Mentionsy
FABRYKI INTELA NIE BĘDZIE, a NIEMCY BLOKUJĄ nasz PORT! #BizWeek
FABRYKI INTELA NIE BĘDZIE, a NIEMCY BLOKUJĄ nasz PORT! #BizWeek
Szukaj w treści odcinka
Klamka zapadła, Intel jednak nie wybuduje fabryki półprzewodników pod Wrocławiem.
Polska została oficjalnie wykreślona z planów korporacji z USA, a największa inwestycja zagraniczna w naszym kraju nigdy nie powstanie.
Pytanie, dlaczego tak się stało i co zaważyło na odwrocie giganta?
Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało tzw.
tabelę alimentacyjną, która wywołała niemałą falę krytyki w internecie.
Trudno się dziwić, bo absurdów w niej absolutnie nie brakuje.
Dla przykładu, rodzic z trójką dzieci powinien oddawać całą pensję, a nawet i więcej.
Jak wyglądają wskazówki ministerstwa w tym temacie i czy na pewno są sprawiedliwe?
W tym tygodniu powrócił także temat rozbudowy portu w Świnoujściu.
Mianowicie sąd zawiesił decyzję środowiskową na podstawie skargi naszych sąsiadów, a dokładniej organizacji o dźwięcznej nazwie Lebensraum Vorpommern.
Czy tym razem Niemcom uda się zablokować strategiczną inwestycję Polski?
Dokąd zmierzał pieniądz w tym tygodniu?
Sprawdźmy to!
Partnerem dzisiejszego odcinka jest biuro maklerskie PKO, gdzie w prosty i szybki sposób możecie kupić oszczędnościowe obligacje Skarbu Państwa za pomocą aplikacji POP lub serwisu PKO24.
Zachęcam do zapoznania się z ofertą pod linkiem w opisie filmu, gdzie znajdziecie też bardziej szczegółowy materiał o obligacjach.
Inwestowanie wiąże się z ryzykiem.
Cześć, tutaj Damian Olszewski i witam Was serdecznie w programie Praktycznie o Pieniądzach i informacyjnej serii Bizweek, gdzie co tydzień otrzymujecie dawkę najważniejszych wieści ze świata biznesu, finansów i geopolityki.
Obecnie dzieje się całkiem sporo i to także na naszym podwórku, także wiernych widzów proszę jak zwykle o łapkę w górę na potrzeby algorytmu i ruszamy.
Czas to pieniądz, więc...
Bitwa o port w Świnoujściu.
Niemcy nie dają za wygraną.
W tym tygodniu rozegrał się kolejny epizod w batalii o rozbudowę portu w Świnoujściu.
Mianowicie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zawiesił decyzję środowiskową dla budowy głębokowodnego terminala kontenerowego.
Tak się składa, że na tym etapie to kluczowy dokument.
Bez niego inwestycja nie ruszy ani o krok.
Pytanie więc, skąd taka decyzja?
Otóż za całą sprawą stoi Lebersraum-Worpommern, czyli obywatelska inicjatywa mieszkańców Mecklenburgii Pomorza Przedniego, która od początku sprzeciwia się budowie terminala kontenerowego w Świnoujściu.
Pierwsze skargi w tym temacie pojawiły się już w 2023 roku.
W zasadzie od tamtej pory trwało przerzucanie się argumentami, aż w lutym 2024 wszystko miało zostać rozstrzygnięte na korzyść Polski.
Wydawało się więc, że sprawa jest zamknięta.
W marcu tego roku złożyła ponad stustronnicową skargę do GDOŚ, a wraz z nią wniosek o wstrzymanie natychmiastowej wykonalności decyzji środowiskowej.
I to właśnie ten wniosek WSA w Warszawie uwzględnił.
a wydanie decyzji środowiskowej dla inwestycji zostało tym samym zawieszone.
Zaczęła się więc gigantyczna burza wokół tego tematu.
I to nie tylko z powodu samej decyzji sądu, tylko rządowego sposobu komunikowania takich rzeczy, a w zasadzie braku transparentnej komunikacji.
Otóż pierwsze informacje o zawieszeniu procesu trafiły do polskiej opinii publicznej nie przez polskie media, tylko przez te niemieckie.
A to całkiem spora gafa ze strony rządowej.
Znowu wszystko wygląda tak, jakby chcieli coś zataić.
