Mentionsy

24 pytania w Polskim Radiu 24
28.10.2025 07:35

Afera z działką pod CPK. "Nie dało się tego zrobić bez wiedzy ministra Telusa"

Pod koniec rządów PiS KOWR sprzedał kluczową dla CPK działkę i to mimo sprzeciwu spółki.  - Tego typu decyzje osobiście podejmuje minister rolnictwa - mówił w Polskim Radiu 24 wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Adam Nowak z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 138 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

24 pytania.

W naszym studiu Adam Nowak, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, Polskie Stronnictwo Ludowe.

Dzień dobry panie ministrze.

Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu, witam słuchaczki i słuchaczy.

Tak łatwo jest pozamieniać kwestie wód płynących przez działkę i tak łatwo jest rzeczywiście odkupić działkę krajowego od kowru?

Dla zwykłego, uczciwego rolnika jest to rzecz niewykonalna.

Działania, o które pan pyta, dotyczące tej działki Telusa, bo tak ją można nazwać, którą jeden z przedsiębiorców, jedno z przedsiębiorstw kupiło,

Niestety pokazują, że państwo potrafiło być za czasów PiSu wobec swoich, wobec osób, które jakąś taką potrafiły nową, szczególną, szybką ścieżkę uzyskać, być wyjątkowo sprawne.

I te tłumaczenia właśnie w aferze ministra Roberta Telusa dotyczące 160 hektarów ziemi w powiecie grodziskim, która miała zostać przeznaczona na Centralny Port Komunikacyjny, pokazują jak głęboko ta

Patologia w poprzednim okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości sięgała.

I myślę, że to jest kwestia, która z pewnością kładzie się cieniem na Prawu i Sprawiedliwości i nawet zawieszenie w członkach pana ministra Telusa, w prawach członka pana ministra Telusa i pana ministra Romanowskiego nie rozwiązuje sprawy.

Natomiast można tak powiedzieć trochę z przekąsem, że widać PiS ma problem z tymi działkami.

Najpierw działki Morawieckiego, teraz działki Telusa.

Pytanie, kto jeszcze w takich gruntowych tematach maczał palce?

Jak jeśli dobrze rozumiem tłumaczenia polityków Prawa i Sprawiedliwości, to tak, Robert Telus jako minister rolnictwa nic nie wiedział na temat sprzedaży tej działki.

Marcin Chorała jako pełnomocnik rządu do spraw budowy CPK, mimo tego, że spółka CPK sprzeciwiała się od sprzedaży tej działki, też twierdzi, że nic o tym nie wiedział.

Czy pańskim zdaniem jest możliwe, żeby Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa po prostu przekazał tę działkę bez wiedzy politycznych mocodawców?

Jestem członkiem kierownictwa resortu rolnictwa i rozwoju wsi.

Jestem przekonany, że tego typu decyzji na temat tak dużej działki 160 ha gruntów rolnych nie dało się podjąć bez wiedzy głównego ministra rolnictwa.

Oczywiście te decyzje czasem podejmie sekretarz, czasem podsekretarz stanu, choć zazwyczaj, byłem zdziwiony tym trybem, tego typu decyzje osobiście podejmuje minister rolnictwa, główny minister.

Jak rozumiem, to nie jest pierwsza lepsza działka, która się trafiła gdzieś tam w regionie Polski, tylko to była działka, co do której spółka CPK sama mówiła, że jest to działka strategiczna.

Oczywiście, że tak i ten pośpiech, w którym te decyzje były podejmowane, bo tu nie tylko bulwersujący jest tryb decyzji podjętej przez KOWR, która wymagała zgody ministra rolnictwa na sprzedaż nieruchomości gruntowej.

Tylko skandaliczny jest fakt, że w tym samym czasie pełnomocnik do spraw CPK sygnalizował, że ta infrastruktura będzie niezbędna, będzie przydatna przy planowanej przez PiS sztandarowej inwestycji, jakby nie było wskazywanej przez poprzedni rząd.

Dodatkowo, kiedy okazało się, że przez tę działkę rolną przebiega ciek wodny, wody płynące, które według przepisów polskiego prawa nie mogą zostać sprzedane.

Zmieniono to na ruch melioracyjny, który zasypano koparkami, więc to jest dodatkowo też z punktu widzenia szkody na środowisku, na gospodarce wodnej wielkie uchybienie.

