Mentionsy

24 pytania w Polskim Radiu 24
27.11.2025 08:45

Kluczowe wsparcie obronności. Szyszko: mówimy o 20 mld złotych

W przyszłym roku popłyną pierwsze środki na Fundusz Obronności i Bezpieczeństwa, który zostanie zasilony środkami z KPO. - One miały trafiać na inwestycje w zieloną infrastrukturę, w parki i przedsięwzięcia, które nie mają natury strategicznej, a pójdą w rozwinięcie skali produkcji polskiego przemysłu ciężkiego, czy polskich firm zbrojeniowych - mówił w Polskim Radiu 24 wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko (Polska 2050).

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 179 wyników dla "Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności"

24 pytania.

W gotowości już jest Jan Szyszko, wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej Polska 2050.

Dzień dobry panie ministrze.

Tak jest, dziękuję za zaproszenie, dzień dobry.

Dzięki za przyjęcie zaproszenia i wpadnięcie do studia.

Panie ministrze, myśli pan, że zbliżamy się do jakiegoś rozwiązania kwestii wojny w Ukrainie?

Natomiast na pewno ta propozycja, która wyszła ze strony państw europejskich, ze strony Europy jest lepsza, może to nie jest to słowo, ale bliżej akceptowalnego rozwiązania wydaje się też dla Ukraińców.

Ta propozycja, która wypadła, no właśnie nie wiadomo skąd.

Jak czytałem Bloomberga, to okazuje się, że nie do końca była to propozycja z Waszyngtonu, bliżej właśnie Moskwy.

Co jest głęboko, głęboko niepokojące.

No, dlatego rzeczywiście to, co jest na stole jest lepsze, no ale ja pozostaję sceptyczny, czy ona będzie akceptowalna?

Rozumiem, że niepokojące też w dłuższej perspektywie, tak?

Amerykanie nie mają problemu z tym, żeby przedstawiać rosyjski plan jako swój.

Ja wiem, że takie historyczne alegorie są zwykle często prymitywne, ale nie mogę się niestety powstrzymać przed takimi skojarzeniami z 1938 roku, jak premier Wielkiej Brytanii, Neville Chamberlain, pojechał do Adolfa Hitlera.

Wrócił oddając część Czechosłowacji niemieckiemu dyktatorowi i u siebie w kraju mówił, że jest to pokój na miarę naszych czasów, który zapewni pokój na lata, lata do przodu.

Wiemy, co się wydarzyło niecały rok później.

Nazistowskie Niemcy nie zatrzymały się na Czechosłowacji, najechały Polskę, rozpoczęła się II wojna światowa.

Także polityka apizmentu, polityka zadowalania agresora nie ma racji bytu, nie ma szans na trwały pokój.

Myśli Pan, że Europejczykom, nam wszystkim uda się zahamować ten plan Putina?

Chyba już się poniekąd udało.

Wydaje się, że już się udało, jednak tam jak się porówna te 28 punktów amerykańskich do kilkunastu punktów europejskich, to tam często są...

Z pozoru niewielkie, ale faktycznie w języku dyplomacji, w języku traktatów bardzo znaczące zmiany.

Wyleciała na szczęście cała ta dość parszywa, ten parszywy wątek biznesowy, który się pojawił w propozycji amerykańsko-rosyjskiej.

Znaczy, jak zrobić, żeby Amerykanie i Rosjanie zarobili na tym wszystkim?

Ich propozycji europejskiej nie ma.

Nie ma jakiś odwołań do potwierdzania niepodległości Ukrainy, które też były skandaliczne.

Jest odniesienie do ponownego potwierdzenia, no bo przecież niepodległość Ukrainy była już potwierdzona, więc nie ma co tutaj potwierdzać pierwszy raz.

Kilka takich jeszcze zmian tam się znajduje.

Wyleciało też to odniesienie do myśliwców, które stacjonowały w Polsce, które też było daleko, daleko niepokojące, bo właściwie nie wiadomo jak było je rozumieć.

No to można było na bardzo wiele sposobów zrozumieć.

Na szczęście tego już nie ma.

Z Donaldem Trumpem nie jest trochę tak jak z dzieckiem?

Jak zabawa mu się nie podoba, to weźmie swoje łopatki w jaderko i wyjdzie z piaskownicy?