Tym samym z jednej strony trudno mieć pretensje do emocji wśród obywateli.
W końcu jeszcze niedawno premier i Ministerstwo Infrastruktury zapewniali, że budowa terminala w Świnoujściu nie jest zagrożona.
Aż tu nagle takie wieści.
Terminal w Świnoujściu, ja to podsumuję jednym zdaniem.
Niezależnie od protestów, nikt nam tego terminalu nie zablokuje.
Możecie być Państwo tego pewni.
Tymczasem w tym tygodniu okazuje się, że inwestycja przynajmniej na chwilę została przyblokowana.
Z kolei opozycja, wykorzystując moment, często nie informuje, na ile odroczono kolejne kroki, bo tu już sprawa nie wygląda tak elektryzująco.
Warto zatem spojrzeć na temat na spokojnie, bowiem kilka istotnych szczegółów wymaga tutaj podkreślenia.
Mianowicie nie mówimy o unieważnieniu tej inwestycji, ani o wstrzymaniu prac na miesiące.
Mówimy o wstrzymaniu decyzji środowiskowej na raptem dwa tygodnie.
Przynajmniej na razie, bo ostateczny werdykt w tej sprawie poznamy już 4 sierpnia.
Także do tej pory raczej wstrzymałbym się z protestami, choć to dobrze, że czujemy się tym faktem zaniepokojeni i jako naród oczekujemy dalszych postępów.
Warto w tym kontekście posłuchać także pana Arkadiusza Marchewki, który w konkretny sposób odniósł się do sprawy.
Terminal kontenerowy w Świnoujściu powstanie, czy się to komuś podoba, czy nie.
Na zachodnie wybrzeże będą przypływać największe kontenerowce na świecie, a Polska będzie przejmować coraz większą część rynku transportowego w regionie.
To działanie z niemieckiej strony, czyli skarga do sądu na decyzję środowiskową, nie jest dla nas zaskoczeniem.
Jesteśmy przygotowani na różne scenariusze.
Teraz sytuacja prawnie wygląda tak, że sąd przeprowadził już rozprawę, a ogłoszenie wyroku odroczył do 4 sierpnia, do tego czasu wstrzymując wykonanie decyzji środowiskowej.
Podkreślam, decyzji środowiskowej, a nie całej inwestycji.
Wstrzymanie obowiązuje do 4 sierpnia, czyli do momentu wydania wyroku przez sąd.
W zależności od wyroku możliwe są różne scenariusze.
Jednak bez względu na to, jaki ten wyrok będzie, my mamy przygotowane takie rozwiązania, które doprowadzą do jednego, do wybudowania terminala kontenerowego w Świnoujściu.
Chociaż ktoś nie chowa głowy w piasek, kiedy należy wystawić ją za okno, bo choć rząd ma już rzecznika, to pewnych tematów nadal się unika.
W sumie nie rozumiem dlaczego.
Natomiast kluczowa dla tej sprawy będzie decyzja, którą podejmą 4 sierpnia i oby była właściwa.
Inaczej sprawy szybko zatoczą koło, także trzymajmy rękę na pulsie.
Pamiętajmy też, że Niemcy zawsze będą grali z nami w ten sposób i trudno im się dziwić, bo bronią w zasadzie własnych interesów.
W tym celu zrobią wszystko, aby zdusić w zarodku inwestycję, która mogłaby zagrozić im gospodarczo.
Niemcy to nasz główny partner handlowy, ale także i bezpośrednia konkurencja w regionie.
Zwłaszcza gdy chodzi o porty, energię i dostęp do Bałtyku.
Zwyczajnie trzeba się do tego przyzwyczaić, bo tak będzie pewnie zawsze.
Zresztą w jednym z ostatnich filmów omawialiśmy temat odkrycia, o której już się wykłócają.
Najpierw pojawiły się próby zablokowania eksploatacji, a teraz Niemcy wymuszają na nas podział zysków ze złoża w pobliżu granicy.
Dokładnie to, co przewidzieliśmy kilka dni temu.
Dzień jak codzień i mam nadzieję, że zarówno w przypadku Świnoujścia, jak i w kontekście złóż oddamy im mniej więcej taką proporcję tych dóbr, jaką oni oddali nam w kwestii reparacji wojennych.
Najlepiej one-way ticket na swoją stronę granicy.
