Mentionsy
Ciekawostnik - Ale Historia - Bolesław Chrobry - cześć 1
Bolesław Chrobry był bardzo dobry!
Szukaj w treści odcinka
Zaraz, co ja miałem dzisiaj?
A tak, bym zapomniał.
Właśnie, cześć, witajcie w kolejnym odcinku Ciekawostnika.
Dzisiaj w Ciekawostniku zajmiemy się znowu serią Ale Historia i zaproszę was na kolejną podróż w czasie.
Więc cofniemy się do roku 967.
Tak, to ponad tysiąc lat temu.
Więcej niż tysiąc.
I wiecie co?
Tego roku urodził się pewien chłopiec.
I ten chłopiec, no pewnie się tego nie spodziewacie, ale ten chłopiec zostanie pierwszym królem Polski.
Ale wiecie, no jak wyglądało to w sumie jego dzieciństwo?
No urodził się, wszyscy pewnie do niego mówili Bolek, bo był malutkim bobasem, no ale tam podrósł i wiecie, no wy na przykład teraz idziecie sobie do szkoły, pewnie jutro albo pojutrze, albo wasze rodzeństwo idzie do szkoły.
A taki Bolesław, jak się urodził, to w całej Polsce nie było ani jednej szkoły.
No tak, zero, nic, ani jednej.
Wiecie dlaczego?
Bo jego tata, Mieszko I, dopiero rok temu, czyli w 1966 roku, został chrześcijaninem.
No, a teraz sobie wyobraźcie Dąbolka.
To nie był taki, wiecie, zwykły dom jak w Minecrafcie.
To był taki gród, czyli taka wielka, drewniana forteca na wzgórzu otoczona wysokimi palisadami, czyli takimi, wiecie, takimi grubymi belami drewna, które były też z czasem zaostrzone na samej górze.
I to tak jakby, w sumie, wiecie, ktoś zbudował tam taki gigantyczny plac zabaw, ale zamiast zjeżdżalni były same wieże strażnicze.
I wiecie, co było najdziwniejsze w domu naszego Bolesława?
W jednej części ludzie jeszcze się modlili do tych starych słowiańskich bogów, do Świętowida, Peruna i tak dalej.
Tak jakby w waszym domu babcia jedna świętowała Wielkanoc, a druga Halloween.
No, co jest pewnie możliwe.
No, a w tej drugiej części...
tego domu, tego ogrodu, modli się już do Jezusa, bo mama Bolka, księżniczka Dobrawa, przyjechała z Czech i była chrześcijanką.
No i teraz wyobraźcie sobie tylko małego Bolka, który rano słuchał opowieści o polskich bogach od jednego dziadka, a po południu uczył się pacierza od mamy.
I teraz najdziwniejsza rzecz.
Gdy Bolek miał około 6-7 lat, przyszedł czas na postrzyżyny.
To taki stary słowiański zwyczaj.
Rodzice obcinali dziecku włosy, żeby pokazać, że już nie jest maluchem.
Normalnie te włosy palono w ogniu, bo Słowianie wierzyli, że ogień jest święty.
Ale tata Bolka, Mieszko, zrobił coś zupełnie szalonego.
Zamiast spalić włosy syna, zapakował je w woreczek i wysłał paczkę do papieża w Rzymie.
Tak nie przesłyszeliście się do samego papieża.
To w sumie tak, jakby wam wypadł pierwszy ząb, a mama na przykład spakowała ten ząb do pudełeczka i wysłała na przykład do prezydenta Polski z karteczką.
Panie prezydencie, niech pan uważa, to jest ząb mojego dziecka.
Nie, długo wyrośnie na ciekawy egzemplarz.
No, ale w sumie papież pewnie jak dostał te włosy, to stwierdził, no dziwne mają tam zwyczaje w tej Polsce.
No dobra, no okej, to na szapkę tam położę sobie na później.
No ale wiecie, tata Bolesława, czyli Mieszko I w sumie miał taki cel, aby po prostu te włosy były takim symbolem tego, że tam oddaje pod opiekę papieżowi, swojego syna.
Powiedział, że niedługo będzie musiał tego naszego Bolesława pewnie wysłać w jedno miejsce.
Pewnie się domyślacie gdzie?
Mówiłem o tym w poprzednim odcinku.
Czyli do Niemców.
Do Niemców jako zakładnika.
Miało to miejsce, pamiętacie, to po tej bitwie zwycięskiej, bitwie pod Cydynią, gdzie Polacy pokonali niemieckie wojska Marklebiego Hodona.
