Mentionsy
Czy na Ziemi może zabraknąć litu?
Niemiecka firma Neptune Energy podała niedawno, że odkryto złoża litu w regionie Altmark (Saksonia-Anhalt), które zawierają 43 mln ton. Największe złoża litu w Europie są zaś na Ukrainie. Wśród czterech miejsc, gdzie znajdują się zasoby litu, żadne nie jest eksploatowane. Dwa są na zachodzie Ukrainy (Połochiwske i Dobra), a dwa na wschodzie kraju (Kruta Balka i Szewczenko) i są obecnie pod kontrolą wojsk rosyjskich.
Najwięcej litu w ogóle wydobywa się w Australii, znaczną część także w Ameryce Południowej. Lit nie jest prosty w wydobyciu, a większość tego metalu pozyskuje się z dna jezior, co jest procesem trudnym i kosztownym. O znaczącym dla światowych gospodarek wydobyciu tego pierwiastka opowiada w rozmowie z Przemysławem Białkowskim dr inż. Mikołaj Nowak z AGH w Krakowie.
Szukaj w treści odcinka
Przemysław Białkowski, dzień dobry.
Czy słyszeli Państwo o białym złocie?
Niedawno odkryto jego pokaźne zasoby u naszych zachodnich sąsiadów.
W Niemczech odnaleziono złoża litu, bo to właśnie litem nazywane jest białym złotem, a to dlatego, że bez litu nie mielibyśmy współczesnych baterii, zarówno tych w elektronice, ale też tych stosowanych coraz częściej w transporcie, w samochodach elektrycznych.
Pora trochę więcej porozmawiać o bateriach i nie tylko o tych bateriach.
litowych czy litowo-jonowych.
Ze mną dr inżynier Mikołaj Nowak z Wydziału Energetyki i Paliw AGH w Krakowie.
Dzień dobry, witaj.
Dziękuję za przyjęcie zaproszenia.
Dzień dobry, cześć, witam wszystkich.
Zacząłem o tych bateriach, o tym białym złocie w Niemczech, duże wydarzenie, dość głośno się o tym mówi.
Zresztą o samych bateriach mówi się bardzo wiele teraz w kontekście transportu.
No ale uporządkujmy tę wiedzę na początek dla kogoś, kto nie ma większego pojęcia o bateriach.
Jakie są aktualnie rodzaje baterii i które z nich są wiodące, a które może perspektywiczne i za moment będą tymi wiodącymi?
Na chwilę obecną rynek jest zdominowany przez tutaj, zaznaczam, akumulatory litowo-jonowe, a jeszcze bardziej poprawnie akulumatory typu lithium-ion.
Pojęcie baterie jest raczej zarezerwowane przez...
które po prostu można rozładować tylko raz, ale nie można ich ponownie rozładować.
Więc tutaj bardziej poprawnym pojęciem będzie akumulatory.
Ale tak, mamy tutaj głównie technologię typu lithium-ion.
W samochodach niewielka część to oczywiście akumulatory kwasowo-ołowiowe.
I obecnie wchodzi na rynek technologia typu sodium-ion, która jest już wykorzystywana w części samochodów elektrycznych w Chinach.
Ok, czyli porządkując tę wiedzę, bateria to jest na przykład w zegarku, dawnym takim zegarku, nie mam na myśli smartwatcha, jak się rozładuje, nie można jej ponownie naładować.
Akumulator to jest taka bateria wielokrotnego użytku, wielokrotnego ładowania.
Dokładnie tak.
Wymieniłeś też te rodzaje akumulatorów.
Ja zacząłem od tej informacji o litie odkrytym w Niemczech.
Jak pozyskuje się lit i czy to odkrycie jest znaczące, bo mogłoby się okazać, że za jakiś czas tego litu nam zabraknie.
Czy są w ogóle takie szacunki?
Odkrycie jest znaczące, ponieważ Europa mogłaby się uniezależnić od dostaw zagranicznych dostawców i w zamkniętym obiegu przy odrobinie szczęścia moglibyśmy produkować od zera swoje własne baterie.
A co do wydobycia?
Około 50% wydobywanego litu jest z Australii.