Koniec marzeń o fabryce Intela w Polsce.
Intel nie wybuduje fabryki półprzewodników pod Wrocławiem.
Nowy CEO Lip Butan, który objął stanowisko w marcu 2025 roku, przeprowadza właśnie radykalną restrukturyzację korporacji.
Dla szybkiego wprowadzenia w czerwcu 2023 roku Intel ogłosił plany inwestycji w budowę zakładu integracji i testowania półprzewodników w gminie Miękinia pod Wrocławiem.
Inwestycja bezpośrednia na poziomie 4,6 miliarda dolarów.
W całym łańcuchu to jest około 10 miliardów dolarów, więc można powiedzieć największa tego typu inwestycja bezpośrednia właśnie w Polsce.
Przedsięwzięcie to miało kosztować 4,6 miliarda dolarów i byłaby to największa inwestycja zagraniczna w historii naszego kraju.
Dlatego o sprawie szybko zrobiło się głośno.
Sami również nagraliśmy na ten temat odcinek.
Miało to być serce europejskiej strategii amerykańskiego giganta wraz z fabryką w irlandzkim Lakeslip i planowanym zakładem w niemieckim Magdeburgu.
Intel chciał stworzyć w Europie łańcuch produkcji najnowocześniejszych czipów, które z Polski trafiałyby już do docelowych klientów.
Jednak już we wrześniu 2024 roku sygnały były niepokojące, a w spółce zaczęły się poważne problemy.
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski otrzymał wtedy telefon od ówczesnego CEO Intela, Pata Gelsingera, informujący o wstrzymaniu kluczowych inwestycji w Europie na dwa lata z powodu globalnych problemów finansowych.
Okazało się, że firma ma miliardowe straty.
Okazało się, że traci na giełdzie nieprawdopodobne spadki, jeżeli chodzi o akcje.
No i okazało się, że to wszystko powoduje zmianę geopolitycznego myślenia o rozwoju firmy.
No i oni też się zawieśli.
Teraz natomiast nowy CEO zakończył marzenia o wielkiej inwestycji technologicznej w Polsce i wiemy już na pewno, że takowa nie powstanie.
Wielu zadaje sobie więc pytanie, dlaczego?
Skąd taka decyzja, skoro firma w drugim kwartale 2025 roku osiągnęła przychody powyżej górnej granicy prognoz?
Przychody Intela w drugim kwartale wyniosły niemal 13 miliardów dolarów, co oznacza brak zmian w ujęciu rok do roku.
Dla mocno poturbowanego finansowo giganta jest to naprawdę spory wyczyn.
Akcje spółki wzrosły w tym roku o niecałe 3%, ale w porównaniu do straty rok do roku na poziomie 34% to naprawdę spora zmiana.
Mimo to szef amerykańskiej korporacji doskonale wie, że Intel czeka jeszcze długa droga do stabilizacji i powrotu na właściwe tory.
Przez długie lata spółka z USA inwestowała z rozmachem.
rozwijając infrastrukturę szybciej niż rosło zapotrzebowanie ze strony klientów.
Dzisiaj prezes przyznaje wprost, baza produkcyjna jest rozdrobniona i niewykorzystywana.
Do tego korporacja została w tyle, jeśli chodzi o rozwój technologii wykorzystujących AI i próbuje ten dystans do konkurencji nadrobić.
Dlatego teraz spółka koryguje kurs i stawia na inwestycje celowane, ściśle dopasowane do potrzeb rynku.
W praktyce oznacza to mniej Europy, a więcej Azji i Ameryki.
Zakłady w Niemczech i Polsce zostały więc wykreślone z planów, a operacje w Kostaryce będą zintegrowane z fabrykami w Wietnamie i Malezji.
Można powiedzieć, że to symboliczny koniec inwestycyjnych fantazji i początek epoki twardej dyscypliny kapitałowej.
Być może jesteśmy też świadkami historycznego momentu, gdzie Europa przegapi rewolucję technologiczną,
tak jak przegapiła kiedyś rewolucję internetową.
Intel nie odchodzi z Polski tylko dlatego, że ma problemy finansowe.
To strategiczna decyzja, gdzie bierze się pod uwagę wiele różnych czynników, które wykluczają nasz kontynent z planów technologicznych gigantów.
Europa znajduje się trochę w pułapce.