Myślę, że to powinno być dokładnie zbadane.

I miała miejsce taka typowa szybka ścieżka, więc to jest bulwersujące.

Ale sam pan widzi, ile instytucji państwa musiało być zaangażowanych w to,

Panie redaktorze, myślę, że wielu z naszych słuchaczy to rolnicy, bo wiem, że ten program jest często słuchany przez rolników przy porannych pracach w gospodarstwie.

Pozdrawiamy serdecznie.

Wiedzą, wiedzą jakim dramatem i mordęgą była i jest współpraca z polskimi wodami, żeby uzyskać jakąkolwiek zgodę, jakąkolwiek decyzję.

Latami ciągną się tego typu decyzje, czy zgody i wydawania pozwoleń wodnoprawnych, a tu okazuje się szas prast, sprawa została na najwyższym szczeblu podjęta.

Trudno nie odnieść wrażenia, że musiała być presja polityczna na te działania, bo ktoś musiał ten wniosek, tę sprawę przenieść wyżej na liście spraw do rozpatrzenia.

I myślę, że dzisiaj przed panem ministrem Robertem Terusem duże kłopoty, żeby odpowiednio potrafił się z tego wytłumaczyć, bo zasłanianie się niepamięcią czy zganianie

Tej afery, w której pan minister i ówczesne kierownictwo resortu rolnictwa uczestniczyło, zganianie jej na kwestię Mercosuru, że sprzedziwiali się Mercosurowi i za to zostali dzisiaj tak oskarżani, no jest kuriozalne.

To co, rozumiem, że z Brazylii czy z innych krajów Mercosur przyjeżdżali przedsiębiorcy i skłaniali, zmuszali ministra Telusa i kierownictwo, że mają sprzedać działkę.

No naprawdę głęboko zakrojona prowokacja, jeśli mielibyśmy wierzyć słowa pana ministra Telusa.

Swoje w tej sprawie prowadzi prokuratura.

Minister Żurek wczoraj był w TVN24, mówił między innymi, że KOWR powinien absolutnie odmówić sprzedaży, wiedząc, że jest już cały program skupu tych nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa celem budowy portu.

Jeszcze jedno odniesienie, bo mamy zarzut ze strony polityków PiSu, że dlaczego przez dwa lata nie zostało nic w tej sprawie zrobione.

Otóż to nieprawda.

Sprawa jest w tej chwili w toku postępowania, zresztą tak jak wspomniał, śledztwo

Tak jak wspomniał pan minister Żurek.

I kolejna sprawa, nie było możliwe wykupienie czy stwierdzenie nieważności tej umowy według tych przepisów, na które powołuje się pan minister Telus.

Tu odsyłam naszych słuchaczy do oświadczenia Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Więc niestety tutaj powiedzieć, że autorzy, sprawcy tych działań mijają się z prawdą, to nic nie powiedzieć.

Ten proces przecież, jak także pisała Wirtualna Polska, procesy,

Pozyskiwania tej działki przez wskazaną rodzinę to nie był proces dwumiesięczny, tylko wieloletni.

Równie dobrze trzeba byłoby zapytać, gdzie była ochrona CBA, m.in.

służb specjalnych, żeby do takiej sytuacji korupcjogennej co najmniej nie dochodziło.

Panie redaktorze, jeszcze kontekst czasowy.

Proszę zwrócić uwagę, że decyzję podejmował pan minister Telus, tam był sierpień, wrzesień roku 2023, czyli już w środku kampanii wyborczej, a ostatecznie transakcja została sfinalizowana 1 grudnia.

Więc widzą nasi, słyszą nasi słuchacze, dlaczego panu premierowi Morawieckiemu, czy panu prezydentowi Dudzie, środowisku PiSu, tak bardzo zależało na tym dwutygodniowym rządzie, żeby właśnie tego typu transakcje finalizować.

To teraz wybiegnijmy nieco do przodu.

Czy jest coś, co można, co Ministerstwo Rolnictwa, co Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa może zrobić, żeby odzyskać tę działkę?

Według oświadczenia Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa umowa była tak przygotowana, że te klauzule umożliwiające stwierdzenie nieważności tej umowy nie mogą zostać zastosowane.

Proszę pamiętać, że

Minister Rolnictwa wydał zgodę, wydał pozwolenie na sprzedaż tej działki.

