Mentionsy

Dobra Rozmowa
07.10.2025 22:00

Wdzięczność w codzienności – o tym, co naprawdę znaczy „dziękuję”

Z wdzięcznością bywa różnie. Czasem mówimy „dziękuję” z rozpędu, a czasem nie potrafimy powiedzieć go wcale. Trudno nam przyjmować podziękowania, jeszcze trudniej pokazać, że coś naprawdę doceniamy. Bo choć to tylko jedno słowo, w środku często mieści się więcej, niż potrafimy wyrazić.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 724 wyników dla "Radio Z"

Cześć, tu Agnieszka Kołodziejska i Wojciech Hera.

To jest podcast Dobra Rozmowa, którego partnerem jest T-Mobile.

Dzień dobry, kolejna Dobra Rozmowa przed nami.

Kiedy to zleciało?

Ja nie wiem, ale to znaczy, że jesteśmy od stu tygodni z wami.

I nie tylko to, że jesteśmy od 100 tygodni z wami, ale także to, że dostaliśmy po raz kolejny nagrodę nas cieszy, czyli festiwali Plebiscyt Best Stream Awards dostaliśmy drugi rok z rzędu.

Dzięki wam oczywiście nagrodę za najlepszy podcast Branded Content.

Ja wam bardzo dziękuję, bo dla mnie to jest w ogóle najbardziej niezwykła rzecz,

Bo mam takie przekonanie, że bardzo trudno jest zrobić coś, co jest branded content, a jednocześnie zdobywa uznanie słuchaczy.

I to jest coś, co zaraz się popecze, ale jest wyjątkowe, że wy jesteście, drodzy słuchacze, razem z nami.

że dajecie przestrzeń na to, żebyśmy razem, wspólnie z T-Mobile, burzyli bariery.

Jezu, ty naprawdę beczysz.

Naprawdę, bo mnie to wzrusza, bo mnie wzrusza to, jak ludzie doceniają rzeczy.

Idź i opowiedz o tym odcinek.

Będzie o docenianiu, będzie o wdzięczności.

Przy okazji chciałabym też powiedzieć, bo ty powiedziałeś, że to jest trudne robić taki podcast.

trudne, ale w tym miejscu chyba też należą się podziękowania T-Mobile, bo ja wiem, jak to jest.

Ja robiłam masę kontentu sponsorowanego w życiu, wspieranego, kiedy ktoś był partnerem i ja wiem, jaki zawsze jest nacisk na osobę, która tworzy ten content.

Wiem, po prostu wiem, jak to się odbywa i to, że mamy taką swobodę tutaj i że tak pięknie się dogadujemy i że nie ma żadnych barier też między nami a T-Mobile, a wręcz przepięknie się gdzieś tam przeplatamy i uzupełniamy, to jest bardzo fajne, więc pięknie wam dziękujemy za wsparcie.

Tak jak powiedziałam już, kiedy dziękowałam za tę nagrodę na Instagramie, dzięki za wsparcie właśnie nie tylko finansowe, ale może nawet przede wszystkim za takie wsparcie merytoryczne i nie wiem właściwie jak to nazwać, no po prostu za wsparcie.

Mój serdeczny przyjaciel ma takie powiedzenie, drogowskaz powinien iść drogą, którą wskazuje.

I to jest dla mnie najlepszy przykład tego, co robi T-Mobile, wspólnie między innymi z nami, że skoro burzymy bariery i stawiamy na dobrą komunikację, to po prostu burzymy bariery i robimy dobrą komunikację.

I mam przekonanie, że ta komunikacja jest naprawdę dobra.

Jest wieczór, ja już jestem też po programie w radiu dzisiaj, prosto z pracy przyjechałam i dzisiaj właśnie podczas mojego dyżurów w jednym z bloków reklamowych leciała reklama T-Mobile z Dawidem Podsiadło, który też fajnie w ogóle mam wrażenie, że on się wpisuje, bo on jest takim w ogóle szczerym bardzo artystą, mam takie wrażenie przynajmniej zawsze, nie?

Nie znam go osobiście, nigdy go nie poznałam.

Mam wrażenie, że od niego bije taka szczerość prawdziwości.

Ja go bardzo kupuję w ogóle też w tej kampanii.

To nie jest tylko tak, że on odgrywa jakąś rolę niczym aktor zatrudniony, tylko on tam faktycznie fajnie się odnajduje w tych wszystkich spotach.

Ten był właśnie o komunikacji w rodzinie.

No i o tym też chyba trochę chcielibyśmy dzisiaj pogadać.

O wdzięczności, o docenianiu wśród najbliższych też.

Chociaż pewnie zboczymy z tego tematu nie raz i nie dwa i nie trzy, jak to bywa w dobrej rozmowie.

Zaczniemy od tego, o czym jest dobra rozmowa, czyli od waszej głosówki.

Cześć Kołotka, cześć Wojtek.

To super temat na setny jubileuszowy odcinek.

Chciałbym wam bardzo podziękować za te wszystkie dobre rozmowy.

wysłuchałem wszystkie po kilka razy.

Mam wrażenie, że znam was lepiej niż swoich znajomych i bardzo utożsamiam się z tym, o czym mówicie.

Dziękuję też innym dobrorozmówcom za głosówki, gdyż otwierają one oczy na różne aspekty danego tematu, o których sam nawet bym nie pomyślał.

Wiem po sobie, jak trudno jest czasami przełamać się, aby coś dla was nagrać.

I choć nie zawsze głosówka jest wykorzystana, to dla mnie sam proces przed nagraniem jest też ważny.

Dziękuję.

Jestem osobą, która dużo pomaga innym i często słyszę wyrazy wdzięczności.

Zawsze sprawia to dużo satysfakcji.

Przyjmuję to, choć ciśnie się na usta, nie ma za co.

Jest, ale tego nie oczekuję.

Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam.

O, dziękujemy bardzo.

Tam padły bardzo ważne słowa dla mnie, bardzo takie istotne pod kątem tego, jak ja też odbieram naszą dobrą rozmowę, bo przypominam, że my nie jesteśmy tylko jej twórcami, współtwórcami.

Ale też uczestniczymy w tym wszystkim, co się dzieje.

To znaczy na mnie też bardzo wpływają te głosówki, które wy przesyłacie.

Ja mam dokładnie tak samo jak ten słuchacz, czyli w bardzo wielu aspektach ja nie pomyślałabym o czymś.

Rozmawiamy o czymś, ludzie przesyłają swoją opinię, swoje spostrzeżenie i myślę sobie, wow, rzeczywiście, może tak być.

I tutaj padły takie ważne słowa, że sam proces przed nagraniem głosówki jest ważny.

Że trzeba się zastanowić, co chcesz powiedzieć, ale nie tylko co chcesz powiedzieć, tylko co ty tak naprawdę myślisz na ten temat.

Bo może wcześniej w ogóle się nie zastanawiałeś.

Być może to jest ten moment, że my, wy, skłoniliśmy ciebie, mnie, do tego, żeby pomyśleć o czymś, o czym zwykle nie myślimy.

Bo nie wiem, czy pamiętasz,

jak bardzo dawno temu siedzieliśmy u mnie na tarasie i knuliśmy... Jak siedzimy u ciebie na tarasie, to ja potem nic nie pamiętam.

No ale dobrze, no próbuj, no.

I powiedzieliśmy, że chcemy zrobić tak, żeby wszyscy byli bohaterami.

Żebyśmy my byli trochę bohaterami codzienności słuchaczy.

A żeby słuchacze byli bohaterami naszej codzienności.

Hej wszystkim, ja w temacie słowa dziękuję, a szczególnie jeśli chodzi o przyjmowanie komplementów, to ja obracałam się w takim towarzystwie, gdzie trzeba było się tłumaczyć, jak dostało się komplement i często słyszałam właśnie takie wyrażenia na reakcję na komplement typu a przestań, to nic wielkiego, a takie tam, fajną masz bluzkę.

A daj spokój, stara, z szafy wyjęłam, na ciuchach kupiłam.

I sama też nie potrafiłam się zachować w sytuacji, gdy ktoś mi taki komplement mówił.

I od jakiegoś czasu po prostu reaguję w bardzo prosty sposób.

Ktoś mi mówi coś miłego, mówię po prostu dzięki.

Albo dziękuję, miło mi.

I jest mi z tym dobrze i jest to też przyjmowane dobrze, więc cieszę się, że to gdzieś się powoli zmienia.

Ja chyba to usłyszałam gdzieś na jakimś webinarze pierwszy raz, żebyśmy się właśnie nauczyli przyjmować komplementy i wydaje mi się, że to jest dosyć fajne podejście.

Wdzięczność za komplementy.

To jest wątek, o którym na przykład w życiu bym nie pomyślała, gdybyśmy mieli nagrać dobrą rozmowę na temat wdzięczności sami, bez słuchaczy.

Jak trudno czasami jest przyjąć komplement i za niego podziękować.

Co robisz, jak ktoś ci mówi coś miłego?

Na przykład, no nie wiem, prowadzisz szkolenie.

Jest tam na przykład setka ludzi i po szkoleniu podchodzi do ciebie ktoś i mówi, panie Wojtku, ależ to było dobre, dobra robota, dziękuję.

Bardzo dużo wyniosłem z tego, co pan tutaj mówił.

Co wtedy mówisz?

Zawsze odpowiadam to samo.

Dziękuję, to bardzo miłe.

I oprócz tego, że po prostu wierzę, że to było dobre i to jest ta jedna rzecz, ale druga rzecz, najbardziej dziękuję za wysiłek związany z tym, że komuś chciało się przyjść i powiedzieć.

I to jest coś, co jest po prostu prawdziwe.

Oczywiście są takie sytuacje, w których

Wczoraj na przykład była taka sytuacja, byliśmy razem na ważnym spotkaniu i bankiecie.

Przyszedł mój bardzo dobry kolega z żoną, której ja nie znałem i ona nie znała mnie.

I on mnie przedstawiał.

I zaczął przedstawiać mnie jako jedną z lepszych osób w Polsce w kategorii budowania lojalności klienta i w ogóle wielu innych rzeczy.

Ja naprawdę wiem, że jestem jedną z lepszych osób akurat w tej kategorii.

Co nie zmienia faktu, że jak ktoś ci to mówi i ty kurczę wiesz, że on nie kadzi, tak?

Bo nie ma w tym żadnego interesu, nie robi sobie beczki i tak cię po prostu docenia, to mnie to zawsze krępuje, tak?

Ja sobie mówię, dobra, ślicznie kłamiesz i to jest w ogóle bardzo miłe i staram się to obrócić w żart, bo jest to dla mnie za trudne.

