Mentionsy

DUDEK o polityce
24.01.2026 07:14

SKANDALICZNE SŁOWA TRUMPA, RADA POKOJU Z NAWROCKIM I AFERA ZEGARKOWA W SEJMIE | Dudek o Polityce

Ostatni tydzień minął nam wokół zamieszania wokół Grenlandii i prezydenta Donalda Trumpa, który ogłosił powstanie Rady Pokoju, jednocześnie obrażając polskich (i europejskich) żołnierzy, którzy stracili życie podczas amerykańskich wojen na Bliskim Wschodzie. W Polsce trwa dalszy spór o przywództwo w Polsce 2050, ale też i rozpętała się głośna afera o zegarek posła Szejny z Lewicy. Zapraszamy na podsumowanie tygodnia z prof. Antonim Dudkiem i Arturem Jarząbkiem w ramach Dudek o Polityce.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 67 wyników dla "Donald Trump"

sądzi o koncepcji polityki zagranicznej, wedle której prezydent Nawrocki miałby być odpowiedzialny za relacje z Trumpem i USA, natomiast premier Tusk i rząd za relacje z Europą i żeby wzajemnie, ale potajemnie się w tym wspierali.

A zarazem z amerykańskiej perspektywy, i to nie jest kwestia wynalazku prezydenta Trumpa, tylko już od lat 90., zawsze partnerem z amerykańskiej perspektywy w Polsce dla Amerykanów nie był rząd, tylko był prezydent,

To się zaczęło sypać tak naprawdę już na bardzo ostro w czasach koabitacji Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego, no a teraz, teraz niestety tego typu

Tajemnicza zmowa, że tu się podzielimy uzgodnieniem jest kompletnie nierealna, ponieważ widać wyraźnie, że raczej mamy może w ostatnich dniach nieco mniej nasiloną, ale jednak permanentną wojnę prezydenta Nawrockiego z rządem Donalda Tuska i ona się nam zaczyna objawiać w polityce zagranicznej.

I ja mam pretensje o to do Donalda Tuska.

W poniedziałek padło zaproszenie, konkretne zaproszenie od prezydenta Trumpa dla Karola Nawrockiego, czy też ogólnie dla...

Co powiedzieć Donaldowi Trumpowi?

I tutaj z pomocą przyszła ta nasza kulawa konstytucja, która obroniła chyba i premiera i prezydenta w relacjach z Donaldem Trumpem.

Tam jeszcze Trump mówił, że on to rozumie, że niektóre kraje muszą pytać się.

Cała sprawa została skutecznie zamieciona na jakiś czas pod dywan, pod hasłem tych procedur konstytucyjnych, któremu to, że tak powiem, wytłumaczono Trumpowi, że to musi potrwać, ale oficjalnie zaproszenie nie zostało odrzucone, co uczyniło już wiele innych państw.

Bo w istocie rzeczy to Trump niby dał do zrozumienia, że to jest odpowiedź na kryzys ONZ-u.

I po prostu Trump prosi wszystkich, którzy mają trochę wolnych środków, żeby się tam dołożyli na odbudowę strefy gazy, to ja to rozumiem.

Natomiast Trump zdaje się sugerować, że ta Rada Pokoju ma zrobić cokolwiek innego.

Ja bym na przykład miał okazję zadać prezydentowi Trumpowi pytanie na konferencji.

No i podejrzewam, że wtedy by się okazało, że Trump nie ma takiej odpowiedzi, bo nigdy jej nie ma.

Czyli inaczej mówiąc, Rada Pokoju jest jakimś kolejnym przejawem wizji Donalda Trumpa, żeby coś po sobie pozostawić.

Donalda Trumpa będzie tam sobie funkcjonowała przez wiele lat i będzie takim świadectwem, że był kiedyś taki prezydent Donald Trump, który miał wielkie dokonania i będą tam jeździć po świecie i organizować debaty na temat pokoju i szczęścia powszechnego.

Putin gra na czas, ponieważ dla niego najistotniejsze jest rozbicie jedności europejsko-amerykańskiej, więc on się przygląda, widzi już, że Niemcy i Francuzi odmówili, czeka na decyzje Brytyjczyków, a później pewnie, kiedy się zorientuje, że Europa się naraziła Trumpowi w większości tych największych państw, nie przystępując do Rady Pokoju, ogłosi, że oczywiście on się w Radzie Pokoju widzi, tam z radością przystąpi, nawet może ten miliard dolarów za jakiś czas wypłaci.

Najlepiej z tych pieniędzy, co to unia europejska zamroziła w Brukseli, w tym banku i niech tam Trump wyegzekwuje od nich ten miliard.

Pytanie też brzmi, czy chodzi troszkę o to, że kraje, które staną okoniem w stosunku do Donalda Trumpa przy tej propozycji, nie będą miały później podgórkę w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

Trump się z tego wycofał.

Jest wiadomo, że w Europie w awangardzie oporu przeciwko Trumpowi jest Francja i Niemcy.