KOW procedował zgodnie z prawem.

Widać, że te zapisy, które często mają zastosowanie w innych aktach sprzedaży, w innych umowach, niestety tutaj nie miały miejsca, nie zostały.

A gdyby doszło do udowodnienia, że ta działka została pozyskana w sposób, w wyniku przestępstwa, to jest to podstawa do anulowania tej transakcji?

Wie pan redaktor, nie po to,

Szereg osób tak bardzo angażowała się w ten proces, stawali na głowie, mówiąc kolokwialnie, żeby tę działkę kupić, dopilnować wszystkich zapisów, żeby dziś tak łatwo sprawy odpuścić.

Jest to weryfikowane przez prawników KOWR-u i Ministerstwa Rolnictwa, ale pozwólmy działać instytucją państwa, śledztwo w toku i jeśli będzie taka możliwość, to te decyzje zostaną...

Podjęte, co nie zmienia faktu, że PiS miał problem z ziemią.

Z jednej strony zwiększyła się sprzedaż ziemi dla obcokrajowców w czasie rządów PiSu, z drugiej strony... Pomimo wprowadzonego zakazu.

Pomimo wprowadzonego zakazu, więc widać, że ta ziemia niestety ciężką była polityką Prawa i Sprawiedliwości.

Panie Ministrze, wspomniał Pan o tym, że słuchają nas także rolnicy, których serdecznie pozdrawiamy raz jeszcze.

Jest informacja o pojawianiu się nowego przypadku choroby niebieskiego języka w województwie opolskim w Kęcierzynie Koźlu dokładnie.

W gospodarstwie utrzymywanych jest około 30 kilku sztuk bydła.

Chorobę potwierdzoną u jednej krowy, ale w sumie już w siedmiu województwach pojawiły się przypadki.

Powiedzmy co to za choroba i jak poważna jest sytuacja?

Przede wszystkim choroba niebieskiego języka to choroba zakaźna bydła, która stanowi duże zagrożenie dla zdrowia i życia tych zwierząt, które są zakażone, aczkolwiek dużo większym zagrożeniem jest dla samego takiego

Bezpieczeństwa w stadach i po wykryciu tych przypadków, bo jest to choroba też zwalczana z urzędu, do której stosowane są odpowiednie przepisy weterynaryjne, wymaga wprowadzenia odpowiednich stref ochronnych, stref zagrożonych.

W ramieniu 150 km od gospodarstwa gdzie wykryto przytale.

Tak, w których rolnicy nie mogą przemieszczać bydła, trzeba zachować szczególną uwagę, szczególną ostrożność i dziękuję za to pytanie i stąd też apel i do rolników i do osób odwiedzających gospodarstwa rolne.

Z jednej strony o zachowanie w produkcji bydła bezwzględnej bioasekuracji, odpowiednich systemów zabezpieczeń, również ewidencji ochrony osób, które wchodzą na teren gospodarstwa, na teren budynków inwentarskich zwłaszcza.

Najlepiej unikać takich sytuacji, żeby na teren gospodarstwa w tej części inwentarskiej osoby niepowołane się znajdowały.

Z drugiej strony o zachowanie szczególnej ostrożności przy kupowaniu i przemieszczaniu zwierząt, bo tego typu zagrożenia, tego typu choroby jak choroba niebieskiego języka

Z jednej strony wpływają na tę możliwość prowadzenia działalności rolniczej w gospodarstwach dotkniętych tą chorobą, ale też mają bardzo negatywne skutki dla całej produkcji zwierzęcej w obszarze chowu i hodowli z uwagi na te przemieszczania zwierząt i również...

Apel do rolników.

To jest również ważne z punktu widzenia możliwości eksportu, sprzedaży na rynek i eksportu, więc prośba zachowujmy, do gospodarstw rolnych zachowujcie.

To znaczy istnieje ryzyko, że w przypadku rozprzestrzeniania się choroby, te nasze produkty będą objęte embargiem?

I to jest właśnie wyzwanie związane ze wszystkimi chorobami zakaźnymi, dlatego tak ważne jest sprawne, szybkie działania wspólnie

Nie wpuściliśmy do Polski pryszczycy.