To jest taki, wiesz, jak ktoś mi mówi, że dobrze wyglądam, to już mi jest łatwiej to przyjąć, bo to znaczy, że po prostu jest ślepy i generalnie wtedy... Cóż zrobić?

Cóż zrobić, nie będę go wyprowadzz tego błędu, ale w takich rzeczach merytorycznych, w których z jednej strony ja wiem...

Że tam nie ma, wiesz, kokieterii, że on nie mówi tego, bo, nie wiem, chce dostać rabat lub cokolwiek innego, tylko mówi to po prostu życzliwie i dobrze, to mnie to krępuje.

Mimo wszystko.

Ale ja chyba z kolei mam tak samo jak nasza słuchaczka.

Bardzo długo nie umiałam przyjmować komplementów i zastanawiam się, czy to jest właśnie ta fałszywa skromność, o której ona powiedziała, że trochę nas tego uczą zawsze, że powinniśmy być tacy skromni bez względu na wszystko, że nie należy się, nie wiem, wywyższać.

dlaczego podziękowanie za komplement miałoby być wywyższaniem się, nie wiem, ale właśnie, czy to jest taka fałszywa skromność, czy my nie wierzymy w to, że ktoś nam mówi szczerze i prawdziwie, że na przykład, wiesz, pięknie wyglądasz.

Wiesz co, to...

Bo moim zdaniem to się zaczyna w takim miejscu, które się nazywa szkoła, gdzie przychodzi taka lektura.

Najpiękniejsze mam ubranie.

I to jest ten moment, kiedy analiza tego wiersza, bo ja nie mam problemu z tym wierszem w ogóle, tak?

To chyba Brzechwa napisał, tak?

Jeżeli ktoś może mnie poprawić, to dobrze.

Mam kłopot z tym, że on jest analizowany w taki sposób krytyczny.

Takie zachowanie jest złe.

Później mamy tą historię, pamiętaj, pycha kroczy przed upadkiem.

I wiele innych rzeczy.

I ja rozumiem powiedzenie pycha kroczy przed upadkiem, naprawdę.

To jest ten moment dla mnie, gdybyśmy któregoś dnia powiedzieli sobie na przykład...

Dostaliśmy nagrodę za podcast Dobra Rozmowa, teraz jesteśmy najlepsi.

Przypomnę, pierwszą rzecz, którą napisaliśmy sobie w grupie z Joanną, to teraz będziemy się bardziej starać.

I to jest zaprzeczenie tej pychy.

Jesteśmy dumni, cieszymy się, jest hura, hura, hura, ale to oznacza, że teraz musimy jeszcze więcej pracować, bo to oznacza, że powieśliśmy wysoko poprzeczkę.

Jeżeli chcemy, nie wiem, w przyszłym roku jeszcze raz wystartować w konkursie z nadzieją na wygraną, to już nie wystarczy być tak samo dobrym, jak do tej pory.

I to jest dla mnie rozumienie tego przysłowia, a nie, że warto się chwalić i doceniać.

I ja bardzo często podkreślam, i to jest coś, co w ogóle bardzo dużo mówię i na szkoleniach ludziom, i w różnych miejscach, pamiętaj, rzeczy niewypowiedziane nie istnieją.

Co w praktyce oznacza?

Z jednej strony jest takie korporacyjne powiedzenie, nieważne co robisz, ważne jak o tym opowiadasz.

Tutaj bym powiedział, że relacyjne jest, ważne jest co robisz, ale oprócz tego ważne jest jak o tym opowiadasz.

Ja uważam, że nasze niedocenienie siebie nawzajem bierze się z tego, że my bardzo chcielibyśmy być docenieni tylko dlatego, że ktoś zauważa, nie umiemy o tym sami powiedzieć.

Kocham Karolinę bardzo za to, że mnie jej nauczyła.

Ona potrafi, jak zrobi, nie wiem, wstawi naczynia do zmywarki, wstawi zmywarkę, wstawi kuchnię, posprząta kuchnię, posprząta pokój, zrobi wiele rzeczy w domu,

to oprócz tego, że widać, że są, to ona potrafi przyjść i powiedzieć, hej, posprzątałam.

I naprawdę przychodzi i nie po to, żeby się chwalić, tylko żeby postawić do tego, do tych wszystkich działań taki, wiesz, duży wykrzyknik i nie ma tam, że ona, nie wiem, oczekuje, żebyśmy teraz, wiesz, bili pokłony i mówili, ojejku, jak fajnie, że to zrobiłaś, ale dba o to, żeby to nie przeszło niezauważone.

Co jest w ogóle moim zdaniem, wiesz, najpiękniejszą rzeczą świata.

a my tak bardzo chcielibyśmy właśnie, wiesz, później się wściekamy, że ktoś nas niedocenia, a nie umiemy postawić tego, wiesz, tego wykrzyknika, a ktoś może nas z domu niedocenić za to, że nie wiem, że posprzątaliśmy kuchnię, tylko dlatego, że na przykład dla niego...

sprzątanie kuchni nie jest ważne, albo porządek w kuchni nie jest ważny, w związku z tym, jak wchodzi, to nawet nie zauważa, kiedy jest posprzątana, a kiedy nie jest posprzątana.

I powiedzenie mu o tym, pod tytułem, hej, zależy mi na tym, żebyśmy jedli w miłej, przyjaznej atmosferze, w czystej kuchni, dlatego ją posprzątałem, dlatego ją posprzątałam, jest takim momentem, wiesz, strzelenia w ryj trochę, zatrzymaj się, wiem, że tego nie widzisz, to teraz ci pokażę, żebyś to zobaczył.

Dzieci są pod tym względem piękne, tak?

Dziecko jak narysuje obrazek, to przybiega do ciebie i, przepraszam bardzo, nie tylko daje ci ten obrazek, ale co mówi?

Zobacz, narysowałem obrazek.

Ono dokładnie podkreśla proces i pewnie powinniśmy wtedy w dobrym tego słowa znaczeniu to podkreślić, a my później kastrujemy takie zachowania i mówimy nie chwal się, nie chwal się, nie chwal się.

Ja bym chciał, żeby po tej rozmowie bardzo mocno z wami zostało.

Róbcie dobre rzeczy i mówcie o tym, że robicie dobre rzeczy, bo wtedy będą zauważone i wtedy damy sobie więcej przestrzeni na to, żeby się też doceniać.

No bo właśnie brzmiało mi tutaj też, jak na początku tego wywodu powiedziałeś, że oczywiście ważne to, co robimy, ale też jak o tym mówimy.

w tym spocie radiowym, który dzisiaj słyszałam w Zetce T-Mobile z Dawidem Podsiadło.

Teraz mi się przypomniało, chociaż trochę to jest obok tego, o czym rozmawiamy.

On tam mówi, dlaczego potrafimy powiedzieć w domu, na przykład nie potrafimy powiedzieć tęskniłem, a mówimy wrócił królewicz.

Albo wreszcie przyszedł.

Przecież tak naprawdę myślimy dokładnie jedną rzecz.

Dlaczego?

Dziękuję.

Używam tego słowa, ponieważ jestem bardzo wdzięcznym człowiekiem.

Jestem wdzięczna za to, że żyję, za to, że mam dookoła wspaniałych ludzi i dziękuję im za to często.

Mam ten kłopot i problem w sobie, że jestem tak ogromnie wdzięczna, że często nie potrafię tego wyrazić, bo dla mnie samo słowo dziękuję nie do końca daje opis tego, jak bardzo jestem niektórym osobom za niektóre...

rzeczy wdzięczna.

Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję.

Ono potrafi zburzyć bariery.

Ono potrafi zdziałać cuda.

Powiedzieć komuś dziękuję, że jesteś, trafi uratować każdą, nawet najcięższą sytuację.

Powiedzieć dziękuję w momencie, kiedy ktoś przytrzymał ci drzwi, gdy szedłeś po klatce schodowej, potrafi wywołać szczery uśmiech.

Słowo dziękuję potrafi naprawić nawet kiepski dzień.

Powiedz komuś dziękuję z uśmiechem.

Zobaczysz, jak dużo to potrafi zrobić dobrego.

Dziękuję, jak sąsiad chce ci pomóc przenieść ciężki blat, prawda?

Szklany, szklany.

W ogóle bardzo wam dziękuję, że tak ciśniecie bekę ze mnie na grupie Dobra Rozmowa i w wiadomościach prywatnych na Instagramie z tej historii z blatem.

Właściwie po to ją wam opowiedziałam, żebyście cisnęli, bo to też mi jest potrzebne, żeby się nauczyć prosić o pomoc w takich sytuacjach, więc bardzo to doceniam, naprawdę dziękuję.

To jest urocze i przemiłe.

No, jak to jest być tak bardzo wdzięcznym, że aż się nie umie tego wyrazić?

Oprócz tego, że ja akurat jestem tą osobą, która się bardzo mocno myślę, że w tym aspekcie rozwija.

Akurat wdzięczności się uczę.

Ja umiałem dziękować za duże rzeczy, nie umiałem za małe.

A dlaczego?

Bo małe były mniej ważne, czy małe były takie trochę, że ci się należały?

I teraz co mam na myśli mówiąc dziękuję?

I to znowu, to jest taki moment, którego nauczyła mnie bardzo mocno Karolina, za co jestem jej wdzięczny, że jak, nie wiem, przyjeżdżamy skądś z weekendu, z wyjazdu, z jakiegokolwiek,

to zanim wyjdziemy z samochodu i to nie jest, że to jest przemyślane, strategiczne, tylko jakby zwracam na to uwagę, to najpierw mówimy sobie dziękuję za bardzo fajny wyjazd, było super, dziękuję, że mnie bezpiecznie przywiozłaś, dziękuję za fajną podróż, dziękuję, że zrobiliśmy fajne zakupy, takie rzeczy, które...

niby da się żyć bez docenienia tych rzeczy, a nagle okazuje się, że jak powiesz to dziękuję, to znowu właśnie dajesz ten wykrzyknik, że widzisz, że to było.

Ja mam takie przekonanie też, że to trochę przedłuża doświadczenie.

I to naprawdę jest takie moje, że jak teraz, nie wiem, byliśmy weekend w górach,

że jak wróciliśmy i sobie powiedzieliśmy dziękuję za fajny wyjazd, to mimo tego, że już byłem trochę wkurzony, że ten moment się skończył, że siedzę wiesz w Warszawie pod domem w samochodzie i weekend minął.

to samo to powiedzenie jeszcze, wiesz, trochę takim jak deser w restauracji.

On ci jeszcze przypomina i mówi, zobacz jak było fajnie, tak?

Znowu będzie.

Znowu będzie kiedyś, no i to było fajne.

Ale tak, to jest taki moment, jestem bardzo mocno w teamie nasza słuchaczka.

Dziękujmy najwięcej jak się da.