No ale dobra, pewnie myślicie, oj, zakładnik to musi być straszne, ale no nie, nie, nie.
Zakładnik w średnim wieczu to nie to, co myślicie.
To nie było nic takiego strasznego jak jakieś tam więzienie.
To było, można powiedzieć, bardziej coś takiego jak taka najbardziej ekskluzywna szkoła językowa na świecie.
No bo na przykład wyobraźcie sobie, że, nie wiem, na przykład wasz tata jest prezesem wielkiej firmy.
Może jest, ale jak nie, to wyobraźcie sobie.
A szef konkurencyjnej firmy mówi, hej, wyślij mi swojego syna na praktyki.
Nauczymy go o języku, pokażemy, jak się robi wielkie interesy, a ty będziesz musiał być dla nas miły, bo przecież nie chcesz, żeby twojemu synkowi stała się krzywda, prawda?
No mniej więcej tak to miało wyglądać, po prostu Mieszko miał, jakby to powiedzieć, dotrzymywać warunków pokoju, który zawarł z Niemcami po tej wygranej bitwie.
No i więc tak, no jak to wyglądało?
Borek pojechał na ten tam dwór cesarski, no i co?
Tam nauczył się niemieckiego.
No to tak, jakby ktoś was zaprosił do Anglii na rok, więc on, wiecie, musiał się nauczyć tego języka.
No i poznał też najważniejszych ludzi w Europie i tam pewnie też zawarł przyjaźni, które potem mu pomogły w tym, żeby zostać królem Polski.
No wiecie, to tak jakby gdzieś tam wyrwał się na jakieś takie super ekstra przyjęcia z celebrytami.
No i też zobaczył, jak działa w ogóle wielka polityka, dyplomacja i tak dalej.
Tak jakby, nie wiem, oglądał serial House of Cards albo Gra o Tron.
No jak nie wiecie, o co chodzi, to zapytajcie rodziców.
ale poznał od poczewki świat, wielki świat polityki i tego, jak się rządzi wielkim, ogromnym państwem.
A wiecie w ogóle co Bolek jadł na tym niemieckim dworze?
Na pewno nie hamburgery, ani bo nie było McDonalda, ani Burger Kinga, ani takich innych fast foodów.
Też chleb z serem pewnie też nie za bardzo.
No ale na obiad pewnie jadł.
Rosół, pieczone mięso i pił piwo.
Nie przyspyszliście się dzieci, w średnim wieczu piły piwo.
bo po prostu woda była tak brudna, że od bicia wody wszyscy chorowali, więc nikt nie pił wody praktycznie takiej zwykłej.
Dlatego też ten napój piwny, albo napój chmilowy, jak to lepiej nazwać, bo to nie było takie prawdziwe piwo, jak dzisiaj, to po prostu podczas tego ważenia tego piwa, no...
Trzeba było to wszystko zagotować itd.
I te wszystkie bakterie i wszystkie takie drobnoustroje, które powodowały, że ludzie chorowali od wody, po prostu ginęły.
I dlatego też piwo było bardzo popularnym trunkiem w sumie dla każdego.
No właśnie, a co z deserami?
Jakie desery były przecież?
Przecież, no, jak żyć bez czekolady?
No, ale niestety, no, wtedy nie było czekolady.
Och, ale musieli mieć smutno.
Miód i suszone owoce.
Więc, no, nie było tak źle, ale czekolada...
Musieli jeszcze długo, długo czekać, zanim w ogóle wymyślono czekoladę.
Ale to inny temat.
I teraz tak.
Jak wrócił ten cały nasz Bolesław z Niemiec, chociaż niektórzy historycy twierdzą, że nie był tych Niemczech, ale nieważne.
Dochodził do najdziwniejszej szkoły świata.
Bo zamiast matematyki uczył się walki mieczem, zamiast WF-u była jazda konna, a zamiast angielskiego była łacina.
I plan lekcji Bolka w sumie mógłby wyglądać tak.
Godzina ósma do dziewiątej pacierz i łacina z księdzem.
Dziewiąta do jedenastej walka mieczem z wojami ojca.
Jedenasta do dwunastej powiedzmy to była jazda konna, ale bez kasku, no bo wtedy nie było kasków.
Teraz sobie nosimy.
No nieważne.
Potem dwunasta do trzynastej obiad i słuchanie starszyzny, co tam w świecie się działo kiedyś.
Czternasta do szesnastej nauka czytania i pisania.
