Mentionsy
Egzotyczne owoce i palmy w Polsce
Uprawa egzotycznych gatunków w Polsce to już nie wizja przyszłości. Sadzimy już m.in. owoce, np. figi, bananowce, cytrusy, ale i palmy. A truskawki miejscami można zrywać przez cały rok. Jakie są tego przyczyny, z czym można łączyć takie przemiany upraw? Opowiada Jarosław Mikietyński, Ogród Botaniczny w Bydgoszczy.
Szukaj w treści odcinka
Przemysław Białkowski, witam Państwa.
Klimat się zmienia.
W Zielonej Interii mówiliśmy o tym wielokrotnie.
Mówiliśmy też o skutkach zmiany klimatu.
Pora porozmawiać teraz o skutkach przyrodniczych, o skutkach dla roślin.
Generalna zasada jest taka, że roślinność przesuwa się z...
Południa na północ.
I o tym już teraz porozmawiam z panem Jarosławem Mikietyńskim, kierownikiem Ogrodu Botanicznego w Bydgoszczy z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin.
Dzień dobry.
No dobrze, bardzo się cieszę, że już tutaj afiliację mamy za sobą.
To teraz kluczowa sprawa i takie pytanie myślę, które wiele osób zadaje sobie.
Czy polskie dzieci za jakiś czas idąc do szkoły zamiast polskiego jabłka będą zabierały na przykład polskiego banana?
No można takie pytanie rozważyć rzeczywiście.
Jeszcze to jest długi czas myślę, dlatego że banany, jak i cytryny, pomarańcze mają długi okres wegetacyjny, czyli muszą długo rosnąć, żeby dojrzały.
No jeszcze nie jest tak ciepło u nas.
Co prawda zmiany są widoczne, dlatego że uprawy takich bardzo egzotycznych gatunków roślin wydawałoby się do tej pory jak arbuzy, melony.
Figi rosną, dojrzewają w ogrodach nie tylko botanicznych, ale i też z tego co wiem i słyszę u znajomych na działkach również zrywają owoce figi.
Jest to widoczne, ale czy aż tak głęboko to sięgnie?
Mam nadzieję, że nie.
Co prawda bioróżnorodność jest bardzo wskazana i bardzo ciekawa i to wpływa dobrze na całą przyrodę, no ale niestety, oby nie zdarzyło się tak, że te gatunki rodzime nasze będą wymierały, będą osłabione, te egzotyczne dosyć będą wchodziły w nasze tereny, jak gdyby będą wypierały te nasze rodzime gatunki, ale chyba nam nie o to chodzi.
Już dosyć mamy nieraz takich gatunków, które spowodowały, że stały się gatunkami inwazyjnymi.
I mamy z nimi problem, musimy z nimi zwalczać i to jest niełatwa walka.
Na zasadzie już właściwie przegranej od samego początku.
Rzeczywiście, biorodność bardzo ważna, istotna kwestia, ale inwazyjne gatunki obce, o których Pan wspomniał.
Czy możemy sobie wyobrazić, że gatunki, które tak na pierwszy rzut oka
Albo wyglądają pięknie, albo smakują wspaniale, ale one rzeczywiście mogą być wyniszczające dla tych naszych rodzimych gatunków.
Tak, zawsze mówię, na każdym okazji podkreślam, nie wolno nam przywozić roślin ani nasion roślin spoza Unii Europejskiej bez fitostatinarnego pozwolenia.
Jeśli są gatunki chronione, to nie możemy przywieźć bez tak zwanego certyfikatu CITES.
My jako ogrody botaniczne temu też rygorom podlegamy.
Czyli takie roślinne paszporty trochę, tak?
Takie paszporty to nie jest tak, że przyda mi się, bo ja zawsze wspominam o tych przyda mi się, bo wezmę nasionko w kieszeń, przywiozę sobie tak jak u nas na przykład do Bydgoszczy, bo nie mam, bo sąsiad nie ma.