Cześć wszystkim.

W temacie doceniania i wdzięczności naszła mnie taka refleksja, że im bliżej jesteśmy związani z pewnymi osobami, chodzi mi tutaj o rodzeństwo, mąż, żona, tata, mama, to ten temat wdzięczności uważam jest taki bardzo słaby, w sensie nie umiemy, nie potrafimy docenić pewnych rzeczy, które najbliżsi dla nas robią.

Czasami większy taki odzew i chociażby zwykłe słowo dziękuję otrzymujemy, przynajmniej tak jest w moim przypadku, od obcych osób.

Chociażby kiedyś taka historia, w momencie kiedy jeszcze studiowałem we Wrocławiu, podchodzi do mnie młody chłopak i zapytał wprost, czy miałbym dla niego kilka złotych na bilet na powrót do domu.

Dałem mu dwie dyszki, które gdzieś tam znalazłem w portfelu, nie licząc nawet, że ten chłopak, nie wiem, wróci, cokolwiek, po prostu odszedł bez słowa, po czym wraca za 15 minut, przynosi mi resztę, pokazuje mi paragon za zakup tego biletu i dziękował mi w taki sposób, że miał łzy w oczach, tak?

Czasami uważam, że potrafimy docenić większy wkład osób obcych w nasze życie niż tych, które mamy na co dzień.

Po prostu jest to takie powszednie, utarte, że powinniśmy sobie pomagać.

Pozdrawiam Was, róbcie dobrą rozmowę, bo robi ona dobrą robotę.

Dziękujemy bardzo.

No zgadzam się z tym, rzeczywiście.

W domu mamy jakieś takie przekonanie, że to jest normalne, że robimy dla siebie różne rzeczy.

I trochę zapominamy o tym, że obowiązują nas te same zasady, jak wszędzie indziej.

Znaczy, czym się moje relacje, nie wiem, z siostrą różnią od moich relacji z panem na portierni w Radio Z, chociażby, no nie?

Znaczy, oczywiście, że tutaj mamy więzy krwi, więcej razem przeżyłyśmy i tak dalej, ale w takiej komunikacji bezpośredniej, w takim poproszeniu o coś, czy mogłabyś albo mógłby pan dla mnie zrobić.

Wydaje mi się, że to jest dokładnie ten sam poziom, to znaczy powinniśmy traktować wszystkich w taki sam sposób.

Tymczasem być może ta sytuacja z tym biletem wynikała z tego, że ten chłopak tak bardzo nie spodziewał się takiej bezinteresownej pomocy, że to też go wzruszyło, poruszyło.

I czuł, że musi aż tak bardzo podziękować, bo być może spotykały go inne doświadczenia.

Znaczy być może kiedyś wcześniej spotkał się z odmową, spotkał się z posądzeniem o to, że na pewno chce na browca, a wcale nie na bilet.

Ale właśnie, kurde, nie rozumiem, na czym tak do końca polega ta różnica.

Chyba właśnie moim zdaniem na tym, że wydaje nam się, że w domu to powinno być normalne i że należy nam się, że jeżeli czegoś potrzebuję, to mój tata, moja mama, moja siostra mają to po prostu dla mnie zrobić.

Ja jednak, że będę mu przypominał, ta rozmowa jest w środku magicznego tryptyku, czyli proszę, dziękuję, przepraszam.

Tak samo w domu, jak i z obcymi lub też z dalszymi znajomymi.

Jeżeli na czymś ci zależy, to poproś.

Dla mnie poproszę jest definicją budowania relacji ukierunkowanej na to, żeby...

jasno wyrazać swoje potrzeby, bo proszę nie jest tylko o pomocy, tylko proszę jest tylko o to, jeżeli na czymś mi zależy, to powiedz.

Mogę powiedzieć, proszę, abyśmy pojechali w tym roku na urlop w góry, bo trzy rata z rzędu byliśmy nad morzem, a mi zależy, żeby było inaczej.

bo proszę jest o tym, żebym nie zrobił wyrzutu później komuś, tak?

Czyli powiedziałbym, eee, ciągle jeździmy nad to morze, wy w ogóle nie bierzecie pod uwagę moich potrzeb, przecież dobrze wiecie, że lubię jeździć w góry.

skoro nie powiedziałaś lub nie powiedziałeś, to nie wiedzieliśmy, że jak była rozmowa o urlopie, że chcesz jechać w góry, bo przecież rozmawialiśmy o tym, gdzie możemy pojechać, wszyscy krzyknęli, że może się zgodziłaś i zgodnie z reklamą, która jest w tej chwili właśnie z Dawidem Podsiadło, co robisz, jeżeli masz ważną sprawę, a boisz się, że będzie trudna albo odmowy?

Przemilczam.

O to jest proszę.

ale dziękuję jest w momencie, kiedy dostajesz.

I dziękuję jest właśnie o tym, żeby docenić i powiedzieć dziękuję, że usłyszeliście moją potrzebę.

Dziękuję, że ją wzięliście pod uwagę.

Potrzeba może być duża, czasami potrzebą jest ta słynne nie będzie miał ci kto podawać szklanki wody na starość, więc czasami to jest tylko tyle.

Ja mam naprawdę jakby głównym celem docenienia, podziękowania, uznania

jest wzmocnienie zachowania, na którym nam zależy.

Jeżeli zależy mi na tym, żeby ktoś słyszał moje potrzeby, to jeżeli je zrobi, muszę mu za to podziękować.

W dobrej tego słowa znaczeniu pies Pawłowa.

A ja mam przekonanie, że my bardzo znacznie chętniej się obrazimy za to, czego nie powiedzieliśmy, że chcemy i później mówimy, a później mówimy, że nie mamy za co dziękować, bo tyle, to zacznijmy od samego początku.

Trzecim elementem będzie, przepraszam, ale to dopiero za tydzień.

Natomiast, no tak, no to jest, wiesz...

To jest ten moment, w którym chyba tak długo, jak nie będziemy w świadomy sposób wyrażać swoich potrzeb, to też będzie nam ciężko w świadomy sposób dziękować.

Ciężko Ci będzie powiedzieć, słuchaj, dzięki, że mi pomogłeś pokroić fasolkę.

Jeżeli wcześniej nie powiesz, poproszę Cię, żebyś pokroił fasolkę.

Bo tych moim zdaniem rzeczy, za które można podziękować, w których ktoś się domyślił i zrobił tylko ze swojej inicjatywy, wcale też nie ma tak dużo.

Że jeżeli mamy tylko i wyłącznie, mimo tego, że diabelnie w to wierzę, jest taka filozofia, która jest mi bardzo bliska, to jest catch the people doing right.

Przyłapuj ludzi na robieniu dobrze.

I to jest dokładnie też im za to dziękuję.

Jeżeli chcesz wzmacniać jakieś zachowania, to po prostu chodź z dużą czyjnością i powiedz, hej,

Dzięki, że odłożyłeś klucze na miejsce, dzięki, że odłożyłeś klucze na miejsce, dzięki, że odłożyłeś klucze na miejsce, dzięki, że odłożyłeś klucze na miejsce i może po roku wytworzy się nawyk odkładania kluczy na miejsce, zamiast się wkurzać, dlaczego znowu rzuciłeś klucze na stół, dlaczego znowu rzuciłeś klucze na stół, dlaczego znowu rzuciłeś klucze na stół.

Wyrzuty za to, że robimy coś źle, nie zmieniają zachowania.

Czyli tęskniłem zamiast... O, wrócił książę.

A jeszcze lepiej zamiast powiedzieć tęskniłem, co też jest wyrzutem, dziękuję, że jesteś.

I dopiero wtedy powiedzenie bardzo tęskniłem jest fajniejsze.

Bo samo powiedzenie tęskniłem jest znowu trochę wyrzutem.

Tak, w taki moment posadziłeś mnie w sytuacji ten, ale cieszę się, że wróciłeś.

Bardzo tęskniłem jest już ładny.

Chciałabym powiedzieć o innym aspekcie wdzięczności, mianowicie o tym, jakiej wdzięczności oczekujemy, gdy komuś coś dajemy, gdy sprawiamy jakąś przysługę.

Moim zdaniem najlepiej, gdy nie oczekujemy żadnej wdzięczności, a samo słowo dziękuję jest dla nas jakąś nagrodą, czymś w rodzaju właśnie nagrody, wystarczającą odpowiedzią na to, co dajemy.

No ale niestety ja w moim życiu mam osoby, które mają bardzo sprecyzowane oczekiwania

gdy w czymś pomogą, wręcz roszczą sobie prawo.

Mój teść taki jest, mój ojczym niestety też.

Teść posuwa się do tego, że skoro pomagał przy ogrodzie, to ma prawo decydować o wysokości trawy albo kiedy sobie zrobić w tym ogrodzie grilla.

W moim ogrodzie, w moim domu.

I ja tego nie rozumiem.

Moi rodzice jeszcze, gdy żył mój tata, byli zupełnie inni i czego innego mnie nauczyli.

Ja jestem nauczona, że gdy coś daję, to to już nie jest moje.

Nie decyduję już o tym od momentu, od którego zdecydowałam się to komuś dać.

Nie używam ani przysługi, ani prezentu jako broni.

Więc mój apel jest taki, żeby doceniać słowo dziękuję, tym bardziej, że czasami bardzo dużo kosztuje, by je wypowiedzieć, bo rezygnujemy z niezależności.

Ale to jest soczysta głosowa.

Ale to jest gęste jak jesienna zupa z dyni, w której stoi łycha, naprawdę.

Ja pierwszy raz, kiedy usłyszałam to, co słuchaczka powiedziała, to zaczęłam się zastanawiać, jakby to było, gdyby żyła moja mama.

Bo od śmierci mojej mamy, która miała miejsce jak miałam 21 lat, więc już bardzo dawno, w zasadzie też nie mieszkam z tatą, więc nie było takiej szansy, żeby moi rodzice wtrącali się, że tak powiem, w moje życie.

To znaczy u mnie nigdy nie było takiej sytuacji, że ktoś, kto...

Nie wiem, chociażby dał mi jakieś pieniądze na przykład, nie wiem, przychodzi tata, daje ci tysiaka, kup sobie kanapę dziecko, bo nie masz, ale to on będzie decydował, jaką ty masz sobie kupić kanapę, rozumiesz?

Ja nigdy nie miałam takiej sytuacji, no bo to się po prostu nie miało szansy wydarzyć, więc zastanawiam się też, a wiem, że mój tata jest trochę taki autorytarny, w sensie mój tata zawsze sobie lubił porządzić i zawsze miało być tak, jak on chce.

Ale faktycznie, ja przyznam szczerze, że sama miałam takie zapędy kiedyś.