Z jednej strony chce uniezależnić się od Azji, ale z drugiej nie ma kapitału ani woli politycznej, aby konkurować z chińskimi inwestycjami czy amerykańskimi dotacjami.
Podczas gdy Chiny inwestują antycyklicznie i budują ogromne zdolności produkcyjne, Europa walczy z wysokimi kosztami energii i brakiem wykwalifikowanej kadry.
Konsekwencje nietrafionych decyzji w kontekście utraty konkurencyjności w wielu sektorach są już niestety widoczne.
Dla przykładu kadrę ST Microelectronics, czyli francusko-włoskiego giganta, w ciągu trzech lat opuści 5 tysięcy pracowników.
Przemysł motoryzacyjny, czyli oczko w głowie Niemiec, cierpi z powodu niedoborów czipów i rosnącej konkurencji z chińskimi producentami pojazdów elektrycznych.
Nie zrozumcie mnie źle, Europa wciąż ma gigantyczny potencjał, ale skutecznie blokuje go regulacjami i wysokimi kosztami.
Przez co zwrot z inwestycji często wygląda blado w porównaniu z Azją czy Ameryką.
Natomiast w przypadku Intela zaważyły też czynniki czysto praktyczne i finansowe.
Spółka przechodzi gruntowną przebudowę, więc inwestycja w nowy łańcuch dostaw, kiedy dotychczasowa infrastruktura nie jest w pełni wykorzystywana, raczej mija się z biznesowym celem.
Intel to spółka, która wciąż jest bardzo ważna strategicznie dla USA i wątpię, aby władza dała jej kiedykolwiek upaść.
Mimo zadyszki wciąż może liczyć na kontrakty rządowe i ewentualną pomoc państwa w przypadku tragicznych wyników.
Trump raczej nie odda tak łatwo sektora AI Chińczykom, dlatego wykorzystując taniego dolara i obecną niską wycenę spółki postanowiłem dołączyć ją do jednego z publicznych portfeli.
Zatem w poniedziałek jak tylko rynki się otworzą nieco zaryzykuję i kupię trochę akcji Intela na swoim koncie brokerskim u partnera kanału.
Spółka jest notowana na amerykańskiej giełdzie, więc potrzebne są do tego dolary.
Zwykle wiązałoby się to z jakąś opłatą za przewalutowanie.
Na szczęście na Freedom24 mogę przewalutować środki z euro na dolary i na odwrót kompletnie za darmo i po stawkach rynkowych.
co wcale nie jest takie oczywiste u międzynarodowych brokerów.
Co ciekawe, spółka Intel kojarzy się głównie z procesorami, ale mało kto wie, że jest też głównym udziałowcem firmy Mobileye.
w systemach wspomagania kierowcy.
To niewątpliwie przyszłościowy kierunek, a Intel ma nad tą marką kontrolę, co kiedyś może być katalizatorem do odbicia ich akcji.
Intel w piątek na zamknięciu był już za 20,70 dolarów za akcję.
a kurs tej spółki spadł o 2 trzecie od szczytów z 2021 roku.
Dodatkowo piątkowy spadek o ponad 8% w mojej ocenie jest przesadzony.
Wiele negatywnych czynników wywołało pogłębienie spadków kursu przez ostatnie lata.
Spadek udziału w rynku w segmencie procesorów do laptopów i komputerów stacjonarnych na rzecz AMD i NVIDII.
Liczne afery i wady jednostek, które kosztowały firmę krocie, a do tego wstrzymanie dywidend w roku 2024, głównie przez słabe wyniki finansowe.
Obecnie wydaje się, że Intel powoli się zbiera i chce jednak powalczyć o rynek i zwiększyć swój udział.
Możecie obstawiać w komentarzach.
Moja subiektywna opinia jest taka, że jak na spółkę tak ważną dla USA jest ona dość tania, a w połączeniu z tanim dolarem wydaje się jeszcze ciekawsza.
Oczywiście nie traktujcie tego broń Boże jako rekomendację inwestycyjną, bo inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem.
A jeśli sami planujecie inwestycje na rynkach kapitałowych, to warto rozpocząć ją z bonusem od sponsora kanału.
Szczegóły promocji, w której możecie wylosować aż do 20 akcji o wartości do 800 dolarów każda i link do konta brokerskiego znajdziecie w opisie odcinka.