25% to jest Chile, istnieje tam taki tak zwany lithium triangle, czyli mamy kraje jak Boliwia, Chile i Argentyna, gdzie są złoża solanek.
Jeszcze mamy jakieś 15% udziału Chin i wydaje mi się, że to są najwięksi gracze.
No i lit może być wydobywany na, głównie są dwa sposoby.
Jeszcze jak ja się uczyłem 10 lat temu, kto tam był największym dostawcą, to był właśnie Boliwia, Argentyna i Chile.
Głównie tubocira i dlatego, że oni posiadają największe złoża solanek.
Jest to metoda... Słynne takie wyschnięte jezioro w Boliwii, Salar de Uyuni, jeśli dobrze pamiętam.
Tak, polecam sobie zobaczyć to jezioro na mapie Google, jakiej jest wielkości.
Tak samo możemy sobie zobaczyć zasoby przetwórcze litu.
Właściwie na mapach Google to są takie jasno-niebiesko-zielone stawy.
I o co w tym chodzi?
W tych okolicach są złoża solanek.
Głęboko pod ziemią mamy takie podziemne jeziora, które mają bardzo wysoką koncentrację litu.
I następnie, żeby wydobyć to skoncentrowaną wodę, po prostu musimy wpompować ogromne ilości wody pod ziemię i wypompować to wszystko na powierzchnię.
I następnie przez na przykład aż do czasu jednego roku te solanki są jakby odparowywane i ta koncentracja litu z czasem nam będzie wzrastać aż do jakiejś...
określonej wartości, którą można dalej przerobić.
I tak jest właśnie tam w Chile oraz w Argentynie.
Natomiast najwięcej litów wydobywa się obecnie w Australii.
i wydobywa się go z takiego z minerału zwanego spodumenem, czyli jest taka ruda, która posiada mniej więcej 1% zawartości litu, czyli jest to dosyć mało, no ale generalnie budujemy tam kopalnie odkrywkowe.
I tak, ta obecnie metoda dominuje również w Chinach.
A jak te metody wpływają na środowisko?
Najlepsza jest ta metoda związana z solankami,
Jej główną wadą jest to, że trzeba tam ogromne ilości wody.
Z tego, co czytałem, żeby wydobyć, powiedzmy, jedną tonę litru, trzeba zużyć dwa miliony litrów wody.
Generalnie też jakby Chile to nie jest najbardziej rozwinięty kraj na świecie.
Tam wody po prostu nie ma dużo.
Było dużo protestów lokalnych społeczności, po prostu, które zostały pozbawione wody.
Oczywiście tam korzysta się z jakichś chemikaliów, kwasów i zasad, które też trzeba gdzieś składować, a po prostu one mogą przejść też do środowiska, do gleby, no i generalnie zanieczyścić glebę tych rdzennych mieszkańców.
I jeszcze mamy tą drugą metodę, po prostu z kopaniem litu, a ona wymaga trzykrotnie więcej energii, czyli ten ślad węglowy też będzie trzykrotnie większy,
Pod względem środowiskowym to przede wszystkim psujemy krajobraz.
Generalnie w Australii mamy dosyć szczęście, że jest dosyć pusta w środku.
Ma ogromną powierzchnię, ale generalnie mieszkańcy po odkryciu jakichś złóż litu mogą być niespecjalnie szczęśliwi, ponieważ krajobraz będzie doszczętnie zniszczony przez to.
A czy są jakieś szacunki, które mówią, ile tego Litu mamy i jak będzie wzrastało jego użycie, zużycie?
Prognozy są takie, że są bardzo rozstrzelone.
Do 2030 roku to może być nawet siedmiokrotnie większe zużycie, przede wszystkim na potrzeby rynku e-mobility.
Czy Litu wystarczy?
Jak jeszcze ja uczyłem się o zasobach Litu powiedzmy 5 lat temu, to szacowano to na 60-70 lat do przodu, ale w międzyczasie co jakiś czas po prostu pojawiają się informacje, że odkryto jakieś nowe...
złoża, tak jak tutaj mieliśmy ten przykład w Niemczech niedawno.
Swojego czasu była debata, że na Ukrainie, na tych spornych terenach też są jakieś zasoby Litu, o które wypada powalczyć.