No ale potem się okazuje, że sąsiad ma i sąsiad 20 kilometrów dalej też ma tą samą roślinę, bo ona się bardzo mocno rozrosła.
Więc tego nie możemy robić.
Są takie gatunki, które oczywiście jest to kontrolowane przez ministerstwo, wpisywane są jako gatunki inwazyjne albo zagrażające naszej rodzimej florze i faunie, bo to nie tylko rośliny, ale również zwierzęta wchodzą w grę.
Chodzi o to, że te rośliny bardzo szybko rosną, bardzo szybko się namnażają, wypierają z naturalnego siedliska te nasze gatunki rodzime.
pobierają mikroelementy z gleby, bo są szybciej rosnące i w taki sposób konkurują z tymi naszymi roślinami.
Oczywiście również wodę, a mamy deficyt wody.
Do tego jeszcze bardzo intensywnie się wysiewają.
A są takie rośliny jak borzodrzew gruczołowaty, który jest na liście roślin inwazyjnych, który tworzy jak gdyby chemiczne związki korzenne, które pozwalają wokół tego drzewa rosnąć innym gatunkom.
Dzisiaj, co wiemy, prawdopodobnie budyleja Dawidia, przepiękny krzew, zwany motylim krzewem, wabi, różnego rodzaju gatunki, też już podejrzewany o taką inwazyjność i też podejrzewam, że niedbawem trafi na listę gatunków inwazyjnych.
I to jest nie do zatrzymania, bo rozumiem, że w przypadku roślin to...
Świetnym przykładem jest tutaj nawłoć kanadyjska.
Gdziekolwiek byśmy nie poszli na jakiekolwiek nieużytki, nawłoć jest dominująca wszędzie.
Była sprowadzona jako roślina ozdobna, tak jak większość, no może nie większość, ale część tych roślin jako rośliny ozdobne.
Takim drzewem było właśnie bożodrzeb gruczołowaty, który też został sprowadzony jako roślina ozdobna, a potem robi potężne spustoszenie w środowisku.
No i jest to trudne zatrzymanie, dlatego że
Roznażanie tych roślin to jest w różny sposób, nie tylko przez nasiona, ale przez skłącze, odrosty korzeniowe.
Tylko i wyłącznie walka mechaniczna, czyli usuwanie tego ze środowiska tych gatunków, albo chemiczna.
Raczej tutaj nie wchodzimy w tą grę, bo chemicznie wiadomo, że możemy zliczyć nie tylko te rośliny i gatunki inwazyjne, ale te, które chcemy, żeby tam rosły.
Więc tutaj jest...
Z nawłocią na przykład jesteśmy przegrani chyba już, bo jest naprawdę taka ilość tej nawłoci, że gdzie nie pojedziemy okiem sięgnąć, wszędzie jest fajnie, pięknie.
Sprowadzono jako roślinę nektarodajną i pszczelarze byli do pewnego momentu zadowoleni, ale to jak zawsze mówię, to tak jest jak jesienią jest tylko nawłoć.
Niestety Tuwim zaśpiewał, Niemiec zaśpiewa, Tuwin napisał mimo zami, jesień się zaczyna, a miał na myśli nawłoć.
Więc tutaj te pszczoły do pewnego momentu pobierają ten pyłek, bo ten pyłek jest ciekawy, jedyny właściwie w swoim rodzaju w tym czasie, akurat to jest wrześniu, październik i te pszczoły jedzą tylko to.
tylko to zbierają, więc tak jak my byśmy sami jedli tylko cukierki na przykład na tej zasadzie, tutaj też za chwilę będą miały problemy żołądkowe też te owady, więc tutaj no walka z tym jest przegrana oczywiście, bo rozsiewa się, rozrasta korzeniami, wykopać jest to bardzo trudne i zawsze apeluję, pomyślmy najpierw nad tym, co chcemy sobie posadzić i gdzie, żeby potem tych problemów już nie mieć.