Tym samym akcje Intela trafiają do amerykańskiego portfela, gdzie skupimy się na akcjach i indeksach największej gospodarki świata.
Będzie to część serii edukacyjnej, która pokaże Wam, jak lokować środki na różnych światowych rynkach.
Mam nadzieję, że będzie to dla Was przydatne i odpowie na wszelkie pytania z komentarzy.
Bubel pełen absurdów?
Ależ internet się zagotował po opublikowaniu przez Ministerstwo Sprawiedliwości tzw.
Można powiedzieć, że to taki mały prezent na odchodne od Adama Bodnara.
Skąd tak liczne kontrowersje i bardzo krytyczny odbiór?
Owa tablica miała być podpowiedzią dla sądów i sugestią jakiej wysokości alimenty powinien płacić rodzic za jedno, dwoje, troje i więcej dzieci.
Nikt chyba nie wątpi w to, że wychowanie dziecka kosztuje i jeśli jeden rodzic się z niego wypisuje, to powinien się do tego celu dokładać.
Dlatego w tym ruchu ministerstwa nie byłoby absolutnie nic dziwnego, gdyby nie wysokość alimentów, jaką według nowej propozycji miałby płacić rodzic.
Weźmy prosty przykład z tej tabeli.
Jeśli masz trójkę dzieci w wieku 0 do 7 lat, alimenty według tych podpowiedzi powinny wynieść skromne 3327 zł miesięcznie.
Jeśli dzieci mają 8 do 11 lat, to sugerowana kwota rośnie do 3744 zł.
Natomiast w wieku 12 do 15 lat to już 4527 zł, czyli więcej niż całe wynagrodzenie, jakie na rękę otrzymuje rodzic.
Wychodziłoby więc na to, że musiałby się zapożyczyć na to zobowiązanie, nie mówiąc już o pozostałych kosztach życia.
Ale spokojnie, to nie wszystko.
Tutaj absurd gonił absurd i im dzieci starsze, tym robiło się ciekawiej.
Mianowicie dla przedziału 16-18 lat taki rodzic musiałby już płacić 4575 zł, a jeśli dzieci są już pełnoletnie, to prawie 5000 zł.
Ktoś tego chyba dobrze nie policzył przed puszczeniem do oceny obywateli, albo nie pamiętał jakie są podatki w Polsce i że pracownik nie otrzymuje do ręki kwoty brutto.
Tym samym tabelę opublikowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości wiele osób raczej nie uznało za sprawiedliwą.
Takich absurdów było w niej zresztą całe mnóstwo.
Nic więc dziwnego, że w internecie podniósł się sprzeciw wobec takich praktyk.
Bo choć tablica alimentacyjna ma być tylko sugestią, to jednak po coś została opublikowana i ktoś rzeczywiście mógłby się nią zasugerować, skoro taki był cel ministerstwa.
A takie oderwane od rzeczywistości podpowiedzi często robią więcej szkody niż pożytku.
To już naprawdę, drogi rządzie, lepiej siedzieć cicho.
Zacznijmy od tego, jaki sens jest podawać widełki dochodów brutto, a następnie wyliczać alimenty w kwotach netto.
Zakładam, że to podstawowy błąd, który przełożył się na abstrakcyjne wyniki, gdzie rodzic zostaje w zasadzie z niczym.
Nie pochwalam też robienia dzieci na potęgę i bez przemyślenia, a potem zostawiania ich na pastwę losu.
Osobiście gardzę takim zachowaniem, bo dziecko nie jest niczemu winne.
Ale jeśli taki rodzic po zapłaceniu alimentów nie będzie miał na życie, to masowo wpędzamy wszystkich alimentiarzy do szarej strefy i to na długie lata.
Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z nich już tam jest, ale z takimi sugestiami to w zasadzie wszystkich wykluczymy z życia społecznego, ale także i z życia własnego dziecka.
Bo jak taka osoba miałaby dojechać po dziecko, kupić mu prezent, pójść z nim na lody czy spędzić z nim weekend?
No nie da się, jak w portfelu widnieje okrągłe zero.
Jest wiele kwestii, które ministerstwo nie wzięło pod uwagę.
W takim systemie żadnemu alimenciarzowi nie opłacałoby się więcej pracować, bo i tak wszystko zostanie zabrane.
Co ciekawe, alimenty w Polsce już teraz są wyższe niż w Francji czy w Niemczech, a opieka naprzemienna dalej nie jest promowana.
