Mentionsy
#181 - TOMASZ JACHIMEK - HUMOR, UŚMIECH I INNE SMAKI
Tu posłuchasz: https://id.ffm.to/drozdowisko
Napisz do mnie: [email protected]
Zostań Patronem (z logowaniem): https://patronite.pl/TeresaDrozda
Postaw mi kawę (bez logowania): https://buycoffee.to/drozdowisko/
Postaw mi kawę (bez logowania): https://suppi.pl/drozdowisko
Odwiedź mnie:
https://www.facebook.com/teresa.drozda
https://www.facebook.com/czeskikousek
https://www.facebook.com/drozdowisko
https://drozdowisko.pl/
https://www.instagram.com/drozdowisko/
https://radiodanielka.pl/drozdowisko/
W 181. odcinku DROZDOWISKA Teresa Drozda i TOMASZ JACHIMEK rozmawiają o humorze jako sposobie na życie i jako wymagającym rzemiośle. Punktem wyjścia jest codzienność: uśmiech w urzędzie, drobne gesty empatii, niepozorna scena w Żabce. Punktem dojścia – estradowe doświadczenie, technika pisania żartów, trema, porażki i momenty, w których „klik” zmienia wszystko.
W rozmowie pojawiają się Jeremi Przybora, Wojciech Młynarski, Agnieszka Osiecka, Alina Janowska i wspomnienia ze świata festiwali, kabaretów oraz estrady. Jest też refleksja nad kulturą, która traci pamięć, często nie wiedząc, co właściwie traci.
To odcinek o rozmowie samej w sobie – bez promocji, bez formatu, z pełną swobodą meandrowania.
Zapraszamy do komentowania i dzielenia się odcinkiem.
(00:00) Wstęp
(01:27) Tomasz Jachimek
(09:34) Kruchość crossainta
(15:56) Uśmiech jako technika
(25:54) Rzemiosło w komedii
(40:58) Bezczelność jako wartość
(42:11) Przekraczanie granic w sztuce
(47:20) Moment przełomowy w karierze
(51:25) Spotkania z legendami estrady
(01:06:25) Młodzieńcza pycha i pokora
(01:20:31) Nowe wyzwania w pracy
(01:23:15) Dziękujemy i do usłyszenia!
Szukaj w treści odcinka
Tym szczęśliwsza jestem, że słyszymy się dziś, właśnie dziś i już bez przypominania, że drozdowisko można wesprzeć itd., itd.
Dokonałbym od razu rozróżnienia na ten humor codzienny, prywatny, czysto ludzki, a ten humor, którym, czy wymienieni przed chwilą znamieni ci chyba sam mężczyźni, bo nie było w tym gronie żadnej...
humor w tym rozumieniu takiego codziennego pomysłu na życie, tak bym powiedział, na to życie prywatne właśnie, jest fantastycznym, pozwolę sobie na takie określenie, smarem, rozładowującym mnóstwo napięć i zaczynając od przeciętnego, aż sympatycznego uśmiechu na dzień dobry.
Poza tym hukiem, poza tymi narzędziami, które są w naszej głowie, sercu, wrażliwości.
To nie, że znikąd, że z Katowic, ale znikąd w tym świecie artystycznym.
Tak, to jest właśnie to pierwsza rzecz, ale że o silnej emocji właśnie w tym życiu zawodowym, w tym życiu estrodowym jest dlatego silne, bo nie ma nic przyjemniejszego.
Nie, ale dobrze, dobrze, znaczy jakby pójdziemy tymi dwoma tropami, bo to, o czym powiedziałeś na początku, czyli ten humor jako smar, ja bym ten uśmiech, kiedy wchodzisz do urzędu, czy do sklepu, czy uśmiechasz się do pani kasjerki po prostu w markecie, na którą wszyscy burczą i... Tak, obwiniają ją choćby za pogodę, tak, oczywiście.
W każdym razie to ja raczej traktuję bardziej chyba w kategoriach życzliwości i empatii, wiesz, niż... Mówimy o tym początkowym.
Tak, o tym początkowym uśmiechu.
I to jest... Czasem jak o tym myślę i czasem jak o tym mówię i czasem kiedy uzbrajam się w ten uśmiech, właśnie wchodząc w takie...
Będzie strasznie ten pan w tym okienku, ta pani w tym okienku.
Tak, znaczy bez, nie będę tym awanturującym się klientem, tak?
W związku z tym jakby cała fantastyczność krosanta polega na tym, że go bierzesz i on jest taki pulchniutki, tak?
W tym momencie gwałtownie na mnie topnieje, ale słucham tego w jasno, więc z wielką ciekawością.
I ten croissant staje się tym pretekstem.
I opowiadam o tym dlaczego?