Podpunkt pierwszy roboczo nazwijmy Trump o Grenlandii.

Wszyscy obawiali się tego, jak Donald Trump przyleci do Davos z nowymi żądanami w sprawie Grenlandii.

Wszyscy się tego momentu obawiali, natomiast Donald Trump wyszedł na mównicę i powiedział tak.

Natomiast później Donald Trump też udzielił wywiadu dla stacji Fox, gdzie powiedział tak, będziemy mieli całkowity dostęp do Grenlandii, będziemy mieli cały dostęp wojskowy, jakiego chcemy.

Trwa dogadywanie szczegółów, czyli Trump zdobył to, co chciał.

Generalnie, jeżeli założymy, że celem Trumpa było to, żeby Grenlandia stała się integralną częścią terytorium Stanów Zjednoczonych, to tego nie osiągnął.

Natomiast jeżeli zgodzimy się, tak jak ja to sugerowałem już tydzień temu, że celem Trumpa w istocie rzeczy jest położenie ręki na grenlandzkich złożach zasobów mineralnych i różnych innych surowcach, które są tam ukryte, to idzie w tym kierunku, a wstępem i pretekstem do tego jest silniejsza obecność militarna Amerykanów na Grenlandii.

Grenlandii, żeby je mogli użytkować bezterminowo, czyli w tych umowach nie będzie żadnych terminów i podejrzewam, że tam się dołączy ten komponent surowcowy, bo Trump to maskuje i cały czas mówi o tej złotej kopule, że Grenlandia to jest potrzebna wyłącznie po to, żeby bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych zapewnić.

I ja powiem w ten sposób, może to jest nieładne, może to jest i imperialistyczne, ale układ sił między Europą i Stanami Zjednoczonymi jest taki, a nie inny i będziemy jeszcze o tym dziś i w wielu kolejnych programach mówili, że Europa nie jest w stanie przeciwstawić się w większym stopniu Trumpowi, ale też uznajmy to, że Trump jednak nie dąży do tego upokorzenia, przynajmniej na tym etapie, może znowu zmienić zdanie,

No bo wyobraźmy sobie na moment sytuację, w której Trump postanawia przeprowadzić operację Maduro Plus, czyli zamiast, prawda, porywać premiera Grenlandii, wysadza tam desant paru tysięcy żołnierzy, którzy poświadczają, że Grenlandia jest odtąd terytorium Stanów Zjednoczonych.

Trumpa w Kongresie Stanów Zjednoczonych, bo takiego by sprawia najprawdopodobniej nawet partia republikańska, która teoretycznie Trumpa, która stoi za Trumpem, by nie poparła, nie mówię już o demokratach.

Więc myślę, że Trumpowi ktoś tam wyperswadował to, ale też podejrzewam, że on od początku miał taką taktykę negocjacyjną.

Ja trochę czytałem biografii Trumpa i zauważyłem, że on jeszcze w czasach głęboko biznesowych, jest taka jedna strategia takich agresywnych negocjacji, gdzie się po prostu stawia jakieś horrendalne warunki,

Trump może sobie te wyjściowe warunki stawiać tak wysoko, żądać horrendalnie wiele, a później łaskawie ustępować w pewnych sprawach, tak jak na przykład kwestia tego natychmiastowego przyłączenia Grenlandii do terytorium Stanów Zjednoczonych, bo tego jednak moim zdaniem nie będzie.

Mark Rutte, szef NATO na przykład, bardzo się cieszy z tego powodu, że Donald Trump jest prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Jestem absolutnie przekonany, że bez Donalda Trumpa nie bylibyśmy zdobyli tych decyzji i one są istotne, szczególnie dla europejskiego i kanadyjskiego strony NATO, aby naprawdę wzrosła w postkolonialnym świecie wojny.

że potrzebujemy Donalda Trumpa w Unii Europejskiej, ale wierzymy w nasze służby wojenne w Polsce.

Musimy podkreślić, co Donald Trump chciałby powiedzieć o bezpieczeństwie.

Co nie zmienia faktu i w tym sensie można powiedzieć, że panowie obaj i Rutte i Nawrocki mają trochę racji, kiedy mówią, że Trump przyspieszył...

No więc okazuje się, że ten parasol Trump sobie każe płacić, ale on nie jest pierwszy.

Mówiliśmy tu już wielokrotnie, że w tym programie, że się już poprzedni prezydenci o to upominali, tylko nikt tego nie robił tak brutalnie i dosadnie jak Trump.

Natomiast zarazem prezydent Nawrocki też powinien łaskawie zauważyć, że przez to, że z powodu takich, a nie innych zachowań Trumpa na szczycie Davos mówiono głównie o Grenlandii, a nie mówiono o wojnie, która realnie trwa i konflikcie rosyjsko-ukraińskim.

Bo wszyscy się zajmowali tym, żeby Trump łaskawie nie zajmował Grenlandii.

Bo przecież Trump cały czas mówi, że to chińsko-rosyjskie zagrożenie, on zwalcza, prawda, domagając się Grenlandii.

