Mentionsy
Joanna Wicha z Nowej Lewicy: Podatek zdrowotny byłby sprawiedliwym rozwiązaniem
Gościnią Arkadiusza Gruszczyńskiego jest posłanka Joanna Wicha z Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy. Rozmawiają o sposobach finansowania służby zdrowia i o szansach na wprowadzenie podatku zdrowotnego. A także o projekcie ustawy dotyczącym sprzedaży alkoholu oraz o usunięciu z Konwentu Seniorów Grzegorza Brauna, Pawła Kukiza i Adriana Zandberga. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
Szukaj w treści odcinka
To jest ósma dziesięć.
W dzisiejszym odcinku.
Arkadiusz Gruszczyński, to jest ósma dziesięć, program Gazety Wyborczej.
Moim gościem jest posłanka Joanna Wicha, Klub Parlamentarny Nowa Lewica.
Dzień dobry, panie posłanko.
Dzień dobry, panie doktorze.
Dzień dobry państwu.
Ministra Zdrowia planuje ograniczenia, jeśli chodzi o finansowanie ochrony zdrowia w przyszłym roku.
Takie pismo wyciekło, które ministra zdrowia skierowała do ministra finansów.
Czy te ograniczenia to jest dobry pomysł?
Czy ograniczenia finansowania ochrony zdrowia to jest dobre rozwiązanie?
To jest fatalne rozwiązanie, ale na szczęście, jak się okazuje, słowo klucz wyciekły i też wchłonęła je, że tak powiem, czasoprzestrzeń na szczęście już nie będzie.
Ja tak zupełnie serio to minister Grabiec zdementował dosyć szybko.
I prawdę powiedziawszy nie jest dla mnie ważne już, czy to dlatego, że presja społeczna była taka duża po tym, jak to zostało ujawnione, czy mieli na to zakusy, czy nie mieli.
Najważniejsze, że już się z tego wycofał rząd i ministerstwo i tego nie będzie.
To znaczy tych limitów na operacje.
na leczenie i tak dalej.
Gdzieś tam jeszcze ograniczeń dotyczących recept dla emerytów.
No i coś tam jeszcze.
W każdym razie to miało być niby pismo robocze, że jakoby resorty dostały taką informację, że mają pokazać, gdzie można, ministrowi finansów, gdzie można znaleźć jakieś oszczędności.
No i tak tam ministerstwo przyszło do głowy, że tu ewentualnie jakieś można by było...
reformy, powiedzmy, w tych usługach zrobić.
No i tak.
Ale to już jakby wstaćmy między bajki.
Nie ma tego.
Ale Ministerstwo Zdrowia chce również ograniczyć wydatkowanie programu Dobry Posiłek w Szpitalu.
Właśnie chyba to nie do końca jest tak, że chcą ograniczyć, tylko to był pilotaż i ten pilotaż właśnie dobiegł końca, czy ma dobiec końca i pieniądze mają iść na ten posiłek do ogólnej puli wydatków szpitalnych.
Czyli pacjenci będą mogli zjeść normalny posiłek w szpitalu.
Ja mam taką nadzieję, bo dyrektorzy oczywiście to, na czym najchętniej oszczędzają, no to niestety są albo płace, albo jakieś takie, jakby to powiedzieć, żeby źle nie zabrzmiało, dodatkowe fanaberie.
Ja nie uważam oczywiście posiłków zdrowych za dodatkową fanaberię, bo proces leczenia jako taki od diety jest bardzo uzależniony, szczególnie w niektórych chorobach, ale ogólnie przecież ważne jest to, co jemy, bo to wpływa na nasz dobrostan.
Więc mam nadzieję, że dyrektorzy nie zaoszczędzą już, jak to nie będzie pilotażem i nie wydadzą pieniędzy na coś innego, chociażby na obłędne płace dla lekarzy, tylko dadzą dobre posiłki.
Premier zapowiada, że nie będzie podwyższenia składki zdrowotnej.
Nie powinniśmy podwyższać składki zdrowotnej.
Bo składka zdrowotna w ogóle nie ma już sensu.
37 lat, od 1986 roku pracuję i powiem panu szczerze, panie redaktorze, nigdy, przenigdy nie zdarzyło się tak, żebym usłyszała, że w ochronie zdrowia jest dobrze.
I cały czas mamy system składkowy.