Nie wiem, jak jest.

Jest to na pewno człowiek, który jest doświadczony do robienia deali czy porozumień biznesowych w świecie, w którym nie ma zasad.

Świat polityki, na szczęście, świat polityki Zachodu, tak bym powiedział, czy świat zachodnich demokracji, jest światem opartym na zasady.

I te zasady na razie, póki co, wygrywają.

Natomiast to nie jest tak, że one będą wygrywać zawsze, niezależnie od tego, co robimy.

Uwagi godne i jest zaangażowanie europejskich państw, europejskich przywódców, w tym premiera Polski, żeby zaproponować porozumienie oparte na zasadach i szanujące zasady, które jest jakąś kontrapropozycją do tego, co wyszło z Waszyngtonu, z Moskwy, z Moskwy i Waszyngtonu, z Moskwy, nie wiadomo.

Musimy się szykować, panie ministrze, na to, że Stany Zjednoczone wyłączą się albo już się wyłączyły z tego sojuszu kolektywnego zachodu, sojuszu wartości, o którym pan wspomniał?

Musimy na pewno odejść definitywnie od takiego myślenia, że Europa, w tym Polska, może outsourcować swoje bezpieczeństwo za ocean.

Tego nie ma, nie możemy.

Musimy wziąć odpowiedzialność za swoje własne bezpieczeństwo.

Stąd, czy efektem tego myślenia i przeświadczenia również polskiego rządu jest zwiększenie do rekordowych kwot budżetu na obronność w Polsce, ale też po raz pierwszy wywalczenie, bo to jest chyba właściwe słowo, środków na bezpieczeństwo i obronność z funduszy europejskich.

Mówię o Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności.

Bo to są te pierwsze środki, które trafią do Polski na budowę schronów, na rozwinięcie polskiego przemysłu zbrojeniowego, nie tylko państwowego, ale też prywatnego.

I również na koleje i drogi, czy tory i drogi podwójnego zastosowania.

SAFE to jest kolejny tego typu mechanizm, który już będzie służył stricte zakupom zbrojeniowym.

Więc tutaj mamy dwa instrumenty.

Jeden to jest Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności na

Bezpieczeństwo, ochronę cywilną, schronę.

Tu mówimy o 20 mld złotych i te pieniądze już teraz, w zeszłym tygodniu miałem przyjemność i zaszczyt prezentować ustawę o funduszu... Myślałem, że pan takie przelewy dostaje na konto.

Nie, nie, nie.

Ja dużo, dużo, dużo, dużo skromniejsze, ale bardzo bym chciał, żeby Bank Gospodarstwa Krajowego, Ministerstwo Finansów, Narodowy Bank Polski dostało jak najwyższe

A tak przysta ciekawość, że to rzeczywiście wygląda tak, że w pewnym momencie przychodzi taki przelew z Unii Europejskiej na 20 miliardów, tak na jedno konto?

Dokładnie tak to wygląda.

Formalnie rzecz biorąc, konta są 2T.

Ja po programie zostawię panu swój numer konta, dobra?

To przekierujemy te środki.

Natomiast wszystkich chciałbym uspokoić, że to nie jest tak, że ktokolwiek z polityków czy kierownictwa ma wgląd na te wczesne konta.

To żeby nie było wątpliwości, ja sobie tutaj dworowałem, żartowałem sobie.

Absolutnie nie jest tego typu sytuacja.

Są wysoko wykwalifikowani specjaliści, urzędnicy służby cywilnej, służący tylko i wyłącznie państwu polskiemu, którzy kontrolują te przepływy.

Moim zadaniem jest upewnienie się, żeby jak najwięcej tych środków spłynęło i to od dwóch lat jako negocjator zmian w KPO robię mierząc się z tym.

Fundusz obronności, fundusz SEIF to drugie i jeszcze część środków z KPO też trafiła na zadania związane.

Fundusz bezpieczeństwa i obronności to są właśnie te środki z KPO.

Więc tutaj mówimy o tych 20 mld złotych, które przesunęliśmy z tego co było planowane wcześniej.