W prawie 60% przypadków opiekę nad dziećmi dalej otrzymują matki.
Są tacy, którzy uciekają w szarą strefę, żeby nie płacić ani grosza kosztem własnych dzieci.
I w takich przypadkach potrzebne są konkretne, skuteczne narzędzia, które pozwolą ściągnąć od nich to, co dziecku się po prostu należy.
Ale są też przypadki nadużyć, absurdalnych wyroków i sytuacji, gdzie system każe tych, którzy chcą być obecni i odpowiedzialni.
Sytuacja w związkach nie zawsze jest czarno-biała.
Jest też mnóstwo odcieni szarości, historii skomplikowanych, które trzeba lepiej zrozumieć.
Na szczęście, jak już zapowiedziała pani wiceminister sprawiedliwości, rząd jeszcze raz przeanalizuje tabelę.
Z kolei rzecznik rządu uspokaja, że tablica w tym wydaniu nie posłuży sądom w przyszłości.
Trzeba to wyjaśnić.
Tablica alimentacyjna, która została opublikowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości, została wycofana.
To nie jest żaden i nie był żaden dokument źródło prawa.
To była czysta wskazówka dla sędziów, dla rodziców.
Ale rozumiemy, wywołało wiele wątpliwości, Ministerstwo Sprawiedliwości to wycofało i będzie nawet taką wskazówkę jeszcze raz dokładnie konsultować.
Miejmy nadzieję, że tym razem rząd posłucha ekspertów i przed wysłaniem takiego bubla w eter przeliczy wszystko bardzo dokładnie.
Warto też zajrzeć do poprzedniego materiału, gdzie znajdziecie komentarz jednego z widzów, który ciekawą analizą otworzył szerszą debatę.
Jak zwykle zachęcam do merytorycznej dyskusji.
Komentarz zawiera mnóstwo pytań wartych rozważenia w przyszłości i zainspirował mnie do dotknięcia tej bądź co bądź delikatnej materii.
Będziemy więc wypatrywać skonsultowanej wersji tabeli, która daj Bóg nie będzie zawierać tylu baboli i podejdzie do tej kwestii szerzej.
Tymczasem jak uważacie, czy taka tablica jest w ogóle potrzebna, czy to tylko niepotrzebne zamieszanie i temat zastępczy?
Dajcie znać w komentarzu.
Mówił Damian Olszewski, a to był BizWik, Wasz cotygodniowy przegląd najważniejszych wieści dotykających naszych portfeli.
Warto subskrybować kanał na dole, aby wiedzieć dokąd zmierzał pieniądz i pamiętajcie o ofercie partnera odcinka pod linkiem w opisie filmu.
Zapraszam do nadrobienia poprzednich materiałów.
Przede wszystkim o programie PPK, o dziwnej decyzji Zeleńskiego, która oddala Ukrainę od Unii i o aferze z Dino w Warszawie.
Zostawcie koniecznie hashtag Bizweek w komentarzu i do zobaczenia już za moment.
Ostatnie odcinki
-
FATALNE DANE z NIEMIEC, EPSTEIN TOPI POLITYKÓW,...
03.02.2026 19:27
-
WIELKI KRACH na SREBRZE, NOWY PREZES FED i SCAM...
31.01.2026 16:24
-
MEGA UMOWA UNIA-INDIE, ZDRADA w CHINACH i SZAŁ ...
28.01.2026 16:55
-
WĘGIEL TOPI POLSKĘ? Największe KOSZTY na ŚWIECI...
26.01.2026 17:11
-
GRENLANDIA ODDANA USA? | Ratyfikacja UMOWY z ME...
23.01.2026 16:39
-
TRUMP OSZALAŁ? DAVOS, BITWA o GRENLANDIĘ i KONI...
21.01.2026 18:05
-
KONIEC „AMERICAN DREAM”: Amerykanie NIE MAJĄ co...
19.01.2026 17:04
-
NIEMCY PRZYZNAJĄ SIĘ do BŁĘDU! TRUMP traci K...
17.01.2026 09:20
-
IRAN na SKRAJU PRZEWROTU, a POLSKIE CIEPŁOWNIE ...
13.01.2026 19:05
-
MERCOSUR ZATWIERDZONE! GRENLANDIA ZATOPI NATO? ...
09.01.2026 18:32