Udało nam się zapobiec tej strasznej chorobie zakaźnej w naszym kraju i dziś wspólnie musimy podjąć działania, czy to w przypadku choroby niebieskiego języka, czyli bluton wirus, czy to w przypadku rzekomego pomoru drobiu, aby zasady bioasekuracji pozwoliły nam zatrzymać rozprzestrzenianie się tego typu zagrożeń.

Dwie kwestie, bo wspomnieliśmy o tym, że to ograniczenie, jeśli chodzi o transport bydła, obejmuje 150 kilometrów od gospodarstwa, w którym wykryto przypadek.

Jeśli to jest przypadki wykryte w siedmiu województwach, to rozumiem, że połowa kraju jest objęta tymi restrykcjami.

Ta część południowo-zachodnia naszego kraju od województwa wielkopolskiego, lubuskiego, opolskiego, dolnośląskiego, województwo zachodniopomorskie, o ile pamiętam, pomorskie, więc to jest naprawdę dziś duże wyzwanie i dla głównego lekarza weterynarii, i dla inspekcji weterynaryjnej, i dla wszystkich gospodarstw, bo to wspólne zadanie i dla administracji, i dla rolników, aby nie doprowadzić do tego.

Ostatni przypadek to województwo opolskie rzeczywiście, a poza tym potwierdzone przypadki są w województwach warmińsko-mazurskim, pomorskim, zachodniopomorskim, dolnośląskim, wielkopolskim i lubuskim, tak jak pan minister wspomniał właśnie.

Kwestia bezpieczeństwa i zdrowia ludności, nas wszystkich.

Czy ta choroba zagraża ludziom albo ewentualnie czy produkty pochodzenia zwierzęcego zagrażają?

Produkty pochodzenia zwierzęcego nie zagrażają ludziom.

Proszę pamiętać, że inspekcja weterynaryjna, wszystkie nasze służby, inspekcje, każdą partię, która jest wprowadzana na rynek, odpowiednio badają, więc jednocześnie konsumentów chcę uspokoić, ale z punktu widzenia hodowlanego jest to znaczne zagrożenie, które może rzutować...

I na możliwości, tak jak powiedziałem, eksportowe, możliwości rozwoju stad, więc stąd tak ważną, dużą uwagę trzeba do tej biosekuracji i spełniania zaleceń i wymogów Inspekcji Weterynaryjnej w tym zakresie spełnić.

To na koniec, ostatni wątek.

Uda wam się przekonać koalicjantów, między innymi z Polski 2050, do poparcia zniesienia zasady dwukadencyjności w samorządach?

My daliśmy na stół, teraz można powiedzieć, dwie propozycje, bo państwo musi być konsekwentne.

Chce państwo i tu część parlamentarzystów, zresztą na wniosek PiS-u, wprowadzić ograniczenie do dwóch kadencji dla samorządowców, dla wójtów, burmistrzów, prezydentów miast.

To jako PSL złożyliśmy propozycję, ona już jest po czytaniu w Sejmie, aby również do dwóch kadencji ci sami politycy ograniczyli możliwość zasiadania w Sejmie, żeby być konsekwentnym.

To taki szantażyk lekki.

Nie szantażyk, bo albo robimy politykę na poważnie, albo robimy sobie jakieś...

Produkty, które są pochodzenia zwierzęcego od kur.

Natomiast tak mówiąc poważnie, to jest element uczciwości.

Natomiast co do dwukadencyjności, PSL był, jest i będzie konsekwentny w tym zakresie, że to mieszkańcy lokalnych społeczności mają mieć prawo do decyzji, kto według nich jest najlepszym gospodarzem.

W wyborach samorządowych dużo częściej politycy zmieniają się niż w Sejmie.

Nie ma pan takiej obawy, że rozmijacie się ze społecznymi oczekiwaniami, że wiele badań wskazuje na to, że Polacy jednak są za dwukadencyjnością w samorządach i że koniec końców z perspektywy wielu wyborców może wychodzić na to, że po prostu bronicie swoich działaczy.

Myślę, że nie jest to tylko obrona działaczy, bo to nie jest tak, że wszyscy samorządowcy są z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Myślę, że największa grupa samorządowców to samorządowcy bezpartyjni, z dużym doświadczeniem, którzy są w toku procesów inwestycyjnych w gminach, mają dobrą wiedzę odnośnie pozyskiwania funduszy.