Siedemnasta, osiemnasta dyplomacja, jak rozmawiać z posłami.
No, a najlepsze było to, że nie było sprawdzianów, tylko prawdziwe przygody.
No i, no wiecie, musiał się przygotować do tego, bo niedługo będzie walczyć o tron z własnymi braćmi.
No tak, bo teraz sobie wyobraźcie taką sytuację.
Bolek ma około 10 lat, gdy jego mama, dobrawa, umiera.
No i cóż, no, jego tata Mieszko powiedział, no, wiesz co, chyba musimy znaleźć nową mamę.
I wtedy poślubił księżniczkę Odę.
która przyjechała z Niemiec.
I to w sumie nie był koniec, bo Oda rodzi też trzech nowych synów Mieszkowi, a to są przybrani bracia dla Bolka.
No i nagle jest problem, bo Bolk wie, że tylko jeden...
syn, jeden syn może rządzić królestwem, w sensie księstwem, bo jeszcze to nie było królestwo, no ale tylko jeden może rządzić.
No i Bolesław musiał się z tym problemem jakoś zmierzyć, ale o tym później.
A w sumie jak o Bolesławie pisano w tamtych czasach?
Co pisali kronikarze?
No bo to oni jakby zapisywali te wszystkie rzeczy, które się działy kiedyś, kiedyś dawno temu.
Więc mówili o nim, że był odważny jak lew, bo nie bał się niczego, był też dumny jak paw, bo zawsze chodził z zadartym nosem, był też hojny jak święty Mikołaj, dawał wszystkim prezenty, był też surowy jak najgorszy nauczyciel, który bardzo, bardzo wymagał od wszystkich, wszystkiego praktycznie.
A wiecie, co robił, gdy ktoś z jego wojów był niegrzeczny?
Zabierał go do łaźni parowej i tam go brzucał swoimi witkami po tyłku.
Ciach, ciach, ciach, ciach.
No dość dziwne są te pomysły ten nasz Bolesław, nie sądzicie?
Ale w sumie jego ojciec Mieszko I też miał dziwne pomysły, bo napisał dosyć ciekawy dokument, który brzmi trochę jak zaklęcie z Harry'ego Pottera.
Pamiętacie, mówiliśmy sobie o tym w poprzednim odcinku.
Chodzi o dokument o nazwie...
Dogme iudex.
Czyli coś takiego, co oddawało całą Polskę w prezencie papieżowi.
To jakby wasza mama, tata powiedział, no dobra, zostawiam dom, samochód, firmę, sąsiadowi, a tam z drugiego piętra.
Ale najdziwniejsze było w tym dokumencie to, że wymienił w nim swoją żonę Odę, jej synów, ale nie wspomniał w ogóle o Bolku.
Tak jakby zapomniał o swoim najstarszym synu.
I Bolek pewnie pomyślał, ej no tato, hello, a ja...
ale wiecie, powiedział to oczywiście po średniowiecznemu.
No i tak dobiegł końca czas dzieciństwa Bolka i w roku 992, gdy miał on około 25 lat, czyli był już starszym dziadkiem na jak na tamte czasy, umiera Mieszko I, czyli jego tata i zostawia dosyć dziwny testament, w którym powiedzmy, że było napisane coś w tym stylu.
Dom dzielę między wszystkie dzieci.
Ale problem był taki, że ten dom to nie był zwykły dom, bo to była cała Polska.
I po jednej stronie był Bolek, najstarszy syn, to już doświadczony, z wieloma sojusznikami, a po drugiej stronie była macocha Oda z trzema synami, Mieszkiem, Lambertem, który był też zwany Świętopełkiem, no i tym trzecim.
I no, wiecie, no...
to zaczęła się taka mała wojna o polski tron.
No ale nie można było wtedy pójść na przykład do sądów i powiedzieć ej proszę pana sędziego, brot mi ukradł państwo.
Nie tylko trzeba było walczyć i to właśnie robił Bolek.
Pokazał, że wszystkie te lata nauki się opłaciły, czyli to kiedy był na dworze cesarza i to jak przygotował się do rządzenia państwem, umiał to wykorzystać.
I co zrobił?
Udał się do największych możnych w ówczesnej Polski.
I powiedział, słuchajcie panowie, ja jestem najstarszym synem Mieszka, znacie mnie od dziecka, a ci młodzi to w ogóle...
Oni są jeszcze mali w ogóle.
O co chodzi?
Kto głosuje na mnie?