Czy powinniśmy się trochę obawiać tych gatunków takich jak figi, jak bananowce, które wszyscy lubią wspaniałe, smaczne, ale czy groźne?
Nie, myślę, że nie.
Jak do tej pory nie.
Te gatunki jeszcze tak mocno i tak szeroko u nas nie występują.
Są to takie, tak jak figa, nie ma żadnych plantacji działkowcych gdzieś tam między swoimi krzewami.
Sadzą te rośliny, te rośliny wymagają specjalnego podejścia, czyli musi być odpowiednia wystawa co do słońca, musi być zasłonięta od wiatru, więc na takim spektrum szerokiego działania w polach gdzieś tam niestety jeszcze to jest daleka przyszłość.
Podejrzewam, że do tego może dojdzie, bo te zimy oczywiście są coraz krótsze, bo wcale ich nie ma, więc te gatunki sobie świetnie radzą w takich temperaturach.
Ale czy będą tak bardzo inwazyjne?
Z bananowcami, jeśli by doszło do takiej sytuacji, może tak zadziałać, dlatego że bananowcy rozrastają się kłączami.
Jest to bylina, która część nadziemna przemarza.
Ta roślina, która zawiązyła owoce, obumiera, więc tutaj to rozprzestrzenianie się w pewien sposób też będzie znacznie ograniczone.
Co prawda mówię, rozrasta się korzeniami, więc tutaj posadzone gdzieś tam za łuku może to zdominować.
Mogą to być bambusy, te trawy, które są teraz też popularne w ogródkach, różnego rodzaju miskanty, które właściwie też mamy na terenie ogrodów,
Ogrodu botanicznego mamy ponad 70 gatunków.
Niektóre z tych gatunków nie polecam do posadzenia w ogrodzie, dlatego że zdominują wszystko, co rośnie.
Rozrasta się kłączami, tak jak pesz, jak podawycznik i później zwalczanie tego gatunku jest trudne.
Myślę, że przy tych egzotycznych roślinach jeszcze będziemy troszeczkę czekać, jeśli ktoś bardzo za nimi tęskni.
Oczywiście my tutaj w ogrodzie je mamy na miejscu, więc tutaj obserwujemy się, jak one zachowują.
Figa rzeczywiście świetnie dojrzewa, owocuje i nie ma zamiast tego problemu.
Dodam tylko taką ciekawostkę,
W tym roku były te wczesne wiosenne przymrozki, czyli w maju przemarzły nasze gatunki jak dęby, przemarzły klony, a figa pospolita nie przemarzła i zaowocowała.
O to ciekawe, rzeczywiście.
A jak tak krok po kroku przygotowanie do zimy powinno wyglądać?
Jeśli już wiemy, że to jest gatunek niech będzie egzotyczny, ale bezpieczny i chcemy spróbować to jak na zimę taką roślinę zabezpieczyć.
Zacznijmy od tego, że wszyscy musimy znać swój teren, gdzie mieszkamy, w jakich warunkach mieszkamy, jakie jest nasłonecznienie, jakie jest nawilgotnienie gleby, w jaki sposób tam cały czas powtarzam tą wystawę do słońca, bo tego nie jesteśmy w stanie zmienić.
Strukturę gleby możemy zmienić.
W jaki sposób przygotować?
Musimy znać tą swobodną roślinę.
Musimy wiedzieć, jaka jest skala mrozoodporności tej rośliny.
Bo są gatunki, na przykład jak brugmansja, mylnie nazywana daturą, którą te anielskie trąby, które uprawiamy często na tarasach, nie wytrzymuje temperatury około zera.
Więc tutaj już musimy pamiętać, żeby tę roślinę schować do jakiegoś cieplejszego, może być to chłodniejsze, ale cieplejsze niż na zewnątrz pomieszczenie jasne, żeby tamten dostęp światła był spory.