To znaczy, jeżeli komuś w czymś pomogłam, coś ogarnęłam, to bardzo chciałam, żeby było potem po mojemu, że już masz zrobione.

A wiesz, przegapiałam ten moment.

Nie potrafiłam tego dostrzec i zauważyć tego, o czym ona powiedziała.

Czyli w momencie, kiedy coś komuś dajesz, odpuszczasz momentalnie.

Zapomnij.

Ja bym chciał w ogóle, żeby to bardzo mocno wybrzmiało, bo to jest tak ładne hasło.

Jeżeli coś komuś dałeś, przestaje być twoje.

Tak, bardzo.

I to moim zdaniem dotyczy każdej jednej rzeczy, a już najbardziej.

to jest w relacjach z dziećmi.

Tak, znaczy, że... Zwłaszcza chyba z tymi dorosłymi, co?

A ja myślę, że z małymi też.

Znaczy, że generalnie my, nie wiem, dajemy dziecku, nie wiem, w prezencie czapkę, a później jesteśmy wściekli, że on, nie wiem, na przykład mój syn ostatnio sobie obciął daszek w czapce.

W czapce z daszkiem obciął daszek?

Tak, bo go chciał, wiesz, żeby był krótszy i postrzępiony.

Moim zdaniem wygląda czadersko, tak?

A ktoś mógłby powiedzieć, ja wydałam pieniądze, a ty zniszczyłeś.

I teraz oczywiście zaraz ktoś powie, że zniszczył.

okej, pewnie w moim rozumieniu zniszczył, w jego rozumieniu ulepszył, tak?

Zrobił, trochę ją podpimpował.

Grunt, że jej nie wyrzucił, tylko będzie w niej chodził.

Tak, znaczy nawet teraz chodzi w niej chętniej niż wcześniej, tak?

Bo w jego rozumieniu jest teraz bardziej stylowa i w ogóle jest, wiesz, super.

Jezu, musisz to pokazać.

Jeżeli nie zapomnisz, weź zrób zdjęcie i wrzuć na grupę, bo bardzo jestem ciekawa, jak wygląda obcięty daszek w czopce z daszkiem.

No jest połowę daszku.

I to jest, moim zdaniem, absolutnie spoko i moim zdaniem jest czad i generalnie jest fajnie.

Ja dziękuję ci bardzo, że to powiedziałaś, ale ja wbrew pozorom chyba jestem coraz dalej od tego, żeby...

nie oczekiwać, mam bardzo jasną rzecz, że mamy prawo oczekiwać pod warunkiem, że wyrażamy oczekiwanie.

Czyli mam prawo powiedzieć fajnie, że prosisz o pomoc, chętnie ci pomogę, ale w zamian za to będę chciał i trochę ponegocjujmy, a jeżeli tego nie powiedziałem, to się zamknę.

I trochę jak w amerykańskiej przysięgidze w kościele, jeżeli ktoś jest przeciw, niech powie teraz lub zamilknie na wieki.

Dla mnie to zamilknięcie na wieki jest później jakby fundamentem, bo jeżeli się zdecydowałem oddać, to nie roszczę sobie już nigdy tych praw.

Ja uważam, że jednak jeszcze trochę za małe je używamy.

Ja zawsze byłem nauczycielem grzeczności i do dziś pamiętam, jak miałem 8 lat, przeprowadziłem się z małej miejscowości do miasta, odwiedzałem swoich kolegów, no i zawsze jak otwierali jego rodzice, to zawsze było dzień dobry, przepraszam, że przeszkadzam, czy zastałem, tam powiedzmy Sławka czy Piotrka, nie?

Zawsze to wzbudzało, zawsze lekki uśmiech na twarzach moich sąsiadów, ale tak po prostu byłem wychowany, zawsze to dziękuję.

Było wyryte w moim słowniku, nawet do tego stopnia, że powiedzmy tam parę lat temu dostałem mandat od policjanta i po prostu mu za ten mandat podziękowałem.

Staram się dziękować swoim bliskim za ich pracę, wkład i za podstawowe czynności, które robią, które musimy robić, ale dobrze być za to powiedzmy docenionym.

Moja córka na przykład jest mistrzynią

w dziękowaniu.

Ona docenia wszystko, co dla niej robimy.

Dziękuję za rzeczy, które jej kupujemy, za dania w restauracji, ale także za kupienie podstawowych rzeczy, jak kosmetyki, ubrania czy jedzenie.

To jest takie proste i urocze.

Dziękuję.

Mieszkam w Stanach i tu dodaje się słowa takie jak I appreciate it.

Albo po prostu good job czy great job.

Miło jest usłyszeć dziękuję, ale dobrze jest usłyszeć oh, I appreciate it.

Doceniam to, co dla mnie robisz.

Dobra robota i używać tych zwrotów w sklepach, w restauracjach.

Nawet jak coś nie wyjdzie, po prostu zdarza się ktoś pomyli zamówienia czy coś takiego, nie robić problemów, tylko po prostu uśmiechnąć, powiedzieć ej, dobra robota, starałeś się, nie ma problemu, dziękuję ci za twoją...

usługę, czy za twoją pomoc.

Nauczmy się bardziej doceniać nawet najniższe, powiedzmy tam, prace, które ludzie wykonują, typu osoby sprzątają, czy coś takiego.

Przejść, uśmiechnąć się, podziękować im za pracę, powiedzieć good job i tak trzymać.

Pozdrawiam serdecznie, a wam dziękuję za ten...

Pozdrawiam, pa.

Usłyszeliśmy good job.

Ze Stanów.

Od słuchacza z Ameryki.

Zaczęliśmy się z Wojtkiem oboje śmiać w tym samym momencie, czyli kiedy słuchacz powiedział o tym, że podziękował policjantowi za mandat.

I zobaczcie, to jest znowu kolejna rzecz, o której nigdy w życiu bym nie pomyślała, a teraz ją sobie tak szybko przemyślałam.

To nie są przyjemne momenty.

Moment, w którym dostajesz mandat od policji, albo moment, w którym dostajesz mandat od, bardzo brzydka nazwa, kanara w autobusie, czy w tramwaju, czy w ogóle w komunikacji.

Przecież zasłużyłeś.

Mało tego, to jest nieprzyjemna sprawa dla obydwu stron.

Wbrew pozorom obstawiam, że...

kontroler nie czerpie dzikiej przyjemności z wręczania mandatów, szczególnie jeżeli wie na przykład, że one są, nie wiem, bardzo kłopotliwe dla kogoś.

Ale oczywiście, jestem przekonana o tym, że to nie są ludzie, którzy są psychopatami i zatrudniają się do takiej pracy właśnie po to, żeby dręczyć innych.

Tylko, no kurde, umówmy się, mamy pewne ustalone zasady, reguły, powinniśmy się ich trzymać, więc jeżeli nie, jechałeś bez biletu, no to trudno.

Powiedz dziękuję.

Powiedz dziękuję.

Właśnie ja wiem, że nam się to w głowie nie mieści, ale przecież to jest człowiek, który wykonuje dość trudną pracę.

Bardzo.

I bardzo często spotyka się z bardzo nieprzyjemnymi reakcjami.

Więc jeżeli już jesteś człowiekiem, który nie naskoczy na tego kontrolera, czy nie naskoczy na tego policjanta, to ja nie widzę powodu, żeby mu nie podziękować.

No wykonuje pan taką pracę, dziękuję, no okej, dzięki, sorry, znaczy przepraszam, może nie, no bo to nie jest jakby...

w sytuacji... Przepraszam, za szybko jechałem i nie miałem biletu.

To akurat robimy, bo to są oczy Szreka i liczymy, że jednakże on złamie swoje zobowiązania i obowiązki służbowe i skorzystał z opcji...

Ale to ostatecznie wcale nie jest takie głupie, kiedy się słyszy, że ktoś podziękował policjantowi za mandat.

No w zasadzie trochę dziękuję ci za to, że robisz taką robotę, że pilnujesz porządku, że sprawiasz, że moja córka prawdopodobnie dzisiaj bezpiecznie wróci ze szkoły do domu na przykład, no nie?

No bo do tego się to trochę sprowadza.

Kocham to, co powiedziałaś w tej chwili, bo mam takie przekonanie, że jesteś bardziej idealistyczna niż ja, co się rzadko zdarza.

Rzadko, prawda?

Rzadko się to zdarza, więc jestem ci bardzo wdzięczny, że to ty mogłaś powiedzieć.

Nie, mówimy o tych, którzy powinni być tymi, którzy wykonują dobrze swoją pracę i których powinniśmy szanować.

Natomiast w tej głosówce jeszcze było też o...

Na przykład dziękuję w restauracji, na przykład dziękuję u fryzjera, na przykład dziękuję, nie wiem, portiera w hotelu, na przykład pani lub pana sprzątającego.

Teraz, jeżeli słuchają nas osoby wykonujące usługi, jeżeli ktoś jest właśnie kelnerem lub kelnerką, jeżeli ktoś jest, nie wiem, taksówkarzem, a może ktoś jest, nie wiem, robi paznokcie.

Albo sprząta.

Dajcie znać w grupie, jak często słyszycie dziękuję.

Czy...

Czy my mamy zwyczaj, na przykład jak, nie wiem, wstajemy z fotela u barbera albo u fryzjera, powiedzieć dziękuję?

Czy jak ktoś nam kończy robić paznokcie, to mówimy dziękuję?

Czy jak kelner nam podaje zupę lub drugie danie, to czy mówimy dziękuję?

Tak, bo być może są ludzie, którzy uważają, że ta usługa jest płatna i nie wymaga już żadnego innego słowa, prawda?

Tylko bardzo proszę, to jest pana wynagrodzenie za tę usługę, nie?

Musisz opowiedzieć o balkonie.

A, bo dobra, bo następna głosówka będzie trochę o tym i odniesieniem do tego.

No dobra, bo na pewno jest wielu słuchaczy, którzy nie widzieli tej storki u mnie na Instagramie.

Prosząc o głosówki do tego tematu, opowiedziałam historię o tym, jak na mój balkon...

spadła koszulka chłopca, który mieszka nade mną.

Ludzie, którzy mieszkają nade mną mają taki ogromny taras, tam prawdopodobnie była ładna pogoda, po prostu na suszarce suszyły się ubrania wyjęte z pralki.

I był wiatr i jedna jakaś koszulka spadła.

Ja tę koszulkę wziąłam, jak tylko zauważyłam, że ona tam jest, wzięłam tę koszulkę, poszłam do sąsiadów, a przypomina... Przymierzyłaś i okazało się najpierw, że jest za mała i dlatego postanowiłaś oddać?

No i ponieważ nie znam jeszcze sąsiadów w tym bloku, ale jest dosyć duży w zasadzie mała szansa, że tam poznam kogoś i się tam jakoś bardziej zaprzyjaźnimy.