No i wtedy większość możnych stwierdziła, no rzeczywiście, to chyba Bolek powinien rządzić nami tutaj.
No i tak jak w głosowaniu na przykład na przewodniczącego klasy.
A kto za Odom i jej synami?
No i oczywiście większość tych panów się opowiedziała za Mieszkiem.
No ale wiecie, część się opowiedziała za Odom.
I wojna trwała dobre kilka miesięcy.
I wygrał ją Bolesław.
I nie był okrutny w tej swojej decyzji, którą podjął, bo normalnie w tamtych czasach najczęściej pozbywano się konkurentów na zawsze i chyba wiecie o co mi chodzi.
No ale nie Bolesław.
Bolesław stwierdził, mówiąc do Ody i ich synów, macocha Odo i drogie dzieci, w sensie przyrodni bracia, pakujcie się, jedziecie na wakacje do Niemiec, ale na zawsze.
No i tam możecie być cały czas.
Tylko tutaj nie przyjeżdżajcie.
Nigdy.
No i co?
Rodzina odyspakowała się, pojechała na niemiecki dwór.
Tam zostali grzecznie przyjęci przez cesarza.
No, przynajmniej mieli gdzie mieszkać, no i nie przeszkadzali.
A co Bolesław zrobił z tymi, którzy go nie poparli i jeszcze dodatkowo spiskowali przeciwko niemu?
No i tu Bolesław okazał się być bardzo surowy, no bo ci mosznowaccy, m.in.
Przybywaj i Odolan,
zostali oślepieni.
Brzmi to trochę strasznie, prawda?
Ale w średniowieczu była to kara za zdradę stanu i mimo, że była bardzo surowa, to jednak oszczędzała życie tych ludzi, którzy zostali na nią skazani.
I co?
I mamy rok 995.
Nasz Bolesław zostaje jedynym władcą Polski i dopiero ma w sumie 28 lat.
I... Zaczynają się dopiero teraz właściwe przygody tak naprawdę naszego Bolesława, bo
Bolesław nie zamierza siedzieć w Polsce i patrzeć na swoje piękne lasy i polować.
On ma wielkie plany, bo chciał, żeby Polska została równie ważna jak Niemcy, Francja czy Włochy.
I wiecie co?
Wpadł na pierwszy genialny pomysł.
W roku 996 na dwór Bolka trafił bardzo smutny człowiek.
Nazywał się Wojciech.
Był biskupem z Czech, ale jego rodzeństwo zostało niestety...
zabite przez wrogów.
I biedny Wojciech musiał uciekać z tych Czech i szukał pomocy.
No i większość władców powiedziała, o przykro mi, no to nie nasza sprawa, no nie możemy się mieszać.
Ale Bolek nie, o Bolek nie.
Stwierdził, że pomoże Wojciechowi, bo Wojciech się w sumie może jeszcze mu do czegoś przydać.
A Wojciech tutaj wypalił z takim tekstem.
W sumie to chciałbym pójść tam do tych pogan i nauczyć ich o Jezusie.
Tam w te plusy bym chciał pójść.
Ej, no to jest świetny pomysł.
Idź do tych Prusów, tych naszych sąsiadów, którzy ciągle gdzieś na nas napadają i weź ich naucz dobrych mani, ale przede wszystkim może by ich chrzest w końcu przyjęli.
No i masz tutaj, dam ci tutaj trzystu tam zbrojnych wojów, żeby wiesz, tam nikt cię nie napadł po drodze.
Ale Wojciech stwierdził, nie, nie chcę żadnych woju, bo to bez sensu.
Jak tam pójdę z uzbrojonymi ludźmi, to będą myśleć, że ja chcę ich napaść itd., a ja nie chcę ich napadać, ja chcę ich tylko nauczać i chcę ich nawrócić.
No to Polek mówi, no dobra, to idź sam.
No i Wojciech poszedł tam, ale niestety Wojciech nie znał obyczajów Pogan i stwierdził, że rozbije sobie obóz w takim pięknym gaju.
Ale ten gaj okazał się być świętym gajem Prusów i oni bardzo byli źli, że on tam poszedł.
No i w tym momencie niestety nie darowali mu życia.
I Bolesław stwierdził, kurczaczki, no nie mam już świętego Wojciecha, no to gdyby on ich nawrócił, to mógłbym nad nimi zapanować i mógłbym ich przyłączyć do swojego tutaj państwa.
Ale dobra, przynajmniej mam świętego.
