Mentionsy
Ustawa o kryptoaktywach z wetem prezydenta. "Jest bublem, niszczy rynek"
Ustawa o rynku kryptoaktywów została zawetowana. - To ustawa, która po prostu niszczy rynek, jeśli chodzi o kryptowaluty w Polsce - stwierdził w Polskim Radiu 24 poseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Moskal.
Szukaj w treści odcinka
24 pytania.
Michał Moskal, Sprawa i Sprawiedliwości.
Dzień dobry panie pośle.
Dzień dobry panie redaktorze, witam państwa.
Wczoraj Kancelaria Prezydenta poinformowała o kolejnym prezydenckim wecie, tym razem do ustawy o kryptowalutach.
Nie za dużo tych wet?
Myślę, że to akurat jest weto, które jest niezwykle potrzebne, bo ustawa jest bublem i o tym mówiliśmy od samego początku.
W zasadzie jest to ustawa, która po prostu niszczy rynek, jeśli chodzi o kryptowaluty w Polsce.
I dobrze, że została zawetowana.
Rząd twierdzi odwrotnie, że po pierwsze ma wprowadzić unijną dyrektywę dotyczącą rynku kryptowalut, a po drugie ma uregulować ten rynek, który do tej pory był rynkiem, powiedzmy, na którym trwała wolna Amerykanka poniekąd.
Panie redaktorze, nikt nie ma nic przeciwko temu, żeby uregulować rynek kryptowalut.
To się w całej Europie dzieje i bardzo dobrze, że się dzieje.
Natomiast jeśli kraje, które są obok nas, dostarczają takie same usługi cyfrowe, ale jednocześnie oferują niższe podatki, to do czego będzie wprowadzić wprowadzenie takiej ustawy, jak zaproponował rząd?
Będzie prowadziło wyłącznie do tego, że przedsiębiorca, który chce prowadzić działalność w ramach rynku kryptowalut, zamiast zarejestrować swoją firmę,
Ale to idąc tą logiką prezent nie powinien też się zgadzać na podwyższenie podatku dla banków.
Panie redaktorze, gwarantuję panu, że żaden bank nie wycofa się z Polski z powodu tego, że będzie podatek od nadmiarowych zysków.
A jak to się ma do tej deklaracji prezydenta z kampanii wyborczej, że nie będzie podnosić, nie zgodzi się na żadne podwyżki podatków?
Nie zgodzi się i tutaj, żeby być precyzyjnym, mówiliśmy o tym od początku, nie zgodzi się na żadne podwyżki.
A banki są niepolskie?
Banki nie są Polakami, nie są obywatelami.
Mówimy o obciążeniach dla obywateli.
Tutaj mówimy o sytuacji, w której w związku z tym, jak skonstruowany jest system finansowy w Polsce i z tym, jak wzrosły stopy procentowe,
No wie pan, to taki taniec jest trochę semantyczny, można powiedzieć, bo ja pamiętam, jak prezydent Karol Nawrocki podpisywał te deklaracje w obecności, czy też składał deklaracje w obecności Sławomira Mencena.
Tam nie było tego doprecyzowania, że dla Polaków tylko.
Było, dokładnie tak było.
W takim brzmieniu została podpisana ta deklaracja i jeśli pan redaktor by zwrócił uwagę, to również po stronie Konfederacji, a nie po stronie Sławomira Mencena nie słyszałem tutaj żadnych negatywnych głosów.
Wracam do swojego pierwotnego pytania.
Nie za dużo tych wet, bo koalicja rządząca twierdzi, że prezydent to wetomat?
Wet jest dokładnie tyle, ile trzeba, czyli są we wszystkich sprawach, które są szkodliwe i które nie realizują polskich interesów.
Ale to prezydent tak jest w stanie jednoosobowo to stwierdzać?
Arbitralnie?
Po pierwsze zgodnie z konstytucją tak, a po drugie prezydent nie jest jednoosobową instytucją, tylko jest cała kancelaria prezydenta, która te sprawy analizuje.
Chyba instytucja weta ma polegać na tym, że prezydent oczywiście ma możliwość wetowania ustaw, jeśli widzi w nim
Jeśli widzi w nich zagrożenie dla porządku prawnego Rzeczypospolitej, jeśli widzi w nich konstrukcje, które mogą być szkodliwe dla systemu państwa, ale to chyba nie jest taka instytucja na zasadzie widzi mi się, jak mi się nie podoba politycznie, czy nie zgadzam się światopoglądowo z tym projektem ustawy, z tą ustawą, to ją wetuję.