No ale dobra, no nie wiem, kto tam mieszka.

Musisz pójść na spotkanie wspólnoty.

Nie, dzięki.

Niech właściciel chodzi.

No więc idę, dzwonię dzwoneczkiem, otwiera mi kobieta w jakimś takim dosyć luksusowym szlafroku, to jest w ogóle taki penthouse, tam jacyś tam fancy ludzie chyba mieszkają, no i otwiera mi kobieta, taka trochę starsza ode mnie, no sporo starsza ode mnie, no i ja mówię, że to chyba państwa musiało zwiać z waszego balkonu, więc przynoszę.

No tak, to nasze.

Wiesz, i nic, nie?

Ja mówię, okej, to do widzenia.

Ona, do widzenia.

I zeszłam do siebie i tak siadłam i mówię, a co tu się od Janie Pawliło?

Ja odczuwałam taki ogromny brak tego prostego dziękuję, nawet tylko kurtuazyjnego.

Już nie chodzi o znaleźne.

I widziałam, że spadła druga koszulka następnego dnia i już jej nie odniosłam.

Ja mówię, jak zobaczą brak koszulki, może przyjdą i poproszą, żebym oddała.

Może będzie wtedy inaczej i grzeczniej.

I wyobraź sobie, że następnego dnia ktoś do mnie puka i jest to zupełnie młoda osoba, kobieta.

która w ogóle z ogromnym uśmiechem na twarzy mówi, dzień dobry sąsiadko, bo ja tutaj mieszkam, chyba zwiało koszulkę do państwa moją.

Sprawdzę zaraz, bo akurat rozmawiałam przez telefon z kumplem.

I mówię, dokończę rozmowę.

Dobrze, jakby pani mogła, to nawet proszę nie płukać, tylko można na klamce powiesić.

Ja mówię, dobrze, bardzo pani dziękuję.

Bardzo proszę.

I poszła, nie?

Wzięłam tę koszulkę.

Poszłam i zawiesiłam na tej klamce i poszłam z powrotem.

I okazuje się, że są tam dwie różne kobiety, jedna starsza, druga młodsza i ta młodsza jest bardzo taka, a ta starsza nie wiem kim była.

Może to była mama, może to była teściowa, może to była gosposia, może to była niania tych dzieci.

Nie mam zielonego pojęcia.

W każdym razie była jakaś taka obcesowa, co spowodowało, znaczy obcesowa, nie powiedziała dziękuję.

Jakby uznała, że to, że ja przyniosłam, należy się jej.

I tak mnie to jakoś ruszyło, że postanowiłam tej drugiej koszulki w ogóle z własnej woli już nie nosić, tylko poczekać, zobaczyć, co się wydarzy.

Najwyżej by tam po prostu zamarzła całą zimę, bym tam była.

A przypomnę, jesteś całkiem dobra w sprzedawaniu na Vinted, więc generalnie już prawie była wystawiona.

No, więc taki krótki wstęp, znaczy krótki, przydługi pewnie, przepraszam, do tej głosówki.

Wdzięczność, docenianie, dziękuję.

Sytuacja czy historia, którą Pani opowiedziała o koszulce, która spadła na taras, przypomniała mi o jednej rzeczy, że tak naprawdę ja jestem wdzięczna mojemu doświadczeniu teraz i nauczeniu się jednej rzeczy, że jak właśnie ktoś nie powie dziękuję, jak właśnie ktoś problemów, które on ma, a nie ja, nie będzie w stosunku do mnie się zachowywał tak, jak należałoby w takiej sytuacji, czyli na przykład powiedzieć dziękuję Pani, że Pani się pofatygowała z tą koszulką do góry,

że nauczyłam się nie brać tego do siebie, bo to nie są moje problemy, nie są moje stresy, nie jest mój brak kultury, wychowania, czy czegokolwiek, bo nie wiemy, co tą osobę do tego doprowadziło, że nie powiedziała dziękuję, ale nauczyłam się być wdzięczna sobie i być wdzięczna mojemu doświadczeniu, że ta...

zła, negatywna energia osoby, która jest w stosunku do mnie niemiła, czy niestosowna, czy niewdzięczna, czy cokolwiek, że tej energii nie dopuszczam do siebie.

I nauczyłam się po prostu w tej sytuacji powiedzieć, aha, to ta osoba ma problem, ale gdy druga koszulka spadnie, tak jakby pani spadła, nie miałabym z tym problemu, żeby wziąć tą koszulkę i na przykład powiesić na klamce albo położyć na wycieraczce.

Nie muszę wtedy mieć już kontaktu z tą osobą.

Ale nie pozwolę sobie na to, żeby być w tej samej energii, w tym samym polu energii, co ta osoba, czyli w tej negatywnej energii.

No, mimo, że cechuje mnie ogromny, gigantyczny tumiwisizm, tak na co dzień, bardzo dużo rzeczy mi naprawdę wisi i bardzo wiele rzeczy, które ludzie robią lub mówią, spływa po mnie jak po kaczce, ale czasami właśnie jest coś takiego prostego, a może mnie to ruszyło właśnie dlatego, że ruszaliśmy z tym tematem i ja sobie, no wiecie, no zawsze jak mamy ogłosić temat, jak mam was poprosić o głosówki na Instagramie, to sobie

tam coś przemyśliwuję, no coś sobie gminię w tej mojej łepetynie, jak to ma wyglądać, co ja na ten temat myślę.

I to się tak zbiegło w czasie, że jak ona tak jakoś mnie potraktowała, prawie zatrzaskując mi drzwi przed nosem, to pomyślałam...

Wiesz co?

A to jest ciekawe, bo ja zacząłem się zastanawiać.

Dziękuję ci bardzo, droga słuchaczko, za tę głosówkę, bo ja trochę dodałem sobie, jak zaczęłaś mówić, że to, że ktoś reaguje inaczej niż się spodziewamy i tu ja sobie dodałem w głowie, nie powinno obniżać naszych standardów.

I zacząłem się zastanawiać na przykład nad taką rzeczą, którą też obserwuję bardzo często.

Mam takie przekonanie, że spadła częstotliwość korzystania ze świateł awaryjnych na drodze w celu podziękowania.

I to jest rzecz, na którą faktycznie zwróciłem uwagę.

W takim sensie, że jak wpycham się, a czasami się wpycham, żeby wjechać na inny pas i ktoś mnie wpuści, to zawsze mrugam.

I zacząłem sobie, trochę przygotowując się do tej dobrej rozmowy, obserwować...

jak często ktoś stara się wjechać na drugi pas, bo, nie wiem, musi skręcić w prawo lub w lewo i musi zmienić.

I zauważyłem, że generalnie rzadko kiedy ktoś się dzisiaj jeszcze dziękuję.

Ale czy to na przykład powoduje, że ja rzadziej spuszczam ludzi?

Znaczy czasami się zastanawiam pod tytułem dlaczego jesteśmy dla siebie na drodze tak bardzo nierzyczliwi i niemili, że wymuszamy nawet coś.

Jak ktoś nam pomoże zmienić pas, wpuści nas, to my nawet nie umiemy mu podziękować.

I to jest taka rzecz, która gdzieś jest.

I ja myślę sobie, że ja bym zabrał z tej głosówki, że to, że ktoś nie reaguje tak jak my, nie powinno obniżać naszych standardów.

Ale też, żeby móc to zrobić, nie możemy tego wziąć do siebie i to jest moim zdaniem ważne.

No tak, ale myślę, że to w głosówce tej słuchaczki ja usłyszałam to, że ona nie obniża swoich standardów, tylko po prostu unika wtedy... Ale nie bierze tego do siebie, ale odwraca się napięcie i idzie tam, gdzie ewentualnie będzie dobra energia i będą spełnione jej oczekiwania.

Wdzięczność.

To jest taki temat ciężki moim zdaniem, ale chciałam wyrazić swoją opinię, takie moje subiektywne odczucie co do tego, że w tych czasach, kiedy wszyscy pędzimy, praca, dzieci, zajęcia, dom, kredyty, spłacanie i tak dalej, że częściej, kiedy się nad tym jestem w stanie zastanowić, to wtedy, kiedy wokół nas

czy to w naszej rodzinie, czy wśród bliskich, znajomych, przyjaciół, wydarzy się coś złego.

Choroba, ktoś umrze, ktoś straci dobytek, ktoś straci pracę.

Że wtedy mamy czas jakby się zastanowić i powiedzieć, Boże, jaka ja jestem wdzięczna.

za to, co ja mam, a że jestem osobą wierzącą, więc jestem wdzięczna Bogu, że mam zdrowego męża, dwójkę zdrowych dzieci, że sama jestem zdrowa, że możemy chodzić do tej pracy, mamy ten dom, dach nad głową.

Tak jakby nie mam praktycznie żadnych problemów, ale ludzie i tak są niezadowoleni.

Tak, że ciągle nam jest za mało i kręcimy nosem.

A później, kiedy coś się wydarzy, przychodzi taka refleksja, że

Tak naprawdę to mam wszystko i to jest dla mnie najważniejsze, a pieniądze, dobytek, tego i tak później do piachu ze sobą nie wezmę.

A gdybyśmy tak wyrażali naszą wdzięczność na głos, gdybyśmy mówili rano mężowi, partnerowi, dzieciom, Boże, jak ja Was kocham, jak Wy jesteście cudowni, jaka ja jestem wdzięczna, że Was mam.

Gdybyśmy mówili rodzicom, że super, że jesteście, że nas wspieracie.

że możemy się od was uczyć, że nam dużo daliście, że jesteście dla nas przykładem, to ten świat byłby piękny, nie?

No byłby, ale my potrzebujemy punktów odniesienia, mam wrażenie.

To jest trochę tak, jak ja mam z tym, gdzie mieszkam.

Zawsze mówię, że ja nie lubię mieszkać w Polsce pod tym względem, że tu jest paskudna pogoda, że mnie ta pogoda nie pasuje, ja jej nie lubię, tej zmienności pór roku.

Po czym widzę w telewizji huragan, kataklizm, powódź, nie wiem, jakąś trąbę powietrzną, wiesz, zniszczone całe miasta, ludzie, którzy stracili dobytek.

No dobra, no u nas też była powódź oczywiście, ale umówmy się, że nasz klimat umiarkowany oszczędza nam bardzo wielu rzeczy, jak wybuchy wulkanów czy trzęsienia ziemi.

I tak sobie wtedy myślę, warto się przeprosić z tym, co wcześniej mówiłam.

A jak ten punkt odniesienia znika mi z zasięgu wzroku, to znowu wracam do tego mojego marudzenia i narzekania, że tu jest chusteczkowo, bo tu jest zimno.