One miały trafiać na inwestycje w zieloną infrastrukturę, w parki, w tego typu przedsięwzięcia, które... A pójdzie w proch.

które nie mają natury strategicznej, tu możemy się zgodzić, a pójdą na przykład w rozwinięcie skali produkcji polskiego przemysłu ciężkiego czy polskich firm zbrojeniowych, bo to z jednej strony oczywiście ma oczywisty aspekt bezpieczeństwa, ale to jest też tworzenie nowych miejsc pracy w mniejszych miastach.

Czyli chce pan powiedzieć, panie ministrze, że my też przestawiamy swoją gospodarkę na gospodarkę wojenną poniekąd?

Aż tak daleko bym nie poszedł, natomiast szukamy w naszej gospodarce przewag konkurencyjnych, czyli sektorów, w których Polska może stać się liderem w Europie.

I sektor obronny, sektor innowacji obronnych, sektor produkcji obronnej jest jednym z takich sektorów.

Z mojej perspektywy reprezentanta ministerstwa, odpowiadającego nie tylko za fundusze, ale też politykę regionalną,

Dodatkowym atutem jest to, że polskie fabryki zbrojeniowe, polski przemysł ciężki jest często w mniejszych i średnich miastach, czyli tam, gdzie chcemy dać większy impuls do rozwoju gospodarczego, więc to dwie pieczenie na jednym ogniu, można powiedzieć.

Tak, jesteśmy jeszcze przy pieczeniu pieczeni.

Jak jest z wykorzystaniem w ogóle środków z Krajowego Planu Odbudowy?

Bo to niedługo już koniec tego rozliczania się ze środków.

Przynajmniej jeszcze trzy przelewy, więc kalendarzowo już niedługo koniec, ale zwykle to tak jest, że pod koniec każdej perspektywy budżetowej, tak bym powiedział, używając unijnego slangu.

Natężenie przelewów jest większe.

Dalej celujemy w pełne wykorzystanie środków grantowych.

Musi się udać.

Całość KPO z części grantowej jest uruchomiona w naborach czy w przetargach.

Także te pieniądze już pracują.

Przed nami jeszcze na pewno jakieś niewielkie zmiany w planie w przyszłym roku.

Teraz skończyliśmy kolejną rewizję, z której usunęliśmy podatki Morawieckiego od samochodów spalinowych, bo trzeba pamiętać, że KPO, braliśmy odpowiedzialność za KPO, mając 2 lata opóźnienia w realizacji tego planu.

Poza koniecznością realizacji inwestycji w 3 lata, zamiast w 5 czy 6, jak miały inne państwa członkowskie, musieliśmy jeszcze wyrzucić te reformy z planu, które uważaliśmy za szkodliwe i niedobre, takie jak powszechny podatek od posiadania samochodów spalinowych, który był planowany, i zastąpić je innymi rozwiązaniami, które uważamy za korzystne.

Stąd taka logika, którą ja się kieruję i którą się kieruję...

Rząd w trakcie negocjacji, żeby wyrzucać te reformy, które mają charakter kija, nakładają nowe obowiązki, a raczej wprowadzać takie, które mają zachętę, czyli są marchewką.

A co z tymi zadaniami, co z tymi kamieniami milowymi, których nie uda nam się zrealizować w zakładanym przez Komisję Europejską i wynegocjowanym terminie?

Takich zagadnień jest kilka, na czele z zagadnieniami związanymi z Krajową Radą Sądownictwa, z Sądem Najwyższym, z praworządnością, ale nie tylko te.

Jeżeli chodzi o kamienie milowe, których rząd decyduje, że nie zamierza realizować, jak to miało miejsce właśnie z podatkami od samochodów spalinowych, to wtedy jest to uwzględniane w mandacie negocjacyjnym, ile następują negocjacje z Komisją Europejską.

Tak było w sprawie podatków Morawieckiego, tak było również z powszechnym i obowiązkowym oskładkowaniem każdej umowy zlecenie, którą zamieniliśmy na

reformę Państwowej Inspekcji Pracy.

Ta ustawa dzisiaj na stałym Komitecie Rady Ministrów.

Ale do końca grudnia miało być to uskładkowienie.

Do końca grudnia ma przejść proces rządowy w sprawie tej ustawy.

Ustawa musi wejść bardzo, bardzo szybko.

Natomiast jeżeli to będzie początek przyszłego roku, to też w kontekście KPO...

Mówi Pan o tej reformie, która nada Państwowej Inspekcji Pracy prawo do przekształcania umów B2B na umowy o pracę?

