jakby radzenia sobie w trudnych sytuacjach, wychodzenia ze strefy komfortu, przekraczania kolejnych granic, pokazywania tego, gdzie tak naprawdę jest jakby twój limit psychiczny i fizyczny, bo też te
To nie jest przyjemne, jak masz, nie wiem, dengę czy malarię na końcu świata i musisz sobie radzić.
To nie jest tak, że ty się obudzisz jutro w domu i cię zawiozą karetką do szpitala i będziesz mówił po polsku i po prostu jesteś często zdany sam na siebie.
Musisz nauczyć się poradzić sobie w takiej sytuacji.
I wtedy właśnie wracając do takich miejsc typu Polska, gdzie masz wszystko pod ręką, mówisz w własnym ojczystym języku, jesteś w stanie się dogadać, masz dostęp do szpitali, masz dostęp do edukacji, masz dostęp do jedzenia, masz dostęp do wszystkiego, transportu publicznego, czegokolwiek.
to życie staje się na pewno prostsze, tak mi się wydaje.
Czyli z perspektywy podróżowania po całym świecie potrafisz doceniać Polskę?
Jak zawsze, bardzo.
Uwielbiam przyjeżdżać do Polski.
Najprzyjemniejszym momentem jest, wiesz, pójście, pobiegać sobie gdzieś na przykład po lesie, poczuć ten... Ostatnio jak przyjechałem do Polski właśnie po Iranie, Afganistanie, Haiti...
Powiedziałem sobie, kurwa, pięknie się biega w naturze, nie pośród śmieci, gdzie pięknie kwitną kwiatki.
Wydawałoby się dla kogoś turbo abstrakcyjne, ale ja to bardzo doceniam.
To, że ja mogę pójść sobie do sklepu i...
To nie jest tak, że ostatnio byłem na przykład taki, teraz szybko rzucę przykład, byłem na jednej z wysp karaibskich, na... o nieważne, na którejś tam wyspie karaibskiej byłem i poszedłem sobie na spacer.
I ten tam miał być tam dwugodzinny spacer, okazało się, że tam zrobiłem 18 kilometrów, szedłem na szczyt tam jakiegoś krateru, zszedłem i mówię, dobra, to idę jeść, wiesz, wchodzę do sklepu, a oni mają, kurwa, smażonego kurczaka, który był straszny, już był ziaden chyba z szósty dzień, nie było nic innego.
I oni mówią, tam kawałek dalej jest...
Taki duży market.
No i wchodzę do sklepu, mówię, dobra, to ja sobie coś ugotuję.
Ja wziąłem, wiesz, wziąłem chłopie makaron, to tam włożyłem do koszyka, obchodzę sobie, wziąłem jeszcze telefon do ręki, tam mówię, a słuchajcie widzowie, teraz coś tu będziemy kupować.
Ja tak wychodzę i mówię, kurwa, przecież ja to nic nie ugotuję.
I to kompletnie puste półki, tam gdzie była, wiesz, sekcja jakaś tam mięsna, tak masz, no nie wiem, szynki, takie rzeczy w lodówce.
Chłopie, nie było kompletnie nic, kurwa, było zero.
Ja wziąłem ten makaron,
odłożyłem go na półkę, zrobiłem taką jeszcze pętlę, mówię, kurwa, proszki do prania, tutaj jakieś chemikalia, pasta do zębów, mówię, nie ma kompletnie nic, wziąłem trzy butelki wody, zapłaciłem 40 zł, i ja mówię, mówię, no nie wiem, co ja dzisiaj będę jadł.
I to jest to, że to sobie idziesz i naprawdę możesz sobie wybrać dowolną kuchnię świata, ludzie tego kompletnie nie doceniają, nie wiem dlaczego.
Naprawdę mamy w Polsce, jest pięknie, mamy wszystko, mamy góry, mamy jeziora, mamy rzeki, mamy piękne kobiety, mamy bezpieczeństwo przede wszystkim, jest mnóstwo plusów, mnóstwo plusów i o wiele więcej jak minusów, jeżeli ktoś kiedykolwiek pojedzie na Haiti i tam się zderzy z tą rzeczywistością i wróci do Polski, to już nie będzie na rzeką.
I tym akcentem sobie kończymy.
Wielkie dzięki za rozmowę.
Szybko.
Dzięki bardzo.
Pozdrawiam wszystkich.
Ostatnie odcinki
-
Pułapka reinkarnacji. Instrukcja wylogowania si...
02.02.2026 18:00
-
Polską rządzi cień - kto nakręca wojenną psycho...
29.01.2026 18:00
-
Piekło na ziemi to nie jest życzenie duszy. Wsz...
26.01.2026 18:00
-
Miałem już nie żyć. Bóg wyciągnął mnie z rynszt...
23.01.2026 18:00
-
Płakałam, gdy moje ego umierało - Justyna Stecz...
19.01.2026 18:00
-
Jak elity planują koniec wolności w 2026 roku? ...
15.01.2026 18:00
-
Zakazana wiedza z gwiazd - jak niebo programuje...
12.01.2026 18:00
-
Przepisujemy leki, zamiast leczyć. Czego lekarz...
07.01.2026 18:00
-
Jak przeżyć atak nożem? Masz tylko jedną szansę...
29.12.2025 18:00
-
Odpowiedzi na najważniejsze pytania w życiu - G...
22.12.2025 18:00