Musimy po prostu znać, jeśli już wiemy, że ten nasz gatunek minus pięć stopni może nie wytrzymać, no to wtedy okrywamy agrowukiną.
okopczykujemy różnego rodzaju czy to kompostem, czy też korą, żeby zabezpieczyć te korzenie, które wiemy, że na przykład system korzeniowy dania roślin jest bardzo płytko, żeby nie doprowadzić do tego przewarzania tych części nadziemnych rośliny i podziemnych.
Mówiliśmy o zmieniających się warunkach, o klimacie, a jak to jest z perspektywy nazwijmy to mody na rośliny?
Jak często to się zmienia i te nasze preferencje
Co jest miłego dla oka, co chcielibyśmy mieć w ogródku, a co niekoniecznie.
Tutaj to jest trochę jak z ubraniami sezonowymi.
Znaczy może sezonowo nie aż tak bardzo, ale są takie młode tendencje.
Pamiętamy lata osiemdziesiąte, początek dziewięćdziesiątych.
Niezmienne tuje pojawiały się na wszystkich ogrodach.
Czy to tuja Brabant, Szmaragd, one się pojawiały.
No bo tak, wygodne w obsłudze, zielone cały rok, zasłaniają nas od sąsiada.
Rosną szybko, można formować na różnego rodzaju żywopłoty czy inne takie figurki, które chcemy mieć w ogrodzie, ale zapomnieliśmy o tym, że to jednak jest monokultura i w tym momencie wchodzi choroba typu Fytophtoroza, niszczy nam całą naszą plantację.
Potem była taka moda rzeczywiście, żeby mieszać te iglasty z liściastymi.
Najlepiej gdyby to było liściaste z kolorowymi takimi gąskami jak dereń biały czy dereń rozłogowy, który ma czerwone lub żółte łodygi, które też są dekoracyjne zimą.
Teraz doświadczeń są mniejsze, gdy mamy dostęp do całego świata i wszędzie możemy jechać.
zakładając fitosanitarne pozwolenie, możemy sobie sprowadzić gatunki różnego rodzaju ciekawe, egzotyczne.
Wszystko zależy od tego, jak chcemy sobie ten ogród stworzyć.
Jeśli mamy to mały ogród, to wiadomo, że jest taka tendencja, że szukamy mniejszych gatunków, które mniej rosną, mniej szeroko, mniej miejsca zajmują.
Były takie czasy, że uprawialiśmy w ogródkach działkowych warzywka, owoce.
Tak jak wszyscy mówią, wiem co jem i kim jestem.
Czyli co zjadam to muszę wiedzieć.
Dlatego też na tych działkach wracamy do truskaweczek, do marchewki, do tych warzyw.
Nie bawimy się już tylko i wyłącznie o zdobne rośliny, które są jednak mimo wszystko bardzo...
wymagające co do uprawy, nie każdy się może na to zdecydować, no ale warzywka i owoce wracają i bardzo dobrze, bo tak jak mówię, wiemy co jemy.
Ja zauważyłem jeszcze jedną tendencję w ostatnich latach, czego przykładem choćby jest niedawno wyremontowany, oddany hucznie, głośno fragment parku, przestrzeni przed Pałacem Kultury w Warszawie, który przez lata był zabetonowany, był parkingiem, teraz tę część
stała się bardziej zielona.
Natomiast tam i w wielu innych miejscach, na trawnikach, czy na tych terenach wokół krzewów, czy nawet drzew, jest wysypywany taki jasny kamień, takie jasne kamyczki.
Zastanawiam się, jaki to ma sens.
Oczywiście estetyka to jest bardzo subiektywna kwestia, ale widzę to w bardzo wielu miejscach.
Jak Pan do tego podchodzi?
No to tylko i wyłącznie estetyka, tak?
Fakt, biały kolor odbija promienie słoneczne, więc rzeczywiście ta ziemia pod tym drzewem niekoniecznie tak szybko może się nagrzać.
