Mentionsy

8:10
19.12.2025 05:00

Co zrobić, by big techy nie zniszczyły dziennikarstwa

To zabrzmi dramatycznie, ale taka jest prawda. Dla mediów i dla tradycyjnego dziennikarstwa nadszedł czas próby. Czy kilku koncernom ze Stanów i z Chin zależy na dostępie odbiorców do rzetelnej informacji? Czy big techom zależy na dobrej kondycji dziennikarstwa? W jakich krajach politycy działają na rzecz ochrony mediów i traktują poważnie Wasze prawo dostępu do informacji? O tym Aleksandra Sobczak rozmawia z Pawłem Czajkowskim, który w Agorze kieruje działem prawnym i odpowiada za relacje mediów Agory z big techami takimi jak Facebook czy Google. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 11 wyników dla "Digital Services Act"

De facto dzisiaj mówimy już o sytuacji, w której z uwagi na, jest to chwilopłaszczyznowe, po pierwsze rozwój technologii, którą niejako zawładnęły te organizacje, mają dostęp do pewnego rodzaju technologii, której inni nie mają, ciężej jest im wejść na rynek, nie mają konkurentów w tych obszarach.

Jej de facto nie ma.

no to zdamy sobie sprawę, że to już nie jest kwestia rynku technologicznego czy wiedzy, ale bardziej w ogóle kwestia tego, czy ten wektor nam się niebezpiecznie nie przesunął w tę stronę, w której państwa w ogóle tracą pewne władztwo czy pewien monopol nad wiedzą i są uzależnione de facto od pewnej wiedzy, czy nie są w stanie w zasadzie nadążyć za kilkoma firmami prywatnymi.

Jest to zupełnie inaczej niż ma to miejsce w Stanach Zjednoczonych czy w Chinach, które de facto stworzyły taki duopol, jeżeli chodzi o tych czempionów związanych z działalnością platform, oczywiście na korzyść Stanów Zjednoczonych, natomiast nadal te największe organizacje technologiczne pochodzą w szczególności ze Stanów Zjednoczonych i z Chin.

Natomiast jeżeli chodzi o Unię Europejską, mamy niestety fragmentaryzację pewnej odpowiedzialności pomiędzy państwa członkowskie a komisje, co świetnie pokazuje chociażby kwestia wprowadzenia czy zaimplementowania, może nawet nie zaimplementowania, tylko wprowadzenia przepisów wprowadzających Digital Services Act w Polsce, który jak się wydaje już jest spóźniony, a będzie się spotykał z jeszcze większym opóźnieniem.

Te regulacje kierunkowo wydają się być w wielu przypadkach słuszne, natomiast czasami kwestia wykonawcza, kwestia wdrożenia ich już w poszczególnych krajach, albo jest jeszcze jeden element taki, to jest moja konstatacja dotycząca kilku regulacji, które na przestrzeni ostatnich lat zostały przyjęte na poziomie Unii Europejskiej, czyli te regulujące platformy, czyli Digital Services Act, Digital Markets Act.

mamy European Media Freedom Act, który miał odciążyć w jakiś sposób media, zdjąć z nich presję, podnieść poziom ochrony mediów, to się częściowo tylko mam wrażenie udało, mamy AI Act, który ma regulować tą sferę właśnie związaną ze sztuczną inteligencją, no i mówimy o regulacjach fragmentarycznych, one niestety nie zawsze się widzą, bardzo często w różnych krajach różne organy odpowiadają za wdrożenie czy stosowanie tych przepisów, no i niestety jakby chcieć wejść głębiej w którąkolwiek z tych sfer, no to zaryzykuje tezę, że

czyli ich działalnością w Europie a Unią Europejską, ale de facto stawia na szali w jakiś sposób dobrostan tych relacji pomiędzy Unią a Stanami Zjednoczonymi oraz podbijana jednak czy przez same organizacje technologiczne, czy przez środowiska, które tą narrację antyunijną powielają, ten właśnie problem z przeregulowaniem czy z nadmierną regulacją,

Jeżeli nie będziemy mieli tego typu firm, jeżeli nie będziemy mieli tego typu organizacji, no to de facto jesteśmy cały czas zdani na bycie biorcą...

My nawet zadając pytania bardzo często mamy problem z tym, żeby ustalić kogo i o co zapytać, a jeżeli nie mamy w tym obszarze pomocy ze strony organów regulacyjnych, no to de facto jesteśmy, można powiedzieć, bezsilni.

Ta dysproporcja, jeżeli chodzi o stronę negocjacji, brak pewnej wiedzy czy zorientowania w sposobie wykorzystania oraz sam system, który de facto premiuje niejako tego, kto korzysta, a nie tego, z czyjej własności intelektualnej korzystamy, powoduje, że ten cały proces jest bardzo opóźniony i de facto finansowo i czasowo tracą na tym ci, których prawa są wykorzystywane.