Śpieszmy się doceniać, co mamy, zanim będziemy tęsknić za tym, co straciliśmy.

Wdzięczność, piękny temat.

Za co ja jestem wdzięczna?

Chyba wdzięczni jesteśmy też czasami wtedy, kiedy coś tracimy.

Mam 50 prawie lat, u nas w domu niestety nie mówiło się o wdzięczności, o przepraszam, dziękuję.

Sama do tego gdzieś teraz dochodzę, żeby od serca, jak czuję, żeby to robić.

Parę lat temu poznałam grupę osób, z którymi pochodziłam bardzo dużo po Słowacji i po Tatrach.

To były dwa lata intensywnego takiego chodzenia razem.

Grupa się teraz rozpadła, ale właśnie uświadomiłam sobie, że dzięki tym ludziom pełniłam swoje jakieś marzenia.

Jestem za to bardzo wdzięczna, że spotkałam ich na swojej drodze.

Właśnie sobie też uświadomiłam, że nie powiedziałam

im dziękuję, że nie powiedziałam tej jednej osobie, z którą później jeszcze troszeczkę relacje się nasze utrzymywały, że dziękuję, że była w moim życiu i tyle mi radości sprawiła, bo po prostu tego jakby nie umiem, ale staram się i uczę się.

Wdzięczna też jestem za dobre każde rzeczy.

Lubię na przykład jak z dworu przyjdę i jest strasznie zimno i przychodzę do domu i czuję to ciepło, że mam swój kąt, że swoje miejsce na tej ziemi, swój dach bez kredytu.

Za to też jestem wdzięczna.

Wdzięczna

Za rodziców, za moją mamę, która dawała radę, żyjąc w domu przemocowym, nas jakoś wychować porządnie, kosztem siebie, swojej psychiki, swojej jakby kobiecości, teraz odnajduję pomału radość.

Ale nie umiemy mówić, nie umiem powiedzieć, że ją kocham, że dziękuję.

Dzięki waszą głosówkom pomału się otwieram.

Dziękuję za wszystko.

No, widzicie, co robicie każdego tygodnia?

To, co ja z tej głosówki zapamiętam, to na pewno to, że nie powiedziałam tej osobie, czy tym osobom, że były dla mnie ważne, że dziękuję, że się pojawiły w moim życiu.

Tu trzeba mieć jednak twardą dupę i trochę tak pokminić.

My jesteśmy, bywamy bardzo emocjonalni.

To znaczy, jeżeli ktoś znika z naszego życia, bardzo często znika w jakichś takich okolicznościach niefajnych.

Coś się wydarzy, pokucicie się może.

Nawet jak się drogi tak po prostu rozchodzą, to czasami jest nam przykro.

I czasami myślimy sobie, a to gnojek.

się nie odezwał, w ogóle już ma mnie w dupie, zapomniał o mnie i tak dalej.

I zaczynamy powoli przestawać pamiętać, zapominać wręcz, co dobrego ci ludzie przynieśli do naszego życia.

Miałam taką jedną znajomość, która potwornie mnie na końcu rozczarowała.

że było mi bardzo źle, kiedy to wszystko się rozpadło, ale tak na końcu, jak myślę, że to było parę ładnych lat naprawdę wspaniałej znajomości, wspaniałej przyjaźni, to mówię, kurde, przecież ja więcej na tej znajomości, na tym układzie, na tej relacji zyskałam, niż straciłam.

Więc o tym trochę czasami też chyba zapominamy, nie?

Ja myślę, jak zacząłeś w ogóle o tym mówić, to już kiedyś o tym rozmawialiśmy, ale to jest jedno z częstszych pytań, które akurat dostaję.

Już kiedyś rozmawialiśmy, że mam pośród różnych swoich tatuaży na ciele wytatuowaną swoją byłą żonę i przede wszystkim mamę moich synów.

I czasem ludzie mnie pytają, dlaczego tego tatuażu nie usunę.

A ja go nie usunę z jednego bardzo prostego powodu, bo to jest bardzo ważny fragment mojego życia.

I ona jest bardzo ważną osobą w moim życiu, bo dała mi synów.

I to jest absolutnie jakby... I będziesz z nią związany do końca życia.

W związku z tym zasługuję bardzo, bardzo, bardzo mocno na to, żeby być zawsze w pamięci.

I mimo tego, że nasze drogi się rozeszły łatwiej, trudniej, w różnych momentach, to dalej uważam, że była strasznie ważna.

I ten fragment życia, który przeżyliśmy razem...

I w najlepszym tego słowa znaczeniu owoce tego naszego wspólnego życia są najważniejsze w moim życiu.

Ja ci przypomnę, że te owoce obcinają czapką daszki.

Nie wiązałbym tego z mamą, mama by na pewno miała lepszy gust.

To jeszcze z tej drugiej strony, bo rzeczywiście jakoś tak jest, że umiemy budować innych i potrafimy podziękować, docenić, wzmocnić, a jednak trudno jest nam przyjmować.

I bardzo cenne jest rzeczywiście to, żeby, nawet jeżeli trudno mi jest przyjmować podziękowanie ze względu na mnie, bo jakaś wpojona nam w naszej kulturze...

fałszywa skromność jeszcze gdzieś sobie czasami siedzi w sercu, to pomyślałam sobie, że czasami pozwolenie komuś innemu podziękować mi czy docenić mnie jest dla niego dobrym doświadczeniem.

Ale sama też przyjmuję podziękowania i nauczyłam się już mówić po prostu, proszę bardzo.

To jest tak proste, kiedy tego nie próbujemy przekombinować, czy właśnie skrytykować, czy ocenić tą fałszywą skromnością, którą nam wpajano w dzieciństwie.

Ja przynajmniej nie jestem z tego pokolenia, któremu wpajano właśnie, że nie należy się przechwalać, nie należy chwalić się tym, że zrobiło się coś dobrze.

Skoro ktoś mi dziękuję, to znaczy, że jest w nim coś, coś z tej wdzięczności, którą właśnie w sobie pielęgnuję, więc why not?

Dziękuję bardzo.

Wiesz co, zacząłem się zastanawiać, że kurde, to co słuchaczka powiedziała jest szalenie istotne.

Też to, że ja doceniam i to, że widzę, robi też coś dobrego mi.

Znaczy, jak, nie wiem, mówię Karolinie, dziękuję bardzo za obiad, który zrobiłaś, jest przepyszny, a ona mi odpowie, cieszę się, że doceniasz.

Jest trochę podziękowanie mi za to, że ja jej podziękowałem, tak?

Jest, oprócz tego, że jest sposobem na wzmacnianie też zachowań, to jest dawanie sobie przestrzeni na to, żeby w tym być.

Znaczy...

Ja faktycznie mam duży kłopot z tym i to mnie trochę wkurza z tą fałszywą skromnością i takim ciągle odrzucaniem pod tytułem daj spokój, na tym polega moja praca, wiesz, to nic wielkiego, to w sumie tylko kotlet z ziemniakami albo tylko makaron z sosem.

Umniejszamy sobie, nie?

Zanim się trochę tak natrzeć tą wdzięcznością i tą radością, że mogliśmy komuś zrobić, wiesz...

Ale wiesz, że ja już jeszcze tutaj wydobyłam z tego to, że czasami ludzie potrzebują móc się odwdzięczyć.

Potrzebują naprawdę.

I dajmy im się też czasami odwdzięczyć.

Ale oczywiście, że tak.

Bo takie umniejszanie tego, co zrobiliśmy, też może wcale nie cieszyć ich.

Dajmy im się odwdzięczyć.

Będziemy pewnie rozmawiali w trzecim odcinku też, jak będziemy rozmawiali o, przepraszam, odpuszczaniu, radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami.

Ja wierzę, że zamiast komuś powiedzieć, bo ty mnie w ogóle nie doceniasz, bo ty mnie w ogóle nie chwalisz, też warto pójść przykładem i po prostu powiedzieć, hej, ja cię będę chwalił i ci udowodnię, jak ci jest miło, fajnie i może się trochę też nauczysz.

Oczywiście, żeby była jasność.

Ja mam świadomość tego, że nie chcemy tworzyć bardzo cukierkowego świata.

Mam świadomość, że na co dzień czasami zapomnimy o czymś, żeby zapomnieć, że dopiero sobie przypominamy później.

Zadbajmy o to, żeby właśnie w rodzinie pójść sobie wieczorem do pokoju dzieci i powiedzieć dzięki, że jesteście.

Dzięki za fajny dzień, dzięki za fajny czas, dzięki za fajną rozmowę, dzięki za wspólne oglądanie serialu.

Bo ja mam tak bardzo przekonanie, że my częściej wkurzamy się, że ta młodzież nie chce z nami siedzieć i spędzać czasu, że nawet jak przez chwilę przyjdzie spędzić, to zamiast to wzmocnić bardzo mocno i powiedzieć, hej, to było dla mnie ważne, dzięki, że razem mogliśmy obejrzeć jeden odcinek, że mogliśmy chwilę o nim porozmawiać,

Wtedy czułem naprawdę bliskość.

Na niej mi zależy, dziękuję.

To jest coś zupełnie innego niż powiedzenie, dlaczego znowu siedzisz w tej swojej noże i klikasz na telefonie, no.

No i znowu.

Zamiast tęskniłem, mówimy, o, wrócił książę.

Witam serdecznie.

Kilka słów odnośnie mówienia dziękuję, proszę, ale i też przyjmowania tych słów podziękowania, bo spotkałam się raz z takim sformułowaniem, żeby właśnie nie używać tego sformułowania w sensie przyjmowania podziękowań, takiej płynącej z tego energii, czyli ktoś mówi nam dziękuję.

a my odpowiadamy, nie ma za co.

Czyli tak jakbyśmy odbijali tą dobrą energię płynącą z tych słów, z tego podziękowania.

Lepiej odpowiedzieć, bardzo miło było mi Ci pomóc, albo cieszę się, że mogłem pomóc, albo po prostu dziękuję, żeby nie odbijać tej energii płynącej z tych słów, z tej wdzięczności, ale właśnie przyjąć to do siebie.

Dzięki, Agata.

Tu zgadzam się akurat, że to mówienie nie ma za co, to jest właśnie trochę na zasadzie, a daj spokój, to nic wielkiego, a to stara bluzka była, co ty, nie, co ty w ogóle.

Jasne, że zdarza mi się powiedzieć, nie ma za co, ale to są takie proste rzeczy, jak wiesz, komuś otworzę drzwi albo, nie wiem, pani pod sklepem wysypią się pomidory i pomogę pozbierać do torby, no to jasne, że nie ma za co, no jakby nic mnie to kompletnie nie kosztowało, ale w takich sytuacjach, kiedy komuś rzeczywiście coś dla kogoś robisz, coś,

coś poświęcasz też ze swojej strony, wcale nie oczekując niczego jakby w zamian, to rzeczywiście nigdy wtedy nie mówię, nie ma za co.