Pytanie, jaki to jest kamień i gdzie zastosowany?
Bo jeśli to jest jakiś wapienny kamień i podlewanie powoduje, że to wapno przedostaje się do gleby, nie wszystkie gatunki roślin lubią wapnowane podłoże, niektóre lubią kwaśne lubne, tak?
Myślę, że te kamyszki to prawie, że nic innego jak beton, tak?
Takie jest moje zdanie prywatne, że jednak mimo wszystko to się nagrzewa.
Gdyby tam była trawa pod tym, czy jakieś byliny, które rosną, no to automatycznie powoduje, że ta ziemia tam się jeszcze bardziej nie nagrzewa.
Do tego transpirują wilgotne powietrze, wodę i dlatego jest łatwiej, przyjemniej.
Łatwiej podlać takie drzewko, czy taką roślinę, gdzie nie ma betonu, czy tych kamieni wokół.
Pytanie, co zastosowano pod tym kamieniami?
Podejrzewam, że jest agrowłókina.
która powoduje, że te kwasy nie będą chciały rosnąć.
I to może jest ten plus, bo dochodzi jednak mimo wszystko o energię pracy, żeby tego nie tracić, żeby tego nie pielić, nie wyrywać tego zielska.
Ale te kamyszki, oprócz wizualnej takiej, moim zdaniem, struktury, nie daje niczego.
Tylko tyle, że wizualnie i mniej pracy fizycznej, żeby posadzić tam... Ja zawsze jestem takiego zdania, że...
Jesteśmy w tym modzie łąk kwietnych.
Ja to mówię też, jestem troszeczkę tak inaczej, co do tych łąk ustawionych, bo to nie powinniśmy nazywać łąki.
Ale rzeczywiście jest tak, że ta ziemia mniej się nagrzewa, mniej energii tracimy na koszenie.
Do tego, co z tymi zapylaczami, to też dyskutuję zawsze, bo po co nam zapylacze w mieście.
Ale robi to efekt wizualny ciekawszy i tak dalej.
Zapach się roznosi bardzo piękny, do tego kolory różnego rodzaju i te kolory tych chwastów,
w cudzysłowie, które rosną na tych trawnikach, są cały czas, aż do późnej jesieni.
Tylko i wyłącznie wizualizacja tego tego kamieszka, żeby ludzie widzieli, że jest ładnie zrobione.
Nie mnie to oceniać, tak?
Mnie nic nie szkodzi, ja to oceniam źle, to jest moja totalnie subiektywna rzecz, bo jeśli tyle mówi się o odbetonowaniu centrów miast, o tej betonozie zalewającej, no to skoro już został zerwany ten beton, a zamiast betonu pojawiły się kamienie, no to ja w tym sensu żadnego nie widzę.
No tak, bo mają to samo działanie jak beton, czyli też się nagrzewają.
drzewa tak tak tak miało być więcej roślin.
Te miejskie wyspy ciepła miały być zlikwidowane a można to zrobić tylko w jeden sposób dawać więcej roślin a mniej tych kamieni czy betonu.
Więc to jest jedna kwestia.
Zbadane było tak, że tam gdzie są drzewa, temperatura pompy otoczenia spada około 8 do 10 stopni.
Ale to nie tylko sama temperatura spada, że warto nasadzać te drzewa i krzewy.
Do tego jest transpiracja wody, bo taki dorosły buk to jest około 300-400 litrów wody emituje w powietrze.
To jest wilgotność powietrza.
Przez to te betony także też się nie nagrzewają, bo to jednak robi cień.
No a po drugie, jak wszyscy mówią działkowcy, że...
Ktoś ma działkę i pracuje na działce, żyje średnio 6 lat dłużej, więc proponuję tej zieleni jak najwięcej, bo zieleń nie tylko uspokaja, ale czujemy się świetnie w zieleni, bo my jesteśmy, aby nie patrzeć, częścią tego środowiska, którym częścią są drzewa, krzewy i inne rośliny.