No tak i w tym wypadku, na przykład jeśli chodzi o rynek kryptowalut, to mamy jasną sytuację.
Mamy blisko 2000 przedsiębiorców na rynku, którzy są zagrożeni ustawą i to narusza ich konstytucyjną swobodę prowadzenia działalności gospodarczej.
Jeśli chodzi o Dolinę Dolnej Odry, to ja tutaj się nie będę wypowiadał, bo nie jestem specjalistą w tym zakresie.
Mogę powiedzieć o innych wetach, których jesteśmy świadkiem.
I też podkreślmy jedną rzecz.
Nie ma ich aż tak dużo, jak się stara wmówić Polakom.
Jest ich kilkanaście w tej chwili w stosunku do około 80 ustaw, które zostały podpisane.
Więc tutaj też nie wpadajmy w jakąś paranoję, ale jeśli na przykład prowadzi się ustawy takie jak tarcza energetyczna dla Polaków, która miała służyć temu, żeby zamrozić ceny energii i w 96-stronnicowej ustawie okazuje się, że tarcza energetyczna to są cztery strony, a 92 strony to są regulacje dotyczące tego, żeby można było w zasadzie w całej Polsce stawiać wiatraki, które rozregulowują nasz system energetyczny i wprost będą zagrażać w takiej formie bezpieczeństwu energetycznemu Polski, no to chyba pan prezydent właśnie
A z drugiej strony prezydent ma też pretensje do parlamentu, do koalicji rządzącej, że nie pracuje nad jego inicjatywami ustawodawczymi w Sejmie, że one leżą w zamrażarce, co prawda została skierowana do pierwszego czytania, ale wiemy, że to też jest jakiś rodzaj zamrażarki.
Czy długo się da wytrzymać w takim konfrontacyjnym, w konfrontacyjnych relacjach?
No to odwróćmy to pytanie.
Czy pan redaktor uważa, że to jest normalne, że projekty prezydenckie nie są procedowane w Sejmie?
Ja się zastanawiam, czy jak długo wytrzymamy jako społeczeństwo na takim diapazonie emocjonalnym.
Ale tutaj sprawa jest niezwykle prosta.
Prezydent ma konstytucyjną prerogatywę do tego, żeby zawetować ustawy, które uważa za szkodliwe dla państwa i z tej prerogatywy swojej korzysta, a parlament i rząd powinni procedować ustawy, które zgłasza prezydent.
I podkreślmy jedną rzecz, mogą się z tymi ustawami nie zgadzać, mogą je odrzucić w parlamencie.
Ale takim psim obowiązkiem wobec społeczeństwa jest to, żeby je poddać pod głosowanie, żeby dać obywatelom możliwość dyskusji i wysłuchania tego, co prezydent proponuje.
To w przypadku ustaw widzę pański punkt widzenia, a jak to jest w przypadku na przykład awansów w służbach specjalnych?
No bo tutaj prezydent nie mówi o zagrożeniu dla państwa, wręcz rzecznik prezydenta mówi wprost.
Nie ma awansów, bo wśród tych ludzi mogą być ludzie, którzy mieli rzekomo
Pomagać koalicji rządzącej w trakcie kampanii prezydenckiej.
Czy czułby się pan redaktor komfortowo, gdyby prezydent, na przykład potrzebując informacji o którejś z osób, które miałyby być nominowane na stopień oficerski i nie mogąc takiej informacji uzyskać, bo Donald Tusk nie zgadza się na spotkanie prezydenta z szefami służb, by podpisywał bez mrugnięcia okiem każdą nominację w służbach specjalnych.
Ale ja też nie widzę, dlaczego systemowo prezydent miałby analizować osobiście każdą z tych nominacji.
Przecież to wcześniej już przechodzi kilka stopni weryfikacji, prawda?
Prezydent niejako jest w tym całym procesie, no nie chcę powiedzieć notariuszem, ale nie jest moim zdaniem od merytorycznej oceny tych kandydatów.
Prezydent po to ma Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, po to jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, po to również odpowiada za bezpieczeństwo Polski.
...żeby w takich sytuacjach móc podejmować decyzje.
I oczywiście ja rozumiem, dlaczego Donald Tusk próbuje rolę prezydenta sprowadzić do roli notariusza de facto.
Właśnie tego typu tezy, czy przy tych nominacjach, czy przy innych nominacjach, chociażby ambasadorskich, forsując.
Natomiast uważam, że one są szkodliwe dla państwa.