W Ameryce co jakiś czas znajdują jakieś nowe złoża i w Ameryce również pracują nad inną metodą wydobywania Litu, tak zwaną DLE, czyli Direct Lithium Extraction.
Mamy omówione złoża, metody pozyskiwania, to teraz o samych właściwościach.
Dlaczego lit sprawdza się w akumulatorach?
Dlatego, że takie akumulatory mogą nam dostarczyć najwyższe napięcie.
Jakby w szeregu elektrochemicznym, tam lit jest najniżej, tam ma napięcie względem elektrody standardowej około minus 3.
i żaden inny pierwiastek nie jest w stanie nam w reakcji dostarczyć jakby takiego samego napięcia w skrócie.
No i jest najlżejszy, czyli głównie te nasze akumulatory również będą posiadały najbardziej korzystny stosunek zmagazynowanej energii do masy całego akumulatora.
A czym się różnią takie akumulatory w małych urządzeniach elektronicznych, niech będzie w zegarkach czy w telefonach, od tych stosowanych w branży motoryzacyjnej?
Czy to jest tylko skala, czy to jest jednak zupełnie coś innego?
Mamy też dwa różne typy, nazwijmy, mamy w samochodach elektrycznych
Na rynku europejskim dominuje tzw.
materiał typu NMC, który zawiera lit, nikiel, mangan i kobalt.
Jest to materiał typu premium, czyli płacimy więcej za więcej energii, ale nasza bateria będzie ważyć mniej, co jest istotne w elektrykach i w przenośnej elektronice.
Z kolei w samochodach elektrycznych na rynku chińskim dominuje technologia tak zwana LFP.
To jest taki materiał.
Fosfoliwin, czyli tam jest lit i żelazo po prostu.
Czyli ten materiał jest znacznie tańszy, ma odrobinę mniej energii.
No i mamy tutaj taki kompromis.
Jakby w Europie uważamy, że samochody elektryczne powinny przejechać te 700 kilometrów.
a w Chinach powiedzmy stwierdzili, że wystarczy im 400 i oni potrzebują samochodów miejskich.
I również w samochodach elektrycznych te nasze akumulatory są w obudowach.
Tutaj mamy, one są stalowe i dlatego jest to konieczne ze względów bezpieczeństwa.
A w naszej elektronice możemy się pozbyć tej...
stalowej obudowy i generalnie stworzyć takie baterie bardziej płaskie.
Jakby powiedzmy plasterek, który można, po prostu znajduje się w naszym smartfonie.
W elektrykach to mogłoby nie przejść po prostu, bo byłoby to zbyt niebezpieczne.
Skoro już jesteśmy przy tych kwestiach bezpieczeństwa, jak to wygląda?
Bo co jakiś czas głośne stają się przypadki wybuchu akumulatorów.
Swego czasu nawet w samolotach był zakaz stosowania czy wnoszenia na pokład konkretnych modeli konkretnego producenta ze względu na takie...
eksplozji akumulatorów.
Słyszymy też co jakiś czas na przykład o eksplozjach akumulatorów w hulajnogach elektrycznych ładowanych w domu.
No i też tutaj szczególnie przeciwnicy elektromobilności bardzo głośno mówią o pożarach i wybuchach baterii w samochodach elektrycznych.
Jakie są fakty?
Działa to tak, że po osiągnięciu jakiejś temperatury, powiedzmy powyżej 100 iluś stopni, albo w przypadku po prostu zwarcia takiego ogniwa, produkowana jest ogromna ilość energii, ogromna ilość ciepła i nasze materiały zaczynają się rozkładać, zaczynając od elektrolitu, który jest najmniej stabilny i później mamy do czynienia z samonapędzającą się reakcją, czyli rozkłada się elektrolit do postaci gazowej, czyli cała bateria jakby nam puchnie
No i po przekroczeniu jakiegoś ciśnienia może nastąpić ta eksplozja i w trakcie jeszcze jak temperatura się zwiększa, to zaczynają się rozkładać jeszcze materiały elektrodowe i to wszystko się napędza.
Rzeczywiście takie przypadki miały miejsce w samochodach elektrycznych.
Tutaj wchodzi nowa technologia tzw.