I zmiana takiego wójta, burmistrza, prezydenta właśnie po dwóch kadencjach jest oddaniem, że tak powiem, na wolny rynek lub do innego sektora dobrze przygotowanego, doświadczonego samorządowca.

Ale 10 lat, no przecież ostatnio wydłużono już kadencję w samorządach z 4 do 5 lat.

10 lat to jest realnie za mało, żeby zrealizować swój program w samorządzie, bo wie pan, do jakich patologii prowadzi długo utrzymująca się władza, szczególnie w mniejszych ośrodkach, pozbawionych mediów lokalnych, czy też na aparatu jakiegoś takiego krytycznego.

Wie pan, że są sołectwa, gminy, gdzie naprawdę zabetonowana władza może budzić postrach wśród obywateli.

Panie redaktorze, ja akurat u mnie na terenie powiatu pajęczańskiego w województwie łódzkim obserwuję te zmiany samorządowców i naprawdę, jeśli następuje taki proces tak zwanego wypalenia lub przerostu tych funkcji, o których pan mówi, związanych z administracją, z budowaniem takiego swojego dworu wokół wójta burmistrza, to wyborcy

Bardzo często to negatywnie oceniają i dokonują zmiany.

Nie zależy jak mocno się samorządowiec okopał.

Nie, nie.

Myślę, że tutaj jeśli popatrzymy na wyniki wyborów samorządowych, te zmiany naprawdę zachodzą dużo częściej niż w parlamencie.

Ja mogę powiedzieć z mojego punktu widzenia jako samorządowiec, radny sejmiku województwa łódzkiego i wiceminister, że dla mnie dużo większą barierą taką, jeśli chodzi o motywację do działania jest ten system w parlamencie właśnie, gdzie de facto

Doświadczeni starsi politycy, którzy otrzymują jedynkę są wręcz nie do ruszenia, nie do pokonania w wyborach i tak ten system jest skonstruowany i to by z pewnością wprowadziło dużo świeżej krwi.

Dlatego PSL powiedział wprost, jeśli ta część polityków uznała, duża część polityków uznała, że należy wprowadzić dwukadencyjność w samorządzie, to uważamy, że to w takim razie

Albo zdejmujemy dwukadencyjność w samorządzie i zostawiamy ten sam system w parlamencie, albo wprowadzamy wszędzie.

I to jest uczciwy system i te rozmowy polityczne trwają.

Zresztą Polskie Stronnictwo Ludowe w tym zakresie współpracuje z wieloma samorządowcami, bo proszę też pamiętać, że na naszych listach...

W wielu wyborach znajdowali, znajdują i będą znajdowali się też samorządowcy bezpartyjni, bo jesteśmy partią Polski lokalnej, którzy są blisko ludzkich spraw.

Wie pan, ja się z panem poniekąd zgadzam, bo to w ogóle otwiera nam szerszą dyskusję, kim jest zawodowy poseł, co to właściwie znaczy być zawodowym posłem.

Proszę pamiętać o jednej rzeczy.

W dyplomacji, w przypadku skierowania do pracy na placówce dyplomatycznej czy konsularnej dyplomaty, jest obowiązek, żeby po jakimś czasie, po określonych kadencjach wrócił do kraju, żeby nie stracił takiego kontaktu z bazą, z krajem, żeby miał rozeznanie.

I w przypadku posłów i senatorów,

Również te rozwiązanie według mnie powinno mieć zastosowanie, żeby poseł był reprezentantem.

Wy byście woleli zniesienie dwukadencyjności niż wprowadzenie zasady dwukadencyjności w parlament.

Wie pan, jeszcze jednej rzeczy jako PSL nie mówiliśmy, którą często powtarzamy, że Senat, wyższa izba naszego parlamentu, Izba Refleksji powinna być miejscem, gdzie reprezentacja ma właśnie samorząd i ten terytorialny i samorząd gospodarczy.

Być może to jest taki temat, że trzeba na stole pożyć dwie kompleksowe propozycje.

Albo znosimy wszystko, albo regulujemy wszystko.

Ale ten drugi temat, o którym pan mówi, to już jest temat na 307 głosów potrzebnych w parlamencie, więc daleka przyszłość.

Adam Nowak, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Polskie Stronnictwo Ludowe.

Panie ministrze, dziękuję za rozmowę, dobrego dnia.

Dziękuję bardzo za rozmowę, dobrego dnia dla naszych słuchaczek i słuchaczy.