Wspomniał Pan o tych łąkach kwietnych.
Akurat uważam, że to jest zauważalna taka tendencja w wielu miastach.
O tym coraz więcej się mówi.
Teraz znowu trochę wracając do tej mody czy trendów, kiedyś taką najbardziej pożądaną rzeczą, możliwością zaimponowania sąsiadowi to była taka trawa Wimbledon skoszona tam na nie wiem ile milimetrów pewnie.
I trochę też to działało w wielu różnych miastach, w samorządach.
To pokazywało, że włodarze miasta tam dbają, służby miejskie dbają, że jest okej.
Tymczasem z takiego przyrodniczego punktu widzenia zapewnienie...
zlikwidowanie tej monokultury, czyli trawy i zastąpienie tego różnymi bylinami, kwiatami, zróżnicowanie.
Może nawet niekoniecznie, bo chociaż też taka opinia jest podnoszona o tych miejskich zapylaczach.
Ja rozumiem, tutaj pan ma trochę inne zdanie na ten temat.
Ale mimo wszystko to jest zawsze coś innego i biorąc pod uwagę te zmiany klimatu, to, że jest gorąco w tych miastach, że ten beton się nagrzewa, to przecież taka wyspa zieleni, a nie tylko jednego gatunku trawy, to jest zupełnie inny komfort życia.
Wyjaśnienie malutkie.
Trawy stosowane w trawnikach to nie jest jeden gatunek traw.
To są trawy gazonowe i tam jest mieszanka około 5-6 gatunków różnych traw.
No ale dalej mniej atrakcyjne dla takiej pszczoły niż... No na pewno nie, bo to są zboża, więc to jest zapylane przez wiatr, więc tutaj pszczoły na pewno mniej atrakcyjne.
Wystarczy je nie tak często kosić, te trawy.
One sobie też świetnie poradzą, też zakłoszą, też będzie fajnie wyglądało.
Nie robić tego w takich wysokich temperaturach, jak często w miastach się robi, że to jest minus, jest plus 30 stopni, wieża kosiarka, w lipcu i kosi, zostaje takie suche, to jest ściernisko bardzo smutne.
Więc tutaj tę trawę to nie skreślałbym, tych traw jako takich, po prostu odpowiednie pielęgnacje, odpowiedni czas koszenia.
To, co pan mówi, rzeczywiście takie urozmaicenie terenu, nie jestem też za, można przecież wykorzystywać różne gołparki, skwery, żeby te takie zwane, w cudzysłowie, łąki kwietne stosować i kosić je wtedy też, ale też trzeba mimo wszystko to kosić, tak, no bo jednak te rośliny przestają kwitnąć, wyglądają nieefektownie, jak się je skosią, one się rozsieją i nie grabimy, tylko po prostu zostawiamy tak, jak są.
Na pewno to jest dla tych zapylaczy, tylko ja zawsze sceptycznie do tego podchodzę, dlatego że nie mówimy o tych owadach.
Powinniśmy mówić, dlatego że 80% gatunków jest zapylanych przez pszczoły.
Nie tylko pszczołę miodną, ale pszczoły dziko żyjące, murarki, pszczolinki, trzmiele, motyle i inne.
Więc tutaj też powinniśmy stworzyć jak najlepsze warunki.
Tylko czy akurat w mieście, nie wiem.
No bo tuż jesteśmy niektórzy uczuleni na jad pszczoły, a pszczoła miodna potrafi urządzić.
Do tego niebezpieczeństwo jest takie, że na pasie drogowym rośnie mnóstwo roślin pachnących, które wabi te pszczoły.
Trzy czwarte tych owadów zginie na chłodnicach i zderzakach, bo one nie ominą samochodu, bo one czują zapach, lecą tam w to miejsce.
Edukacja w mieście, szczególnie mówimy o tym, pokazujemy miejsca, skwery.