All Solid State, która często jest błędnie tłumaczona na język polski jako technologia półprzewodnikowa.
Jakby czegoś takiego nie ma.
I w tych akumulatorach elektrolit ciekły zastąpiony jest elektrolitem stałym, który jest niepalny.
Jeszcze ta technologia dopiero wchodzi.
Ona jest rozwijana głównie w Ameryce z tego, co widzę.
No i możemy liczyć na to, że na jakimś czasie ona wejdzie do mobility.
Już wiem, że część producentów, na przykład Volkswagen, podpisał kontrakty, na przykład z firmą Quantum Scape.
w Ameryce, no i mamy jeszcze inne parę firm i startupów, które pracują nad tą technologią.
A czy ten stały elektrolit, jak powiedziałeś, to wpływa też na wydajność takiej baterii, czy to jest tylko ta kwestia bezpieczeństwa, a pozostałe właściwości są takie same?
Jest kolejna zaleta, jaką można stosować przy tym elektrolicie.
W tradycyjnych ogniwach po stronie anodowej wykorzystujemy przede wszystkim grafit.
Takim złotym gralem w świecie naukowców i technologów jest zastąpienie grafitu metalicznym litem.
Z przyczyn technologicznych jeszcze nie jest to możliwe, ale bardzo wiele firm nad tym pracuje.
I generalnie jeszcze mamy właśnie tą zaletę, że nie dość, że będziemy mieli bezpieczniejsze ogniwa, to jeszcze będziemy mieli większą gęstość energii całej baterii, ponieważ zastąpimy anodę grafitową, anodą z litu metalicznego, a jeszcze gdybyśmy mieli odrobinę szczęścia, moglibyśmy w ogóle wyeliminować taką anodę.
Jest to rozwiązanie typu Anode Free, nad nim akurat pracuje Panasonic.
Zobaczymy, czy jest to kwestia kilku lat, czy może kilkudziesięciu lat, ale myślę, że ostatecznie uda się osiągnąć ten sukces.
Wadą jest to, że taki elektrolit stały ma większy opór i możliwe, że będą mniejsze moce takiej baterii.
No i oczywiście jest problem z wytwarzaniem czegoś takiego, ponieważ proces...
jakby konstruowania tych ogniw jest już znany nam od lat 90-tych, jest dobrze opanowany z elektrolitem ciekłym, ale ze względów na właściwości mechaniczne takiego elektrolitu stałego, to może być problem z masowym wytwarzaniem takich ogniw.
Musimy poczekać na efekt skali.
No to skoro o skali, podaliśmy kilka przykładów.
Z jednej strony małe urządzenia, elektronika, była mowa o samochodach, ale
Coraz więcej mówi się i coraz bardziej potrzebne są też magazyny energii, jeśli spojrzymy na transformację energetyczną, odnawialne źródła energii, które produkują tę energię.
ale czasami wyprodukuje się jej więcej niż potrzeba w danej chwili i z tą energią właściwie nie ma co zrobić.
Jakie tutaj są perspektywy, jak obecnie wygląda ta technologia dużych magazynów energii?
Powiedz proszę więcej trochę o tym.
No więc na chwilę obecną około 10% wyprodukowanych akumulatorów właśnie trafia do takich wielkoskolowych magazynów energii.
No i tutaj rynek znowu jest zdominowany przez chińskich graczy.
I to dlatego, że Chiny w trakcie rozwoju akumulatorów skupiły się na technologii tej LFP, czyli tam mamy lit i żelazo, które jest tańsza,
i ona ma świetne zastosowanie w wielkoskolowych magazynach energii, ponieważ w tym przypadku... Masa nie ma takiego znaczenia jak w samochodach.
Tak, dokładnie.
Magazyn można teoretycznie zakopać gdzieś i on po prostu nie będzie nas obchodziło, ile on waży, ile on zajmuje miejsca.
Ważne, żeby zgadzał się stosunek zgromadzonej energii do ceny takiego pakietu.
Więc ten rynek na pewno się będzie rozwijał.
Miałem przyjemność być na targach w Kielcach,
i po prostu widziałem już takie kontenery, takie magazyny energii, które można zamówić od chińskich dostawców.