Mówię o tej reformie, która między innymi uwzględnia możliwość do przekształcania umów na ścieżce administracyjnej, jeżeli te decyzje są podejmowane nie jednoosobowo, a wieloosobowo, zachowując ścieżkę odwołania do sądu.

Mówię o reformie, którą przygotowali Ministerstwo Rodziny.

Czyli nie będzie skóry uzyskania wszystkich umów, tylko to będzie w kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy?

Nie będzie z góry ozysowienia wszystkich umów.

Komisja Europejska się na to zgodziła, tak?

Komisja Europejska się na to zgodziła.

Ja bardzo razem z zespołem negocjacyjnym przedstawiliśmy bardzo szczegółowe dane, które dotyczyły polskiego rynku pracy, tego jak on się zmienił od 2019 roku, czyli od czasu kiedy poprzedni rząd wpisywał to obowiązkowe oskładkowanie każdej umowy.

Pokazaliśmy, że grupa osób, które nie są objęte ochroną społeczną, to jest w Polsce z tytułu pracy, to jest raptem kilkaset osób, czy przepraszam 1417 to była ta chyba kwota, której użyliśmy osób pracujących na umowie o dzieło i tylko i wyłącznie na umowie o dzieło.

Natomiast wszystkie umowy zlecenie są do wysokości pensji minimalnej.

Świadczeniem socjalnym objęte.

Aha, bo Komisji Europejskiej chodziło o to, żeby wszyscy byli objęci ubezpieczeniami, tak?

W całości, tak.

I z naszej perspektywy, ja rozumiem różne perspektywy na to zagadnienie o wrażliwości bardziej lewicowej.

Rozumiem też te o wrażliwości bardziej prawicowej.

Natomiast faktem niepodważalnym jest to, że

Wprowadzenie tak daleko idącej rewolucji będzie miało też wpływ na to, że wiele osób, które są zatrudnione właśnie na zleceniach w małych i średnich przedsiębiorstwach, w zawodach rzemieślniczych powiedzmy, w mniejszych miastach,

Wypadliby pewnie w praktyce do szarej strefy, tego się obawialiśmy.

Nie chcieliśmy tego rozwiązania, stąd zastąpienie tego działaniem punktowym, czyli reformą Państwowej Inspekcji Pracy, której głównym celem nie jest wcale też ta ścieżka administracyjna, to jest ucyfrowienie Państwowej Inspekcji Pracy i unowocześnienie tej instytucji, trochę na wzór tego, co przeszedł ZUS przez ostatnie parę lat.

Panie Ministrze, to ostatnie pytanie w tym wątku, bo powiedział Pan, że część grantową chcemy wykorzystać i wykorzystamy w 100%, a tę część pożyczkową?

A część pożyczkowa nie ma tak twardego deadline'u.

Nie cierpi na konieczność zakończenia projektu w sierpniu 2026 roku.

Część pożyczkowa może trwać dłużej i tam będziemy korzystać z tych pożyczek na tyle, na ile będziemy uznawali, że jest to korzystne dla polskiej gospodarki.

Bo to rozumiem, że też przedsiębiorcy występują, tak?

Z wnioskami o te pożyczki.

Pożyczki są kierowane dla przedsiębiorców, przede wszystkim na sektor prywatny i tutaj będziemy patrzeć popytowo-rynkowo.

Z drugą kategorią pożyczek to są też inwestycje, które musieliśmy podzielić na dwa etapy, bo chcieliśmy je sfinansować do środków europejskich, ale wiadomo było, że do 2026 nie zdążymy.

I tutaj jest przykład polskich elektrowni wiatrowych na Bałtyku.

Terminal instalacyjny dla nich, czyli miejsce, gdzie one są składane i

Budujemy w Gdańsku z części grantowej i ta budowa zakończy się do sierpnia 2026 roku.

Natomiast już same polskie elektrownie wiatrowe na Bałtyku są finansowane z części pożyczkowej, bo to jest przedsięwzięcie wieloletnie.

Więc chcieliśmy zapewnić praktycznie darmowy pieniądz, bo mówimy o bardzo nisko 0%

Unia Europejska jest naturalnym środowiskiem politycznym, ale muszę powiedzieć to jasno.