Ostatnio mamy hybrydę, czyli mamy składkę zdrowotną plus to, co dajemy z budżetu państwa, to co resort dostaje zdrowia.
No i teraz tak, jeżeli przez kilkadziesiąt lat ten budżet ochrony zdrowia się nie spina na tej składce, są tego oczywiście różne obiektywne powody, no chociażby demografia w tym momencie, ale to jest jeden z czynników.
No więc jeżeli się nie spina, to znaczy, że trzeba wymyśleć inny sposób finansowania ochrony zdrowia i o tym już...
Wszyscy mówią, coraz częściej.
Ja w każdym razie mówię to każdego dnia, gdzie tylko mam okazję, że trzeba wprowadzić po prostu sprawiedliwy podatek społeczny.
I to jest pomysł Lewicy.
Wojciech Konieczny, będąc jeszcze w ministerstwie, mówił o tym już na wiosnę, proponował to ministrze Leszczynie.
Wtedy, pamiętam, na stole były cztery propozycje, jeśli chodzi o tą, tam jeszcze była ta sieć szpitali, było reformowanie, finansowanie i każda z ugrupowań miała swój pomysł.
My mieliśmy podatek zdrowotny.
W tym pomyśle związanym z podatkiem zdrowotnym chodzi o to, że ten podatek płaciłyby osoby fizyczne, ale również firmy.
Dokładnie tak.
Dotyczyłby i rozliczenia PIT, jak i również CIT.
I to jest najważniejsze, dlatego że w tej chwili mamy pewien rodzaj niesprawiedliwości, dlatego że tak.
W Konstytucji mamy zapisane, że dostęp do dobrej opieki zdrowotnej należy nam się wszystkim.
I ponieważ tą opiekę zdrowotną finansujemy sami, wszyscy równo z niej korzystamy, to fajnie by było też, gdyby równo każdy się dokładał.
A jeżeli jest tak, jak w tej chwili, że...
Płatnik PIT, czyli osoba, która powiedzmy pracuje na zatrudnieniu, na umowie o pracę, no chociażby w budżetówce, niech to będzie pani pielęgniarka, dokłada się dokładnie tyle samo proporcjonalnie, co osoba, która ma duże przedsiębiorstwo, jest płatnikiem CIT, to coś tu chyba nie gra.
Te duże firmy w końcu powinny się zacząć dopłacać proporcjonalnie do swoich zarobków i wtedy byłoby to moim zdaniem sprawiedliwiej.
Ale skoro lewica jest w rządzie, mieliście swojego wiceministra, teraz nie macie, no bo resort zdrowia jest apartyjny, odpolityczniony.
No ale nowa lewica jest w tej koalicji, jest w tym rządzie.
No i dlaczego ten wasz pomysł, który się na pierwszy rzut oka wydaje racjonalny, nie został jeszcze wdrożony?
Witocznie koalicjanci musieli dojrzeć i zobaczyć... Ale już dojrzeli, czy jeszcze nie?
Myślę, że dojrzeli.
Nie, ale tak zupełnie serio, bo no nie wiem, jeżeli pan Ryszard Petru mówi o tym, że podatek zdrowotny jest dobrym pomysłem, lewicy podatek zdrowotny, naprawdę to napisał, powiedział, mamy na to dowody.
Wczoraj na X-ie pani Bełczyńska-Nałecz dokładnie mówi to, co my mówimy od prawie roku, tak, o tym podatku zdrowotnym.
No to jest jakieś.
Poza tym jeszcze też jak przychodzą na Komisję Zdrowia przedstawiciele Departamentu Zdrowia, to też jak mówimy o tym podatku zdrowotnym, bo tak jak mówię, staram się o tym mówić za każdym razem albo na swojej podkomisji do spraw zdrowia publicznego, to już zaczynają trochę tak z większym zrozumieniem kiwać głową, że chyba rzeczywiście to się nie zepnie.
Szczególnie jak przychodzą przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia, których to najbardziej dotyka, bo muszą te pieniądze znaleźć.
Ale o tych zmianach należałoby rozmawiać właśnie teraz, kiedy jest konstruowany przyszłoroczny budżet.
To już niedługo.
Ale czy premier Donald Tusk jest przekonany do tego programu, do tego projektu?