Więc tak, to nie jest przyszłość, to po prostu już się dzieje teraz.
I myślę, że Chiny zachowają tutaj dominującą pozycję właśnie dlatego, że oni do perfekcji opanowali tą technologię LFP.
Podczas gdy Europa skupiła się właśnie na technologii, na materiałach typu NMC, które są stosowane głównie w elektrykach w wersji premium.
Ale przy magazynach energii myślę, że podobnie jak w całym systemie elektroenergetycznym, czy podczas produkcji energii stawia się na dywersyfikację.
Nie jest to zwykle tak, że opiera się to na tylko ogniwach fotowoltaicznych, albo tylko na wiatrakach, albo tylko na jeszcze…
czymś innym.
Tak samo i tutaj.
Pojawiają się też takie pomysły, pracują też nad tym polscy naukowcy, zresztą część z tych rozwiązań już istnieje, na przykład magazyny energii grawitacyjne na terenach pokopalnionych.
W Polsce są takie testy też prowadzone.
Jak uważasz, jak ten rynek będzie się rozwijał, ile to będzie
tych tradycyjnych ogniw, akumulatorów, o których rozmawiamy, ale oczywiście w większej skali, a ile jakieś inne rozwiązania, choćby jeszcze szczytowo-pompowe, bo to też jest jedno z rozwiązań stosowanych w magazynowaniu energii.
Więc w przypadku Polski mamy elektrownie szczytowo-pompowe, które są świetnym rozwiązaniem, tylko niestety trzeba mieć odpowiednie miejsce, żeby taką elektrownię wybudować, no i musimy mieć odpowiednie zasoby inwestycyjne.
Musimy mieć bardzo dużo pieniędzy,
Akumulatory są bardzo wygodne, ponieważ technologia jest już opanowana.
Przetwarzamy bezpośrednio energię elektryczną na chemiczną i na odwrót z bardzo wysoką sprawnością.
I takie akumulatory możemy dostarczyć praktycznie wszędzie, do każdego miejsca.
Zajmują względnie mało energii.
też możemy rozproszyć te magazyny, nie tylko w pobliżu na przykład elektrowni, tylko w pobliżu konsumenta.
Czyli taki magazyn energii byłby połączony na przykład z fotowoltaiką.
To rozwiązanie musi być przede wszystkim opłacalne i wtedy, jeżeli będą jakieś odpowiednie dofinansowania, to to wszystko zacznie się samonapędzać.
Co do technologii tych grawitacyjnych, one pojawiły się już kiedyś na
w innych miejscach na świecie.
Nie wiem, jaki jest ten stan technologiczny tego.
I w przypadku Polski to są jeszcze większe skale energii przede wszystkim.
I rzeczywiście mnie ciekawi, jak się to rozwinie, ale nie jestem w stanie powiedzieć.
Jest to na tyle niszowy produkt czy niszowa technologia, że trudno wyciągnąć jakieś takie sprawdzone wnioski.
Okej, to wróćmy do Twojej specjalizacji, czyli do akumulatorów.
A jak z żywotnością takich akumulatorów?
Myślę, że pewnie każdy wróci teraz pamięcią do pierwszych telefonów komórkowych i różnych teorii, jak to ładować do końca, czy nie ładować, a do połowy, a najpierw przy pierwszym użyciu 10 razy naładować, rozładować.
Jak to obecnie wygląda?
Więc to jakby mieliśmy w latach dziewięćdziesiątych coś takiego jak efekt pamięci w akumulatorach niklowo-metalowo-dorkowych.
Generalnie to już jest relikt przeszłości.
Jesteśmy w akumulatorach lithium-ion.
Mogę tylko zalecić, że jeżeli mamy przechowywać taki akumulator przez dłuższy czas, no to myślę, że powinien mieć jakieś 40% rozładowania.
Wtedy jego żywotność będzie najwyższa.
Jeżeli będziemy koło 0%, to nasz część materiału zacznie się po prostu rozkładać i tak samo będzie przy wysokim napięciu typu 100%.
I na przykład jeżeli korzystamy z naszego elektryka, no to teoretycznie byłoby najlepiej
pracowali w zakresie 20% naładowania, 80% naładowania.