Fragmenty parków, bo mamy tego przecież bardzo mnóstwo, w Bydgoszczy mamy 154, jeśli dobrze pamiętam, hektary parków, bo jesteśmy dosyć zielonym miastem, więc tam jak najbardziej.
Co do dróg i przejazdów różnego rodzaju też trzeba by dobrze się zastanowić, bo niektóre rośliny potrafią wyrastać do bardzo dużej wysokości, które ograniczają widoczność.
Czyli tutaj kwestie bezpieczeństwa powinniśmy też brać pod uwagę.
Czym więcej, tym lepiej.
Zielono nasadzeń, oczywiście z głową przemyślane nasadzenia.
Niestety, tak jak się obserwuje w parkach miejskich, nie zawsze w lasach, jak się patrzy, to jest ta tendencja, że co roku nasadzane są nowe lasy.
To wycinają, nasadzają następne.
W parkach miejskich niestety tak nie jest.
Nie ma takiej gospodarki drzewnej.
Bo powinno być co ja pięć na załóżmy lat nie sadzić sto drzew, ale posadzić dziesięć zadbać o nie i gdzieś za pięć kolejne lat kolejne drzewa i one zdążą urosnąć, czyli te stare, które się złamią, te młode uzupełniają to miejsce nie tak się nie robi niestety.
Jak już chodzi o czyszczenie tych parków, to wycilają wszystko, co się da, a te drzewa młode niestety nie zastąpią co do transpiracji, co do oczyszczania powietrza tych starych gatunków, bo to nie jest do przecenienia, do obliczenia, ile to duże drzewo potrafi zrobić dla naszego środowiska.
Pomijając oczywiście ptaki, siedliska i tak dalej.
Chodzi o oczyszczenie powietrza, o filtrację, o pobieranie dwutlenku węgla.
Młode ptaki nie zastąpią tych starych.
Przynajmniej nie tak szybko.
Byliśmy już w ogrodach, ogródkach, w mieście, w lasach.
To jeszcze jedną rzecz na koniec.
Jeden temat chciałbym poruszyć.
Myślę, że też dla wielu osób interesujący.
Wyszliśmy od tej...
zmiany klimatu.
Gdzieś przeczytałem, że w Polsce aktualnie mamy takie warunki klimatyczne jak na Węgrzech 200 lat temu.
A jak już się porównujemy do warunków węgierskich, to kolejna tendencja i coraz częściej pojawiające się w Polsce plantacje winogron i
polskie wina, bo węgierskie wina są znane i to myślę, że można zaryzykować w Europie na pewno, a może i na całym świecie.
Czy to jest też już ten moment, w którym ta polska gałąź przemysłu, bo tak można powiedzieć, może wystrzelić, może się mocno rozwijać?
Tutaj mamy świetne dowody już właśnie okolice Szczecina, obrzeża Odry, tutaj właśnie Kraków, Wrocław, gdzie te średnie temperatury są wyższe, okres wegetacji znacznie dłuższy.
W Suwałkach to jest 200 dni, tutaj około Wrocławia to jest 237-240, to się zmienia.
Więc myślę, że tak, odpowiednia wystawa, jak ja zawsze mówię, to słońca tych naszych winogron.
Ale co tutaj, też czytam historię winogron, okazuje się, że już w XI i XII wieku krzyżacy uprawiali winogrona w Polsce.
Więc takie tendencje już były, co prawda może nie na taką skalę.
O brzoskwiniach, o morelach oczywiście też wiele osób jeszcze dawno...
50 lat temu nie widziało, albo mówiło się, no nie stać tego, tej rodziny, bo przemarznie.
Dzisiaj sobie świetnie owocuje, radzi sobie.
Mamy plantacje i brzoskwini, i moreli, i nektarynek różnego rodzaju.
I to w otwartej przestrzeni, nie w szklarniach.
Więc to jest taka tendencja, która się zmienia.
Myślę, że tak jak też mówiłem, że to będzie takie postępowało.