Myślę, że pan marszałek ma tam swoje przeloty z panem premierem i na pewno o tym podatku powiedział.
Ale nie wybrzmiało to na ubiegłotygodniowym szczycie zdrowotnym w kancelarii Sejmu.
W kancelarii premiera, przepraszam.
Myślę, że niedługo to się przebije do przestrzeni publicznej.
Bardziej pracujemy nad tym, ale nie chcę wychodzić jakby naprzeciw temu, co się zadzieje.
Poczekajmy chwilę jeszcze.
Politycy opozycji, nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, ale również Partii Razem twierdzą, że to wszystko, co się dzieje teraz, jeżeli chodzi o ochronę zdrowia, to jest wina rządu Donalda Tuska.
Czy pani się zgadza z tak postawioną sprawą?
Muszę panu powiedzieć, że jak coś takiego słyszę, to ja się od razu podnoszę do góry.
Muszę państwu powiedzieć, że pani posłanka Wicha jest też pielęgniarką.
Jestem pielęgniarką, 35 lat pracowałam, z czego 30 lat w jednej firmie, bo w szpitalu dziecięcym z dzieciakami.
Ja naprawdę wiem, na czym polega praca w ochronie zdrowia i jak to wyglądało.
przed rządami PiS, w trakcie rządów PiS, w trakcie tych rządów.
I tak jak powiedziałam, nigdy nie było tak, żeby było dobrze.
Mniej, bardziej brakowało.
I teraz tak.
Ale obecna dziura budżetowa w NRDC jest największa w historii.
To ja już powiem dlaczego.
I wczoraj miałam taką ciekawą rozmowę z panem profesorem Karskim też w RDC, bo pan profesor powiedział, jakoby za rządów PiS było tak cudownie.
W ogóle ochrona zdrowia to w ogóle mlekiem, miodem płynąca w ogóle była.
A nieprawdą to jest, dlatego że
Wtedy, kiedy rządził, no już ostatnio PiS, no bo już jak się odnosimy do PiSu, ale i wcześniej, płace w ochronie zdrowia w ogóle nie rosły.
W ogóle nie dostawałyśmy podwyżek żadnych.
No a jak się tam wywalczyło gdzieś lokalnie, to jakiś dyrektor szpitala tam dołożył te 50 czy 60 złotych.
Jedyne pieniądze, jakie w tym okresie wywalczyłyśmy, to było chyba na końcówce rządów Platformy, to było zębalowe.
Ale niektórzy dyrektorzy dali to zębalowe do podstawy, ale większa część jako dodatek.
No więc tak naprawdę de facto nam się to nie liczyło do wysługi lat i do emerytury.
Czyli chce pani powiedzieć, że rząd Prawa i Sprawiedliwości...
I dopiero tak, proszę mi tak skończyć.
W 22 roku wreszcie poszło to do podstawy wszędzie i to rzeczywiście rząd Prawa i Sprawiedliwości pod naciskami naszego środowiska.
Po kolejnym, kolejnym, kolejnym strajku się na to zgodził, a w 23 roku, tuż przed wyborami, wreszcie w lipcu dostąpiła taka prawdziwa podwyżka zgodna z przeciętnym wynagrodzeniem, z płacą minimalną.
że tak powiem tuż przed wyborami.
Marcheweczka wyborcza, wspaniała, cudownie.
Szkoda, że przez osiem lat tego nie zrobili.
I jeszcze ciągle też mówi się o tym, jak to rząd współpracował z ochroną zdrowia.
Wie pan, kiedy pan premier przyszedł pierwszy raz do pielęgniarek, żeby porozmawiać?
Nie wtedy, kiedy stałyśmy pod kapelanem.
Panie Morawiecki.
Tylko dopiero wtedy, kiedy marszałek Hołownia dał pod dyskusję projekt obywatelski pielęgniarek i położnych dotyczący współczynników płac.
To było jedno chyba z pierwszych posiedzeń Sejmu i wtedy pan premier Morawiecki w tym dwutygodniowym rządzie znalazł czas, żeby pójść na galerię do pań pielęgniarek.
To był pierwszy raz.
No dobrze, ale z tego co słyszę, co pani mówi, no bo ja zadałem pytanie dotyczące tego, jak opozycja ocenia dzisiaj stan służby zdrowia i przerzucę tę odpowiedzialność na rząd Donalda Tuska i trochę ma rację, dlatego że od dwóch lat to wy rządzicie.