Wtedy taka żywotność byłaby najwyższa, ale oczywiście chcemy przejechać jak najwięcej kilometrów, więc te 100% możemy spokojnie naładować.
Zresztą producenci oczywiście się zabezpieczyli tym i te 100% naładowania jeszcze jest tam dalsze od tego, że rzeczywiście coś naprawdę by się działo z tym naszym ogniwem.
Myślę, że w świecie takim naukowym 10 tysięcy cyklu to jest coś takiego, co skalujemy, co celujemy.
No i przyjmuje się, że takie ogniwo należałoby wymienić, taki cały pakiet notaryjny należałoby wymienić, jeżeli pojemność spadnie do 80% tej pojemności wstępnej.
Ok, a tak realnie przekładając to na lata użytkowania, pewnie trzeba przyjąć jakieś średnie czy przebiegi samochodów, czy też średni czas używania w przypadku elektroniki, niech będzie telefonu komórkowego.
Ja osobiście to musiałem wymieniać baterie w laptopie i smartfonie co jakieś 4-5 lat.
Wtedy już widziałem, że ta pojemność spada.
I też należy zauważyć, że to nie jest taki spadek liniowy.
Może przez do tego czasu, aż osiągniemy te 80% tej pojemności wstępnej, nie wiem, po 5-10 latach, to mniej więcej zachodzi jakoś liniowo.
Ale dzieje się coś takiego, że przy osiągnięciu tych 80-70% pojemności wstępnej, tam zaczyna być gwałtowny spadek.
I na przykład tutaj były pomysły, żeby wykorzystywać te baterie tłu.
akumulatory z samochodów elektrycznych do jakichś innych rozwiązań, typu tych domowych magazynów energii, żeby jeszcze ten recykling nie przerabiać tych baterii z powrotem na te czyste materiały, tylko że cały pakiet gdzieś przełożyć.
No i tutaj bym zaznaczył, że rzeczywiście ten spadek pojemności z 80% o kolejne 20% do 60% on zajdzie znacznie szybciej.
I należy na to zwrócić uwagę.
Czyli perspektywa tego ponownego wykorzystania w innej sytuacji jako na przykład domowy magazyn energii dawnych samochodowych baterii nie jest tak idealna jak mogłoby się wydawać.
Zależy, ile to będzie kosztować.
Zobaczymy, na jaką skalę to się rozrośnie.
Myślę, że to musi być opłacalne.
Ktoś to musi przeliczyć i przetestować.
Są takie przypadki w jakichś informacjach z internetu.
Rzeczywiście to wprowadzono.
Ciekawi mnie, jak to się skończyło i po jakim czasie rzeczywiście te akumulatory przestały działać praktycznie w ogóle.
I też parametry takich ogniw też psują się z czasem.
To nie tylko to, że spadnie nam pojemność, będziemy uzyskiwać mniejsze moce, tam jest większy opór, no i te akumulatory będą pracować troszkę gorzej.
Okej, a czy jest technologicznie możliwa, no nie wiem, określiłbym to naprawa takich akumulatorów, czy to zupełnie nie wchodzi w grę?
Jeżeli w całym pakiecie ogni, jeżeli mamy tysiąc sztuk, zepsuje się jedno, jeżeli jesteśmy w stanie szybko je zlokalizować, to możemy je po prostu wymienić na takie same.
To jeszcze powinno się opłacać.
No ale jeżeli zepsuje nam się sto sztuk, a mamy tysiąc, to generalnie zlokalizowanie tych stu sztuk może już zająć trochę więcej czasu.
Jeżeli to nie jest zautomatyzowane, to myślę, że...
i wtedy już taki pakiet należy wymienić.
No i tutaj raczej już wchodzi w grę recykling i możemy przerobić te materiały z powrotem do takiej postaci albo do formy stopów, albo do tak zwanego black mass, czyli po prostu rozbieramy całe ogniwo, pozbywamy się obudowy, jakichś części elektronicznych, separatora, musimy...
zdelaminować warstwę katodową i anodową, no i dostajemy po prostu taki czarny proszek, który można przerobić z powrotem do jakichś materiałów wyjściowych.
A to się realnie dzieje?