Każdy będzie...
uprawiał to, co rzeczywiście daje radę i to, co będzie chciał.
A to dlatego, że nasze rodzime gatunki zaczynają mieć problemy, bo to nie tylko ze względu na stan wód gruntowych, bo mamy deficyt wody i to straszny.
Widać po Wiśle, co tam się dzieje, więc tutaj tej wody jest bardzo mało.
A gatunki niektórych z tych, o których mówiliśmy, są odporne na stres powodowany brakiem wody.
Nasze zboża już też zaczynają mieć problemy o zimę,
szczególnie, bo o zimę to muszą przejść okres jarowizacji, czyli przemarzania tych nasion, żeby wschodziły, tego okresu jest coraz mniej, coraz jest krótszy ten okres.
Na terenie naszego ogrodu mieliśmy badania prosa, proso na pasze, też dość egzotyczne proso, badania soi.
Więc idziemy w takim kierunku, żeby sprawdzić, czy te gatunki już w naszej strefie klimatycznej i w jaki sposób sobie radzą, żeby mogły ewentualnie zastąpić te gatunki rodzime, które będzie ich coraz mniej.
Tak myślę, bo rzeczywiście obserwuje się, że to jest dosyć trudne dla tych roślin, które tutaj żyły wiek lata.
A winogronka coraz częściej słyszę, plantacje, tłoczenie wina jest bardzo popularne u nas na Kujawach.
Też są plantacje winogron, także już nawet ta strefa klimatyczna, jak mówiliśmy, się przesuwa.
No i jemy brzoskwini już polskie, jemy morele już polskie, to jest daleki wschód roślina, jemy actinidię, czyli to kiwi, małe mini kiwi, które się też pojawia, też daleki wschód, uprawiane często u nas.
To prawda, jeszcze się zdarza, że przymarza, bo te wczesnowiosnę, nieszczęsne przymrozki w maju potrafią zrobić spustoszenie,
Ale odbija, odrasta, świetnie sobie radzi.
Nasze wina, mam nadzieję, miałem okazję kiedyś kosztować właśnie z naszej okolicznej winnicy.
Są to wina wytrawne, co prawda nie są tak bardzo słodkie, bo te winogrona nie przebarwiają się, nie mają tyle słońca, co na południu, ale rzeczywiście są dosyć smaczne.
Myślę, że będzie taki czas, że będziemy mówili o znakomitych polskich winach.
Człowiek musi się do tego dostosować.
Mówiliśmy o modach, ale mówiliśmy też o tym, jak zmienia się klimat i tym samym przyroda.
Pięknie dziękuję.
Pan Jarosław Mikietyński, Ogród Botaniczny w Bydgoszczu.
Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Pozdrawiam.
Miłego dnia.
Bardzo dziękujemy.
Ja Państwu też dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejne odcinki wideokastu Zielonej Interii Przemysła Białkowskiej.
Do widzenia.
Do zobaczenia.
Ostatnie odcinki
-
Gorączka oparów polimerowych. Kucharze masowo r...
28.01.2026 12:08
-
Kolejne ptaki objęte ochroną. Ornitolodzy komen...
21.01.2026 14:12
-
O co chodzi w polskich Strefach Czystego Transp...
14.01.2026 12:42
-
Polscy badają możliwości ekranów przyszłości. W...
07.01.2026 11:07
-
Czy kosmiczne śmieci są zagrożeniem? Coraz więc...
05.01.2026 12:10
-
Kraina lodu, wiatru i śniegu. Czyja jest Antark...
31.12.2025 06:17
-
Polscy badają możliwości ekranów przyszłości. W...
17.12.2025 10:56
-
Polskie domy stają się samowystarczalne. Duże o...
10.12.2025 10:54
-
Zwierzęta o dwóch głowach. Dziwadła czy superor...
03.12.2025 11:01
-
Zmiany w Programie Czyste Powietrze. Co trzeba ...
26.11.2025 10:28