Już powiem, bo właśnie tutaj taką dygresję, ale musiałam zarysować jakby kontekst.
W związku z tym, że nie było podwyżek, to było więcej pieniędzy na leczenie.
To jest naturalne, bo dyrektor dostaje tam tą swoją sakwę taką i tam ma te pieniądze i musi je rozdzielić zarówno na to, żeby funkcjonował dobrze szpital i pacjenci mieli leki, no wszystko, opłaty i tak dalej, plus wypłaty.
I jeżeli tych podwyżek nie było, to znaczy, że więcej pieniędzy dyrektorom szpitali, jednostek leczniczych zostawało na leczenie.
I to jest naturalne.
A w momencie, kiedy zaczęły te w ciągu dwóch lat tych ostatnich płace rosnąć i to naprawdę znacząco i bardzo dobrze, bo po tylu latach się w końcu to medykom i nie medykom należało, no to tych pieniędzy na leczenie jest mniej.
Ja się tak specjalnie na ekonomii nie znam, ale to tak dla laika to widać, że jak się stąd zabierze, czyli z tego leczenia i da na płacę, no to na leczenie za krótka kołderka.
I cierpią na tym na końcu pacjenci.
No tak, ale też nie można takiej narracji uprawiać, że cierpią pacjenci, bo niektórzy politycy tak robią, że pacjenci cierpią dlatego, że medycy są tacy pazerni i chcą tak strasznie zarabiać.
Ale przed chwilą sama pani to powiedziała, że z jednego worka do drugiego zostało przesypane, więc jest mniej pieniędzy na płacę.
leczenia.
Tak, panie redaktorze, oczywiście, ale lekarzom, pielęgniarkom i wszystkim zawodom niemedycznym i medycznym należały się te pensje, bo przez kilkadziesiąt lat, znaczy te podwyżki pensji, bo przez kilkadziesiąt lat staliśmy z tym w miejscu.
Jaki był efekt tego?
Efekt był taki, że nawet jeśli ktoś szedł i kształcił się w tym zawodzie, mówię o pielęgniarkach, lekarzach, fizjoterapeutach, technikach laboratoryjnych i tak dalej, to co oni robili?
Wyjeżdżali albo za granicę,
Albo szli do prywatnej ochrony zdrowia, albo pracowali w kilku miejscach naraz i ta praca, umówmy się, nie jest wtedy taka, jaka powinna być, nie są wtedy wystarczająco wydolni.
W momencie, kiedy w końcu te płace zaczęły rosnąć, po pierwsze, coraz więcej młodych osób poszło na studia medyczne.
Pielęgniarek na studiach medycznych jest, przyszłych pielęgniarek, adeptów, jest mnóstwo, naprawdę, to aż serce rośnie, ale to
właśnie się stało dlatego, że widzą, że mogą tam godnie zarobić.
Że owszem, to jest bardzo ciężka, odpowiedzialna praca, ale za te pięć lat studiów i za tą ciężką pracę dostaną godne wynagrodzenie.
W momencie, kiedy zamrozimy płace i zaczniemy się cofać, i znowu te płace nie będą rewaloryzowane,
no to część zrezygnuje w ogóle ze studiów, a część znowu zacznie wyjeżdżać.
I to uderzy w pacjentów.
Być może opozycja ma trochę racji, dlatego że w tym piśmie, które wyciekło do mediów, które wysłała ministra zdrowia do ministra finansów, był też punkt związany z przesunięciem kolejnych podwyżek z lipca przyszłego roku dopiero na styczeń 2027 roku.
Wie Pan co, gdybym ja była w związkach zawodowych, to niewykluczone, żebym się posunęła o te pół roku, bo to też jest jakby logiczne, związane też z tym cyklem płatności, że bilansuje się wszystko na początku roku, a tak jeżeli w lipcu są podnoszone płace, no i te pieniądze już muszą pójść, potem dopiero w styczniu jest całe podsumowanie roczne, finansowe, to trochę się to nie spina.
Natomiast związki zawodowe mówią tak,
Nie będzie oszczędzania na płacach w ochronie zdrowia, koniec, kropka.
No i nie chcą się posunąć.