Można sobie kupić dwa zimne piwka po występie i sobie z tym piwem, no i to są podróże życia, a właśnie tak było, ponieważ te pociągi wieczorne do Warszawy, one w 90% są bardzo puste.
Ojejku, no przecież ja znam tę metodę, ale to nie, że udaję środkę, tylko jestem środką za każdym razem, kiedy jestem w warsztacie samochodowym i dostaję pytanie od tego, najczęściej pana, no tutaj jest bardzo mocno zmaskulinizowany ten zawód i dla niego to się wydają oczywiste kwestie, a ja po prostu nie wiem i w tym momencie, no tak, no to przyjmuję rolę środki, ale to tam nie ma takiego, tylko jest to, że chłopaku, w ogóle jak, że ty możesz nie wiedzieć, ile tam pojemności silnika ma twoje auto.
Powiedziałeś o tym, że są pewne zasady i ja sobie potrafię to wyobrazić.
Ale no kurczę, trochę na tym też to polega.
Natomiast geniusz jest w tym, że potem do tej manufaktury, nazwijmy to, czy do tej techniki, masz te słowa i potrafisz te historie... Opowiedzieć.
O tym mówił Wojciech Młynarski, że on jest rzemieślnikiem słowa.
Wojciech Młynarski też cytował Jerzego Wasowskiego, kiedy wziął kiedyś nuty przez niego napisane, bo oni też przecież pisali wspólnie piosenki i spojrzał na te nuty, które były takie wycyzelowane na tym papierze.
Ja nie przyjmuję tego trochę też do wiadomości i oczywiście w tym momencie umieszczamy się w gronie już jakichś dinozaurów po prostu.
w tym samym momencie, znaczy my z Tomkiem jesteśmy, znamy się 30 lat, jesteśmy rówieśnikami, dorastaliśmy w tym samym czasie, karmieni byliśmy podobnymi rzeczami prawdopodobnie, a jeśli nie karmieni, no to wcześniej czy później się do nich dokopaliśmy z uwagi na to, co nas obchodzi, co nas interesuje i czym się zajmujemy.
Ale zobacz, ale na tym właśnie polega rozmowa.
Podcasty polegają na tym, że sobie wymyślasz, co chcesz i robisz to, co chcesz.
Ja się tego bardzo trzymam, żeby w tym nie było formatu i żeby w tym była pełna wolność i swoboda.
No przecież ja zostałem, kiedy marzyłem o tym, żeby być jak już nie piłkarzem, to aktorem, to pojechałem na konsultacje do szkoły aktorskiej, w których to nie był pierwszy etap tego egzaminu do aktora.
To jak sobie dajesz radę z tymi opiniami?
Ale to w tym momencie się spotykaliśmy z opiniami, podejrzewam, że tych radiowych autorytetów, ja tych estradowych, co dla mnie było oczywiście...
Ja pierwszy raz to, co teraz powiedziałeś, to o czym teraz powiedziałeś, usłyszałam wiele lat temu od Jana Kantego Pawluśkiewicza, kiedy rozmawiałam z nim o tym, jak to było z Markiem Grechutą, kiedy oni pisali muzykę do tej wspaniałej, fenomenalnej poezji.
Natomiast to jest też to, co rozmawialiśmy o tym uśmiechu i nadmiernym pajacowaniu w urzędzie.
Że za tym tupetem, za tą bezczelnością, za tym takim porywem świeżości...
Ale powiedz w takim razie, czy jest jakiś taki punkt w tym artystycznym twoim życiu, który uważasz za taką znaczącą zmianę jakiegoś sposobu myślenia?
To było na pewno jeszcze przed paką w dziewięćdziesiątym, dziewiątym roku, to teraz pamiętam.
To był rok 99, oczywiście później ta trema była wielokrotnie i to nie, że to mi minęło, ale pamiętam taki klik, że pierwszy raz stałem i miałem wrażenie, że mogę sobie z tymi ludźmi zrobić absolutnie wszystko, że oni już byli tak nasi, że oni już tak się chcieli fajnie bawić, że ja to teraz wyczuwam niejako instynktownie.
Czyli pierwsze twoje solowe wystąpienie, kiedy już przestaje istnieć kabaret i decydujesz o tym, że będziesz solistą.
Ale pani Alina Janowska, która była dla nas wszystkich, my wtedy byliśmy pacholęciami tymi estradowymi, bo tam ten przegląd się odbywał w kabaret, taniec i piosenka.
Mieliśmy wrażenie, że obcujemy jakąś taką kochaną ciocią, która nie to, że nie drażni, która wie o tym zawodzie absolutnie wszystko i była nam strasznie, strasznie pomocna, serdeczna, uśmiechnięta, pełna takiej energii.
i pozytywne, nawet nie, że zaskoczenie, ale zaskoczenie, że można aż tak, że zaskoczenie w tym, że jejku, jaka ona jest fajna.
tak ceniłem, tak słuchałem jego piosenek, czy tak podziwiałem go w jakichś filmach, czy spektaklach, a tu się okazuje takim, przepraszam najmocniej, hamiszczem nieprawdopodobnym i że w tym momencie człowiek ma taki zgrzyt absolutnie w drugą stronę.