Dobra, to jadę tam po tego Wojciecha.
no przywiozę jego ciało, no co zrobić, co zrobić, no nic nie zrobimy.
No i pojechał tam po to ciało tego Wojciecha i okazało się, że prusi, a nie, nie oddamy ci tego ciała Wojciecha, a co by tutaj ten?
Jak chcesz, to musisz zapłacić za niego złotem.
I tyle złota masz dać, ile waży ten Wojciech.
I Bolesław się zgodził, bo wiedział, że Wojciech zostanie świętym i będzie miał w końcu swojego patrona, świętego Wojciecha tutaj w Polsce.
Ale nie przewidział, że ci poganie, ci Prusowie,
W ogóle tam go namoczą, tego Wojciecha, wszystkie ciuchy jego i tak dalej, że będzie taki ciężki i że będzie musiał rzeczywiście dużo tego złota zapłacić.
No ale zapłacił, wrócił z ciałem świętego Wojciecha do Polski i pochował w katedrze w Gnieźnie.
I tutaj dochodzimy do jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski, czyli do zjazdu gnieźnińskiego.
W roku 1000, to znaczy taka w sumie fajna obok rąku tata,
przyjeżdża sam cesarz Niemiec, Otton III.
To wiecie, jakby do waszego domu przyjechał król Anglik, prezydent Ameryki, prezydent Polski, papież, no wszyscy najważniejsi ludzie na świecie.
I wiecie dlaczego przyjechał w sumie do Polski?
Bo chciał zobaczyć właśnie grób świętego Wojciecha.
A przy okazji spotkać się z tym sprytnym polskim księciem, który ma takiego w sumie fajnego świętego.
No i ten zjazd gnieźnieński, tak jak mówiłem, był najważniejszym wydarzeniem w historii Polski w sumie do teraz.
I co tam się w sumie działo?
Wyobraźcie sobie, że to były takie mega, mega przyjęcia.
Cesarz z całym dworem i w najpiękniejszych strojach.
Muzyka, śpiewanie, uczty, które trwały kilka dni.
Prezenty tak drogie, że można było kupić za nie kilka wsi czy nawet miasta.
I najważniejsze, cesarz zgodził się, że Polska będzie miała swojego arcybiskupa.
No ale wiecie, no to w sumie arcybiskup, no to to nic w sumie wielkiego.
Ale nie, nie, w średnim wieczu kościół był super ważny.
Bez niego w sumie nic nie działa.
No i biskup to jakby taki, wiecie, najważniejsza postać w państwie, no zaraz po królu.
I więc jak mamy arcybiskupa, to mamy w sumie szychę w swoim kraju.
No i wcześniej polscy biskupi musieli słuchać niemieckich arcybiskupów, więc ci nasi biskupi nie do końca byli nam podlegli.
I po tym zjeździe gniezińskim Polska dostała swojego arcybiskupa.
I to znaczyło, że jesteśmy równie Niemcom.
Dokładnie.
No ale w sumie może nie do końca.
Tutaj musimy już sprostować, bo my byliśmy tylko księstwem, a Niemcy były cesarstwem, więc były w sumie dwa levele wyżej.
bo jest cesarstwo, potem jest królestwo, a potem księstwo.
No my nie mieliśmy króla, mieliśmy tylko księcia, ale Bolesław wiedział, co robi.
Miał super kumpla, czyli Otona III, który był cesarzem Niemiec i wszystko układało się po jego myśli.
Wszystko szło dobrze, ale niestety Oton III niestety zmarł.
Koniec części pierwszej.
Ostatnie odcinki
-
Pytania do Ciekawostnika 2025 część 4
23.01.2026 14:35
-
Wszystkownik Arktyka - dlaczego wszyscy się jej...
13.01.2026 13:50
-
Pytania do Ciekawostnika 2025 cześć 3.
05.01.2026 14:34
-
Pytania do ciekawostnika 2025 cześć 2.
31.12.2025 18:11
-
Pytania do Ciekawostnika 2025 - cześć 1
25.12.2025 12:31
-
Ciekawostnik - Obrzydliwostki - Dziwne tradycje...
24.12.2025 12:48
-
Ciekawostnik - Wszystkownik - Szybka historia C...
20.12.2025 13:49
-
Ciekawostnik | Ale Historia! - Bolesław Chrobry...
19.12.2025 19:43
-
Ciekawostnik - Kosmos Marty - Kolory Wszechświata
18.12.2025 06:36
-
Wszystkownik -nasza nowa seria, a w niej tym ra...
13.12.2025 08:02