To nie jest Unia naszych marzeń, mówił prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty w czeskiej Pradze.

I przedstawił swój pomysł, chociaż mówił, że to jest polski pomysł na między innymi reformę Unii Europejskiej, likwidację stanowiska szefa Rady Europejskiej oraz zmiany traktatowe.

Jak pan się na to zapatruje?

Polski rząd nie upoważnił pana prezydenta do prezentowania stanowiska Rzeczpospolitej Polskiej odnośnie do zmiany unijnych traktatów.

Ale prezydent i tak to zrobił.

Nie jest to natomiast stanowisko Rzeczpospolitej Polskiej.

Polska nie postuluje zmiany unijnych traktatów.

Już oceniając to jako osoba, która na co dzień zajmuje się Unią Europejską, ja bym bardzo przestrzegał pana

Przewodniczący Rady Europejskiej jest tak naprawdę moderatorem dyskusji a nie najbardziej sprawczym elementem unijnego procesu decyzyjnego.

Możemy naradzić się na bardzo wiele innych zmian, które chciałyby kilka innych stolic, a które mogłyby być dla nas nie na rękę.

W polityce europejskiej trzeba postępować z rozwagą, ale też z pokorą i rozsądkiem.

Myślę, że nasi zagraniczni partnerzy mogą dostawać pewnego rodzaju politycznej schizofrenii, jak słuchają dwóch ośrodków władzy w Polsce.

I te dwa ośrodki w kwestiach zagranicznych mówią,

Niejednokrotnie zupełnie innym głosem.

Na pewno nie służą Polsce tego typu wystąpienia, zwłaszcza, że to nie było byle gdzie.

To było na Uniwersytecie Karola, z tego co kojarzę, w Pradze, najstarszej czeskiej uczelni, która...

Słowa mają swoją uwagę trochę większą niż w innych miejscach, także ja bardzo krytycznie oceniam tego typu wystąpienia i tak uważam, że pan prezydent powinien w dużo większym stopniu konsultować się i może zderzać swoje pomysły z rządem, który prowadzi w Polsce politykę zagraniczną.

Jest jakaś szansa na to, żeby rząd i prezydent prowadzili jednokierunkową, w jednym kierunku politykę zagraniczną?

Uważam, że to musi się wydarzyć, bo to jest po prostu interes Polski.

Bardzo temu kibicuję, by tak się wydarzyło.

Natomiast to nie jest tak, że rząd może odpowiadać, czy powinien tłumaczyć się z akcji pana prezydenta, których pan prezydent nie jest nawet w stanie skonsultować ze swoimi partnerami.

Tak się nie da współpracować.

To na koniec.

Wybieramy się.

Trwa kampania tak naprawdę przed wyborami na nową przewodniczącą bądź nowego przewodniczącego Polski 2050.

Wybory 10 stycznia.

Są dwie tury.

10 stycznia pierwsza tura, 12 stycznia druga tura.

Ja w ogóle zwróciłem uwagę, że każda z partii Koalicji 15 października ma swoje wybory w tych miesiącach.

I tylko u nas jest realny wybór.

Okej, okej, ale ja nie wiem, czy mnogość kandydatów u was to jest najlepsze.

Tak, ja uważam, że to pokazuje, że jest o coś mówić, pokazuje atrakcyjność.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Ryszard Petru, Michał Kobosko.

Ryszard Petru, Michał Kobosko nie ogłosiła się pani minister.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz rzeczywiście

Ogłosiła się w tym tygodniu.

No i ja jestem też, muszę powiedzieć, bardzo pozytywnie zaskoczony takim entuzjastycznym odbiorem tej kandydatury.

Jak się zobaczy na jej Facebooka, Instagrama i media społecznościowe, to naprawdę jest... Okej, ale jest pan pozytywnie zaskoczony czy negatywnie?

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Czyli to jest moja kandydata?

Tak, ja popieram w tych wyborach Katarzynę Pełczyńską na łącz.

Uważam, że potrzebujemy liderki, która ma odwagę i wizję.

I to będzie puenta już?

Jan Szyszko, wiceminister funduszy i polityki regionalnej Polska 2050.

Dzięki panie ministrze za rozmowę.

3 minuty do 8.30 za chwiinformacje i Rafał Boguta.

Polskie Radio 24.