Jest za co.

Bardzo cię proszę.

Dziękuję.

Proszę.

Ja akurat uważam, że posprzątanie pomidorów, znaczy poskładanie do torby pomidorów pani pod sklepem, to jest bardzo duża rzecz.

Przepraszam, aż się poblułam.

Mogłaś zanieść je do tej pani na górę.

Dzień dobry, ja dzisiaj z moją pierwszą głosówką, a jeśli chodzi o temat wdzięczności i dziękowania, to myślę, że ważne jest, żeby docenić ludzi, którzy robią coś dla nas w odpowiedzi na naszą prośbę, albo czasem niby powiedzianą prośbę, ale jeżeli coś robią dla nas bezinteresownie,

żeby podziękować, bo to jest naprawdę bardzo przykre, kiedy spotykamy się z taką obojętnością i z takim nastawieniem, że pewne rzeczy się ludziom należy, należą.

Powinniśmy doceniać innych ludzi za to, że poświęcają swój czas, energię, siebie samych, chociaż przecież nie muszą.

Robią to, bo im na nas zależy albo po prostu chcą pomóc w dobroci serca.

Dziękuję Wam bardzo.

Dziękujemy za pierwszą głosówkę, bo to zawsze takie debiuty są fajne.

Bardzo piękny debiut.

Natomiast, no właśnie, oczekiwanie albo takie myślenie roszczeniowe i takie traktowanie roszczeniowe wszystkiego, że bo mnie się należy.

I tutaj znowu wrócę do takiej różnicy w komunikacji pomiędzy członkami rodziny, a tym, że ktoś jest tam z zewnątrz, no nie?

Przecież członek rodziny też poświęca swój czas, swój prywatny, to nie jest wasz wspólny czas, tak?

Ona ma swój czas, który sobie zagospodarowuje tak jak lubi i ja.

Jeżeli ona swój czas poświęca mnie, to jak ja mogę powiedzieć, że to mi się należy i powinnaś to zrobić i w ogóle spada i nie będzie żadnego dziękuję?

No przecież to jest jasne, nie?

A ja mam takie marzenie, żebyśmy doceniali właśnie te najmniejsze rzeczy w rodzinie i w domu i żebyśmy powiedzieli rano dziękuję, że zrobiłaś mi kawę, żebyśmy powiedzieli dziękuję, że mnie wczoraj przykryłeś kocem na kanapie, żebyśmy powiedzieli dziękuję, że wstawiłeś rzeczy do zmywarki, dziękuję, że rozwiesiłaś pranie i te wszystkie rzeczy, które moim zdaniem

są domową pracą bezpłatną, co do których kiedyś jeszcze chciałbym wrócić do tego odcinka, pewnie jest niestety bardzo często nierówny podział i kobiety tych zadań wykonują więcej, to ja mam też takie przekonanie, że jak my faceci, którzy wykonują tych zadań mniej,

byśmy zaczęli proces wdzięczności, czyli byśmy przypominali dziękuję, że zrobiłaś zakupy, dziękuję, że zrobiłaś obiad, dziękuję, to moim zdaniem już trzeciego dnia dostrzegania tych rzeczy by nam się zrobiło głupio.

Ja myślę sobie, że my też często czasami staramy się nie podziękować, żeby udawać, że nie widzimy.

A może to takie normalne przecież, nie?

No bo tak, no bo właśnie dokładnie, no bo jak udaję, że nie widzę, to tego nie ma.

Jak tego nie ma, to znaczy, że nie musimy się tym dzielić.

A jakbym naprawdę, tak wiesz, z taką dużą konsekwencją miał podziękować za każdą jedną rzecz, której po pierwsze, gdybym chciał ją kupić na zewnątrz, to musiałbym za nią zapłacić.

A po drugie, najprawdopodobniej bym podziękował.

bo bym podziękował Liskowi, który mi przyniósł zakupy, bym podziękował pani w pralni za to, że mi wyprała koszulę, bym podziękował panu kelnerowi za to, że mi podał obiad.

A żona, kiedy robi dokładnie te same rzeczy, to gdzie jest to dziękuję?

I myślę sobie, że to jest taki mój apel, żebyśmy dziękowali.

I teraz ja mam takie przekonanie, że w wielu domach...

te rzeczy są bardziej wyrównane, że podział obowiązków jest bardziej sprawiedliwy, a przynajmniej uzgodniony.

Bo to też sprawiedliwie nie znaczy porówno, ale że mamy, że czujemy się z tym fair.

Że ten to, jakbyśmy przynajmniej zaczęli go doceniać, to myślę sobie, żeby nam naprawdę tym, którzy są w tej części, którzy robią mniej,

by bardzo mocno poszło w pięty, mówiąc, o kurde, dzisiaj już 16 razy powiedziałem dziękuję, a nierazu nie usłyszałem.

Nie usłyszałem, może dlatego, że kuźwa nic nie zrobiłem.

Siedzę sobie, słuchajcie, dzisiaj w radiu, normalnie prowadzę program, ogarniam wszystko i dostaję Whatsappa od mojego taty.

Z tatą rozmawiałam tam, nie wiem, chyba przedwczoraj, ostatnio.

Takiego, wiesz, w ogóle bez tam jakiegoś cześć, co tam, co tam, tylko zdjęcie karpia świeżo złowionego, nie?

I podpis 11,4 kilograma i drugiej ryby, że tam 5,2 kilograma i z adnotacją, co to jest za ryba, już nie pamiętam.

W każdym razie, jak ostatnio rozmawialiśmy i tata mi mówił, że złowił 11-kilogramowego karpia,

to już się tak ucieszył, w ogóle, wiesz, taki po prostu Wilhelm zdobywca, że będziemy mieć na święta, będzie taki wielki karw, że po prostu nasmaży, w galarecie narobi, jeszcze zostanie, jeszcze sąsiadów obdzieli, czy coś.

I myślę sobie, boże, nie wiem, mam mu podziękować, czy co.

I tak myślałam sobie, dobra, już wezmę się na wyżyny.

Myślisz, że to jest forma docenienia?

Jest, ale myślę sobie, że też mogłaś powiedzieć, dziękuję, że uznałaś, że jestem na tyle ważna dla ciebie, że chcesz się mi tą podzielić, bo moim zdaniem to jest ok.

Nie, gdybym coś takiego napisała, to uznałby, że sobie z niego zrobię jaja.

Beczkę?

To możesz.

Ale jakby nie, dobra, ja mam nadzieję jednak, że będę stał na tej straży, że to, że on ci zrobił tego zdjęcia 11-kilogramowego karpia, to jednak, że go nie zje, tylko, że jednak, że posmaruje jemu dzióbek, w sensie usta, wazeliną i spuści z powrotem do wody, bo to nie jest... Nie, mój tata akurat złowił karpia, którego zamierza zjeść.

Zdobywca.

On tak, on łowi ryby, które zjada.

A nie jest takim karpiarzem, że robi sobie tylko zdjęcie i wypuszcza?

Nie, bardzo wiele ryb wypuszcza oczywiście, natomiast... Tego chce zjeść?

Tego chce zjeść.

No, wiesz, być może jest to jego rekord życiowy, jeżeli chodzi o złowienie karpia.

To tym bardziej powinien wypuścić, żeby sobie jeszcze trochę porósł.

Żeby zrobić i w galarecie, i usmażyć Wojtek, święta idą.

Brzuszek będzie go bolał, mówię to z troską.

Karpia czy tatę?

Karp zje twojego tatę, czy twój tata karp?

Nie wiem, jeden raz na kilogramowy karp jest całkiem spory.

To by było śmieszne, gdyby twój tata był pierwszym facetem, którego zjadł karmę.

Ja mam takie szczęście, że wiele osób robi mi przyjemność, więc często dziękuję.

Tu sąsiadka z alcuchami czy pierogami, tu kolega z pracy sam z siebie zawiesza pod maską mojego auta odstraszacz na kuny.

Myślę, że to wszystko, co mnie dobre spotyka od innych ludzi, to jest właśnie przez to moje sprytne dziękowanie.

Widzę, wiem o tym po prostu, że jak dziękuję, to robię innym dzień i mają taki namacalny dowód, że warto było pomyśleć o innych.

Tak mi się przynajmniej wydaje, że jest im bardzo, bardzo miło i potem dostaję jeszcze więcej.

Więc to jest taki sprycik na przyszłość dla innych.

Jeszcze raz gratuluję wygranej.

No i wszystkiego dobrego.

Dziękujemy bardzo.

Taka sprytna myszka.

Sprytna myszka tłusta.

Nie wiem dlaczego.

No naprawdę sprytna myszka tłusta.

O czym on mówił?

On tak ją nazywał.

Sprytna myszka tłusta.

Przy czym teściowa była bardzo szczupła.

Znaczy jest.

Była teściowa w sensie... Wiesz co?

Czekaj, bo się już pogubiłam, co chciałam powiedzieć.

Że dziękuję.

A właśnie, o tym odstraszaczu na kuny.

Słuchaj, może być tak, że rzeczywiście...

To, że dziękuję sprawia, że dostajesz jeszcze więcej, a może być też tak, że cię na przykład podrywał.

Bo jak ja potrzebowałam odstraszacza na kuny i miałam ogromny problem z kunami, które mi wyżarły całe wygłuszenie silnika pod maską i ostatecznie je zdjęłam, bo bez sensu wozić takie flaki wiszące, to żaden mój kolega mi zupełnie bezinteresownie nie zawiesił odstraszacza na kuny.

Weź to przemyśl.

Że to tam nie chodziło o zwykłe dziękuję, tylko na przykład, wiesz, wpadnij na kawę, nie?

Ja nie będę przypominał, że na kunach się znam.

Historia mojego polowania na kuny skończyła się w telewizji śniadaniowej, kiedy był reportaż na ten temat i zajęło mi to bardzo dużo czasu.

Ja polując na kuny wywoziłem je do bogatego Wilanowa z biednego Wawra, żeby miały lepsze życie, żeby mogły sobie robić zakupy w dino.

Wiele rzeczy.

Czyli żeby nie gryzły na przykład, nie wiem, Skody, tylko żeby gryzły Mercedesa.

Żeby sobie Mercedesy i BMW tam podgryzały, więc jakby to była cała duża historia.

Przepiękne, no, ale to nawet jak cię podrywają, to też warto im podziękować, bo to też jest miłe.

Dzięki, że mnie podrywasz.

Wdzięczność w rodzinie.

W moim domu było tak, że od małego byliśmy uczeni trzech magicznych słów.