Jaki jest odzysk?
Może masz takie, znasz takie dane, czy stopień recyklingu akumulatorów, czy baterii też, bo same baterie, właśnie co się z nimi dzieje?
Stopień myślę, że jest na razie niski, ponieważ potrzebujemy efektu skali i to przede wszystkim musi się komuś w końcu opłacać.
Opłaca się...
recykling tych akumulatorów typu NMC, ponieważ tam mamy dosyć drogie metale, mamy kobalt, nikiel, lit, mangan.
I wtedy to się jeszcze opłaca.
Ale na przykład recykling tych akumulatorów typu LFP, tam jest lit i żelazo.
No i generalnie nie jest to jeszcze opłacalne.
I czytałem jakieś publikacje i niespecjalnie mi się wydawało, że na jakimś etapie to było...
Możemy tam wyjść na zero, jeżeli na przykład Unia Europejska narzuci jakieś regulacje, to w porządku możemy się podporządkować i rzeczywiście powinniśmy je recyklingować.
Tylko też tutaj wchodzi w kwestię, żeby odpowiednio segregować ogniwa takie i ogniwa takie.
Czyli ta odpowiedzialność spadłoby na producentów po prostu, żeby to prowadzić, powiedzmy, mamy cykl od cradle to grave, czyli od produkcji całego akumulatora, no po aż recykling tych ogniw.
Producenci baterii na pewno muszą recyklingować takie akumulatory, ponieważ zwłaszcza jak zakłada się nową fabrykę, istnieje coś jak scrap rate, czyli ile ogniw po prostu nie nadaje się do wykorzystania.
Po prostu nie przechodzą jakichś testów elektrochemicznych i na przykład wykryto w nich jakieś wady.
No i generalnie, jeżeli fabryka jest nowa, to przez kilka lat na przykład co piąte ogniwo teoretycznie poszłoby do śmieci.
No i jeżeli taki zakład od razu ma recykling na miejscu, to rzeczywiście możemy stworzyć pętlę zamkniętą i odzyskać znaczną część tego materiału.
A zakładając, że takie nowe fabryki produkują miliony akumulatorów, miliony ogniw dziennie, a co piąte byłoby do śmieci, no to generalnie wyglądałoby to bardzo nieciekawo pod względem środowiskowym.
To jeszcze bardzo takie konkretne, proste, użytkowe pytanie na koniec.
Czy jest w ogóle szansa, że telefony komórkowe znowu będą miały baterie, które wytrzymują na przykład tydzień, a nie tak jak to jest obecnie, czy od już paru ładnych lat jeden dzień, czy może jeden dzień z haczykiem?
Myślę, że gdyby weszły do produkcji te ogniwa All Solid State,
Jest to możliwe.
To jest spory przeskok technologiczny.
Też możemy oczywiście zwiększyć bezpieczeństwo, ale myślę, że tutaj musielibyśmy popracować nad elektroniką, która zużywa po prostu mniej energii, a generalnie w obecnych czasach korzystamy z coraz większej ilości aplikacji i tej energii po prostu zużywamy więcej.
To jeszcze jedno pytanie.
Nie będę wymieniał nazw producentów, myślę, że każdy się domyśli, ale jest rzecz, która mnie bardzo fascynuje jako też użytkownika i gadżeciazza w jakimś sensie.
Zegarek smartwatch bardzo znanego, wiedącego producenta telefonów, sprzętu elektronicznego.
Bateria w nim wytrzymuje...
powiedziałbym kilka czy kilkanaście godzin, a w tej wersji nazwijmy to premium dwa razy droższe i wytrzymuje dwa dni.
Tymczasem zegarki innych producentów wytrzymują tydzień, czasami dwa tygodnie.
Z perspektywy mówię amatora, użytkownika te zegarki pod względem funkcji i paru innych rzeczy takich użytkowych niewiele się różnią.
Jak to rozumieć?
ten jeden producent zupełnie nie umie w akumulatory, czy jednak ten zegarek ma tak dużo różnych innych ukrytych funkcji i one tak dużo zużywają tej energii, że to bardziej jest kwestia tego.
Taka spora różnica jest właśnie kwestia godzin a dni, to generalnie może być jakiś
rozdmuchany problem, który tam powstał na jakimś etapie.