Ale ja myślę, że jeżeli nastąpi taka gwarancja, znaczy nie wiem, nie chcę mówić za związki zawodowe, powiem za siebie, gdybym ja dostała stuprocentową gwarancję, że to jest tylko kwestia rzeczywiście przesunięcia o pół roku, a nie, że za pół roku znowu się okaże, że jest jakiś inny pomysł i te pieniądze nie będą rzeczywiście rewaloryzowane, te płace.
i że będą one równane do przeciętnego wynagrodzenia, a nie do tego, co jest w sferze budżetowej, to ja bym się na te pół roku zgodziła.
Ale tak jak mówię, związki mają swoje obliczenia i tutaj nie będę się wtrącać.
Chociaż jestem związkowczynią, ale nie należy do władz.
Jeżeli nie będzie wprowadzony podatek zdrowotny, to ten rząd, ta koalicja nie upora się z kryzysem w służbie zdrowia.
Następne dwa lata będą tak samo kryzysowe jak ten kończący się właśnie rok.
Czy tak się stanie?
Nie wiem.
Takie jest moje zdanie, takie jest zdanie Lewicy, że pora coś z tym zrobić.
Ale czy stawiacie to na ostrzunorze?
Jeżeli nie będzie podatku zdrowotnego, to my wychodzimy z koalicji.
Nie było jeszcze takich rozmów.
Nie było takich rozmów.
Nie stawiamy tego na ostrzunorze.
A na razie jeszcze nie został przedstawiony rządowi projekt.
Jak zostanie przedstawiony projekt, zobaczymy jak się rząd i ministerstwo do tego ustosunkuje.
Jak będzie duża dyskusja taka przeciwko, no to będziemy się zastanawiać.
Ale mam nadzieję, że nie.
Mam nadzieję, że to zostanie przyjęte.
23 września na konferencji prasowej klub parlamentarny Nowej Lewicy ogłosił, że przedstawi projekt ustawy zakazujący sprzedaż alkoholu nocą, również na stacjach benzynowych i taki pakiet zmian, który miał poprawić bezpieczeństwo Polaków i Polaków, jeśli chodzi o zakup alkoholu i spożywanie alkoholu.
No i co się z tym projektem dzieje?
Dwa miesiące mija i jakoś cicho wokół tej sprawy.
Nie, nie, nie jest tak źle.
Po pierwsze, projekt dostał już numer druku w ogóle, bo dlatego tak było trochę dłużej, bo musiał pójść projekt do notyfikacji unijnej, bo niestety tam są takie, że tak powiem, prawa dotyczące też przepływu towaru w Unii Europejskiej, a ponieważ myśmy tam zahaczali też o małpki tak zwane i o te wielkości tych...
mililitrów, przepraszam, nie znam się na tych małpkach za bardzo, ale w każdym razie chodzi o to, żeby one nie były tak małe, bo małe to do kieszeni i do pracy, to po pierwsze, po drugie, no w ogóle jakby też ten handel się zmniejszy, tak, tym alkoholem, bo jeżeli my rzeczywiście wprowadzimy, tak jak jest w projekcie zakaz nocnej sprzedaży alkoholu w całej Polsce,
jak również zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych, to ten przepływ tego towaru się zmniejszy, więc Unia musiała się nad tym pochylić i musiała to notyfikować.
Przyszła już odpowiedź.
Pan marszałek... Czyli Unia Europejska pozwala nam na wycofanie małpek ze sklepów?
Wie pan, co z tymi małpkami?
To nie do końca tak jest, że to jest w naszym projekcie.
Znaczy, myśmy nie mieli w projekcie wycofania małpek, myśmy mieli zwiększenie jakby objętości tych małpek.
Natomiast wydaje mi się, że zakaz był w projekcie rządowym, ale...
Nie chcę zgadywać, bo nie jestem tego na 100% pewna w tej ustawie o wychowaniu w trzeźwości.
Zresztą ten projekt rządowy też poszedł do notyfikacji.
Projekt Polski 2050 też, czyli mamy trzy projekty i one wróciły.
Na razie numer druku ma ten nasz, ma chyba 2007.
A tak mówiąc już po ludzku, no to kiedy te obostrzenia wejdą?
Pan marszałek, bo go pytałam ostatnio na posiedzeniu klubu, no obiecał, że w styczniu będziemy procedować.