No tak, ale też myślę, że gdybym teraz jeszcze wymieniła właśnie, nie wiem, Stanisława Tyma czy Jacka Fedorowicza, opowiadałbyś dokładnie to samo, bo też to, co było niesamowicie charakterystyczne w tych czasach pakowskich, wtedy kiedy myśmy na tę pakę, czyli na przegląd kabaretów, największy
Przegląd kabaretów w tym kraju, który odbywał się w Krakowie jeździli.
od takich postaci jak Stanisław Tym czy Jacek Federowicz, którzy regularnie na pakę jeździli i którzy świetnie się wśród tego, przepraszam, użyję tego sformułowania, planktonu kabaretowego poruszali tego narybku.
To jak tam anegdoty chodzą, bo przecież bardzo często te młode kabarety miały rozmowy z jurorami i chodziły legendy o Filipikach, czy o uwagach sardonicznych, jak jest to pan Stanisław Tym, czy pan Jacek Fedorowicz, czy którykolwiek z innych tych jurorów, bo tam nazwiska były pierwszoligowe absolutnie, jakie potrafiły wyrazić, jak potrafiły tam z
Ale później, jak zaczęliśmy ze sobą troszeczkę rozmawiać, ja się zacząłem pojawiać tam w troszkę już innym wymiarze czasowym i zobaczyłem, ile to jest i mądrości, i doświadczeń, i czego bym w życiu nie podejrzewał, takiego ludzkiego dobra, takiej właśnie pozytywnej tej strony, a on, tak jak właśnie to wymienił przed chwilą Stanisław Tymczyk, Jacek Fedorowicz,
też nie znosi upartectwa, też jak widział, że coś słabego, to jego to autentycznie bolało, że on nie mógł ścierpieć, że coś takiego się w ogóle pojawia, że on podchodzi do tych spraw bardzo i emocjonalnie, i ambicjonalnie, że nie, że nie chcą się z tym podpisywać, że to dla nich było bardzo, bardzo ważne.
Ale na Wydziale Odrzuconych Talentów, bo tak czasem o tym mówią.
Przy czym ja nigdy nie miałam aktorskich ambicji, w związku z tym ja tam po prostu rzeczywiście poszłam, dlatego że to mnie interesowało, że już jakieś tam kroki w dziennikarstwie stawiałam, w związku z tym jakby to był jakoś tam naturalny kierunek, taki, w którym było ciekawiej niż właśnie na dziennikarstwie, bo jednak nastawione było na sztukę, na historię sztuki, na historię teatru i tak dalej, i tak dalej.
Jesteś dokładnie tym po prostu bezczelnym głupkiem trochę.
Ja patrzyłam na tego faceta, byłam zachwycona tym, jak właśnie on nas traktuje jak partnerów.
I on nam na ustny egzamin zadał zadanie polegające na tym znajdźcie w dzisiejszej kulturze, w dzisiejszej rzeczywistości odniesienia do antyku.
I zaczęłam mu o tym opowiadać.
To nie uświadamiasz sobie tego, dopóki nie usiądziesz z tymi dwoma tekstami i nie porównasz?
Ja zaczęłam o tym profesorowi Ekserowi opowiadać i on był po prostu zachwycony.
Kenik, który też nie żyje wiele lat, ja do niego też jeździłam, bo on wtedy w tamtym czasie był również szefem teatru telewizji, a ja robiłam jakieś takie, nie wiem, informacje kulturalne w radiu czy coś takiego, więc tam od czasu do czasu do niego jeździłam z mikrofonem po to, żeby go, co za absurd, prosić o, rozumiesz, takie setki, żeby on po prostu w 30 sekund tam powiedział o jakimś spektaklu teatru telewizji, nie?
Ja do dzisiaj to wszystko jakoś tam pamiętam i przetwarzam i myślę sobie, że ja w ogóle nie byłam gotowa na spotkanie z tymi ludźmi, że...
Niemniej czuję to tak dzisiaj, czy tak o tym myślę, że oni myśleli o nas dużo lepiej niż myśmy byli, ale jednocześnie po prostu nigdy nam tego nie dali jakoś odczuć, właśnie tego poczucia wyższości.
Tak, no tak, ale mówię po prostu o tym, że wtedy, kiedy jesteśmy na tych studiach, nawet przez te cztery czy pięć lat, naprawdę nie jesteśmy...
do końca gotowi na to, kogo dostaniemy, z czym będziemy obcować i to samo jest prawdopodobnie w tym twoim uniwersytecie kabaretowym, który kończyłeś na tych przeglądach, festiwalach, rozmawiając z całą masą tych autorytetów.