Ale to nie chodzi o sprowadzanie prezydenta.
Ja tutaj nie stoję... Wczoraj słuchałem profesor Ewy Łętowskiej, która była w TVN24 rozmówczynią.
No i jest szereg kompetencji prezydenta, które mają niestety charakter czysto administracyjny.
Panie redaktorze, tak jak mówię, prezydent ma tutaj prerogatywy, swoje kompetencje, które są wpisane wprost w ustawie.
Ma prawo z nich korzystać.
I ja się cieszę, ja się bardzo cieszę.
Tylko że szefowie służb sugerują, czy rząd sugeruje, że to jest prezydencka zemsta.
No to niech szefowie służb przyjdą do
Pana prezydenta i niech mu wytłumaczą, dlaczego należy te nominacje podpisać.
Znaczy jeśli ktokolwiek w Polsce dzisiaj uważa, że normalną sytuacją jest, że premier zakazuje szefom służb spotkać się z prezydentem, to przepraszam, ale to jak dla mnie nie są okoliczności, w których ja chciałbym żyć w kraju, który w taki sposób działa.
Ja zmierzam tylko i wyłącznie do tego.
Że każda ze stron mogłaby zrobić krok wstecz, prawda?
To znaczy i prezydent mógłby odebrać czy też przyznać awanse i rząd mógłby na przykład zgodzić się na spotkanie szefów służb z prezydentem.
Panie redaktorze... Wydaje mi się, że kompromis nie jest dla żadnej ze stron optymalny.
Nie, panie redaktorze, sprawa jest niezwykle prosta, bo ten kompromis nie jest w żaden sposób równomierny po dwóch stronach, bo rzeczą naturalną, absolutnie naturalną jest to, że prezydent spotyka się z szefami służb specjalnych, szczególnie w takiej sytuacji, w jakiej dzisiaj jesteśmy geopolitycznie.
Pan nie chce w to wchodzić, pan wie, że tam chodziło o zarzuty są co do formuły zaproszenia szefów służb.
Ale nie chcę wchodzić w tę dyskusję teraz, bo nie mamy na to czasu.
Panie redaktorze, no to jest śmieszne.
To jest naprawdę śmieszne.
Znaczy, śmieszna ta dyskusja, czy prezydent... Śmieszne jest to, że jeśli mówimy, że szefowie służb nie przychodzą do pana prezydenta, bo nie podoba im się forma zaproszenia, no to naprawdę fruwamy w jakiś oparach absurdu.
Dlatego nie chcę w to wchodzić.
Twierdzili, że forma zaproszenia była...
Ale ja też nie jestem specjalistą w tym temacie, więc nie chcę tego rozstrzygać.
Konkludując... Panie redaktorze, szefowie służb i służby specjalne mają pełnić rolę służebną wobec państwa.
Najwyższym reprezentantem państwa jest prezydent Rzeczypospolitej.
Koniec, kropka.
Tak, tylko że moim zdaniem musimy pamiętać, że prezydent nie jest jednoosobowo, arbitralnie.
No bo to naprawdę zaczyna przypominać nieco ustrój monarchiczny, jeśli stwierdzimy, że prezydent jednoosobowo może decydować w granicach swoich kompetencji o wszystkim.
Ale nie stwierdzamy.
Nic takiego nie stwierdzamy.
Zapraszamy szefów służb na spotkanie, żeby zgodnie z konstytucją, zgodnie z zapisami ustawy, podkreślmy, poinformowali pana prezydenta o tym, co się dzieje i chociażby odpowiedzieli na pytania, jeśli pojawiają się jakieś wątpliwości lub pytania dotyczące nominacji obieckiej.
Jak Prawo i Sprawiedliwość ocenia decyzję
O odwołaniu wizyty w Budapeszcie i spotkaniu z Wiktorem Orbanem.
Ja oceniam ją pozytywnie.
Viktor Orbán prowadzi swoją grę.
Ta gra dzisiaj uwzględnia Rosję.
My mamy tutaj sprzeczne interesy.
Pan prezydent stwierdza, że w tym wypadku spotyka się ze swoim odpowiednikiem, czyli z prezydentem Węgier podczas szczytu i ogranicza swoją wizytę.
No tak, ale jak ta wizyta była planowana w Budapeszcie, na etapie jej planowania, to Viktor Orbán był już po dwóch spotkaniach z Władimirem Putinem od 2022 roku.
Te relacje są oczywiste.
Tylko mówmy oczywiste.