No może w grudniu, tak, bo w grudniu już nie ma za bardzo kiedy.
Wspomniany marszałek Czarzasty wyrzucił, tak mówią posłowie opozycji, z konwentu seniorów przedstawicieli Grzegorza Brauna, posła Pawła Kukiza oraz Adriana Zanberga.
Marszałek jest od tego, żeby sobie pracę układać tak, jak uważa, że jest to dla niego wygodne i stosowne.
Pan marszałek Kołownia wpuścił te osoby, o których pan przed chwilą powiedział na konwekcenior, bo nie było tego, nie było takiej praktyki.
Wcześniej też nie było tych osób.
miał taki pomysł na prowadzenie prac Sejmu inny niż pan marszałek Czarzasty.
Pan marszałek Czarzasty wyprosił.
Nie będę tego komentować, bo też mi trudno podważać decyzję pana marszałka.
Ale pojawiają się takie zarzuty, że to jednak jest ograniczanie demokracji parlamentarnej.
Są to jednak posłowie, którzy weszli do Sejmu, co prawda z innych list niż dzisiaj tworzą koła.
Chcą mieć swoich przedstawicieli w konwencie seniorów, czyli mieć jakiś wgląd w pracę Sejmu.
Tak jak powiedziałam, nie będę wchodzić w kompetencje pana marszałka.
Nie powiem, że jest to podważanie procesu demokratycznego, bo tak jak mówię wcześniej, tego nie było, nie było, nie było, teraz znowu nie ma.
A do pana marszałka myślę, że zawsze się może pan Adrian Zandberg umówić.
I Grzegorz Braun też.
No właśnie tu mam problem akurat, no ale... Jak raz pada Grzegorza Brauna, to ja mam swoje zdanie i tutaj wypowiedziałam coś w rodzaju wojny panu Grzegorzowi Braunowi w swoim okręgu, bo ja po prostu nie uważam, żeby taka osoba...
Z takimi poglądami, z takimi zachowaniami powinna pełnić tak ważną i odpowiedzialną funkcję, też mającą być przykładem dla obywateli i obywatelek jak pan Grzegorz Braun, bo pan Grzegorz Braun zachowuje się po prostu skandalicznie, działa, to pan Grzegorz Braun działa niedemokratycznie i łamie nasze zasady demokracji, moim zdaniem.
Minister Marcin Kierwiński stwierdził kilkukrotnie i w naszym programie, ale też w TVN24, że Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna powinna zostać zdelegalizowana.
Czy pani się zgadza z takim pomysłem?
Popierałaby pani pomysł delegalizacji partii Grzegorza Brauna?
Wie pan co, to jest dosyć trudna materia, dlatego że...
W demokratycznym kraju w zasadzie każdy ma prawo stworzyć partię, jeżeli spełni te wszystkie warunki, które są niezbędne, czy tam zbierze odpowiednią ilość podpisów, zarejestruje i tak dalej.
Natomiast jeśli się faktycznie okaże, że ta partia jest finansowana przez Rosję,
To tak, to jak najbardziej.
No zresztą też pan Braun od wczoraj bodajże ma proces sądowy w końcu za te wszystkie wybryki chuligańskie, których się dopuścił.
Antysemickie i antylekarskie również.
Czyli w przyszłym sejmie nie powinno być Konfederacji Korony Polskiej.
Ale mówi pani, że są to partie, które nie powinny...
Dotyczyła tego, że pan wójt, właśnie nie wiadomo, czy to pan wójt zaprosił, bo to właśnie pan wójt ode mnie nie odebrał telefonu, korespondował ze mną na fanpage'u moim, a na interwencję, że kto jakby zgodził się na to, żeby pan Braun wypożyczył, wynajął, przepraszam, salę w Gminnym Ośrodku Kultury na swoje spotkanie, gdzie tematem spotkania z mieszkańcami, z mieszkankami miało być wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej.
No to mi odpisał, że ja również jestem serdecznie zaproszona na wszystkie wydarzenia i zawsze chętnie mi wynajmie salę.
Natomiast nie odpowiedział mi na pytanie, kto zaprosił pana Brauna.
Napisaliśmy też interwencję, zapytanie do...
Gminnego Ośrodka Kultury.
Czekamy na odpowiedź, kto de facto wydał, podpisał tę zgodę.