I to też należałoby wziąć udział pod uwagę, kiedy się mówi o tym zbawczym wpływie Trumpa na sprawy europejskie.

Europejscy przywódcy dostali pstryczka w nos od Donalda Trumpa i, co ciekawe, z drugiej strony również od Włodymira Załęskiego, który właśnie na tym szczycie wyśmiał chociażby tą całą akcję z 40 żołnierzami wysłanymi na Grenlandię.

Słusznie przywódcy europejscy się zachowali, próbując jakoś się przeciwstawiać retoryce Trumpa, bo gdyby tego nie było, gdyby wszyscy jak prezydent Nawrocki radośnie pobiegli z deklaracjami, że oni chcą być w tej radzie pokoju, to tylko Nawrocki powiedział, że mu konstytucja nie pozwala, ale tak to by bardzo chciał.

Wszystko by przegrała wtedy, gdyby, powtarzam raz jeszcze, w Dawos się ustawili wszyscy w kolejce, żeby się zapisywać do Rady Pokoju i powiedziano Donaldzie bierz tą Grenlandię, bo my nie jesteśmy w stanie nic z niej pomóc, a Duńczycy niech znikną.

Natomiast i Trumpowi chyba tam wytłumaczyli niektórzy z jego doradców do spraw gospodarczych, że te cła, którymi znowu postanowił niekronomne kraje, niektóre unijne ukarać, dotyczyć będzie całego konfliktu z Unią Europejską, bo nie da się ukarać.

I nawet jak się skończy kadencja Trumpa, trzeba zwalczać tych wszystkich fałszywych proroków europejskich, żeby mówili, no nie ma już Trumpa, wszystko wróci do normy, będzie fajnie, nie będzie fajnie.

I albo się uda tym krajom jakiś sojusz obronny zbudować, albo będziemy zdani tylko na NATO i kaprysy kolejnych amerykańskich prezydentów, którzy kolejni amerykańscy prezydenci mogą być od Trumpa jeszcze ostrzejsi.

A jeżeli chodzi o Donalda Trumpa, to ostatnio prezydent Ameryki odniósł się też, przypomniał udział europejskich wojsk w misjach na Bliskim Wschodzie i powiem szczerze, że to chyba raczej nie były miłe dla nas słowa.

Właśnie, to jest przykład, jak Donald Trump niepotrzebnie wytwarza złą atmosferę, bo fakty są takie, że Amerykanie prosili swoich sojuszników z NATO o udział w misji w Afganistanie.

Więc Trump robi ogromny błąd, obrażając pamięć tych ludzi.

Natomiast oczywiście to jest przejaw tej amerykańskiej arogancji w wydaniu Trumpa.

I powiem tak, to jest ogromny błąd ze strony Donalda Trumpa, sposób w jaki on traktuje kraje przyjazne wobec Stanów Zjednoczonych, bo przecież tam byli żołnierze z krajów przyjaznych, europejskich, w przypadku misji w Iraku także i pozaeuropejskich.

I Donald Trump zdaje się to kompletnie ignorować.

Ponieważ ja uważam, że efektem długofalowym prezydentury Trumpa będzie nie tylko radykalne zwiększenie nastrojów antyamerykańskich na świecie, bo to już widzimy, ale to pójdzie znacznie dalej.

I jestem przekonany, że z każdą taką wypowiedzią Trumpa, tego rodzaju, kolejnymi groźbami, kolejnych wojen celnych i tak dalej, świat się będzie coraz bardziej oswajał z myślą kooperacji gospodarczej bez udziału Amerykanów.

To nie jest oczywiście perspektywa roku czy dwóch, ale jeżeli po Trumpie kolejny amerykański prezydent będzie tego rodzaju politykę niestabilnej arogancji prowadził, to tak się to może dla Stanów Zjednoczonych skończyć i wtedy dopiero Amerykanie zobaczą, jakie korzyści dawało ogromne przez dekady Amerykanom posiadanie waluty, która jest pieniądzem światowym, czyli dolara amerykańskiego.

W internecie, drodzy Państwo, ikoniczne jest powiedzenie Donald się wściekł.

Myślę, że tą część polityków dzisiaj Polski 2050, których Donald Tusk oceni pozytywnie, odnajdziemy na listach Koalicji Obywatelskiej w następnych wyborach, a cała reszta, obawiam się, że będzie musiała sobie poszukać nowego szyldu politycznego, bo pod Polską 2050 już progu wyborczego nie przekroczy,

ale zarazem mają ogromne pretensje do Donalda Tuska i nie chcą dalej przedłużać mandatu Donalda Tuska w roli tego imperatora na polskiej antyprawicy, jakim dzisiaj się stał.

Ciekawe, jak to wypadnie szybciej z polityki Polska 2050 czy Donald Trump.

Trzy lata Donalda Trumpa, jeśli mu stan zdrowia pozwoli, mamy gwarantowane.

0:00
0:00