I jeśli by próbować iść taką logiką, jak pan redaktor przedstawia, to również nie powinien się spotykać chociażby z panem prezydentem Donaldem Trumpem, czy z bardzo wieloma innymi politykami, takimi jak Emmanuel Macron, który regularnie do Putina wydzwaniał.
Wydzwaniał.
Również, po tym jak się rozpoczęła wojna w 2022 roku, tak panie redaktorze?
Czyli tak samo jak Wiktor Orban.
Natomiast... Nie, nie, nie tak samo, bo jednak Emmanuel Macron zerwał w pewnym momencie te relacje z Putinem.
Natomiast podkreślmy, jakie są dzisiaj strategiczne interesy Polski.
Te strategiczne interesy Polski to jest również wpływanie na część Europy i umożliwienie Europy uniezależnienia się od surowców energetycznych.
W ramach tego Polska prowadziła i prowadzi strategiczne rozmowy również z Węgrami dotyczące dostaw LNG.
Dzisiaj Węgry, i temu służyła ta wizyta, która była w Rosji, zamierzają dalej sprowadzać i jeszcze bardziej uzależniać się od Rosji.
Ale to wiadomo od dawna.
Po co w ogóle była planowana ta wizyta i spotkanie z Orbánem?
Nie, panie redaktorze.
Po to jest dyplomacja i po to podejmuje się różne starania, żeby właśnie w takich sytuacjach chociażby próbować Węgry z tego kręgu wpływu Rosji wyrywać.
Dyplomacja nie polega na tym, że spotykamy się tylko... Naprawdę pan wierzy w to, że Karol Dawrocki byłby w stanie przekonać Wiktora Orbana, żeby ten po dekadzie swoich rządów na Węgrzech i polityce antyunijnej nagle...
Panie redaktorze, a chciałby pan, żeby nasza dyplomacja polegała tylko na tym, żebyśmy spotykali się wyłącznie z tymi, z którymi się w 100% zgadzamy i kochamy?
Nie, ale to jest też pytanie, czy my jako kraj, który uchodzi za jeden z frontowych krajów w przypadku pomocy Ukrainie i sprzeciwu wobec imperialnej Rosji, no to jest pytanie, czy Karol Nawrocki nie legitymizowałby Wiktora Orbana?
Dlatego Karol Nawrocki z Wiktorem Orbanem się nie spotkał.
Natomiast spotkał się ze swoim odpowiednikiem.
To nie jest żaden dysrespekt wobec Węgier, ale miejmy pewną proporcję.
Węgry są znacznie mniejszą gospodarką, znacznie mniejszym krajem, posiadającym znacznie mniejsze siły zbrojne niż Polska i są krajem, z którym Polska chciałaby prowadzić uczciwe
O interesy chociażby w zakresie surowców energetycznych.
Jeśli Węgry będą to szanować, to będziemy z nimi współpracować w tym zakresie.
Jeśli nie, no to tutaj tej współpracy nie będzie i nie chodzi tu o romantyzm, o przyjaźń, o jakieś niesamowite emocje, bo dyplomacja po prostu w taki sposób nie działa.
Poseł Michał Moskal z Prawa i Sprawiedliwości jest naszym gościem.
Jeszcze chciałem, panie pośle, porozmawiać o problemach w Prawie i Sprawiedliwości.
Rzeczywiście jest spór o to, kto ma tworzyć nowy program partii?
On się uśmiecha tak z kodzikami ust.
Panie redaktorze...
Myślę, że to wszystko zostało już publicznie wyjaśnione, no bo przecież i pan premier Morawiecki i wszyscy inni... Czyli konflikt jest.
Nie no, pan premier Morawiecki powiedział bardzo jasno, że zresztą od początku tej kadencji działa Zespół Pracy dla Polski, który pisaniem elementów programu, różnych założeń programowych się zajmuje.
Powstaje kolejny zespół, szefem rady programowej jest Piotr Gliński, sprawa jest tutaj jasna.
Czyli co?
Czyli pełna zgoda?
Pokój w Prawie i Sprawiedliwości?
Panie redaktorze.
Umówmy się na jedną rzecz.
Jesteśmy dużą formacją, której nie jedna osoba nosi buławę generała w plecaku i bardzo dobrze, bo to oznacza, że jesteśmy formacją, która jest ambitna i formacją ludzi, którzy są ambitni, w przeciwieństwie do naszych konkurentów.
Ale nie ma kanibalizmu politycznego w Prawie i Sprawiedliwości?