Natomiast jakby niezależnie, czy to podpisał dyrektor, czy dyrektorka gminnego ośrodka, to i tak zgodę de facto wydaje wójt gminy.
No i ponieważ dostałam prośbę o interwencję, to poprosiłam o to, żeby zastanowił się, czy na pewno do przestrzeni publicznej, finansowanej ze środków publicznych...
chce zaprosić osobę, która chce przyjechać z prelekcją zdecydowanie antypolską, antydemokratyczną.
Odpowiedź dostałam, nie odnosiłam się absolutnie, a nie jednym słowem, do poglądów pana Brauna i do tego, czy mam zbieżne, czy niezbieżne poglądy, tylko do tego, że pan Braun ma zabronione wejście do najbardziej strzeżonego obiektu w Polsce, czyli do Sejmu.
Więc jeżeli pan wójt zaprasza pana Brauna do Gminnego Ośrodka Kultury,
i nie boi się o to, że osoby, które tam będą, będą bezpieczne, no to w jakiś sposób bierze na siebie odpowiedzialność, bo jeżeli do Sejmu nie wpuszczamy, bo jest argumentacja taka, że zagraża bezpieczeństwu osób tam przebywających, bo to tak dokładnie brzmi, no to trochę się zdziwiłam, że pan wójt, czy ktokolwiek wydał taką decyzję, że nie ma tutaj z tym żadnego problemu i zaprasza pana Brauna na taką pogadankę.
Zobaczymy, jaki będzie wynik wyborów w 2027 roku.
Obecnie Grzegorz Braun może liczyć na 8% poparcia, Lewica na 5%.
Panie redaktorze, zależy gdzie spojrzeć.
Dobrze, bądźmy precyzyjni.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję serdecznie.
Jeszcze rozmawiamy przed świętami.
Pierwsza wolna Wigilia w tym roku dzięki Nowej Lewicy.
Coś niesamowitego w ogóle.
Niesamowite.
Cieszymy się wszyscy, że będziemy mieć wolne.
Czy pani coś chciałaby życzyć naszym czytelnikom, słuchaczom?
Najbardziej chciałabym życzyć wszystkim, żeby w końcu w naszym wspaniałym i cudownym kraju te wszystkie partie polityczne, które są legalnie delegalizowane czy niedelegalizowane, żebyśmy zaczęli w końcu mówić do siebie trochę bardziej po ludzku.
Bo naprawdę, jak obserwuję to, co się dzieje, jak bardzo jesteśmy pokłóceni i jak niebezpieczny jest teraz czas, to jak będziemy się tak kłócić, to sami siebie naprawdę narobimy sobie nieszczęścia w tym kraju.
Ja bym bardzo, naprawdę bardzo chciała i życzyła wszystkim Polakom, żeby 1 stycznia politycy się obudzili, przetarli oczy i pomyśleli, ach, może jednak trzeba zacząć ze sobą rozmawiać ludzkim głosem.
Polaryzacja jest faktycznie czymś trudnym, ale nie wiadomo, co wtedy dziennikarze by mieli do pracy.
Jeżeli byśmy nie zadawali pytań krytycznych posłom i posłankom, których zapraszamy do Gazety Wyborczej.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Joanna Wicha, posłanka Nowej Lewicy.
Arkadiusz Gruszyński.
Do usłyszenia.
Ostatnie odcinki
-
Rozmawiamy z posłem PiS Andrzejem Śliwką
04.02.2026 05:00
-
Słowacja, Czechy, Węgry. Jest szansa na zwrot k...
03.02.2026 05:00
-
Czy Bieszczady to polska Okinawa?
02.02.2026 05:00
-
Afganistan to najlepszy czas mojego wojskowego ...
31.01.2026 05:00
-
Dawid Krawczyk: Dobrze, że możemy się ze sobą n...
30.01.2026 05:00
-
Jak dostać pracę w branży kosmicznej?
29.01.2026 05:00
-
Spór o ambasadorów szkodzi Polsce. Zagraniczni ...
28.01.2026 05:00
-
„Ciepło z Polski dla Kijowa”. Pierwsze agregaty...
27.01.2026 05:00
-
Duży Format: Czy kura niemiecka jest szczęśliws...
26.01.2026 07:40
-
Min. Gawkowski: Na wojnie cyfrowej trzeba patrz...
24.01.2026 05:00