Mieliśmy problemy kiedyś z bateriami, akumulatorami w Samsungach, w telefonach i rzeczywiście tam były jakieś wady produkcyjne.
Tak bym powiedział, bo myślę, że generalnie żaden producent
nie zgodziłby się na wypuszczenie takiego produktu, który dla jednego kraju albo dla jednych użytkowników bateria działa tylko dwie godziny, a dla innych kilka dni.
To coś tutaj poszło nie tak.
Nie mówię o tym samym producencie.
Mówię o jednym producencie, u którego to jest jeden dzień, a innym producencie, u którego to jest tydzień albo dwa tygodnie.
Bo w telefonach ja przynajmniej nie kojarzę różnicy.
Naprawdę ta różnica nie jest tak drastyczna.
Zegarki, tutaj te różnice są kolosalne.
Myślę, że zależy ile tych aplikacji wtedy nam będzie chodzić.
Jakby śledzi naszą lokalizację, to GPS jednak sporo energii zżera.
I tak, raczej bym się doszukiwał jakichś ukrytych funkcji, które dziewają nam tle i pobierają nam energię.
Jeżeli jest to renomowany producent, to zakładam, że jego akumulatory są dobrej jakości i jego dostawcy akumulatorów też są dobrej jakości.
Myślę, że kiedyś jeszcze kojarzyliśmy produkty z Chin jako tandetę.
a pod względem rynku akumulatorów, tam są świetne akumulatory.
Chyba powoli zdarza się, że to jest już odwrotnie interpretowane, że patrząc na przykład, a znowu wracając do samochodów, że jednak część z tych
chińskich, obecnie zalewających Europę nowych marek technologicznie, mimo że niektóre z nich stworzone kilka czy kilkanaście lat temu w wielu kwestiach są mocno do przodu w porównaniu do producentów europejskich.
Tak, obecnie jakby 80% akumulatorów jest produkowanych w Chinach.
Tutaj dominuje właśnie firma CATL.
Mamy jeszcze BYD, które również tworzy samochody elektryczne.
No i to są akumulatory naprawdę światowej klasy.
My jak Europejczycy to raczej kojarzymy Sony, LG, Panasonic, ale generalnie musimy się zauważyć to, że teraz te akumulatory nawet w naszych smartfonach są po prostu chińskie.
ale one są świetnej jakości.
To nie jest tandeta.
Oczywiście też mamy jakichś producentów typu No Name z Chin, ale to mają niewielki udział w takim rynku.
Czyli chińska dominacja w tym zakresie, ale zaczęliśmy od tego, że pokaźne złoża litu odkryte w Niemczech, więc chociaż tyle dla Europy, jakiś mały punkcik w tym zakresie.
Pięknie dziękuję za rozmowę dr inż.
Mikołaj Nowak, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Wydział Energetyki i Paliw.
Dzięki wielkie, wszystkiego dobrego.
Dzięki, cześć, do zobaczenia.
I Państwu też dziękujemy.
Zapraszam na kolejne odcinki wideokastu w Zielonej Interii Przemysław Białkowski.
Kłaniam się, do widzenia.
Ostatnie odcinki
-
Gorączka oparów polimerowych. Kucharze masowo r...
28.01.2026 12:08
-
Kolejne ptaki objęte ochroną. Ornitolodzy komen...
21.01.2026 14:12
-
O co chodzi w polskich Strefach Czystego Transp...
14.01.2026 12:42
-
Polscy badają możliwości ekranów przyszłości. W...
07.01.2026 11:07
-
Czy kosmiczne śmieci są zagrożeniem? Coraz więc...
05.01.2026 12:10
-
Kraina lodu, wiatru i śniegu. Czyja jest Antark...
31.12.2025 06:17
-
Polscy badają możliwości ekranów przyszłości. W...
17.12.2025 10:56
-
Polskie domy stają się samowystarczalne. Duże o...
10.12.2025 10:54
-
Zwierzęta o dwóch głowach. Dziwadła czy superor...
03.12.2025 11:01
-
Zmiany w Programie Czyste Powietrze. Co trzeba ...
26.11.2025 10:28