Natomiast ja mogę powiedzieć bardzo jasno, że dzisiaj to, w co wierzymy, przynajmniej w to, co ja wierzę,
To jest to, że Prawo i Sprawiedliwość oferuje koncepcję Polski suwerennej, Polski solidarnej, Polski, która jest w pewien sposób pod tym politycznym przywództwem, które proponuje pan prezes Jarosław Kaczyński, ale która odwołuje się do dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
A gdyby dzisiaj upadła koalicja rządząca, to kogo Prawo i Sprawiedliwość wystawiłoby jako kandydata na premiera?
Pan redaktor chciałby się poruszać w sferze takiego gdybania.
My się dzisiaj powinniśmy zająć tym, co... Panie pośle, wie pan, dlaczego ja zadałem to pytanie?
Bo to jest najlepszy wyznacznik nastrojów w partii i tego, która frakcja jest aktualnie.
Czyli pan redaktor pyta mnie, w której frakcji się odnajduję.
Nie, a chce pan powiedzieć?
Tak, mogę powiedzieć.
Jest pan patriotą Prawa i Sprawiedliwości.
Ja jestem, panie redaktorze, kaczystą.
Ja naprawdę wierzę w Polskę solidarną, wierzę w Polskę suwerenną.
Ja nie wiem, czy to najlepsze.
I wierzę w to, panie redaktorze, i wierzę w to, że żeby taką Polskę zbudować, potrzebujemy Prawa i Sprawiedliwości, które jest zjednoczone.
A każdy, kto myśli inaczej i każdy, kto uważa, że są jakieś drogi na boki, po prostu będzie nie tylko Prawu i Sprawiedliwości, ale po prostu Polsce szkodził.
I jestem głęboko przekonany, że w Prawie i Sprawiedliwości nie ma takich ludzi.
A gdyby byli, to do kogo pan by kierował te słowa?
A gdyby byli, to niech szukają miejsca swojego gdzie indziej, bo tak jak mówię, Prawo i Sprawiedliwość powinno iść zjednoczone po to, żeby naprawiać Polskę.
Ja jestem bardzo ciekaw, kto jest adresatem tych słów.
Ale tak jak mówię, jeśli tacy ludzie się pojawiają, jeśli mają takie koncepcje, to oni... Ale ja wiem, tylko to nie... Ten komunikat, panie pośle, pan go nie wygłasza ani do mnie, ani do naszych słuchaczy, ani do naszych słuchaczek.
To jest komunikat wygłaszany do wewnątrz partii.
Bardzo jestem ciekaw do kogo konkretnie.
Konkretnie to jest do każdego członka Prawa i Sprawiedliwości, panie redaktorze.
Jeśli ktoś jest w Prawie i Sprawiedliwości i uważa, że to nie jest droga do tego, jak powinna się Polska zmieniać,
Natomiast jeśli ktoś jest w Prawie i Sprawiedliwości tak jak ja i uważa, że Prawo i Sprawiedliwość jest gwarantem tego, żeby Polska się rozwijała tak jak rozwijała się przez 8 lat, kiedy rządził PiS, kiedy rządziła Zjednoczona Prawica, no to niech będzie w Prawie i Sprawiedliwości i niech wspólnie tworzy z nami ten program,
Nie ziobrysta, nie maś... maślarz?
Nie wiem jak to określić.
Michał Moskal, Prawo i Sprawiedliwość.
Dziękuję Panie Baśle za rozmowę.
Dziękuję uprzejmie.
Polskie Radio 24.
Ostatnie odcinki
-
Kontrwywiad zatrzymał pracownika MON. "To jest ...
04.02.2026 08:07
-
Afera Epsteina. "Trzeba sprawdzić, kogo w szach...
04.02.2026 07:15
-
Zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy. "Nie popad...
03.02.2026 08:07
-
Rosja uderza w energetykę. Andrzej Grzyb: bez p...
03.02.2026 07:15
-
Przyszłość Polski 2050. "Nie wydaje mi się, żeb...
02.02.2026 08:07
-
Trump chce Nobla. "W obecnej sytuacji nagroda m...
02.02.2026 07:17
-
Wybory w Polsce 2050. "Teraz mamy innego dostaw...
30.01.2026 08:07
-
Seria spotkań w Pałacu. "Prezydent nie powinien...
30.01.2026 07:17
-
Prezydent zaprasza posłów. Rzepa: nie wiemy, o ...
29.01.2026 08:17
-
Zaproszenie do prezydenta. Żywno: z dużym zaint...
29.01.2026 07:17