Sikor się patrzył na mnie, jak na ogóle... No po pierwsze, jak na gościowa, któremu odbiło szybciutko Sodówa, bo go tam, nie wiem, Stanisław w tym pochwalił na przykład i tak dalej.
To jest z jednej strony czasami dobry, a w tym przypadku absolutnie beznadziejny, no ten młodzieńczy brak pokory, co mi tam będzie ktoś mówił, jak ja już tutaj pierwszą nagrodę na pace dostałem.
Ja pamiętam, że jak przyjechałem do Warszawy ze swojej kochanej, cudownej Gdyni, ja byłem chłopakiem, który całą młodość spędził na szkolnym boisku i później na boisku gdyńskiego, Bałtyku, bo marzyłem o tym, żeby być piłkarzem.
troszkę się będę tłumaczył, że dla mnie to był... Ja nie miałem rodziców aktorów, ja nie obracałem się w tym kręgu artystów reżyserskich i tak dalej.
To wejście na te salony, czy można tak powiedzieć salony artystyczne, bo to właśnie nie nadużywałbym słowa salony, na te przestrzenie, gdzie się nagle spotykasz z tymi ludźmi w pracy, że oni są twoimi tam znajomymi.
Marian Opania, Krzysztof Jaroszyński, Andrzej Zaorski, którzy za chwileczkę będą w tym samym programie, co ja, opowiadać żarciki.
Tak, Marek Grabie się pojawiał z tymi swoimi absurdalnymi...
Nie chcę przekroczyć jakiejś granicy prywatności czy intymności, ale powiedziałeś... Nie, nie chcę, bo nie lubię.
Ale zapytam, no właśnie, bo nigdy chyba o tym nie rozmawialiśmy, o reakcję twoich najbliższych, bo rozumiem też, że z powodu...
Natomiast jeśli to jest zbyt intymne pytanie, to odpuszczamy.
Opowiadamy o spektaklach, o filmach, o tym, co obejrzeliśmy przez ostatnie trzy miesiące.
W tym swoim małym medium, jakim jest drozdowisko.
Plany są, jest ich dużo, ale najbardziej zajmuje mnie to, powiem konkretnie, ale znacznie bardziej ogólnie, najbardziej zajmuje mnie trening głowy, ponieważ powiedziałem sobie kiedyś i trzymam się tego, nauczyła mnie tego pandemia, żeby naprawdę nie narzekać, że człowiek ma pracę, tylko żeby to doceniać i żeby się bardzo mocno tym cieszyć.
I na tym... No tak, no i na tym... Ale to jak to przyjdę do ciebie załatwiać sprawy na 15 minut, to że to się spotka.
Nie, ale widzisz, to o czym teraz powiedziałeś na końcu otworzyło mi kolejną klapkę pod tytułem, Jezu, ale przecież miałam z Tomkiem porozmawiać o piosence, o teatrze, o tym właśnie, co piszesz dla teatru, o tym, jak to jest też inne.
I przy tym zostańmy, że tak będzie.
Naprawdę nie z każdym mi się zdarza taka aż intensywność energii i się zastanawiam, czy to jest kwestia tego, że my jesteśmy w tym samym wieku, czy mamy tyle wspólnych jakichś tam wspomnień, doświadczeń.
To znaczy w tym, jak często i dużo będziecie klikać, no bo nie wiem, co Tomek Jachimek uzna za wystarczające zainteresowanie, żeby znów przyjąć do drozdowiska zaproszenie.
No i przede wszystkim podzielcie się tym odcinkiem z każdym, komu waszym zdaniem może się on spodobać.
Ostatnie odcinki
-
#183 - DROZDA i KOSIŃSKI - 11 spektakli, czyli ...
16.01.2026 08:15
-
MAGDA UMER: NOTATKI Z OBECNOŚCI (182)
22.12.2025 18:33
-
#181 - TOMASZ JACHIMEK - HUMOR, UŚMIECH I INNE ...
12.12.2025 13:39
-
#180 - DROZDA i KOSIŃSKI: 15 spektakli, 5 filmó...
26.10.2025 11:10
-
#179 - KARIN LEDNICKÁ: literacki spacer śladami...
05.10.2025 15:09
-
#178 - KARIN LEDNICKÁ: literacki spacer śladami...
27.09.2025 07:00
-
#177 - TADEUSZ DROZDA
16.09.2025 15:03
-
#176 - DROZDA (i KOSIŃSKI): CZESKIE spektakle, ...
07.09.2025 16:15
-
#175 - PETR JARCHOVSKÝ: Jan Hřebejk, Petr Šabac...
29.08.2025 01:23
-
#174 - MACIEJ ŚWIERCZYŃSKI: Chopin, kubizm, Mic...
21.08.2025 20:00