Proszę, dziękuję, przepraszam.

My za każde główienko sobie dziękowaliśmy i ja to wyniosłam z domu, że po prostu mówi się dziękuję, że jeżeli na przykład ktoś dla nas coś zrobił całkiem bezinteresownie i nic za to nie oczekuje, no to na przykład warto się odwdzięczyć.

Także mimo to, że mój tata nie chciał nigdy brać ode mnie pieniędzy za naprawiony samochód, to ja nigdy nie przyjechałam do niego z pustą łapą, tylko zawsze albo kitrałam się po Lidlu i szukałam jakiegoś dobrego wina, albo gdzieś tam jak podsłyszałam, że chciałoby coś nowego do garażu, no to też mu zawsze to kupowałam.

No bo w taki sposób chciałam wyrazić swoją wdzięczność, a u mnie językiem miłości jest jedzenie, więc też bardzo często gotowałam jakieś jego ulubione potrawy.

Dzisiaj mam już męża i mieszkam tylko z mężem.

To procentuje strasznie na przyszłość.

To, że ja potrafię za wszystko podziękować, że mówię dziękuję mojemu mężowi bardzo często.

Często mu mówię, że jestem wdzięczna za to, że po prostu jest.

No i on też czasami robi mi takie miłe rzeczy, że mówi mi dziękuję, że jesteś.

Albo przychodzę do domu, a w domu czekają na mnie kwiaty tylko z karteczką, że dziękuję, że jesteś, bo to jest bardzo ważne.

To nie chodzi o to, żeby ktoś zrobił nam obiad czy coś, chociaż to też jest fajne, ale fajnie jest mieć też tą wdzięczność za to, że ktoś po prostu jest, no nie?

Ja bardzo jestem wdzięczna mojemu mężowi, że wszedł do mojego życia i uczynił mnie jedną ze szczęśliwszych kobiet na ziemi.

Bo powiedzenie komuś dziękuję czasami jest równoznaczne z tym, że jest to, co zrobiłeś, zrobiłaś dla mnie ważne.

I na przyszłość chciałabym też, żebyś wiedział, że robienie dla mnie takich rzeczy jest super, że ja zawsze będę za to wdzięczna i śmiało możesz robić ich więcej i częściej.

To też jest danie takiego znaku, sygnału, że...

Myślę, że to jest też taki prosty sposób komunikacji, czasami też podprogowej, ale jest absolutnie tak.

Jest wyrażeniem, że czegoś oczekujemy.

Tak, tylko ja bym chciał teraz trochę sprawić chyba i wrócić do intencji.

Bo ja, jak słuchaczka zaczęła mówić, że byłam w domu uczona trzech słów, proszę, dziękuję, przepraszam, to jestem bardzo mocno w tym teamie, ale ja bym chciał, żebyśmy my się nie uczyli słów, a intencji.

bo intencja proszę to jest odważnie wyrażaj to, na czym ci zależy, mów o swoich potrzebach.

Intencja dziękuję jest bądź wdzięczny, doceniaj, wspieraj innych.

Intencja przepraszaj, akceptuj, że mogłeś zepsuć i chciej naprawić to, co zepsułeś, mimo tego, że nie zawsze się da.

Czasami uznaj, też będziemy mówili o tym pewnie z przepraszam, że to jest czasami uznanie tego, że inna osoba mogła poczuć się źle.

I cieszę się, że słuchaczka to wyjaśniła bardzo mocno, że to nie jest tylko takie, wiesz, na odpierdziel się poproszę, podaj mi sól, dziękuję, że mi ją podałeś, przepraszam, że przesoliłem, tak?

Zatem jest coś więcej i to więcej warto znaleźć.

Myśląc o temacie dobrej rozmowy, zdałam sobie sprawę, że w moim życiu są dwa rodzaje słów dziękuję.

Pierwsze to te częste, codzienne.

Na przykład, kiedy piszą do sąsiadki, czy odbierze i moje dziecko ze szkoły i wiem, że się zgodzi, więc już z góry dziękuję.

Lub kiedy brat odbierze mi paczkę, która przyszła oczywiście, kiedy nas nie ma.

To dziękuję mówione z troską, to kiedy np.

mąż raz na jakiś czas totalnie nieproszony zabierze dzieciaki gdzieś na cały dzień tylko po to, bym mogła po ciężkim okresie w pracy psychicznie odpocząć w domu w ciszy.

Czy to dziękuję, kiedy np.

mąż dojeżdża do celu po kilkunastogodzinnej trasie i wie...

że czekam ze snem tylko na to, by dał znać sms-em, że jest na miejscu cały i zdrowy.

Dziękuję, mówione do mojej mamy, za to, że stawało na głowie, by mnie i moich braci wychować na ludzi, wyżywić i ubrać z niewielkiej pensji, żebyśmy nie czuli się gorsi od innych, mimo sporej biedy w domu i ojca alkoholika.

To dziękuję, które łączy miłość.

niedowierzanie i podziw.

Jest też drugie dziękuję, które wydaje mi się zbyt trywialne, ale nie mam w słowniku lepszego.

To dziękuję mówione do wszystkich osób, które pomogły nam uzbierać kilka milionów na operację serca mojego syna.

Kiedy ktoś głośno sekundował nam czas do ucha, który pozostał synowi do życia, a kilkadziesiąt tysięcy osób w czasie głębokiej pandemii i wszechobecnego lęku...

totalnie nie oczekując niczego w zamian sprawia, że w ciągu 8 tygodni zielony pasek zbiórki osiąga 100%, a ty wiesz, że to jest jedyna szansa na to, by uratować mu życie, to przez łzy radości i strachu wiesz, że to dziękuję to zdecydowanie za małe słowo.

Bo nawet powtarzane po 100 kroć słowo dziękuję nie odda tego, jak bardzo jesteśmy im wdzięczni, że podarowali nam czas i szansę na tworzenie naszych własnych wspomnień.

No beczysz.

No wiem, że beczysz.

Nikt chyba nie umiałby podziękować za coś takiego, bo takie słowa i takie dziękuję po prostu chyba nie istnieje.

Ale też z drugiej strony chyba też jest to jedna z tych takich niewielu sytuacji, w których ci ludzie też nie... Diabelnie nie oczekujesz.

W ogóle nie oczekujesz, że ktoś ci podziękuje za to, nie?

Ja myślę, że zbiórki to jest w ogóle taki moment, że w momencie, w którym klikasz płać,

już masz tak dużo poczucia, że robisz dobro i masz tak dużo, krótko mówiąc, przekonania, że stoisz po właściwej stronie, że właśnie zrobiłeś coś, co jest naprawdę dobre, bo ja nie wierzę, że w zbiórkach biorą udział osoby, które zostały do tego przymuszone, czy ktoś stał nad tobą i powiedział, jeżeli w tej chwili nie klikniesz, to ci...

zabiorę karpia na przykład, albo cokolwiek innego.

Nie, tam jest, moim zdaniem, akurat w tym jest ten moment, kiedy jesteś tak bardzo poruszony sytuacją, że tak całym sobą chcesz jednakże zareagować i pomóc, więc to dostajesz i tam nie masz tego oczekiwania, ale rozumiem potęgę wdzięczności po drugiej stronie.

Znaczy rozumiem potęgę wdzięczności, którą ma słuchaczka, która po prostu, wiesz...

Z każdą sekundą, minutą patrzy na z jednej strony upływający czas, który ktoś chce im zabrać, a rosnący pasek, który może ten czas wydłużyć.

Oj, bardzo, bardzo piękne i mocne.

W temacie wdzięczności chciałabym zwrócić uwagę na wdzięczność do ciała, do naszego ciała.

Nasze ciało to jest nasz fundament.

Wszystko jest w nim zapisane.

Każda trauma, złamanie, kontuzja, to wszystko w nim jest.

To nie znika w magiczny sposób.

Nasze ciało dzielnie znosi trudy dnia codziennego, niewygodną pozycję, mam tu na myśli dzieci w szkole, dorośli w pracy, zamknięte pomieszczenie, sztuczne światło, plastikowe ubranie zamiast naturalne oddychające tkaniny, niewygodne buty, mam tu na myśli szpilki u kobiet.

Już pomijam takie kwestie jak stres i presja, więc w ogóle nie zwracamy na to uwagi, traktujemy nasze ciała po macoszemu, a jak boli to weźmiemy tabletkę, może przejdzie.

Bardziej dbamy o nasze samochody, bo robimy coroczny przegląd, jak coś się dzieje to idziemy do mechanika albo wymieniamy na lepszy, ładniejszy model.

No z ciałem tak już nie mamy, bo często też krytykujemy nasz wygląd.

Także uważam, że warto docenić nasze ciało, otulić je troską, czułością, no i poczuć wdzięczność, że ono tak dzielnie nam służy każdego dnia.

Ta głosówka nie do końca jest na temat dzisiaj, ale bardzo chciałam, żeby się znalazła w dobrej rozmowie, bo to jest trochę o rozmowie z samym sobą.

A samemu sobie bardzo rzadko dziękujemy.

Ja bym chciał jeszcze podziękować bardzo mocno ciału pedagogicznemu.

To jest ciało, które zrobiło dla mnie najwięcej w życiu.

O Boże, mnie się teraz przypomniało taki głupi żart słowny ciało rzucone na łoże, traci na oporze.

To były takie żarty robione z różnych fizycznych praw, których nigdy nie mogliśmy ogarnąć, a już na pewno nie ja.

Ciało rzucone na łoże, traci na oporze.

I w takich sytuacjach też trzeba wyrazić wdzięczność.

Dziękuję.

Dziękuję Wam, że razem zrobiliśmy setną rozmowę i teraz zapraszam Was serdecznie już do zaproszenia swoich znajomych do wysłuchania i do przebierania nóżkami na kolejny tydzień, gdzie zamkniemy cykl Proszę, dziękuję, przepraszam, czyli cykl komunikacji w domu i mam nadzieję, że zburzymy ostatnią barierę.

barierę wybaczania, akceptowania krzywdy.

Oj, czuję, że to będzie mocny odcinek.

I dealowania z tym wszystkim.

Przepraszam, w domu.

Gruba rzecz.

To ja idę zadzwonić do taty, zapytać, czy ja będę musiała jeść tego karpia, bo go nie lubię.

11 kilogramów, co najmniej z 12 kawałków.

Tak, może jak dostanę na wynos, to zaniosę tej sąsiadce z góry.

Ale tej młodej czy tej starej?

Zależy, która otworzy.

A, myślałem, że na przykład tylko jednej chcę dać.

Dziękujemy wam bardzo.

To była setna Dobra Rozmowa.

To był podcast Dobra Rozmowa.

A dobrej rozmowy słuchaliście dzięki T-Mobile Polska.